Dodaj do ulubionych

Architekt: Nie niszczyć salonu miasta

14.10.08, 22:34
Szkoda, że nie podajecie państwo linku, gdzie zobaczyć można byłoby
istniejący w tym miejscu przed wojną hotel. Z tą przestrzenią
publiczną zdajecie się Państwo trochę przesadzać. Zróbcie coś
sensownego z Placem Litewskim - on oferuje mnóstwo przestrzeni,
tylko nikt wskutek jego brzydoty nie chce z niej korzystać.
Obserwuj wątek
    • hubertkm Architekt: Nie niszczyć salonu miasta 14.10.08, 23:10
      W pełni popieram słowa p. Jamiołkowksiej. Szkoda byłoby tego miejsca,
      niezależnie od tego, jak dobry byłby budynek tu postawiony.
      • Gość: 456 Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 14:42
        Jakie miast taki salon
      • andrzej.sawa Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta 15.10.08, 15:12
        Hubercie,a moze zaorać i posiać trawę - tu i tam.
        Niestety nie lubie dziur,a tzw.architektura prl,jest niestety w znacznej części
        do d.....
      • Gość: Nikt Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.dot-com.net.pl 15.10.08, 21:41
        Czy zabudować placyk przed galerią Centrum (dawniej PDT)? Myślę, że nie jest to
        właściwie zadane pytanie. Pytanie mogłoby brzmieć, czy w historycznym, objętym
        ochroną konserwatorską Śródmieściu, w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru uznanego
        za Pomnik Historii powinna być wzniesiona wielkopowierzchniowa galeria handlowa?
        Jak pokazuje przypadek dawnych terenów ogrodowych przy ul. Świętoduskiej, czy w
        nieco innych uwarunkowaniach formalno-prawnych przypadek terenów za Zamkiem, w
        Lublinie galeria taka może pojawić się w chronionym obszarze historycznym. Nie
        pytam o to czy w Śródmieściu Lublina, ani o to czy w historycznym Śródmieściu
        Lublina, ale o to czy w objętym ochroną konserwatorską historycznym Śródmieściu
        Lublina powinna powstać tego rodzaju inwestycja? Co oznacza fakt, że Śródmieście
        jest objęte ochroną, jaki jest zakres tej ochrony? Ochrona według Słownika
        Języka Polskiego – to zabezpieczenie przed czymś niekorzystnym, złym lub
        niebezpiecznym. A co do zakresu tejże trzeba wyjaśnić ( chyba po raz kolejny na
        forum), że istnieją różne formy ochrony: poprzez wpis do rejestru zabytku,
        poprzez uznanie za pomnik historii, poprzez ustalenia miejscowego planu
        zagospodarowania przestrzennego oraz utworzenie parku kulturowego. W Lublinie w
        odniesieniu do terenu, o którym mówimy obowiązuje ochrona na podstawie wpisu do
        rejestru zabytków województwa lubelskiego zespołu urbanistycznego Śródmieścia
        (ogólnie rzecz ujmując). W samym Śródmieściu obowiązuje także ochrona poprzez
        indywidualne wpisy do rejestru (obiektów i zespołów obiektów). Część obszaru
        Śródmieścia (m. in. Stare Miasto, Wzgórze Zamkowe, tzw. „wąskie” Krakowskie
        Przedmieście czyli Deptak) dodatkowo uznana została przez Prezydenta
        Rzeczpospolitej Polskiej za Pomnik Historii. Czego dotyczy ta ochrona? Dotyczy
        chronologicznie nawarstwionego zespołu zabudowy, a więc historycznego układu tej
        zabudowy wraz z jego geograficznym kontekstem (ukształtowaniem terenu).
        Odwołując się do definicji zawartych w przytoczonym już wyżej słowniku - układ -
        możemy określić, jako 1. «uporządkowany według określonych zasad lub właściwości
        szereg przedmiotów, zdarzeń itp.; też: sposób uporządkowania lub rozmieszczenia
        czegoś», 2. «całość składająca się z powiązanych wzajemnie elementów». Jeśli
        weźmiemy pod uwagę, że na układ chronionego Śródmieścia, w skład którego wchodzi
        kwartał zabudowy wyznaczony ulicami: Kapucyńską, Narutowicza, Peowiaków,
        Kościuszki i Krakowskie Przedmieście, składają się istniejące tu kwartały
        zabudowy wraz z siecią dróg w postaci ulic, wewnętrzna strukturą kwartałów
        tworzona poprzez zespoły działek budowlanych, oraz zabudowa każdej z tych
        działek (najczęściej w układzie kamienica frontowa, oficyny boczne lub/i oficyna
        tylna) to pytanie o wielkopowierzchniową galerię w obszarze wzmiankowanego
        kwartału wydaje się być bardziej zasadne. Jest przecież rzeczą oczywistą, że
        tego typu budowla w minimalnym stopniu oparta zostanie ( jeśli w ogóle) na
        zasadach odpowiadających historycznemu kształtowaniu kwartału. Cechą
        charakterystyczna tejże jest bowiem wielkopowierzchniowa, raczej monolityczna, a
        struktura zabudowy. Tymczasem struktura kwartału cechuje się drobniejszymi
        zindywidualizowanymi podziałami, zwłaszcza ta w lubelskim Śródmieściu.
        Odwoływanie się w tej sytuacji do konserwatorskiego pojęcia odtworzenia,
        rekonstrukcji, gmachu dawnego hotelu Victoria odnoszę wrażenie ma typowo
        postmodernistyczne znaczenie, raczej mylące. Należy, w moim przekonaniu, mówić w
        rzeczonym przypadku o kreacji – a nie rekonstrukcji - inspirowanej elementami
        historycznej architektury hotelu ( wskazywać by na to mogły według enuncjacji
        prasowych przyjęta – jak się wydaje - linia zabudowy z charakterystycznym
        wyokrągleniem narożnika, może wysokość, ale już nie wielkość działki, sposób jej
        zabudowy, zapewne nie podziały architektoniczne, elewacji, detal
        architektoniczny, proporcje otworów okiennych, ich relacja do powierzchni ścian,
        układ wnętrz, stolarka okienna, itd.). W przypadku realizacji planowanej
        inwestycji w sposób oczywisty dokona się zmiana struktury urbanistycznej
        chronionego fragmentu Śródmieścia, obejmując także przedmiotowy placyk przed
        Galerią Centrum. Naruszone zostaną sposób, zasady uporządkowania istniejących
        historycznych elementów (tych z XIX i pocz. XX stulecia). W miejsce istniejącego
        – w kategoriach estetycznych różnie zapewne ocenianego – obiektywnie jednak
        historycznie ukształtowanego ładu powstanie nowy, sprzeczny z dawnym bowiem
        takie są konsekwencje wprowadzenia dużej kubatury w obszar drobnoskalowej (w
        relacji do planowanej) zabudowy formowanej na mniejszych indywidualnych
        działkach. W zamian uzyskamy zapewne pewien efekt w postaci linii zabudowy
        ul. Kapucyńskiej i fragmentu Krakowskiego Przedmieścia uformowanej prawie jak ta
        z okresu 2 poł. stulecia XIX do czasu wojny i nowe precedensowe ukształtowanie
        historycznego kwartału zabudowy. Kwartału, który oczywiście został zniszczony, a
        następnie przekształcony poprzez realizacje gmachu domu handlowego Witkowskiego.
        Rozważając kolejne sugestie inwestorskie można odnieść wrażenie, że destrukcja
        tego historycznego miejsca będzie postępowała. Nie oznacza to oczywiście
        niemożności kreacji nowych wartości, które mogą znaleźć swoich zwolenników.
        Pytanie co do zasadności takich działań w obszarze chronionym (sic!) jest w moim
        przekonaniu pytaniem otwartym. Uważam, że działań takich nie można by osadzić w
        kategoriach działań konserwatorskich.
        Nie jestem zwolennikiem historyzmu zastępującego miejsce należne współczesnej
        architekturze. Kwartał zabudowy zniszczony w czasach wojennych mógł uzyskać nowy
        kształt z odwołaniem się do historycznych cech jego kształtowania przy
        zastosowaniu współczesnych form architektonicznych. Tak się nie stało. Nota
        bene, ciekawe jak by wtedy wyglądał? Obecna sytuacja różni się w sposób istotny
        od okresu, w którym zapadały, z udziałem arch. Witkowskiego, decyzje, co do
        sposobu zabudowy tego obszaru. Teren mimo, że historyczny nie podlegał wówczas
        żadnej ochronie. Istniejąca wcześniej zabudowa uległa zniszczeniu. Witkowski
        wykreował pewną nową wartość w tym miejscu. Stworzone przez niego miejsce stało
        się naszym, zostało zaakceptowane i przejęte przez Lublinian. Dzisiaj jego
        dzieło stanowi jeden z elementów palimpsestu zatytułowanego Lublin.
        Miasto to rodzaj palimpsestu – jak pisze Ewa Rewers – nad którym prac ciągle
        trwa. Palimpsestu należącego do wszystkich, którzy zostawili na nim swój ślad –
        taki chociażby jak my prowadzący tę dyskusję na współczesnej internetowej agorze.
        • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.08, 20:14
          A ja myślę, że pytanie powinno brzmieć; czy budynek PDT-u jest
          wielkopowierzchniową galerią handlową czy jeszcze nie i ewentualnie ile m2
          brakuje mu do tego miana? Czy jest to budowla monolityczna czy też jest budowlą
          o "drobniejszych zindywidualizowanych podziałach". Mam wrażenie, że raczej tą
          pierwszą, ale może ja źle widzę. Czy zabudowa działki zajętej przez PDT jest
          typowa dla historycznego układu przestrzennego czy też wręcz przeciwnie? A
          jakież to zagrożenie dla tego historycznego układu przestrzennego niesie projekt
          odtworzenia bryły dawnego hotelu i uzupełnienia zabudowy pomiędzy galerią a
          teatrem? Czyżby zachodziła konieczność zmiany kształtu działki z prostokątnej na
          okrągłą? A może inwestor, przy akceptacji konserwatora, zechce usypać na terenie
          tej działki górę, z wierzchołka której będzie wypływać gorąca lawa. Zaś dołem w
          tunelu wykopie kanał wypełniony morską wodą? Prawda jest taka, że dom handlowy
          projektu Witkowskiego jest co najwyżej architektonicznie poprawny (niemal każde
          ówczesne miasto wojewódzkie miało taki swój PDT lub CDT), zaś z punktu widzenia
          uszanowania historycznego układu przestrzennego jest zwykłą katastrofą. Także
          plac przed obecną galerią trudno uznać za salon miasta - bo jeżeli tak ma
          wyglądać salon to lepiej nie myśleć jak ma wyglądać reszta miejskiej
          przestrzeni. W rzeczywistości jest on tylko wyrównanym i wyłożonym betonową
          kostką brukową lejem po bombie!!! I nawet ustawienie na jego środku okazałej
          paprotki tej sytuacji nie zmieni. No chyba, że będzie to plastikowa palma!!!
          • Gość: Nikt Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.dot-com.net.pl 17.10.08, 19:56
            Wydaje się, że Galerię Centrum można określić, jako wielkopowierzchniowa
            galerię. Nie wykluczone, a nawet na pewno, jej powierzchnia sprzedaży
            przekracza 2000 m2.
            Odtworzenie czy rekonstrukcja części frontowej hotelu Victoria nie stanowi
            żadnego zagrożenia dla zachowanego historycznego układu tego kwartału
            Śródmieścia. Obawiam się, że niezbyt jasno się wyraziłem. Zagrożeniem dla tego
            układu – podkreślam, według mojej opinii – jest aplikowanie mu obiektu, który
            wypełni nie tylko przestrzeń placyku przed Galerią Centrum wraz z miejscem
            obecnie istniejącego budynku, ale także przestrzeń za nim w kierunku ul.
            Kościuszki. Nie można wykluczyć, że inwestycja wciągnie także jedną lub dwie
            kamienice od strony ul. Peowiaków i ul. Kościuszki, dla poprawienia dostępności
            do wnętrza handlowego. Odnoszę wrażenie, że inna powierzchnia zabudowy, w
            realiach współczesnych tzw. centrów handlowych, byłaby po prostu mało opłacalna.
            Jest to oczywiście tylko moja supozycja. Tego typu rozwiązanie byłoby według
            mojej opinii zagrożeniem dla tożsamości tego miejsca. Po realizacji byłoby to
            zupełnie inny kawałek Lublina, a jestem pewien, że nie o to właśnie chodzi w
            dziedzinie ochrony zabytków czy szerzej dziedzictwa kulturowego.
            Innym aspektem sprawy jest konieczność przeanalizowania skutków wprowadzenia
            takiej inwestycji dla chronionego indywidualnym wpisem do rejestru zabytków
            założeniem kościoła i klasztoru Kapucynów. Chodzi mi o chronione widoki na ten
            zespół. Szczególnie od strony Krakowskiego Przedmieścia z Placu Litewskiego. Czy
            ewentualne nowe tło tego zespołu w postaci, co najmniej, infrastruktury
            technicznej galerii ulokowanej na jej dachach będzie tą jakością której
            oczekujemy dzisiaj? Czy uda się rozwiązać problem „styku” na granicy wschodniej
            założenia kapucyńskiego z boczną elewacją nowej galerii; a czego nie udało się
            uczynić dobrze architektowi hotelu?
            Czy zabudowa działki zajętej przez Obecny gmach Galerii Centrum jest typową dla
            historycznego układu przestrzennego? W sposób oczywisty nie jest. Witkowski
            ustawił swój gmach
            inspirując się lokalizacją frontowych kamienic na działkach historycznych,
            których relikty przecież, a pewnie i oryginały znał, z których jedna - hotelowa
            usytuowana była prostopadle do Krakowskiego Przedmieścia zaś dwie kolejne
            działki, w formie wydłużonych trapezów, usytuowane były pod lekkim nachyleniem
            do ul. Kapucyńskiej (mniej niż 90 stopni). Te trzy działki uległy w dużej części
            scaleniu, zaś sam gmach jest absolutną kreacją. Z drugiej strony, na tak
            zarysowanych działkach niewiele miał do wymyślenia. W usytuowaniu frontu
            galerii, z odsunięciem go od Krakowskiego Przedmieścia, czytelny jest zamysł
            architekta odsłonięcia wschodniej elewacji kościoła Kapucynów i podporządkowania
            się wartości, którą autor uznał za istotniejszą od własnego dzieła. Słyszałem,
            że o takie usytuowanie walczył, a miał wówczas z kim.
            Ja również nie nazwałbym placu przed dawnym PDT salonem, bo jak wówczas nazwać
            Krakowskie Przedmieście. Placyk przed tym domem handlowym, jeśli go wiązać z
            salonem Krakowskiego Przedmieścia, to raczej rodzaj niszy, wnęki przy salonie.
            Ma zatem prawo być inny. Może powinien zatem być nieco bardziej kameralny? Jakby
            troszkę obok? Jakby rodzaj alkierza?
            I jeszcze słowo o odtworzeniu bryły dawnego hotelu. Odnoszę wrażenie, jak
            napisałem wcześniej, że nie idzie tu o odtworzenie tego obiektu bowiem nic by to
            nie dało zainteresowanym. Ta bryła przecież to budowla frontowa z dwiema
            równoległymi oficynami: wschodnią i zachodnią z dziedzińcem we wnętrzu.
            Dziedziniec pod przykryciem będzie już inna forma architektoniczną, nie będzie
            więc mowy o rekonstrukcji czy odtworzeniu.
            I na koniec – nie używam pojęcia p i e r w o t n y do określania zabudowy w
            obrębie omawianego kwartału. Pierwotną zabudowę tego terenu tworzyły
            wolnostojące dwory w otoczeniu ogrodowym. A jeszcze wcześniej były tu pola
            miejskie. Głębiej nie będę się cofał w czasie, bo po prostu nie mam takiej wiedzy.
            • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 11:36
              Ponieważ widzę, że ma do czynienia z osobą obeznaną w tej problematyce pozwolę
              sobie na zadanie kilku pytań. Bo być może odpowiedzi na nie uświadomią mi, że
              jestem w całkowitej konfuzji a stopień mojej ignorancji jest znacznie większy
              niż mogę przypuszczać.
              1) Jaki to typ elewacji frontowej prezentuje kościół OO. Kapucynów? Czy
              projektant mógł przypuszczać, że działka (gdzie znajduje się ten nieszczęsny
              "salon") zostanie zabudowana, czy raczej przeznaczona pod plac miejski? Czy np.
              "Nikt" byłby zwolennikiem (gdyby padła taka propozycja) odsłonięcia południowej
              elewacji kościoła Św. Ducha, czy raczej nie?
              2) Czy z punktu widzenia zachowania układu przestrzennego Starego Miasta
              właściwszym była rekonstrukcja zniszczonych podczas wojny kamienic, czy lepiej
              byłoby wstawić w ich miejsce budynek typu PDT. Jeżeli słuszniejszym było to
              pierwsze rozwiązanie, to dlaczego w przypadku kwartału zajętego przez Galerię
              Centrum właściwsze jest to drugie? Czy od 2 poł. XX wieku do początku XXI w. aż
              tak bardzo zmieniła się doktryna i praktyka konserwatorska.
              3)"Nikt" podejrzewa, że inwestor wybuduje to co mu się podoba. Jak więc widzi
              rolę Konserwatora Zabytków i Urzędu Miasta. Może te urzędy należy zlikwidować
              skoro nie mają kompetencji i możliwości decyzyjnych? Może inwestor niepotrzebnie
              będzie tracić czas przedstawiając projekt do akceptacji? A może należy
              prewencyjnie poinformować prokuraturę lub nadzór budowlany o zamiarze
              popełnienia przestępstwa, samowoli budowlanej?
              4) Na terenie byłego NRD częstą praktyką jest przywracanie w historycznych
              centrach miast dawnych kwartałów zabudowy (w miejscu socjalistycznych budynków).
              Architektura tych kwartałów w swej formie zewnętrznej nawiązuje do dawnej brył i
              szaty architektonicznej (często jest repliką). Wnętrza zaś są na wskroś
              nowoczesne, odpowiadające współczesnym funkcjom. Takie rozwiązania znaleźć można
              także w Wilnie (świetne centrum Giedymina). Czy jest to z punktu widzenia
              ochrony układów przestrzennych błędna praktyka? A może słuszniejszym jest nic
              nie robić?
              • Gość: Nikt Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.dot-com.net.pl 18.10.08, 19:39

                Ad. 1 Elewacja frontowa (fasada) kościoła kapucynów wywodzi się z tzw. baroku
                toskańskiego. Fasada przykryta jest trójkątnym tympanonem. Wejście umieszczone
                centralnie podobnie jak i okno powyżej. Charakteryzuje się powściągliwością i
                umiarem. Detal architektoniczny w formie pilastrów, lizen i spływów wolutowych
                jest konsekwencją wprowadzenia tego typu dekorowania tych elewacji w wieku XVIII.
                Kiedy Karol Bay w początku XVIII stulecia projektował kościół kapucynów w
                Lublinie doskonale znał jego warunki ekspozycji. Teren ten otoczony był ogrodami
                (ok. 2 ha). Obecna ul. Kapucyńska była wąskim przejazdem odsuniętym od kościoła
                nieco dalej aniżeli ma to miejsce dzisiaj. Jej regulacja nastąpiła na przełomie
                lat 1859-1860. Jestem głęboko przekonany, ze nawet przez myśl mu nie przeszło,
                że w ponad 100 lat później ogrody kapucynów, otaczające kościół i klasztor w
                granicach dzisiejszego kwartału zamienione zostaną na parcele budowlane, a teren
                samego założenia zostanie tak znacząco ograniczony. W roku 1864 ukazem carskim
                zamknięto, razem z szeregiem innych, konwent kapucynów w Lublinie. Majątek
                kapucynów, w tym teren ogrodu, sprzedano na publicznej licytacji. Teren dawnego
                ogrodu podzielono na 12 parceli, z czego wcześniej sprzedano 5 przy Krakowskim
                Przedmieściu, Kapucyńskiej i Wizytkowskiej (ob. Peowiaków), a w późniejszym
                terminie pozostałe 7. W latach 70 XIX wieku parcele te zostały zabudowane. Na
                tych terenach powstał
                w latach 80. XIX stulecia gmach teatru. (Większość powyższych danych przekazuję
                za: M. Budziarek, Kapucyni w Lublinie. Dzieje klasztoru 1721-1864,
                Warszawa-Lublin 1966.)
                Ad. 2 Rekonstrukcja zabudowy Starego Miasta po zniszczeniach wojennych odbywała
                się, jak wskazuje odbudowa warszawskiej Starówki, w konkretnych uwarunkowaniach
                i co miało także wpływ na decyzje w innych polskich miastach, zgodnie z
                poglądami, które głosił wówczas
                prof. J. Zachwatowicz. Przez wiele lat działania te nie były w pełni akceptowane
                i doceniane przez środowisko konserwatorskie. Uważano je za sprzeczne z
                doktryną. Ostatecznie jednak myśl Zachwatowicza odniosła sukces a Stare Miasto w
                Warszawie – pomimo tego, że jest kopią – wpisane zostało na światową listę
                dziedzictwa UNESCO. Działania konserwatorskie na lubelskim Starym Mieście
                wypada również ocenić pozytywnie, jakkolwiek budynki przy ulicy Bramowej raczej
                należałoby zaliczyć do ówczesnej historyzującej architektury, a zatem nowej.
                Sądzę, że wartość Starego Miasta jako obszaru o wielkich wartościach
                historycznych i zabytkowych, a także kultura zawodowa podyktowała ówczesnym
                architektom-konserwatorom działania, które chyba nie budzą naszych wątpliwości
                dzisiaj. Czy z uwagi na wartość układu staromiejskiego można byłoby wprowadzić
                w jego obszar architekturę w rodzaju d. PDT. Można, ale byłoby to złe rozwiązanie.
                Problem architektoniczno-konserwatorski z galerią Centrum polega na tym, że
                nawet jeżeli wypadało w tym obszarze zaprojektować coś, co bardziej
                korespondowałoby z historią to, jednak tak się nie stało. I dzisiaj istnieje.
                Wpis do rejestru zabytków obszaru Śródmieścia, tego fragmentu między innymi, to
                rok 1967. Powszechny Dom Towarowy, wg H. Gawareckiego i Cz. Gawdzika, Ulicami
                Lublina, Lublin 1976, Śródmieście - wkładka, poz. 36, to dzieło z lat 1956-1964.
                Jest zatem objęty ochroną konserwatorską i to niezależnie od tego jak dzisiaj go
                oceniamy. Na dzisiaj nie mamy problemu czy właściwe jest pierwsze z wymienionych
                działań czy drugie. Mamy, jak napisałem stan istniejący. Natomiast w swojej
                wypowiedzi zwracałem uwagę, na potrzebę uwzględnienia w prowadzonych pracach
                projektowych kwestii nie tyle historycznych, ile konserwatorskich. Problem 1 –
                to czy wyburzyć PDT skoro jest objęty ochroną i jak to w świetle przepisów prawa
                uzasadnić? Problem 2 – jeśli wyburzyć, to jak kształtować nową zabudowę, nie
                tylko w sensie architektonicznym ale i urbanistycznym, biorąc pod uwagę fakt, że
                obszar jest objęty ochrona konserwatorską i ma swoje historyczne uwarunkowania.
                Jaką metodę postępowania przyjąć? Czyli jesteśmy przy pytaniu, od którego
                wyszliśmy; czy odtwarzać (przypadek metody zastosowanej na Starym Mieście w
                Lublinie), czy może odstąpić od działań konserwatorskich i zezwolić w tym
                obszarze na kreację architektoniczną (przypadek d. PDT). Sygnalizując te kwestie
                chcę zaznaczyć, że nie wchodzę w skomplikowana problematykę metod działań
                konserwatorskich. Warto być może zastanowić się w tym miejscu nad słowami
                jednego z polskich konserwatorów Bohdana Rymaszewskiego, specjalisty w
                dziedzinie historii i teorii konserwacji zabytków oraz ochrony i konserwacji
                zabytków architektury:
                „ Skoro na zabytkowej materii muszą pojawić się nowe elementy, w tym całe
                budowle a nawet ich zespoły koniecznym okazuje się umiejętność nie fałszowania,
                lecz jedynie czytelnego czerpania z motywów historycznych w sposób , nie
                ukrywający ich współczesności.” I o tym właśnie pisałem.

                Ad. 3 Nie widzę potrzeby likwidowania instytucji konserwatora zabytków. Co do
                Urzędu – to zbyt szerokie pojęcie – więc nie odpowiem. Uważam tylko, że mam
                prawo do wypowiedzi i z niego korzystam. Nie oceniam działań służby
                konserwatorskiej w odniesieniu do tego przypadku bowiem , nie znamy tychże.

                Ad. 4. Uważam, że to dobra praktyka stosowana także w Polsce w stosunku do
                zniszczonych obszarów historycznych, np. w Elblągu, Kołobrzegu, Szczecinie.

                Nie byłbym zwolennikiem odsłonięcia elewacji południowej kościoła Świętego
                Ducha. To nie jest przypadek Kapucynów. Tu już mamy elewacje odsłoniętą zatem
                pytanie brzmi czy ją zasłonić?
                Co do kwestii inspiracji kamienicami frontowymi nie szło mi o architekturę, lecz
                o usytuowanie ich na działkach, a więc kwestii urbanistycznych. Z całą resztą
                absolutnie się zgadzam.
                Pozdrawiam.
                • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 16:50
                  No i jaka ciekawa wymiana opinii. Według mnie fasada kościoła kapucynów ma swój
                  formalny pierwowzór w Rzymie, a dokładnie w kościele Il Gesu. Oczywiście w
                  naszym przypadku jest ona znacznie uproszczona, to narzucała reguła zakonu.
                  Niezmieniona pozostaje natomiast barokowa zasada koncentracji dekoracji na
                  elewacji frontowej (pisał o tym m.in. Max Dvorak). Bay zaprojektował fasadę
                  kościoła zgodnie z tą barokową zasadą. Innymi słowy fasada kościoła OO Kapucynów
                  według intencji projektanta powinna być oglądana z frontu a nie z boku. (Z Placu
                  Litewskiego a nie z "salonu miasta")
                  Ktoś może powiedzieć (np. pani Michalska), że chodzi o neogotycką kaplicę, ale
                  ta została wzniesiona w latach 1857-60 a więc jej projektant (Podczaszyński)
                  nie mógł mieć wątpliwości, że wraz z rozwojem Lublina zagęszczać się będzie
                  zabudowa miasta. Będzie rosła wartość gruntów i obciążenia podatkowe. Nikt nie
                  będzie chciał utrzymywać pustych działek w centrum miasta.
                  Nie jestem zwolennikiem zburzenia PDT-u, jestem zwolennikiem zabudowania "salonu
                  miasta" i dziury pomiędzy teatrem a Galerią Centrum. Rozumiem, że powodem
                  wpisania do rejestru zabytków Śródmieścia jest jego historyczny układ
                  przestrzenny a nie fakt, że na jego terenie znajduje się budynek PDT-u. Myślę,
                  że gdyby budynek PDT-u powstał na Tatarach to ta dzielnica nie zostałaby uznana
                  za zabytkową.
                  Wyobraźmy sobie, że Śródmieście Lublina to dystyngowany pan, który w
                  nieszczęśliwym wypadku utracił trzy przednie zęby. Znany lubelski stomatolog,
                  pan Witkowski wstawia mu w to miejsce jednego okazałego, złotego zęba. Jest on
                  trochę za duży i sztuczny z ubytkami po bokach ale wszyscy przyzwyczajają się do
                  takiego widoku. Po latach gdy pojawia się propozycja, że należy uzupełnić te
                  dwie luki w uzębieniu od razu pojawiają się głosy. Broń Boże, lepiej nic nie
                  rób. Przyzwyczailiśmy się do tego twojego uzębienia, a tak może cię nie poznamy.
                  Inni ostrzegają, że ten nowy dentysta Ingarden to jakiś konował i cię oszpeci.
                  Jeszcze inni, że zyskałeś uznanie mając ten ząb, być może gdybyś go nie miał
                  nikt by cię nie zauważył.
                  Przywołałeś nazwisko profesora Zachwatowicza - człowieka, który nadał autorytetu
                  instytucji konserwatora zabytków. Szkoda, że go nie ma wśród nas. Na pewno
                  pomógłby nam w podjęciu jak najlepszej decyzji. Czytając jednak publikacje
                  profesora, jak i publikacje jednego z jego asystentów - najwybitniejszego
                  polskiego historyka urbanistyki profesora Zagrodzkiego nie mam wątpliwości, że
                  na pytanie czy plac przed "pedetem" można czy należy zabudować prawidłowa
                  odpowiedź by brzmiała; NALEŻY. Oprócz ogromnej wiedzy jaką posiadali byli to
                  Ludzie "przedwojennego wychowania". My jesteśmy "peerelowsko-katolickiej
                  mieszanką". To co dla Nich było oczywiste i proste dla nas jest względne i
                  skomplikowane.
                  • Gość: Nikt Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.dot-com.net.pl 19.10.08, 19:48
                    Z pewnością wzorzec Il Gesu leży u podstaw wielu katolickich kościołów całej Europy.
                    W mojej opinii fasada lubelskiego kościoła kapucynów była tak zaprojektowana,
                    aby jej ekspozycja była optymalna od strony frontowej, a więc przede wszystkim z
                    ówczesnego traktu Krakowskiego i może jeszcze nie z Placu Litewskiego bo go
                    przecież wówczas nie było, ale niewątpliwie istotnym było powiązanie z dworem
                    Firlejów przebudowanym przez Tylmana z Gameren dla potrzeb Lubomirskich
                    i pozostającym następnie w rękach Sanguszków. Dwa ostatnie nazwiska to nazwiska
                    związane z fundatorami założenia kapucyńskiego.
                    Nie upierałbym się z tym „salonem” w odniesieniu do placyku przed PDT.
                    Powtórzę, że za salon w Lublinie można uznawać Krakowskie Przedmieście i to
                    dopiero od początku wieku XIX, kiedy to właśnie pojawił się pierwszy element
                    placu nieco na północny-zachód od kościoła, czyli plac musztry. Salon
                    kształtował się przede wszystkim w ciągu stulecia XIX i na początku XX.
                    Czy Podczaszyński widział Lublin, a przede wszystkim tereny bliskie kościoła
                    kapucynów jako zwartą zabudowę, trudno mi powiedzieć. Trudno przecież przyjąć,
                    że przewidział Powstanie Styczniowe i konsekwencje tego w postaci zakazania bądź
                    znacznego ograniczenia działalności zakonów. Tym bardziej zaś przewidział losy
                    gruntów kapucyńskich. Trzeba przecież mieć na uwadze, że intensywniejszy rozwój
                    zabudowy nastąpił wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia jednak od 4 ćw. XIX wieku.
                    Jest dokładnie tak jak Pan stwierdza. Powodem ochrony Śródmieścia są jego
                    wartości historyczne, urbanistyczne, architektoniczne, artystyczne, etc.
                    Powszechny Dom Towarowy trudno było zapewne z wpisu wyłączyć.
                    Problem zabudowy i wyburzenia, lub nie, PDT w sensie konserwatorskim wydaje mi
                    się problemem, który powinien podlegać gruntownej analizie i tu widzę rolę służb
                    konserwatorskich. Przede wszystkim nie można podchodzić do niego emocjonalnie
                    lub tylko w kategoriach estetycznych – podoba nam się to miejsce to należy je
                    zachować, a jeśli się nie podoba to należy je zmienić. Powtórzę po raz kolejny
                    nie chcąc nikogo pouczać, przede wszystkim powinniśmy znać wartość tego miejsca
                    i rzeczy, które go wypełniają, biorąc pod uwagę jego historyczny kontekst i
                    fakt, że przecież i PDT i placyk same mają już wartość historyczną. Tak jak
                    zwracano uwagę na forum, są one związane z nową powojenną tożsamością Lublina. W
                    obszarze tego pojęcia, tej nazwy, mieszczą się z całą pewnością, a dla generacji
                    powojennych są jedyną postacią tego miejsca jaką znają one z autopsji, to ich
                    miejsce - w sensie miejsca oswojonego. Ja nie jestem w tej chwili ani
                    zwolennikiem pozostawienia placu i PDT, jak również nie jestem zwolennikiem ich
                    likwidacji i nowej zabudowy. Nie znam szczegółowych analiz problemów, o których
                    napisałem wyżej. Nie znam też szczegółowych propozycji zmian. W tej sytuacji,
                    nie mając ani dostatecznej wiedzy, co do wartości tego miejsca, wartości nie dla
                    mnie bowiem ja nie muszę go darzyć żadna estymą, ale wartości dla lokalnej
                    społeczności i w sytuacji braku wiedzy o jego przyszłej postaci byłbym ostrożny
                    w formowaniu ostatecznej opinii.
                    Co do kwestii zaufania do twórcy, to nie jestem przekonany, że należy go takim
                    obdarzać ze względu na nazwisko, a nawet dorobek. Każde miejsce jest inne i
                    warunki są różne. I Witkowski i Ingarden nie byli niezależni. Witkowski zależny
                    był od układu politycznego, który był jednocześnie zleceniodawcą. Stał więc
                    pomiędzy młotem i kowadłem, za które można uznać jego stosunek do tego co
                    zrobił, jego wiedzę, ambicje twórcze i etykę zawodową. Ingarden też ma z jeden
                    strony uwarunkowania, a z drugiej Inwestora. Twój problem polega na tym, że w
                    opowieści o dystyngowanym panu bez zębów już dokonałeś oceny pracy dentysty. A
                    jeśli to założenie (ocena) nie jest trafne? Rozumiem, że masz prawo do własnego
                    zdania, ale to nie oznacza, że za nim kryje się racja bo problem, z którym mamy
                    do czynienia jest nieco bardziej skomplikowany i nie dotyczy tylko
                    wartościowania estetycznego. Nie chciałbym w tym miejscu czynić żadnego
                    wykładu, więc na tym poprzestanę.
                    Co do zdania w tej kwestii profesora Tadeusza Zagrodzkiego, nie mogę się
                    wypowiadać, mimo, że spotkałem go, a nawet pobierałem u niego nauki. Profesor
                    był człowiekiem niezwykłej kultury i sądzę, że głęboko rozważył by problem
                    dostrzegając w nim całą skomplikowana materię konserwatorską. Nie oznacza to
                    oczywiście, że nie byłby za rekonstrukcją, ale właśnie czy Inwestor w istocie
                    zamierza tu rekonstruować gmach hotelu Victoria? Osobiście wątpię.
                    Jeśli to o czym piszę przedstawiam, jako skomplikowane kwestie, to tylko i
                    wyłącznie dlatego, że rozwagi i nie podejmowania pochopnych decyzji uczyłem się
                    od takich właśnie nauczycieli, jak prof. Tadeusz Zagrodzki czy prof. Janusz
                    Bogdanowski, a także od kilku innych wielkiej kultury i wiedzy, również
                    konserwatorskiej.
                    Serdecznie pozdrawiam.
                    • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.resetnet.pl 21.10.08, 22:47
                      Pan Profesor pisał i uczył o fundamentalnym znaczeniu "granicy" w
                      planowaniu i historii rozwoju miast. To ta "granica" stanowiła o
                      istocie historycznej urbanistyki od czasów rzymskich przynajmniej do
                      Toniego Garniera i Le Corbusiera (w teorii) i Lucio Costy (w
                      praktyce). Projektant "Salonu przed PDT-em" z całą pewnością nie
                      rozumiał znaczenia "limites". (A przynajmniej zaprojektował budynek
                      ignorujący tą zasadę) Mam wrażenie że nie rozumie tego pani
                      Jamiołowska i redakcja Gazety.
                      Pojawiła się szansa na reperację szkód jakie zostały dokonane w
                      latach wojny i PRL (nie jestem doktrynalnym krytykiem czasów PRL)
                      Prawdopodobnie zostanie ona zaprzepaszczona jak wiekszość szans jakie
                      miało nasze miasto. Za kilkanascie lat elewację Galerii przesłoni
                      telebim wyświetlajacy trójwymiarowe reklamy, a na placu przybędą
                      kolejne bankomaty. Być może ktoś ustawi gablotę z wizualizacjami
                      projektów zagospodarowania placu przed PDT-em opracowanymi przez
                      studentów architektury.
                      Jest to mój ostatni wpis na forum Gazety, Nie mogę zaakceptować formy
                      debaty jaki Gazeta w tym przypadku zaproponowała. Pozornie otwarta
                      dyskusja, z góry określoną konstatacją nie jest moją ulubioną formą.
                      Być może jest to poziom dyskusji z "Salonu przed PDT-em"?.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: mały Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 23:46
                        > Jest to mój ostatni wpis na forum Gazety,

                        Też o tym pomyślałem.Nie pierwszy raz! Człowiek się angażuje wypruwa flaki a na koniec okazuje się że uczestniczy w mistyfikacji,zgadzam się z Tobą - to nie jest przyjemne.
            • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 12:10
              Ja nie znajduję w budynku "Galerii Centrum" śladów inspiracji "kamienicami
              frontowymi" (czy chodzi o te o dachach ustawionych kalenicami równolegle do
              frontu posesji?) a raczej architekturą Powszechnych Domów Towarowych (np.
              warszawskiego Smyka). Podejrzewam też, że na taki a nie inny wygląd "dzieła
              Witkowskiego" duży wpływ miały władze ówczesnego komitetu partii. Chodziło wszak
              o prestiżową budowlę miasta wojewódzkiego.
    • Gość: J-k Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.resetnet.pl 14.10.08, 23:40
      Pani Jamiołkowska mówi; "jestem przywiązana do niszy, która powstał
      po wyburzeniu hotelu. Teoretycznie odtworzenie narożnika jest
      możliwe. Nie ma jednak żadnych racjonalnych przesłanek, by to robić.
      Przemawiają za tym jedynie względy komercyjne". Z całym szacunkiem
      dla pani architekt, nie wartościując jej przyzwyczajeń, uważam, że
      jej twierdzenie o braku racjonalnych przysłanek nie znajduje żadnego
      historycznego, merytorycznego i konserwatorskiego uzasadnienia. Jest
      jedynie emocjonalną, nieprzemyślaną opinią, która równie dobrze
      mogłaby być wygłoszona przez ulicznego sprzedawcę krzyżówek. Proszę
      wyobrazić sobie, że hotel Victoria istnieje, a w wyniku jakiegoś
      nieszczęśliwego zdarzenia (np. zamachu terorystycznego lub wybuchu
      gazu) zniszczony zostaje hotel Lublinianka. Radcy miejscy po długich
      debatach, wskutek braku funduszy lub braku kompetencji(co zapewne
      byłoby bliższe rzeczywistosci) decydują, że rekonstrukcja zostaje
      ograniczona jedynie do wybrukowania powstałej przestrzeni cementowym
      brukiem (w mniej lub bardziej skomplikowany deseń). Ktoś inny ustawia
      tam kiosk z biletami lub z cukrową watą, a "koło prawdziwych
      patriotów" ustawia "cierpiętniczy głaz". I to ma być wystarczajacem
      argumentem na to, że teren ten uzyskać miałby funkcję miejskiego
      salonu? Że powstaje przestrzeń publiczna równie istotna jak Plac
      Litewski? To są wolne żarty.
      Ja ze swoimi znajomymi umawiałem się "Pod Jesionem", lub koło krzyża
      w "Małpim Gaju". Ten pierwszy został zastąpiony koszmarną "quasi
      pagodą", a "Małpi Gaj" miejscy projektanci chcą wyrąbać aby zrobić
      miejsce dla placu parkingowego. Szkoda gadać.
      • Gość: mały Co pani powie natakie mebelki wogódku przysalonie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 00:09
        A co pani architekt powie na takie gustowne mebelki w średnoowiecznym ogródku tuż przy tym salonie?
        www.frl.org.pl/images/stories/user/ikrys/arkady/wiz/arkady-1.jpg
        I takie betonowe mury i asfaltowe ścieżki sześciopasmowe w tym zabytkowym ogródku przysalonowym???
        www.frl.org.pl/images/stories/user/ikrys/arkady/wiz/arkady-2.jpg
        I te dwa akwaria na środku salonu, w tym jedno w formie szklarni z Leonowa a drugie bardzo odważne bo na planie trójkata, WOW???

        Przy tym heppeningu pomyśł zabudowy placu przed PDTem to Pikuś Szczeniaczek Miniaturka!
        Ale pewnie się przyzwyczaimy. :-))))
        • Gość: J-k Re: Co pani powie natakie mebelki wogódku przysal IP: *.resetnet.pl 15.10.08, 00:46
          Drogi "Mały" jesteś troche złośliwy. Nigdy nie twierdziłem, że się
          mi podoba projekt "arkad". Uważam jedynie (i mam nadzieję, że nie
          jestem w tym osamotniony), że propozycja odbudowy hotlu Victoria na
          placu przed PDT-em jest ze wszech miar porządana. A najważniejszym
          argumentem za jego odbudową są względy kompozycyjne i
          konserwatorskie zwiazane z zabytkowym układu przestrzennym naszego
          Lublina!!! Może Ci się trochę narażę, ale uważam że pozostawienie
          placu wraz z PDT-em w obecnej formie jest z tego punktu widzenia
          bardziej szkodliwe niż realizacja projektu "arkady". I to pomimo
          tego, że budynek projektu Witkowskiego sam w sobie jest lepszy
          od "arkad". Problem tego budynku polega na tym, że on do tego
          miejsca pasuje tak jak musztardówka do calvadosa.
          • Gość: mały Re: Co pani powie natakie mebelki wogódku przysal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 00:57
            Drogi J-k nigdy nie twierdziłem że tak twierdzisz :D
            Powiem więcej: wcale mi sie nie narażasz bo ja całkowicie się z Tobą zgadzam i jestem ZA ZABUDOWANIEM PLACU WRAZ Z PEDETEM, czym naraziłem się wczoraj OKRUTNIE wszystkim (poza Tobą jak mniemam!)na tym forum.
            PS: Calvados pity z musztardówki to wcale nie taki zły pomysł, chyba mam gdzies w piwnicy taki zabytkowy okaz, muszę to sprawdzić :-)
            • Gość: J-k Re: Co pani powie natakie mebelki wogódku przysal IP: *.resetnet.pl 15.10.08, 01:19
              Z tym calvadosem w musztardówce być może masz i rację, tylko co na
              to powiedziałby dzielnicowy? Zapewne kazałby sie nam wynieść gdzieś
              w ustronne miejsce, np. w okolice "Klina". Tam zapewne i budynek o
              formie obecnego PDT-u też by nikomu nie przeszkadzał. Nawet i mnie.
              W historycznym centrum Lublina, w odbudowanej Victorii, chyba jednak
              takie szkło do tak szlachetnego trunku by nie było w dobrym tonie.
              Gdyby jednak pozostawiono ten pożal się Boże "plac - salon" to
              jedyne na co moglibyśmy liczyć to piwo i kebab pod muzyczkę z
              megafonu.
    • Gość: hh Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: 212.32.114.* 15.10.08, 00:17
      Hotel Viktora byl przepiekny a wzgledy komercyjne sa jak najbardziej racjonalne!
      Jesli tylko udaloby sie zmusic inwestora do odbudowania fasady i nadania
      elegancjie wnetrzom - w stylu wnetrz Lublinianki - bylaby to perelka! Nie
      rozumiem dlaczego Pani architekt z takim przekonaniem twierdzie ze odbudowa
      starej elewacji raczej nie wchodzi w gre? Np. dobudowa jednego pietra do
      obecnego Hotelu Vanilia przy Banku PKO na deptaku jest wlasnie w starym srylu
      wiele osob nawet nie wiedzac ze jest nowa. Gdyby tylko nakazac dokladna kopie
      fasady Viktorii - byloby to kolejne cudo godne pochwaly i zachwytu tak jak
      Lublinianka stary bar mleczny chyba stala sie ekskluzywnym hotelem uwidacznianym
      na wszystkich zdjeciach promujacych Lublin obecnie. Ja rozumiem sprzeciw
      przeciwko szklanej zabudowie w scislym centrum bo ona nie pasuje i za kilka lat
      bedzie wygladac zalosnie - ale odbudowa Viktorii! - nie rozumiem sprzeciwu! Bo
      co bo kostka "Dauna" w desen i kiosk ruchu??? a moze tandetne jedzenie w
      "salonie Lublina" w postaci hot-dogow????? powinno byc nasza wizytowka?????
      Zastanowcie sie ludzie! To szansa na kolejne piekne miejsce w Lublinie! I to
      takie z klasa:)
      • Gość: mały Ratusz można "odbudować" a Victorii nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 00:45
        A dlaczego pani architekt nie protestuje gdy w miejscu zburzonego w czasie wojny starego skrzydła Ratusza spólka ARKADY buduje dom towarowy zwany dla jaj "Nowym Skrzydłem Ratusza" o wygladzie typowego, tępego niemieckiego KAUFHOFU z lat 80tych ubiegłego wieku?!
      • Gość: zarys Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 08:03
        Odbudowa hotelu dokładnie jak wyglądał przed wojną byłaby kosztowna, inwestorowi
        najbardziej opłacało by się zrobienie mini plazy wielkości dawnego hotelu i tyle.
      • Gość: leszeke Nie niszczyć salonu miasta - Dla Mieszkańców ... IP: 87.204.211.* 15.10.08, 08:22
        Z placyku korzystają teraz setki czy tysiące ludzi dziennie, bo jest
        to przestrzeń publiczna. Po zabudowaniu - z hotelu będzie korzystało
        kilkadziesiąt osób - i niezaleznie od tego jak ładna fasada mogła by
        tam powstac - będzie po prostu ciaśniej.
        Ale to rzecz gustu ...
        W Lublinie i tak jest cisno. A "ogródki piwne" też zajmują
        przestrzeń publiczną i nawet sie niektórym podobają ...
      • monash czy budynek Wikrorii byl piekny? (tu zdjecie) 15.10.08, 16:05
        www.lublin-art.pl/displayimage.php?album=31&pos=14
        - taki srednio sobie, a w porownaniu z bogato ozdobnym budynkiem
        Kasy Przemyslowcow Lubelskich dzisiejszym GH Lublinianka, bardzo
        traci.
        Skoro juz tak odbudowywac, to jeszcze kilka budowli - wieze cisnien,
        bazylike sw.Michala, brame przez ktora sie wchodzilo z Kr.Przedm. na
        ul. Swietoduska itp., itd
    • lubelskie to nie jest żaden salon tylko wstyd dla miasta ! 15.10.08, 08:28
      ten placyk jest małomiasteczkowy i zupełnie niepotrzebny w tym
      miejscu (obok jest olbrzymi Plac Litewski !!!!!!!). Mam nadzieję że
      inwestor szybko zlikwiduje szkaradny w tym miejscu budynek Galerii
      Centrum i postawi piękną kamienicę, a wy nie będziecie tak kurczowo
      trzymać się durnej zasady - oby się nic w centrum nie zminiło.....
      na ul. Jasnej też jest idealne miejsce dla 13 piętrowego budynku a
      miasto uważa że"godzi to w ukłąd architektoniczny tego miejsca"....
      hahaha. jakiś kretyn tak uważa....tam dookoła są dwa wysokościowce i
      dalej Astoria i nikomu to nie przeszkadza, a nowoczesny wysoki
      budynek w centrum tylko zmini jego charakter z małomiasteczkowego
      (typu Chełm) na wielkomiejski...
      • Gość: zarys Re: to nie jest żaden salon tylko wstyd dla miast IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 08:33
        Jest tylko jeden mały problem inwestor nie odbuduje budynku hotelu Victoria o
        ile się go do tego nie zmusi, już raczej postawi coś jak te plomby koło Poczty
        Głównej czy na Narutowicza. Tutaj chodzi o zysk jak najmniejszym kosztem
    • Gość: lubelak Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 09:37
      Oczywiście, że zabudować plac przed PDT-em! Wbrew opinii Pani
      architekt Jamiołkowskiej przemawiają za tym TYLKO argumenty
      racjonalne. Argumenty za pozostawieniem tej wyrwy są li tylko
      sentymentalne! Te miejsca spotkań par itp., ach cóż za racjonalizm!
      No i ta socjalistyczna skłonność wielu rodaków do rozporządzania
      cudzym mieniem. Przyzwyczailiśmy się do łażenia przez cudzą działkę,
      to tak ma być i basta! A może miasto Lublin albo ci tęskniący za tą
      wyrwą mieszkańcy zrobią zrzutkę i odkupią ten teren od właściciela?
      Za ciężkie, rynkowe pieniądze, bo tylko wtedy będą sobie mogli
      mówić - zapłaciliśmy i stać nas na to żeby ta wyrwa stała pusta.
      Swoją drogą, jeżeli jest to taka wartościowa przestrzeń publiczna,
      to jak mniemam, miasto zwolniło właściciela z płacenia podatku od
      nieruchomości za tą część działki?
    • Gość: observer zaścianek IP: *.resetnet.pl 15.10.08, 09:53
      Zaścianek polega na tym, że ludzie nie umieją zmienić swoich
      przyzwyczajeń.
      Zawsze będziecie mieć taki syf, bo się do niego przyzwyczailiście,
      "bo tak zawsze było".

      A PDT jest taki śliczny że aż go musieli przysłonić dużą reklamą.
      Podobnie jak śliczny budynek przy Świętoduskiej/Tysiąclecia,
      przysłonięty Jogusiem.

      Śliczne!
    • aron2004 Architekt: Nie niszczyć salonu miasta 15.10.08, 10:23
      no a jak zabraknie placyka przez Galerią Centrum to nie będzie się
      gdzie umówić? Np. w Plazie?
    • Gość: XP Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: 213.17.179.* 15.10.08, 11:08
      Cytat1:

      "- To miejsce, do którego przyzwyczaiły się dwa a może nawet już trzy
      pokolenia. Wszyscy się umawiają albo pod baobabem, albo właśnie pod Galerią
      Centrum."

      Daleko posunięte uogólnienie. Zabudowanie tego terenu wcale nie przeszkodzi w
      umawianiu się przed Galerią Centrum. Ktoś kto się umawia w tym miejscu zazwyczaj
      racej przechodzi gdzieś indziej i nie stoi tam przez pół dnia.

      Cytat2
      "Przestrzenie publiczne to miejsca w których się spotykamy, kojarzą się nam z
      rożnymi wydarzeniami. Porównując do domu, przestrzeń publiczna to taki salon czy
      living room, gdzie skupia się życie i najwięcej się dzieje."

      A co tam takiego się dzieje. Jaka przez ostatni rok była tam jakaś impreza nie
      powiązana z działalnością Galerii Centrum?

      Cytat3
      "Plac Litewski, plac przed Galerią Centrum i wejście na deptak to w tym
      momencie właściwe centrum Lublina. Jeżeli ten narożnik zabudujemy, stracimy
      salon miasta."

      A może wprost przeciwnie, zamiast rozpaczać co możemy stracić, to lepiej
      zastanowić się co można zyskać. Najprościej to okopać się, oflagować,
      protestować, żyć w syfie i grajdole. I na siłę udowadniać, że kawałek placyku
      pokryty płytami chodnikowymi i budka z piwem to jest to co powinno być w centrum
      miasta. Porównanie tego do salonu jest żałosne.

    • Gość: miejscowy Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.pronet.lublin.pl 15.10.08, 12:12
      Nie jestem przeciwny budowie czegoś nowego w tym miejscu, jeśli będzie to
      zrobione z głową, ale przynajmniej powinno zostać ok. 50% obecnego placu przed GC...
      • Gość: ef Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.ip.netia.com.pl 15.10.08, 13:14
        juz to widze jak w dzisiejszych czas ktos wybuduje cos z glowa , wystarczy
        spojrzec na to co ostanimi laty powstalow lublinie macdonalds , corner czy ta
        chatka na przedluzeniu okopowej, proponuje poczekac jeszcze z 10 lat kiedy
        troche wzrosnie swiadomosc architektoniczna i wtedy mozemy wrocic do sprawy , bo
        spieprzyc ten fragment miasta bedzie bardzo latwo
        • Gość: eee beznadzieja IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.08, 13:22
          > Jestem więc za tym, by zostawić plac przed galerią

          A po co? Jaka jest jego funkcja??

          > Jestem przywiązana do niszy

          G nas to obchodzi , że pani jest "przywiązana do niszy". Decydować mają względy
          praktyczne i historyczne, a nie czyjeś przywiązanie. Do wielkiej płyty też jest
          pani przywiązana? Przecież to tęż architektura powojenna.
        • Gość: Kain Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 14:37
          Macdonalds jeszcze od biedy jakoś niby pasuje do reszty. Mnie zastanawia co
          innego: jak to jest, że odbudowany w starym stylu hotel nie będzie pasował do
          zabudowy śródmieścia a za to Plaza pasowała do Lipowej??
          • Gość: ef Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.ip.netia.com.pl 15.10.08, 14:47
            a co masz na lipowej na wysokosci plazy -socrealistyczne bloczki i to nie
            najwyzszych lotów, plaza piekna nie jest ale tu chodzi o nieco inny fragment miasta
            poczekajmy az bedziemy mieli gwarancje , ze nie dostaniemy gniota
            • Gość: Kain Re: Architekt: Nie niszczyć salonu miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 23:05
              > a co masz na lipowej na wysokosci plazy -socrealistyczne bloczki i to nie
              > najwyzszych lotów, plaza piekna nie jest

              No właśnie to mi przeszkadza. Pozwolono na wybudowanie pudełkowatego koszmarku
              zamiast wymusić na inwestorze jakiś kawał ciekawej architektury :(
    • ziemzaw Architekt: Nie niszczyć salonu miasta 17.10.08, 23:34
      Znam Panią architekt Jamiołkowską - i w "ciemno" przyjmuję jej
      argumentację: nie warto zabudowywać każdego skrawka przestrzeni
      miejskiej.Miasto, aby miało swój własny,indywidualny charakter -
      musi miec własciwie rozłożone akcenty : dominant,placów,zieleni,
      tkanki kubaturowej. Szczelne obudowywanie pierzei ulic niezależnie
      od jakości architektury - unifikuje je; odbiera ich unikalność.Takie
      miasta przestają być rozpoznawalne.
      ziemowit
      • Gość: mały Pan Wasilewski włączył się do debaty :-)))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 14:36
        www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081022/LUBLIN/319321471
        Dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli jak jednym podpisem "zrewitalizować" dwa place!!!
        Teraz już na pewno nie będzie konkursu na Plac Litewski bo i po co?
        Pomniki juz stoją jak należy, baobab usycha, fontannę wybuduje wdzięczny sponsor według wskazówek pana redaktora Loeglera.......
        Wypadało by jeszcze coś postawić na środku ku pamieci pana Wasilewskiego więc pozwolę sobie podsunąć pomysły z archiwum:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=83448875&a=83455717
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka