Dodaj do ulubionych

Na odejście władzy

05.11.07, 13:56
szukałem czegos odpowiedniego i...

"Nie ogryźli kości nie dopili wina
Resztek jedzenia szuka pies pod stołem
Na dębowym blacie obrana cytryna
I suche pestki czereśni dookoła
Odeszli z damami o zatłuszczonych wargach
Do łożnic szerokich za ciężkie zasłony
Gdzie biały pudel kraj krynoliny targa
Przez panią w rumieńcach za fotel rzuconej
A w stolicy koronacja się zaczyna
I król światowy pokazuje szyk
Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt
Że na tortach dał napis "Wiwat Katarzyna"
Ksiąg nie doczytali nie skończyli pisać
Drukując hymny gorące epistoły
Jakby miały spoić pękniętych ścian rysy
Gryzące pochwały pochwalne gryzmoły
Odeszli do zajęć sennych długotrwałych
Nad biurka za małe dla królewskich zaleceń
Gdzie świtem pióra skrzypiące się łamały
A świece świeciły by nic nie oświecić
A w stolicy Sejm kończy obrady
Na rękach niesiony uśmiecha się król
Ambasadorowie nie zmieniają ról
Wiedząc jak blisko od chwały do zdrady
Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych
Nie ruszyli zamków i sal pałacowych
Nie powywieszali wszystkich zdrajców stanu
W ziemię pól bitewnych powgniatane głowy
Odeszli w sukmanach kurtach i opończach
Po dawnemu się męczyć nad nie swoją rolą
Ktoś powiedział - wiedziałem że to się tak skończy
Na żer wyszły obce wojskowe patrole
A król bez królestwa chodził na spacery
Nie ze swojej kasy utrzymując dwór
I nie wiedział jeszcze niepotrzebny chór
Jakie kiedy i za co zalśnią mu ordery
Akt abdykacji:
"Imperatorowa i państwa ościenne
Przywrócą spokojność obywatelom naszym
Przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy
Z pretensji do tronu i polskiej korony
Nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja
Pogrążyła go w chaos oraz stan zniszczenia
Pieczołowitość nasza na nic się nie przyda
Świadczymy z całą rzetelnością Naszego Imienia"
Nie ogryźli kości
Nie dopili wina
Resztek jedzenia szuka pies pod stołem"

hmm...
Obserwuj wątek
    • empi Re: Na odejście władzy 05.11.07, 14:15
      Leniak, pięknie. To też chyba pasuje tu:
      Położymy płasko uszy,
      Pysk na kłódkę, ogon w ruch!
      Skowyt niech się tłucze w duszy,
      Kasza niech napełnia brzuch.

      Przecie tylko o to chodzi,
      Żeby hołdów było dość.
      Ta dłoń skarci, co nagrodzi -
      Jeden kształt ma kij i kość.

      Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
      Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!

      Zapomnimy dawne razy,
      Wyliżemy gorycz z blizn.
      Gesty starczą za rozkazy,
      A za gesty starczy gwizd.

      Jeśli kochasz swoją budę,
      To pokochaj łańcuch swój!
      Śmierdzi gnojem twój ogródek?
      - Przecież to twój własny gnój!

      Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
      Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!

      Zanim na złodzieja z kłami
      Skoczysz w swej najkrwawszej z pian,
      Czekaj, aż ci ktoś oznajmi,
      Kto tu złodziej, kto twój pan.

      Kto potopił ci szczenięta,
      Słuch i węch odbierze, nim
      Przyjdzie święta, choć przeklęta
      Pieska śmierć po życiu psim.

      Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
      Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!

      Gdy zapomnisz już, żeś w polach
      Jął pod płotem tunel ryć,
      Wtedy, ile tylko wola -
      Będziesz wyć mógł, wyć i wyć!

      pzdr.
      • empi Re: Na odejście władzy 05.11.07, 14:16
        p.s. Autor tego niech będzie zagadką.
        pzdr.
        • leniak Re: Na odejście władzy 05.11.07, 14:23
          :-}
    • clavi Re: Na odejście władzy 05.11.07, 15:48
      "A w stolicy Sejm kończy obrady
      Na rękach niesiony uśmiecha się król"

      Moze czytamy rozne gazety, leniaku?
      Sejm rozpoczal obrady, a "krola" dopiero desygnuje prezydent.

      Nie podzielam sytysfakcji jawiacych sie w tych strofach.
      Haslo "by zylo sie lepiej" dotyczy z pewnoscia tylko wybranych.
      Zawsze tak bylo.
      • leniak Re: Na odejście władzy 05.11.07, 16:34
        wiesz Clavi tekst ten można naprawde róznie rozumieć... ;->
        jak zwykle u tego autora...
        nie defetyzuj i tak jest już jesiennie :-)
        Pozdrawiam
        • leniak Na przyjscie władzy 05.11.07, 16:43
          niech będzie Karmaniola:
          "Ile wściekłości trwoga w was zajadła
          Potrafi ciągle z ludzkiej dobyć mowy
          A wszak Bastylia wcale nie upadła
          I nikt królewskiej nie zażądał głowy

          Lud wszystko zna - jałmużnę post i chłostę
          I w wasze oczy spojrzy bez zmrużenia
          A nikt nie mierzy latarń ludzkim wzrostem
          Na szafotach rosną krzyże przebaczenia

          Lecz wy widzicie dół kopany w piachu
          I sztandar który płynie ponad trony
          Nienawiść dzieckiem śmiertelnego strachu
          A czegóż mają bać się miliony?

          Wszystko się według ich potoczy woli
          Choć niejedno jeszcze może się wydarzyć
          Póki co tańczmy w rytmie karmanioli
          Nim Mały Kapral obwoła się Cesarzem!

          Dlatego chcecie stanąć w brew ich woli
          By czas odmierzać w spadających głowach
          By w rozpędzone dźwięki karmanioli
          Wszedł marsz przez Alpy armii Suworowa!"
          • empi Re: Na przyjscie władzy 05.11.07, 17:20
            Dobre rady Pana Ojca

            Słuchaj młody ojca grzecznie
            A żyć będziesz pożytecznie.
            Stamtąd czekaj szczęśliwości,
            Gdzie twych przodków leżą kości.
            Nie wyjeżdżaj w obce kraje,
            Bo tam szpetne obyczaje.

            Nalej ojcu, gardło spłucz
            Ucz się na Polaka, ucz.

            One Niemce i Francuzy
            Mają pludry i rajtuzy.
            Niechrześcijańską miłość głoszą
            I na wierzchu jajca noszą.
            Pyski w pudrach i w pomadkach,
            Wszy w perukach, franca w zadkach.

            Nalej ojcu, gardło spłucz
            Ucz się na Polaka, ucz.

            Cudzoziemskich ksiąg nie czytaj,
            Czego nie wiesz - księdza pytaj.
            Ucz się siodła, szabli, dzbana,
            A poznają w tobie pana.
            Z targowiska nie bierz złota -
            To żydowska jest robota.

            Nalej ojcu, gardło spłucz
            Ucz się na Polaka, ucz.

            Twoja sprawa - strzec ojczyzny,
            Czyli własnej ojcowizny.
            Nie wiesz, gdzie się czai zdrada -
            Uczyń zajazd na sąsiada.
            Jak już musisz być w stolicy
            Patrz, co robią politycy.
            Na elekcjach dawaj kreskę
            Nie za słowa, a za kieskę.

            Nalej ojcu, gardło spłucz
            Ucz się na Polaka, ucz.

            Bierz od wszystkich z animuszem,
            Dawaj na mszę za swą duszę.
            Bóg cnotliwe czyta chęci
            I zachowa je w pamięci.
            Żeń się młodo, dzieci rób
            By miał kto o twój dbać grób.
            Tu przez wieki twoje dziady
            Dały nauk tych przykłady.
            Tu przez wieki twoje wnuki
            Nie przepomną tej nauki.

            Nalej ojcu, gardło spłucz
            Ucz się na Polaka, ucz.

            Taką stoi Polska racją
            Na pohybel innym nacjom!

            pzdr.
            • leniak Re: Na przyjscie władzy 06.11.07, 09:04
              a jakiż pożytek z pasa słuckiego OOOOO!!!
              ;-)
              pzdr
        • clavi Re: Na odejście władzy 05.11.07, 17:51
          Defetyzowac? a co to znaczy? Nie obrazasz mnie?
          OK, pozostanmy zatem przy nadzieji zwlaszcza,
          ze innego wyjscia nie widac.
          • leniak oj taki neologizm 06.11.07, 09:02
            w ostatnim dzień z ciepłem :-)
            nadzieja tak Tak TAK
            tu mam ochote wpisać tekst pt. 1788, hmm...
            "Ta pierwsza morska podróż do Australii!
            Łotry przy burtach, prostytutki w kojach -
            Wszyscy się bali, łkali i rzygali
            W drodze do raju. Przewrotności Twoja
            Panie, coś w jeszcze nam nieznanych planach
            Miał czarne diabły strzegące wybrzeży
            Edenu, który przeznaczyłeś dla nas,
            A w który nikt, prawdę mówiąc, nie wierzył!

            Czym żeśmy, marni, zasłużyli na to?
            Ten, co zawisnąć miał za kradzież płaszcza -
            Płakał nad swoją niechybną zatratą;
            Nie widział Ciebie w robaczywych masztach
            Statku, co tylko był więzieniem nowym;
            Tej co kupczyła ciałami swych dziatek -
            Ani przez mgnienie nie przyszło do głowy,
            Że to nadziei - nie rozpaczy statek.

            Niejeden żołnierz z ponurej eskorty
            (Bo czym się ich los od naszego różnił?)
            Wiedział, że nigdy już nie ujrzy portu,
            Gdzie go podejmą karczmarze usłużni
            I płatne dziewki; że zabraknie rumu
            Zanim do celu przygnasz okręt szparki.
            Z marynarzami pili więc na umór
            I - wbrew zakazom - grali o więźniarki.

            Prawda, nie wszyscy próby Twe przetrwali,
            Ale też ciężkoś nas doświadczał, Panie:
            Nie oszczędzałeś nam wysokiej fali,
            Za którą mnogim przyszło w oceanie
            Zakończyć żywot; innym dziąsła zgniły,
            Wypadły zęby, rozgorzały wrzody...
            Więc znaczą nasz zielony szlak mogiły
            Szkorbutu, szału, francuskiej choroby.

            Nikt nie odnajdzie w ruchomych odchłaniach
            Ciał nieszczęśników - oprócz Ciebie, Boże.
            Ich żywot grzeszny epitafiów wzbrania,
            Lecz - ukarani. Więc wystarczy może,
            Żeś się posłużył starszliwym przykładem:
            Oni naprawdę dotarli do piekieł,
            A umierając nie wierzył z nich żaden,
            Że w swym cierpieniu umiera - człowiekiem.

            Ląd nam się wydał niegościnny, dziki;
            Łotr bez honoru, kobieta sprzedajna
            Z dnia na dzień - jak się stać ma osadnikiem
            Nieznanych światów? Bo rozpoznać Raj nam
            Nie było łatwo; znaleść w sobie siłę,
            Wbrew przeciwnościom, bez słowa zachęty
            By mimo wszystko żyć - nim nam odkryłeś
            Kraj szczodry w zboże, złoto i diamenty.

            Łajdacki pomiot, łotrowskie nasienie
            Czerpiąc ze spichrza Twoich dóbr wszelakich -
            Choć tyle wiemy własnym doświadczeniem:
            W nas jest Raj, Piekło - I do obu - szlaki."
            Pozdrawiam
            • clavi Re: oj taki neologizm 06.11.07, 11:14
              Na mily Bog nie chce mi sie szukac w necie autorow tych strof.
              Wiec podaj ich leniaku, wstydu oszczedz!
              • leniak Re: oj taki neologizm 06.11.07, 11:16
                wszystko Jacek Kaczmarski...
                • clavi Re: oj taki neologizm 06.11.07, 11:18
                  I dzieki. Nie znalem stad pisze o wstydzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka