malgosia.kropka
19.05.07, 20:22
witam.wiem ze nie raz był poruszany temat powyzszego szpitala.ja jestem
załamana.wczoraj wyszłysmy z moja 10miesieczna córka.miała zabieg na
przepukline i jajnik.jestem w stanie zrozumiec wszystko.brak miejsc na
sali,łózek, dzieci po operacji na korytarzu gdzie co chwile chodzi pani z
mopem i niemiły pan z workami smieci, gdzie swiatło bije po oczach24h, to ze
nie ma krzeseł dla rodziców, ze brak jest stojaków na
kroplówki,aparatury,poscieli,kocy, ze nie ma gdzie umyc rak ja sie lezy na
korytarzu,ze jest tak duzo dzieki,ze personel nie wyrabia na zakretach....i
pewnie jeszcze cos co pomineła.lekarze sa dobrymi specjalistami, panie salowe
b zyczliwymi kobietami,pielegniarki-sa miłe dla dzieci i pomagaj we
wszystkim.lecz nie moge zrozumiec 2 rzeczy.rodzic nie ma udzielanych zadnych
informacji.goni za lekarzem przez cały szpital a on z łaska cos odburknie lub
nie.jedynie przy wypisie ma 5minut.i druga sprawa- słodkie tajemnice
pielegniarek!!!!!!!!!!!!!-co to do cholery ma byc zeby o7 i 19 wypraszac
rodziców ,zamykac im drzwi przed nosem i bóg jeden wie co tam robia.kiedy moja
niunia po zabiegu miała lerzec, a tu wchodz te "czarownice" dziecko zamykaja w
tz.łózeczkach klatkach ,dziecko wyje ,wstaje a te pier.......... od
rzeczy.przepraszam ale jestem tak oburzona tym ze nie jestem w stanie sie
opanowac,jakbym mogła to zatłukłabym 2razy na dzien te baby!!!!!!!!!!!! to nie
dopuszczalne i niestety nie mozna nic z tym zrobic. poza tym polecam dr
Bojara.najleprzy lekasz na swiecie i nieomylny.niestety był na
urlopie............ mam nadzieje ze nie powrócimy tam nigdy