Gość: Liber IP: *.enterpol.pl / 10.14.1.* 13.11.03, 11:16 To już staje się bardzo śmieszne.ALe smieszniejsze jest to zę burmistrz ciagle dostaje po odwołaniu odprawę.To nieźle już przycioł.A mozę dzieli sie z Blicharskim.nic nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Galeon Re: W Łęcznej burmistrz ten sam IP: *.enterpol.pl / 10.14.4.* 13.11.03, 11:20 Blicharski nie ma honomu i nie potrafi przegrywac !! Ciec i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: user1 Re: W Łęcznej burmistrz ten sam IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.03, 11:28 czy ktos moze w koncu odciac definitywnie ryja od koryta temu blichrskiemu ?? ludzie to juz dawno bylo zalosne ... a teraz to juz nie wiem jak to nazwac. czlowieku, napchales do kieszeni ... to daj teraz innym kieszonki uzupelnic. Przeciez Pan Kosiarski ma hodowle konkikow, a na utrzymanie tego kaski potrzeba, oj potrzeba ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fiss Posłowie SLD toną w długach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 11:28 Posłowie SLD toną w długach "Super Express": Posłowie toną w długach. Zadłużają państwo, bo sami bez kredytów żyć nie potrafią. Pożyczają, ile i na co się da. Posłowie Rzeczpospolitej są dziesięciokrotnie bardziej rozrzutni i zadłużeni niż zwyczajni Polacy. To może tłumaczyć, skąd bierze się dziura w budżecie - po prostu są przyzwyczajeni do życia na kredyt - czytamy w dzienniku. Swoje szacunki "Super Express" oparł ma danych GUS i tegorocznych deklaracjach majątkowych posłów. Ich długi, w przeliczeniu na statystyczną (jedną z 460) poselską rodzinę, są w liczbach bezwzględnych ponad dwunastokrotnie wyższe niż przeciętny dług zwyczajnego polskiego gospodarstwa domowego. Aż co dwunasty parlamentarny dłużnik (np. wymyślający wciąż nowe opłaty wicepremier Marek Pol) jednocześnie porywa się i na kredyt, i na mieszkanie, i na samochód. Przykład idzie z góry - premier Leszek Miller wziął sobie na plecy od razu dwa kredyty mieszkaniowe - swój (29 tys. euro, czyli ok. 130 tys. zł) i dla syna (70 tys. zł). Dla porównania - wicepremier Jerzy Hausner, domagający się od rozrzutnych posłów wsparcia programu zaciskania pasa, to istny wzór oszczędności: poza 15 tys. debetu na koncie (wg deklaracji z kwietnia br.) innych długów nie zaciągał. Kredytowa lekkomyślność nie omija parlamentarzystów żadnej opcji politycznej. Stosunkowo nieznacznie (ok. 36 tys. zł na posła) obciążeni są pożyczkami politycy z PiS, pomysłodawcy wprowadzenia instytucji prywatnego bankructwa, która ma ratować tych, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aldona Senator SLD ukarany za kolizję czterech aut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 11:30 Senator SLD ukarany za kolizję czterech aut Na sześćset złotych grzywny skazał Sąd Rejonowy w Zambrowie (Podlaskie) senatora SLD Sergiusza P. za spowodowanie w lipcu kolizji drogowej. Postanowienie jest już prawomocne - poinformowano w sądzie. Za tydzień przed tym samym sądem ma się rozpocząć proces Sergiusza P., oskarżonego przez łomżyńską prokuraturę o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym. "Spowodowanie kolizji drogowej jest wykroczeniem i sąd osądził ją w postępowaniu nakazowym, jazda pod wpływem alkoholu jest występkiem i w tej sprawie będzie rozprawa" - wyjaśniła prokurator Maria Kudyba, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Łomży. Trzeciego lipca polityk SLD spowodował kolizję czterech aut w okolicach Wyszomierza, na drodze krajowej Warszawa-Białystok. Nikt nie został ranny. Jak się okazało, Sergiusz P. był pod wpływem alkoholu. Miał 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Na odcinku drogi w okolicach Wyszomierza trwały wówczas roboty drogowe, a ruch odbywał się wahadłowo i był regulowany światłami. Jak podała dwa dni po zdarzeniu policja, senator nie wyhamował i uderzył w jadące przed nim auto, co spowodowało kolejne stłuczki z autami z przodu. W konsekwencji zostały uszkodzone trzy auta i samochód Sergiusza P. Postawienie mu zarzutów było możliwe dopiero po zrzeczeniu się przez senatora immunitetu. Podejrzany przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia. Prokurator zatrzymał mu prawo jazdy. Potem do prowadzącego postępowanie wpłynął wniosek Sergiusza P. o dobrowolne poddanie się karze. Gdy pod koniec śledztwa zapoznawał się on z zebranym materiałem dowodowym, wniosek ten jednak wycofał, swej decyzji nie chcąc jednak komentować. Przy postawionych politykowi zarzutach grozi mu do dwóch lat więzienia. Odpowiedz Link Zgłoś