Dodaj do ulubionych

Listy za odwołaniem prezesa MPK

IP: *.telprojekt.pl 10.12.03, 23:25
a to dobre!!!!!
jestem jak najbardziej za restrukturyzacją MPK ale....
NIE W TAKI SPOSÓB W JAKI CHCE TEGO PREZES!!!!

dlaczego??
-przede wszystkim restrukturyzacja nie polega na tworzeniu nowych spółek (a
co za tym idzie nowych prezesów, zastępców itd... - kto nie wierzy - niech
spojrzy i dowie sie dokładnie jak działa spółka myjąca autobusy!!!!)
tworzenie takich spółek jest to legalny sposób na wyprowadzenie pieniędzy z
MPK (i to naprawdę baardzo dużych)
-niech zajmie się tym jakiś naprawdę dobry manager (jeżeli taki jest)

i na koniec - DO WSZYSTKICH LUBELSKICH DZIENNIKARZY!!!!!!!!

JA ROZUMIEM ŻE MACIE PRACĘ, KOLEGÓW I BOICIE SIĘ NARAŻAĆ PISZĄC PRAWDĘ !!!!
O CZYMKOLWIEK CO MOGŁO BY NARUSZYĆ "DOBRE KONTAKTY Z WŁADZĄ (niezależnie kto
nią jest) ALE DLACZEGO NIE POSTARACIE SIĘ PISAĆ PRAWDY O CZYMŚ CO NAPRAWDE
DZIEJE SIĘ TUTAJ!!!!
PRZECIEŻ STĄD JESTEŚCIE!!! - NIE OBCHODZI WAS TEN MAŁY SKRAWEK POLSKI -
WASZEJ I NASZEJ MAŁEJ OJCZYZNY - TO SĄ NASZE PROBLEMY I......
DOMAGAM SIĘ:
1/ RZETELNOŚCI
2/ UCZCIWOŚCI
3/ A PRZEDE WSZYSTKIM - KOŃCA TEJ REPUBLIKI KOLESIÓW!!!!
KONIEC Z TYM!!!!!!!!!!
JEŻELI SIĘ BOICIE
Obserwuj wątek
    • Gość: LEON Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: *.lublin.mm.pl 11.12.03, 07:38
      No no widze ze ruszyło pracowników tego bałwana ( ''wszyscy sie śnmieją bo
      śmiech to zdrowie'' ). ilosz na bruk a rodzinom pracowników zabrać darmowe
      przejzady - co to jest jakiś mikołaj ?? =( zresztą za moje pieniadze ) Teraz
      tylko czekać jakie przekręty zacznął wyłazić po wypieprzeniu milosza...
      Ale on ma to wszytko gdzieś bo szwagier załątwi mu robote moze teraz blizej
      ratusza ? Ja mam propozycje gdzieś tam jest budowana szopka - może tam znajdzie
      sie gorąca posadka ?


      daje złotówke na taczke dla miłosza...
      • Gość: Opera Wagnera lub CIEMNIACY Z SLD KNUJĄ W WARSZAWIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 08:35
        Opera Wagnera lub czasopisma

        Konfrontacja Bożeny Szumielewicz (z prawej) i Janiny Sokołowskiej

        Bożena Szumielewicz przed komisją śledczą
        ZOBACZ TAKŻE
        • Masówki przeciw prawdzie (11-12-03, 01:00)
        • Członkowie komisji śledczej bronią Bożeny Szumielewicz (07-12-03, 17:30)
        • Kara dla Szumielewicz za komisję? (02-12-03, 02:00)
        • Jak znikały rozbieżności (20-08-03, 09:00)
        • Na gorącym uczynku (21-07-03, 02:00)
        • Bożena Szumielewicz z RCL kontra Tomasz Łopacki, Janina Sokołowska i Iwona
        Galińska - co kto powiedział w czasie konfrontacji (20-07-03, 21:37)
        Agnieszka Kublik, aj 11-12-2003, ostatnia aktualizacja 10-12-2003 19:14

        Szef kancelarii premiera odpowie dziś w Sejmie, za co szykanowana jest rządowa
        legislatorka, która ujawniła matactwa przy ustawie o RTV. O tym , co powie,
        uprzedził już swoich urzędników z RCL.

        Legislator nr 1:

        Wagner zwołał masówkę. Odbył się sąd nad Bożeną Szumielewicz i manifestacja
        poparcia dla szefa RCL Aleksandra Proksy.

        Było to we wtorek w samo południe w Rządowym Centrum Legislacji, gdzie pracuje
        Szumielewicz.

        Spotkanie z Wagnerem wywarło na jego uczestnikach jak najgorsze wrażenie.
        Wagner i Proksa sprawę postawili jasno: sprawy Szumielewicz nie komentować,
        nie udzielać jej poparcia. A w podtekście - nie wychylać się!

        Legislator nr 2:

        Wagner tłumaczył, że RCL padło ofiarą zorganizowanej nagonki, "wiadomo, kto za
        tym stoi".

        Legislator nr 3:

        Powiedział, że Proksa ma jego pełne poparcie, że dobrze zrobił, zabierając
        Szumielewicz nagrodę, że przecież "wszyscy wiedzą, że to Szumielewicz kłamała,
        a nie Proksa".

        Legislator nr 4:

        Wagner instruował, jak docierać do stenogramów z posiedzeń rządu. Uwagę, że to
        niezgodne z ustawą o ochronie informacji niejawnych, wyśmiał: "Przecież
        jesteśmy jak jedna wielka rodzina i jego zgodę na zajrzenie do tych
        stenogramów można sobie prosto załatwić".

        Legislator nr 5:

        W końcu Wagner podkreślił, że to właśnie jemu premier powierzył zadanie
        udzielenia odpowiedzi marszałkowi Tomaszowi Nałęczowi, który pytał, dlaczego
        Szumielewicz została teraz ukarana.

        Kara dla Szumielewicz a trzy kłamstwa

        Bożena Szumielewicz to prawniczka, która ujawniła przed komisją śledczą
        matactwa wysokich urzędników przy ustawie o RTV. Po tych zeznaniach Proksa
        skreślił ją z listy nagród kwartalnych. Nie chciał powiedzieć dlaczego.
        Tłumaczy go za to szef Kancelarii Premiera Marek Wagner. Tłumaczy zawile, więc
        by to zrozumieć, trzeba przypomnieć podstawowe fakty:

        1. Półtora roku temu urzędnicy reprezentujący sekretarza KRRiT Włodzimierza
        Czarzastego i wiceminister Aleksandrę Jakubowską zmienili rządowy projekt
        ustawy o RTV już po przyjęciu go przez rząd. To przestępstwo. Kiedy sprawą
        zainteresowały się media, minister Jakubowska wydała najpierw powiedziała, że
        taka była wola rządu, a potem wydała komunikat, że do projektu zakradł
        się "błąd techniczny".

        To były pierwsze kłamstwa.

        3. W 2003 r. Jakubowska powtórzyła to przed komisją śledczą i dodała, że "błąd
        techniczny" popełnił pracownik Rządowego Centrum Legislacyjnego.

        To było drugie kłamstwo.

        4. Szef RCL min. Aleksander Proksa nie odważył się zaprzeczyć wersji min.
        Jakubowskiej, zwłaszcza że powtarzał ją też premier. Proksa dodał, że za "błąd
        techniczny" ukarał swego pracownika, czyli Bożenę Szumielewicz.


        1 | 2 | następna strona »


      • Gość: Misia Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 22:15
        Z tymi darmowymi biletami to się pochamuj oki? A jak nie to stań ze mną twarzą
        w twarz oki? A teraz do tego kto napisał ze redukcja w mpk jest potrzebna Tak
        uważasz? A razem z nią wchodzą w życie mniejsze pensje a większe wydatki.
        Utrzymujesz rodzine? To pomyśl za nim coś napiszesz
    • Gość: meer Brudy i komedie (opery) w sld IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 08:32
      Opera Wagnera lub czasopisma




      Konfrontacja Bożeny Szumielewicz (z prawej) i Janiny Sokołowskiej
      Fot. Wojciech Surdziel / AG



      Bożena Szumielewicz przed komisją śledczą
      Fot. Krzysztof Miller / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • Masówki przeciw prawdzie (11-12-03, 01:00)
      • Członkowie komisji śledczej bronią Bożeny Szumielewicz (07-12-03, 17:30)
      • Kara dla Szumielewicz za komisję? (02-12-03, 02:00)
      • Jak znikały rozbieżności (20-08-03, 09:00)
      • Na gorącym uczynku (21-07-03, 02:00)
      • Bożena Szumielewicz z RCL kontra Tomasz Łopacki, Janina Sokołowska i Iwona
      Galińska - co kto powiedział w czasie konfrontacji (20-07-03, 21:37)







      Agnieszka Kublik, aj 11-12-2003, ostatnia aktualizacja 10-12-2003 19:14

      Szef kancelarii premiera odpowie dziś w Sejmie, za co szykanowana jest rządowa
      legislatorka, która ujawniła matactwa przy ustawie o RTV. O tym , co powie,
      uprzedził już swoich urzędników z RCL.

      Legislator nr 1:

      Wagner zwołał masówkę. Odbył się sąd nad Bożeną Szumielewicz i manifestacja
      poparcia dla szefa RCL Aleksandra Proksy.

      Było to we wtorek w samo południe w Rządowym Centrum Legislacji, gdzie pracuje
      Szumielewicz.

      Spotkanie z Wagnerem wywarło na jego uczestnikach jak najgorsze wrażenie.
      Wagner i Proksa sprawę postawili jasno: sprawy Szumielewicz nie komentować,
      nie udzielać jej poparcia. A w podtekście - nie wychylać się!

      Legislator nr 2:

      Wagner tłumaczył, że RCL padło ofiarą zorganizowanej nagonki, "wiadomo, kto za
      tym stoi".

      Legislator nr 3:

      Powiedział, że Proksa ma jego pełne poparcie, że dobrze zrobił, zabierając
      Szumielewicz nagrodę, że przecież "wszyscy wiedzą, że to Szumielewicz kłamała,
      a nie Proksa".

      Legislator nr 4:

      Wagner instruował, jak docierać do stenogramów z posiedzeń rządu. Uwagę, że to
      niezgodne z ustawą o ochronie informacji niejawnych, wyśmiał: "Przecież
      jesteśmy jak jedna wielka rodzina i jego zgodę na zajrzenie do tych
      stenogramów można sobie prosto załatwić".

      Legislator nr 5:

      W końcu Wagner podkreślił, że to właśnie jemu premier powierzył zadanie
      udzielenia odpowiedzi marszałkowi Tomaszowi Nałęczowi, który pytał, dlaczego
      Szumielewicz została teraz ukarana.

      Kara dla Szumielewicz a trzy kłamstwa

      Bożena Szumielewicz to prawniczka, która ujawniła przed komisją śledczą
      matactwa wysokich urzędników przy ustawie o RTV. Po tych zeznaniach Proksa
      skreślił ją z listy nagród kwartalnych. Nie chciał powiedzieć dlaczego.
      Tłumaczy go za to szef Kancelarii Premiera Marek Wagner. Tłumaczy zawile, więc
      by to zrozumieć, trzeba przypomnieć podstawowe fakty:

      1. Półtora roku temu urzędnicy reprezentujący sekretarza KRRiT Włodzimierza
      Czarzastego i wiceminister Aleksandrę Jakubowską zmienili rządowy projekt
      ustawy o RTV już po przyjęciu go przez rząd. To przestępstwo. Kiedy sprawą
      zainteresowały się media, minister Jakubowska wydała najpierw powiedziała, że
      taka była wola rządu, a potem wydała komunikat, że do projektu zakradł
      się "błąd techniczny".

      To były pierwsze kłamstwa.

      3. W 2003 r. Jakubowska powtórzyła to przed komisją śledczą i dodała, że "błąd
      techniczny" popełnił pracownik Rządowego Centrum Legislacyjnego.

      To było drugie kłamstwo.

      4. Szef RCL min. Aleksander Proksa nie odważył się zaprzeczyć wersji min.
      Jakubowskiej, zwłaszcza że powtarzał ją też premier. Proksa dodał, że za "błąd
      techniczny" ukarał swego pracownika, czyli Bożenę Szumielewicz.


      1 | 2 | następna strona »


    • 4gwiazdki Re: Poszli po rozum (mpk-owcy) 11.12.03, 10:14
      www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20031211/LUBLIN/31210033

      www.kurier.lublin.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=8229

      Wreszcie koś zmądrzał,chociaż dopatruję się tutaj rozgrywek personalnych szefa
      związkowców,przywróconego do pracy.
      Ale lepszy taki związkowiec niż sam nieudany prezes
      • Gość: PR01 Intelektualiści Z SLD I SSAMOOBRONY (CZYLI Z PZPR) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 11:31
        Intelektualiści

        MACIEJ RYBIŃSKI

        Zawsze mi się wydawało, że przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego SLD
        intelektualnie najbliżej jest do przywódcy Samoobrony Andrzeja Leppera. Teraz
        profesor Jaskiernia sam potwierdził to wrażenie, stwierdzając, że kandydatura
        Leppera na członka sejmowej komisji śledczej wzbogaci tę komisję
        intelektualnie. Pysznie. To miło pomyśleć, że ważne miejsce w polityce
        polskiej zajmują dwaj tędzy intelektualiści i że na dodatek, nie bacząc na
        różnice w przynależności partyjnej, jeden popiera drugiego. Przyszłość Polski
        zbudowana na sojuszu intelektualnym Jaskierni z Lepperem rysuje mi się
        świetlanie.

        Andrzej Lepper, wykorzystując swoje nieprzeciętne zdolności intelektualne, od
        razu ogłosił, że wie, kto stoi za aferą Rywina. Kwaśniewski z Michnikiem.
        Najpierw Kwaśniewski posłał Rywina do Michnika, a potem Michnik go
        Kwaśniewskiemu odesłał. Niewątpliwie tą deklaracją Lepper chciał zrobić
        przyjemność Jaskierni i zrewanżować mu się za wsparcie intelektualne.

        Jestem jednak pewny, że celem Leppera w komisji wcale nie będzie udowodnienie
        winy Kwaśniewskiego z Michnikiem. Byłoby to zbyt prostackie i za mało
        intelektualne. Lepper szykuje się do przeprowadzenia dowodu, iż wszystkiemu
        winien jest Balcerowicz, który musi oczywiście odejść.

        I w tym zbożnym dziele intelektualista Lepper może liczyć na intelektualną
        podpórkę intelektualisty Jaskierni.

        Chyba że ktoś w międzyczasie pójdzie po zwykły rozum do głowy i odeśle obu
        intelektualistów tam, gdzie jest ich miejsce. Jednego na bocznicę kolejową, a
        drugiego do salonu gry. -
    • Gość: BEAUTEFULL TRZECI OBIEG TOWARZYSZY Z PZPR I SLD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:56
      Szefowie Polskiej Agencji Prasowej w PRL pilnowali, by nawet w biuletynach dla
      wybranych nic "nie po linii" się nie pojawiło
      Trzeci obieg towarzyszy




      Biuletyn Specjalny wydawany był każdego dnia po południu i wieczorem w
      nakładzie kilkuset sztuk. Otrzymywali go wysocy funkcjonariusze partyjni i
      państwowi. Był cenzurowany przez samego prezesa Polskiej Agencji Prasowej

      FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI

      JERZY MORAWSKI

      Osobom młodym, mającym nieskrępowany dostęp do Internetu, telewizji
      satelitarnej i wolnej prasy trudno zrozumieć, czym było jeszcze dwanaście lat
      temu zdobycie prawdziwej informacji ze świata i kraju. Dostęp do niej mieli
      tylko wybrani - 350 osób z nomenklatury partyjnej.

      Przez knebel cenzury, sieć zagłuszarek zachodnich audycji i czujność
      odpowiedzialnych towarzyszy redaktorów przedostawał się strzępek wiedzy o tym,
      co działo się wokół. Najwyższym przywilejem było obdarzonych kilku towarzyszy
      ze szczytu PZPR - w zalakowanych kopertach otrzymywali tajne informacje MSW
      oraz tzw. białe kartki.

      Na niektórych dokumentach objętych klauzulą najwyższej tajności widniał
      napis: "po przeczytaniu zniszczyć". Karny sekretarz KC po lekturze informacji
      z taką adnotacją wkładał trefny już papier do niszczarki (była niezbędnym
      meblem w jego gabinecie). Inne, ponumerowane egzemplarze, miały napis: "po
      przeczytaniu odesłać do MSW".

      Komitet Centralny PPR, a później PZPR wytwarzał tony poufnych informacji (w
      latach 80. towarzysze z przekąsem nazywali je trzecim obiegiem), które
      lądowały na biurkach sekretarzy KC i członków Biura Politycznego. Jak twierdzą
      historycy, były to zestawy informacji o różnej wartości i dyskusyjnej -
      delikatnie mówiąc - wiarygodności. Władysław Gomułka wierzył jednak święcie w
      meldunki od aparatu partii. Z powodu ich lektury m.in. stracił kontakt z
      rzeczywistością, co stało się jedną z przyczyn jego upadku.

      Potop partyjnych informacji

      Od 1980 r. nastąpił potop informacji wewnątrzpartyjnych. Do biuletynów
      oznakowanych liczbami rzymskimi I, II, III, IV i V, przeznaczonych dla
      ścisłego kierownictwa partii, dołączano wiadomości o aktualnej sytuacji w
      kraju (do godz. 14), w województwach, w zakładach pracy, o strajkach i
      protestach. Pod koniec lat 80. włączono do biuletynu informację o sytuacji
      społeczno-politycznej. Tendencja była taka: im bliżej końca PRL, tym partia
      wytwarzała więcej makulatury określanej jako informacja.

      W Wydziale Organizacyjnym KC istniał sektor informacji wewnątrzpartyjnej. Do
      niego każdego dnia spływały z komitetów wojewódzkich, zakładowych, miejskich i
      gminnych wieści o tym, co dzieje się w kraju. Tak rodziła się informacja w
      wersji I dla 208 najważniejszych komitetów zakładowych partii i aktywu. Wersja
      II dotyczyła sytuacji na drugiej zmianie w zakładach pracy - strajków i
      przestojów. Następna, III, była przeznaczona dla członków BP, sekretarzy KC i
      kierowników wydziałów KC. Wersja IV powstawała na podstawie meldunków
      telefonicznych i wypisów z teleksów. Istniały jeszcze opracowania specjalne o
      symbolach "S", "SI" i "C", a dotyczyły "Solidarności", "Solidarności" Rolników
      Indywidualnych i Kościoła.

      Trudno powiedzieć, czy ktoś w tym szumie informacji wyławiał rzeczy istotne.
      Zapewne adresaci czytali te biuletyny wyrywkowo i pobieżnie. Wypadkową jednak
      partyjnych wieści z kraju były podejmowane decyzje w najwyższym partyjnym
      gremium. A były one, co tu ukrywać, niezrozumiałe dla społeczeństwa, błędne i
      bulwersujące.

      Na ile więc rzeka informacji partyjnej, która napływała kanałami partyjnymi do
      KC, była tam obrabiana i preparowana, przed przekazaniem na biurka
      najważniejszych sekretarzy? Aleksandra Chmiel, która przez kilka lat
      badała "informacje" wytworzone przez KC w dokumentach KC zgromadzonych w
      Archiwum Akt Nowych (Teki Archiwalne, tom 2, 1997), stwierdziła, że tylko
      partyjne meldunki codzienne z lat 1950 - 1956 były w miarę obiektywne. Działo
      się tak dlatego, że ich nie redagowano. Później zabrali się za informacje
      propagandyści partyjni, którzy poddawali je wszechstronnej obróbce. Okazuje
      się, że meldunki z lat stalinowskich zawierały "pogłoski" i "plotki". Znaleźć
      w nich można otwartą krytykę decyzji władz, na przykład o kolektywizacji czy
      wymianie pieniędzy, zaopatrzeniu w artykuły spożywcze czy traktowaniu
      Kościoła. Ze względów poznawczych historyk Aleksandra Chmiel uznała je za
      najciekawsze ze wszystkich partyjnych wydawnictw o charakterze informacyjnym.

      Białe kartki

      Tajnym biuletynem, przeznaczonym dla ścisłego kierownictwa partii i państwa,
      była, opatrzona kolejnymi numerami adresatów, przygotowywana przez Polską
      Agencję Prasową w nakładzie ok. 300 egzemplarzy, informacja z zagranicy
      zwana "białymi kartkami" albo "jedynką". "Białe kartki" z numerem 1 trafiały
      do I sekretarza KC PZPR.

      - Przygotowywałem relacje, co agencje światowe, nawet mongolska i kubańska
      pisały o Polsce. Musiały być gotowe do godz. 13. Niekiedy szef prosił mnie,
      abym zrobił drugie wydanie "białych kartek". Tak działo się w okresach, gdy
      jedno wydarzenie goniło drugie - wspomina dziennikarz, który zajmował się
      redagowaniem "kartek".

      Anonimowy dziennikarz rozpoczął pracę przy "białych kartkach" w sierpniu 1980
      r. po powrocie z placówki zagranicznej. Przez kilka dni przygotowywał po
      cztery stronniczki banalnych tekścików. Ale wkrótce ruszyła sierpniowa lawina.
      Wtedy zaczynał pracę w PAP o siódmej i kończył wieczorem.

      W "białych kartkach" umieszczano też informacje o bratnich krajach: o
      skandalach, aferach, działalności dysydenckiej. Na przykład dokładne relacje o
      zamachu na papieża wraz z wątkiem bułgarskim. Jedna z gazet amerykańskich
      zamieściła o ekipie Wojciecha Jaruzelskiego, wprowadzającej stan wojenny,
      artykuł pt. "Bunch of loosy bums", co przetłumaczono w PAP jako "Banda
      wszawych gnojków". Fragmenty tekstu z tytułem zamieszczono w "białych
      kartkach". Władze zażądały pełnego tekstu w oryginale. Wkrótce rząd PRL
      zgłosił protest przeciwko artykułowi do władz USA. Odpowiedziały one, że nie
      czują się adresatem protestu, gdyż w USA prasa jest wolna.

      "Białe kartki" omijały cenzurę na Mysiej. Cenzurowali je szefowie PAP. -
      Wyłapywałem "śmierdzącą" informację o Polsce w depeszach. Pokazywałem szefowi.
      On ją zabierał i już jej nie widziałem. Albo prosił, aby zrobić tłumaczenie w
      jednym egzemplarzu. Wykonywałem to i więcej do tekstu nie wracałem - opowiada
      dziennikarz.

      Pojawił się w prasie zagranicznej nieprzyjemny artykuł o Mieczysławie F.
      Rakowskim, gdy był I sekretarzem KC PZPR. Dziennikarz spytał szefa, co z tym
      zrobić. Przepisać i w jednym egzemplarzu przesłać do KC. Tekst wrócił i trafił
      do "białych kartek". - Sam zainteresowany przeczytał i zdecydował, że
      publikacja ma znaleźć się w "kartkach" - mówi dziennikarz.

      Były okresy, gdy na "białe kartki" był większy popyt. - Na przykład przed
      przełomowymi posiedzeniami KC, przed plenami, kiedy wiadomo było, że będą
      zmiany kadrowe - dodaje autor "białych kartek". - Towarzysze partyjni
      informowali anonimowo korespondentów zagranicznych, co stanie się na plenum.
      Prowadzili grę przeciwko innym. Najbardziej wpływowym dziennikarzem był
      Bernard Margueritte, korespondent "Le Figaro". Na łamach dziennika publikował
      teksty nadane przez osoby wysoko postawione w partii. Był najbliższy prawdy o
      tym, co stanie się w PZPR. Zamieszczaliśmy tłumaczenia jego tekstów w "białych
      kartkach", bo towarzysze uważali je za miarodajne. Czekali na nie. Dowiadywali
      się z nich, kogo mają odwołać z Biura Politycznego, a kto pójdzie do góry.

      W "białych kartkach" nie było żadnych rewelacji. Tylko informacje prasowe,
      jakie pojawiają się w świecie bez cenzury oraz komentarze o Polsce z bratnich
      demoludów. "Kartki" istniały, bo wgląd do nich był przywilejem. Znalezienie
      się w rozdzielniku wyznaczało miejsce w aparacie władzy. Dygnitarze godni
      największego wtajemniczenia -
    • Gość: RP INTELEKTUALISTA Z SLD I SAMOOBRONY (CZYLI Z PZPR) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 11:29
      Intelektualiści

      MACIEJ RYBIŃSKI

      Zawsze mi się wydawało, że przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego SLD
      intelektualnie najbliżej jest do przywódcy Samoobrony Andrzeja Leppera. Teraz
      profesor Jaskiernia sam potwierdził to wrażenie, stwierdzając, że kandydatura
      Leppera na członka sejmowej komisji śledczej wzbogaci tę komisję
      intelektualnie. Pysznie. To miło pomyśleć, że ważne miejsce w polityce
      polskiej zajmują dwaj tędzy intelektualiści i że na dodatek, nie bacząc na
      różnice w przynależności partyjnej, jeden popiera drugiego. Przyszłość Polski
      zbudowana na sojuszu intelektualnym Jaskierni z Lepperem rysuje mi się
      świetlanie.

      Andrzej Lepper, wykorzystując swoje nieprzeciętne zdolności intelektualne, od
      razu ogłosił, że wie, kto stoi za aferą Rywina. Kwaśniewski z Michnikiem.
      Najpierw Kwaśniewski posłał Rywina do Michnika, a potem Michnik go
      Kwaśniewskiemu odesłał. Niewątpliwie tą deklaracją Lepper chciał zrobić
      przyjemność Jaskierni i zrewanżować mu się za wsparcie intelektualne.

      Jestem jednak pewny, że celem Leppera w komisji wcale nie będzie udowodnienie
      winy Kwaśniewskiego z Michnikiem. Byłoby to zbyt prostackie i za mało
      intelektualne. Lepper szykuje się do przeprowadzenia dowodu, iż wszystkiemu
      winien jest Balcerowicz, który musi oczywiście odejść.

      I w tym zbożnym dziele intelektualista Lepper może liczyć na intelektualną
      podpórkę intelektualisty Jaskierni.

      Chyba że ktoś w międzyczasie pójdzie po zwykły rozum do głowy i odeśle obu
      intelektualistów tam, gdzie jest ich miejsce. Jednego na bocznicę kolejową, a
      drugiego do salonu gry. -
    • Gość: ZBULWERSOWANY Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: *.lublin.mm.pl 11.12.03, 15:22
      DO jasnej CHOLE^* CZY TAK CIĘŻKO COŚ SAMEMU NAPISAĆ CZY JAKIS PAJAC MUSI
      CODZINNIE WKLEAĆ ARTUKÓŁY W DODATKU JESZCZE Z SUPEREKSPRESA>>>

      POLECAM 152 I NA KOŃCOWY ( PODRODZE PROSZE ZABRAĆ JEDNEGO PANA Z AL KRAŚNICKIEJ 25 )
    • Gość: Boss Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: 212.182.122.* 11.12.03, 17:53
      W końcu niech go wypierdolą!!!!!!!!!!!!!!
      Mechanicy i kierowcy my pasażerowie jesteśmy z wami, nie dajcie mu się wykręcić
      Ja też daję złotówkę na taczke dla tego idioty miłosza!!!!!Teraz już nic mu nie
      pomoże nawet szfagier pruszkon.
    • Gość: wojak Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: 12.2.154.* 11.12.03, 18:13
      Wkoncu moze bydlaka odwolaja. Ja tez sie solidaryzuje za wywiezieniem miLOSZA
      NA TACZCE.
    • Gość: PROM Re: Listy za odwołaniem prezesa MPK IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 12.12.03, 22:52
      To jest was w sumie trzech i każdy daje aż po złotówce!!!. To, o ile potrafię
      liczyć, daje w sumie aż całe 3 złote. Fura pieniędzy!!! Lublin - moje rodzinne
      miasto zawsze było znane z niezwykłej ofiarności...

      Kilka tygodni temu wyrażałem na forum GW swoją opinię na temat atmosfery
      histerycznej inkwizycji krążącej wokół Miłosza. I nie pomyliłem się, nie
      zawiedliście mnie drodzy krajanie!!! Jak w te pędy (wiecie, co to znaczy)
      wszyscy, co ich nie mogło zabraknąć przy ostatniej wieczerzy, zabrali się
      ogryzać dymiące jeszcze kości prezesa. Jaka to przyjemność - taka danina
      darmowej krwi!!! A za co? A za wszystko, za brak sieciówek, za przesrane życie
      bez wielkich perspektyw w tym mieście, za zwykłą codzienność i za strach przed
      jutrem.

      Staram się śledzić na bieżąco sprawy mojego rodzinnego miasta i ogarnia mnie
      czasami żenada, czy mogę się jeszcze z nim utożsamiać? Z jego problemami i
      stereotypami gnieżdżącymi się w umysłach jego mieszkańców. Ile nienawiści, ile
      zwyczajnej w tym mieście żądzy krwi...

      Właściwie brak na tym forum wypowiedzi odnoszących się merytorycznie i bez
      emocji do kwestii strategii działania MPK w kontekście aktualnej sytuacji
      finansowej oraz toczącej się gry rynkowej o pasażerów. A gdy brakuje rozumu,
      pozostają najczęściej epitety i demagogia, toczone bez umiaru ku uciesze
      gawiedzi, a pożytkowi nielicznych. Nielicznych, ale mocarnych - takich akurat
      na wymiar lubelski.

      Gdy psy się gryzą, zawsze korzysta na tym sęp. To znana prawda, ale nie w
      Lublinie. Przypadek zrządził oczywiście, że "niepokoje" w MPK nastąpiły w kilka
      dni po przywróceniu do pracy "drogiego przewodniczącego". To oczywiste,
      albowiem Lublinem zawsze od dawien dawna rządziły przypadki.

      Zupełnie "przypadkowo" nastąpiła niezwykła, jak na warunki lubelskie -
      konsolidacja treści toczonych przez trzy lubelskie dzienniki. Zupełny
      przypadek - zaiste. Tylko bodajże jedna gazeta "miała odwagę" dłużej
      porozmawiać z prezesem MPK i zapoznać czytelników z jego stanowiskiem oraz jego
      racjami.

      Cóż drodzy krajanie - źle się bawicie. Przykre jest, że nie znalazł się na
      forum ani jeden głos rozsądku, który powstrzymałby gawiedź przed słownymi
      ekscesami podgrzewającymi tą atmosferę linczu. Ale znając to miasto, tak prawdę
      mówiąc, nie liczyłem na takie bohaterskie poświęcenie. "Wedle stawu grobla" -
      prawda?

      Jeszcze bardziej przykre, że na tej całej hucpie stracą najwięcej sami
      PRACOWNICY MPK, będący przedmiotem obecnej manipulacji. Nie dzisiaj, to za pół
      roku lub za rok. To wyrok odwleczony w czasie, kiedy nie będzie już możliwości
      niczego restrukturyzować, gdyż długi przedsiębiorstwa urosną do rozmiarów
      właściwych wyłącznie dla SYNDYKA masy upadłościowej.

      Bawcie się dobrze lublinianie, jeszcze trochę do poranka...

      Pozdrowienia z innego miasta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka