Dodaj do ulubionych

Roboty drogowe po polsku

20.05.09, 13:48
Ciepło się zrobiło i od paru tygodni na drogach lubelszczyzny,
szczególnie tych wojewódzkich oraz powiatowych pojawili się panowie,
pracowicie zatykający pozostałe po zimie dziury. Zatykanie polega na
tym, że do danej dziury leje się coś w rodzaju smoły albo innej
smarówy, posypuje czymś w rodzaju grysiku i dobra jest. Póki
samochody tego nie ujeżdżą, kamyczki wesoło fruwają na wszystkie
strony, niszcząc karoserie, uszkadzając szyby a nawet obsypując
przechodniów. W kulturalnym kraju takie niebezpieczne miejsca muszą
być oznakowane, więc drogi obstawia się znakami z tradycyjną
40, "wzmocnioną" znakiem "roboty drogowe". Takie strefy ciągną się
kilometrami, a nawet dziesiątkami kilometrów (na przykład na drodze
Lublin - Kazimierz, albo Bochotnica - Annopol) i oczywiście nikt się
do nich nie stosuje tym bardziej, że znaki stoją tygodniami, bez
względu na rzeczywistą sytuację na drodze. Widzę tu poważne
niedopatrzenie - tylu piratów drogowych jedzie niezgodnie z
przepisami i ani jednego fotoradaru...:)
Obserwuj wątek
    • Gość: gh Re: Roboty drogowe po polsku IP: 195.117.192.* 20.05.09, 13:57
      A szkoda, bo ci, którzy jadą więcej niż 40 km/h stwarzają poważne
      zagrożenie. Przy większych prędkościach kamień spod kół może wybić
      szybę w samochodzie jadacym z przeciwka
      • tajnos.agentos Re: Roboty drogowe po polsku 20.05.09, 14:23
        Kamyk może wyprysnąć także przy mniejszych prędkościach a jak nie
        wierzysz, zrób eksperyment: zjedz wiśnię i wypstryknij z palców pod
        sufit pestkę, nie poruszając ręką. Poza tym, te ograniczenia stoją
        tygodniami na wielokilometrowych odcinkach, bez względu na to, czy
        kamyki są, czy też ich nie ma, czy na drodze aktualnie coś się robi,
        czy też nie... Ustawiane są bez względu na stałe oznakowanie - normą
        jest na przykład stojący za taką prowizorką na kiju od
        szczotki "zwykły" znak ograniczający na przykład do 70 - trzeba być
        kompletnym debilem, by w takiej sytuacji stosować się do
        czegokolwiek, poza własnym zdrowym rozsądkiem. W kulturajnym,
        cywilizowanym kraju takie maniany są nie do pomyślenia.:)
        • Gość: gh Re: Roboty drogowe po polsku IP: 195.117.192.* 20.05.09, 14:43
          Oj, nie uważaliśmy na fizyce, oj nie...
          • tajnos.agentos Re: Roboty drogowe po polsku 20.05.09, 14:46
            Rzeczywiście, fizycznym nie jestem, ale sporo jeżdżę i mam duże
            doświadczenie praktyczne.
          • tajnos.agentos PS 21.05.09, 08:56
            Na kamyki wypryskujące spod kół jest jeszcze jeden sposób -
            spotkałem jakąś bardziej rozgarniętą ekipę, a może firma kazała im
            bardziej przestrzegać unijnych dyrektyw? Po załataniu dziur bierze
            się miotłę i nadmiar kamyków zmiata na pobocze, a znaki przenosi
            tam, gdzie aktualnie sąpotrzebne. Proste? Proste!:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka