dellice
29.01.06, 19:54
Było już o odgłosach satysfakcjonującego seksu, ja zamierzam zapytać o to,
jak oceniacie wygłuszenie naszych mieszkań. Ja mam tę wątpliwą przyjemność
mieszkania pod buszującymi dziećmi o każdej porze, kiedy chcę odpocząć.
Bieganina zaczyna się o 6.30 rano (w tych okolicach wstaję do pracy, ale nie
w sobotę i niedzielę!) i kontynuowana jest o każdej porze dnia, dzieci miast
biegać na świeżym powietrzu biegają po mieszkaniu, a ja mogę stworzyć mapę
ich zabawy na własnym suficie. Jest to niewiarygodnie irytujące tym bardziej,
że dzieci nie mają umiaru a rodzice widać chowają je beztresowo, bo potrafią
krzyczeń i tupać bez wytchnienia. Mam tylko nadzieję, że nie przysparzam
takich cierpień sąsiadom mieszkającym pod nami i że nie tupię zbyt głośno
chodząc po mieszkaniu. Czy Wy też tak dobrze słyszycie życie innych? Nie
chciałbym czekać na osłabienie słuchu z upływem lat...