lech.niedzielski
10.08.08, 19:01
Kilku biskupów polskich czynnie współpracowało z hitlerowcami.
Jednego z nich – Czesława Sokołowskiego – sąd podziemnego państwa
skazał na karę śmierci. Większość hierarchów Kościoła schroniła się
w pałacach, wyemigrowała lub stanęła po stronie uciemiężonego
narodu. Niektórzy jednak pomagali okupantowi.
Najbardziej gorliwym z nich był bp podlaski (Generalne
Gubernatorstwo) – Czesław Sokołowski. Były rektor KUL ! (1924–1925)
na czele diecezji stanął po niespodziewanej śmierci bp. Henryka
Przeździeckiego w maju 1939 r. Jego zażyłe kontakty z okupantem od
początku były dla Polaków szokujące. Potwierdza to m.in. apel bp.
Sokołowskiego wystosowany do księży o zastosowanie się do
rozporządzenia okupanta i przekazanie mu kościelnych dzwonów do
stopienia i przerobienia na czołgi.
Sokołowski był jedynym w GG, który wydał takie polecenie.We wrześniu
1941 r. w konspiracyjnym „Głosie Prawdy” napisano wprost, że jego
postępowanie „(...) jest sprzeczne z godnością Polaka i duchownego.
Biskup Sokołowski uczynił wyłom w mocnej postawie społeczeństwa
polskiego”. Pod koniec 1942 r. – jak poinformowano rząd w Londynie –
urządził on u siebie w pałacu przyjęcie dla hitlerowców, którzy
przybyli w celu dokonania aresztowań w diecezji. Wkrótce potem,
podczas świąt Bożego Narodzenia, pobłogosławił żołnierzy włoskich
wyruszających z Siedlec na front wschodni. Ten „(...) gest biskupa
Sokołowskiego – wspominał po latach ks. Marian Myrcha – wobec
sojuszników Hitlera zbulwersował nie tylko mnie, ale wielu ludzi
będących wtedy w kościele”.
Ks. Myrcha twierdzi, że biskup podlaski domagał się odczytywania w
kościołach apelów niemieckich władz zachęcających Polaków do
dobrowolnego wyjazdu na roboty do III Rzeszy. Inni biskupi
bojkotowali to zarządzenie. Sokołowski zakazał też swoim księżom
angażowania się w działalność polityczną i zbrojną, a także
nakazywał wydawanie zbiegów i partyzantów Niemcom. Po aresztowaniu
ks. Jana Niedziałka, kapelana AK, oskarżono Sokołowskiego o wydanie
go w ręce okupantów. Do dziś nie ma na to dowodów, ale faktem jest
jednak, iż mimo próśb rodziny aresztowanego kapłana biskup nie
uczynił nic, by wydostać podwładnego z więzienia. W połowie 1943 r.
dowództwo siedleckiego obwodu AK miało już dość antypolskiej postawy
biskupa i wystąpiło z wnioskiem do Wojskowego Sądu Specjalnego o
osądzenie hierarchy. Sąd Specjalny Obszaru Warszawskiego AK skazał
biskupa Sokołowskiego na karę śmierci. Był to szok nie tylko dla
wiernych, ale i władz podziemia.
Przerażony obrotem sprawy sam komendant główny AK, gen. Tadeusz Bór-
Komorowski, zalecił dowódcy obszaru, by nie zatwierdzał wyroku.
Prośbę „Bora” spełniono. Jednocześnie stała się rzecz
bezprecedensowa – jedyny raz w historii polskiego okupacyjnego
wymiaru sprawiedliwości Wojskowy Sąd Specjalny przekazał sprawę do
Cywilnego Sądu Specjalnego podległego Delegaturze Rządu na Kraj,
który zajmował się ściganiem przestępstw osób cywilnych
kolaborujących z okupantem. Jednak sąd ten nie potrafił (a może
raczej bał się) zająć jednoznacznego stanowiska i sprawa biskupa
trafiła do Komisji Sądzącej Walki Podziemnej, która mogła jedynie
nałożyć karę upomnienia, nagany lub infamii. Ostatecznie komisja
skazała Sokołowskiego na karę infamii (kara na czci i honorze, a
także pozbawienie praw publicznych, obywatelskich i honorowych).Gdy
po zakończeniu działań wojennych powrócił do Polski prymas August
Hlond (internowany przez Niemców w jednym z klasztorów), zdjął z
zajmowanych stanowisk kościelnych kilku biskupów, których oskarżano
o nadmierną służalczość i współpracę z okupantem. Byli wśród nich
m.in. biskup łódzki Jasiński, bp częstochowski Teodor Kubina i
właśnie bp Sokołowski.
Ten ostatni przestał oficjalnie sprawować urząd ordynariusza
diecezji podlaskiej 4 lipca 1946 r. Mimo usilnych starań, Sokołowski
nie otrzymał żadnego stanowiska. Do śmierci, w dniu 11 listopada
1951 r., przebywał w Nowym Mieście i u swej rodziny w podwarszawskim
Michalinie. Pochowany został na Bródnie w Warszawie.