Dodaj do ulubionych

dla obronców PRL

29.12.06, 12:39
"Pięć willi pierwszego sekretarza
»Super Express«odnalazł tajne archiwum Mieczysława Moczara

W lutym 1982 roku odbył się tajny proces Edwarda Gierka - ustalił »Super
Express«. Sąd odebrał I sekretarzowi KC PZPR i jego żonie dwie wille w
Katowicach jako majątek pochodzący z przestępstwa. W archiwum NIK znaleźliśmy
sensacyjne dokumenty o pięciu willach Gierków, wybudowanych za państwowe
pieniądze.
Archiwum Mieczysława Moczara (prezesa Najwyższej Izby Kontroli w latach 1971-
1983) jeszcze kilka lat temu ukryte było w kancelarii tajnej NIK, później
przeniesiono je do piwnicy. Choć na dokumentach nie ma klauzul »tajne«
czy »poufne«, do pożółkłych papierów nikt nie miał wglądu od 25 lat. Byliśmy
pierwsi! Teczki partyjnych towarzyszy, gromadzone przez Moczara, który na
wszystkich chciał mieć haki, to rewelacja nie tylko dla historyków.
W zestawieniu z dokumentami NIK pryska mit propagowany przez biografa Gierka
Janusza Rolickiego, o uczciwym I sekretarzu KC PZPR, który otworzył Polskę na
świat i nic z tego nie miał.

Inspektorzy NIK policzyli

W latach 70. Gierkowie dorobili się sporego majątku, przywłaszczając sobie
pieniądze z państwowych przedsiębiorstw. Część tego majątku (1/3 willi w
Ustroniu) należy dziś do eurodeputowanego Adama Gierka, syna Edwarda.
Inspektorzy NIK wszystkie przekręty finansowe wyliczyli co do złotówki.
Np. »łączne straty jednostek gospodarki uspołecznionej« przy budowie domu
Gierków w Ustroniu-Zawodziu wyniosły 1 milion 793 tys. 634 zł. Budowę zlecił
w
październiku 1971 r. Adam Gierek. Droższym interesem dla państwowych firm
była
budowa dwóch bliźniaczych willi w Katowicach - NIK wylicza »szkody w
wysokości
co najmniej 21 milionów 363 tys. 574 zł«.

Zrzutka na willę w Ustroniu

Luksusową willę Gierków w Ustroniu budowało na początku lat 70. Katowickie
Przedsiębiostwo Budownictwa Przemysłowego (KPBP). Nowoczesny dom projektowali
najlepsi katowiccy architekci - Henryk Buszko i Aleksander Franta. Na willę
była zrzutka - najpierw pół miliona złotych »dotacji« wpłacił Komitet Budowy
Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Później 200 tys. zł gotówki
przyniósł
w walizce dyr. Julian Koba, który miał budować park kultury, ale przy okazji
z
państwowych pieniędzy sponsorował budowę willi Gierków.
- W styczniu 1973 r. generał Ziętek (członek Rady Państwa, wojewoda
katowicki -
przyp. L.K.) przeprowadził ze mną rozmowę telefoniczną - zeznał w katowickiej
delegaturze NIK Zdzisław Tabaszewski, były dyrektor KPBP. - Uprzedził, że
przyjdzie do mnie dyr. Koba w specjalnej misji.
»Specjalna misja« polegała na sfałszowaniu faktur, tak aby Gierek miał kwity
potwierdzające, że za wszystko zapłacił. Tabaszewski napisał na jednej z
nich,
że na konto przedsiębiorstwa wpłynęło 700 tys. zł. Owszem wpłynęło, ale nie
od
I sekretarza, tylko od państwowych firm. 400-metrowy dom w Ustroniu nadal
należy do rodziny Gierków.

Szklarnia z drugiej strefy

O bliźniaczych willach Gierków w Katowicach krążyły legendy. Miał się rzekomo
pod nimi znajdować przeciwatomowy bunkier. Bunkra nie było, tylko solidna
piwnica. W jednej willi mieszkał Edward Gierek z żoną Stanisławą, w drugiej
ich
syn - Jerzy. Właścicielami budynków i dużej działki Gierkowie stali się w
maju
1976 r. W akcie notarialnym znajdujemy zapis, że prezydent Katowic Lucjan
Gajda, reprezentujący Skarb Państwa, sprzedał »dwusegmentowy budynek«
Gierkom.
A co z pieniędzmi? »Wartość przedmiotowej nieruchomości została wpłacona w
gotówce do kasy Urzędu Rady Ministrów«. Ale to nieprawda. Inspektorzy NIK
ustalili, że nie wpłynęła ani złotówka. Gierkowie obie wille dostali za
darmo.
I jeszcze dorzucono im supernowoczesną szklarnię, nazywaną warzywnikiem, za
którą 1,5 mln zł zapłaciła fabryka domów »Sigma« w Mysłowicach. »Podlewanie
roślin i otwieranie tafli szklanych, regulacja temperatury, nawiewu
powietrza,
jego ogrzewanie w czasie nawiewu, wilgotności powietrza - samoczynne,
automatyczne, programowane« - stwierdzili inspektorzy NIK, odnotowując
pieczołowicie, że urządzenia są z »drugiej strefy dewizowej«.

Towarzysze, ja nic nie wiem!

9 czerwca 1981 r. Najwyższa Izba Kontroli zawiadomiła prokuratora generalnego
PRL o »poważnych nieprawidłowościach i nadużyciach« przy budowie willi
Gierków
w Katowicach i Ustroniu.
W 1981 r., zeznając przed tzw. komisją Grabskiego, były I sekretarz
zapewniał,
że jest niewinny, bo o jego życiu decydowało... Biuro Ochrony Rządu. Prace
komisji utajniono.
- Ja naprawdę nie mogę, towarzysze, przyznawać się do czegoś, w czym nie
brałem
udziału - mówił Gierek. - Mnie przeniesiono tam z uwagi na bezpieczeństwo.
Niczego w tym mieszkaniu, towarzysze, nie mam. Ja nigdy nie uważałem się za
właściciela tego domu. Nigdy! »Warzywnik« zbudowany został nie wiem przez
kogo
i nie wiem dla kogo. Ja z tego »warzywnika« nigdy nie korzystałem. Po cholerę
jest mi on potrzebny!

Różowe marmury tow. Grudnia

To nie był koniec wyliczanki. Inspektorzy ustalili, że Jerzy Gierek, młodszy
syn Edwarda, ma jeszcze willę w Stańcówce k. Zwardonia - wybudowaną za
pieniądze... Kombinatu Rolno-Spożywczego w Szczekocinach. Willa kosztowała
ponad 1,6 mln zł, a Jerzy Gierek wpłacił zaledwie 201 tys. zł. »Jerzy Gierek
nie posiadał pozwolenia na budowę ze strony Urzędu Gminy w Rajczy; pod budowę
zabrano właścicielowi grunty rolne; odcięto źródło wody niezbędne dla
miejscowych gospodarstw do pojenia bydła" - czytamy w dokumentach z »szafy
Moczara«.
Starszy syn Edwarda, Adam, dostał przydział na 225-metrowy dom przy ul.
Drozdów
w Katowicach i meble wartości 360 tys. zł. Sąsiadem Adama był wtedy Zdzisław
Grudzień, członek Biura Politycznego KC PZPR. W bliźniaczym domu Grudnia
inspektorzy NIK znaleźli »różowe marmury, boazerię z drewna modrzewiowego,
kryształowe lustra i kominek«.
- Później za te meble zapłaciłem - tłumaczy Adam Gierek. - To nie był mój
dom.
Później prawdopodobnie wykupiła go moja była żona. A za dom w Stańcówce mój
brat przepłacił. Potem nawet oddano mu pieniądze.
Przed komisją Grabskiego Edward Gierek opowiadał dyrdymały, że jego syn Adam
wprowadził się do willi przy ul. Drozdów, bo »zaczęto grozić jego córce, że

uprowadzą i zgwałcą«.

Gierek tylko lokatorem

17 lutego 1982 r. Sąd Wojewódzki w Katowicach spełnił żądanie prokuratora i w
największej tajemnicy odebrał katowickie wille Gierkom. Unieważniono akt
notarialny z 1976 r. Były I sekretarz stracił status właściciela, stał się
lokatorem. Po 12 latach historia zatoczyła jednak koło i... Gierek odzyskał
dom. W październiku 1994 r. wykupił go od gminy Katowice i natychmiast
sprzedał
ze sporym zyskiem biznesmenowi Michałowi Goli. Co ciekawe i tu wytropiliśmy
przekręt. Gmina sprzedała Gierkowi willę tak jakby to było zwykłe mieszkanie
w
kamienicy (zastosowano »uchwałę Rady Miejskiej w sprawie sprzedaży lokali
mieszkalnych w domach wielomieszkaniowych«). Drugi dom - ten, w którym
mieszkał
kiedyś Jerzy Gierek - kupił od gminy Wojciech Czech, pierwszy solidarnościowy
wojewoda katowicki.
- Rodzice wyprowadzili się do Ustronia właśnie z powodu Czecha - opowiada
Adam
Gierek. - Nie było to miłe sąsiedztwo.
(...) O Mieczysławie Moczarze mówi krótko i dosadnie: - Żaden wielki
partyzant,
zwykły bandyta. (...)".

...i jeszcze "słowo nadzorcze" od redaktora kontrolnego "SE":

Gierek jakiego nie znaliśmy

Informacja o korupcji klanu Gierków sprawi przykrość niektórym Czytelnikom.
Edward Gierek do dziś ma fanów, a bardzo wielu Polaków czuje sentyment
do "czasów gierkowskich". Na początku lat 70. ubiegłego wieku rosła stopa
życiowa zwykłych obywateli, modernizowano kra
Obserwuj wątek
    • Gość: Mister MR Re: dla obronców PRL IP: *.chello.pl 29.12.06, 12:48
      Chwała Bogu, że te czasy się skończyły i że ja- 21-latek ich nie pamiętam :-)
      Nigdy więcej komuny.
    • Gość: tomekjot Re: dla obronców PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 12:52
      Prawde o czasach PRL trzeba powtarzać i powielać na każdym kroku, żeby nikt nie
      smmiał twierdzić że PRL to była krain mlekiem i miodem płynąca. Tak się sklada
      że w okres transormacji weszlismy z najbardziej zacofana gospodarką w całym
      demoludzie.
      • Gość: wiejska baba i cos z plotek- może prawdziwe ale bardzo prawdopo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 13:31
        onego czasu ( w latach 70) przyjechała Stanisława G do fabryki dywanów Kowarach
        gdzie tkano ogromny dywan dla kogos tam. Kazała sobie wyciac srodek bo jej
        pasował pod ,,nakastlik"......dostała od załogi całej w prisiudach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka