cruach C84 26.02.03, 08:58 WSPOMNIENIA SRRUACHA, CZYLI CO MI SIĘ GŁUPIO ZDARZAŁO EPIZOD 1 Wczoraj wpadł mi w oczy zakurzony binarnie plik, który miałem już za pradawno zginiony w otchłani Format C:; w tymże odkryły się mnie magdalenki bzdur mniejszych i większych. Z Wami się nimi podzielę, bom nadal bzdurny. Dziś Epizod 1. Pamiętacie Terminatora 2, że się Arniemu wyświetlały różne screeny? Towarzysz Srruach, zaledwie film się w kinach jako tako umościł, ubrał się na poszukiwanie kasety VHS. Na targu sprzedawali tylko gówno kręcone chybotliwą kamerą w czas seansu. Odpada. Obszedł Towarzysz Srruach wypożyczalni z tuzin, a tylko w trzech mieli film do pożytku domowego, a w jednej jedynej udało mnie się odkupić kasetę i mieć jako swoją. Cena była taka, że przez pół roku lodów nie jadłem. A jak już Terminator 2 znalazł się w łapach moich a sidłach magnetowidu, to dalej, klatka po klatce, ramka po ramce, stop, pauza, owe screeny, co się Modelowi 101 pokazuje przed cyberoczyma wyłapywałem i spisywałem co do cyferki. Oto przykład mojego zajefajnego pojefajnia: TRAJECTORY LOGGING: -- 5430 543 5435 65311______ PAN 6465 656 7689 10530______3430 54312 6432 676 76 75744___7347 32096 6643 765 21 12025___2392 45758 7000 163 78 10690___6643 ________3459 ________4535 ________3261 ________9937 ________1123 ________5345 ________6475 PRIORITY OVERRIDE MULTIPLE TARGETS THREAT ASSESSMENT: POTENTIAL DAMAGE 953 643596 876 674799 4745757 44 SELECT ALL TERMINATE ALL DISABLE TARGETS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Przepis na Świataka IP: 212.191.74.* 26.02.03, 11:25 Weź: Śrutwy "Brzytwy-Łotwy-Rybitwy" Marchwy Rzodkwy I trocha procha, czyli GRANULAT. I Brukwie. I opasaj, aż wypasisz!!! POWODZENIA !!! :-}] - czyli Neochułan Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Przepis na AntyŚwiataka 01.03.03, 00:16 Wiem jak wygląda Szatan Jest jak tramwaj od przodu Tyle że jak Krzyż odwrócony Rogi jak szyny tramwajowe I jedno oko Bo więcej mu nie potrzeba Możesz zobaczyć jego twarz Wejdź pod nadjeżdżający tramwaj Stań na głowie i spójrz... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Zgodnie z życzeniem, zrobiłem jak przykazano (Eye) 05.03.03, 10:22 eyemakk napisał: > Wiem jak wygląda Szatan na Balu podszedłem do kapelmistrza a ten palec do ust podniósł: sza! tan... i walc jak wystrzał! > Jest jak tramwaj od przodu Nie byłem pewien modelu więc spróbowałem wszystkich, a na pewno wielu. > Tyle że jak Krzyż odwrócony od Południa patrzałem aż się postarzałem, odszedłem więc obrażony spojrzałem od Północy tylko drżałem z niemocy, nie przywdział dla mnie korony Przyglądałem się od wschodu szkoda było zachodu a tramwaj wciąż szatanem jak bimbrem napędzony. punkt widzenia na Zachód przesunąłem niechcący się w łeb walnąłem. więc spać poszedłem zmęczony. > Rogi jak szyny tramwajowe Srebrne, błyszczące, złą w środku , zdobią głowę > I jedno oko srebrzyście błyszczące jak jezioro się lśniące, a zwrócone na Maroko > Bo więcej mu nie potrzeba Skoro i tak jako jedyny nie chce do nieba > Możesz zobaczyć jego twarz > Wejdź pod nadjeżdżający tramwaj > Stań na głowie i spójrz... Ciekawe, co na to tramwajarz czy z wiązanką wyjedzie zza wzgórz? Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk :) 06.03.03, 17:58 Szanowni Państwo, Zwracam się do Państwa z prośbą o rozważenie możliwości zatrudnienia mnie w Państwa firmie na stanowisku pracownika hali. Obecnie uczę się w Liceum Ogólnokształcącym dla dorosłych. Zajęcia odbywają się w trybie zaocznym więc nie będą mi przeszkadzały w obowiązkach zawodowych. Jestem osobą młodą, dobrze zorganizowaną i zdyscyplinowaną. Mam zdolności organizacyjne, lubię pracę zespołową, ale doskonale sprawdzam się też w pracy indywidualnej. Nie mam problemów z adaptacją w nowym środowisku, jestem otwarty na nowe doświadczenia. Jezeli uznają Państwo za interesującą moją ofertę z przyjemnością zgłoszę się na rozmowę, w trakcie której mogę przedstawić szczegółowo moją kandydaturę. Z poważaniem Odpowiedz Link Zgłoś
aard Pracownik (c)h(w)ali 07.03.03, 13:37 hej, na hali, na hali Pikna watra się pali a przy watrze tańczy aard twarda głowa, twardy kark. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Pracownik (c)h(w)ali IP: 212.191.74.* 07.03.03, 13:43 aard napisał: > hej, na hali, na hali > Pikna watra się pali > a przy watrze tańczy aard > twarda głowa, twardy kark. > A w lesie, a w lesie Pieśń ta dalej niesie się I dym z watry Aarda - niosą wiatry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Jestem gość nr 200 IP: 195.117.14.* 07.03.03, 14:21 hej wiatry aardowe (bo mocną ma głowę) ponisły go dalece ku górze, ku rzece. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C85 27.02.03, 09:42 WSPOMNIENIA SRRUACHA, EPIZOD 2 Ktoś wpadł na pomysł, iżby pobudować ludziom bloki. Miejsce znaleziono: na wysypisko śmieci wylano beton czy co tam. A potem mury do góry i zasiadcy zasiedli na metrażach. Nie pamiętał jeno główny konstruktor, że karakany przeżyją nawet zimną wojnę. Zaczęły wychodzić spod zalewy betonowej, spod murew, przez szpary mniejsze i większe, przez rury, spusty, wpusty i dopustyboże. (No, z tym boże przesadziłem, bo to nie te czasy były.) I ja do takiego bloku pojechałem na krótkie wakacje. Zagraniczne, żeby była jasność. Przywykałem. Przykazania sobie powtarzałem: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Pasożyty Neochułana: WŁOSIEŃ IP: 212.191.74.* 28.02.03, 12:35 Rozpoznanie: "Tak mi dobrze Tak radośnie Bo mam WŁOŚNIE! Dziękuję Ci za to Mój Kłusowniku - Tato!!!" Leczenie: "Mersi - tak właśnie Ci Za WŁOŚNIE te w przedwiośnie..." Odpowiedz Link Zgłoś
med_max Re: Wątek Neosurrealistyczny 01.03.03, 21:59 promienie Roentgena w oczach tak powiedziałaś i spadło mi oko na buty wyciekło oko z widokiem na może.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Nagła Feminizmu śmierć IP: 212.191.74.* 03.03.03, 11:08 TA mężczyzna - nie TEN mężczyzn... Ta męska szowinistyczna świnia - nie TEN męski szowinistyczny świń... Oja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan TV Night Shop (Autentic!) IP: 212.191.74.* 03.03.03, 11:17 A w nim: Majtki lateksowe z dziurą ("Zaszyj dziurkę póki mała - mama Zosię przestrzegała...") Bliźniak Wibrujący (Przypomina się polski tytuł filmu "Dirty Dancing" - "Wirujący seks". Dirty, znaczy brudny, uświniony, czyli w wolnym tłumaczeniu będzie ten towar się zwał "Twin Pigs"!) Ken (!) Naturalny Dmuchany (Aż się boję spytać, czy przez Barbie...) Jajeczka Gejszy (Chyba jajniki?!...) Wagina Kieszonkowa (Szuflandia! Szuflandia!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Przykro mi, allez! IP: 212.191.74.* 03.03.03, 14:16 Tu nie chodzi o rozum, to ma działać na zmysły! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Grecka feta 03.03.03, 11:39 Wyśpiewam wszystko: o winie (słodkie, wprost do głowy idące, nawet bez ziarna sezamowego) o kobietach (zabrały mnie dalej niż widziałem, skóra parzyła od pocałunków, aż zaczęła schodzić płatami ze schodów) tylko jeśli chodzi o gej: sza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Las Keczup by Dos Mollendos IP: 212.191.74.* 04.03.03, 11:06 Hiszp.: Aserehe-a-he-a-he...(by Neohułan) Portug.: Asereże-a-że-a-że...(by Neożułan) Franc.: Aseree-a-e-a-e...(by Neoułan) Ros.: Aseregie-a-gie-a-gie...(by Neogułan) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Dziś Święto Zdumionych Szczurów Lądowych IP: 212.191.74.* 04.03.03, 11:20 O! Statki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota A dziś też! 24.02.04, 23:04 Dawno nie było chamskiego podbijania, więc niniejszym wracam do laski. Oklaski! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota A nie całkiem tak 24.02.04, 23:06 Bo dziś jest Pielec. A to dlatego, ze jutro jest PoPielec. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota To było tak a propos inkryminowanej schizofrenii 24.02.04, 23:08 Taki ładny Zamek miał pomysł i jest mój! Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: Wątek Neosurrealistyczny 04.03.03, 17:28 A jednak wrzucam. To nie jest surrealizm, ale coś na pewno :) Co robić? Czas ciągnie się jak guma do żucia, która dawno straciła swój smak, ale nadal pociąga dowolnością formowania jej między zębami. Siedząc za plecami barczystego kolegi próbuję zrobić coś bardziej konkretnego niż dłubanie w nosie. Przypomina mi się smak powideł w sierpniowe wieczory i mgła nad ranem wdzierająca się do pustego domu. Właściwie i ten i tamten czas mają wiele wspólnego. Sprowadzają egzystencję do liczenia swoich wdechów i wydechów, zatrzymywania wzroku na fragmentach czyjejś odzierzy i detalach wykończenia stołu. Kontempluje się nieruchomo wiszące zasłony i doskonałość mosiężnych klamek w odrzwiach szafy. Teraz jest tak samo z tą różnicą, że nie widzę zasłon ale puste okna, a zamiast drzwi od szafy skrzypią drewniane siedzenia pod znudzonymi do granic możliwości studentami. Wracając do tematu: "czas jak guma do żucia" obawiam się, że z tej nudy za chwilę zaczną mi wyłazić plomby. Zadziwiające, że nikt nie napisał jeszcze pracy drążącej zagadnienie wpływu przedłużających się zajęć na stan uzębienia młodzieży. Powiedzmy młodzieży, bo niejednemu z moich towarzyszy stuknęła już trzydziestka. Pytanie: jak szybko starzeje się człowiek przesiadując w dusznej sali pełnej po brzegi amatorów wykorzystywania czasu do bardziej pożytecznych zajęć niż słuchanie tego, co czyta z kartki strudzony wykładowca? Takich na przykład jak spożywanie wczorajszego obiadu tudzież studiowanie programu tv na najbliższy tydzień? Skoro w dzisiejszych czasach nie da się wytrzymać przed telewizorem bez poczucia, że coś umyka nam bezpowrotnie - może zmienią coś spisane pozycje programów z wyszczególnionymi godzinami i czasem ich trwania (zapewne w celu zaznaczenia co ciekawszych bloków reklamowych). Może czytanie ich pozwoli łudzić się, że w danej chwili na świecie dzieją się niesłychanie ważne rzeczy. Nie dość ważne by powiedziano o nich w wieczornym skrócie wiadomości, ale na pewno mające większe znaczenie niż czyjś podpis na liscie krążącej między studentami. Niesamowite jak istotny wpływ na frekwencję ma niepozorna kartka papieru, gdzie każdy zaznacza swą obecność i byc może jest to ostatnie miejsce, gdzie ktoś doceni jego nazwisko. Oczywiście bywa, że czas zapragnie zaplątać się na języku i w żaden sposób nie można się od niego uwolnić. Najlepszym sposobem na pozbycie się zapętlonego czasu jest zabranie głosu w dyskusji, a tym samym wskrzeszenie kilku rokładających się ciał studenckich w promieniu paru metrów od siebie. Pod jednym warunkiem: głos powinien tyczyć się przedstawianego przez wykładowcę tematu, a nie sugerować pójście do domu. Tego typu sugestie są zazwyczaj ignorowane jako głos sumienia ogółu współcierpiących. Na czele z prowadzącym dyskusję, który wydaje się być najbardziej pokrzywdzonym w danej sytuacji i tym samym najbardziej przychylny takim pomysłom. On to przecież, jako jedyny na sali, obowiązany jest wsłuchiwać się uważnie w tok swej wypowiedzi i co gorsza, nie może ulotnić się z wykładu pod pozorem dolegliwości pęcherza. Co bardziej ambitni studenci mają przedziwną metodę znęcania się nad wykładowcą. Polega ona na bezustannym wpatrywaniu się w otwór gębowy wykładającego w celu wypatrzenia resztek naprędce spożywanego przezeń śniadania. Jest to wysoce niezręczna sytuacja, wymusza ona bowiem na wykładowcy dbanie nie tylko o doprowadzenie swoich zajęć do upragnionego końca, ale i refleksję nad stanem swego uzębienia. A jest to podczas wykładu zajęcie tyle niewygodne co trudne zważywszy na jego położenie. Nasuwa się przy tym kolejne pytanie: jak z ciągłością czasu radzi sobie właśnie wykładowca i jakie metody rozpętlania go zazwyczaj stosuje. Najczęstszym zjawiskiem jakie się obserwuje jest wtrącanie "z życia wziętej" anegdoty - na ogół jednak nie robi to na słuchaczach zamierzonego wrażenia. Co więcej jeśli nie doprowadzi to do żadnej reakcji ze strony studenta wskutek niezwykle zajmującej go dyskusji ze swym sąsiadem, może stać się to przyczyną frustracji prowadzącego, a tym samym pogorszenia jego samooceny co może w poważnie odbić się na jego pracy dydaktycznej. Szczegółowa analiza tego zjawiska prowdzi do wniosku,że ignorowanie wypowiedzi wykłądowcy przez jego słuchaczy może w ogromnym stopniu przyczynić się do występowania u niego zaburzeń emocjonalnych natury neurotycznej, co w późniejszym wieku objaiwa się niekontolowanymi odruchami. Do czestych objawów tej neurozy zalicza się między innymi stukanie pękiem kluczy o blat stołu, dziwaczne wymachiwanie rękami czy też chwytanie się tak przyziemnych sadystycznym metod jak sprawdzanie notatek studentów podczas trwania wykładu. Metody takie sprzyjają występowaniu niebezpiecznych nerwic jak też obniżają gwałtownie poziom cukru we krwi studentów, którzy zmuszeni są spalać go poruszając narzędziem, które zazwyczaj służy im do prowadzenia notatek i nie mam tu na myśli podręcznego kserografu. Wielu wykładowców rezygnuje często z owej metody mając na uwadze swoją dalszą karierę na uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Heh, więc jednak wrzuciłaś,czy to nie jest w Brew? 05.03.03, 10:07 Netykiecie? Zresztą nieważne, grunt, że jest w POP rzek. Witaj na WNie, lavinko, zasypuj nas tekstami lawinowo, a przez wieczną zmarzlinę przyciężkich umysłów niech przebija kra, kraaaa znad grobu stęchłego realizmu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw Upławy za dnia 05.03.03, 01:20 Upływają za dnia upławy Mijają poboczem nocne zabawy Chucznie obchodzą Cicho odchodzą Mówią bezgłośnie milczą radośnie W promieniach brodzą Ciemności grodzą I tak upływa czas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Brakk Eyemakka IP: 212.191.74.* 06.03.03, 14:01 Hodowla Pekińczyka w Syjamie Jest jak hodowla Persa w Nowym Jorku Albo Jorka w Pekinie Albo Syjama w Persji Albo Pudla w Pudle Albo Albo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Dzień Eyemakka IP: 195.117.14.* 06.03.03, 14:52 Dziś Go spotkałem. Stał na rogu K. i Z. i apatycznie wpatrywał się w gzym przejeżdżającej taksówki. Nie byłem z razu pewien, czy mnie poznał, ale po chwili twarz rozjśnił mu uśmiech, który natychmiast ustąpił miejsca złości, kiedy najwyraźniej sobie przypomniał, co wydarzyło się wczoraj. Zresztą nie wiem, może sobie przypomniał mgliście. Podszedłem i cichym głosem powiedziałem: "na Wspólnej". Odwrócił się na pięcie i poszedł w kierunku postoju taksówek. Mam przeczucie, że jutro znów go spotkam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Dzień Kodiaka IP: 195.117.14.* 06.03.03, 15:10 Wstałem jak co dzień punkt siódma. Wyszczotkowałem włosy, założyłem slipy i wsiadłem w swojego radiowozu. GZYM, GZYYYYYYMMMM, zawarczał silnik. Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Dzien Siusiaka 06.03.03, 17:55 Wstałem, jak każdego dnia. Od razu mnie udeżył, nie wiem za co. Przecież byłem grzeczny dziś w nocy, a wstać z samego rana trzeba. Chyba nie lubi gdy wstaję, kiedy on wstaje. I nie moge sie nawet podrapać. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dzien Buraka 07.03.03, 08:46 Wstałem rano jak co dzień. Założyłem gumiaki i do traktora wsiadłem. Na Mickiewicza zaczepiłem jednego gościa i pytam, "Panie, a gdzie to Tesko na piłsuckiego jezd?" Ale jaki dziwny był, bo powiedział, że nawrócić muszę. Co un, głupi? Przeca ja mogie też do tyłu jeździć! A potem prodjechał z tyłu ten wieśniacki policjant, wyciungnoł te komurkie i zadzwonił po tych na sygnale. Chciałbym się podrapać, ale nie po plecach!! Ech, żeby chociaż jaką klamkie znaleźć... No nic, byle do jutra! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Noc bez Markizy IP: 212.191.74.* 07.03.03, 13:05 Aard napisał: "Markizo wróć!" Czeka Łódź Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Absolutnie tylko bajka... IP: 212.191.74.* 07.03.03, 17:00 Dawno, dawno temu, za siedmiami kurami i siedmioma gęsioma, było gospodarstwo mlekiem i miodem płynące. Niestety, czas przeszły jest tu jak najbardziej dokonany. Pewnego dnia, w tej pięknej krainie, chwilowo przez Ajmakka zapomnianej, odbyły się wybory do parlamentu, składającego się ustawowo z 50 parlamentarzystów. Frekwencja była mizerna - n.p. ryby gremialnie głosu nie dały, bo nie miały prawa wyborczego (sorry, Szproty, ale może to i czasem lepiej! - patrz dalej). Po podliczeniu wszystkich ważnych głosów wyniki przedstawiały się następująco: KOTY: 21 mandatów GOŁĘBIE: 10 mandatów WRÓBLE: 8 mandatów i pozostała dróbnica: INDORY i PERLICZKI (koalicja): 3+3 KACZKI: 5 mandatów Jak widać z danych komisji wyborczej, żadne ze stronnictw nie uzyskało bezwzględnej większości, choć koty były najbliżej. Zaistniała więc konieczność zawiązania koalicji. Ponieważ wszystkie małe i średnie ugrupowania (czyli te poza kotami) nie mogły się dogadać przeciwko kotom (poszło jak zwykle o ich kolejność dziobania - każdy chciał mieć pierwszeństwo, ale nie miał dostatecznej przewagi), zaistniała konieczność koalicji kocio - ptasiej. Jak wynika z arytmetyki, każde ze stronnictw miało na to szanse. Zaczęto rozmawiać z kaczkami, ale te postawiły wygórowane rządania dostępu do błotnistych sadzawek, których zbudowano ostatnio tylko 3 metry kwadratowe, choć w planach było hohoho. Koty nie chcąc drzeć z nimi kotów, ani utracić poparcia wyborców którym musieliby wprowadzić nowy podatek tzw. pobłotne, skierowały swą uwagę na koalicję z indorami i perliczkami. Ci z kolei stwierdzili, że koty to złodzieje i zablokowali całe podwórko protestując przeciwko jak zresztą zawsze. Koty, mimo niewyraźnych min, próbowały je udobruchać dając pełen przydział ziarna ponad normę równą dla wszystkich, czym tylko zniechęciły do siebie ostastecznie wróble i tak już zaniepokojone siłą kotów na podwórku. Tymczasem indory tylko urosły w siłę na tym ziarnie i ani myślały się bratać i były maksymalnie wypasione. Pozostała więc koalicja egzotyczna z gołębiami. Gołębie, jako smakosze chleba, miały tylko nieznaczne zastrzeżenia co do oddania ziarna indorom przez koty. Tak więc stało się to, co musiało się stać - koalicja koty+gołębie uzyskała większość (31 głosów na 50 możliwych). Uroczyście się ściśnięto i przez pierwsze pół godziny jakoś to szło, dopóki gołębie, wiedząc o sile swych głosów zarządały chleba maczanego w mleku! U gospodarza, który chodził wiecznie pijany i co chwila zmieniał zdanie, można było wytargować to i owo, ale gdy gołębie zarządały mleka, indory zarządały jeszcze więcej ziarna, bo jak nie to gospodarza pijanego jak bela zadziobią i dopiero nastanie anarchia!!! Kaczki zaś zaczęły kwakać o przerwaniu wodociągu i utworzeniu rozległego rozlewiska! Koty zdzierżyły ewentualne zmniejszenie dziennych racji mleka dla siebie, ale gdy doszły pozostałe rządania postanowiły po cichu skończyć z gołębiami i rządzić same! Pod pozorem dbania o Jedynego Naszego Pana Gospodarza przywlekły z jakiegoś śmietnika starą, podartą książkę kucharską i położyły otwartą na przepisie na gołąbki. Następnie zwabiły pod pozorem dostania wielkich ilości chleba maczanego w dużej ilości mleka współkoalicjanta do domu gospodarza. Tam, złapane w pułapkę gołębie wystąpiły z koalicji - no, musiały. Żeby jednak nie było krwawo, tylko odleciały na najbliższy gzyms i dalej wszystkim swoim wyborcom wmawiać, że mleko było załatwione przez nich, a tylko te wredne koty, do których zresztą nigdy tak naprawdę ze wzlędu na dobro współziomków (gdzież gołębiom do kotów!?) się nie przyznawały, tylko te futrzaki wredne jak zwykle spiły całą śmietankę. I przyłączyły się do indorów w blokadzie, ale tamte ich rozdeptały, bo gdzież gołębiom do indora! A kaczki, jak to kaczki, tylko się taplały w coraz bardziej powiększającej się kałuży z przedziurawonego wodociągu. A potem koty nic już nie mogąc utopiły się wszystkie jak jeden mąż w tej kałuży, a potem indyki zadziobały kaczki, bo nie mogły blokować już podwórka zalanego całego dwumetrową warstwą wody z błotem, a ponadto kaczki im zżerały ziarno rozmiękłe w wodzie, więc powód się jak zwykle znalazł, a potem te indory jako te koty się potopiły bo indyki też nie umieją pływać, a wróble, o których już zapomnieliśmy, poleciały do gospodarza ze skargą, a gospodarz w pijackim widzie myśląc, że to obiecane gołąbki ukręcił im łby i wrzucił do garnka i zaczął gotować, ale nie nalał przy tym wody, bo wodociąg nie działał. W międzyczasie wyszedł na pozostałości podwórka, popatrzył, rzucił "co za burdel, idę do mietka, tam przynajmniej jest jeszcze gorzała i można żyć!" i se poszedł, a gotowane wróble się przypaliły, powstał pożar który strawił gospodarstwo i tak weszliśmy (...) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Oczywiście... 13.03.03, 09:33 I widziałem ich wodza Przybiegł, w mikrofon chuchnął Jak Lew całą Komisję jednym wydechem zdmuchnął już z Rokity masz Aniołka. (czyt. Engel J. - zasłużony działacz partii biało- czerwonych, który na XVII Zjeździe w Korei Południowej załatwił nam medal. W postaci kuli u nogi.) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 =======Astrologowie za dwa dni ogłoszą tydzień==== 07.03.03, 17:53 ...sfrustrowanego seksualnie motyla. Ginie połowa populacji królestwa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Ławeczek Kuferka IP: 212.191.74.* 09.03.03, 10:55 Widziałem w życiu wiele Widziałem Śpiewające Fortepiany I nikt kuźwa nie wie Jaka to melodia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Urodziny Starego WS-a IP: 212.191.74.* 09.03.03, 12:54 Ponieważ nieubłaganie zbliża się święto świętego Patryka (17.03.), duchowego patrona wszystkich Pijaków, Świataków i różnych Irlanderów, protoplasty nawet być może, propozycja moja brzmi: 17.03.2003 r. (poniedzielnik) n.p. koło 19:00 lub 20:00 w Irish-u. Co Zacna Kapibara, tfu, Kapituła na to? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Urodziny Starego WS-a IP: *.visp.energis.pl 09.03.03, 21:09 eh, puby, piwo drogie... chyba ze zrobie tak jak kiedys, kupie se jedno, doleje spiryt i bede mial oszczednie... no ale moze byc, choc czekam tez na inne propozycje. a co do Supersalvatorow (aardzie, nie bede pisal tego w mailu tylko tu, jesli pozwolisz) 3,4,9,11. czyli Zamek razy dwa, Kefir oraz Kasiaprim. No ja wskazuje na Zamka, choć wywód kefira uważam za genialny a opowiadanko Kasiprim za prześmieszne. jeśli mają być nominacje - nominuje jednak wszystkie cztery posty. jeśli mam tylko podjąć decyzje komu Supersalvador - dla mnie nie ma wątpliwości. Zamek - mistrz tworzący arcydzieła... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dopisuję się do urodzin. Co uradzim? 10.03.03, 15:36 Gość portalu: eyemakk napisał(a): > spiryt i bede mial oszczednie... Jestem za. Spotkaniem. Bo Irish jest chyba najdroższy w Łodzi, więc za nim nie jestem. Ale można się tam umówić i przenieść. Tylko dlaczego termin wyznaczyłęś na wigilię urodzin WSa Chułanie? > jeśli mam tylko podjąć decyzje komu Supersalvador - dla mnie nie ma wątpliwości. Przyjąłem, ale czy wiesz, że jescze brak nam dwunastego zwykłego Salvadora do kompletu, by głosować na Super? Może najpierw tamtego wybierzemy? Darz (za)wór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Dopisuję się do urodzin. Co uradzim? IP: 212.191.74.* 10.03.03, 15:50 aard napisał: > > Jestem za. Spotkaniem. Bo Irish jest chyba najdroższy w Łodzi, więc za nim nie > jestem. Ale można się tam umówić i przenieść. Tylko dlaczego termin wyznaczyłęś > > na wigilię urodzin WSa Chułanie? Bo przypada na mojego ulubionego świętego od whisky in the jar, a zwłaszcza dlatego, że będziemy się bawić, mam nadzieję przynajmniej do po-północy, więc nie będzie to już żadna wigilia, jeno blady świt Dnia Świtaka!! Dos Neochułallendos Odpowiedz Link Zgłoś
w_trojcy_jedyni A może byśmy tak, najmilsi.... 12.03.03, 16:05 ...spotkali się u Szproty i Holly'ego w sobotę 23-ego, na przykład? Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Obraz siódmy 09.03.03, 21:12 Dwa kominy parowe, z których unoszą się kłęby (a właściwie jeden kłąb) gęstego, ciemnozielonego dymu. Kominy należą do pojazdu przypominającego lokomotywe, bądź statek parowy, ciężko stwierdzić. W każdym razie ustrojstwo to zbudowane jest ze śmieci (m.i. wanien, szafek, beczek, pieców, zegarów i starych telewizorów) a nazywa się "Green Age" o czym świadczy umieszczony na kole (będącym kołem lokomotywy bądź też statku parowego, jedno i drugie takowe posiada). Jakieś kratery, kaniony za sobą zostawia, bo przed nim delikatna dróżka a może rzeczka, a za nim rozharatana ziemia, jakby bardzo ciężki ten pojazd był i bardzo niebezpieczny dla otoczenia. W prawym górnym rogu widać kawałek korony drzewa... daleko na horyzoncie - jakies miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Przysłowia Chułąna: "Zdobycie Bastylii" IP: 212.191.74.* 10.03.03, 11:05 "Tracąc panowanie nad sobą Sam się detronizujesz!" Odpowiedz Link Zgłoś
aard Norweskie drewno ze śmietaną 12.03.03, 10:50 Książęta Beatlesi chodzą dumnie w kapeluszach kardynalskich aż im purpurowe grzebienie się trzęsą na rammsteinowatych głowach. Człowiek się zastanawia, czy naleśniki, czy też śledź. A może po prostu chodzi o to, by podbić WNa, bo coś zapadł był na zdrowiu i frekwencji. Tak czy owak sądziłem, że mi dziś się uruchomi pisanie automatyczne, ale jakoś nic z tego. Trudno. Mam już pomysł na kolejny wątek, a póki co Jezus mnie zna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Co jest Ani?... IP: 212.191.74.* 12.03.03, 12:30 Ani BE Ani ME Ani (...) Podpisał: Lech Wał. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Melduje się Szprota 12.03.03, 15:18 Powinnam mniej sypiać. Sen to zdrowie i przestały się mnie imać chore pomysły. Za to co jakiś czas śni mi się, że wyjeżdżam w obce miejsce i błądzę po korytarzach, łazienkach i sypialniach hotelu. Tylekroć przecież błądziłam w obcych miejscach, że powinnam się oswoić z tym lękiem, Widocznie ta ponura, ciemnowłosa kobieta, którą znam jako swoją matkę straszyła mnie w sklepach, że mnie zostawi, gdy zwierzałam się jej ze swych materialistycznych mrzonek i wizja szukania jej po wszystkich piętrach Centralu tak mną wstrząsnęła. Niewybaczalny jest ten chłód budzący mnie codziennie. Zapita bezsenność mgli wymęczone od wpatrywania się w monitor oczy. One protestują przeciwko zimnemu światłu jarzeniówek i rzędach przygnębiająco jednostajnych półek. Gdy powoli przemierzam klaustrofobicznie wąskie tunele hipermarketów - ich podłogi mają kolor zimowego nieba odbijającego zaśnieżoną ziemię odbijającą niebo - wiem, że kiedyś zamilknie ogłuszające echo moich skradających się kroków, a w podłodze nie odbije się już niezręczna sylwetka ujarzmiająca okratkowanego, kilkukołowego golema. Później już tylko waciana, szpitalna cisza, o najbardziej szarej godzinie zakłócana przez złowieszczy klekot zwiastujących nowy dzień termometrów; skowyt wilków w klatkach bólu; nasiąkanie nieruchawego ciała zimnem chropowatych ścian. Już od dawna nie poznawałam własnego ciała, wkradała się w nie zradziecka pleśń niemodnego mechatego owłosienia, a od środka rozdymał je tłuszczowy potwór. Teraz stało się zupełnie obce, wydłuża się w kilometry, palce nieposłusznych stóp usiłują dotknąć kreski światła sączącegio się przez uchylone drzwi. Powrót oznacza najbardziej ludzkie z doznań: czucie młodej, świeżej trawy pood bosymi stopami. Tego nie wyśpiewa żadne gardło, to trzeba wyklaskać mocnym, pewnym krokiem, jakim przemierzę ulice mojego miasta w letnie szalone noce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Melduje się Chułąn IP: 212.191.74.* 12.03.03, 15:43 Twe słowa Wydawałyby mi się moim odczuciem Ale intuicję zdusza Strach przed bardzo określoną Przyszłością Łatwiej I mniej ambitnie jest pielić kolejne Prototypy doktoratu Kurwa Jestem stracony Odpowiedz Link Zgłoś
aard Szprotka w najgłębszej formie :-) 13.03.03, 09:57 Pozdrawiam, podziwiam i nie poprawiam :-) Miałem tu wrzucić text, co to miał iść do Gazety, a ja już sądzę, że prędzej włsny ogon zobaczę niż nasz kolejny text w Fabryce. Ale i tak nie wrzucę, bo go coś znaleźć nie mogę :-p Odpowiedz Link Zgłoś
hollygodtrousers melduje się hollygodtrousers 12.03.03, 15:58 ja jako ja jestem tu pierwszy raz i jeszcze nie wiem czy jest tu miło bo nie zdążyłem nic przeczytać. chciałbym wszystkich pozdrowić gromkim staropolskim BANZAI! To co, pójdziemy do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Yo! IP: 212.191.74.* 12.03.03, 16:00 Cześć i czołeść pytamyść skądść sięść wziąłeść? Odpowiedz Link Zgłoś
w_trojcy_jedyni REYO! 12.03.03, 16:07 A tak się zainstalowaliśmy w centrum dowodzenia niczym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan REREYO! IP: 212.191.74.* 12.03.03, 16:27 ...W Dwójcy potrój Ni Czym Gdańsk z Gdynią Bez Sopotu Za to z Szprotu Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Re: REREYO! 12.03.03, 16:30 A takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednej Szproty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk fajne... IP: *.visp.energis.pl 12.03.03, 22:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=4447288 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z faunocyklu aarda: CHELIKOPTER 14.03.03, 10:34 Chelikopter - ptak z rodziny srralnych (srralis mazgalis). Gniazduje w bardzo niewielu miejscach, w Polsce wyłącznie w Świdniku, na wiosnę odlatuje do Ciepłych Krajów. Chelikoptery rozmnażają się pluciowo. Wystarczy splunąć kulkuset tysiącami dolarów i już mamy następny chelikopter. Żywią się turystami zaginionymi w Tatrach (model Sokół) oraz saddamami (model Apache). W odróżnieniu od Ping i pongwinów mogą latać, bo mają śmigła. aard_ornitologiczny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z faunocyklu aarda: SZYBOWIEC IP: 212.191.74.* 15.03.03, 11:05 SZYBOWIEC - ptak z dziurą w ziemi, dla jaj, wpadają tam zarówno owce (szyb owiec) jak i swojskie szklarze robiąc przy tem rumoren-burarum (szybo wiec). W każdym razie wszystko są to w zaistniałych Okolicznościach: Istoty Szybujące. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z faunocyklu aarda: ŚMIGŁOWIEC IP: 212.191.74.* 17.03.03, 10:48 Tu nie mówi się śmigł, tylko śmignął, a to jest podpucha, bo tu nie pisze się śmignął, tylko śmigł, a to jest podpucha, bo tu nie pisze się pisze, tylko jest napisane! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Neozagadki Chułąna: Kto to p-edział?... IP: 212.191.74.* 15.03.03, 11:10 JEZDEM JAKI JEZDEM... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Lewa dziecka 17.03.03, 08:59 Na plakatach zatytułowanych "prawa dziecka" tekst "prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka" umieszczony jest na wnętrzu... lewej dłoni! Gdybym nie wiedział, że głupota, to bym myslał, że prowokacja... Barti natomiast twierdzi, że lewica działa od małego - s_syny! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Przyśpiewki starej niani Chułąna IP: 212.191.74.* 17.03.03, 10:42 Przyśpiewka z Huculszczyzny: "Hej, Fajkowe Ziele Na tem Zielu Czerwie Świerzbi mię w robocie Drapnę se po przerwie (Łuoj!)" Wygrzebał (i się nie bał): Neochułan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Kolory dziadzi Chułąna: Granat IP: 212.191.74.* 17.03.03, 10:45 Jeśliś, wnusiu, jest znużonym Chcesz rozerwać się troszeczkę Włóż se granat między nogi I pociągnij za zawleczkę: TAK JAK JA: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!................. Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Sojusz Dziado-Babo-Jagowy 17.03.03, 14:15 Nadeszla wiadomosc.Wiadomosc od Baby. Baby-Jagi. Korzystna oferta. Oferta zycia, rzec by mozna. Znalezc najbardziej schowany post w dziejach ludzkosci. Schowany jak diabli. Albo bardziej. Wejsc, wsliznac tudziez wniknac wen. Odczekac 5 minut, nie dluzej, nie krocej. Jesli jestes szczesliwym posiadaczem samochodu juz masz w baku 5 litrow zubrowki wiecej. Jesli jestes szczesliwym posiadaczem krzeselka w tramwaju juz w twej kieszeni czeka plik 28 biletow na kolejke na Gubalowke. I grzebien. Powodzenia drogi druhu! Szczesliwej drogi juz czas! darzbor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Sojusz Dziado-Babo-Jagowy IP: 212.191.74.* 17.03.03, 14:39 Znalazłem! Mam pokera!! W totolotku!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Obraz milionstotysięcystopierwszy - w rocznicę. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 20:44 Mój wkład w rocznicę. Dostrzegł, że wkład właśnie się wypisał. Popatrzył się na rysowany od godziny obrazek. Setki większych i mniejszych pająków, w różnych stanach emocjonalnych. Nie był pewien, czy one naprawde potrafią się uśmiechnąć. Był jednak pewien, że go odwiedzą. "Prawdę mówiąc, nie wiem, od czego zacząć. To wszystko potoczyło się tak znienacka. Masz.. często tak masz, że życie ucieka Cipo między palcami a potem nagle przyspiesza w zawrotnym tempie i zamiast glutów przelewających się przez rękę widzisz precyzyjną do formowania modelinę, którą potrafisz kontorlować lepiej, niż Leonardo czy Michał Anioł kontrolowali marmur. Anioł.. jeśli w niego wierzysz, możesz mu podziękować, jeśli nie... powiesz że to szczęście, zrządzenie losu, przypadek, a może wszystko przypiszesz sobie?" Najpierw zginął jego przyjaciel. Był daleko. Wypadek samochodowy. Wtedy jeszcze nie był gotowy na większy szok, choć sporo już w życiu przeszedł. Potem było... no jakże mógłby zapomnieć ten dzień? Jego rodzice giną przed ich domem, widzi, jak ktoś strzela im w tył głowy. Widzi umykające życie z dwojga niemal najbliższych mu ludzi. Widzi krew.. ale tylko troche krwi... "Osobisty? Tak, czasem lubie. Lubie sie odkrywać, jedno i drugie często wada. Niektórzy nie potrafią słuchać. Inni (inne) lubią tajemniczych. Są też tacy co szczerość wykorzystają do swoich celów. Kiedyś usłyszałem, ze jestem tak szczery że trudno mi sie oprzeć. Za bardzo sobie do serca wziąłem te słowa i tak mi zostało, cóż. Wychodzę z założenia, że jak komuś się to nie podoba, to nie jest nic wart. Choć tak, kontroluje sie bardziej. Czasem po prostu nie chcę wracać do czegoś, co minęło, a co gdzieś utrwalone boli.. może boleć nadal?" Nigdy nei mógł zrozumieć, skąd w centrum miasta wzięła się wielka czarna pantera. Fakt faktem, że rozerwała jego brata, gdy szli na cmentarz odwiedzić rodziców. Szkoda że nie wiedział, że ich dawno tam niema... "Szybko mija rok. Pamietam, wtedy. Miałem doła po jednej małolacie. Trafiłem na niedojrzałą emocjonalnie. Bywa, w tym wieku. Ha, wtedy jeszcze niewiedziałem, co mnie czeka w sierpniu. Niedojrzała psychicznie, choć emocjonalnie bardzo bardzo dojrzała. Właśnie dlatego tak bolało..." Została mu tylko ona. I trzy świerze groby na cmentarzu. Minęło pare miesięcy, jakoś się otrząsnął. Pierwszy raz wyszedł z nią w sobotni wieczór. Chciał o tym zapomnieć. Zapomnieć te straszne widoki, pamietać tylko roześmianą rodzinę, mamę, tate, brata... Oni? Oni tu są? Nadchodzą z naprzeciwka??? "Nie no, jak sie ma dobry humorek, też się fajnie pisze takie kawałki. Śmieszne opowiadanka, albo jakieś komentarze. Czasem rzeczywistość przerasta surreal, nie da się od niej uciec. Małysz, Rywin, Chirac... pozytywni i negatywni bohaterowie, z naciskiem na tych ostatnich. Znajdują poczesne miejsce na kartach surrealu." Byli tak strasznie bladzi, wszyscy troje. Ich oczy martwe a uśmiechy sztuczne i wymuszone. Patrzyli na niego, lecz zajęli się nią. W kilka sekund zdążyli obnażyć swoje kły, wbić się w jej aksamitną szyję, którą tak uwielbiał całować i wyssali z niej całą krew, tak że pozostał tylko suchy strzęp, suchy martwy kawałek... człowieka. "Mam tendencje do pisania mądrych rzeczy gdy jestem smutny i głupich, gdy jestem wesoły. Jeśli ktokolwiek z Was czyta jeszcze fragmenty bez cudzysłowia, łatwo odgadnie, że do ponurych dzisiaj nie należe." Pięć miesięcy później nadal żył. Kilka razy próbował sobie odebrać życie ale jakoś mu się nie udawało. Ostatnia próba z pociągiem zakończyła się tak, że nie miał ręki, nogi i członka. Po śmierci rodziców stał się lekko szalony. Gdy brata zabiła pantera - opuściło go wszelkie współczucie i miłość za wyjątkiem miłości do dziewczyny. Gdy pozostały z niej resztki suche jak papier, stał się nieliczącym z niczym psychopatą nastawionym wyłącznie na samounicestwienie. Musiał stać się kaleką by odzyskać wewnętrzny spokój, teraz leżał w szpitalu zakonnym, modlił się, kontemplował i czytał książki. Był szczęśliwy. Ostatnio nawet zaczął rysować. "Kiedy wreszcie wstawie ten fragment o pająkach?" To był już trzeci zeszyt zarysowany wygiętymi do granic możliwości mordami Obcych. To oni byli odpowiedzialni za to wszystko. Oni, wiedział to! Wiedział, że wcale nei zwariował, po prostu dzięki medytacji i poznawaniu Wiecznego Bytu stał się bardziej otwarty na Nieskończoność a choryzonty jego percepcji znacznie zwiększyły swój pułap (wzwyż) i zasięg (wzdłuż). I wtedy właśnie pojawiły się te pająki... "Nareszcie!" Duże, brzydkie pająki, terkoczące jak zdenerwowane wiewiórki (Yeeeee! kocham ten cytat, to cytat z prawdziwej książki, jakby co - "Ostroga wywerna", wydawnictwo ISA 2003, strona 98) okazały się zwiastunem dobrej nowiny (konopczyny). Każdy z nich, od najmniejszego do największego, odkrywał prawde o jego życiu i zastanej (wcale nie zasranej) rzeczywistości. A ile było tych pająków? Sprawdźmy... Miałeś ostatnio kłopoty z pamięcią... powiedzmy. Nie wszystko, co się wydarzyło, wydażyło się naprawde... A jeszcze wcześniej zrobiłeś.. zrobił pan... coś złego, i poszedł pan do więzienia. Eksperymentalnego. Kara psychiczna połączona z resocjalizacją. Pare miesięcy a... Taki wstyd... Pomimo niewątpliwej kompromitacji ta sprawa nie mogła wyjść na zewnątrz, zresztą prawo nie dopuszcza takiej możliwości, by... No cóż, pański przyjaciel żyje. I ma się dobrze, aż za dobrze. Na tej posadce, którą pan mu załatwił... Rodzice oczywiście żyją również. Jeżdzą po świecie, a jak już się zmęczą wracają do posiadłości nie za ich pieniądze kupionej, bynajmniej... Brat, czyżby? Owszem, ma całe stado panter, to jego hobby. Ale to stanowisko, jakie maaa... Konstytucja takiego nie przewiduje, prawda? Dziewczyna... a właściwie pańska żona od wielu lat... heh, mamy troche późniejsze czasy niż się panu wydaje... panie prezydencie... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Szampan 18.03.03, 09:17 187 postów miesięcznie. Większość odjechanych, część smutnych, ułamek pochwalnych, kilka przepojonych złością. Wszystkie nasze. 12 miesięcy Wszystkie odjechane, niektóre częściowo smutne, sporo z nich radosnych. Każdy inny. 12 Złotych Salvadorów. Każdy dla kogoś wartościowego, każdy za niepowtarzalnie surrealny post. Każdemu według zasług. Byle do 11.30. Odpowiedz Link Zgłoś