Dodaj do ulubionych

Kamera na oddziale ratunkowym. Nawet w zabiegowym?

21.11.12, 10:18
Na miejscu dyrekcji szpitala, to bym się zastanowił kto tak na prawdę tam kradnie...

Po cholerę przeciętnemu pacjentowi (choremu, często z wypadku!!!) stacja diagnostyczna z oprzyrządowaniem ???!!! Przecież tego do kieszeni sobie nie wsadzi! Takie szpitale są często przez pracowników traktowane jak w Rosji kołchozy. Bierze, bo i tak go nikt nie rozliczy...
Największy absurd to... wymiana tonera na zużyty!!! Zapewne jakiś pacjent dał się celowo potrącić przez samochód by wylądować na oddziale ratunkowym i zapobiegawczo już wcześniej ukrył sobie głęboko w spodniach zużyty toner. Akcję wymiany nowego tonera ze szpitalnej drukarki zaplanował oczywiście z wyprzedzeniem, bo przecież w domu musiał posiadać dokładnie taki sam model drukarki! Zapewne w swej przebiegłości specjalnie nabył sobie taką, jaką akurat mieli na SOR-ze. Widzi ktoś w tym jakąś logikę?
Obserwuj wątek
    • lukask73 toner 21.11.12, 10:45
      Zgadzam się w 100%.

      Niemniej jednak monitoring może pomóc w ukróceniu tego procederu. Chyba że zostanie zrealizowany po amatorsku i będzie można go wyłączyć dostępnym dla wszystkich pstryczkiem albo... z łatwością ukraść.
    • Gość: jj Re: Kamera na oddziale ratunkowym. Nawet w zabieg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.12, 11:21
      większość kradzieży (w różnych instytucjach czy sklepach) to "swoi" złodzieje , ten toner to już kompletna bzdura - a może się po prostu zużył bo dużo drukowano, mierzą poziom zawartości tuszu w tonerze codzienne czy co ( i oczywiście prowadzą księgę pomiarów) ?
    • kanalizatorio Wnioski "mistrzów" ze szpitala powalają 21.11.12, 13:31
      Inteligencją natura nie obdarza równomiernie
    • emissarius Kradzieże, awantury, rękoczyny. Kamery uratują ... 21.11.12, 16:38
      Sugestia, że jakoby za część kradzieży odpowiedzialni są pacjenci, albo że monitoring ustrzeże personel przed zdenerwowaniem pacjentów, frustracją, awanturami czy rękoczynami - wydaje mi się naiwnością najcięższego kalibru. Pan ordynator Górny dostał po głowie - wcale nie z powodu braku monitoringu...

      W mojej ocenie - monitoring w salach zabiegowych i pokojach przyjęć stanowi naruszenie prawa pacjentów do poszanowania intymności, służy głównie interesom szpitala - który w inny sposób nie potrafi (nie tylko z powodu z powodu braku środków) - zapewnić bezpieczeństwa na oddziale.

      Jeżeli pan Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, pan ordynator i dyrekcja - uważają, że monitoring na salach zabiegowych oraz na oddziałach IOM (sic!) - "jest wskazany" - także z punktu widzenia ochrony interesów pacjentów - to czy mam rozumieć, że pacjenci powinni obawiać się pobytu w szpitalu? A dlaczego?

      Co oznacza w tej sytuacji zasada adekwatności, o której wspomina pan Inspektor - że można naruszyć godność pacjenta w trosce o cenniejsze dobro - toner w drukarce?

      Jeżeli przyjmiemy za prawdziwą tezę pana doktora, zgodnie z którą "monitoring ma nie tylko chronić sprzęt ratujący, ale też pacjentów i personel" - to czy mam rozumieć, że kamery znajdą się także w dyżurkach medyków? W szatniach? Ubikacjach? A dlaczego nie, przecież chyba nie pacjenci wynieśli 22 zestawy do szycia ran?

      Zapewnienia o tym, że jakoby monitoring nie będzie w żaden sposób naruszał godności pacjentów - można między bajki włożyć. To być może jest do spełnienia w poradni, ale nie na oddziale ratunkowym, gdzie dzieją się rożne rzeczy - często poza parawanem. Tym bardziej - na oddziałach IOM, gdzie bardzo często pacjenci są roznegliżowani.

      Zapis z kamer na oddziale może być uznany za zbiór wrażliwych danych medycznych, które muszą być objęte specjalną ochroną. Czy szpital posiada odpowiednie warunki do bezpiecznego przechowywania takich danych? Jeśli nie - stawiam dolary przeciwko orzechom, że dostęp do tych zapisów będą miały osoby trzecie - administratorzy systemu, informatycy itp. Tym bardziej, jeśli szpital korzysta z usług outsourcing'u.

      Czy używane kamery ze szpitala przy ulicy Szkolnej, których instalacja zamknie się w kwocie około 4 tys. PLN - będą jedynym środkiem bezpieczeństwa, skoro szpitala nie stać na wynajęcie profesjonalnej ochrony i zazwyczaj rolę tę pełni pan portier - emeryt, który jeśli w ogóle dobiegnie na miejsce zdarzenia - sam będzie wymagał pomocy medycznej?

      To bardzo trudny problem, którego nie rozwiąże monitoring. Nie świadczy to też najlepiej o organizacji pracy w tym szpitalu i odpowiedzialności personelu. Ale to problem szerszy, nie tylko tego szpitala.

      Smutne jest to, że trzeba monitoringu - nawet w takich miejscach - by wymusić godne i odpowiedzialne zachowania osób tam przebywających. Z takiego obrotu sprawy - bez wątpienia ucieszą się kancelarie prawne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka