Dodaj do ulubionych

Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje

13.03.07, 17:11
12 bm zmarł w Lublinie w wieku 75 lat red.Henryk Kwiatkowski, długoletni
pracownik "Sztandaru Ludu" i "Dziennika Lubelskiego", działacz SDP i SDRP,
wielki miłosnik internetu, bardzo dobry kolega, znawca płci odmiennej. W
gazetach nie pisal o polityce, ale głownie starał sie rozbawiac czytelnikow,
redagujac ostatnią stronę. Miał wielu przyjaciół. Cześć Jego
pamięci...Smutniej sie zrobiło...
Obserwuj wątek
    • joannabarska Re: Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje 13.03.07, 17:16
      Nie dodałam,ze bardzo polubił "Uniwersytet Trzeciego Wieku" i że stale
      zjednywał sobie ludzi nie tylko uczciwoscią, ale i dowcipami. Córce i Synowi
      składam kondolencje.
      • rilian Re: Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje 13.03.07, 17:47
        świeć Panie nad jego duszą!...
        • leniak Re: Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje 13.03.07, 17:56
          [*]
    • Gość: Janusz Malinowski Cześć, Heniu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 20:04
      Nie bardzo wiem co napisać, bo jakoś nie chce mi się uwierzyć w to, że Heniek
      nie żyje. Niemal od zawsze byłem przekonany, że - choć starszy ode mnie o 18 lat
      - przeżyje mnie co najmniej o ćwierć wieku. Ze swoją żywotnością i wręcz
      młodzieńczym zapałem do zajęć właściwych raczej młodym, zdrowym i silnym
      "kowbojom", Heniek budził mój niekłamany podziw i zazdrość, których bynajmniej
      przed nim nie kryłem. Mogłem sobie pozwolić na tak szczerą i jawną zawiść,
      bowiem od czasu pracy na tym samym stanowisku sekretarza redakcji "Sztandaru
      Ludu", nasze wcześniejsze koleżeństwo i sympatia przerodziły się w prawdziwą,
      odporną na wstrząsy przyjaźń. Nie skruszyły jej ani zawirowania przełomu
      politycznego lat 1989-90, ani późniejsza dramatyczna walka o byt zawodowy i
      ekonomiczny, ani jego przejście na emeryturę, ani moje odejście z zawodu i renta
      zdrowotna. Fakt, że w ostatnim czasie nasze kontakty nie były już tak częste jak
      dawniej, niemniej w każdej trudnej sytuacji mogliśmy wzajemnie liczyć na siebie
      i wspieraliśmy się.
      Toteż szczególnie mi przykro i żal, że - pochłonięty własnymi problemami - nie
      byłem blisko niego w ostatnich tygodniach i w ostatnich dniach. Że po wielu
      latach przyjaźni rozstaliśmy się bez pożegnania, a nawet bez zwykłego: "Cześć i
      zdrówka!", bo to zwyczajowe zawołanie wymieniliśmy aż przed miesiącem. W życiu
      jednak nie przyszłoby mi do głowy, że Heniek może odejść nagle i
      niespodziewanie, a zwłaszcza że już teraz.
      Pamiętam dobrze anegdotę, którą kilkakrotnie opowiadaliśmy sobie nawzajem w
      podobnych sytuacjach. Otóż, w kilka dni po nagłej i tragicznej śmierci Zdzisława
      Maklakiewicza, jego kompan i druh najszczerszy - Jan Himilsbach zadzwonił do
      mieszkania jego matki, gdzie Maklakiewicz mieszkał, i zapytał czy może mówić ze
      Zdziśkiem. Zgnębiona, ale wyrozumiała staruszka, zdając sobie sprawę, że
      Himilsbach przeżywa głęboko śmierć przyjaciela i w tej sytuacji nie może po
      prostu być trzeźwy, odpowiedziała łagodnie: - Przecież pan wie, Panie Janku, że
      Zdzisiek nie żyje. - No, tak, wiem - zawarczał swoim barytonem trzeźwy akurat
      Himilsbach i dokończył kwestię: - Wiem, ale w ogóle w to nie wierzę!
      Podobnie i ja; mimo, że wiem już, że Heniek nie żyje, w ogóle nie chcę w to
      wierzyć. Mam jakby wrażenie, że to nieobecność przejściowa, wyjazd jakiś, po
      którym powrócimy znów do naszych zawsze ciekawych rozmów i krzepiących mnie spotkań.
      Redaktor Henryk Kwiatkowski, a dla mnie i wielu, wielu naszych wspólnych
      koleżanek, kolegów i znajomych po prostu Heniek, był bowiem człowiekiem niosącym
      wszędzie, gdzie się zjawił, radość i optymizm. Nie była to jednak płytka
      wesołkowatość, ale radość życia, której towarzyszyły szeroka wiedza i poważna
      refleksja. Był bardzo zdolnym dziennikarzem, co - niestety - miewa w tym
      zawodzie często zgubne skutki w postaci uwikłania w rozmaite funkcje redakcyjne,
      stanowiska kierownicze itp, które znakomicie redukują twórcze osiągnięcia.
      Tak było też i z Heńkiem, który zamiast pisać własne wspaniałe reportaże i
      felietony, całymi latami "rzeźbił" cudze teksty, nierzadko pisząc je od nowa za
      autora, który - bywało - otrzymywał nagrodę za de facto cudzą publikację. Darł
      przy tym z głowy resztki, bujnej w młodości, czupryny, odgrażając się
      wielokrotnie, że kiedyś "puści" temu czy owemu koledze tekst w oryginalnej
      wersji. Oczywiście nigdy tego nie zrobił, czuł się bowiem odpowiedzialny nie
      tylko za swoją pracę, ale i za reputację gazety oraz prestiż (niegdysiejszy)
      zawodu dziennikarskiego.
      A kiedy prestiż ten, za sprawą wprowadzenia praw dżungli w dziennikarstwie i
      zdziczenia obyczajów, rozsypał się w gruzy, Heniek założył czapkę Stańczyka i
      sarkastycznie żartując wykonywał prace redakcyjno-techniczne na rzecz różnych
      pism. Ich redaktorzy, z nowego naboru – awansu ekonomicznego lub politycznego -
      bardzo często nie podejrzewali nawet, że w charakterze pracownika technicznego
      zatrudniają człowieka przerastającego ich wielokrotnie talentem, wiedzą i
      kwalifikacjami zawodowymi. I ta sytuacja również Heńka satysfakcjonowała, będąc
      zarazem pożyteczną i zabawną.
      Heniek po prostu lubił żyć i starał się aby to życie – obok trudności i smutków
      – miało też jakiś przyjemny i radosny wymiar.
      Cześć, Heniu!
      • Gość: joaśka B. Re: Cześć, Heniu! IP: *.lublin.mm.pl 13.03.07, 20:35
        Bez logowania, tam sama...Red.Malinowski własciwie napisał tekst do nekrologu,
        choc nie wiem ,czy akurat w "Gazecie w Lublinie", ale ten tekst polecam
        Redakcji. Ale nie wiem, czy p. red.nacz. Hołda Bielecka z niego skorzysta. Ja
        bym skorzystała.
        • Gość: joaska B.. Re: Cześć, Heniu! IP: *.lublin.mm.pl 13.03.07, 23:20
          Po liczbie wpisów widzę jak mało wykształciuchow znajduję w tym wątku. Lublin
          to smutnawe miasto...Prowincja,noc,jak pisał Józef Czechowicz...Nic sie nie
          zmieniło od przedwojnia...
    • Gość: e Re: Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje IP: *.blue-net.com.pl 14.03.07, 02:50
      Jarku, serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci Twojego Ojca.
      • folkatka Re: Red.Henryk Kwiatkowski nie żyje 14.03.07, 10:04
        Świeć Panie nad Jego duszą
        (*) (*) (*)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka