Dodaj do ulubionych

Hej forumowicze...

16.07.08, 16:05
co tam z Wami?
czyżby cała yntelygencja była na urlopach???
Obserwuj wątek
    • rilian Re: Hej forumowicze... 16.07.08, 17:28
      :D
    • empi Re: Hej forumowicze... 16.07.08, 18:05
      Hej Leniaku, ostatnio i Ciebie rzadko na forum widać!. Lewica w
      odwrocie?
      pzdr.
      • leniak nie tyle w odwrocie co po prostu zarabia pracując 21.07.08, 10:52
        ale jako że ostatnio jakoś tak się zebrało tematów to sobie
        popiszę...
        ;-)
        pzdr.
    • smith_winston Re: Hej forumowicze... 16.07.08, 18:22
      A ja powracam, pod nieco zmienionym nickiem, powaracam na forum po kilkuletniej
      przerwie.

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

      Winston

      • Gość: ciekawy Re: Hej forumowicze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.08, 18:52
        świat cie nie chce ze wracasz na forum ?"
    • qqbek Re: Hej forumowicze... 21.07.08, 18:59
      leniak napisał:

      > co tam z Wami?
      > czyżby cała yntelygencja była na urlopach???

      Lub też na emigracji...

      ...smutne, ale po kilku latach szukania lepszej pracy w Lublinie, zdecydowałem
      się w końcu uciec.
      Z krótkiej lektury postów na forum (po dwuletniej ponad przerwie) widzę, że
      niestety nie za wiele się tutaj zmieniło.
      Pani mgr. Danuta W., moja nieoceniona nauczycielka j.polskiego z IV LO zwykła
      obserwując cały ten bałagan recytować:
      "a po co nam elyta,
      co jakieś książki czyta,
      w pogoni do koryta,
      niepotrzebna nam elyta"
      • leniak wyspy szczęśliwe... 22.07.08, 08:19
        masz rację Lublin jest również wyspą tyle że nie szczęśliwą wręcz
        odwrotnie - ktoś kiedys słusznie nazwał go ucinarką jakek...
        nic tu osiagnąc nie można, cieżko jest nawet żyć spokojnie...
        Lublin ogłupia, udupia, poniża i zwyczajnie męczy...
        ...
        problemy miasta i mieszkańców płyną sobie codziennie ściekami do
        oczyszczalni na Hajdowie i właściwie nigdy nie udaje im się wypłynąć
        na szpalty gazet, telewizyjny ekran czy radiową antenę...
        media żyją ułudą, konwencją płytką smrodkiem wytwarzanym przez
        zasiedziałych wytwórców bąków...
        władze są bezwładne, ograniczone, ale za to napuchłe od urojonego
        majestatu i metropolitalności...
        a mieszkańcy są zmęczeni...
        • Gość: y7 Re: wyspy szczęśliwe... IP: 195.117.192.* 22.07.08, 08:41
          na depresję proponuję prozac...
          • leniak ś' mię rozbawił 22.07.08, 09:22
            chyba myślałeś o ozywczym "słowie" ojca dyrektora?
            Prozac to może i skutkuje na Clinton street w Nowym Yorku...
            w Lublinie można się co najwyżej uchlać wynalazkiem made in Ambranp.
            pod szmatami od którymi odgradza się od świata "wysoka kultura"
            festiwalu Inne Brzmienia...
        • qqbek Re: wyspy szczęśliwe... 22.07.08, 09:51
          leniak napisał:

          > masz rację Lublin jest również wyspą tyle że nie szczęśliwą wręcz
          > odwrotnie - ktoś kiedys słusznie nazwał go ucinarką jakek...
          > nic tu osiagnąc nie można, cieżko jest nawet żyć spokojnie...
          > Lublin ogłupia, udupia, poniża i zwyczajnie męczy...
          > ...
          > problemy miasta i mieszkańców płyną sobie codziennie ściekami do
          > oczyszczalni na Hajdowie i właściwie nigdy nie udaje im się wypłynąć
          > na szpalty gazet, telewizyjny ekran czy radiową antenę...
          > media żyją ułudą, konwencją płytką smrodkiem wytwarzanym przez
          > zasiedziałych wytwórców bąków...
          > władze są bezwładne, ograniczone, ale za to napuchłe od urojonego
          > majestatu i metropolitalności...
          > a mieszkańcy są zmęczeni...
          • qqbek Re: wyspy szczęśliwe... 22.07.08, 09:53
            Przepraszam- zjadło mi właściwą część listu :)
            Oto ona:
            Ja chyba z nudów zdobędę się na dogłębną analizę mojego obecnego miejsca
            zamieszkania :)
            Otóż ponad półtorej roku temu wylądowałem w miejscu urodzin wielkiej czwórki
            (dla zainteresowanych- nie chodzi o postacie z kart historii powszechnej lecz o
            czterech facetów o imionach Paul, George, John i Ringo).
            Miasto jest nieporównanie żywsze niż Lublin (choć niewiele od niego większe).
            Najwyższy w UK wskaźnik bezrobocia i osób utrzymujących się z Incapacity Benefit
            (coś w stylu naszej renty inwalidzkiej, tylko tutaj o kwalifikacji do niej
            decyduje lekarz rodzinny- także daleko więcej jest chorych na NCMS - syndrom
            "Nie Chce Mi Się").
            Pierwsza praca- po 3ch dniach od przyjazdu (dorywczo).
            Pierwsza stała praca- po miesiącu.
            Pierwsza praca za biurkiem- po dwóch miesiącach.
            Weekend na mieście- galerie i muzea darmowe, lub też wstęp (do prywatnych) w
            naprawdę znośnych cenach.
            W porównaniu do Lublina:
            Życie knajpiane - plus i minus (Anglicy na prawdę piją na umór, więc posiedzieć
            w knajpie czasami się nie chce, wszystkie puby zamykają o północy
            [ustawodawstwo] a rodzime piwo ma 4% alkoholu, całe szczęście, że trudno teraz
            znaleźć pub nie serwujący polskiego piwa. Na plus zaś atmosfera, dużo milsi
            ludzie [o ile w miarę trzeźwi] i możliwość wyskoczenia na piwo i ploty
            samochodem [przy mojej wadze nie powinienem przekraczać dozwolonego poziomu do
            końca trzeciego piwa- więc skaczę na dwie pinty]).
            Życie kulturalne: jeden wielki plus. Premiery teatralne co tydzień, pełne sale
            kinowe [i to nie tylko na amerykańskich superprodukcjach]. Tanie [jeżeli się
            tutaj zarabia] książki, płyty, koncerty [koncert światowej sławy nie kosztuje
            nawet mojej dniówki]
            Transport publiczny - jeden wielki minus. Za transport w mieście
            odpowiedzialnych jest dwóch dużych i czterech małych przewoźników autobusowych,
            koleje regionalne (kolejka podmiejska) i zarząd promów. Rozkład jazdy (nawet w
            wypadku pociągów) pozostaje często tylko na papierze, normą są spóźnienia od
            5-10 minut (kolejka) do pół godziny (autobusy). Bilet miesięczny kosztuje więcej
            niż rata ubezpieczenia samochodu (a ubezpieczenia są bardzo drogie) plus pół
            baku paliwa.
            Drogi i użytkownicy - jeden wielki plus, miasto jest mniej zakorkowane niż
            Lublin, na najbliższą autostradę można dojechać w 15 minut z dowolnego miejsca w
            mieście, kultura jazdy stawia Anglików na równi z najbardziej cywilizowanymi
            krajami.
            Koszt życia- plus. Wydaje się olbrzymi komuś świeżoprzybyłemu z Polski, jednak
            po kilku miesiącach nagle odkrywa się, że jeżeli nie jesteś zbyt imprezową
            bestią, to średnia krajowa (czy nawet zarobki lokujące się pomiędzy minimalną a
            średnią krajową) jest nie do przejedzenia. Zarabiając 17-18tys. funtów rocznie,
            uczestnicząc w pełni w życiu kulturalnym miasta, nie żałując na nic (łącznie z
            najnowszymi gadżetami elektronicznymi i markowymi ciuchami) można nadal odłożyć
            kilka funtów na "rainy day".
            Urzędy i urzędnicy - mogliby nie istnieć - wszystko co tylko nas interesuje
            (może poza wyrobieniem NIN i rejestracją u lekarza) daje się załatwić przez
            Internet/telefon/listownie. Na półtorej roku pobytu w urzędach gościłem trzy
            razy (JobCentre dwa razy, żeby wyrobić NIN i raz Urząd Miejski w sprawie
            zezwolenia na parkowanie). Mój bank widział mnie osobiście dwa razy (plus w
            chwili otwierania konta) tylko dlatego, że chciałem zrealizować czeki ze zwrotem
            nadpłaconego podatku.
          • Gość: y7 Re: wyspy szczęśliwe... IP: 195.117.192.* 22.07.08, 09:53
            O, widzę, że powoli mamy już zalążek chórku płaczek....
            No, do roboty! Biadolimy na raz, na dwa, na trzy..
            • leniak no to siup polyanno 22.07.08, 10:00
              ciesz się! podskakuj w łapki klaszcz:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=82451095
              • Gość: y7 Re: no to siup polyanno IP: 195.117.192.* 22.07.08, 10:14
                Te susły mnie walą. klaszczę łapkami
                • leniak no to swojak jesteś 22.07.08, 10:15
                  wszystkich tu nie tylko susły ale dokładnie wszystko wali...
                  klaskaniem mając obrzękłe prawice...
                  • leniak swoją droga jest wtym jakaś metoda 22.07.08, 11:45
                    kiedy wali cię co cię otacza możesz być szczęśliwym mieszkańcem
                    Lublina
                    no to wypijmy za to żeby nas permanentnie waliło. Za ku..a szczęście!
                    • Gość: y7 Re: swoją droga jest wtym jakaś metoda IP: 195.117.192.* 22.07.08, 11:51
                      a dlaczego miałbym sie stresować przez jakieś małe, kudłate,
                      skądniekąd sympatyczne susły?
                      ale nie wali mnie np. to:
                      www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080722/LUBLIN/17704399
                      • empi Re: swoją droga jest wtym jakaś metoda 22.07.08, 11:59
                        łatwo ci powiedzięć tak gdy nie możesz tej sprawie nic zrobić, nic
                        od Ciebie nie zależy, mozesz czekać tylko, okazywać swoje
                        wzruszenie. Tam gdzie inni mogą coś zrobić wtedy często ich "nie
                        wali". To tak bez związku z tymi susłami. Temat susły dla mnie zbyt
                        zagmatwany.
                        pzdr.
                      • leniak [...] 22.07.08, 11:59
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • empi żeby mi to było po raz ostatni! 22.07.08, 12:02
                          Leniaku, znowu będziesz się tłumaczył ogółowi, że poniosło Cię i
                          przepraszasz? :)
                          pzdr.
    • shawman Re: Hej forumowicze... 22.07.08, 12:54
      Nie wiem, czy się do inteligencji zaliczam, ale do urlopowiczów na pewno nie...
      Niestety. :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka