Gość: stachenka
IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl
06.12.03, 20:56
Obejrzałam niedawno na TVN program, z którego dowiedziałam sie, że ludziom
giną rzeczy pozostawione w depozytach w hipermarketach, zaś hipermarkety
uchylają się od odpowiedzialności za pozostawione w depozycie mienie. Szlag
mnie trafił. Było też powiedziane, że nie nikt nie ma prawa żądać od nas
byśmy pozostawiali swoje rzeczy w depozytach.
Ja bywam tylko w Leclercu, ponieważ inne hiper są mi nie po drodze. Zresztą
jestem tam nie częściej niż raz w miesiącu.
Ponieważ zawsze, gdy jestem w Lublinie mam ze sobą plecak, a w nim komórkę i
walkmana (pomijam wiele innych rzeczy), doszłam do wniosku, że nie chcę ich
bezpowrotnie stracić.
W ZESZŁYM TYGODNIU byłam w Leclercu i postanowiłam, że jeśli ktoś będzie
mnie zmuszał do zostawienia plecaka w depozycie, to poprostu zrezygnuję z
zakupów i ostentacyjnie stamtąd wyjdę. Oczywiście przy bramce zatrzymała
mnie babka z ochrony "a to było tak":
- Proszę pani!
- Tak?
- Ale plecak musi pani zostawić w depozycie
- Dlaczego?
- Bo my mamy taki przepis, że z plecakami nie można wchodzić
- Z plecakami nie można, a z torebkami tak?
- (wkurzona) Ja nie będę z panią o tym dyskutować
No to skoro nie chciała dyskutować, poszłam sobie dalej. Jak wiadomo
wewnątrz kręci się zawsze mnóstwo pracowników, ale przez ponad godzinę
łażenia po hipermarkecie nikt więcej nie zwrócił mi uwagi. Tylko kasjerka
była nieco zdziwiona, że wyjmuję portfel z plecaka.
Nie rozumiem tego ich "przepisu":
1. gdybym chciała coś ukraść, najłatwiej jest coś niepostrzeżenie schować do
kieszeni, następnie pod pachę do rozpiętej torebki, a dopiero na końcu
przyszłoby mi do głowy afiszować się ze zdejmowaniem plecaka, rozpinaniem go
i zakładaniem spowrotem. Dyskryminują ludzi za to, że dbają o swoje
kręgosłupy!
2. do niektórych dużych torebek można więcej włożyć niż do niejednego
plecaczka, czy nawet plecaka, który ja akurat ma często nieźle zapchany
3. gdzie niby mam trzymać portfel, jeślizostawię plecak w depozycie?
w jednej kieszeni płaszcza mam czapkę w drugiej szalik i rękawiczki; obie
kieszenia są wypchane do granic mozliwości. Mam biegać z portfelem w ręce?
(Swoją drogą mogliby tam zrobić szatnię, bo grzeją jakby to była sauna, a
nie sklep, do którego wchodzi się w wierzchnim okryciu na dłuższy czas)
4. ktoś mógłby powiedzieć, że można schować kasę do kieszeni spodni, ale ja
spodni nie noszę i nawet nie mam żadnych, bo ich zwyczajnie nie cierpię.
Przecież nie będę kupować portek tylko po to, żeby móc robić zakupy w
hipermarkecie! To samo z torebką.
Dyskryminują kobiety w spódnicach!
A przecież nie mają prawa kazać mi, żeby zostawiła w depozycie MOJE rzeczy.
Dlatego apeluję:
WCHODŹMY DO HIPERMARKETÓW Z PLECAKAMI!!!