Dodaj do ulubionych

Jarmark św. Antoniego

18.06.07, 10:23

Przebierańcy - to niby mialo być o nas, bo to własnie my, członkowie Chorągwi
Rycerstwa Ziemi Lubelskiej, mielismy wczoraj pokaz w ramach tej imprezy.
Szanownej Gazecie pod rozwagę - nie ma dla nas gorszej obelgi, niż okreslenie
nas tym słowem. Jesteśmy odtwórcami historycznymi lub rekonstruktorami, i na
przyszłość bardzo proszę o tym pamietać. Piszę to w imieniu wszystkich
lubelskich ekip rekonstruktorskich.
Obserwuj wątek
    • folkatka Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 10:25

      Autor tejże relacji miałby chyba coś przeciwko okreslaniem go mianem pismaka...
      • clavi Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 11:42
        "Jarmark św. Antoniego jest zapowiedzią dużego, międzynarodowego Jarmarku
        Jagiellońskiego, który odbywać się będzie w Lublinie w dniach 15-19 sierpnia."
        Kiedy poznamy program Jarmarku?
        • clavi Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 11:46
          Jest stronka Jarmarku, ale programu jeszcze chyba nie ma.
          www.jarmarkjagiellonski.pl/
          • robertw18 "Planeta Lublin" - kolejna głupota! 18.06.07, 18:21
            To niszczenie ciągłości - to pomysł p. Krawczyka, nowego działacza "promocji" w Lublinie? Czy może wypłynął z "Teatru" NN?
            Przypomina te wszystkie głupoty z logo, ikoną, klastrem (czy paletą) kultur...

            Co było złego w "Dniach Lublina"?

            Odejdą działacze PO i może kolejni władcy (bardziej "europejscy") wprowadzą "Lublin Festiwal", chyba że dorwie się nowa postać "ruchu wierzących" i wtedy będzie "Jarmark Św. Antoniego", co zdaje się zapowiadać już p. Folkatka.

            Pozdr.
      • Gość: bosman czy aby troszkę nie przesadzasz folkatko? IP: *.centertel.pl 18.06.07, 11:46
        w tym kontekście wydaje mi się że okreslenie Was mianem "przebierańcy" nie jest
        obraźliwe a oddaje klimat imprezy. Przecież artykuł nie jest o Was. Pozdrawiam.
        • Gość: folkatka Re: czy aby troszkę nie przesadzasz folkatko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 14:51

          Bosmanie,
          przebierańcem bym była, gdybym wystąpiła w bistorowej kiecce prosto z pracowni
          na Złotej...TYmczasem my bardzo powaznie podchodzimy do naszej pasji, każdy
          element naszych strojów, od kroju skończywszy na klamerkach, jest wynikiem
          poszukiwań w literaturze czy w internecie. Dlatego nazywamy się
          rekonstruktorami, a okreslenie "przebieraniec" uważamy za obraźliwe. Tym
          bardziej, że dla wielu osób z naszego środowiska odtwarzanie danej postaci ma
          wymiar głebszy. Znam wielu ludzi, którzy bardzo przezywają swoje bycie np.
          rycerzem czy np. żołnierzem Wrzesnia 1939. Nawet jeśli staja sie nimi raz na
          jakis czas. Tak wogóle - jeśli chcesz dowiedzieć się o nas czegos więcej,
          zajrzyj tutaj - freha.pl/.
          Pozdrawiam!
          • Gość: bosman szanując twoje podejście...... IP: *.centertel.pl 18.06.07, 15:11
            pozostaję przy moim zdaniu.
            • Gość: folkatka Re: szanując twoje podejście...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 15:37

              OK, masz do tego prawo, dla Ciebie są to może niuanse, tak samo jak i dla tego
              dziennikarza.
              • Gość: bosman :-) IP: *.centertel.pl 18.06.07, 15:46
                • robertw18 P. Folkatka przesadza, p. Bosman ma słuszność. 18.06.07, 18:28
                  "Przebierańcy" to miłe słowo odpowiednie dla ludzi przebierających się w stroje z innych czasów.
                  Natomiast:
                  "Jesteśmy odtwórcami historycznymi lub rekonstruktorami, i na
                  przyszłość bardzo proszę o tym pamietać. Piszę to w imieniu wszystkich
                  lubelskich ekip rekonstruktorskich." - mocno trąci przesadą czy "pretensjonalnością".

                  Czy p. Folkatka sprawdziła w słowniku, że "przebieraniec" to określenie obraźliwe? Bo nie wydaje się...

                  Pozdr.
          • buka55 Re: czy aby troszkę nie przesadzasz folkatko? 18.06.07, 16:28
            masz moje poparcie, co prawda niewiele to jest warte, ale chcę żebyś to
            usłyszała ;-) prezentowaliście się bardzo ładnie na rynku. gościo z gazety mógł
            bardziej się postarać - grupy rekonstrukcyjne to nie jest już nic takiego
            dziwnego i coraz bardziej popularna ostatnio sprawa. ludziska na ulicy mogą
            takie akcje różnie sobie nazywać, ale w mediach powinno być to jednak nazywane
            po imieniu i PORZĄDNIE ;-)
            • _aaa_ cieszy mnie sukces jarmarku... 18.06.07, 17:24
              w końcu jestem autorką pomysłu na jego zorganizowanie i miło by było, żeby
              kolega Koziński o tym pamiętał...mam też nadzieję, że odejdą w niepamięć czasy
              kiedy to ww pan tak beztrosko przywłaszczał sobie cudze projekty...

              Koza, zwyczajne "dziękuje" by się też przydało
    • clavi Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 18:15
      "Dla spragnionych części edukacyjnej wystąpili rycerze z Chorągwi Rycerstwa
      Ziemi Lubelskiej prezentując scenki rodzajowe, które w miejscu dzisiejszego
      Rynku mogły rozegrać się ponad pięć wieków temu". Wiecej tu:

      www.jarmarkjagiellonski.pl/index.php?mod=gallery&gid=3
      • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 18:33
        > "Dla spragnionych części edukacyjnej wystąpili rycerze z Chorągwi Rycerstwa
        > Ziemi Lubelskiej prezentując scenki rodzajowe, które w miejscu dzisiejszego
        > Rynku mogły rozegrać się ponad pięć wieków temu".

        Przecież to jest jakaś błazenada. Jacy "rycerze z Chorągwi Rycerstwa
        Ziemi Lubelskiej"? Po prostu ludzie (raczej młodzież) poprzebierani za osoby zwane z niemiecka "rycerzami". Jeszcze im pewnie brakowało "Wielkiego Księcia Wałęsy" na czele.

        Pozdr.
        • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 19:19
          Na początku słówko do Buki. Bardzo Ci dziękuję za Twoje poparcie i dobre słowo.
          Do Roberta - nie jesteś członkiem naszego środowiska, nie znasz sprawy od
          środka, i nie wiesz jak my to odczuwamy. Powiem Ci jedno - dwa lata temu bodajże
          Kamil Durczok, w relacji z Grunwaldu, powiedział co nastepuje: "kilka tysięcy
          przebierańców z całej Europy wystąpiło w corocznej inscenizacji... bla bla".
          Nasza odpowiedź była bardzo szybka - w ciągu kilku dni na adres TVP przesłano co
          najmniej kilkaset emaili od grup z całej POlski z protestem i żądaniem
          przeprosin od telewizji. "Sredniowiecznych" wsparli także odtwórcy innych epok.
          NIe przeproszono nas, ale to chyba wystarczająco obrazuje fakt, że my jestesmy
          czuli na tym punkcie. Wybacz, nazywaj sobie to jak chcesz, pisz o przesadzie czy
          pretensjonalnosci, ale ja zdania nie zmienię. Kazdy człowiek związany z naszym
          środowiskiem zaprotestowałby na moim miejscu tak samo.
          Natomiast w jednym miejscu masz rację - my sami nigdy nie nazywamy się
          rycerzami czy jakoś tak. Piszą tak o nas wyłącznie dziennikarze. My - sami o
          sobie - możemy powiedzieć co najwyżej że ODTWARZAMY postać rycerza, muszkietera,
          powstańca warszawskiego, czy - w moim przypadku - XVwiecznej mieszczki etc.
          Owszem, przez prawie 10 lat czynnego udziału w spotkałam ludzi, którym sie
          wydawało że naprawdę są rycerzami - ale to są raczej przypadki psychiatryczne.
          Na koniec znowu zaprotestuję przeciwko temu co napisałeś - nie jesteśmy
          młodzieżą, srednia wieku w naszej grupie oscyluje w granicach 30 lat. Gdybysmy
          byli - jak napisałeś - młodzieżą - nie stworzylibyśmy niczego na poziomie. Powód
          - młody człowiek przeważnie nie ma stałej pracy, a to hobby jest, niestety,
          kosztowne.
          Pozdr.
          • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 19:46
            To, że p. Folkatka zapewnia, iż jej towarzysze podobnie domagają się, by nie używać wobec nich określenia "przebierańcy", nie znaczy, iż jest to określenie błędne.

            Co do tego, że średnia w zespole p. Folkatki to ok. 30 lat, to zapewne można jej wierzyć. Tylko że to nie jedyny zespół i należy chyba odróżnić wszystkich zapisanych od tych, którzy pojawiają się w przebraniach na występach - szczególnie tych z udawanymi walkami. Ale nie ma sprawy, przecież pisano "raczej młodzież", RACZEJ!

            W końcu - dzięki za poparcie w sprawie nadawania sobie miana "rycerzy". Może jednak p. Folkatka dostrzeże też, iż jej zespół nie nazywa się chyba jednak "Zespołem Odtwórców Rycerstwa" itp., skoro pisała: "członkowie Chorągwi
            Rycerstwa Ziemi Lubelskiej".

            Pozdr.
            • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 20:08
              robertw18 napisał:

              > To, że p. Folkatka zapewnia, iż jej towarzysze podobnie domagają się, by nie
              używać wobec nich określenia "przebierańcy", nie znaczy, iż jest to określenie
              błędne.
              =============================
              > "Zespołem Odtwórców Rycerstwa" itp., skoro pisała: "członkowie Chorągwi
              > Rycerstwa Ziemi Lubelskiej".
              ===============================================================
              Nazwa jak nazwa, w sumie to nie my ją wymyślilismy, ale nam się podoba. PO za
              tym na naszej stronie podkreślamy ten aspekt rekonstruktorski. Natomiast takie
              słowa i określenia jak "grupa rekonstrukcji historycznej" spotykane są dosyć
              często, zwłaszcza w odniesieniu do grup drugowojennych (w sumie nie wiem dlaczego).





              >
              > Pozdr.
              • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 20:17

                Z niewiadomych przyczyn ucieło mi fragment mojej wcześniejszej wypowiedzi, teraz
                nadrabiam.
                ==============
                > To, że p. Folkatka zapewnia, iż jej towarzysze podobnie domagają się, by
                > nie
                > używać wobec nich określenia "przebierańcy", nie znaczy, iż jest to określenie
                > błędne.
                ====================
                Robercie
                może i nie jest błędne, ale my odbieramy je jako obraźliwe i przykre. Bardzo go
                nie lubimy i tyle.
                • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 23:02
                  To przypomina dobrze znane zagrania o "obrazie uczuć religijnych". Tylko że w tym przypadku jeszcze trudniej doszukać się obrazy.

                  Pozdr.
              • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 20:29
                Jak to "nie my wymyśliliśmy"? Chyba ktoś z -bliższych lub dalszych - towarzyszy p. Folkatki ją wymyślił, a nie obcy? A że nazwa nieco zakłamana, to niektórym mogło się w głowie pomieszać i myślą czy myśleli, że są "rycerzami" (tak jak inni nadają sobie różne inne godności w rodzaju Wielkiego Księcia Wałęsy).

                Pozdr.
                • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 20:42
                  Robercie
                  musiałabym Ci opisać teraz historie powstania naszej grupy. Z kilkunastu osób
                  które ją zakładały prawie 10 lat temu, w ChRZL pozostały raptem dwie - ja z
                  kolegą. Nie mielismy wpływu na to, jaka będziemy mieli nazwę. Wybacz, ale więcej
                  szczegółów Ci nie mogę podać, z pewnych osobistych wzgledów. Po a tym - wtedy
                  kiedy zakładaliśmy naszą grupę - rzeczywiscie, polski ruch rekonstruktorski
                  był dopiero w powijakach, poziom jeśli chodzi o stroje i sprzęt był żaden - ale
                  za to było strasznie dużo takiego "pseudorycerskiego" nadęcia. POtem to sie
                  jakoś unormowało. Ta nazwa jest dla nas pamiątką i jej nie zmienimy. Unikamy
                  wariatów którym - jak pisałeś - "może sie mieszać w głowach". Są tacy. Na
                  szczescie są oni dosyć dobrze wyłapywani przez środowisko. Każdy człowiek który
                  do nas przychodzi jest od razu informowany że chodzi tylko o rekonstrukcje i
                  żeby nie wyobrażał sobie niewiadomo czego.
                  pozdr
                  • Gość: ef Re: Jarmark św. Antoniego IP: *.it-net.pl 18.06.07, 21:22
                    a mnie to zawsze ciekawil sposob odtwarzania historycznych bitew rycerskich, czy
                    tez nawet zwyklych pojedynczych walk z uzyciem broni bialej, czy nie dochodzi w
                    nich czasem do rozmaitych wypadków? bo jak niejednokrotnie widzialem walczacy
                    uzywaja broni "na serio" w sensie nie drewnianej ;) no i tez w miare serio sie
                    lupia, no a jak powszechnie wiadomo w czyms takim chodzi zeby kogos lupnac na
                    amen, wiec czasem ktos moze sie zapomniec , czasem ktos drugi miec slabsze
                    umiejetnosci.
                    Kiedys z kolega przy piwku nawet okrutnie sobie pozartowalismy ogladajac relacje
                    z bitwy grunwaldzkiej , ze powinien byc w polsce jeden dopuszczalny przypadek
                    zabicia czlowieka bez konsekwencji- mianowicie w takiej inscenizjacji bitwy ;)
                    , bo jak inscenizowac to inscenizowac
                    pozdro ;)

                  • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 21:36
                    Sorry, ale coś z "pseudorycerskiego nadęcia" jeszcze pozostaje i odpowiedziach p. Folkatki, i w odpowiedziach do TV jej towarzyszy.
                    Zwykły człowiek nie obrazi się, jeśli mu powiedzą, że brał udział w "balu przebierańców", gdy rzeczywiście przebierał się na bal.

                    Pozdr.
                    • buka55 Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 23:03
                      robertw18 napisał:

                      > Zwykły człowiek nie obrazi się, jeśli mu powiedzą, że brał udział w "balu przeb
                      > ierańców", gdy rzeczywiście przebierał się na bal.

                      Czy wiesz cokolwiek o grupach rekonstrukcji historycznej tu u nas w Polsce lub
                      poza? Nie odpowiadaj, proszę ;-) Jeśli tak, to Ci się dziwię. Jeśli nie, to
                      spróbuj się zainteresować, zanim będziesz się tu dalej kompromitował...
                      • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 18.06.07, 23:53

                        Buka:
                        po raz kolejny serdecznie Ci dziękuję.
                        Robert:
                        czy Tobie naprawdę tak trudno pojąć, że dla nas okreslenie "przebieraniec" ma
                        taki sam wydźwięk jak dla lekarza "konował", dla adwokata "papuga" a "katabas"
                        dla ksiedza? Jednoznacznie negatywny!!I w czym Ty dostrzegasz tu zadęcie? W tym
                        że powaznie podchodzimy do naszej pasji, i prosimy innych, aby zechcieli to
                        uszanować?!! Być może rzeczywiscie zbyt mało o nas wiesz - dowiedz się więcej -
                        wejdź sobie na forum, do którego link podałam u góry. MOzesz sobie zobaczyć to -
                        przykładowa strona rzemieślnika - www.jazwiec.pl/index.php?content=ninakram
                        Efad:
                        Twoje pytanie jest ciekawe, bardzo wielu ludzi sie nas o to pyta. Owszem,
                        wypadki się zdarzają. Są one nastepstwem głównie niefrasobliwości uczestników
                        walk, którzy wychodza do walki w niedostatecznym opancerzeniu. Każdy walczacy,
                        jezeli mysli rozsądnie, zapewnia sobie maksymalne opancerzenie, oczywiście w
                        ramach wyznaczonych mu przez epokę którą odtwarza. Na turniejach obowiązuja
                        standarty - nikogo nie wypuszczą do walki bez ochrony rak i nóg oraz głowy. Na
                        Grunwaldzie specjalna komisja sprawdza wszystkim uzbrojenie kilka godzin przed
                        bitwą. Z nimi to raczej żartów nie ma:) Z Grunwaldem to jest wogóle ciekawa
                        sprawa, ponieważ, z powodu ww. wymagań wszyscy walczacy wychodzą w pole dość
                        solidnie odziani w zbroje płytowe, które w tym czasie dopiero wchodziły do
                        użycia, i po obydwu stronach miało je niewielu. To samo dotyczy broni -
                        zabronione są wszelkie korbacze, morgensterny etc. Strzały maja koncówki
                        silikonowe - ale i tak potrafia nabic guza. Osobny problem jest z bronia palna -
                        tu naprawdę trzeba uważać. Generalnie - wszystko zależy przede wszystkim od
                        rozsądku biorących udział w inscenizacjach czy walkach turniejowych. Niestety,
                        zdarza się tak, ze komuś zwyczajnie odbije, wychodzi walczyć przekonany ze jest
                        wielkim fajterem, i że mu wszystko wolno. Na szczęście tacy ludzie należą do
                        mniejszości, a przede wszystkim - informacje o nich sa przekazywane dalej i taki
                        ktos ma utrudniony wjazd na imprezy, lub nie ma go wcale. Sporo tez zalezy tu od
                        indywidualnej kultury każdego z walczących.
                        Na koniec polecam filmiki
                        youtube.com/watch?v=y0nStPoH9bI&mode=related&search=
                        youtube.com/watch?v=g-YWatfw3n4
                        youtube.com/watch?v=kUU7ySZ42hs&mode=related&search=
                        • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:10
                          "Robert:
                          czy Tobie naprawdę tak trudno pojąć, że dla nas okreslenie "przebieraniec" ma
                          taki sam wydźwięk jak dla lekarza "konował", dla adwokata "papuga" a "katabas"
                          dla ksiedza? Jednoznacznie negatywny!!"

                          Pojąć nietrudno, tylko to jest przesada. Słowo "przebieraniec" brzmi miło, po polsku i bynajmniej nie jest przez słowniki uznawane za ujemne. W przeciwieństwie do przykładów podanych przez p. Folkatkę. Czy tak naprawdę to p. Folkatce pojąć?


                          "I w czym Ty dostrzegasz tu zadęcie?"
                          Np. w pisaniu licznych SMS do TV w tej sprawie można dostrzec właśnie przesadę/zadęcie.

                          "W tymże powaznie podchodzimy do naszej pasji, i prosimy innych, aby zechcieli to uszanować?!!"
                          Nie, w narzucaniu innym swoich zwyczajów językowych.

                          "Być może rzeczywiscie zbyt mało o nas wiesz - dowiedz się więcej -
                          wejdź sobie na forum, do którego link podałam u góry. MOzesz sobie zobaczyć to -
                          przykładowa strona rzemieślnika - www.jazwiec.pl/index.php?content=ninakram "

                          Ta wiedza nie ma tu nic do rzeczy...

                          Pozdr.
                      • robertw18 Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:01
                        P. Buka niech się puka, to może lepiej zrozumie swojego rozmówcę i nie będzie pisać o "kompromitacji".
                        Kto się przebiera w strój z dawnych czasów jest jakoś przebierańcem. Oczywiście może być uczonym przebierańcem i starannie dobierać swój strój. I może dbać o różne dodatkowe sprawy, ale niepotrzebnie p. Buka upiera się, że nie wolno przebierającego się w ten sposób nazwać przebierańcem.
                        W każdym razie zastraszanie rozmówcy "kompromitacją", to za słaba przesłanka do przyjęcia jej poglądu.

                        Pozdr.
                        • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:11

                          Robercie,
                          wolno Ci mówić na nas jak Ci sie tylko podoba. MOzesz nas nazywać
                          przzebierancami, całe szczęście nie jestes dziennikarzem (tak myślę), i bedziesz
                          to robić tylko na swój prywatny uzytek. Straciłam juz cierpliwość w próbie
                          przekonania Ciebie. Możesz nazywac nas też inaczej - np. per "banda p***ch
                          łobuzów". Brzmiałoby to dla nas równie sympatycznie.
                          Na tym chciałabym zakończyć nasza dyskusję, z nadzieją, ze Redaktorzy GW wezmą
                          sobie do serca moje uwagi...Bardzo o to proszę.
                          • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:14

                            ROBERCIE
                            BEDE KRZYCZEC
                            DLA NAS SłOWO "PRZEBIERANIEC" NIE JEST MIłE, ODBIERAMY JE JAKO POGARDLIWE.
                            I dalej będziemy protestować jak pojawi się gdzieś w mediach. NIe narzucamy
                            innych swoich zwyczajów językowych, tylko chcemy żeby nasza wrażliwość była
                            szanowana.
                            • Gość: ef Re: Jarmark św. Antoniego IP: *.it-net.pl 19.06.07, 22:34
                              folkatko dzieki za obszerne i ciekawe wyjasnienia :)

                              --

                              koślawym oczkiem ;)

                              • folkatka Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:38

                                Drogi efadzie,
                                do usług:)
                                będziesz coś chciał jeszcze wiedzieć to wal smiało:)
                                • robertw18 Niech sobie p. Folkatka poczyta słowniki. 20.06.07, 13:55
                                  To, że p. Folkatka oznajmia że krzyczy, nie znaczy, iż ma słuszność.
                                  Własne widzimisię drobnego ułamka mówiących po polsku nie powinno być rozstrzygające dla pisma codziennego jak ma pisać (lecz już raczej słownik).
                                  P. Folkatka i jej bliscy naśladują Cyganów zabraniających pisania o nich jako o "Cyganach" i Murzynów zabraniających pisania o nich jako o "Murzynach".
                                  Nie jest to zdrowy objaw...
                                  Pozdr.
                        • buka55 Re: Jarmark św. Antoniego 19.06.07, 22:43
                          obertw18 napisał:

                          > P. Buka niech się puka

                          :>

                          > W każdym razie zastraszanie rozmówcy "kompromitacją", to za słaba przesłanka do
                          > przyjęcia jej poglądu.

                          Fakt ;-) Samo w sobie i bez argumentacji - zwrócenie prymitywowi uwagi np., że
                          pierwszy nie powinien podawać ręki osobie starszej lub siorbać przy stole - to
                          za słaba przesłanka do przyjęcia tych poglądów ;-)
                          Pas!
    • Gość: Hannibal Re: Jarmark św. Antoniego IP: *.um.lublin.pl 20.06.07, 09:28
      Zgadzam się w 100% z folkatką. Reenackment to hobby zbyt wymagające i zbyt
      czasochłonne żeby móc ludzi nim się zajmujących określić mianem przebierańców.
      Nieładnie. Z drugiej strony nie dziwi mnie ten fakt gdyż zdecydowana większość
      nie odróżnia miecza od szabli.
    • Gość: bosman cna folkatko :-) IP: *.centertel.pl 20.06.07, 09:53
      rozumiem twoje argumenty chociaż nie rozumiem twego zacietrzewienia. Myślę, że
      wystarczyło by, abyś napisała uwagę do GW że używają niewłaściwej nazwy w
      stosunku do Was. Przecież przecietny widz w czasie Waszych turniejów czy
      pokazów(sorki - nie obraża Cię słowo "pokaz"?)nie znający tematu a jednak
      zainteresowany barwnym widowiskiem(czy widowisko to właściwe słowo?)gdy bedzie
      objasniał swojemu małoletniemu dziecku co się dzieje, użyje
      pospolitego "przebierańcy" a nie "Członkowie Chorągwi Rycerstwa Ziemi
      Lubelskiej" bo bachor dalej ni kuku nie załapie. Czy wtedy za obrazę pchniesz
      go mieczem czy przebijesz włócznią? Nie - puścisz określenie pomimo uszu bo tak
      naprawdę ten ktoś użył "przebierańca" w kontekście pozytywnym a nie
      pejoratywnym.
      Wędkujesz? Ja tak. Czy wg ciebie nazwa "gliździarz" to nazwa obraźliwa czy nie?
      Mnie np. nie rusza, moich znajomych też gliździaży, też nie. A sa tacy którzy
      używając do wędkarzy tego rodzaju określenia uważają że wyrażają się
      pogardliwie. I pies ich trącał!
      Dlatego pytam jeszcze raz - czy Wasze ego nie jest jednak zbyt rozdęte? I
      zapytam jeszcze - a może to Twoje jest tak wybujałe? Żaden członek Bractwa
      jakoś do tej pory nie odezwał się.
      Pozdrawiam, podkreślam że chodzi mi o potoczne znaczenie "przebierańców". A
      gazecie bym wybaczył, tym bardziej że chyba nie tylko Wy byliście w strojach "z
      epoki" a artykuł nie był artykułem poswięconym Wam tylko był sprawozdaniem z
      imprezy. Z gliździarskim pozdrowieniem - bosman :-).
      • Gość: mały Czego wymagać odpospolitej czladzi dziennikarskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 10:12
        Mógł napisaś "czupidrony" albo "łachmaniarze","gałganiarze" a napisał "przebierańcy" bo to był szczyt jego możliwośći intelektualnych, wszak on nie musi się starać, dowiadywać, dokształcać - on w mediach opracuje!
        Jemu płacą za to żeby pisał a nie za to co i jak pisze!
        Pozdrawiam sedecznie.

        PS: kiedyś się takich batożyło na Rynku....eeech!
        • Gość: bosman nie sądzę mały IP: *.centertel.pl 20.06.07, 10:20
          żeby było aż tak źle ale trochę racji masz. Wielu dziennikarzy nie wykazuje
          należytej staranności w wykonywaniu swego zawodu.
          • Gość: mały Re: nie sądzę mały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 10:32
            Gość portalu: bosman napisał(a):
            > żeby było aż tak źle ale trochę racji masz. Wielu dziennikarzy nie wykazuje
            > należytej staranności w wykonywaniu swego zawodu.

            Gdyby to dotyczyło tylko dziennikarzy.....
            Odpowiedzialność,rzetelność,szacunek - takie staromodne słowa.
            Ja już jestem taki nie dzisiejszy. :-)))
            • Gość: bosman Re: nie sądzę mały IP: *.centertel.pl 20.06.07, 10:35
              i to najważniejsze - "przyzwoitość". Też już nie jestem z tej epoki.
              • Gość: mały Re: nie sądzę mały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 10:42
                Ja jestem z tej epoki ale nie z tej ziemi! :-))))
                • Gość: bosman Re: nie sądzę mały IP: *.centertel.pl 20.06.07, 11:51
                  to też masz przechlapane jak sanki w maju :-)
                  • robertw18 Re: nie sądzę mały 20.06.07, 14:34
                    Z nienajlepszą oceną działalności uprawianej w pismach codziennych można by się zgodzić, ale w omawianym przypadku p. Folkatka przesadza.
                    Najpierw obwieszcza "my, członkowie Chorągwi Rycerstwa Ziemi Lubelskiej", gdy żadnym rycerstwem nie są, a tylko przebierają się w stroje z dawnych czasów. I w dodatku wymaga bezwzględnego zakazu słowa "przebierańcy" w odniesieniu do nich. To mocno przypomina zakazy używania słowa "Murzyn" i "Cygan" lub też "kibic" w odniesieniu do tych kibiców którzy urządzają bijatyki. Zakazy te chcą wprowadzać jacyś napastliwi obrońcy "nowomowy", a właśnie nie obrońcy zwykłego języka.
                    Jeśli więc p. Mały chciałby batożyć za "przebierańców" i takimi groźbami wymóc na innych określenie "rekonstruktorzy", to może niech razem z p. Folkatką poda GW do sądu za tak wielkie zniewagi, że godne są cielesnego niszczenia "przeciwników".

                    Pozdr.




                    • Gość: folkatka Re: nie sądzę mały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 19:17
                      Własne widzimisię drobnego ułamka mówiących po polsku nie powinno być
                      rozstrzygające dla pisma
                      codziennego jak ma pisać (lecz już raczej słownik).
                      =======================
                      To nie jest żadne widzimisię. To jest tylko nasza prośba. Jeszcze raz powtórzę
                      - na swój prywatny uzytek nazywaj nas jak chcesz, mozesz uzywac słów powszechnie
                      uznanych za obelżywe. Natomiast nie chcemy aby to określenie było uzywane w
                      stosunku do nas w oficjalnych mediach. PO prostu go nie lubimy. To jest cos
                      podobnego jak ze mną. Mam na drugie imię Marta, i nie wiem dlaczego, ale nigdy
                      nie znosiłam tego imienia. Jako dziecko, na każde zwrócenie sie do mnie w ten
                      sposób przez dorosłych reagowałam wrzaskiem i tupaniem. Teraz może reaguje
                      spokojniej, zresztą - nikt tak do mnie nie mówi bo o to proszę. Czy wobec tego
                      Robercie, zaczniesz sie teraz do mnie zwracać per Marto, odsyłając mnie
                      jednoczesnie do urzedowego wykazu imion, tudzież katolickiej publikacji "Twój
                      święty patron" - aby mi udowodnic iż imię Marta jest jak najbardziej stosowane
                      i prawidłowe?
                      ================
                      bosman:
                      rozumiem twoje argumenty chociaż nie rozumiem twego zacietrzewienia. Myślę, że
                      wystarczyło by, abyś napisała uwagę do GW że używają niewłaściwej nazwy w
                      stosunku do Was.
                      ==================
                      Wiesz, mnie właśnie o to chodziło by poinformować Gazetę. Niestety, moje
                      zacietrzewienie wynika z uporu Roberta.
                      ===================
                      Przecież przecietny widz w czasie Waszych turniejów czy
                      pokazów(sorki - nie obraża Cię słowo "pokaz"
                      =============
                      Napisałam już wyżej - nie chodzi mi o przecietnego widza. Ci potrafia być
                      naprawdę chamscy. Teksty w stylu "czy w twojej epoce nosiło sie majtki" nie
                      należa do rzadkości. PO za tym - nie obraża mnie słowo pokaz, w żadnym wypadku.
                      ===============================
                      Mnie np. nie rusza, moich znajomych też gliździaży, też nie. A sa tacy którzy
                      ====================
                      Niestety nie wedkuję bo brak mi cierpliwości. PO za tym - my też mamy różne
                      ironiczne określenia na to co robimy. Jak każda grupa , mamy swój środowiskowy
                      żargon, w którym odtwarzający rycerzy nazywani są puszkami, polskich szlachciców
                      - szlafrokami (od żupanów), a faceci w XVII w. strojach zachodnich - to
                      pludraki. Jest to okreslenie oryginalne, z epoki, wówczas bardzo obraźliwe,
                      teraz - co najwyzej ironiczne. Z kolei odtwórcy XIII wieku to "sukienki" - w
                      owej epoce stroje, także i te męskie, były bowiem bardzo długie.
                      ==================================
                      Dlatego pytam jeszcze raz - czy Wasze ego nie jest jednak zbyt rozdęte? I
                      zapytam jeszcze - a może to Twoje jest tak wybujałe? Żaden członek Bractwa
                      jakoś do tej pory nie odezwał się.
                      =======================
                      Nie jest rozdęte. Zapewniam Cię o tym bardzo mocno. Ja po prostu byłam
                      przekonana, że to jest takie proste i zrozumiałe, że jest takie określenie, mimo
                      że jak najbardziej istniejące w słowniku, jest przez nas nielubiane. Myslałam że
                      to takie proste - napisać o tym że tego słowa nie lubimy, gdyz czujemy się
                      nimurażeni. Poprosic o to żeby nas tak nie okreslać. Niestety, teraz okazuje sie
                      że to nie takie proste:((( A co do reszty ludzi od nas - oni nie czytają tego
                      forum, po za tym jeden z nich sie odezwał. Poczytaj sobie wpisy u góry.
                      ===================
                      A
                      gazecie bym wybaczył, tym bardziej że chyba nie tylko Wy byliście w strojach "z
                      epoki
                      ==========
                      Tylko my.
                      ===========================
                      I znowu Robert:
                      Najpierw obwieszcza "my, członkowie Chorągwi Rycerstwa Ziemi Lubelskiej", gdy
                      żadnym rycerstwem nie są, a tylko
                      przebierają się w stroje z dawnych czasów. I w dodatku wymaga bezwzględnego
                      zakazu słowa "przebierańcy" w
                      odniesieniu do nich.
                      ==============
                      Napisałam wyżej że to, co robimy, nazywane jest "odtwarzanie historii" lub jej
                      rekonstrukcją, Przyszło to od angielskiego słowa "reenacting". I tak jak ludzie,
                      zajmujacy się tym w innych krajach, nazywają siebie mianem "reenactorów" lub
                      tworza kalki tego słowa, tak my - Polacy - okreslamy siebie mianem odtwórców czy
                      rekonstruktorów, i prosimy, by własnie tak nas okreslano. I nie rozumiem,
                      dlaczego ta nasza prośba jest dla niektórych tak trudna do zrozumienia i
                      zaakceptowania.





















                      • robertw18 Upór p. Folkatki 20.06.07, 20:12
                        P. Folkatka powtarza zagranie, które już nie raz wykorzystywała w sporach o katolicyzm - oznajmia, że jakieś określenie sprawia jej przykrość i nakłania do tego, żeby go nie używać. Niekiedy są to, istotnie, ostre określenia. Jednak słowo "przebierańcy" nie jest obraźliwe i nie ma podstaw do tego, żeby je jako obraźliwe piętnować. Jest też jakoś prawdziwe, w przeciwieństwie do kłamliwego "rycerstwa", które jednak p. Folkatce i jej towarzyszom odpowiada (wbrew "etosowi rycerskiemu" dbającemu o prawdomówność).

                        Może i słowo "odtwórcy" byłoby lepsze, ale i przebierańcy nie jest złe i nie ma co się pieklić i "wymagać" zmian.

                        Ciekawe też, że na sieciowej stronie "rycerstwa" lubelskiego wcale nie napisano, że członkowie mają odtwarzać stroje czy broń. Wystarczy być posiadaczem odpowiedniego stroju i spełniać inne drobniejsze obowiązki.
                        Zob. "3. Każdy członek ma obowiązek posiadania historycznego stroju udokumentowanego w źródłach."

                        Ciekawe też, że w "kodeksie" (zwanym też "regulaminem") używa się określenia wojskowego "dowódca". Zob. "20. Kandydat pełnoletni może zacząć trenować bronią metalową dopiero po aprobacie dowódcy i minimum 3 miesięcznym stażu."
                        Wydaje się więc, że z tą czystą odtwórczością to nie jest tak całkiem jasno. Jeśli się młodzianowi sprawi odpowiednie ubranko i mieczyk, to będzie się naparzał z drugim pod okiem "dowódcy".

                        Pozdr.

                        PS. Są też mniej kłamliwe i dęte nazwy niż "Chorągiew Rycerstwa Ziemi Lubelskiej" np. "Stowarzyszenie Miłośników Dawnej Broni i Barwy", więc niechaj p. Folkatka nie sądzi, że to jakaś konieczność nazywać się kłamliwie "rycerstwem". Można by się nazwać "Odtwórcami Dawnego Wojska" i też by było ładnie, a za to - prawdziwie. Wyjaśnienia oparte tym razem na jakiejś nowomowie angielskiej - nie były potrzebne.

                        • folkatka Re: Upór p. Folkatki 20.06.07, 21:24

                          > P. Folkatka powtarza zagranie, które już nie raz wykorzystywała w sporach o kat
                          > olicyzm - oznajmia, że jakieś określenie sprawia jej przykrość i nakłania do te
                          > go, żeby go nie używać. Niekiedy są to, istotnie, ostre określenia.
                          ===========
                          Czy możesz tutaj tego nie poruszać? To są dwie różne sprawy.
                          ======================

                          Jednak słow
                          > o "przebierańcy" nie jest obraźliwe i nie ma podstaw do tego, żeby je jako obra
                          > źliwe piętnować. Jest też jakoś prawdziwe, w przeciwieństwie do kłamliwego "ryc
                          > erstwa", które jednak p. Folkatce i jej towarzyszom odpowiada (wbrew "etosowi r
                          > ycerskiemu" dbającemu o prawdomówność).
                          ===================
                          Człowieku, zlituj się, przeczytaj moje powyższe posty. Nie my wymysliliśmy tę
                          nazwę. Juz to pisałam. Człowieka który to zrobił nie ma dawno w naszym gronie.
                          NIe zmieniamy nazwy bo sie do niej przyzwyczailiśmy, jest też ona kojarzona w
                          srodowisku, jestesmy zarejestrowani jako stowarzyszenie pod tą nazwą. Jak to
                          fajnie zarzucić komus kłamstwo, ot tak sobie, prawda? I jeszcze podeprzec się
                          jakimś "etosem". Tak naprawdę to większość nas ma w ogromnym poważaniu ten cały
                          etos, dla nas jet to po prostu zabawa i tyle. MOze wymagajaca ciut wiekszych
                          nakładów, pracy, ale każda poważnie traktowana pasja tego wymaga. I tak, to co
                          my wydajemy, to pikus w porównaniu z tym, co na swoje hobby wydaja np.
                          harleyowcy. A tak apropos - Robercie, czy nie oburza Ciebie to że w potocznym
                          języku funkcjonują oni pod ta nazwą? Jakiez to zakłamanie!! Przecież wiekszość z
                          nich jeździ na innym sprzęcie!
                          ===========================
                          >
                          > Może i słowo "odtwórcy" byłoby lepsze, ale i przebierańcy nie jest złe i nie ma
                          > co się pieklić i "wymagać" zmian.
                          ===========================
                          Odpowiem Ci tak. KOjarzysz taki zespół jak Orkiestra św. Mikołaja? A czy -
                          zakładając że tak - kojarzysz panią która tam gra na bębnach? To Agnieszka
                          KOłczewska. Od wielu lat prowadzi różne zespoły bebniarskie. Kiedyś, wiele lat
                          temu, ich muzyka została określona mianem "techno roots". Agnieszce i reszcie
                          zespołu to określenie bardzo sie nie spodobało, poprosiła żeby go nie uzywać. I
                          określenie zostało zapomniane. No więc teraz Ty, Robercie, mógłbys jej zacząć
                          uzasadniać, jak bardzo się myli, bo przecież taki goły rytm, rytmika jest
                          wspólnym elementem dla techno i dla jej zespołu etc. niech sobie zajrzy do
                          encyklopedii i dowie się czegoś więcej na ten temat itd. Jednak dla mnie wiążące
                          było, że Agnieszka i jej towarzysze nie zyczą sobie, by ich muzykę określano w
                          ten sposób. NIe było dyskusji na ten temat. A tutaj nagle, z niemałym zdumieniem
                          dowiaduje się, że nie mam prawa prosic kogoś, by nie nazywał mnie w taki sposób,
                          w jaki ja sobie tego nie zyczę, takim słowem, które mi sie nie podoba. Okazało
                          sie że znajdujesz nagle tysiąc argumentów przeciwko mnie. Okazuje się że się
                          niepotrzebnie czepiam, bo "przebieraniec" to takie klawe słówko, prawda?
                          ===========================================

                          >
                          > Ciekawe też, że na sieciowej stronie "rycerstwa" lubelskiego wcale nie napisano
                          > , że członkowie mają odtwarzać stroje czy broń. Wystarczy być posiadaczem
                          odpowiedniego stroju i spełniać inne drobniejsze obowiązki.
                          ==============
                          NIe rozumiem. To przecież jedno i to samo. Aby posiadac strój, trzeba go
                          najpierw uszyć - a wiec odtworzyć. Najczęściej na podstawie literatury, z
                          nieśmiertelną Gutkowską - Rychlewską na czele.
                          =========================
                          > Zob. "3. Każdy członek ma obowiązek posiadania historycznego stroju udokumentow
                          > anego w źródłach."
                          ====================
                          j.w. Wytłumacz mi co w tym widzisz złego.
                          =======================
                          >
                          > Ciekawe też, że w "kodeksie" (zwanym też "regulaminem") używa się określenia wo
                          > jskowego "dowódca".
                          ==================
                          Już wyjasniam. Tak sie składa, że reenacting na całym swiecie ma wiele z
                          oblicza militarnego, imprezy odbywają się głównie jako upamietnienia
                          historycznych bitew (najwieksza impreza reenactorska na swiecie to Bitwa pod
                          Gettysburgiem, gromadząca co roku ponad 50 tys. uczestników, a w Europie -
                          Hastings, Lipsk i nasz Grunwald). Trzonem większości imprez są walki i bitwy. W
                          bardzo wielu grupach uzywa się terminologii wojskowej, komend. My nie jesteśmy
                          wyjątkiem. Wiele grup ma charakter stricte militarny, dotyczy to przede
                          wszystkim grup późniejszych, które są w zasadzie nie militarne, lecz
                          militarystyczne. Prowadzić to może do wielu nieporozumień, np. wiele dziewczyn
                          sie pyta czy ta zabawa jest dla nich. Na szczęscie reenacting to odtwarzanie
                          całego życia w minionych wiekach, nie tylko w tym jednym aspekcie- i dzięki temu
                          pacyfiści tez się u nas odnajdują.
                          -------------------------------
                          • Gość: mały Odwalcie się byki od folkatki ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 22:46
                            Weżcie sobie na cel kogoś waszego kalibru!
                            • Gość: ef Re: Odwalcie się byki od folkatki ! IP: *.it-net.pl 20.06.07, 22:49
                              moze pan dziennikarz nie wiedzial jakiego okreslenia ma uzyc, przyznam szczerze
                              ,ze np. rekonstruktorzy to nie bardzo mi pasuje, sa jakies pomysley na krotkie
                              ale tresciwe okreslenie
                              • robertw18 Trochę grzeczności, grubianie! 20.06.07, 22:57
                                Takim słowem jest "odtwórcy". A "przebierańcy" - też dobre.

                                Pozdr.
                          • robertw18 Re: Upór p. Folkatki 20.06.07, 22:55
                            1) Zagrania, choć w różnych sprawach, powtarzają się. Zamiast rzeczowości - powoływanie się na to, że komuś się nie podoba określenie.

                            2) P. Folkatka używa kłamliwego określenia swojego towarzystwa i nie ma co wmawiać, że tak nie jest. To, że określenie przejęła, nie znaczy, że jest prawdziwe. Co do "harleyowców" - to niech się wypowiedzą znawcy, ale jeśli nie jeżdżą na "harleyach", to nazwa jest kłamliwa. Co wcale nie jest oburzające, podobnie jak nazywanie ludzi "przebierańcami" czy "rycerstwem".

                            3) W sprawie określeń zespołu "techno roots", to chyba z Orkiestry nie mogło wyniknąć "techno". Określenie więc odchodzi od prawdy... chyba, że istotnie wprowadzono "electronics" i "computer drumms". Ale to inna sprawa niż czyjeś zachcianki by nie używać dość poprawnego określenia.

                            4) Wcale nie jest tak, że osoba posiadająca jakiś strój koniecznie miała go uszyć. Może go kupić, dostać od przyjaciela itd. Dziwne, że tego p. Folkatka nie mogła zrozumieć.

                            5) Nic złego w posiadaniu, tylko że "posiadać" nie znaczy "zrobić". Jasne już?

                            6) Co do dowódcy, to nie ma co tego opisywać. Idzie tylko o to, że owi "odtwórcy" zdają się mieć stałą "hierarchię". I ten na wyższym szczeblu nie nazywa się "instruktorem" czy opiekunem, ale "dowódcą" (co nie jest raczej przyjęte np. wśród naukowców zajmujących się rzetelnym odtwarzaniem przeszłości).

                            7) Rada dla p. Folkatki: niech się nauczy odróżniać "posługiwanie się kłamliwym określeniem" od "kłamania". Jej rozmówca nie pisał jej, że "kłamie". Pisał tylko o kłamliwym określeniu. Ale oczywiście jedno z drugim ma jakiś związek. Gdyby ktoś chciał z tego robić wielką sprawę, to by pewnie powiedził, że to iż ktoś nie fałszował waluty, a tylko płacił sfałszowaną wiedząc o tym, że nie jest prawdziwa - też nie jest taki niewinny. Ale mniejsza, chodzi tylko o to, żeby p. Folkatka nie wykręcała języka polskiego zakazując używania słów, które się narzucają, zwłaszcza w swobodnym sprawozdaniu.

                            8) Co do "reinacting" - to wypada pozostać przy swoim, ale nie ma co tego rozwijać, zgoda.

                            Pozdr.
                            • Gość: ef Re: Upór p. Folkatki IP: *.it-net.pl 20.06.07, 23:04
                              oh shit , ty to masz zdrowie robertw18 !!!
                              a dziennikarz jaki zadowolony. prosty, zwykly tekst a taki odzew spoleczny :D

                              --

                              koślawym oczkiem ;)



                              • folkatka Re: Upór p. Folkatki 20.06.07, 23:40
                                No więc ja tez mam dobre zdrowie, więc Ci odpowiem.
                                =============
                                1) Zagrania, choć w różnych sprawach, powtarzają się. Zamiast rzeczowości -
                                powoływanie się na to, że komuś się nie podoba
                                określenie.
                                ================
                                To chyba wynika z tego, że jako kobieta, podchodzę zbyt emocjonalnie do
                                niektórych spraw. Osobiscie uwazam, że mam prawo prosic kogoś, by nie wrzucał
                                mnie do jednego worka z o. Rydzykiem, tak samo jak o to, by nie nazywał mnie w
                                sposób którego nie lubię.
                                ================================
                                ) P. Folkatka używa kłamliwego określenia swojego towarzystwa i nie ma co
                                wmawiać, że tak nie jest. To, że określenie przejęła,
                                nie znaczy, że jest prawdziwe
                                ================
                                czy ja gdzies napisałam że uwazam je za prawdziwe? Mam wrażenie że Ty
                                podchodzisz zbyt serio do tego wszystkiego. Podczas gdy ja cały czas podkreslam,
                                że jest to dla nas hobby, zabawa, sposób na spędzenie wolnego czasu w
                                towarzystwie osób o podobnych zainteresowaniach - Ty przez cały czas epatujesz
                                mnie zarzutami o dość powaznym kalibrze. Nie obraź się - ale mogłabym porównać
                                Cie do takich pryszczatych chłopaczków którym się zaczeło wydawać że są naprawdę
                                rycerzami i na ucztach domagają się piwa w pierwszej kolejności. Tacy kolesie
                                byli kiedys prawdziwą plagą w naszym srodowisku.
                                Zresztą - zobacz sobie frehę, zobacz sobie bagrita (bagrit.pl/_ tam w
                                menu po lewej stronie masz spis grup rekonstrukcyjnych, zobacz sobie, przejrzyj
                                nazwy a dojdziesz do wniosku że cały reenactment opiera się na kłamstwie.
                                =======================
                                Ale to inna sprawa niż czyjeś zachcianki by nie
                                używać dość poprawnego określenia.
                                ===============
                                Dlaczego Ty stale powtarzasz to słowo "zachcianki" ? Mam wrazenie że sugerujesz
                                mi jakbym była rozkapryszoną księzniczką która prosi o tysięczną torebkę od
                                Prady. Podczas gdy to jest tylko moja prosba. Staram sie ja przez cały czas
                                uzasadnić. Ja naprawde rozumiem że jest to słowo jak najbardziej funkcjonujace w
                                języku polskim.
                                ===============================================
                                Wcale nie jest tak, że osoba posiadająca jakiś strój koniecznie miała go uszyć.
                                Może go kupić, dostać od przyjaciela itd.
                                Dziwne, że tego p. Folkatka nie mogła zrozumieć.
                                ==============================
                                Ależ ja to rozumiem! Nas nie obchodzi skąd ktoś ma strój, najwazniejsze jest to
                                by był on prawidłowy. Chociaż prawda jest taka, że większość ludzi którzy do nas
                                przychodza szyja sobie stroje przy naszej pomocy. Mój sprzeciw wzbudziło tylko
                                to, że TY, Robercie, czynisz z tego punktu naszego regulaminu kolejny zarzut.
                                ===========================================
                                5) Nic złego w posiadaniu, tylko że "posiadać" nie znaczy "zrobić". Jasne już?
                                ================
                                Łapiesz mnie za słowo. Chyba nikt tego nie lubi.
                                ====================================
                                ) Co do dowódcy, to nie ma co tego opisywać. Idzie tylko o to, że owi "odtwórcy"
                                zdają się mieć stałą "hierarchię".
                                ==================
                                Działamy jako normalne stowarzyszenie, i jako takie mamy prezesa,
                                wiceprezesa, skarbnika i zarząd, którzy są wybierani w walnym zebraniu.
                                Okresleniami tymi posługujemy sie na co dzień - nikt nie mówi do nikogo per
                                "dowódco", a do naszego prezesa mówimy pieszczotliwie "preziu". Taka
                                terminologia, którą stosujemy, wynika z podstawowych założeń, które przyjeliśmy
                                w grupie - że odtwarzamy grupę żołnierzy (i markietanek:D)z II połowy XV wieku.
                                Inne grupy mają swoją - w zaleznosci od epoki i realiów które odtwarzają. I tak
                                w grupach odtwarzajacych Wikingów znajdziesz "jarlów", a szef zaprzyjaźnionego z
                                nami chełmskiego Bractwa Grodów Czerwieńskich nazywany jest potocznie "kniaziem".
                                ============================
                                (co nie jest raczej przyjęte np. wśród naukowców
                                zajmujących się rzetelnym odtwarzaniem przeszłości).
                                =====================
                                Bardzo czesto ci naukowcy są również reenactorami. Jedno łaczy się z drugim.
                                Prowadzone przez reenactorów rózne eksperymenty maja charakter naukowy - np.
                                praktycznie bada sie donosność XVII wiecznej broni palnej i czesto dochodzi na
                                tej podstawie do weryfikacji różnych hipotez obecnych od lat w literaturze. Ja
                                sama miałam niezłą frajde w czasie ubiegłorocznego turnieju w Liwie, kiedy
                                mogłam sobie postrzelać z trebusza. Jeden taki praktyczny kontakt z tym
                                ustrojstwem dał mi więcej niz tona ksiązek:)



                                =========================================
                                Rada dla p. Folkatki: niech się nauczy odróżniać "posługiwanie się kłamliwym
                                określeniem" od "kłamania". Jej rozmówca nie pisał
                                jej, że "kłamie". Pisał tylko o kłamliwym określeniu.
                                ==============
                                Wobec tego, że my podchodzimy do naszej zabawy jak do zabawy, wszelkie Twoje
                                zarzuty o klamliwość naszej nazwy uważam za mocno wydumane.
                                =================
                                Ale mniejsza, chodzi tylko o to, żeby p. Folkatka nie wykręcała języka polskiego
                                zakazując używania słów, które się narzucają, zwłaszcza w swobodnym sprawozdaniu.
                                ===============
                                PO raz kolejny powtórzę, że to nie chodzi o wykręcanie jezyka polskiego, lecz o
                                to, by nie nazywac nas słowem którtego nie lubimy. I o to chodziło mi kiedy
                                napisałam o Agnieszce.
                                Pozdr.
                                • Gość: wisia Upór p. Folkatki - dzieki za ten upor... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 06:21
                                  do tej pory bylam tylko (spodarycznie) obserwatorem, teraz dowiedzialam sie
                                  wiele o celach i ideach... upieraj sie dalej waleczna niewiasto, masz racje
                                  domagajac sie poszanowania waszych pasji...
                                  • Gość: folkatka Re: Upór p. Folkatki - dzieki za ten upor... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 08:45

                                    Droga Wisiu
                                    dzięki serdcznie. Dobrze, że sa osoby które porafia zrozumieć moje racje. Byc
                                    może najwiekszy plus tej dyskusji lezy w tym, ze ktoś o nas dowie sie czegoś
                                    więcej - bo na nasz temat krąży wiele mitów.
                                    • Gość: bosman A tak na marfinesie Folkatko d`Arc..... IP: *.lublin.mm.pl 21.06.07, 18:58
                                      znałem kiedyś laskę z Waszego Bractwa, miała na imię Kaśka, wysoka, czarna,
                                      zgrabna bestyjka.
                                      • robertw18 Re: A tak na marfinesie Folkatko d`Arc..... 21.06.07, 20:07
                                        Włsściwie to już p. Folkatka się powtarza, więc wypada oznajmić, że obie strony pozostają przy swoim. Zgodę osiągnięto chyba co do tego, że "odtwórcy" to słowo odpowiednie. Piszący te słowa w dalszym ciągu przyznaje prawo określania "rycerstwa" przebierańcami, ale GW zapewne jako "poprawna politycznie" będzie bardziej ostrożna i zarzuci to ładne słowo. Miejmy tylko nadzieję, że nie dojdzie de szerzenia się angielszczyzny (nb. "rycerz" to też z języka germańskiego).
                                        A że cała rozmowa zaczyna dość przypominać sprawę pielęgniarek domagających się "szacunku", "uznania ich godności" itp., to może wszyscy mają już podobnych rozmów dość.
                                        Pozdr.
                                        • Gość: folkatka Re: A tak na marfinesie Folkatko d`Arc..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 21:51

                                          Robercie
                                          bardzo się cieszę że przyjąłeś to rozwiązanie. W sumie juz Starożytni mawiali
                                          że de gustibus cos tam...:) Słowo "przebieraniec" nie podoba nam sie wyjątkowo i
                                          nic nie poradzę...A co do angielszczyzny...cóż...i tak sie rozpleniła ponad
                                          miarę w naszym języku więc jedno słowo mniej lub więcej nie szkdzi.
                                          Dziękuje wszystkim którzy poparli mnie w tej dyskusji.
                                          Ukłony
                                          • robertw18 Błędna zasada. 21.06.07, 23:11
                                            Jak w każdym wypadku będziemy mówić: cóż to za różnica, jedno słowo niczego nie zmieni, to niedługo będziemy mówić mieszanką polsko-angielską (bo przekładać nie chce się pismakom i urzędasom, a pozostali lenie na ogół naśladują właśnie ich; poza tym angielski jest krótszy).
                                            P. Folkatka myli się sądząc, że jej rozwiązanie zostało przyjęte. Jej sprzeciw wobec "przebierańca" został odrzucony. Może jej idzie o "odtwórcę"? Bo też nie o odrzucane jako nieprawdziwe "rycerstwo".
                                            A nawet "odtwórcami" nie są ci, którzy dostaną gotowy strój i nie bardzo przejmują się np. używanym językiem itd. (a można podejrzewać, że nie ćwiczą się w np. języku XV wieku czy pląsach, tylko odbywają ćwiczenia w "walkach")

                                            Pozdr.
                                            • robertw18 Re: Błędna zasada. 21.06.07, 23:27
                                              Najnowszy przykład z GW: "Zakazany spot".

                                              A jak Polacy zaczną myśleć po germańsku to będą prawie jak Czesi.
                                              Pozdr.
                                            • Gość: folkatka Re: Błędna zasada. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 23:31
                                              Jak w każdym wypadku będziemy mówić: cóż to za różnica, jedno słowo niczego nie
                                              > zmieni, to niedługo będziemy mówić mieszanką polsko-angielską
                                              =========
                                              Rozumiem, ale to w sumie było takie ciut ironiczne.
                                              ===============
                                              P. Folkatka myli się sądząc, że jej rozwiązanie zostało przyjęte. Jej sprzeciw
                                              > wobec "przebierańca" został odrzucony
                                              =========
                                              Wiem że tak jest. Bardzo boleje nad tym, ale cóż - głową muru nie przebiję. Dla
                                              mnie jednak jest ważne to że ktoś, kto to czytał, dowiedział sie o braku naszej
                                              akceptacji dla tego słowa - a to juz jest coś. I jeśli nie bedzie sie to słowo
                                              już więcej pojawiało na łamach Gazety - to znaczy, że opłacało sie poruszyć
                                              tutaj ten temat, opłacało sie nawet stracić trochę nerwów na dyskusji z Tobą.
                                              ====================
                                              Może jej idzie o "odtwórcę"
                                              ============
                                              Dokładnie. Ciesze się ze chociaz to akceptujesz.
                                              =======================================
                                              A nawet "odtwórcami" nie są ci, którzy dostaną gotowy strój
                                              ======================
                                              Przecież u nas nikt gotowego stroju nie dostaje. Trzeba go sobie samemu zrobić.
                                              To znaczy, że albo własnorecznie, albo zlecic to komuś kto się na tym zna.Ale
                                              najpierw trzeba popracować troche nad jego koncepcją, trzeba sobie wymysleć
                                              postać którą bedzie sie odtwarzać etc. Zeby to zrobić, trzeba sie napracować. Ja
                                              kilka lat pracowałam zanim doszłam do tego co mam obecnie. A co do szycia -
                                              Szyć trzeba umieć. Ja kiedys próbowałam - i skończyło sie na tym że zmarnowałam
                                              spory kawał materiału. NIe mam do tego zdolności, więc wolę zeby strój uszył mi
                                              ktoś kto się na tym zna. Butów też sobie sama nie zrobię, tylko zamówię sobie na
                                              przykład tutaj:
                                              www.butyhistoryczne.pl/
                                              ====================
                                              nie bardzo przejm
                                              > ują się np. używanym językiem itd. (a można podejrzewać, że nie ćwiczą się w np
                                              > . języku XV wieku czy pląsach, tylko odbywają ćwiczenia w "walkach")
                                              =============
                                              to prawda, ale akurat nad tym to nie boleje, ponieważ miałam okazje pare razy
                                              usłyszeć jak ktos usiłuje uzywać jezyka rodem z sienkieiczowskich "Krzyżaków".
                                              Wyszedł potworek. Owszem, czasem uzywamy archaizmów, zeby wzbogacić nasz język -
                                              takich słow jak "bezeceństwa" "wszeteczne dziewki" czy "sledź" w znaczeniu ch.j
                                              Na imprezach siedemnastowiecznych chłopaki zwracają sie do mnie "waćpanno". To
                                              wszystko wystarcza by tworzyć klimat, i nie tzreba zamieniac sie przy okazji w
                                              plonistę - amatora i rekonstruowac to co raczej do zrekonstruowania jest
                                              nierealne. Po za tym jeśli chodzi o tańce - owszem, ćwiczymy się, sa grupy, w
                                              których tańce są daleko bardziej zaawansowane. W Krakowie co roku odbywa się
                                              Festiwal Tańców Dworskich, na który jeżdzą osoby z grup rekonstrukcyjnych.
                                              MOzesz poczytać tutaj zresztą -
                                              www.freha.pl/index.php?s=66ebfc10271e8da5ee3acc2d450cb077&showforum=8
                                              Oczywiście, walki tez sa ważne.

    • Gość: bosman ech folkatko - twardziel z Ciebie ale jednak..... IP: *.centertel.pl 21.06.07, 15:37
      bardziej przemawiają do mnie argumenty roberta.
      Skoro jednak tak kruszysz z nim kopie mam propozycję: przyjmij nick Folkatka
      d`Arc, zrób(kup,ukradnij,pożycz,zmajstruj,wykombinuj,wykop,wyklep,pomaluj się i
      co tam jeszcze)zbroicę i rób za "puszkę". Będzie ci pasować jak cholera!:-)
      A tu coś na deser na poprawę nastroju:

      Zbroja

      Rycerz Eustachy Dreptak był tak krańcowo ubogi,
      Że nie miał nawet zbroi, by w niej uderzyć na wrogi,
      A tutaj akurat wojna, nadciąga Tatarów masa...
      - O rany - jęknął Eustachy - mam walczyć na golasa?
      Tym niemniej rozkaz rozkazem, więc chociaż czuł się podle,
      Goły, jak Pan Bóg go stworzył, usiadł ten Dreptak na siodle,
      Wziął sobie na drogę kaszankę, rzodkiewkę, ze dwie cebule,
      I w całej okazałości stanął naiwnie przed królem.
      A z króla był niezły pasjonat, jak szpurnie do kąta mapy,
      Jak skoczy, pragnąc Dreptaka złapać oburącz za klapy!
      Klap nie ma, więc łaps za byle co, aż z bólu zawył Eustachy!!!
      - Za pół godziny - król warknął - masz być zakuty we blachy.
      A jeśli cię nie zobaczę w pancerzu i w pióropuszu,
      To każę ci poobcinać wszystko, z wyjątkiem uszu,
      Żebyś sam słyszał, jak drzesz się!
      Więc po tych groźnych okrzykach
      Dreptak czym prędzej poleciał galopem do lakiernika,
      A ten mu wylakierował na chudych, sterczących żebrach
      Żeberkowatą zbroję w kolorze czystego srebra,
      Łeb mu wyzłocił złotolem, dorobił stalowe jegiery,
      I jeszcze mu domalował rozmaite wspaniałe ordery
      Z napisami "Za odwagę", "Za lojalność", "Za postawę ogólną",
      A nawet "Pierwsza nagroda na wystawie psów rasy buldog"!
      A tutaj tymczasem już bitwa, już atakują Tatarzy,
      Już Dreptak razem z innymi chcąc nie chcąc rusza do szarży!
      A przy tym błyszczy jak słońce, cały z daleka się świeci
      I jeszcze koń mu zwariował, i przed wszystkimi z nim leci...
      Co widząc ze strachu i zgrozy zawyła tatarska horda,
      Lecz już po chwili to wycie zamarło im nagle w mordach,
      Nie wytrzymali nerwowo, wrzasnęli: - Wariat! O raju!
      I dali takiego dyla, że ich wymiotło won z kraju,
      A Dreptak dostał w nagrodę majątek tuż pod stolicą...
      Tak, dobry lakiernik to nawet z ofermy zrobi bógwico!

      Oczywiście Andrzej Waligórski.

      I mam jeszcze pytanko: jak w języku "puszek" nazywał się dowódca, np ten co
      dowodził chorągwią? - no bo czyba nie dowódca? Pozdrawiam.

      • folkatka Re: ech folkatko - twardziel z Ciebie ale jednak. 21.06.07, 19:45
        Gość portalu: bosman napisał(a):

        > bardziej przemawiają do mnie argumenty roberta.
        ================
        Ależ w porzadku:) Moim celem było tylko zwrócenie uwagi dziennikarzowi, a Ty i
        Robert - nazywajcie nas jak chcecie, byleby nikt z nas tego nie słyszał.
        Pomyślałam sobie teraz, że jednak"reenactor", "odtwórca" - to brzmi dumnie i na
        to miano trzeba sobie zasłużyć. Jeżeli ktoś nie bedzie przywiązywał wagi do
        stroju, do tego, jak wygląda i co sobą reprezentuje - to będzie takim
        przebierańcem a jak nie będzie pracował nad sobą - to zostanie nim na zawsze.
        Więc życz nam - proszę - byśmy jednak przebierańcami nie byli, bo przebierańcy
        - to chłam i kicha, stroje szyte z obiciówek i plastikowe guziki. Ja jednak
        myslę, że moja grupa na miano przebierańców nie zasługuje - bo jednak dbamy o
        poziom, wystarczy obejrzeć sobie zdjęcia z naszej strony, zwłaszcza te najnowsze
        . Tak wogóle to dziękuję Ci za komplement, nie uważam sie za twardzielkę, w
        realu mam opinie osoby bardzo ugodowej:) A Folkatką d'Arc nie zostanę, jeszcze
        bym skończyła tak jak ona:) A tak powaznie to baba w meskim stroju historycznym
        a już w zbroi szczególnie, to szczyt obciachu. Ja tam uwielbiam swoje
        historyczne kiecki:)
        A ta Kaska o której napisałes to wyjechała za swym chłopcem na ziemie zachodnie
        i niedawno urodziła syna. Przynajmniej ta o której myślę.




        > Skoro jednak tak kruszysz z nim kopie mam propozycję: przyjmij nick Folkatka
        > d`Arc, zrób(kup,ukradnij,pożycz,zmajstruj,wykombinuj,wykop,wyklep,pomaluj się i
        >
        > co tam jeszcze)zbroicę i rób za "puszkę". Będzie ci pasować jak cholera!:-)
        > A tu coś na deser na poprawę nastroju:
        >
        > Zbroja
        >
        > Rycerz Eustachy Dreptak był tak krańcowo ubogi,
        > Że nie miał nawet zbroi, by w niej uderzyć na wrogi,
        > A tutaj akurat wojna, nadciąga Tatarów masa...
        > - O rany - jęknął Eustachy - mam walczyć na golasa?
        > Tym niemniej rozkaz rozkazem, więc chociaż czuł się podle,
        > Goły, jak Pan Bóg go stworzył, usiadł ten Dreptak na siodle,
        > Wziął sobie na drogę kaszankę, rzodkiewkę, ze dwie cebule,
        > I w całej okazałości stanął naiwnie przed królem.
        > A z króla był niezły pasjonat, jak szpurnie do kąta mapy,
        > Jak skoczy, pragnąc Dreptaka złapać oburącz za klapy!
        > Klap nie ma, więc łaps za byle co, aż z bólu zawył Eustachy!!!
        > - Za pół godziny - król warknął - masz być zakuty we blachy.
        > A jeśli cię nie zobaczę w pancerzu i w pióropuszu,
        > To każę ci poobcinać wszystko, z wyjątkiem uszu,
        > Żebyś sam słyszał, jak drzesz się!
        > Więc po tych groźnych okrzykach
        > Dreptak czym prędzej poleciał galopem do lakiernika,
        > A ten mu wylakierował na chudych, sterczących żebrach
        > Żeberkowatą zbroję w kolorze czystego srebra,
        > Łeb mu wyzłocił złotolem, dorobił stalowe jegiery,
        > I jeszcze mu domalował rozmaite wspaniałe ordery
        > Z napisami "Za odwagę", "Za lojalność", "Za postawę ogólną",
        > A nawet "Pierwsza nagroda na wystawie psów rasy buldog"!
        > A tutaj tymczasem już bitwa, już atakują Tatarzy,
        > Już Dreptak razem z innymi chcąc nie chcąc rusza do szarży!
        > A przy tym błyszczy jak słońce, cały z daleka się świeci
        > I jeszcze koń mu zwariował, i przed wszystkimi z nim leci...
        > Co widząc ze strachu i zgrozy zawyła tatarska horda,
        > Lecz już po chwili to wycie zamarło im nagle w mordach,
        > Nie wytrzymali nerwowo, wrzasnęli: - Wariat! O raju!
        > I dali takiego dyla, że ich wymiotło won z kraju,
        > A Dreptak dostał w nagrodę majątek tuż pod stolicą...
        > Tak, dobry lakiernik to nawet z ofermy zrobi bógwico!
        >
        > Oczywiście Andrzej Waligórski.
        >
        > I mam jeszcze pytanko: jak w języku "puszek" nazywał się dowódca, np ten co
        > dowodził chorągwią? - no bo czyba nie dowódca? Pozdrawiam.
        >
        • Gość: bosman powodzenia, bawcie sie dobrze...... IP: *.lublin.mm.pl 21.06.07, 20:03
          ree...coś tam. Cholera - no, Wy z Bractwa(nie obraziłem???):-))) No i życzę
          kościanych lub rogowych guzików przy szatach :-)
          • folkatka Re: powodzenia, bawcie sie dobrze...... 21.06.07, 20:05

            ee tam:) ja się za bractwo nie obrażam, tym bardziej że my już dawno w
            zgodzie:)) a guziki moga tez byc metalowe. BTW zapraszam na minipokaz wieczorem
            1 lipca pod Trybunałem. Pewnie nic wielkiego nie zrobimy, moze wystrzelimy z
            bombardy - niemniej jednak...:)
            • Gość: bosman Re: powodzenia, bawcie sie dobrze...... IP: *.lublin.mm.pl 21.06.07, 21:53
              o której godzinie będą te "jasełka"?
              • Gość: folkatka Re: powodzenia, bawcie sie dobrze...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 22:41

                20 - 21, jakoś tak. Zapraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka