Dodaj do ulubionych

jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY

25.10.06, 23:45
w dniu jutrzejszym jest 67 rocznica (26.10.1939) utworzenia przez
niemieckiego okupanta z ziem zachodnich II Rzeczpospolitej 'KRAJU WARTY" -
jednostki administracyjnej III Rzeszy z siedziba w Poznaniu .Wchłoniecie tych
ziem do rzeszy spowodowało wprowadzenie niemieckiej władzy
administracyjnej,ustawodawstwa niemieckiego z szeregiem niemieckich urzędów
państwowych.Mieszkańcy Poznania oraz Wielkopolski stali sie poddanymi
niemieckimi przez 6 lat trwania wojny-stali sie mieszkańcami drugiej
kategorii.Prawo uprzywilejowało mieszkanców narodowości niemieckiej a w
stosunku do ludności polskiej wprowadzało szereg zakazów,nakazów włącznie z
przygotowaniem ustawodawstawa legalizującego konfiskaty,wywłaszczenia
ludności polskiej z własności prywatnej połączone z systematycznymi aktami
bezprawnych wysiedleń.Odbywało sie one z pogwałceniem obowiazujacego prawa
miedzynarodowego a szczególnie konwencji haskiej .W okresie od 1939-1944 z
terenów Kraju Warty obejmujacego tereny Wielkopolski,częsci Mazowsza,częsci
Sląska,woj.łódzkiego oraz czesci Pomorza wysiedlono ponad 650.000 ludności.
Wysiedlenia te odbywały sie w warunkach bezwzglednego terroru ze strony
niemieckiej-wysiedlano inteligencję,rzemieślników ,kupców,ziemian,rodziny
powstanców wielkopolskich oraz działaczy organizacji patriotycznych.
Wysiedlenia te w piewszym okresie rządów niemieckich prowadzono przez
osadzanie ludności polskiej w obozach przesiedlenczych-w Poznaniu-Głowna oraz
obóz w Gnieznie w okropnych warunkach higienicznych osadzano tysiące polskich
rodzin z małymi dziecmi,osoby w podeszłym wieku ,schorowane w celu
przewiezienia ich wagonami bydlęcymi na teren Generalnej Gubernii i
umieszczając je u rodzin wiejskich w biednej i zacofanej GALICJI. wIEDZA o
tamtych czasach -jest niewiadomo z jakich powodów pomijana zarówno w mediach
poznańskich nie mówiąc o centralnych .Osoby zrzeszone w stoawarzyszeniu
wysiedlonych "Gniazdo" wystapiły z apelem do poznańskich redakcji głosu
wlkp,gazety poznanskiej,gazety wyborczej ,bezpłatnego tygodnika poznanskiego
oraz redakcji PTV-TELESKOPU oraz Wydarzenia i opinie o zauwazenie tych
rocznic i przygotowanie odpowiednich artykułow oraz audycji.Telewizja ta nosi
nazwe publicznej czyli naszej i jej misją jest pokazywanie historii regionu
i miasta Poznania.Gazety także pisza dla mieszkańców Poznania oraz regionu a
historii z tamtych czasów nie mamy sie co wstydzić my Polacy i naszym
obowiazkiem jest o niej mówić głosno i prawdziwie.Obywatele niemieccy
zaczynają mówić,pisać,tworzyc filmy o tamtych czasach .Mają prawo ale MY tym
bardziej powinnismy dbac o nasza historie i przekazywać ja tym i przyszłym
pokoleniom nie w duchu nienawisci ale dla prawidlowego zrozumienia losow
naszych narodow. Zastanawiamy się ,czy poznanskie media ,nie mówiac o
wladzach samorzadowych(prezydent,marszałek) czy wojewódzkich(wojewoda)
potrafią zauważyć 67 rocznice utworzenia Kraju Warty(26.10.1939) oraz 67
rocznice pierwszych wysiedleń(5.11.1939 r) przez obóz na Głownej-kamień
pamiatkowy położony przy ul.Bałtyckiej-w poblizu ówczesnego obozu.
Obserwuj wątek
    • mankut400 Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 26.10.06, 12:50
      Włodek, dziękuję za przypomnienie. Oczywiście o Warthegau na ogół coś się wie,
      ale szczegóły giną w mrokach :(

      pl.wikipedia.org/wiki/Wartheland
      • Gość: wlodek-emeryt Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.06, 23:02
        no i widzisz,jestesmy w mniejszosci-ty i ja zainteresowanie massmediów
        przekracza nasze oczekiwania,telewizja publiczna w ramach audycji edukacyjnych
        przedstawia kartki z kalendarza..........,młodzież wielkopolska ma wiedze o
        przeszłości swoich ojców,dziadów-rozmarzyłem się .przeciez nie nawołujemy do
        nienawisci do sąsiadów,pragniemy nauczyć młodzież jak wtedy ciężko było kochac
        Polskę i byc Polakiem- ale nas to tylko smuci a innych powinno
        zawstydzać.Starania nasze zaowocowały wystapieniami do władz rządowych i
        parlamentarnych w Niemczech z memoriałem w języku niemieckim w celu powołania w
        Poznaniu jako byłej stolicy Kraju Warty stosownej fundacji. Pierwszy pozytywnie
        odpowiedział przewodniczacy Bundestagu dr.norbert Lammert,oczekujemy następnych
        ruchów ze strony niemieckiej.Nie pozostawimy tej sprawy bez epilogu i będziemy
        dążyć do pozytywnego zakończenia."Wielkopolanie nie gęsi i swój język mają"
        • renepoznan Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 26.10.06, 23:33
          Zastanawiałbym się tylko czy dobrym pretekstewm do przypomnienia tamtych czasów
          jest formalne utworzenie Kraju Warty. Zawsze mi się wydaje, że naszym
          przekleństwem i jednym z powodów odwrócenia się od historii jest fakt, iz każe
          nam się obchodzić klęski. To szczytnie obchodzimy klęske powstania
          warszawskiego, to klęske wrzesniową itp. Wiem, że trudno nam znaleść daty
          chwały. Mamy Powstanie Wielkopolskie ale to tylko lokalnie. Warszawa jego
          obchodzić nie bedzie bo traktuje je jako naplucie w ich tradycję. Inne daty
          chwały to czasy odległe.
          I tu mamy problem.
          Sam w rodzinie mam różne emocje tyczace tego okresu. Mój przodek został
          wyrzucony z domu przez Niemca - mieszkajacego w sasiedztwie i majacego ochotę
          na lepszy dom. Wywieziony do Rzeszy nie wspomina prawie wcale tego co
          przecierpiał (5 lat pracy w kamieniolomach pod Dreznem). Jedyne co wspomina to
          bombardowane Drezno - co obserwował z odległosci kilkunastu kilometrów. I nie
          ma w nim żadnego współczucia. Dziwicie się? Ja nie. Nie mam żadnych zdjęć
          swoich przodków sprzed 1939r bo sasiad niemiec wszystko spalił.

          Ale mam mieszane uczucia. Czy faktycznie pozostało nam tylko i wyłącznie
          czczenie momentów gdy dostawalismy w dupę?
          Zwróćcie uwagę na to jak działaja kaczorki. Moment przez jaki bylismy chwile
          dumy - czyli 1989r na siłę robią momentem klęski i hańby. Nie mogą znieść, że
          moglismy byc dumni. To tradycja warszawskiej pełnej i ćwierć - inteligencji.
          Duma z tego, że ktos im dał w dupę. To doceniają. Z tego sa dumni. Jakże ich
          boli nasz sukces. Jak dużo sie starają by ten sukces zniszczyć w pamieci narodu.

          Czasami rozumiem młodziez, że ma tego dosyć. Jak długo można epatować się tym
          psychicznym masochizmem.
          • poika Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 27.10.06, 08:02
            Moze zle zrozumialem, ale napisales o roznych emocjach - czy miles na mysli, ze
            sa mieszane odczucia czy, ze w ogole tamte czasy odbijaja sie tylko negatywnych
            echem?
            Dodam od siebie, ze dosyc zdziwila mnie opinia mojego swietej pamieci dziadka.
            Mieszkal na wsi pod Poznaniem, poczatek niemieckiej okupacji byl czasem chaosu
            czasem upodlenia. Ludzie byli zmuszani do katorzniczej pracy, odbierano im
            wlasnosc, ludzie odkrywali w sobie naprawde najgorsze cechy, i to niezaleznie
            od narodowosci - to wszystko jest znane. Opinia jaka sie wyrozniala, to
            uczciwosc niemieckiej administracji - fakt Polacy i Niemcy mieli inny zestaw
            praw, ale niezaleznie od pochodzenia, zlamanie tegoz prawa bylo karane surowo i
            w pewnym sensie sprawiedliwe (jesli pominac to rozroznienie narodowosciowe).
            Nie wiem a ile to byla tylko percepcja mojego dziadka, ale tamte czasy mialy
            zapewne wiele oblicz. Moze naprawde warto zaczac mowic o tym okresie, bez
            przesadnych emocji a w sczegolnosci bez zadnych podtekstow politycznych czy
            roszczeniowych.
        • Gość: Jerry Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.izacom.pl 26.10.06, 23:33
          Super , że przypomniałeś o tej , jak czas pokazał tragicznej dacie . Jestem
          prawie pewien , że wiedza o tym , co działo się na tych terenach w czasie wojny
          jest znikoma , gorzej , że funkcjonują do tego jeszcze niestosowne i
          nieprawdziwe stereotypy. Tu była Rzesza!!!de facto. Pozdrawiam Włodku.
    • lili_marleen Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 27.10.06, 07:29
      Zaiste nie wiem czemu Pan Włodek walnął tutaj ten post przypominajacy o tym
      wydarzeniu.
      Pamięć o nim dla Polaków jest tak samo nieistotna a w najlepszym wypadku
      przykra, jak ustanowienie Zachodniej Białoruskiej i Ukraińskiej SSR na dawnych
      polskich kresach. - mógłby tę datę ewentualnie rozpamietywać jakiś endemiczny
      stalinowiec.

      Niemców zaś rocznica utworzenia Kraju Warty zdaje się też raczej, poza paroma
      zapaleńcami z NPD, za bardzo nie wzrusza.

      Panie Włodek masz Pan jakiś sentyment do tej daty czy co ?
      • poika Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 27.10.06, 08:04
        moze fakt, ze mowa o historii Wielkopolski, a nie kresow wschodnich ma tu
        jakies znaczenie?
        • Gość: ? Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: 142.94.86.* 27.10.06, 15:51
          Renepoznan pisze -
          Zwróćcie uwagę na to jak działaja kaczorki. Moment przez jaki bylismy chwile
          dumy - czyli 1989r na siłę robią momentem klęski i hańby.

          A uroczyste obchody zwyciestwa pod Warszawa z bolszewicka nawala, to co?
          To tez kleska?
          Przestan biadolic.

          • Gość: R Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.icpnet.pl 27.10.06, 16:16
            Gość portalu: ? napisał(a):
            > A uroczyste obchody zwyciestwa pod Warszawa z bolszewicka nawala, to co?
            > To tez kleska?
            > Przestan biadolic.

            Jeden. A drugi przypadek?
            • Gość: ? Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: 142.94.86.* 28.10.06, 01:54
              Ucz sie pilniej to znajdziesz ich mnostwo.
          • Gość: mih Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.06, 10:13
            przecież to oczywiste, że PIS umiejetnie podłącza sie pod wszystkie rocznice i
            chce tanim kosztem ugrac parę punktów sondażowych. pamietacie te PISowe bzdury o
            sarmatach, Ak-owcach i solidarnych? to oczywiście kaczyńscy, ziobro, wassermann,
            gosiewski i reszta PISowych kurdupli -> cała reszta to ZOMO! jedynym
            osiagnieciem lecha kaczyńskiego, jako prezydenta stolycy, było wybudowanie
            muzeum powstania. niedawno budowniczych tego muzeum odznaczał wysokimi
            odznaczeniami na równi z gen. Fieldorfem! obłed: przeciez te urzędasy wydawali
            państwowe pieniądze za co otrzymywali wynagrodzenie z budzetu. ale władza
            nagrodzi swoich bohaterów, nawet gdy nie mieli okazji wykazać sie bohaterstwem.
            widać, że ci pseudonarodowi populisci zbrukaja kazda swietośc wykorzystujac ja o
            swoich doraźnych politycznych gier. nie warto więc sobie zawracac głowy co
            świetuja kartofelki, a z czym walczą...
      • Gość: SZP Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.univ.szczecin.pl 27.10.06, 18:16
        Dla pani lili_marleen, znanej gloryfikatorki Wehrmachtu i III Rzeszy, może nie
        jest to istotna rocznica. Dla ludzi ktorych rodziny zostały zimą 1939/40
        wysiedlone z Poznania i przeszly przez obóz na Głównej, oraz dla wszystkich
        pzonaniaków ktorzy wiedzą jak tu wyglądała niemiecka okupacja, jednak jest. I
        powinna się pani wstydzić, że ludzi pamiętających o tych wydarzeniach nazywa
        pani "stalinowcami".
      • Gość: ? Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: 142.94.86.* 27.10.06, 23:11
        lili_marleen
        pisze jakby Polacy byli jej wrogami.
        Ciekaw jestem kto tej kreaturze placi za takie "bazgranie po scianie"?
        • Gość: wlodek-emeryt Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 00:52
          genezą mojego wystapienia był fakt całkowitej nieobecności tych dziejów w
          poznanskich mediach,które było nie było chca się nazywać poznanskimi a
          telewizja publiczna zajmuje się rozmaitymi tematami zastepczymi.Przeciez jest
          to najnowsza historia mieszkancow miasta Poznania oraz Wielkopolski-tym
          bardziej ,ze krzywd doznali oni od państwa -III Rzeszy szczycącego sie rzekomym
          poszanowaniem prawa ale w tym przypadku służącego do pospolitego złodziejstwa
          i kradzieży przez urzedniczy aparat panstwowy-utworzenie z dniem 14.12.1939 r w
          Poznaniu ekspozytury Głownego Urzędu Powierniczego Wschod pod nazwą Urząd
          Powierniczy Poznań służyło ewidencjonowaniu konfiskowanego mienia obywateli
          narodowości polskiej i żydowskiej i administrowaniem nim do momentu jego
          przejścia w ręce niemieckiego własciciela.(ARCHIWUM Panstwowe-dokumenty
          TREUHANDSTELLE 1939-1945 -100 MB AKT).w MIEDZYCZASIE utworzono w Poznaniu urząd
          powierniczy i likwidacyjny dla byłych polskich kas oszczedności który z dniem
          1.12.1939 został wchłoniety przez Głowny urząd Powierniczy -Wschód.Nie była to
          jedyna akcja władz niemieckich odnosnie przejęcia polskich depozytow bankowych
          i tak 7.10.1939 powstala niemiecka Miejska Kasa Oszczędności(Stadtische
          Sparkasse) która to organizacja przejęła mienie polskiej instytucji kredytowej
          istniejącej do dnia 10.09.1939 .W dniu 20.10.1939 niemieckie władze miejskie
          przejęły Państwowy Bank Rolny,a wdniu 15.11.1939 na polecenie namiestnika
          Greisera w Landes Bank und Gorozentrale w Poznaniu utworzono specjalne konto
          na które były wpłacane pieniądze skonfiskowane wysiedlonym Polakom a przejęcie
          przez niemieckie urzędy panstwowe banków;Związku Spółek Zarobkowych
          S.A,tOWARZYSTWA Mlodych Przemysłowców s.p z.o.o,Poznańskiego Banku Ziemian
          S.a,Banku Rentowego "Rentenbank" wPoznaniu ,Banku Kwilecki,Potocki i spólka
          S.A TO kol.LILI mARLEN PROSTE bandyctwo i złodziejstwo.A przejmowane zakłady
          rzemieślnicze,zaklady produkcyjne,sklepy handlowe,hurtownie,majątki
          ziemskie,gospodarstwa rolne z wyposazeniem .Przeciez jezeli państwo niemieckie
          to państwo prawa to za łamanie prawa musi być odpowiedzialność o którą można
          apelować dopiero od dnia 1.05.2004 r tj.od momentu wejścia do UE."QUI HABET
          COMMODA,FERRE DEBET ONERA"-"kTO UZYSKUJE KORZYŚCI ,TEN POWINIEN PONOSIĆ RÓWNIEŻ
          CIĘZARY" -MÓWIĄ PO NASZYMU -oRDNUNG MUSS SEINE I FERTIG. nIE OCZEKUJEMY od
          panstwa prawa zadoścuczynienia indywidualego ale byćia fundatorem fundacji
          zlokalizowanej nie w Warszawie ale w Poznaniu. Dla potwierdzenia naszych
          staran przypomnę,że sporo poszkodowanych ma stosowne oryginalne zaświadczenia
          wydawane przez ówczesny Zarząd Stołecznego miasta Poznania -Wydział
          Admnistracji Ogólnej I.Instancji -Urząd Rejestracji Szkód Wojennych z lat 1946-
          1947 potwierdzające przyjmowania wniosków w sprawie rejestracji szkód
          wojennych. O szczególnej sytuacji prawnej OBYWATELI POLSKICH mieszkających od
          26.10.1939 r w III Rzeszy-Kraju Warty mówić należy w kontekscie strat
          poniesionych na skutek bezprawnych działan instytucji panstwa niemieckiego
          wobec mieszkanców narodowości polskiej zamieszkałej w Rzeszy a nie juz w
          okupowanej Polsce. UCZ SIE KOL.LILI MARLEN PILNIE I SŁUCHAJ JAK MÓWIA FAKTY.
          pS.RODZICE moi wraz z 3-letnia córką doświadczyli lekcji humanitaryzmu ze
          strony wladz niemieckich a moje poczęcie nastąpiło na wysiedleniu ,więc pamięc
          o tamtych czasach wyssałem z mlekiem matki. Reasumują'przypominając tamte czasy
          nie mamy my się czego wstydzić a wręcz należy spokojnie,w oparciu o wiedzę
          historycznoprawną należy rozpocząć rozmowy , co czynimy z kompetentnymi
          przedstawicielami panstwa niemieckiego-BO PRAWDA LEŻY PO NASZE STRONIE.
          KOL.rene zostawmy warszawiakom ich historię i formy jej przedstawiania -
          zwróćmy uwagę w pierwszej kolejności na historię naszego Poznania i
          Wielkopolski i nie wstydzmy sie jej a wręcz odwrotnie należy ją z szacunkiem
          pielęgnować w czym kolega nam napewno będzie słuzył pomocą znając aktywnośc i
          merytoryczna wiedzę kolegi przedstawianą na forum. Przemiłych kolegów i
          koleżanki zainteresowanych ta tematyką idziałalnością stowarzyszenia Zwiazek
          Wysiedlonych"GNIAZDO" chciałbym zaprosić do siedziby zlokalizowanej w Centrum
          Kultury "ZAMEK" PRZY ul.Fredry 7 pok.5 srody 0d 14-16 oraz w piatki od 13-15
          Zapraszany nie tylko osoby wysiedlone,nastepców prawnych wysiedlonych a także
          poznaniaków dla których NIC CO POZNANSKIE NIE JEST IM OBCE.
          • tytus62 Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 28.10.06, 11:26
            Widzę,że masz dobrą wiedzę na ten temat. Mógłbyś przesłać swoje teksty do np.
            Polityki.Żólte strony historia.Nie jest to żart,tylko sugestia. Mało kto poza
            starymi poznaniakami wie, jak było tutaj w czasie okupacji. Ciągle wersją
            obowiązującą jest,że ruch oporu był tylko w Warszawie, a reszta Polski to nic
            nie robiła. Mój ojciec opowiadał,że w naszym mieście za samo odezwanie się na
            ulicy po polsku, można było dostać po pysku od przechodzącego Niemca. Niestety
            jak czytam, temat wzbudza dziwne emocje.To tylko świadczy o słabości
            poznańskich elit, które nie potrafią przekazać historycznej prawdy.Dlatego
            stereotypem antynieckości, albo raczej antyhitleryzmu, pozostaje gość w
            bryczesach i w oficerkach, niż poznański, bezimienny obywatel. Kto w Polsce wie
            o trucicielach z Poznania? Jaka jest wiedza o rozpracowaniu Enigmy? Żadna. Bo
            niestety nie mamy siły politycznej, która by to przypomniała. Należy
            wykorzystać to, że Prezydent (jak marnie byłby oceniany) objął patronat
            medialny nad 85 rocznicą Targów Poznańskich.Trzeba Polakom uświadomić, że
            oprócz powstań ważnych, ale nieudanych było jedno
            zwycięskie.Nasze,Wielkopolskie.Dlatego drażnią mnie buczące syreny 1 sierpnia i
            mało flag 27 grudnia.Przepraszam,zboczyłem z tematu. Mam nadzieję, że mi to
            wybaczysz.
    • Gość: Mirek z Kanady Dostojni goscie IP: *.vn.shawcable.net 28.10.06, 17:11
      Moze warto pomyslec o jakies akadmii i zaprosic dostojnych gosci? Gdzies tam po
      Niemczech uwija sie peenie pociotek Greisera; mozna zaprosic Grassa jako
      przedstawiciela literatury i SS; doprosic tez trzeba Donalda Tuska -
      przedstawiciela polityki antypolskiej i reprezentanta Wehrmachtu.
      • Gość: mih Re: Dostojni goscie IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.06, 17:25
        przydałby sie jeszcze jakis przygłup z kanady jako reprezentant "odnowy
        moherowej" ;)
        • Gość: Jerry Re: Dostojni goscie IP: *.izacom.pl 28.10.06, 18:48
          Mirek z Kanady - nie, przygłup z Kanady.
          • Gość: mih Re: Dostojni goscie IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.06, 19:07
            alez prosze bez sugestii -> rozmyslnie zatosowałem "skrot myslowy" -> przeciez
            nie kazdy przyglup nosi imie mirek. role dyzurnego przyglupa z kanady moga
            pelnic: marek jurek, jacek, placek itd...
            ps. czy edgar jest z kanady?
            • Gość: Mirek z Kanady Re: Dostojni goscie IP: *.vn.shawcable.net 28.10.06, 19:13
              Prosze merytorycznie wykazac mi jakies nieprawidlowosci w mojej wypowiedzi. Bo
              czy przeciez Grass nie reprezentuje literatury i SS? Czy Tusk nie sabotzuje
              polityki polskiej, rok temu nie chodzil na niemieckiej smyczy, a dziadek nie
              mial na klamrze pasa napisane "Gott Mit Uns"?
              • Gość: ? Re: Dostojni goscie IP: 142.94.86.* 28.10.06, 20:17
                Mirek, nie dyskutuj z ta zalosna kreatura podpisujaca sie (mih).
                Szkoda czasu i nerwow.
                Masz racje jesli chodzi o zaproszenie Grassa i Tuska.
                Powinni powiedziec poznaniakom prosto w oczy, co sadza o pogardzie, podlosci i
                poniewierkach, tych wspanialych "dobrodziejstwach", jakie Polacy doznali w
                czasie wojny.
                To pokaze, zwlaszcza podczas ewentualnej dyskusji, kim sa naprawde ci panowie.
                • cortez_i_pizarro Re: Dostojni goscie 28.10.06, 22:10
                  www.youtube.com/watch?v=fCPdo2jd84Y
                • Gość: mih Re: Dostojni goscie IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.06, 23:07
                  uwielbiam merytorykę PISowych przydupasów ;)) to może kaczyńscy powiedza
                  poznaniakom dlaczego zabieraja kasę dla wielkopolski i kieruja do regionych
                  zamieszkałych przez swoj elektorat. poznaniacy maja to do siebie, że wola
                  konkrety zamiast "opowiesci letniej treści" z cyklu: czyj dziadek był w
                  wermahcie, a którego premiera i którego prezydenta ojciec kolaborował z
                  komunistami. chyba przedawkowaliscie rydzyka drogie zagraniczne oszołomy.
                  zreszta niedługo sie okaże, że juz wszyscy zwolennicy tej partii opuścili
                  wspaniała 4RP. ;)
                • Gość: wujas Re: Dostojni goscie IP: *.icpnet.pl 28.10.06, 23:13
                  A z czego Tusk czy Grass ma się tłumaczyć Poznaniakom? Niech się w Gdańsku
                  tłumaczą, o ile gdańszczanie będą chcieli, żeby im się z czegoś tłumaczyli.
                  Popełniacie ten sam błąd, który my zarzucamy warszawiakom. Pan Włodek słusznie
                  przypomina rocznicę utworzenia tzw. Kraju Warty, bo to jest tragiczna historia
                  poznańska i wielkopolska, a niestety jest słabo pamiętana, bo dominuje historia
                  okupacji Warszawy i Powstania Warszawskiego (czy w ogóle centralnej Polski i
                  tamtejszej partyzantki). Warszawiacy i reszta Polski, patrząc na swoją
                  historię, nieraz nas bardzo krzywdząco oceniają, a po prostu nie wiedzą, jakie
                  były warunki w Kraju Warty.
                  Ale my popełniamy analogiczny błąd, przenosząc taką ocenę dalej. Oprócz ziem
                  tzw. Generalnego Gubernatorstwa (Warszawa, centralna i wschodnia Polska) i ziem
                  polskich wcielonych do rzeszy (np. Kraj Warty) były jeszcze ziemie nie należące
                  przed wojną do Polski, a zamieszkane przez ludność niekoniecznie niemiecką.
                  Czyli Wolne Miasto Gdańsk (przed wojną to nie była Polska!) i cała reszta tzw.
                  Starej Rzeszy. Kraj Warty był owszem wcielony do Niemiec, ale niezależnie od
                  mordów czy wysiedleń do GG mieszkało tu nadal mnóstwo Polaków (w samym Poznaniu
                  zostało ich chyba prawie 200 tysięcy, nie licząc ludzi sprowadzonych z regionu
                  do pracy w mieście). Wysiedlano tych, którzy mogli kierować jakąkolwiek
                  działalnością, ale i tak Niemcy nie mieli wątpliwości co do polityczno-
                  narodowej orientacji miejscowej ludności - powstanie wielkopolskie było
                  najlepszym dowodem (i ostrzeżeniem - stąd to niemal natychmiastowe wysiedlenie
                  tej najbardziej aktywnej, 1/4 części wielkopolskiego społeczeństwa).
                  A Gdańsk - to przed wojną nie była Rzeczpospolita Polska, tylko Wolne Miasto
                  Gdańsk. Jego mieszkańcy byli obywatelami WMG, a nie RP, i jak WMG wcielono do
                  Rzeszy Niemieckiej to stali się jej obywatelami. A mieszkańcy innych terenów -
                  Warmiacy, Mazurzy, Kaszubi, Słowińcy itp. - oni wszyscy byli obywatelami
                  niemieckimi jeszcze przed wojną, więc nie mogli udawać, że są obywatelami
                  polskimi i służba wojskowa w wehrmachcie ich nie dotyczy. Owszem, teoretycznie
                  mogli odmówić, ale pytanie za jaką cenę. Przypominam, że na wszystkich tych
                  terenach, czyli w WMG i w Rzeszy, Polacy byli w zdecydowanej mniejszości. W
                  konkretnej wsi mogli akurat stanowić większość, ale już w mieście (Gdańsk,
                  Piła) byli niewielką mniejszością. Działały tam przed wojną polskie
                  organizacje, zresztą w latach trzydziestych chyba jako jedyne organizacje
                  opozycyjne w III Rzeszy, ale po rozpoczęciu wojny wszyscy najaktywniejszi ich
                  działacze, pozbawieni odtąd "ochronnego parasola" polskich konsulów, trafili do
                  obozów koncentracyjnych itp., a reszta ludności, o ile nie przesiedlono jej w
                  głąb Niemiec, była już skutecznie przestraszona (to była w końcu mała
                  mniejszość - łatwo taką zastraszyć).
                  Jeżeli ktoś miał iść do wojska (a latem 44 brano już wszystkich, nawet taką
                  podejrzaną mniejszość - w końcu też obywatele niemieccy), to jakby się chciał
                  wywinąć to gdzie się miał ukryć - nie miał sąsiadów Polaków, tylko Niemców,
                  rodzina też by się nie miała gdzie ukryć. A poza tym na froncie można było
                  uciec na drugą stronę do aliantów, co mnóstwo tych formalnych obywateli
                  niemieckich czyniło - ilu ich było potem w PSZ na Zachodzie, nawet podobno ten
                  słynny dziadek. Tyle, że woleli to ukrywać po wojnie, bo za udział w tym wojsku
                  władza ludowa karała bardzo surowo - promowano raczej ucieczki na froncie
                  wschodnim, czyli do LWP - co uczynił filmowy Gustlik (on też był w
                  Wehrmachcie!). I chyba dlatego "Czterech Pancernych" nie będzie się pokazywać w
                  TVP - bo historia Gustawa Jelenia jest zbyt podobna do historii Józefa Tuska i
                  tym samym utrudnia działalność posła Kurskiego.
                  Jeżeli tak krytykujecie dzisiaj te sprawy z Tuskiem i Grassem, to przypomina
                  się władza komunistyczna, która głosiła dumne hasła o odwiecznie polskich
                  Ziemiach Odzyskanych, a jednocześnie robiła wszystko, żeby Polskę obrzydzić
                  ludności autochtonicznej - tym Warmiakom, Mazurom, Pomorzanowm, Słowińcom i
                  innym. Ilu z nich, doczekawszy się po wiekach tej Polski, po prostu z niej
                  wyjechało. Nie ma autochtonów - nie ma świadków jak było naprawdę. Można
                  uprawiać propagandę bez ograniczeń - ciemny lud to kupi. Widzę, że Wam, tak jak
                  i naszym dawnym komunistycznym władcom, wyraźnie przeszkadza obecność rodowitej
                  ludności autochtonicznej. Zapewne wolelibyście pozbyć się ich z Polski - to Wam
                  ułatwię zadanie. Nie szukajcie ich tylko w Gdańsku w rodzinie Tusków, szukajcie
                  ich wszędzie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Chociażby najbliżej Piła i okolice -
                  tam też są, wypowiadał się kiedyś historyk z tamtejszego muzeum ile jeszcze
                  npotkał rodowitych pilan i rodowitych pilanek i ile się od nich dowiedział.
                  Jako poznaniak sam słuchałem tego z ciekawością, bo wcześniej myślałem, że w
                  Schneidemuhle mieszkali tylko Niemcy i wszyscy na ochotnika szli do Wehrmachtu.
                  A było inaczej. Ale teraz, w IV RP, najlepiej jakby ci wszyscy ludzie i ich
                  rodziny wynieśli się do RFN-u. Bylibyśmy godnymi spadkobiercami PRL-u.
                  Przypominam, że np. Słowińców, o ktorych dumnie uczą (uczyli) na geografii przy
                  okazji wydm w Łebie i Słowińskiego Parku Narodowego, już w Polsce nie ma -
                  został chyba tylko pociąg pospieszny "Słowiniec" relacji Słupsk-Poznań-Słupsk.
                  Więc na koniec apel - niech przed warszawiakami tłumaczą się warszawiacy, przed
                  poznaniakami poznaniacy, przed gdańszczanami gdańszczanie itd. Nie oceniajcie
                  innych swoją miarą.
                  • Gość: Jerry Re: Dostojni goscie IP: *.izacom.pl 28.10.06, 23:32
                    Całkowicie zgadzam się z opiniami wujasa. Rzeczowa analiza , brawo. Włodek
                    swoim postem ukazał żenującą wiedzę o okupacji w Wielkopolsce wśród części
                    internautów . I prośba , do niektórych internautów , nie mieszajcie obecnych
                    sporów do czasu okupacji , jest to delikatnie pisząc nieuprawnione
                    i ...judzące!!
                    • Gość: wlodek-emeryt Re: Dostojni goscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.06, 00:31
                      sz.panowie -mam nadzieje ze swoim postem nie rozpętałem III wojny światowej.
                      Pragne tylko wskazac na nieodległą historię i przeżycia mieszkanców Poznania
                      oraz Wielkopolski.Słusznie -historia miasta Poznania i jego mieszkańców jako
                      miasta kolebki polskosci i miasta obok Krakowa najbardziej polskiego zasługuje
                      na jej przedstawianie.Byliśmy podczas zaborów synonimem ludzi
                      upartych,pracowitych,znajdujących prawidłowe wzorce pracy organicznej i
                      zachowań pozytywistycznych a takze walki o przetrwanie języka
                      polskiego,religii,kultury. Potrafilismy dla dobra miasta i regionu działać
                      wspólnie,osiągając dzieki temu odpowiednia pozycje w kraju.Pozwólmy mieszkańcom
                      Warszawy szczycic sie swoją historią-popatrzcie jak potrafią ją
                      przedstawiać,ale nie wpadajmy w kompleksy bo nasza historia jest bardzo
                      ciekawa,nawet w chwilach ciężkich lub w okresach niepowodzeń-dlatego bardzo
                      mnie cieszy ,że panowie wykazujecie dużo cierpliwości i ochoty do dyskusji.
                      Wśród rodowitych poznaniaków,wielkopolan a także przybyszy z innych części
                      kraju interesujących się naszą przeszłościa powinna zaistniec bez nienawisci
                      czy wycieczek politycznych potrzeba działań długofalowych dla dobra naszego
                      miasta i regionu i propagowania zachowan z których słyneli nasi poprzednicy.
                      Przykre tylko ,że ta historia jest zapomniana przez poznanskich dziennikarzy
                      oraz dziennikarzy telewizyjnych -przy waszej pomocy damy sobie radę i prawdy o
                      tamtych przedstawianej obiektywnie ,bez wrogości do naszych sąsiadow nie
                      zapomnimy. Jeżeli państwo będziecie ciekawi o dalszych losach naszych działań
                      dla powstania w Poznaniu fundacji to informuję,że stosowne wystapienia do
                      niemieckich władz rządowych oraz parlamentarnych skierowaliśny w języku
                      niemieckim do p.premier,ministra MSZ.minister sprawiedliwości,przewodniczacego
                      Bundestagu ,przewodniczacych partii znajdujących się w Bundestagu, DPA oraz
                      korespondentów prasy,radia i telewizji niemieckiej w Warszawie a ze strony
                      polskiej do kancelarii Prezydenta,premiera,ministra sprawiedliwości,ministra
                      spraw zagranicznych.Nadmienic pragnę,że w Warszawie znalazło siedzibe 8
                      fundacji polsko-niemieckich a Poznań jak zawsze z przykrością zauwazam ma
                      sobie chyba sam pomóc dlatego przyjęlismy "znane "zawołanie "alleluja i do
                      przodu" i przygotowujemy inne czynności prawne w przypadku dziwnej amnezji ze
                      stron adresatow apelu. pozdrawiam wszystkich i takze Lili Marleen która mam
                      nadzieję,że uwaznie zapoznała sie z naszymi postami i uzupełniła luki w
                      wykształceniu.
                      • Gość: ? Re: Zwiazek Wysiedlonych ma strone internetowa? IP: 142.94.86.* 29.10.06, 16:12
                        Panie Wlodku!
                        To niezwykle cenne, ze podal Pan adres
                        Zwiazku Wysiedlonych "GNIAZDO"
                        (Centrum Kultury "ZAMEK", ul.Fredry 7 pok.5 )
                        Niestety nie bedzie mi latwo tam dotrzec, gdyz nie mieszkam w Poznaniu.
                        Czy macie Panstwo moze jakis adres e-mail, badz strone internetowa?
                        Chetnie z Wami nawiaze korespondencje.
                        Jestem dalekim kuzynem Zenona Szymankiewicza (niestety juz nie zyje), ktory
                        wraz z matka i mlodszym bratem Olkiem zostali wysiedleni z Poznania.
                        Ich ojciec (pilot) zginal podczas bombardowania lotniska na Lawicy w pierwszych
                        dniach wrzesnia 1939 r.
                        Zenon Szymankiewicz choc byl inzynierem (technolog drewna) opublikowal sporo
                        artykulow oraz kilka ksiazek, gdyz byl zamilowanym historykiem (zrobil nawet
                        doktorat u prof Topolskiego)
                        • Gość: ? Re: Zwiazek Wysiedlonych ma strone internetowa? IP: 142.94.86.* 29.10.06, 16:20
                          Panie Wlodku!
                          Mozna sie ze mna skontaktowac za posrednictwem miesiecznika:
                          www.panoramapolska.ca/
                          Sadze, ze redakcja chetnie zamiesci informacje o
                          Zwiazku Wysiedlonych.
                        • Gość: Jerry Re: Gratuluje wuja -Pana Szymankiewicza ! IP: *.izacom.pl 29.10.06, 20:09
                          Szkoda ,że juz Go nie ma , mam kilka Jego książek , mnóstwo interesujących
                          szczegółów z okresu wojny. Mieliśmy wspólna słabość , Puszcza Zielonka i
                          Kaminsko. Żałuje , że się nie spikneliśmy , bo wiem , że Pan Szymankiewicz miał
                          olbrzymia wiedzę o tych terenach i chyba na ten temat nic nie zdążył
                          opublikować. Pozdrawiam.
    • Gość: Poznaniak Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.devs.futuro.pl 29.10.06, 17:04
      Dobrze, że przyponiałeś, ten smutnu fakt. Nie dziw się, że w Poznaniu nie jest
      to znany temat, ponieważ Poznańczyków czyli majacych swoje krzenie przed wojną
      jest mało, może 20%, reszta to Poznaniacy, czyli element napływowy, z całego
      kraju, pokończyli studia pozostali w Poznaniu, czy przyjechali za chlebem i nie
      znają przeszłości wojennej, bo od kogo tych faktów mieli by się dowiedzieć? Poza
      tym, przy okazji odsłonięty zostałby ich rodowód, większości z zapyziałych
      miejscowości. Przecież, kto co ma w głowie nie decyduje jego miejsce urodzenia,
      ale jak wykorzystał swoją życiową szansę.
      Niestety nasze media też dały tyły. Wstyd, że w Kanadzie można na ten temat
      drukować, a u nas nie? Warto przyjrzeć się, kto jest właścicielem naszej wolnej
      regionalnej prasy, może to jest przyczyną blokady informacyjnej?
      • Gość: Piotr Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.echostar.pl 29.10.06, 17:51
        Trzeba o tym przypominać. Choćby dlatego, że Greiser (urodzony koło Środy
        Wlkp., szef Senatu Wolnego Miasta Gdańska, później w Kraju Warty) planował do
        1949 roku likwidację fizyczną wszystkich Polaków w Warthelandzie. Na szczęście
        regularne baty, które Niemcy zaczęli zbierać od 1942/43 ostudziły jego zapał...
        • Gość: wlodek-emeryt Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.06, 21:26
          sz.panstwo -nieznajomośc stanu faktycznego wykazuje także premier J.KACZYNSKI
          zwracając sie podczas spotkania w Niemczech o odstapienie przez obywateli
          niemieckich od swoich roszczen wobec Polski. Przeciez to panstwo sprawca
          agresji na Polske spowodował taki los swoim obywatelom a zatem wszelkie
          roszczenia należy kierować do rządu NIEMIECKIEGO który najpierw zapewniał swoim
          obywatelom pożytki z zagrabionego polskim obywatelom majatku. Nas interesuje
          aspekt szkód wojennych -cywilnoprawnych jakie poniosła polskaludnośc cywilna
          zamieszkała na terenie Rzeszy -KRAJ WARTY) SPRAWA natomiast polskiej ludności
          cywilnej zamieszkałej na terenach Polski okupowanej-czyli GENERALNEGO
          GUBERNATORSTWA i odszkodowań wojennych inaczej okreslanych reparacjami
          wojennymi stanowił przedmiot ustaleń okreslonych UMOWA POCZDAMSKĄ Z DNIA
          podpisania 2.08.1945 r .która określa,że przedmiot odszkodowan wojennych musi
          stanowić integralna częsc zawartego w przyszłości TRAKTATU POKOJOWEGO pomiedzy
          m.innymi Polską a Niemcami. TRAKTAT taki do dnia dzisiejszego nie został
          zawarty m.innymi z powodu przyjecia przez państwo niemieckie doktryny
          najpierw jako NRF A NASTEPNIE OD 1972 R jako RFN reprezentującej pogląd ,że
          UMOWA POCZDAMSKA nie obowiązuje Niemiec ,gdyz stanowiła ona akt prawa
          miedzynarodowego zawarty bez udziału Niemiec (UMOWA ZWANA RES INTER ALIOS ACTA)-
          czyli umowa zawarta między innymi państwami.Postanowienia Umowy Poczdamskiej
          były według rządu NRF-adresowane jedynie do rządów CZTERECH MOCARSTW,wobec
          czego rząd NRF nie uważa jej za wiążącą i nie może wypowiadać na temat jej
          obowiązywania. Przypominam,że na przestrzeni ostatnich 40 lat obywatele polscy
          za posrednictwem rządu uzyskali nastepujace kwoty odszkodowan 1) w oparciu o
          porozumienie zawarte przez PRL I RFN z dnia 16.11.1972 r kwote 100 mln DEM
          (MAREK ) PLUS 3 MLN DEM na koszty administracyjne dla polskich ofiar
          eksperymentów pseudomedycznych dokonywanych w hitlerowskich obozach
          koncentracyjnych,2) w połowie lat 7o -rząd niemiecki zwrócił stronie polskiej
          składki płacone przez pracodawców polskich robotników przymusowych w
          tamtejszych ubezpieczalniach.3)za pośrednictwem Fundacji "POLSKO-NIEMIECKIE
          POJEDNANIE" oraz Fundacji"Pamięć,Odpowiedzialność i Przyszłość" przekazano
          stronie polskiej ponad 2,3 mld dawnych marek niemieckich(informacja od
          kierownika Wydziału Prawno-Konsularnego ambasady niemieckiej w Polsce).Środki
          finansowe zlokalizowane w tych fundacjach zostały przekazane;zgodnie ze
          statutem fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie-rozdział II "CELE ,ZASADY,FORMY
          I ZAKRES DZIAŁANIA" par.5 pkt.1 jako swiadczenie pomocy ofiarom prześladowań
          nazistowskich w Polsce- wyłaczeni z tego kręgu są wysiedleni z KRAJU WARTY jako
          ofiary przesladowan nazistowskich przez panstwo niemieckie ludności narodowości
          polskiej zamieszkujacych od 26.10.1939 państwo niemieckie. Podonbe rozwiazanie
          strona niemiecka zastosowała podczas uchwalania ustawy o utworzeniu
          Fundacji"Pamięć,Odpowiedzialność i Przyszłość" przyjętej przez Bundestag dnia
          6.07.2000r,znowelizowanej w dniu 4.08.2001 a obowiazujacej od dnia 11.08.2001.
          Zarówno z treści preambuły jak i par.2 statutu o celach fundacji określa sie
          odpowiedzialność za krzywdę robotników niewolniczych i przymusowych
          spoczywającą zarówno na państwie niemieckim jak i firmach niemieckich
          korzystających z niewolniczej pracy polskich robotników przymusowych.Nasze
          roszczenia sa natomiast roszczeniami cywilnoprawnymi jako,ze szkody ponieslismy
          w wyniku bezprawnych konfiskat i wywłaszczeń majątków i własności prywatnej
          przez prawo niemieckie i służące dla realizacji tych celów instytucji panstwa
          niemieckiego w momencie zakończenia okupacji terenow"KRAJU WARTY' w wyniku
          wcielenia ich do Rzeszy oraz rozpoczecia masowych wysiedleń od dnia 5.11.1939 r
          juz jako mieszkanców III Rzeszy narodowośći polskiej "przynaleznych niemiecko
          panstwowych"(art.116 ustawy zasadniczej-Konstytucji Niemiec) na teren
          Generalnej Gubernii a nie na roboty przymusowe. W nawiązaniu do tematyki
          odszkodowań należy zauważyć fakt następujący;panstwo niemieckie potrafiło w
          oparciu o art.239 Federalnej Ustawy Odszkodowawczej (Budesentschadigangesetz) z
          dnia 19.07.1957 r a znowelizowanej w dniu 15.12.1965 podpisać z 12 państwami
          Europy Zachodniej umowy dwustronne regulujace naprawienie szkod wyrządzonych
          narodowo-socjalistycznymi zarzadzeniami prześladowczymi.Społeczenstwa
          Luksemburga,Norwegii,Danii,Grecji,Holandii,Francji,Belgii,Włoch,W.Brytanii,Szwaj
          carii,Szwecji w róznym zakresie na podstawie tych umów w latach 1959-1964
          uzyskały zadośuczynienie za narodowo-socjalistyczne zbrodnie przeciwko
          ludzkości. My społeczenstwo wielkopolskie wraz z mieszkancami Poznania
          oczekujemy pomocy ze strony panstwa niemieckiego w realizacji naszego słusznego
          postulatu powołania w Poznaniu fundacji.
          • renepoznan Re: wstyd, wstyd, wstyd 29.10.06, 23:08
            Widzę szanowny Włodku, że mocno sie w sprawę zaangazowałeś. Znasz temat. Masz
            duzo informacji. Tylko miałbym pytanie? Czego oczekujesz? Uczciwych
            odszkodowań? Czyzbyś był tak naiwny?
            Zakladając nawet, że Wam sie powiedzie to przecież na 100% mozna stwierdzić, że
            powtorzy się sytuacja z tymi "pseudo odszkodowaniami" wypłacanymi przez to
            niby "Pojednanie". Upokorzenie tych starszych ludzi i rzucenie im ochłapów.
            Byle by z dumną stwierdzić "Wypłacilismy odszkodowania". A ci starsi ludzie
            brali te grosze przeżywająć przy okazji ponowne upokorzenie musząc przekonywać
            urzedasów do swych racji. Jasne - trzeba swoje racje udowodnić. Ale czy Wy
            widzieliście jak to te urzedasy egzekwowały? Byliscie w tej fundacji? Jak
            traktowano tam tych biednychn ludzi?
            Chcecie to powtórzyć???
            Tylko prosze nie opowiadaj mi, że bedzie tym razem inaczej. Bo to bajki.

            Wiem co piszę - mój ojciec miał prawo do tych pieniedzy (z Pojednania) i nawet
            wypełnił wszystkie wnioski. Sam nie miał kłopotów ale raz się wybrał cos tam
            załatwieć. Wrócił tak zszokowany, że wybiłem mu z głowy dalsze przejmowanie się
            sprawą - dla jego spokoju. Potem przekazano mu należne pieniadze. Sam sie
            śmiał, że gdyby wiedział to by ich nie odbierał i mógłby uchodzic za
            sponsora "Niemcolandu". A tak rzucono mu jałmuznę i kazano dziękować jakby
            dostał zapłatę.
            • Gość: wlodek-emeryt Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:13
              sz.rene jestem z gruntu realistą i człowiekiem stąpającym twardo po ziemi i
              dlatego moje działanie ;legalne z punktu widzenia prawa polskiego realizujące
              uprawnienia wynikajace z art 43 KONSTYTUCJI RP-"zbrodnie wojenne i zbrodnie
              przeciwko ludzkości nie podlegaja przedawnieniu" a także prawa miedzynarodowego
              a zwłaszcza konwencji z dnia 26.11.1968 r Zgromadzenia Ogólnego ONZ O
              NIESTOSOWANIU PRZEDAWNIEŃ wobec zbrodnii wojennych i zbrodnii przeciwko
              ludzkości występujemy do przedstawicieli parlamentu oraz rządu niemieckiego o
              powołanie w Poznaniu przez panstwo niemieckie jako fundatora FUNDACJI socjalno-
              bytowej im.Johhanesa Raua zmarłego niedawno prezydenta Niemiec który stanowił
              symbol działań dla pojednania polsko-niemieckiego w duchu poszanowania
              prawdy,prawa i sprawiedliwośći.. Jak nadmieniałem nie występujemy do panstwa
              niemieckiego o indywidualne odszkodowania dla wysiedlonych za utracone mienie
              ze względów praktycznych. Nie chcemy obudzić u ludzi starszych przekonania o
              uzyskaniu stosownych odszkodowań cywilnych ,co jak widac na przykładzi m.innymi
              Fundacji Polsko-Niemieckiej Pojednanie ma charakter raczej jałmużny.Dodatkowym
              argumentem dla takiej formy dzialania jest obiektywna trudnośc w udowodnieniu
              przez wielu poszkodowanych wysokości poniesionych strat-vide biurokracja w
              w/w fundacji(czego byłem świadkiem w biurze w starym budynku urzędu
              wojewódzkiego). Środki finasowe uzyskane od fundatora powinny służyc ;osobom
              potwierdzajacych status wysiedlonych jak i ich następców prawnych dla
              zaspokajania podstawowych potrzeb poszkodowanych zakresie ;zapomóg
              materialnych,pomocy lekarskiej,farmaceutycznej,sanatoryjno-wypoczynkowej,pomocy
              oświatowej (stypendia fundowane dla następców prawnych ) oraz na prowadzenie
              działalnośći edukacyjnej przyblizającej polskiemu społeczenstwu prawdę o
              tamtych latach bez atmosfery wzajemnej wrogości ale pełnej obiektywizmu.
              Odnoszę nieodparte wrażenie,że we władzach polskich pokutowało przekonanie ,ze
              fundacje polsko-niemieckie moga byc tylko w Warszawie-obok Pojednania
              i "pAMIĘCI,Odpowiedzialności i Przyszłosci" ,czy Współpracy Polsko-Niemieckiej
              znajdują siedzibe 9 niemieckich fundacji wspierających chyba tylko biurokracje
              warszawską. Dlatego historia powstania KRAJU WARTY ORAZ ODPOWIEDZIALNOŚĆI
              PANSTWA NIEMIECKIEGO WOBEC WYSIEDLONYCH jest centralnie pomijana i DLATEGO
              FUNDACJA dla wysiedlonych MUSI BYĆ zlokalizowana w Poznaniu -jako w byłej
              stolicy KRAJU WARTY. Jak nadmieniałem,nasze roszczenia mają charakter
              cywilnoprawnych i dopiero w przypadku wyraznego zaniechania ze strony
              niemieckiej zrealizowania naszych słusznych żądań możemy przygotowywać pozwy
              indywidualne o odszkodowania w pełnych wysokościach pozywając panstwo
              niemieckie przed sady niemieckie.Są odpowiednie uregulowania prawne dla
              obywateli polskich o pomocy panstwa w sporach transgranicznych będących
              zrealizowaniem dyrektywy europejskiej. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych i
              nie tylko. siedziba stowarzyszenia CK ZAMEK ul.Fredry 7 pok 5
      • Gość: wujas Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.icpnet.pl 29.10.06, 20:20
        Prosiłbym o nie posługiwanie się stereotypami. Już raz w tym wątku pisałem o
        odmiennej sytuacji w Warszawie, w Poznaniu i na ziemiach tzw. Starej Rzeszy w
        czasie wojny i o tym, że stereotypy są krzywdzące. Teraz też proszę nie
        tłumaczyć wszystkiego tzw. ludnością napływową i jej rzekomą niską kulturą. Ja
        nie wykluczam, że tak może być (i bywa tak), ale nie twórzmy z tego kolejnego
        stereotypu. Zaznaczam, że nie robię tego specjalnie w obronie własnej, bo ja
        akurat mogę się wykazać np. korzeniami sięgającymi powstańców wielkopolskich
        czy uczestników manifestacji dzieci i młodzieży poznańskiej przed Bazarem w
        dniu 27 grudnia w godzinach przedpołudniowych - tego spotkania dzieci z panią
        Paderewską, które bezpośrednio poprzedzało wybuch powstania. Ale nie czuję z
        tego powodu jakiejś wyższości nad wszystkimi, których poznańskie korzenie
        zaczynają się dopiero po II Wojnie Światowej.
        Chcę za to zwrócić uwagę na pewne fakty, które poddadzą w wątpliwość słuszność
        podziału akurat na Poznaniaków "powojennych" i Poznańczyków "przedwojennych".
        Otóż miasto nasze za czasów pruskich nie było tak czysto polskie. Władze celowo
        tak przenosiły np. urzędników, by Polaków na stanowiskach wyprowadzać w głąb
        Niemiec (trudno tam zachować polskość, przy czym chodzi o zwyczajne miasta
        niemieckie, a nie o Westfalię, gdzie obywateli pruskich narodowści polskiej
        (jak i wszystkich innych obywateli) było dużo z racji rozwoju tamtejszego
        górnictwa oraz przemysłu i tam polskość się rozwijała nawet). W prowincjach
        wschodnich dominowali urzędnicy narodowości niemieckiej, a było ich sporo, bo
        pruskie państwo miało rozbudowaną administrację - to zaliczało się również
        wojsko, kolej, poczty, szkoły, wszyscy gdzieś byli w hierarchi, dodatkowo tu
        rozbudowywano sieć urzędów na ile się dało - wszystko miało wpływ na statystykę
        ludności miejscowej (bo urzędnicy tu mieszkali przecież z rodzinami), jak i na
        wyniki wyborcze, obroty sklepów niemieckich itd. (więc kupcom też się opłacało
        tu osiedlać i podnosić statystyki). Szczególnie "opiekowano się" miastami, i
        tak w Poznaniu ludność polska utrzymywała się na poziomie ok. 57-57%, podczas
        gdy w powiatach poznańskich (bo były aż dwa - wschodni i zachodni - o ile to
        wiecej urzędników z rodzinami jest zameldowanych niż jak jest teraz tylko
        jeden) było już 70-80% a w innych powiatach Wielkopolski dochodziło nawet do
        90% (w samych miastach powiatowych - a ich celowo było też więcej niż dziś -
        było oczywiście mniej Polaków). Celowo pruska ustawa stanowiła, że zebrania
        publiczne (np. zjazdy organizacji społecznych) mogą się nie odbywać w języku
        urzędowym (niemiecki) tylko w języku mniejszości narodowych, jeżeli mniejszość
        taka stanowi co najmniej 60% mieszkańców danej miejscowości - teoretycznie więc
        dawano prawa mniejszości, ale w praktyce (wiedząc ilu Niemców da się "wepchnąć"
        do Poznania) pozbawiano go Polaków w Poznaniu - stolicy Wielkopolski i w ogóle
        stolicy ziem polskich zaboru pruskiego. Jak robiono jakieś zjazdy polskich
        organizacji - to trzeba było poza miastem.
        To tyle dygresji. Wynika stąd tyle, że w mieście naszym, liczącym pod koniec I
        Wojny Światowej coś około 170 tys. mieszkańców, ludności polskiej ok. 90-100
        tys. - tylko tyle. Po ostatecznej ratyfikacji traktatu wersalskiego przez
        Reichstag (styczeń 1920), zaczęto wcielać go w życie. Mieszkańcy Wielkopolski
        automatycznie tracili obywatelstwo niemieckie i nabywali obywatelstwo polskie,
        chyba że optowali za przeprowadzeniem się w nowe, okrojone granice Rzeszy
        Niemieckiej. Wówczas pozostawali obywatelami niemieckimi - takie uprawnienie
        wynikało z traktatu, przy czym musiał być jakiś dłuższy czas na podjęcie takiej
        decyzji (było to często spotykane rozwiązanie przy ówczesnych zmianach granic) -
        i jak ktoś ją podjął w tym czasie, to przestawała go dotyczyć ta automatyczna
        zmiana obywatelstwa - był nadal obywatelem niemieckim. Analogicznie wszyscy
        którzy kiedyś w ramach Rzeszy przeprowadzili się z Wielkopolski (z Provinz
        Posen) do np. Westafalii, Berlina, Wrocławia, Szczecina itd. (za pracą - bo
        rozwój naszego regionu nie był specjalnie wspierany), mogli teraz wybrać powrót
        do starych korzenii i nabyć automatycznie obywatelstwo polskie, mimo że
        mieszkali np. gdzieś nad Renem.
        Skutek był taki, że na początku lat dwudziestych ogromna większość Niemców (i
        zasymilowanej z nimi ludności żydowskiej - bo za Bismarcka byli Niemcom wszyscy
        potrzebni, byle osłabić siłę Polaków - jakie to paradoksy ma niemiecka
        historia) wyjechała z Poznania i regionu. Zostało tylko te 90-100 tys. Polaków
        i trochę Niemców, a na miejsce Niemców przybywali Polacy z głębi Niemiec -
        wielu z nich nie pochodziło z naszego miasta, tylko z Wielkopolski czy innych
        dawnych "polskich" prowincji pruskich (Pomorze, Śląsk). Znaleźli kiedyś pracę w
        wielkich miastach i teraz jak wracali, to już do Poznania. Przybywało wielu
        ludzi z samej Wielkopolski, bo przecież region był (i jest) naturalnym
        zapleczem miasta, no i również ludzie z innych zaborów - Galicji i Kongresówki,
        obsadzający stanowiska zwolnione przez Niemców (którzy celowo wcześniej
        utrudniali miejscowym Polakom karierę).
        Miasto, które nie rozwijało się zbyt intensywnie za czasów pruskich (np. w
        zakresie przemysłu, handlu, nauki), teraz nagle "ruszyło z kopyta". To dopiero
        w latach dwudziestych "Cegielski" stał się wielkimi zakładami - pojawiły się
        zamówienia rządowe na wagony, lokomotywy, uzbrojenie itp., zamówienia z
        polskiego przemysłu itp. to już nie była tylko regionalna fabryczka maszyn
        rolniczych. Pojawił się "Stomil" - nowa polska marka itd. W dziedzinie handlu
        pojawiły się MTP, zrazu krajowe, od 1925 międzynarodowe, pojawił się
        Uniwersytet - to były rzeczy, których w ogóle przedtem nie było. Miasto z tych
        90-100 tys. Polaków w czasie powstania rozrosło się do 270-280 tys. Polaków w
        przed wybuchem wojny. Czytałem gdzieś, że w tym czasie chyba TYLKO CO TRZECI
        Poznańczyk był urodzony w Poznaniu. To było rozwijające się miasto, gdzie
        stale, w sposób charakterystyczny dla dużych miast, napływali ludzie, przede
        wszystkim z naturalnego zaplecza, jakim jest region.
        A teraz wojna. Jak przypomniał p. Włodek, wielu ludzi (tych potencjalnie
        aktywnych) od razu stąd wysiedlono - to było kilkadziesiąt tysięcy. Odliczając
        tych co zginęli, zostaje jeszcze jakieś 200 tysięcy którzy przetrwali okupację
        w mieście. Nawieziono tu Niemców (z ok. 10 tys. zrobiło się 100 tys.) + 20-30
        tys. Polaków z miast i wsi regionu do pracy w naszym mieście (fabryki,
        zwłaszcza DWM (ex HCP), intensyfikowały wszak produkcję). Tuż przed nadejściem
        frontu, 20 stycznia 1945, zarządzono ewakuację miasta. Te 100 tys. Niemców
        przeważnie uciekło, z Polaków posłuchali tylko ci przymusowo przeniesieni z
        regionu - mieli wreszcie szansę wrócić do domów. Oblężenie i zdobywanie miasta
        musiało przeżyć jakieś prawie 200 tys. - tak się szacuje, stąd taka liczba tych
        co przetrwali okupację w mieście.
        Teraz wracali wysiedleni (a inni wyjeżdżali zagospodarowywać tzw. Ziemie
        Odzyskane, np. Szczecin - był to jakiś ubytek), w styczniu 46 w czasie spisu
        miasto miało chyba ok. 250 tys. - o ok. 30-40 tys. mniej niż w 1939. Przybywali
        też w naturalny sposób nowi ludzie, bo miasto się odbudowywało i rozbudowywało -
        choć proces ten był już sterowany przez władze komunistyczne, to przecież
        przed wojną rownież trwał rozwój miasta i napływ ludności i nie ma w tym nic
        dziwnego. W Czerwcu 56 miasto miało coś około 380 tys. - czyli o 100 tys.
        więcej niż 1939, w którym to roku było o ponad 100 tys. więcej niż w 1919.
        Rozwój był więc równomierny. A jeśli uwzględnimy straty wojenne - a zwracam
        uwagę, że Poznania nie dotknęły tak straszne straty ludnościowe jak np.
        Warszawy - to można to nazwać, że rozwój był nieco szybszy ,tak żeby odrobić te
        straty.
        W sumie Poznań nie doszedł do 600 tys. - maksimum było chyba ok. 591 tys.,
        teraz się obniż
        • Gość: wujas Re: wstyd, wstyd, wstyd IP: *.icpnet.pl 29.10.06, 20:23
          Dodam podsumowanie - liczba ludności miasta wzrosła trochę ponad dwukrotnie w
          stosunku do 1946 i praktycznie tylko dwukrotnie w stosunku do 1939.
          Tych "napływowych" nie ma aż tak dużo. Popatrzmy na Kraków - on przed wojną był
          mniejszy od Poznania, taki ośrodek akademicko-kulturalno-administracyjny, chyba
          w drugiej piątce polskich miast. Po wojnie dostał Nową Hutę - giganta, dzięki
          któremu wzrost ma co najmniej trzykrotny od 1946 i wskoczył do pierwszej trójki
          polskich miast. Wrocław i Szczecin (i Gdańsk też w dużym stopniu) to miasta,
          gdzie ludność tworzyła się "od podstaw", więc nie można ich porównywać.
          Dlatego pisanie, że Poznańczyków (z korzeniami przed wojną) jest tylko ok. 20%,
          jest chyba lekką przesadą. Poznań nie przeżył takiego boomu ludnościowego jak
          Kraków, a poza tym rozwój miasta i napływ ludności są ze sobą integralnie
          związane. Miasta bez nowych mieszkańców się nie rozwijają - wystarczyć porównać
          gospodarczo Poznań z końca panowania pruskiego i Poznań po 20 latach w roku
          1939 - zupełnie inne miasto, mimo, a może dzięki tym 2/3 ludności napływowej.
          Zresztą ci napływowi "powojenni" to nie tylko ludzie z tzw. całego kraju, ale w
          dużej mierze ludzie z Wielkopolski, naturalnego zaplecza naszego miasta. Nie
          twórzmy sztucznego podziału miasto-region.
          Poza tym podział na Poznańczyków z korzeniami przedwojennymi i powojennymi może
          być całkiem niesłuszny - bo jak napisałem ci pierwsi przed wojną sami byli w
          2/3 napływowi. Więc też się tu sprowadzili - jakie to ma za znaczenie, że za
          sanacji, a nie za komunistów. Dla mnie żadne. Jak już grzebiecie w korzeniach
          (jest to ostatnio w Polsce popularne, nawet na najwyższych szczeblach władzy),
          to dzielcie ludzi na tych co się wykażą przodkiem w Poznaniu w ostatnich
          godzinach przed powstaniem - czyli rano 27 grudnia - jak był jeszcze stary
          porządek i nie sprowadzali się tu obcy (np. z Galicji). Ale i tu by można
          szukać, czy ten przodek urodził się w Poznaniu, bo np. taki Cyryl Ratajski w
          Poznaniu się nie urodził - za to gdzieś na wsi pod Gostyniem (czyli w
          zapyziałej miejscowości, jak to ktoś w tym wątku napisał). Możemy się bawić w
          posła Kurskiego, ale dla mnie to wszystko jest bez sensu.
          A że ci napływowi nie znają historii - bo o tym w PRL-u praktycznie nie uczono
          (też chyba tylko o Warszawie i centralnej Polsce) - i wielu tzw. rodowitych
          Poznańczyków też nie zna. Ja znam, ale dlatego, że sam się tym interesuję.
          Dlatego napiszę jeszcze jedno - tzw. Kraj Warty był poligonem doświadczalnym
          narodowego socjalizmu, nie tylko w stosunku do Polaków, ale i do Niemców i
          chyba przede wszystkim do nich. Narodowego SOCJALIZMU, jeśli ktoś nie doczytał.
          Zbyt wielu rzeczy powojenne polskie władze wolały więc chyba nie przypominać.
          Po co budzić jakieś skojarzenia, analogie. Bo jak się człowiek wczyta w
          historię Kraju Warty, to można wiele ciekawych rzeczy zauważyć.
          • renepoznan Uzupełniając wujasa! 29.10.06, 21:16
            Uzupełniając post wujasa o dane z XIX i początku XX w warto zwrócić uwagę na
            szczegółowe zmiany ludnościowe. Potwierdzają one tę część informacji wujasa,
            która dotyczy tego okresu.
            Wg posiadanych danych statystycznych w poszczególnych latach ludność Poznania
            kształtowała się następująco:
            Ludność ogółem:
            W 1816 roku było 23584 osób;
            w1871r. – 56.347 osób;
            1895 r było 73239 osób.
            W 1900r w związku z rozszerzeniem terytorium miasta było 117.0333 osób.
            W 1910r było 150.482 osoby.
            W 1921r było 172.823 osoby
            w 1927r było 237.048 osób. Zatem skok po odzyskaniu niepodległości był
            duzy.Taki wzrost nie mógł byc rezultatem rozrodu. To była w duzej mierze
            ludność napływowa.

            Bardzo ciekawie przedstawiają się dane co do wyznania poznaniaków – w dużej
            części pokrywającego się z narodowością. I tak:
            rzymskich katolików:
            w 1871r było 50,3%; w 1890 – 57,7%; 1910 – 64,1% w 1921r 93,3% a w 1928r
            95,6%.
            Ewangelików
            w 1871r było 36,6%; w 1890r 33,2%; w 1910 31,9% w 1921r. 5,3% a w 1928r 3,2%
            populacji;
            Żydzi
            w 1871r stanowili 13 % poznaniaków; w 1890r 8,8% w 1910r 3,6%; w 1921r 1,2% a w
            1928r 0,9% populacji.
            Inne wyznania nigdy nie przekroczyły 0,5% populacji.

            Szczegółowe dane są w rocznikach i opracowaniach. Zawiera je też Księga
            Pamiątkowa Miasta Poznania z 1929r. Powtarza je też Historia Poznania wydana
            kilka lat temu.

            Z danych tych jasno wynika,, że już za pruskich czasów Poznań był „odzyskiwany”
            przez ludność rzymsko-katolicką w większości polską, której udział w ludności
            Poznania systematycznie rósł. Natomiast wyraźnie choć wolno malał odsetek
            ludności ewangelickiej – w większości niemieckiej. Spadek po odzyskaniu
            niepodległości był juz wyraźny.

            Natomiast niezwykle ciekawe sa dane dotyczące ludności Żydowskiej. To swoja
            drogą na właściwym poziomie może ustawić forumowe dyskusje o żydach w Poznaniu.
            Uswiadomić proporcje!!!
            Mimo dość dużej płodności tych rodzin ich populacja radykalnie spada by w XX
            leciu międzywojennym spaść do około 1% populacji. Po prostu żydzi dość masowo
            przenosili się do właściwej rzeszy a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę
            w zasadzie w prawie 100% optowali za obywatelstwem niemieckim.

            Także wujas ma rację, że bardzo ostrożnie należy szermować argumentem o
            rodowitych poznaniakach. Jednak zbyt uprościł sprawę. Rodowity Poznaniak to
            niekoniecznie poznaniak z dziada pradziada. To przede wszystkim zaaprobowanie
            specyficznej mentalności poznaniaka. Nie zawsze to się udaje – co widać
            niestety na naszych ulicach.
            • Gość: wujas Uzupełniając renepoznan! IP: *.icpnet.pl 29.10.06, 23:38
              Bardzo dziękuję za tak wyczerpujące uzupełnienie (mnie się nie chciało sięgać
              po Księgę Pamiątkową; po prostu pisałem z pamięci jako amator historii). Teraz
              każdy może dokładnie przeliczyć ten skok ludności. Bo to nie tylko był skok
              ludności ogółem (rz.-kat. i ew.), ale i skok samych katolików - z przemnożenia
              procentu i liczby ludności wychodzi mi 95 tys. katolików w czasie spisu 1910,
              160 tys. w czasie spisu 1921 (czyli bezpośrednio po zasadniczej wymianie
              ludności!) i 225 tys. w 1928 jak miasto już "ruszyło z kopyta" (a w 1939 było
              już pewnie te 270-280 tys.). To na pewno nie był rezultat rozrodu (a po drodze
              I Wojna Światowa - ofiary na froncie + ciężkie warunki życia cywilów w
              gospodarce wojennej Hindenburga), ani "przechrzczenia się" ewangelików - oni
              wyjechali. A jeszcze trzeba pamiętać, że było w tym 1910 (później pewnie też)
              trochę katolików-Niemców i też mogli wyjechać. Ten skok to był w przeważającej
              mierze wynik ludności napływowej.
              A wracając do katolików narodowości polskiej, to skok był niebywały i stąd, jak
              pisze Księga Pamiątkowa, w tzw. nowych dzielnicach (Wilda, Łazarz, Jeżyce,
              Górczyn, Sołacz itp.) nagle stworzyły się parafie-kombinaty liczące po 40 tys.
              wiernych. Jest tu pewna analogia do lat 70-tych i 80-tych na Winogradach i
              Ratajach. Z czasów pruskich zostały zaległości w budowie kosciołów katolickich
              (bo ewangelickie wspierało państwo), np. Wilda w ogóle nie miała (na Rynku
              Wildeckim był ewangelicki) i chodzili chyba do Bożego Ciała (!). Łazarz+Górczyn
              miał tylko jeden (MBB; na Matejki był ewangelicki), Jeżyce też jeden (na
              Kościelnej, bo na Szamarzewskiego był ewangelicki), Sołacz chodził do Św.
              Wojciecha itd.
              Ludność żydowska faktycznie wykazywała tendencję spadkową, i to już chyba przed
              I Wojną Światową, ale to był chyba przejaw tej tzw. Ostflucht - ucieczki ze
              wschodu. W naszej świadomości dotyczyła ona głównie Niemców (stąd te
              dodatki "motywacyjne" dla urzędników na wschodzie), ale asymilujący się Żydzi
              też wyjeżdzali by robić karierę - w Poznaniu i w Wielkopolsce (i w innych tzw.
              prowincjach wschodnich) małe były szanse, celowo władze utrzymywały tu zaplecze
              rolnicze wielkich miast Rzeszy (choć oczywiście poziom rolnictwa był wysoki,
              sieć kolejowa dla obsługi majątków też gęsta itp.), a przemysł był niewielki i
              służący głownie regionowi - np. maszyny rolnicze (Cegielski), nawozy sztuczne
              (Luboń) i ogólnie przetwórstwo rolno-spożywcze (choć oczywiście wszystko na
              wysokim poziomie - cukrownie, rzeźnie, młyny itp.), no i warsztaty kolejowe
              (ZNTK) w Poznaniu, a tuż przed I Wojną Światową także w Pile - ale to też
              służyło głównie rozbudowywanej w regionie sieci kolejowej. Nie było zacofania
              (była infrastruktura komunalna - wodociągi, gazownie, elektrownie, i to w ilu
              małych miastach, nawet oczyszczalnie - np. Poznań w 1909), ale nie było
              specjalnych atrakcji. Tak w Poznaniu, jak i w innych miastach - np. czytałem o
              Międzychodzie, że bodajże promenadę wokół jeziora (czy coś w tym rodzaju)
              ufundował tam w 1910 kupiec, wywodzący się z tego miasta (chyba Niemiec), ale
              który karierę zrobił w Berlinie - ot tak przez sentyment do miasta skąd
              pochodził, ale gdzie perspektyw specjalnych nie miał.
              Ostflucht, jeżeli mogę tak to nazwać, dotyczył tak samo Polaków - generalnie z
              prowincji wschodnich się wyjeżdżało (niezależnie od narodowości) do wielkich
              przemysłowych/portowych miast Rzeszy (Wrocławia, Legnicy, Szczecina, Berlina,
              Drezna, Halle, Hamburga, Bremy, Kilonii itd.) albo do zagłębia Ruhry - do
              Westfalii i Nadrenii (Essen, Dortmund, Gelsenkirchen, Bochum itd.). Ilu ludzi
              tak wyjechało - wystarczy popatrzeć na Sejm Dzielnicowy w 1918 roku i ilość
              delegatów. Historycy piszą, że wybierano jednego delegata/delegatkę na 2500
              mieszkańców polskiej narodowości, przy czym na odległych terenach bywało
              gorzej - wszak trzeba jeszcze było opłacić ich wyjazd na te kilka dni do
              odległego o kilkaset kilometrów Poznania itp. Stąd silniej reprezentowana była
              Wielkopolska, nieco słabiej bywały pozostałe prowincje wschodnie, a zwłaszcza
              tzw. Obczyzna ("głębia" Rzeszy). Ale...
              "Dziennik Polskiego Sejmu Dzielnicowego" (korzystałem z reprintu tej
              publikacji) podaje listę wszystkich delegatów i delegatek (razem ok. 1400) z
              poszczególnych miejscowości, grupując ich powiatami. I tak Poznań + powiaty
              poznańskie (Poznań ówczesny, przyszłe dzielnice - Główna, Winiary, Starołęka i
              Naramowice oraz tereny pozostające nadal poza miastem - powiat dzisiejszy)
              miały 65 przedstawicieli, zaś Berlin + powiat berliński (dzisiejszy wielki
              Berlin) miały tych przedstawicieli aż 70 (!). Taka Nadrenia-Westfalia (głównie
              zagłębie Ruhry) miała ich 46.
              Ogólnie się pisze, że w Berlinie mieszkało 100 tys. Polaków - obywateli Rzeszy.
              Tyle samo mieszkało ich w Poznaniu, może nawet mniej, liczba delegatów może być
              istotna (bo raczej jest proporcjonalna - z Berlina nie jest do nas daleko -
              bliżej niż z Olsztyna, Gdańska, Katowic; to z Westfalii musiało sporo kosztować
              zorganizować do nas wyjazd kilkudziesięciu delegatów). Pisałem o Poznaniu -
              stolicy ziem polskich zaboru pruskiego. Ale warto by się zastanowić, jakie było
              największe polskie miasto w Prusach - czy to na P., czy też to na B.
              (podejrzewam, że te 100 tys. w Berlinie według naszych publikacji jest chyba
              liczbą zaokrąglaną do setek tysięcy, bo nikt specjalnie się tym tematem nie
              zajmował - ciekawe ilu tam było Polaków faktycznie - bo wygląda, że więcej niż
              w Poznaniu).
              A na koniec - ja wcale nie chciałem upraszczać, że rodowity Poznaniak to tylko
              z dziada pradziada. W żadnym przypadku! Celowo chciałem pokazać, że ci co się
              chwalą, że są Poznańczykami, bo ich przodkowie mieszkali w Poznaniu przed
              wojną, mogą się okazać też ludnością napływową - bo 2/3 przedwojennych
              Poznaniaków takimi było. Żeby nie tworzyli takich stereotypów, bo moim zdaniem
              stąd właśnie (z ciągłego napływu ludności) płynie siła tego miasta - i wielkich
              miast w ogóle.
              A taki Kraków po I Wojnie Światowej nie miał chyba takiej wymiany ludności,
              dopiero potem doczekał się dodatku-giganta w postaci Nowej Huty (ciekawie jaki
              jest ludnościowo podział na stary Kraków i jego osiedla z wielkiej płyty oraz
              starą Nową Hutę i jej osiedla z wielkiej płyty - bo centrum N.H. jest jeszcze
              dosyć tradycyjne urbanistycznie i zbudowane z cegły - patrz "Człowiek z
              marmuru"; ten podział widać chociażby w ich sieci tramwajowej - to są jakby
              dwie połączone). Stąd chyba takie pojawiające się opinie, że tam trzeba się
              wykazać przodkami na Cmentarzu Rakowickim - w Poznaniu tego na szczęście nie ma.
              • kalamata99 Poznan & Warthegau 01.11.06, 18:39
                Bardzo jestem wdzieczny pp. Wujasowi i Wlodkowiemerytowi za podanie szczegolowych informacji. Szkoda, ze w dyskusji odzywaja sie becwaly typu mirka z Kanady. Wracajac do rzeczy to podkreslanie, ze wiekszosc ludnosci Poznania (takze przedwojennego)jest naplywowa nie ma nic do sprawy. Warthegau to przeciez caly region i wysiedlania objely nie tylko Poznan. W Kaliszu moja matka i jej rodzice byli wysiedleni, z kolei moj ojciec, a pozniej jego brat i jego ojciec byli wywiezieni do Niemiec na roboty. Pamietam, ze juz w latach 60-ch ojciec mowil o tym, ze Holendrzy, ktorzy przez dwa lata byli z nim w tym samym obozie pracy dostawali niemiecka emeryture, a on dopiero pare lat temu dostal chyba jednorazowo ok. 3000 DEM (za piec lat!!!). Wlodekemeryt ma racje, ze RFN nie uznaje Ukladu Poczdamskiego, choc wbrew temu co twierdzi niemiecki rzad, to Niemcy byly reprezentowane w Poczdamie. Ich reprezentantem byly Zwycieskie Mocarstwa bowiem "bezwarunkowa kapitulacja" podpisana przez Niemcow oznacza, ze pod wzgledem prawnym wladza w Niemczech byli alianci i w zwiazku z tym mieli calkowite prawo reprezentowac Niemcow na konferencji poczdamskiej. Jesli chodzi o majatki poniemieckie na Ziemiach Odzyskanych, to sadzilem, ze NRF wyplacil juz za nie odszkodowania swoim obywatelom. Teraz chca dodatkowo wyszarpac jeszcze cos od Polski. Moim jedynym pocieszeniem jest to, ze mozemy traktowac jako rodzaj zadoscuczynienia posiadanie zbiorow Preussischer Kulturbesitz. Te zbiory znaleziono na Ziemiach Odzyskanych i jako takie razem z calym mieniem ruchomym i nieruchomym przeszly legalnie w posiadanie Polski. Uwazam, ze smialo i bez falszywego wstydu powinnismy publicznie wystawiac manuskrypty dziel Mozarta, Beethovena i in., skoro Niemcy wystawiaja oltarz z Pergamonu czy tez glowe Nefertiti, do ktorych maja dosyc watpliwe tytuly prawne.
                • Gość: wujas Re: Poznan & Warthegau IP: *.icpnet.pl 01.11.06, 20:17
                  Dziękuję za przypomnienie faktu, że Niemcy bezwarunkowo skapitulowały. Przy
                  tych dyskusjach czasami umyka to naszej uwadze, ale jest to chyba istotne.
                  Wszak Polska nie skapitulowała i miała swój rząd cały czas - stąd inaczej
                  trzeba patrzeć np. na układ brzeski z bodajże 28 września 1939, ustanawiąjący
                  na Bugu granicę niemiecko-radziecką (i wiele innych rzeczy), a inaczej na układ
                  poczdamski. Ten pierwszy był zawarty przez dwa inne państwa z pominięciem
                  naszego działającego rządu (teoretycznie moglibyśmy się przecież zgodzić - np.
                  dwa pierwsze rozbiory "zalegalizowano" w Sejmie, chociaż trzeciego, tego
                  całkowitego, już nie), więc kompletnie bezprawny, ten drugi zawarto po
                  kapitulacji, gdy rząd niemiecki sam oddał we "władanie" innych państw.
                  Niemcy mogą co prawda tłumaczyć się, że skapitulowali w wyniku działań
                  wojennych - czyli w wyniku przemocy aliantów (bo niestety wojna jest brutalna) -
                  stąd nie było to "oddanie się" z całkowicie nieprzymuszonej własnej woli. Ale
                  zawsze możemy im przypomnieć, że to oni tę wojnę rozpętali - na własne ryzyko.
                  A moje uwagi co do pochodzenia mieszkańców Poznania oczywiście nie wiążą się
                  bezpośrednio z tematem wysiedleń, jednakże w niniejszym wątku przy okazji
                  historii Warthegau zaczęły pojawiać się pewne stereotypy i stąd moja reakcja. W
                  każdym razie nie miało być to odebrane w ten sposób, że wysiedlenia dotyczyły
                  tylko Poznania. Dotyczyły całej Wielkopolski i nie tylko jej, bo Kraj Warty
                  sięgał aż za Łódź. Wysiedlenia dotyczyły tak samo innych regionów zachodniej
                  Polski wcielonych do Rzeszy - chociażby Pomorza, Górnego Śląska, północnej
                  części Mazowsza dołączonej do Prus Wschodnich (o ile dobrze kojarzę) itd. Te 60
                  tysięcy z Poznania było chyba po prostu proporcjonalną częścią wszystkich
                  wysiedlonych z zachodniej Polski (ponad 650 tys., jak przypomniał pan Włodek).
                  Ze swej strony dodam tylko, że temat wysiedleń, mimo tego co się tu pisze,
                  przewija się raz po raz w mediach - np. kiedyś w jakiejś z gazet czytałem opis-
                  wspomnienie z takiego wysiedlenia w Pniewach, gdzie za punkt przejściowy
                  służyło więzienie we Wronkach. Oczywiście pora roku i warunki atmosferyczne
                  były jak zwykle wybitnie "sprzyjające" takiej akcji. Temat wysiedleń pojawiał
                  się nawet w ogólnopolskich filmach, że przypomnę wysiedlenie z pomorskiego
                  Tczewa pokazane w serialu "Polskie drogi" (i pokazano je bez tych politycznych
                  (komunistycznych) konotacji, jakimi nasycony jest serial). A że nie obchodzimy
                  tej rocznicy - to inna sprawa.
                  Paradoksalnie wydaje mi się, że temat wysiedleń bywa nawet lepiej naświetlony
                  niż historia tych co tu zostali. Być może dlatego, że ci którzy zostali
                  wysiedleni, znaleźli się w GG i jego warunkach okupacyjnych, razem ze "starymi"
                  przedwojennymi mieszkańcami terenów GG. Historia GG jest lepiej znana i tym
                  samym częściej pojawiają się motywy wysiedlonych poznaniaków (i nie tylko ich),
                  bo oni w życiu GG w sposób oczywisty uczestniczyli. Kojarzę sobie scenę z filmu
                  bodajże "Ludzie z pociągu" Kutza - na stację kolejową w białostockiem dzwonią
                  po niemiecku z komendy, a zniknął żandarm (?) i nie ma kto z Niemcami
                  porozmawiać, więc Nikiemcy zaraz przyjadą bo jest podejrzana sprawa (a lepiej
                  żeby nie przyjeżdżali ze swoimi metodami dochodzeniowymi); zawiadowca pyta się
                  sporej grupy pasażerów, którą własnie wysadzono wskutek awarii wagonu, czy nie
                  ma tu jakiegoś poznaniaka (dosłownie). To pytanie było naturalne dla ludzi z GG
                  (czego na filmie nie tłumaczą) - bo poznaniak (=mieszkaniec całego woj.
                  poznańskiego, nie tylko miasta, tak to rozumiano w innych regionach Polski;
                  zresztą mógł być to pomorzak tak samo, ogólnie "poznaniak") na pewno zna
                  niemiecki, a tylu ich przesiedlono, że jakiś musiał jechać w lokalnym pociągu
                  na Podlasiu. Na pewno coś pokręciłem z filmu, ale to pytanie sobie zapamiętałem
                  (ta scena jest oczywiście tylko fragmentem filmu).
                  Za to w mediach, jak i w sztuce (literaturze, filmie) jest chyba nieobecny
                  temat życia na ziemiach wcielonych do Rzeszy. O tych co zostali i jak tu żyli,
                  własciwie chyba się nie mówi - jak już to tylko w naszych lokalnych mediach i
                  publikacjach (np. w Kronice Miasta Poznania przy okazji tomów dzielnicowych).
                  Stąd to jest temat w Polsce naprawdę nieznany i stąd chyba zdarzają się takie
                  poglądy, że tu w ogóle nie było Polaków (sam takie coś raz usłyszałem). Ludzie
                  z GG pamiętają przecież mnóstwo "poznaniaków" których do nich przywieziono (i
                  po wojnie wracali z powrotem), a jednocześnie filmy i literatura mówią o
                  okupacji (i państwie podziemnym) tylko w GG. Tu przecież nie było nic (bo było
                  zakazane, jak mawiają złośliwi) - tyle wiedzą ludzie. I to jest moim zdaniem
                  chyba jescze poważniejszy problem, aby uświadomić reszcie Polski jak żyli
                  ludzie których wcielono do Rzeszy, a nie wysiedlono do GG bądź nie wywieziono
                  do pracy w starej Rzeszy - i te 5,5 roku musieli tu przeżyć.
    • qwardian Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 01.11.06, 05:12
      A jakże, moja matka jako dziecko z rodzicami została wyrzucona z domu w
      piętnaście minut, następnie obóż na Głównej i wypędzenie do GG (Krakowa). Była
      wtedy straszna zima i potworne warunki w pociągu. Dobrze Panie Włodku, że
      przypomniał pan ten straszliwy czas.
      • mirek.zkanady Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 01.11.06, 15:37
        Ciekawe czy dziadek Tuska bral udzial w nadzorowaniu calej akcji?...
        • renepoznan Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY 01.11.06, 15:43
          mirek.zkanady napisała:

          > Ciekawe czy dziadek Tuska bral udzial w nadzorowaniu calej akcji?...

          Gdybyś nie był tak głupio zaperzony to byś wiedział, że w tym czasie dziadek
          Tuska siedział w hitlerowskim obozie koncentracyjnym - chyba Sztuthofie.
        • Gość: Mirek z Kanady troche luzu, Rene IP: *.vn.shawcable.net 01.11.06, 17:07
          pozartowac nie mozna?

          PS Mojego Ojca, Stryja i Babcie tez w ramach tej samej akcji wysiedlono do GG.
          Babcia nie chciala podpisac volkslisty. Dziadek w tym czasie byl w
          obozie "jenieckim" w Kozielsku...

          Nie wynosmy wiec tu dziadka Tuska na oltarze.
          • Gość: wlodek-emeryt Re: troche luzu, Rene IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.06, 19:53
            w nawiazaniu do ewentualnych roszczeń niemieckich obywateli za utracone
            mienie to państwo niemieckie przewidziało dla nich odpowiednie rekompensaty
            wypłacone w latach pwojennych i tak;
            1)W roku 1949 wypałacano im "SOFORTHILFEGESETZ-"odszkodowania przez specjalnie
            powołane urzędy,
            2)Niemiecka Ustawa Zasadnicza-Konstytucja przewidziala rekompensaty dla
            przesiedlonych wypłacane na mocy ustawy z dnia 14.08.1952 r-"GESETZ UBER DEN
            ALLGEMEINEN LASTENAUSGLEICH" JAKO sWIADCZENIA WYRÓWNAWCZE JAKO FORMA
            ODSZKODOWANIA m.innym za utratę gospodarstwa domowego,
            3)Obowiązek rekompensat powinien wynikac z suwerennych aktów niemieckiej władzy
            państwowej w oparciu o art.3 ust.1 Ustawy Zasadniczej-zasada równości wymaga
            aby ustawodawca stworzył regulacje rekompensacyjne także dla osób
            wywłaszczonych na mocy konfiskat związanych z prawem okupacyjnym na miarę
            własnych możliwości finansowych.
            Reasumując ;przesiedleni obywatele niemieccy w ramach ustaleń 4 mocarstw w
            umowie poczdamskiej otrzymali juz odszkodowania i rekompensaty za utrate
            gospodarstw domowych.
            Tylko jak zawsze w historii biednemu wiatr zawsze w oczy-oni wywołali
            zawieruche wojenną ,zagrabili co trzeba,dostali od panstwa sprawcy
            odszkodowania o obywatele polscy najbardziej w II wojnie poszkodowani-
            figę,dlatego dziwie sie decydentom w Warszawie ,że chcemy zrównać nasze
            nienaprawione krzywdy z roszczeniami obywateli panstwa sprawcy,którzy
            otrzymali w rozmaitej formie rekompensaty.Przeciez chyba nie będziemy
            przepraszać naszych sąsiadów za nasza historię i nasze krzywdy-bylismy
            wyjatkowo cierpliwi i kulturalni w dochodzeniu od panstwa niemieckiego
            ewentualnej rekompensaty za niezgodne z prawem międzynarodowym konfiskaty i
            wywłaszczenia.
            pozdrawiam i dziękuje za
            zainteresowanie
            Wlodzimierz Nowak

            i zachęcam do nawiazania kontaktu osobistego
            CK ZAMEK ul.Fredry 7 pok 5 środy od 14-16,piatki od 13-15
          • Gość: wujas Re: troche luzu, Rene IP: *.icpnet.pl 01.11.06, 21:29
            Nikt tu Józefa Tuska nie wynosi na ołtarze. Jest tylko prośba by nie żartować z
            ludzkiego nieszczęścia, bo nie o takie żarty nam chodzi. Pożartować zawsze
            można, tylko jest kwestia z kogo i jak. Zresztą jeśli chemy żartować z kogoś
            kto przegrał wybory prezydenckie, to informuję, że Józefa Tuska nie było na
            liście kandydatów, co więcej on już dawno nie żyje.
            A że go nie wysiedlono zimą 1939/40 do GG - no bo siedział już dawno w
            Stutthofie. Paradoksalnie przez wiarę w porządnych Niemców, bo jak uciekł
            bojówkom wdzierającym się 1 września do jego gdańskiego mieszkania, to poszedł
            zgłosić to włamanie na komisariat - no i już nie wyszedł z tego komisariatu.
            Jak sam się zgłosił...
            W Gdańsku przecież wojny jako takiej nie było (a i skąd J. Tusk miał wiedzieć w
            tym momencie o ataku na Polskę), bo Wolne Miasto Gdańsk to nie była Polska i
            WMG nie musiało być zaatakowane tak frontalnie przez Wehrmacht - kogo by miano
            atakować, tę większość niemiecką? Rano 1 września (póki by się nie zorientował,
            co się dzieje z Pocztą i Westerplatte) mogło się mu wydawać, że jest to wciąż
            praworządne państwo i trzeba takich rozrabiaków po prostu zgłosić na policję.
            Dalszego ciągu tej historii już nie będę przypominał.
            Dodam tylko, że J. Tusk, jako obywatel WMG, nie miał prawa służyć w Wojsku
            Polskim (wojsku obcego państwa!), podobnie jak wszyscy autochtoni z tzw. Ziem
            Odzyskanych - od urodzenia obywatele Rzeszy. Więc nie licytujmy się, kto gdzie
            miał dziadka w jakiej armii.
            W zasadzie ja jako poznaniak mógłbym się nie przejmować tymi rodowitymi
            gdańszczanami i ich problemami z dziadkami w Wehrmachcie. Ale nie podoba mi się
            to tzw. żartowanie, bo to nic innego jak propaganda PRL-u, który robił wszystko
            (nie tylko przez propagandę) żeby pozbyć się autochtonicznej ludności z Ziem
            Odzyskanych. Nie ma autochtonów - nie ma świadków - ciemny lud wszystko kupi.
            Tu przypomina mi się taki film dokumentalny, puszczany w KinoPolska przy okazji
            jakiegoś fabularnego, a opisujący historię pewnego lekarza z Piły, który
            urodził się na Ziemi Złotowskiej jeszcze za czasów Rzeszy i zdążył tam przeżyć
            kilka (kilkanaście?) lat. Opisywał prześladowania rodziny przez Niemców,
            zwłaszcza podczas wojny, gdy nie było już polskiego konsula w Pile, który
            mógłby interweniować, tak jak to czynił do sierpnia 1939. A potem opisywał
            problemy, jakie już jemu (gdy to on był już dorosły) robiły nowe polskie
            władze. To, że był autochtonem, było przez cały czas powodem problemów i swego
            rodzaju prześladowań ze strony pilskich władz. Obiecano mu pomoc w sprowadzeniu
            prochów krewnych straconych w głębi Rzeszy (pochowanych na terenie ówczesnego
            NRD)- ale w sumie mu władze nie pomogły, bo można w ten sposób było się odegrać
            na człowieku. Niech ma nadzieję - a tu nagle nic z tego. Ot taka zabawa.
            Film ten wyglądał na taki dokumentalny nakręcony pewnie podczas jakiejś
            polskiej "odwilży" (sądzę, że może około roku 1981, patrząc na wiek bohaterów)
            i potem odłożony na półkę. Przypuszczam, że ten lekarz już dawno jest na
            emeryturze, być może już nie żyje.
            Dlatego proszę - jeśli żartujemy, to nie z cudzego nieszczęścia. I jak mamy coś
            do Donalda Tuska, to żartujmy z niego. Nie z nieżyjącego od lat Józefa Tuska.
            Bo to dotyka wiele rodzin autochtonicznych, które widzą, że mimo upływu 60 lat
            od końca wojny nadal są uważane za Polaków drugiej kategorii.
            • cortez_i_pizarro Znasz wiele szczegolow... 02.11.06, 00:49
              Jekie jest ich zrodlo? Czy Gefraiter Sepp Tusk sam ci je opisal czy tez
              wyczytales je w "Der Voelkischer Beobachter"?
              • Gość: wujas Re: Znasz wiele szczegolow... IP: *.icpnet.pl 02.11.06, 19:25
                Muszę zmartwić przedmówcę, ale w szkole uczyli mnie najpierw i przede wszystkim
                polskiego i zaraz potem rosyjskiego. Tylko trochę mi się udało pouczyć języków
                zachodnioeuropejskich, więc niespecjalnie mogę korzystać z tych beobachterów.
                Dlatego posługuję się publikacjami polskojęzycznymi (innym pozostawiając
                przyjemność ich podziału na polskie i niepolskie - ja wolę raczej oceniać same
                artykuły) i tym co się znajdzie w internecie - ale też w języku polskim. I mnie
                to osobiście bardzo cieszy, że mogę czytać po polsku, a nie muszę czytać np. po
                niemiecku - nasz język jest naprawdę piękny.
                Ze względu na moje zainteresowania historią Wielkopolski w XIX/XX wieku, czyli
                pod zaborem pruskim, w powstaniu, w II RP czy pod okupacją, natrafiłem kiedyś
                na sprawę zachodnich i północnych fragmentów Wielkopolski, które po traktacie
                wersalskim pozostały w granicach Niemiec - i na złość Polsce zachowano im nazwę
                prowincji poznańskiej. I stąd to zainteresowanie historią również tych terenów
                i ludności autochtonicznej. Nie tylko wielkopolskiej ale i pomorskiej, bo
                identyczną sutuację miały zachodnie skrawki Pomorza Gdańskiego, które również
                utrzymywano jako osobny twór administracyjny - pamiątkę wersalskiej "zbrodni".
                Idąc po nitce do kłębka musiałem zatem natrafić również na kwestię krzywd,
                jakie ludność autochtoniczna doznawała w Polsce, kiedy ta do nich ponownie
                zawitała. I o tym można było przeczytać już na wiele lat przed sprawą dziadka
                Tuska. A kiedy ta sprawa się pojawiła, znając kontekst (Gdańsk = WMG), można
                było łatwo pokojarzyć informacje pojawiające się w mediach (nieraz sprzeczne,
                ale te sprzeczne zawsze się z czegoś biorą) z ogólnymi informacjami o historii
                tych ziem.
                Niemniej nie chodziło mi o to, że krzywdzi się Józefa Tuska, tak jak z
                autochtonami czynił to PRL. Akurat przeglądając informacje o nim, nie
                natrafiłem na takie rzeczy, że on doznawał specjalnych krzywd od PRL-u. Właśnie
                nie. Za to można poczytać szczegóły o 1 września, ktoś w latach 60-tych spisał
                dokładną historię, można się dowiedzieć jak to J. Tusk jechał tramwajem, co
                widział itp. Niesamowicie szczegółowe, wygląda na prawdziwe (zwłaszcza jak się
                nie jest z Gdańska i zna się miasto tyle, co z wycieczki) - tylko, że to jest
                relacja innej osoby. Mogło akurat tak być, ale wcale nie musiało.
                A co do krzywd, chodziło mi o współczesnych potomków autochtonów, że to oni
                mogą się czuć ciągle obywatelami drugiej kategorii, jak w PRL-u ich przodkowie.
                Tak jak napisałem wcześniej - jeśli chcemy by centralna Polska uznawała naszą
                historię, to my nie odrzucajmy historii ziem będących przed wojną w granicach
                Rzeszy.
                Ale wracajmy już do podstawowego tematu, czyli do historii Kraju Warty.
    • Gość: mag43 Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 22:22
      Sprawa niezwykle ważna i godna przypomnienia. Serdecznie dziękuję i żałuję, że
      pamięta o tym emeryt a nie szkoły i młodzież.
      • Gość: wlodek-emeryt Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 18:08
        kol.cortez i pizarro ty straciłeś dużo czasu na poznawanie historii konkwisty -
        zdobywania ameryki łacińskiej przez hiszpanów za co tobie cześć i chwała a
        mnie interesuje historia regionu a szczególnie m.poznania na co poswiecam swój
        czas prywatny-poznaje opracowania szczególnie zasłużonego dla regionu i miasta
        prawnika -specjalisty prawa międzynarodowego prof. UAM P.Alfonsa Klafkowskiego
        który poświęcił całe swoje twórcze życie sprawom polsko-niemieckim w aspekcie
        prawa międzynarodowego,prof.Czesława Łuczaka z jego sztandarową pozycją -
        pierwszą publikacją obejmującą kalendarium wydarzen wojny,okupacji na terenie
        m.Poznania oraz Wielkoplski"Dzień po dniu w okupowanym Poznaniu" oraz innych
        materiałow zródłowych dotyczących tamtych czasów.Przepraszam ciebie za zbyt
        dużą porcję wiedzy o tamtych czasach ale nie potrafię do tematu podejść
        powierchownie. Jednocześnie pragne podziękować redakcji "Głosu Wielkopolskiego"
        a szczególnie red.Kmiecikowi za wykazane zainteresowanie tym tematem w artykule
        opublikowanym w wydaniu sobotnim.Mam nadzieję ,że na tym nie przestaniemy
        bo "nic co poznanskie i wielkoplskie nie jest nam obce i obojętne"
        • Gość: wujas Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.icpnet.pl 02.11.06, 20:06
          Panie Włodku, uzupełnię pańską wypowiedź - "Dzień po dniu w okupowanym
          Poznaniu" został rozwinięty później w szersze opracowanie "Dzień po dniu w
          okupowanej Wielkopolsce i Ziemi Łódzkiej (Kraju Warty)" - informacje z Poznania
          zostały skrócone na rzecz równoważnych informacji z całego regionu, oczywiście
          nadal w formie kalendarium.
          Nadmienię tylko, że "Dzień po dniu w okupowanym Poznaniu" jest przydatną
          publikacją dla wszystkich szukających informacji o okupacyjnych dziejach
          miasta, bo prof. Łuczak po pierwsze zebrał możliwie dużo wydarzeń, a po drugie
          zebrał na ich temat możliwie dużo szczegółów (choć oczywiście wiele faktów z
          czasów okupacji pozostaje jeszcze niewyjaśnionych). Z rzadko przypominanych
          wydarzeń, a zawartych w książce prof. Łuczaka, można wymienić tzw. akcję
          specjalną w Krzesinach.
        • Gość: wujas Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.icpnet.pl 02.11.06, 21:31
          Nasunął mi się temat uzupełniający niniejszy wątek, czyli dalsze (powojenne)
          losy wysiedlonych. To akurat w kontekście mojej ciotki. Kiedy wrócili po wojnie
          z kieleckiego (niestety już nie w komplecie), to nowa władza roztoczyła nad
          nimi "opiekę" - żeby dać im odczuć, że w nowym ustroju też są wrogim elementem.
          Mieszkanie, w jakim musieli mieszkać, było fatalne, nie mówiąc o utrudnianiu im
          dalszego życia - w państwie totalitarnym dawało się to zrobić bez problemu.
          Stąd poniższe spostrzeżenie do naszego tematu. Wysiedlenia z 1939/40 służyć
          miały pozbyciu się ludzi potencjalnie najbardziej aktywnych (=osłabienie
          polskiego społeczeństwa). I pod tym względem przeprowadzoną akcję trzeba uznać
          za "wzorową", o ile w ogóle takie "pozytywne" słowo można tu użyć. Dane o
          Poznaniakach (o Polsce w ogóle) na pewno były gromadzone od dawna przez
          Niemców, okupanci byli "starannie" przygotowani. I moim zdaniem tym samym
          ułatwili zadanie komunistom, którym tak samo przeszkadzała ta najbardziej
          aktywna część społeczeństwa. Nowe władze nie musiały po prostu rozpracowywać
          tak od podstaw naszego społeczeństwa, tylko wiedziały, kogo już od razu
          otoczyć "opieką". Zdecydowanie ułatwiało to robotę. Może ten schemat nie jest
          idealny i nie wyglądało to zawsze tak prosto (UB też nie było takie głupie,
          żeby sobie samemu nie dać rady), ale ze znanych mi historii wysiedlonych (jak
          ciotka) takie coś się wyłania - najpierw Niemcy, potem PRL. Życie nieraz
          kompletnie zniszczone.
          • Gość: wlodek-emeryt Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 23:16
            godejmy po naszymu-tej wuja zapraszam na mokke do wiaruchny na fredry i innych
            szczunów tyż-adres mailowy wlodek.nowak @onet.pl
            • Gość: Jerry Re: jutrzejsza rocznica -utworzenia KRAJU WARTY IP: *.izacom.pl 02.11.06, 23:46
              Co nie odbierasz komóry. Pozdrawiam Jerry.
              • Gość: ? Rocznica utworzenia KRAJU WARTY IP: 142.94.86.* 29.11.06, 16:30
                Jak sie udalo to spotkanie?
                Ilu ludzi przyszlo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka