aron2004
31.05.07, 07:11
ze strony www.dziennikwschodni.pl
Fioletowy teletubiś na czarnej liście
Jeszcze do niedawna sprzedawały się najlepiej ze wszystkich maskotek. Dzisiaj
fioletowych teletubisiów nikt nie chce kupować.
Ludzie nagle przestali kupować teletubisie – mówi Ewelina Folusz z
lubelskiego „Smyka” . Zaczęło się od poniedziałkowego wywiadu rzecznika praw
dziecka dla tygodnika "Wprost”. Ewa Sowińska wypowiedziała się na temat
animowanego programu dla dzieci "Teletubisie”. Stwierdziła, że spotkała się z
opinią, iż serial promuje homoseksualizm. Powód? Fioletowy teletubiś o
imieniu Tinky-Winky zawsze występuje z damską torebką. A to mogłoby
sugerować, że jest gejem. Sowińska zleciła więc, by psychologowie z jej biura
zbadali, czy bajka może być pokazywana w telewizji publicznej.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. - Ludzie nagle przestali kupować
teletubisie - mówi Ewelina Folusz z lubelskiego sklepu z zabawkami Smyk w
Lublinie. - Zawsze sprzedawaliśmy ok. 20 maskotek tygodniowo. W tym tygodniu
ani jednej.
Teletubisie to...
...serial telewizyjny przeznaczony dla najmłodszych dzieci (1-4 lata),
produkowany w latach 1997-2001 na zamówienie brytyjskiej stacji BBC. Jest
wyświetlany w 120 krajach i został przetłumaczony na 21 języków. W Polsce
pokazywały go m.in. telewizja publiczna i Canal+.- Spodziewaliśmy się, że
przed Dniem Dziecka będą schodziły jak świeże bułeczki. A tu nic - podkreśla
pani Justyna, sprzedawczyni ze sklepu Ada w Białej Podlaskiej. - Być może
właśnie przez to całe homoseksualne zamieszanie. Wątpliwości nie ma Monika
Massalska z lubelskiego sklepu Baby Fant. - O ile teletubisie w innych
kolorach jeszcze jakoś się sprzedają, o tyle fioletowy nie schodzi ostatnio
wcale. Klienci przychodzą, śmieją się, ale za filetowego dziękują. To
paranoja - podkreśla Massalska. - U mnie jest podobnie - dodaje Anna Poleszak
ze sklepu Pampers w Lublinie. - Fioletowych teletubisiów nie chce nikt. Co
się dzieje? - Jestem zszokowany - komentuje dr Robert Poleszak, psycholog
społeczny z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. - Nie sądziłem, że jedna
wypowiedź, w dodatku bez podstaw merytorycznych, może mieć taki wpływ na
ludzi. Myślałem, że wszyscy wezmą to za ciekawostkę, przerywnik. Tymczasem
ludzie potraktowali tą informację jak najbardziej poważnie. To pokazuje
zgubny wpływ przekazu medialnego na społeczeństwo.