Dodaj do ulubionych

Zadymione ogródki Plazy

21.07.09, 07:20
A nie można nie przychodzić, skoro kogoś to denerwuje? A nie denerwują kogoś
kolory w sklepach w Plazie? Niech czytelnik apelujący da sobie spokój z Plazą,
skoro go ona denerwuje, ciśnienie mu spadnie.

Najlepiej, by wszystkim zajęli się urzędnicy - wtedy na pewno będzie dobrze,
tak jak z 6-cio latkami dla przykładu odbieranymi rodzicom, bo jakiemuś
urzędnikowi wydało się, że będzie tak lepiej i dla 6-cio latków i dla rodziców.
Obserwuj wątek
    • Gość: niepalący Re: Zadymione ogródki Plazy IP: *.devs.futuro.pl 21.07.09, 07:52

      Czy dla czyjejś przyjemności można szkodzić innym???

      Rozumując w twój sposób, wprowadźmy zakaz i jak komuś się to nie podoba to niech nie przychodzi do Plazy. Twoja wypowiedź nie jest niestety argumentem za pozostawieniem palenia, a powyższe zdanie jest. Wiele praw (naturalnych i ustanowionych przez ludzi) a nawet zasad kultury się z tego wywodzi. Dlaczego więc nie zastosować tego do palenia?

      Jeżeli jesteś za paleniem w miejscach publicznych to może od razu bądź zwolennikiem załatwiania swoich potrzeb w takich miejscach. Różnica prawie żadna. A co to powinno kogoś obchodzić, że będzie smierdziało na około, jak sobie walnę kupsko w ogródku kawiarnianym. Mam taką potrzebę, więc się załatwię. Skoro i tak śmierdzi bo inni palą. Analogia drastyczna, ale w swoich skutkach sytuacje bardzo podobne.
      • Gość: też nie palę Re: Zadymione ogródki Plazy IP: *.wignet.pl 21.07.09, 08:00
        Przecież codziennie na te zakupy do Plazy nie chodzi...A z dziećmi to się idzie
        do lasu,na skwerek,jedzie się nad wodę.Niech niepalący nie przegina.Wszystko
        teraz jakieś delikatne.Sama nie palę,ale drażni mnie ta nagonka na
        palaczy.Ciekawa jestem,czy pan niepalący,kiedy jedzie na rodzinną imprezę,gdzie
        są tacy co palą-też potem krytykuje to w gazecie.
        • zigzaur Tu chodzi o co innego: 21.07.09, 15:08
          Obiekty użyteczności publicznej są wyposażane w instalację sygnalizacji
          przeciwpożarowej z czujnikami dymu. Instalacja wentylacji jest obliczona na brak
          dymu tytoniowego. Stąd zakazy palenia.
    • brat_barnaba Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 08:36
      Nigdy w życiu nie paliłem papierosów i nie mam najmniejszych powodów
      aby występować w obronie palaczy, ale ta histreria antynikotynowa,
      jaka od pewnego czasu przetacza się przez nasze media już mnie z
      lekka denerwuje. Teraz rozhisteryzowany czytelnik GW podnosi alarm
      z powodu kilku stolików, przy których wolno palić w Plazie -
      ogromnym budynku z wielką kubaturą, gdzie wymuszona wymiana
      powietrza przez wentylatory jest tak intensywna, że sprawia wrażenie
      przeciągu. "Dzieci musza wdychać CAŁY TEN DYM" - krzyczy
      histerycznie jakiś oburzony, a Gazeta natychmiast cytuje profesora
      Zatońskiego, który też jest nawiedzonym antynikotynistą i nie może
      wydac z siebie nic innego niż jęk rozpaczy i okrzyk bojowy do walki
      z palaczami.
      Powtarzam: nigdy w życiu nie paliłem papierosów, ale te histeryczne
      krucjaty przeciwko palaczom i papierosom już mnie denerwują. Jeśłi
      oborzony czetelnik uważa, że przejscie korytarzem w Plazie morduje
      jego dzieci, to niech nie zabiera ze sobą swoich mimozowatych
      pociech do domu handlowego, bo wielu ludzi denerwują z kolei
      rozwrzeczane, biegające po marketach bachory. Jak się chce dobrze
      funkcjonować w społeczeństwie i chce sie aby to społeczeństwo dobrze
      funkcjonowało jako całość, trzeba być w większym stopniu
      tolerancyjnym i wyrozumiałym dla innych, rozumieć i akceptować ich
      niewyszukane w końcu potrzeby, a nie usiłowac podporządkować
      wszystkich swoim fanaberiom i fobiom.
      Wiele razy byłem w Plazie przechodząc obok kawiarnianych ogródków i
      jakkolwiek nigdy w nich nie siedziałem, bo ani nie palę, ani nie
      piję kawy (a nawet zapachu kawy nie lubię, bo dla mnie "czuć go
      spalenizną"), to jednak nie zauwazyłem ani żadnych "kłębów" dymu ani
      nie przeszkadzał mi "smród" kawy, bo przejscie obok ogródka trwa
      raptem parę sekund i każdy tolerancyjny człowiek jest w stanie
      taką "apokalipsę" wytrzymać bez żadnego uszczerbku.
      Bez histerii, panie i panowie redaktorzy, bez histerii!
      • empi Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 09:21
        Ja zaś jestem tym który rzucił palenie. Obecnie zapach czy sam widok
        palącego się papierosa sprowadza na mnie tortury. Ja to jeszcze
        lubię, to jest najgorsze. Moim marzeniem jest świat bez papierosów.
        Mnie wtedy żyło by się bezpieczniej :). Powoli idzie ku lepszemu. W
        domach, nawet niepalących, brak już popielniczek. Kiedyś gość miał
        prawo zapalić nie pytając o przyzwolenie gospodarza domu. W
        telewizji brak scen z palaczami. Na ulicach też mniej palących itd.
        Jeszcze trochę pocierpmy, palenie publiczne nie będzie w dobrym
        tonie. Może zejdzie do podziemia?. Wiele let temu na forum (więcej
        niż siedem, bo tyle już nie palę) dyskutowaliśmy z Doćkiem i innymi
        na temat rzucania palenia. Nigdy bym nie przypuszczał, że rzucę
        palenie. Stało się to poniekąd bez mojej woli. Teraz mam tylko
        obowiązek wytrwać :). Proszę o pomoc w tej sprawie. Nie pal w
        windzie, przy mnie, a nawet bez mojej obecności, ja to wyczuję, mogę
        Cię sterroryzować i jeździć 10 piętro, parter, tak w kółko, aż
        wypalimy. Nie pal publicznie bo może się zdarzyć, że pod
        jakimkolwiek pozorem zechcę się zbliżyć i powdychać kolektywnie lub
        utwardzać się we własnym postanowieniu robiąc wykład o szkodliwości
        palenia, to mi pomaga w wytrwaniu bez papierosa. Dlatego, tu na
        forum, zabieram głos w tym temacie. :)
        pzdr.
        • brat_barnaba Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 10:33
          Jestem w stanie zrozumnieć twoje męki byłego palacza, bo to zapewne
          poodbnie bolesne doświadczenie jak abstynencja dla alkoholika
          czy "czystość" dla narkomana. Z własnymi słabościami trzeba jednak
          walczyć "osobiście", a nie wciągać do tego cały świat lub choćby
          tylko otoczenie. Być może czytelnik GW, ktróry zaalarmował Gazetę,
          że Plazie trują mu dzieci, też jest neofitą świętszym od papieża,
          ale ja, nieobciążony nigdy nałogiem palenia, takiego oburzenia,
          jakie prezentuje ów czytelnik, nie podzielam. Zgadzam się z Tobą, że
          świat bez dymu papierosowego byłby lepszy i chyba sprawy zmierzają
          powoli w tym kierunku. Póki co jednak część ludzi pali i w każdym,
          racjonalnie zorganizowanym społeczeństwie, musi być też miejsce dla
          palących. Nie można spychac ich na margines i wręcz kryminalizować
          zarzucając im trucie innych, bo to, że ktoś udusi się albo nabawi
          raka z powodu przejścia obok kawiarnianego ogródka to bzdura i
          nadużycie argumentacyjne.
          Zakazy palenia - owszem, ale w granicach rozsądku i w ramach
          współistnienia z osobami "obciążonymi".
          • Gość: bosman mały cytat Korwina Mikke IP: *.centertel.pl 21.07.09, 10:52
            nie ze wszystkim zgadzam się z nim ale w tym wypadku tak:
            Odpoczywam po całonocnej pracy (kiedyś muszę nadrabiać zaległości) - ale w uszy
            wdziera mi się dyskusja w PR I. Grono kilkorga faszystów i komunistów domaga się
            (zgodnie! ani jednego przeciwnika!) realizacji kolejnego postulatu Adolfa Hitlera...
            Wiele już zrealizowano: Europa się jednoczy pod hegemonią Niemiec, wprowadzana
            jest jedna waluta... Im jednak chodzi o realizację innej obietnicy Adolfa
            Hitlera: by po wojnie zlikwidować szkodliwy nałóg palenia papierosów.
            Dyskutują, jakby to zrobić - nikt nie zastanawia się, CZY to zrobić. Jeden z
            dyskutantów otwarcie powiedział, że tak właśnie widzi rolę państwa: by
            zakazywało, lub przynajmniej nakłaniało obywateli, by postępowali WŁAŚCIWIE
            (czyt. zgodnie ze światopoglądem władzy).
            Czyli ten faszysta otwarcie przyznaje, że jest zwolennikiem zasady:
            "Reichsbeamter wie lepiej od grażdanina, co dla tego grażdanina-obywatela jest
            dobre!!"
            Bo przecież w tym jest problem!
            Kto wie lepiej, co jest dla mnie dobre: ja - czy ta banda faszystów u steru w
            Warszawie i Brukseli?
            Wszyscy ONI zakładają, że DOBRO mierzy się długością życia. A kto to powiedział?
            Ilu ludzi woli żyć krócej - ale intensywniej? Spalają się w pracy, niszczą w
            zabawie - ale to ich ciało, ich organizm! A kobieciarz? Czy nie lepiej, jeśli ma
            się taki cel życiowy, zaliczyć 200 panienek i umrzeć w wieku lat powiedzmy 50 -
            niż do 50.tki ograniczyć się do tylko do stu i żyć do 80-tki korzystając z viagry?
            Jest zdumiewające, jak ludzie, ogłupieni przez reżymową i koncesjonowaną TV,
            potulnie godzą się, że ONI narzucają im cele życiowe! Być może (choć w to
            wątpię!) długość życia istotnie jest celem większości. Ale z tego nie wynika, że
            wszystkich!?! Potem zresztą przedstawiciele tej większości narzekają, w domach
            starców, że właściwie po co żyją...
            ...trzeba było żyć intensywniej - to może żyliby krócej! A na pewno mieliby
            barwniejsze wspomnienia!
            Najdowcipniejsze jest to, że ci faszyści w radio prowadzą politykę... antypaństwową!
            Jeśli bowiem w wyniku ICH propagandy ludzie będą żyli średnio jeszcze dłużej, to
            Fundusze Emerytalne jeszcze szybciej zbankrutują!!
            Reasumując: dłuższe życie obywateli wcale nie leży w interesie państwa (wiele
            faszystowskich państw Wspólnoty Europejskiej, najpierw doprowadziwszy do
            sztucznego wydłużenia średniej długości życia, obecnie "rozwiązuje problem"
            przez eutanazję; przypominam powiedzenie założyciela UPR, śp.Stefana
            Kisielewskiego: "Socjalizm - jest to ustrój, w którym bohatersko zmagamy się z
            problemami... nie znanymi w żadnym innym ustroju"!). Natomiast to, czy leży to w
            interesie człowieka, zależy tylko od niego... Państwo nie powinno się w to wtrącać.
            Oczywiście: są ludzie, którym zależy, byśmy żyli jak najdłużej. Są to lekarze -
            zwłaszcza: geriatrzy. Staruszka, za którą płaci NFZ (a ona, naiwna, jeszcze coś
            wsuwa do kieszeni fartucha...) to idealny klient. Dlatego przekonanie ludzi, by
            żyli jak najdłużej, leży w interesie lekarzy.
            Tyle, że w interesie firm ubezpieczeniowych leży, by dożyli do 65.roku - i ani
            roku dłużej. Dlatego po cichu dofinansowują one "spontaniczne" stowarzyszenia na
            rzecz eutanazji!
            Ja nie palę - i nikogo do palenia nie zachęcam. Ale im więcej ludzi pali, tym
            niższe składki emerytalne będą płacić moje dzieci... Byle więc nie dmuchali mi
            dymem w nos.
            Nie w tym jednak rzecz. Rzecz w tym, że otwarcie gwałci się podstawową zasadę
            Prawa Rzymskiego: "Volenti non fit iniuria" ("Chcącemu nie dzieje się
            krzywda")
            - i ani jedna osoba w radiowej dyskusji nie pisnęła w obronie
            podstawowej wartości naszej cywilizacji: Wolności obywatelskiej!!
            Adolf Hitler, Włodzimierz Lenin i Józef Stalin mogą być dumni: w wyniku
            wymordowania i wysłania na emigrację większości świadomych Polaków, miejsce
            zadziornego, odważnego, samodzielnego - czasem nawet: warcholskiego - Polaka
            zajął Sovietskij Cziełowiek; potulne bydlę, gotowe żreć optymalną mieszankę
            sypaną mu do żłobu przez NICH, przez jego właścicieli.
            I tylko czasem ryczące i wierzgające, gdy mieszanki za mało.

            korwin-mikke.blog.onet.pl/Chcacemu-nie-dzieje-sie-krzywd,2,ID149966496,n
            • zigzaur Re: mały cytat Korwina Mikke 21.07.09, 15:53
              Jaka znowu hegemonia Niemiec ???????????????????

              W organach decyzyjnych EWG Niemcy (ok. 80 mln ludności) mają po tyle samo
              przedstawicieli, co Francja, Włochy i Wielka Brytania (po ok. 60 mln) i bardzo
              niewiele więcej niż Hiszpania i Polska (po ok. 40 mln).

              Im większa UE, tym mniejsza rola Niemiec. Gdyby UE składała się tylko z Niemiec,
              Beneluxu, Czech i Danii, to można by mówić o hegemonii Niemiec. Wejście Turcji i
              Ukrainy jeszcze bardziej osłabi Niemcy.
              • Gość: bosman co nie zmienia faktu...... IP: *.lublin.mm.pl 21.07.09, 21:20
                że wkwestii palenia i innych nakazów lub zakazów Korwin ma rację.
          • empi Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 11:24
            Dlatego też nie potępiałem, nie krzyczałem ani czuję się obrażany
            przez palaczy. Palenie jest chorobą społeczną. Trudno obwiniać
            jednostki o nią. Uważam, że wzajemna tolerancj jest potrzebna. Jak
            na razie palacze tylko o niej mówią. Ja zaś wymagam tolerancji wobec
            mnie, człowieka chorego na nikotynizm, choć już nie palę.
            Teoretycznie może się zdarzyć, że w takim ogródku piwnym i ja
            usiądę. Brak podziału dla palących i niepalących Wybiorę miejsce
            oddalone od palaczy. Jednak obok wkrótce dosiądzie się palacz.
            Widzę, że zamierza palić, jest blisko mnie. Kulturalnie proszę by
            jeśli może niech się powstrzyma lub wybierze inne miejsce. Mnie to
            przeszkadza. Na 95% jestem pewien odpowiedzi, że jak mi się nie
            podoba to niech zmienię lokal, miejsce, itp. To jest wolny kraj,
            demokracja itd. Uważam, że mam prawo to wymagać, w imię wzajemnej
            tolerancji i współistnienia, kultury :). Przecież obaj jesteśmy
            chorzy. Sorki, ja już jestem rekonwalescentem :).
            pzdr.
            • zigzaur Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 15:48
              Nie ma czegoś takiego jak "choroba społeczna". Chorują konkretne osoby. Albo
              ktoś choruje albo nie choruje. Choroba to sprawa jednostkowa.

              Używasz określeń będących przeżytkami komunistycznego kolektywizmu.
              • empi Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 15:50
                Definicja
                choroby społecznej
                :)
                pzdr.
                • zigzaur Re: Zadymione ogródki czy głowy? 21.07.09, 15:54
                  Choroba społeczna to określenie umowne, składa się z chorób jednostek.
    • zubelz Zadymione ogródki Plazy 21.07.09, 09:02
      Ten czytelnik nie powinien wychodzić z domu dlatego że szybciej zabiją go
      spaliny z samochodów przejeżdżających obok plazy niż dym tytoniowy. a może ten
      czytelnik już jest chory?
    • Gość: gość Re: Zadymione ogródki Plazy IP: 212.160.172.* 21.07.09, 09:06
      Prawda jest taka, że w miejscach w których palicie śmierdzi i to ludziom może
      przeszkadzać. Nie jestem zwolennikiem zakazów i karania bo nie o to tu chodzi
      ale dla mnie można Was porównać do ludzi którzy się nie myją i wchodzą do
      autobusu. Niby nie jest to zakazane ale człowiek na poziomie tego nie robi.

      Jak dla mnie jak już smierdzicie (jeden palacz potrafi lekko mówiąc skutecznie
      zepsuć powietrze np. w windzie) i smrodzicie to róbcie to u siebie w domu.

      Następnym razem jak idzie obok Was osoba która pare dni nie widziała mydła to
      wiedzcie że Wy jesteście tak samo odczuwalni dla niepalących.

      Pozdrawiam palaczy i niepalących
    • tarantula2023 Zadymione ogródki Plazy 21.07.09, 10:42
      Jak to mówią - wolnoć Tomku w swoim domku, a że Plaza jest miejscem publicznym, to niestety, należy się podporządkować ogółowi i przyznaję, że niekoniecznie uśmiecha mi się przeprowadzanie ankiety: "Czy uważasz, że w ogródku piwym Plazy powinien być zakaz palenia".
      Uważam, że skoro dana osoba ma ochotę truć się papierosami, powinna założyć sobie na głowę hełm/kask, wydychać sobie dym do środka, rozkoszując się produktami spalania papierosów. Bo przecież po to się pali, aby się tymi spalinami delektować.
      Swoją drogą, delikatnie mówiąc - zabawne jest umawianie się w Centrum Handlowym, spędzanie tam czasu na paleniu papierosów, czy spożywaniu posiłków.
      Czy naprawdę myślenie sprawia aż taki ból i problem, by nie móc wymyśleć atrakcyjniejszego wypełnienia wolnych chwil ?
      • zubelz Re: Zadymione ogródki Plazy 21.07.09, 11:05
        Nie wchodzę do publicznej toalety bo się brzydzę i nikt do tego mnie nie
        zmusza.To samo dotyczy ogródków gdzie można palić.Nikt nie każe nikomu tam
        wchodzić!!!
    • Gość: palący Re: Zadymione ogródki Plazy IP: 83.238.57.* 21.07.09, 11:16
      Przecz z antynikotynowym terroryzmem!
      Nie pasuje ci palenie - nie idź tam i kropka.
      • Gość: sdfdsdg Re: Zadymione ogródki Plazy IP: *.nplay.net.pl 21.07.09, 12:03
        Idę na zakupy a nie wdychać Twoje odpady
        • Gość: bosman to idź gdzie indziej.... IP: *.centertel.pl 21.07.09, 12:38
          zgodnie z przysłowiem: Jak ci wódka w pracy szkodzi, porzuć pracę, o co chodzi?
          • tarantula2023 Re: to idź gdzie indziej.... 21.07.09, 12:52
            Problem ogródka w Plazie polega na tym, że nie jest na otwartej przestrzeni i nawet nie wchodząc do niego, osoby przebywające w CH są zmuszone wdychać dym. Klimatyzacja jest niewystarczająca, aby taka kawiarnia mogła w miejscu publicznym funkcjonować bez szkód dla zdrowia i palaczy i niepalaczy.

            Komentarze na zasadzie "nie podoba się, to cośtam" są zatem w tym miejscu co najmniej urocze. :)

            Uzależnienie to jednostka chorobowa, zdaje się, a sadzac po poziomie niektórych wypowiedzi, mózgi palaczy nie są w stanie ocenić sytuacji z powodu uszkodzeń, więc skoro ludziom psychicznie chorym sądownie można stwierdzić brak poczytalności w chwili dokonywania czynu, to może lepiej nie wymagać za dużo... i palaczy też zamykać w ośrodkach. ;)
            • qqbek Re: to idź gdzie indziej.... 21.07.09, 13:46
              Problemem jest nie palenie a chciwość właścicieli CH Plaza.
              Jak się daje zezwolenie na prowadzenie kawiarni, w której wolno będzie palić, to
              lepiej zapewnić odpowiednie urządzenia do wyłapywania dymu (zwykła klimatyzacja
              nie wystarczy- potrzebny jest tzw. "oczyszczacz powietrza").
              Problem z tym, że takie oczyszczacze to drogie urządzenia, do tego wymagające
              regularnej wymiany filtrów (porządny oczyszczacz ma filtr węglowy i
              kilkuwarstwowy filtr HEPA do tego jonizator, który potrzebuje sporej ilości prądu).
              Chęć przyciągnięcia jak największej ilości ludzi do wnętrza plus niechęć do
              wydatków na poprawienie ich warunków bytowych = typowy polski kapitalizm.
              Nie pasuje? To idź do TESCO, gdzie palić nie wolno.
              Ale akurat to nie palacze stanowią w tym wypadku problem, tylko właściciel
              budynku, który na palenie zezwolił, nie zapewniając odpowiedniej infrastruktury
              technicznej.
      • Gość: gość Re: Zadymione ogródki Plazy IP: *.devs.futuro.pl 21.07.09, 12:46
        Do palącego
        Wyobraż sobie że w każdym publicznym miejscu, W Plazie, na Krakowskim w ogródkach, na przystankach MPK itd, będą stały TOY-TOYe. Zapach wyśmienity! Więc teraz ci powiem - przeszkadzają ci TOY-TOY to tam nie chodz! A co z tego że one są wszędzie...to siedź w domu - tam sam decydujesz czy masz TOY-TOYa czy nie.

        Przecież to jest bezsensowny argument i rada.

        Istota miesjca publicznego polega na tym, że wszyscy mają tam dostęp, zatem wszyscy powinni się w tych miejscach odpowiednio zachowywać, choćby zgodnie z panującymi normami kultury. Są palący, którzy to rozumieją i w miejscach publicznych nie palą. Nie rozumiem za to innych którzy uparcie smrodzą i trują inne osoby w około bo muszą zaspokoić swój nałóg. Nie przejmują się innymi bo oni i ich nałóg są najważniejsi....Żałosne
        • zubelz Re: Zadymione ogródki Plazy 21.07.09, 14:03
          Gdy by nie było tam wolno palić to bym tam nie chodził. Jeżeli ci dym śmierdzi
          to tam nie chodź nikt cię tam nie chce ani nie prosi
        • Gość: bosman do gościa IP: *.centertel.pl 21.07.09, 14:11
          Wyobraż sobie że w każdym publicznym miejscu, W Plazie, na Krakowskim w
          ogródkach, na przystankach MPK itd, będą palacze tytoniu. Zapach wyśmienity!Palą
          markowy tytoń(tak jak ja) Więc teraz ci powiem - przeszkadzają ci palący to tam
          nie chodź! A co z tego że oni są wszędzie...to siedź w domu - tam sam decydujesz
          czy masz zapach tytoniowego dymu czy nie.
          Owszem, to jest bezsensowny argument i rada.
          Ale jak sam piszesz istota miejsca publicznego polega na tym, że wszyscy mają
          tam dostęp, zatem wszyscy powinni się w tych miejscach odpowiednio zachowywać,
          choćby zgodnie z panującymi normami kultury. Są palący, którzy to rozumieją i w
          miejscach publicznych wydzielonych dla niepalących nie palą. Owszem , są i tacy
          którzy tego nie szanują.
          Ale są też osoby niepalące które robią cyrk a histeria z powodu rzekomych kłębów
          dymu tytoniowego na otwartym terenie jest dla nich normą. Nie przejmują się
          innymi bo oni i ich fobia, bardzo często nieuzasadniona jest najważniejsza.
          Palacze: jedni muszą zaspokoić swój nałóg a inni lubią zajarać pod browarek,
          kawkę czy setę. Żeby nie było wątpliwości: jestem przeciwny paleniu akurat w
          Plazie, ale skoro właściciel to dopuszcza to jak komuś to przeszkadza niech nie
          wchodzi. Jak już pisałem: chcącemu nie dzieje się krzywda - jest to norma
          prawna. A Plaza to nie tylko sklep ale i centrum
          restauracyjno-klubowo-kinowo-rozrywkowe. Właściciel pewnie zakłada że do
          knajpki, kawiarenki czy pubu przyjdą też palacze i widocznie mu na nich zależy
          skoro pozwala palić, więc niepalący skoro mu taka atmosfera nie odpowiada niech
          nie wchodzi, a tym bardziej z dziećmi skoro tak o nie dba. Nie może tak być, że
          palacz histeryk antynikotynowy wchodzi do knajpy i rozkazuje: wypad palacze bo
          ja nie palę. Ja, jako palacz, w lokalu gdzie prawo palenia nie zabrania mam
          takie samo prawo tam być i palić
          jak on być i nie palić. A skoro już wlazł
          to musi liczyć się z tym że jest nadymione. Na zakończenie: idiotyzmem dla mnie
          są argumenty że mamusia czy stara dewota nie będzie siedziała w kłębach dymu
          papierosowego na plaży czy w parku - tych klębów dymu po prostu nie ma bo
          naturalny ruch powietrza skutecznie je likwiduje. Owszem - jak siedzi obok ktoś
          kto dmucha ci dymem w nos masz prawo zażądać aby się odsunął i człowiek
          kulturalny na pewno to zrobi. Niestety, bydlęta są wszędzie i może to nie
          skutkować.
          Ale nie może tak być, że zapanuje wszechobecny terror zabraniający palić bo ktoś
          ma zajoba. Ostatecznie żyję w wolnym kraju i mam prawo truć się bo to moje życie
          i moja wola. Niejeden z tych krzykaczy antynikotynowych pasie swoje dzieci na
          kilogramy czipsami, snickersami,hamburgerami, poi ich różnego rodzaju gównem w
          którym jest cała tablica Mendelejewa i nie zawraca sobie głowy tym, że
          niejednokrotnie jest to gorszy syf niż nikotyna z która dziecko na ulicy czy
          parku styka się sporadycznie i w stopniu znikomym.
          • empi Re: do gościa 21.07.09, 14:59
            Bosmanie żądasz wiele od obywateli niepalących. Teraz do konkretów,
            pal sobie te markowe tytonie :). Niszcz swoje zdrowie. Dokonujesz
            świadomego, wolnego wyboru w demokratycznym kraju. Tylko dlaczego ja
            i inni obywatele mamy sponsorować Tobie i innym palaczom,
            nadużywającym alkohol (to także robisz regularnie :) ) leczenie w
            ramach ubezpieczenia społecznego. Twoje i innych uzależnionych
            choroby przeważnie nie mają przyczyn od Was niezależnych lecz są
            spowodowane wyborem Waszego stylu życia. O chorobach wenerycznych
            kiedy indziej :)
            pzdr.
            • zigzaur Re: do gościa 21.07.09, 15:50
              Akurat te "składki zdrowotne" nie zależą od stanu zdrowia czy trybu życia
              (grubas, palący, nie uprawiający sportu czy też odwrotnie) ale od dochodów. Jak
              to w socjalizmie, jedni płacą a inni korzystają.
              • empi Re: do gościa 21.07.09, 15:53
                zigzaur nie wyrywaj się z odpowiedziami. Na tych pytaniach musi
                polec bosman :) :)
                pzdr.
                • zigzaur Re: do gościa 21.07.09, 15:55
                  Mam ochotę na Bosmana.
                  Bardzo dobre piwo ze Szczecina.
                • Gość: bosman uważasz że polegnę? IP: *.lublin.mm.pl 21.07.09, 21:22
                  odnieś sie do konkretnych argumentów a nie wal ogólnikami.
                  • empi Re: uważasz że polegnę? 21.07.09, 21:26
                    Jestem lepszy od Ciebie ;), nie piję, nie palę, brzydko nie mówię.
                    Mam same zalety. :).
                    pzdr.
                    • Gość: bosman empi - to jeżeli..... IP: *.lublin.mm.pl 21.07.09, 21:39
                      jeszcze nie ciupciasz to po cholerę chcesz żyć?
                      • Gość: bosman c.d. uważaj empi.... IP: *.lublin.mm.pl 21.07.09, 21:42
                        żebyś żywcem do nieba nie poszedł. Tam nudy na pudy i same elany i analfabeci
                        dochtory. O Usrusach nie wspomnę.
                • Gość: bosman właśnie wróciłem z Plazy IP: *.lublin.mm.pl 21.07.09, 21:37
                  i co? w pełni potwierdziły się moje opinie i przypuszczenia dot. palenia w
                  Plazie. Jest 2 słownie DWA miejsca gdzie można palić papierosy. Po jednym na 2 i
                  3 piętrze. Na drugim kawiarenka na 8 stolików, oddalona od sklepów na środku
                  hallu, stoliki pod wyciagiem. Gdy przechodziłem siedziało moze 5 osób z tego 2
                  paliły. Nawet dymu nie poczułem jako palacz. Na trzecim w sali bilardowej i
                  kreglarni jest drink bar w którym tez wolno palić. Sala wentylowana i
                  klimatyzowana.Ja się pytam histeryków antynikotynowych: gdzie te kłęby dymu
                  zatruwające w Plazie dzieci młodzież i resztę populacji. I jeszcze jedno: w
                  Plazie jest system alarmowy ppoż. reagujacy między innymi na dym. Przy pewnym
                  stężeniu uruchamia sie alarm. Np. w hotelach w pokojach w których nie wolno
                  palić, dym z dwóch "sztachów" fajurą powoduje alarm pożarowy. W Plazie jakoś nie
                  wyje. Jako smaczek dodam. Plaza jest, jako największy wielopiętrowy obiekt
                  publiczny tego typu w Lublinie jest pod ścisłym nadzorem Straży Pożarnej a
                  system ppoż zgodnie z przepisami MUSI być w stałej łączności z ośrodkiem
                  alarmowania straży. Każde wyłączenie chociaż jednego obwodu alarmowego jest tam
                  widoczne a obiekt jest często, przynajmniej 2 x w roku kontrolowany. Czyli nie
                  ma mowy o machlojach z systemem. To ja się pytam: GDZIE TE KLĘBY DYMU???? Wiecie
                  gdzie? w chorych mózgach nawiedzonych.
                  Zaznaczam jeszcze raz: niepalący mają prawo do czystego powietrza ale czy tez do
                  terroru innych?. Czy niepalący musi równać się: idiota i tyran? Z wielu
                  powyższych postów wynika że tak.
            • tarantula2023 trucie 21.07.09, 16:53
              A pewnie, chcesz się truć - twoja sprawa.

              Gwarantuję Ci, palaczu, że gdyby służba zdrowia była prywatna i za sesję chemioterapii musiałbyś zapłacić z własnej kieszeni ok 6700 PLN za 550mg cytostatyków, to na bank pomyślałbyś nieco dłużej, czy faktycznie masz ochotę wydać te 10 PLN na paczkę 20-u porcji ususzonych roślin+ substancji rakotwórczych.
              • qqbek Re: trucie 22.07.09, 16:38
                tarantula2023 napisała:

                > A pewnie, chcesz się truć - twoja sprawa.
                >
                > Gwarantuję Ci, palaczu, że gdyby służba zdrowia była prywatna i za sesję chemio
                > terapii musiałbyś zapłacić z własnej kieszeni ok 6700 PLN za 550mg cytostatyków
                > , to na bank pomyślałbyś nieco dłużej, czy faktycznie masz ochotę wydać te 10 P
                > LN na paczkę 20-u porcji ususzonych roślin+ substancji rakotwórczych.

                A nie płacę z własnej kieszeni?
                Paląc paczkę dziennie przez 20 lat:
                Podatki stanowią obecnie 82% (obliczenie za tygodnikiem "Wprost") ceny paczki
                papierosów. Tak więc paczka papierosów za 10 złotych (palę markowe papierosy w
                tej akurat cenie - czasem te po 9,95 za paczkę, czasem te po 10,30- reklamy nie
                będę robił, palacze wiedzą i tak, która marka tyle kosztuje) to 8,20 dla Skarbu
                Państwa.
                8,20 przemnożone przez 365 dni w roku daje nam kwotę 2993 złotych rocznie
                dwadzieścia lat palenia to więc niespełna 60.000 złotych dla budżetu państwa.
                Doliczmy skrócenie mojego żywota o 10 lat. Miesięczna emerytura z ZUS to jakieś
                2500 złotych (3000 brutto) przy moich obecnych zarobkach. Żyjąc 10 lat krócej
                odciążę ZUS na kwotę 360.000 złotych.
                Tak więc na moim paleniu Rzeczpospolita zyskuje 60.000 złotych bezpośrednio i
                360.000 złotych potencjalnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka