nik1234
21.07.07, 08:19
Od tego jest komisja dyscyplinarna. I bardzo dobrze.
Problem polega na tym, że np. na niektórych uczelniach (PL) rektor "używa"
komisję w swoich rozgrywkach personalnych. Na poważne naruszenia (np.
plagiaty) przymyka oczy, bo dotyczą bliskich mu kolegów, a za byle co podaje
do komisji tzw. "niewiernych". Mam nadzieję, że nie dotyczy to opisanych
spraw z UMCS, chociaż przypadek pracownika, który nie ma zajęć w semestrze, a
opuścił jedne konsultacje trochę brzydko mi pachnie, bo znam na UMCS
pracowników, którzy notorycznie odpuszczają sobie konsultacje i jakoś nikt
ich do komisji nie wysyła... Zna ktoś dokładniej tę sprawę?