Dodaj do ulubionych

Mamy, które rodziły w św. Rodzinie...

02.02.08, 09:35
...przeczytałam właśnie relację z porodu i tego co po nim w szpitalu
przy ulicy Lutyckiej.

Może są na tym forum mamy, które rodziły w szpitalu św. Rodziny i
podzielą się ze mną (wybrałam ten szpital) swoimi wspomnieniami z
porodu i pobytu?

Chodziłam do szkoły rodzenia pod patronatem tego szpitala, ale jak
wiadomo wszystkiego się na takich zajęciach nie dowiem, a już na
pewno tego co złe :(((
Obserwuj wątek
    • bezak25 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 02.02.08, 10:07
      jest tu cala masa postow na temat porodow w sw. rodzinie, o co ci konkretnie chodzi?? Mam Ci zrelacjonowac swoj porod??
      • magda.powalowska Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 02.02.08, 18:24
        Już sama nie wiem czego chcę się dowiedzieć :(
        Jest tyle rozbieżności pomiędzy tym co mówiła położna w szkole
        rodzenia, a tym co opowiadają (piszą) o swoich porodach dziewczyny z
        forum :(

        Położna na przykład mówiła o aktywnym porodzie, a tu w co drugim
        poście dziewczyny piszą, że położne kazały im leżeć tylko dlatego,
        że miały KTG :( Podobno można się w nim swobodnie poruszać, kable
        mają około 2m, więc można stać, kucać, kołysać się na piłce itd...

        Położna nic nie mówiła o salach będących na parterze (oddział
        ginekologiczny), do których można trafić po porodzie, i do których
        nie przynoszą dzieciaczka nawet do karmienia :( Gdy ją o to
        zapytałam - zaprzeczyła :( Nie wiem juz komu wierzyć :( Każda coś
        słyszy, potem o tym piszą, a ja nie ukrywam, że trochę się
        denerwuję :) Wiem, że może nie być idealnie i tak jak sobie to
        wymarzyłam, ale chciałabym, by pewne zasady były jasne i
        przestrzegane :)

        Podobnie jest z "dokarmianiem" dzieci na oddziale noworodkowym -
        położna i specjalistka od laktacji tyle trąbiły o konieczności
        samodzielnego karmienia, o tym, że każda położna pomoże itd... a tu
        czytam, że guzik prawda, że wcale nie uczy się matek karmienia tylko
        dokarmia dzieci z butelki :(

        Jedna dziewczyna jest już 1,5 roku po porodzie w św. Rodzinie i ma
        taką depresję, że aż strach - nie wiem co mam o tym myśleć :(

        Dziewczyny piszą o niejakim dr Kuligowskim takie rzeczy, że aż
        wierzyć się nie chce, że nikt nie odsunie go od wykonywania zawodu :(

        Mam mętlik w głowie, bo chcę tam rodzić, ale nie ukrywam, że trochę
        się tego obawiam :(((
        Jeśli możesz mnie jakoś uspokoić to bardzo proszę :)))



        • bezak25 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 02.02.08, 22:33
          hmm, co mam ci napisac... nigdy nie wiadomo na co sie trafi... Jeski chodzi o dr Kuligowskiego czy jak on sie tam nazywa, to mialam niestety "przyjemnosc" byc zbadana na poczatu porodu przez niego i napisze ci szczerze - poryczalam sie z bolu :( To byl chyba najgorszy moment z calego porodu, bo niczego tak zle nie wspominam (nawet boli partych) jak tego :(( Wiec niestety to co o nim pisza to prawda, jest potworny. na szcescie juz pozniej badala mnie tylko i wylacznie polozna ktora odbierala porod.
          Jesli chodzi o dokarmianie dzieci, to sluszalo sie na oddziale to i tamto, ale ile w tym prawdy, to nie wiem. Wiem tylko, ze jedna dziewczyna z "mojego" pokoju miala za malo pokramu, wiec muiala podpisac zgode na dokarmianie. Wiem na pewno, ze polozne dokarmiaja woda z glukoza, nie wiem natomiast czy podaja dzieciom cos innego.
          Jesli chodzi o aktywny porod, to przez pierwsze godziny produ moglam chodzic, nie bylam w ogole podlaczona do ktg, bylam pod prysznicem itp. Potem dostalam zzo, wiec nie bardzo moglam sie ruszac, lezenie bylo mi na reke, pod koniec porodu bolalo tak bardzo, ze nie wyobrazam sobie chodzic, czy stac, nie dalabym rady. Zreszta na poczatku tez cholernie bolalo, gdyby nie patnr nie ustalabym sama podczas skurczu, wiec mi nie odpowiadal aktywny porod :) To kwestia tego co komu pomaga zlagodzic bol, u mnie mama wrazenie, ze ruch go potegowal.
          Ja wiele rzeczy slyszalam (rowniez z tego forum) na temat tego szpitala, ale mimo wszystko, nie zaluje ze tam rodzilam. A przeciez tez nie wiedzialam co mnie tu spotka... Kazdy porod jest inny, nie da sie zagwarantowac,ze bedzie tak czy siak. W kazdym ze szpitali w poznaniu mozesz sie rozczarowac, lub byc zadowolona.
          Jest cala masa zlych opinii o polnej, a mojee dwie kolezanki, ktoe rodzily kilka tyg. temu sa bardzo zadowolone. Wiec sama widzisz, ile porodo tyle opinii. Kazdy szpital ma jakies plusy i minusy, ale decyzja nalezy do Ciebie.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          • magda.powalowska Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 02.02.08, 23:37
            Dzięki wielkie :)

            Już wybrałam - tam będę rodziła - i niech się dzieje co chce :)))
        • jola270 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 15.02.08, 22:15
          Sw rodzina to masakra nie widziałam gorszego szpitala nie wybieraj sie tam!!!!
          • magda.powalowska Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 16.02.08, 10:52
            Jesteś jedną z niewielu dziewczyn, które skrytykowały ten szpital.
            Jestem ciekawa co takiego masz "mu" do zarzucenia?
            Pisanie - "nie wybieraj się tam" - to trochę mało. Rodziłaś tam?

            Pozdrawiam :)

            Ps: Jestem zdecydowana tam rodzic :) Jeśli chodzi o Poznań to
            niewielki mam wybór, więc będę rodziła tam, gdzie wszystkie moje
            koleżanki (które były bardzo zadowolone z opieki właśnie w św.
            Rodzinie itd...) :)
        • agula2301 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 19.02.08, 16:10
          Witaj! W św.Rodzinie od 2 lat nastąpiły wielkie zmiany na LEPSZE!!!
          Fakt,dr.Kuligowski do nich się nie wlicza!!! Ale są inni wspaniali
          lekarze. Machczyński,Spychała,Nowak,Nowakowski-miałam z nimi
          styczność i lerząc z powodów innych niż porody i rodząc w 2005 i
          2007. Ja na ten szpital nie powiem nic złego pod żadnym względem. A
          szkoła rodzenia... To tylko teoria.Praktyka jest na sali porodowej.
          I powiem Ci jedno.Jak zaufasz położnym ,będziesz słuchać i robić co
          one mówią to skupisz sie na porodzie i będziesz mieć tak miłe
          wspomnienia z tej chwili jak ja czego z CAŁEGO SERCA CI
          ŻYCZĘ.POZDRAWIAM
          • magda.powalowska Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 23.02.08, 14:50
            Dzięki za te słowa :)))
    • bandzi83 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 04.02.08, 11:37
      Witaj, na wstępie gratuluję wyboru szpitala, bo to naprawde dobra
      klinika. Ja rodziłam tam 4 lata temu i za dwa miesiace tez bede tam
      rodzic (jestem w 7 miesiacu). Podobnie jak Ty chodziłam do szkoły
      rodzenia na Kasprzaka, bardzo pomogły mi te zajęcia, gdyż jechałam
      do porodu zupełnie spokojna i dobrze przygotowana. Poród wspominam
      jako coś najwspanialszego w moim życiu. Miałam duże szczęście bo
      trafiłam akurat na dyżur mojego lekarza prowadzącego Dr Skupina
      (teraz też prowadzi moją ciążę), więc byłam w dobrych rękach.
      Również okazało się ze położna która prowadziła szkołę rodzenia wraz
      z położną Beatą Sobalą, tj. położna Kasia Piechura też ma dyżur,
      więc byłam w 7 niebie bo wiedziałam że ona sie mna zajmie, wiadomo
      jak wazna jest rola poloznej podczas porodu. Rodziłam razem z moim
      mezem, gdy miałam 4cm rozwarcia poprosiłam mojego lekarza o
      znieczulenie zewnatrzoponowe. Po chwili przyszla pani anestezjolog i
      zrobila mi to znieczulenie- ulga niesamowita :) Ale niestety
      musiałam już tylko lezec bo bylam podlaczona do ktg i po tym
      znieczuleniu nie mozna chodzic. Na szczescie szybko poszło. Położna
      Kasia nacięła mnie tylko tyle ile było potrzeba (mialam tylko 3
      szwy) i za to jestem jej bardzo wdzieczna. Opieka wogóle super,
      wszystkie położne są tam przemiłe i zawsze chętnie we wszystkim
      pomogą. Mała nie chciała wogóle ssać piersi, poza tym miałam bardzo
      mało pokarmu. Piła tylko z butelki, ja odciagałam pokarm, ale bardzo
      szybko mi zanikł, wiec pozostalo mleko modyfikowane. Bardzo chciałam
      mieć po porodzie salę jednoosobową, ale niestety wszystkie były
      zajęte, wkońcu trafiłam na salę dwuosobową i nieżałuję bo koleżanka
      z pokoju bardzo mi pomagała bo rodzila poraz drugi a ja bylam
      zupelnie zielona, pomimo szkoly rodzenia. Teraz przy drugim dziecku
      mam nadzieję ze jednoosobówka bedzie wolna, bo cenie sobie spokoj i
      maz bedzie mogl ze mna byc ile bedzie chcial. A co do dr
      Kuligowskiegoto nie miałam okazji miec z nim do czynienia, ale duzo
      sie tu na jego temat naczytalam i cholernie sie boje zeby na niego
      nie trafic. widziałam go raz tylko na korytarzu i sam jego wyglad
      mowi za siebie, brrrrrrr.... A Ty na kiedy masz termin porodu? Może
      sie spotkamy w szpitalu :) Pozdrawiam Cie serdecznie. Jak masz
      jakies pytania, to chetnie na nie odpowiem.
      • magda.powalowska Wielkie dzięki... 04.02.08, 12:17
        ...za uspokojenie, podniesienie na duchu i w ogóle :)

        Ja mam termin na 5 marca, więc jeżeli nie przenoszę ciąży, a Ty nie
        zaczniesz rodzić wczesniej to chyba się nie spotkamy :)

        Po szkole rodzenia faktycznie jestem spokojna, wiem czego mogę się
        spodziewać, jak przebiega poród, co jest nieprawidłowością, a co
        wręcz przeciwnie :) Mój mąż również czuje się dobrze przygotowany do
        towarzyszenia mi w tym szalenie dla nas ważnym dniu :)

        Samego porodu chyba się nie boję, ale mam obawy co po nim - bardzo
        chciałabym choć na jeden dzień mieć salę jednoosobową, by móc
        nacieszyć się razem z mężem naszą córcią, by moja mama mogła ją
        szybko zobaczyć, dotknąć itd..., i wreszcie, by móc sobie odpocząć :)

        Staram się nie myśleć o wszystkim złym co może mnie tam spotkać :)
        O dr "Rzeźniku" na przykład... liczę na moje szczęście i na to, że
        na niego nie trafię :)))
        Nie po to wybrałam ten szpital, by się teraz denerwować, ale wiesz
        jak to jest... człowiek ma za dużo czasu na myślenie i wymyśla
        niestworzone scenariusze :) stąd moja prośba, by mnie ktoś uspokoił
        i nastawił pozytywnie :)))

        Jeszcze raz wielkie dzięki :)
        Narazie żadnych pytań nie mam, wydaje mi, że wszystko wiem :)
        Gdyby jednak przyszło Tobie do głowy coś co mogłoby mnie jeszcze
        bardziej uspokoić to napisz proszę :)))

        • bandzi83 Re: Wielkie dzięki... 04.02.08, 12:33
          Cieszę się, że Cię trochę uspokoiłam :) Grunt to pozytywne
          nastawienie :))) Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.
          Pozdrawiam cieplutko.
        • toffix Re: Wielkie dzięki... 04.02.08, 14:25
          Ja mam dla Ciebie też jedną radę. Otóż postaraj się nie uprzedzać do doktora
          Kuligowskiego. Owszem, jego wygląd może sugerować, ze jest rzeźnikiem, nie
          ginekologiem, ale tak nie jest. Ja jestem jego pacjentką od dłuższego już czasu
          i jestem naprawdę bardzo zadowolona. Chciałabym, żeby wszyscy lekarze, na jakich
          natknę się w moim życiu przejawiali taką jak on troskę o pacjenta, na dodatek
          pacjenta, który przychodzi do niego w ramach NFZ.Byłam przez niego badana
          wielokrotnie, przed ciążą i w czasie ciąży, byłam przez niego operowana i nie
          mogę złego słowa powiedzieć. Badania nie bolały, operacja pozwoliła mi zajść w
          ciążę i teraz też na dniach oczekuję rozwiązania...
          Życzę pozytywnego podejścia.
          • bandzi83 Re: Wielkie dzięki... 04.02.08, 14:45
            Boje sie dr Kuligowskiego tylko przez to ze sie o nim tutaj
            naczytalam samych potwornych rzeczy. Nigdy nie miałam okazji być
            przez niego badana, wiec nie wiem czy to prawda ze jest
            taki "brutal" z niego. Tylko tez nie wydaje mi sie aby dziewczyny
            ktore o nim pisza tyle zlego poprostu sobie to wszystko wymyslily,
            bo po co. Ja sie juz do niego uprzedzilam, moze nieslusznie, ale
            wole na niego nigdy nie trafic. Pozdrawiam cieplutko.
            • magda.powalowska Re: Wielkie dzięki... 04.02.08, 14:50
              "Biedny" ten lekarz :) Ciekawe czy zdaje sobie sprawę, że na jego
              widok wiele dziewczyn ma ochotę uciec z porodówki??? :)))

              Spróbuj nastawić się pozytywnie (mi się prawie udało :)),
              ostatecznie jak na niego trafimy to i tak nie będziemy miały wyjścia
              jak tylko zostać przez niego zbadane :)))
              Jak będzie niemiły to mu to powiem i poproszę, by trochę odmienił
              swe oblicze, bo mnie stresuje :) a podczas porodu stan emocjonalny
              rodzącej jest równie ważny jak kwalifikacje personelu medycznego :)))

              Ważne by poród przebiegał prawidłowo :)

              Powodzenia :)
              • bandzi83 Re: Wielkie dzięki... 04.02.08, 15:11
                Masz rację, nie ma sensu sie nakrecac niepotrzebnie. Najwazniejsza
                jest dzidzia i jej dobro, a dodatkowe nerwy Mamy na pewno nie
                pomogą. Teraz to ja dziekuje Tobie za otuchę i uspokojenie :)
                Pozdrowionka
          • magda.powalowska Tobie również dziękuję... 04.02.08, 14:46
            ... dzięki temu postowi pozbyłam się kolejnego
            urojonego "koszmaru" :)))

            Czytałam wcześniej różne opinie na temat tego lekarza, przeważały
            niestety te złe, więc dobrze jest przeczytać coś pozytywnego (nawet
            bardzo pozytywnego) na jego temat :)))

            Dzięki wielkie :)

            Czasami myślę, że złe opinie biorą się nie tylko z faktycznego
            traktowania przez personel medyczny, ale również z przewrażliwienia
            na swoim punkcie pacjentek, dlatego to co czytam (złego oczywiście)
            zawsze dzielę przez dwa :)
            W pozytywne opinie wierzę bez żadnego ale - taka wybiórcza wiara w
            to co dobre :)))

            Sama chodzę do lekarza, który dla mnie jest super miły, kompetentny,
            zawsze służy pomocą, radą, badania są przyjemnością (oczywiście
            umiarkowaną :)), odpowiada na wszystkie moje pytania (nawet te na
            pozór głupie) itd... Będąc z niego bardzo zadowolona poleciłam go
            koleżance, która po pierwszej wizycie stwierdziła, że jest
            beznadziejny, impertynencki itp... :(
            Ona lubi być traktowana jak zgniłe jajko, więc wcale się nie dziwię,
            że tak na niego zareagowała :) On nie jest zbyt wylewny i nie
            rozmawia ze mną jak z ukochaną córeczką tylko zwyczajnie jak z
            pacjentką :)
            Mi taki układ lekarz - pacjent odpowiada :)))

            Jeszcze raz wielkie dzięki za dobre słowa :)))


          • madzik06 Re: Toffix i nie tylko... 04.02.08, 21:25
            Ja też na dniach spodziewam się mojego synka na świecie :) Może się
            spotkamy...?
            Czy masz prywatnie położną i sale do porodu rodzinnego?
            • magda.powalowska Re: Toffix i nie tylko... 05.02.08, 08:38
              Położnej nie mam (wolę te pieniążki przeznaczyć na płatny pokój
              jednoosobowy), salę do porodów rodzinnych chcę wykupić, ale dopiero
              po przyjeździe do szpitala :))) Mam zniżkę ze szkoły rodzenia, stać
              mnie i nie chcę zabierać tej bezpłatnej parze, której może bardziej
              być potrzebna :)))
      • luthien21 bandzi83! poporosze o pomoc :) 19.02.08, 15:18
        bandzi83! napisz mi prosze jakbys mogla namiary jakies na dra
        Skupina,gdzie on przyjmuje itd. bo musze zmienic mojego
        dotychczasowego lekarza a z tego co czytalam ten wydaje sie byc
        dobrym wyborem ;)

        Co do sw rodziny to rodzilam tam w 2006 i mam bardzo kiepskie
        wspomnienia (w trakcie porodu ostatniej fazy wlazl mi na sale -
        platna- facet z drabina naprawiac okna :/zdziwnieniem wielkim dla
        pielegniarek bylo ze maz wywalil faceta, i ze nie pozwalam mu
        pracowac(??!!?) poza tym na pytanie co mi podaja uslyszalam:
        lekarstwo. po kolejnym pytaniu to samo, za trzecim razem pani doktor
        powiedziala: no przeciez juz 3 raz mowie ze lekarstwo! do tego nie
        bylo mowy o spacerowaniu po podlaczeniu do ktg.
        wiec ja jeszcze pomysle czy rodzic tu cyz gdzie indziej. obawiam sie
        poprostu ze w kazdym szpitalu mozesz trafic dobrze i zle.
        pozdrawiam cieplutko

        kasia
        • bandzi83 Re: bandzi83! poporosze o pomoc :) 19.02.08, 15:35
          Witaj! Oto namiary na dr Skupina: przyjmuje on na os. Zwycięstwa w
          przychodni. Numer tel do gabinetu żeby się umówić na wizyte
          0616703777. Polecam go z czystym sumieniem, prowadzi juz moją drugą
          ciążę i jest naprawde świetnym lekarzem. Był przy moim pierwszym
          porodzie. A co do szpitala, to wiadomo można raz trafić lepiej raz
          gorzej. Ja pierwszy poród wspominam bardzo mile i każdy pobyt w tym
          szpitalu, bo lezałam tam już trzy razy (z powodu przedwczesnych
          skurczy). Dla mnie szpital rewelacja pod każdym względem. Pozdrawiam
          ciepło. W razie pytan, chetnie na nie odpowiem :)
    • bezak25 mam prosbe... 04.02.08, 21:16
      opiszcie mie jak wyglada ta polozna - Kasia Piechura?? Jestem ciekawa czy dobrze kojarze, ktora to, dzieki.
      • bandzi83 Re: mam prosbe... 05.02.08, 15:58
        Kasia Piechura ma krótkie (takie powyzej ramion) ciemne włosy,
        wysoka i niesamowicie sympatyczna. Była przy moim pierwszym porodzie
        iteraz tez chce ja miec przy sobie, musze sie z nia tylko umowic :)
        Pozdrawiam.
    • memphis90 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 06.02.08, 15:57
      Znajomi, którzy pracowali w Sw. Rodzinie podczas stażu zwrócili uwagę na brud na
      oddziale. Z tego, co usłyszałam podczas obchodu lekarz (ordynator?) bada krocza
      wszystkich pacjentek nie myjąc zupełnie rąk. Jak będę tam na stażu- to sama
      zwrócę uwagę, choć nie mam żadnych podstaw, zeby nie wierzyć...
      • bezak25 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 07.02.08, 14:49
        nie musi myc rak, bo nie dotyka krocz pacjentek... tylko zaglada czy jest ok i co najwyzej dusi na brzuch, sprawdzic czy macica sie dobrze obkurcza. Ja nie zauwazylam brudu na oddziale, codziennie rano wpadaja sprzataczki i myja co trzeba, polozne zmieniaja posciele itp. Wiec nie wiem skad takie wnioski??!!
        • madzik06 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 11.02.08, 11:45
          Ja również nic takiego nie zauważyłam. Wczoraj dopiero opuściłam
          mury szpitalne. Lekarz żeczywiście nie dotyka pacjętek w intymnym
          miejcu tylko bada brzuch. Jak ogląda szwy i mósi dotknąć to odkarza
          je specjalnym mydłem które jest na sali. Studentki co rano zmieniają
          pościel a pani z mopem "lata" po sali 2, 3 razy dziennie. Opieka
          jest wspaniała i sympatyczna. Położne, pielęgniarki, lekarze są
          super. Jedzenie też jest niezłe :)
          • magda.powalowska Na takie relacje ze szpitala czekalam :))) 11.02.08, 15:45
            Im wiecej czytam pozytywnych opinii na temat sw. Rodziny tym jestem
            spokojniejsza :)))

            Dzieki :)))
            • bandzi83 Re: Na takie relacje ze szpitala czekalam :))) 11.02.08, 16:08
              Witaj, ja właśnie wróciłam ze Szpitala Św. Rodziny, byłam dwa dni na
              obserwacji bo dostałam przedwczesnych skurczy (jestem dopiero w 30
              tygodniu). Leżałam co prawda na oddziale ginekologicznym, bo na
              patologii ciążynie było miejsc, ale opieke miałam rewelacyjną.
              Położne są przemiłe, co chwile przychodziły i pytały jak sie czuje.
              W szpitalu jest czyściutko i przyjemnie, więc nie wiem skąd te uwagi
              wśród innych dziewcząt na tym forum ze jest tam brudno. Ale niestety
              opinie na temat dr Kuligowskiego (niestety te złe) się sprawdzają :(
              Dziewczyna która ze mną właśnie leżałą na pokoju była przez niego
              przyjmowana na izbie i badana, mówiła że jeszcze nikt jej tak
              boleśnie nie badał, aż do łez. en człowiek to jest potwór a nie
              lekarz. Ja sie zaczynam modlić żeby tylko na niego nie trafić jak
              pojade rodzić, bo chyba stamtad uciekne. Brrrr.... Pozdrawiam
              cieplutko Ciebie i maleństwo :)
              • magda.powalowska Re: Na takie relacje ze szpitala czekalam :))) 12.02.08, 11:26
                To dobrze, że z higieną i opieką jest tak dobrze jak piszesz :)))

                Jak trafię na dr Kuligowskiego to chyba zrobię "scenę", że nie życzę
                sobie, by mnie badał :)))
                Po cichu liczę jednak, że na niego nie trafię :)

                Dzięki za świeże info :)))
              • madzik06 Re: Na takie relacje ze szpitala czekalam :))) 12.02.08, 15:48
                Ja na tego lekarza nie trafiłam ale radzę żebyście nie myślały o
                tym. Zaraz przyjdzie na świat wasz największy skarb! Dla niego warte
                są wszystkie bóle i męki. Z lekarzem nie będziecie mieć dużo do
                czynienia. Życzę powodzenia przyszłym mamusią :)
          • easyenglishpz Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 18.02.08, 09:20
            madzik, a jak to jest z kobietami, ktore decyduja sie nie karmic
            piersia? taka jest moja decyzja od samego poczatku i zastanawia
            mnie, jak potraktuje mnie personel...?
            • madzik06 easyenglishpz 23.02.08, 12:43
              Witaj!
              Super że chcesz karmić piersią. Ja też karmię i widzę jak z dnia na
              dzień dzidziuś wyciąga mi zbędne kalorie, pozatym to wielka wygoda.
              W tym szpitalu właśnie na to stawiają nacisk. Dzidzie przynoszą jak
              tylko zacznie płakać. Żeby dokarmili dziecko mieszanką musisz
              wyrazić pisemną zgode.
              Nie poddawaj się jak nie będziesz miała pokarmu po porodzie,
              przystawiaj szkraba do piersi jak tylko będzie chciał possać (
              pobudzi laktacje )
              Dziecko po porodzie nie musi jeść przez 3 doby (natura tak to
              przystosowała) ewentualnie przepoją je glukozą.
              Ja pokarm dostałam dopiero w trzeciej dobie a mój chłopak rośnie jak
              na drożdżach :)
              • bezak25 madzik 23.02.08, 13:45
                kolezanka, ppisze, ze NIE CHCE karmic piersia i pyta jak w sw. rodzinie personel traktuje kobiety, ktore podejma taka wlasnie decyzje. ja powiem szczerze, nie wiem. Nie spotkalam tam nikogo kto sam zrezygnowal z karmienia, wiec nie potrafie odpowiedziec.
            • magda.powalowska Dlaczego... 23.02.08, 14:48
              ...nie chcesz karmic piersią? Napisz, jeśli to oczywiście nie jest
              tajemnicą :)

              Z tym pytaniem możesz się zwrócic do położnej Beaty Sobali ze św.
              Rodziny, na tej stronie znajdziesz namiary:
              www.szkolarodzenia.poznan.pl/kontakt.html

              Tyle trąbi się o tym, że karmienie piersią jest najważniejsze :)
              Może dasz się przekonac :)))
              • easyenglishpz Re: Dlaczego... 26.02.08, 19:15
                nie jest tajemnica.gleboka aersja o podlozu bardziej
                psychologicznym. Piersi moje sa bardzo wrazliwe na dotyk meza ( nie
                w konteklsacie erotycznym, lecz bardziej irytujacym), stad nie
                wyobrazam sobie, aby mala miala ssac mi sutki..Taka moja decyzja.
      • agula2301 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 19.02.08, 15:54
        Gorszej bzdury dawno nie przeczytalam.Procz porodow lezałam tam pare
        razy.Za kazdym razem gdy mnie badano czy pobierano krew,czy tez
        sciągano czy zakładano wenflon byla zachowana higiena.A czystość w
        salach jest! - panie sprzataja 2 do 3 razy dziennie! Poza tym gdy
        tylko któraś sala jest pusta robią sprzątanie takie,ze sala
        wywrócona jest do góry nogami. Radzę nie pisać o tym co sie słyszy,a
        to co się widziało! Przez takie gadanie krzywdzi się innych!
        Pozdrawiam!
    • cegielka612 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 14.02.08, 13:44
      Witam,

      rodziłam w Sw. Rodzinie w styczniu tego roku, więc całkiem
      niedawno. Sam poród wspominam dobrze - położna Danuta Zając była
      super i przy drugim dziecku też tylko z nią. Dla zainteresowanych
      służę namiarami (anka@star.net.pl). Szpital czysty, personel od
      salowych po lekarzy bardzo miły i uczynny. Położne nawet w nocy
      przychodziły pomagać przy karmieniu. Naprawdę nie ma się do czego
      przyczepić, nawet jedzenie szpitalne dobre. Co do lekarza przy
      porodzie to bym nie przywiązywała do tego takiej wagi, ja
      bym "swojego" nawet nie poznała, był może 10 min.
      Z sali skorzystałam bezpłatnej - jest w porządku - nie ma łazienki,
      toaleta jest obok, ale do prysznica jest kawałek. Ja akurat nie
      czułam potrzeby kąpieli - przeleżałam sporo w domu w wannie. Też
      chodziłam do szkoły rodzenia, ale z perspektywy czasu widzę że
      zabrakło trochę informacji.
      Pozdrawiam
    • agula2301 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 19.02.08, 15:41
      Witaj! Ja rodzilam w sw.rodzinie dwa razy. oba porody
      naturalne.Pierwszy pojedynczy,a drugi blizniaki. Powiem jedno
      CUDOWNI LUDZIE I WSPANIALA ATMOSFERA.Polozne i lekarze po prostu
      wspaniali. Mam super wspomnienia z okresu porodu,samego pobytu na
      porodowce ( a rodzilam sama) i pobytu po porodzie. z placzem
      opuszczalam klinike!!! Najmilej wspominam polozna Elzbiete Pawlak!
      Fachowiec w kazdym calu,czlowiek anioł.A lekarze Spychała ,
      Machczyński czy Nowak ... Nic dodac nic ujać. gdybym miała jeszcze
      kiedyś rodzić to tylko tam! Poza tym odpoczynek po porodzie-dziecko
      jest zabrane PANIE KTORE SIE OPIEKUJA SA REWELACYJNE I TO TRZEBA
      POWIEDZIEC.Dzieci dostawalam zawsze czyste,pachnace,przebrane.Zawsze
      na ządanie jest dziecko przyniesione. Wspaniale jest tez to,iz
      odzial jest mały przez co jest ciepla domowa atmosfera. DZIĘKUJĘ
      WSZYSTKIM Z KLINIKI SW.RODZINY ZA WSPANIALE PORODY KTORE BĘDĘ MILE
      WSPOMINAĆ DO KOŃCA ŻYCIA.POZDRAWIAM
      • toffix Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 21.02.08, 21:46
        Teraz mogę w końcu coś powiedzieć o położniczym - dotąd miałam "doświadczenia"
        tylko z ginekologii. Urodziłam w tym szpitalu, poród był bardzo długi, ciężki i,
        mimo że nikomu nie zapłaciłam ani grosza, opiekowano się mną bardzo dobrze.
        Załapałam się w czasie porodu na 3 zmiany położnych i nie mam im nic do
        zarzucenia. Na oddziale położniczym spędziłam tydzień i również nie mogę
        powiedzieć nic złego. Jest czysto - sale rzeczywiście sprzątane są 2 razy
        dziennie, a lekarz owszem dotyka w czasie wizyty, ale brzucha, na krocze tylko
        spogląda. Jedyne uwagi, jakie mogę mieć to do pediatrów - a konkretnie do braku
        pełnej informacji o dziecku, jego stanie i zastosowanym leczeniu. Miałam
        wrażenie, że pani pediatra, która przychodziła nawet nie wiedziała, jakiej płci
        jest moje dziecko...
        I jeszcze jedno: dr Kuligowski nie jest żadnym potworem, ani rzeźnikiem (chociaż
        wyglądem przypomina rzeźnika). W szpitalu bolało mnie każde badanie - jego tak
        samo jak innych lekarzy, a także położnych. Może nie uprzedzajmy się do
        człowieka tak bardzo i będzie lepiej. Ja trafiłam do niego 1,5 roku temu i
        wiem, że to, że mam córeczkę zawdzięczam jemu, jego "niestandardowemu" leczeniu.
        • dan-a Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 22.02.08, 11:32
          Witam
          urodzilam synka 9.02.2007 4220kg i 55 cm :-)
          po przyjezdzie do szpitala zostalam zbadana przez doktora
          Kuligowskiego, ktory potraktowal mnie jak smiecia...byl niemily i
          opryskliwy. Po jego bolesnym badaniu odrazu przy nim odeszly mi
          wody. Nie bede opisywala szczegolowo pzyjecia do izby przyjec, ale
          nikomu tego nie zycze.
          Jak trafilam na sale porodowa wszystko bylo juz inaczej super opieka
          poloznych i lekarzy(a szczegolnie nie bolesne)niestety porod byl
          bardzo dlugi i ze wzgledu na brak postepu porodu zostalo wykonane
          cesarskie ciecie.
          Na sali operacyjnej super atmosfera.
          po porodzie w szpitalu bylam tydzien czasu:
          opieka naprawde super, polozne, lekarz
          codziennie sprzatane
          ale przekaz informacji o dziecku jest straszny...niektore mamy nie
          wiedzialy co sie dzieje z dziecmi przez ponad 20 godz.
          Ogolnie polecam bardzo i nie ma do czego sie przyczepic.
          zycze powodzenia
    • mimika124 Re: do autorki watku:)) 22.02.08, 20:26
      witaj, wydaje mi sie że jesteśmy z jednej miejscowości;)) czy moge
      napisać na gazetową pocztę do ciebie? mam kilka pytań - jestem w
      ciąży i myslę o szkole rodzenia i właśnie o szpitalu
      św.rodziny.chyba, że wolisz napisać na gg.pozdrawiam.
      • magda.powalowska Re: do autorki watku:)) 23.02.08, 14:42
        Napisz na: magda.powalowska@wp.pl :))) - sprawdzam codziennie :)))
        Gazetowego nie zakładałam :(

        Pytaj o co chcesz :)))
        Czekam :)

    • muoda_mama Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 23.02.08, 21:27
      Ja rodziłam w kwietniu 2007. Do szpitala pojechałam ze względu na opóźniający
      sie poród. W sali przyjęć trafiłam na osławionego doktora Kuligowskiego. Nie
      miałam pojęcia, ze to "Rzeźnik", ale i tak przeraził mnie sam jego widok.
      Badanie jakoś nie przypadło mi do gustu. fakt, dostałam przy nim dość bolesnego
      skurczu, ale bardziej przeszkadzała mi atmosfera. Niemiłe baby, koleżanki
      przychodzące do lekarza w jakiś głupich sprawach, śmichy-hihy, a pośrodku ja z
      USG do badania szyjki macicy w wiadomym miejscu, całkowicie zignorowana. Plus
      lekarski żargon podczas badania. Nikt nie raczył mnie poinformować co sie dzieje
      ze mną i moim dzieckiem.
      Przez kilka dni leżałam na ginekologii i lekarze nie bardzo mili pomysł, co ze
      mną zrobić. Miałam stanowczo za małe rozwarcie więc wymyślili "balon". Wkłada
      się gumową rurkę do ujścia szyjki macicy i napełnia wodą. Balon napełniała jakaś
      młoda studentka i nawet nie wiedziała jak napełnić strzykawkę odpowiednia
      ilością wody! Całość mnie cholernie bolała tak, ze płakałam i chciałam uciec jak
      najdalej się da. Czego to nie wymyślą, żeby kobietę upokorzyć... Bo właśnie tak
      się czułam, kompletnie upokorzona... jak przysłowiowa krowa, która ma się ocielić :(
      Tego samego dnia postanowiono mnie przenieść na górę, na oddział patologii
      ciąży. Przy okazji tych przenosin... skasowano moje dane z systemu! Ktoś się
      pomylił i skasowano moje dane tak, jakbym została wypisana ze szpitala. Stałam
      jak taka głupia na korytarzu przy dyżurce położnych, z walizką, wielkim brzuchem
      i "balonem" w szyjce. W końcu ulokowano mnie w którymś z pokoi.
      W nocy w końcu odszedł mi czop (chyba przez ten &%#$ "balon") i zaczęła się
      akcja porodowa. Zadzwoniłam po ukochanego i trafiłam na porodówkę. Załapaliśmy
      się na bezpłatną salę do porodów rodzinnych. Całkiem sympatyczna, tylko taka
      nieco "spartańska". Do łazienki był mały kawałek. Musiałam tam podreptać bo
      męczyła mnie jeszcze lewatywka, na którą się zgodziłam (miałam wybór). W
      łazience był prysznic, ale nieczynny :/
      Mieliśmy bardzo miła położną. Młoda kobietę z ciemnymi, krótszymi włosami. Razem
      z nią była tez jakaś nieprzyjemna baba. Skurcze były dla mnie po jakimś czasie
      nie do wytrzymania, a ten wredny kaszalot tylko komentował, ze jestem mało
      wytrzymała na ból. Ta młodsza przyniosła mi piłeczkę i trochę na niej skakałam.
      Potem musiałam leżeć podłączona do jakiegoś przedpotopowego KTG, które nawet nie
      pokazywało skurczy! Dobrze, że chociaż było słychać serduszko Małego. Rozwarcia
      jak nie było, tak nie było. W dodatku dostałam gorączki, którą usiłowano zbić...
      Pyralginą. W pewnym momencie usłyszałam na KTG, jak serce Maluszka zaczyna
      radykalnie zwalniać na każdym skurczu. Dodam, ze ogólnie biło bardzo szybko,
      dochodziło nawet do 230. Oświadczyłam głośno, ze słyszę, co się dzieję z
      serduszkiem i niech zaczną coś w końcu robić. Migiem pojechałam windą na salę
      operacyjna i po chwili słyszałam mojego Darka. Pozwolono mi tylko musnąć go
      policzkiem po buźce i go zabrano :'-( Zobaczyłam go dopiero po 24 godzinach.
      Potem jakoś było. Byłam zachwycona pozytywną atmosferą na OIOMie. Pani doktor
      była bardzo opiekuńcza i delikatna przy "wyciskaniu" z mojej macicy nadmiaru
      krwi, choć i tak było to cholernie bolesne. Zmieniała podkłady i żartowała z
      tego bałaganu, jaki wynikł z moich przenosin. Cały czas miałam nadzieję, że
      przyniosą mi Dareczka.
      W końcu zwolniło się miejsce na oddziale poporodowym i tam dalej czekałam na
      moje dziecko. W końcu mi go przynieśli... I zapomniałam o wszystkim :)
      W szpitalu często praktykują przyszłe pielęgniarki i lekarze. Są naprawdę
      pomocni i kochani i bardzo delikatni. Pomagają wstać z łóżka po operacji, siądą
      i porozmawiają, oglądają bobaski. No i dzieci traktują w odpowiedni sposób. Te
      baby z noworodkowego są w większości okropne. Zamarłam, kiedy na korytarzu
      zobaczyłam jak jedna z nich niesie moje dziecko jak worek ziemniaków! Główka
      kiwała mu sie na wszystkie strony! Powiedziałam jej, co o tym myślę.
      Wypisano mnie po przepisowych 5ciu dniach.
      Nie był to tragiczny pobyt, ale nie jestem zachwycona. Następny poród? Na pewno
      nie w tym kraju.
      • madziajaw1 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 27.02.08, 09:21
        nic dodać nic ująć! identyczne wspomnienia ze szpitala. tragedii nie było ale
        więcej tam nie chciałabym rodzić!
    • magda.powalowska Urodziłam w św. Rodzinie... 15.03.08, 09:17
      Teraz i ja mogę podzielic się swoim doświadczeniem z porodu i pobytu
      w tym szpitalu :)
      Po piewsze - nie żałuję, że właśnie ten szpital wybrałam :)
      Jeszcze raz dziękuję wszystkim dziewczynom, które utwierdziły mnie w
      przekonaniu, że dobrze robię chcąc rodzic właśnie tam :)

      Na izbę przyjęc pojechałam we wtorek 26 lutego o 2:30 :) Od 23:00
      miałam regularne, nasilające się skurcze (najpierw co 10 minut, po
      dwóch godzinach co 7 minut - bardziej bolesne) :)
      Przyjęła mnie super miła położna, załatwiłyśmy sprawę dukomentacji,
      przebrałam się w koszulę, zawołała lekarza, zrobił mi USG -
      stwierdził dysproporcję płodowo-matczyną i od razu powiedział, że w
      moim przypadku trzeba będzie rozważyc cc, bo dzidzia duża - ocenił
      jej wagę na 4400g :)
      Wysłali mnie na porodówkę na KTG, po 40 minutach KTG - stwierdzili,
      że narazie nie urodzę, bo skurcze słabe - faktycznie czułam jakby
      nieco osłabły... ale nie odesłali mnie do domu tylko położyli na
      oddziale ginekologicznym, gdzie mieli obserwowac co się dzieje i
      jeżeli nic do rana się nie zacznie to miałam zadzwonic po męża i
      wrócic do domu (termin miałam 5 marca) :)
      O 6:00 po dwóch bolesnych skurczach (już na oddziale
      ginekologicznym) odeszły mi wody - wróciłam na porodówkę :)
      O 10:00, po dwóch godzinach bolesnych skurczy co 3/4 minuty lekarka,
      która przy mnie była podjęła decyzję o cc (nie było rozwarcia nawet
      na dwa palce, nic przez te 4 godziny się nie ruszyło, a wód traciłam
      mnóstwo przy każdym kolejnym skurczu).
      O 12:00 Natalka była już na świecie :))) Ważyła 3800g, miarzyła 55cm
      i dostała 10 Abgar :)
      Miałam znieczulenie miejscowe i pediatra pokazał mi małą, "posmerał"
      moją buzię jej buźką - nie spodziewałam się, więc ryczałam jak bóbr
      ze wzruszenia :)))

      Personel medyczny mega uprzejmy, to jak zajmują się rodzącą podczas
      porodu i po nim nie pozostawia wiele do życzenia - ja byłam bardzo
      zadowolona :)
      Każda zmiana polożnych, lekarzy przyjaźnie nastawiona do rodzących,
      a potem mam :)
      Miałam problemy z karmieniem, ze szpitala wróciłam bez tych
      problemów, bo położne wszystkiego mnie nauczyły, dały tabletki i
      herbatki na wywołanie pokarmu, pocieszały, tłumaczyły co robic, jak
      robic itp... :)
      Dodam jeszcze, że po porodzie leżałam na oddziale patologii ciąży w
      sali 3 osobowej - zmiana pościeli codziennie, sprzątanie dwa razy
      dziennie, jedzenie marne, ale byłam po cc, więc dieta pooperacyjna :)
      Położne na każde zawołanie, dzieci przynosili do karmienia, mogłyśmy
      je trzymac jak długo chciałyśmy, albo po karmieniu oddawac :)
      Wyjątkiem były godziny 6:30 - 9:30, wtedy my miałyśmy obchód,
      śniadanie, czas na prysznic i chwilę snu, a dzieciaczki były kąpane
      i badane :)))

      Kolejne dziecko będę rodziła również tam :)))

      Jeżeli którakolwiek ma jakieś pytania chętnie odpowiem - jestem na
      bieżąco :)))

      PS1: Dr Kuligowski - wyglądem rzeczywiście przypomina rzeźnika, ale
      badał mnie niezwykle delikatnie - fakt, że badał mnie już po
      porodzie (sprawdzał kurczenie się macicy), ale był bardzo delikatny
      i uprzejmy :)

      PS2: Wyjątkiem "uprzejmości" była dr Kurywczak (była niemiła,
      opryskliwa, nawet dla swoich pacjentek, których ciąże prowadziła
      prywatnie :( Na porządku dziennym były uwagi co do tuszy rodzących
      itp... Sama oczywiście urodą nie grzeszy :)))
      Przykład lekarki, jaką nie powinno się byc :(((
      • kasiuniawalkowiak1 Re: Urodziłam w św. Rodzinie... 17.03.08, 16:10
        Witam wszystkie dziewczyny,
        ja własnie dzisiaj wróciłam ze szpitala św Rodziny. Byłam tam 4 dni
        i jestem z niego baaaaaaaaaaardzo zadowolona, w jednym tygodniu
        byłam i na polnej i na jarochowskiego(engla) i mam porównanie 2
        szpitali.
        I teraz wiem ze na pewno bede rodzić w tym szpitalu. Fakt pan
        Kuligowski hmmm też się przeraziłam jak go zobaczyłam ale podczas
        badania był bardzo delikatny i dokładny. Wypisując mnie ze szpitala
        zlecili mi dodatkowe badania i mam sie do nich zgosic jeszcze raz.
        Panie położne bardzo sympatyczne nie moge złego słowa na nie
        powiedziec. Z kolei na polnej tragedia!! Zarówno lekarze jak i
        położne na 5 lekarzy 2 mogłabym ocenić pozytywnie i czułam sie jakby
        mieli pretensje ze wogole wybrałam ten szpital. Dali mi wypis i za
        przeproszeniem" kopniaka w tyłek" i najlepiej sie wiecej tam nie
        pokazywac.
      • easyenglishpz Re: Urodziłam w św. Rodzinie... 20.03.08, 18:56
        kochane, podzielam opinie Magdy odnosnie personelu i obslugi
        pacjentek w Sw. Rodzinie.Termin mialam rowniez na 5 karca,
        jednak "przenosilam" Basienke o dokladnie tydzien. ze skurczami
        regularnymi przyjechalismy z mezem ok 2.30. w nocy, gdzie zostalismy
        niezwykle milo przyjeci. badala mnie uprzejma dr ( banasiuyk zdaje
        sie jej nazwisko), natomiast przy6 samym porodzie na koncowce obecny
        byl dr Stroinski. Ten sam zagladal rowniez do mnie sustematycznie w
        trakcie "oczekiwania" na porod, a dodam, ze od pierwszych skurczow
        do porodu przelezalam w bolach 15 bgodzin. Wykupilismy z mezem sale
        do porodow rodzinnych ( czegomabsolutnioe nie zaluje), nalzonek caly
        czas byl przy mnie, wspieral mnie, wysluchiwal moich jekow i stekow,
        regularnie zagldaly do nad dwie siostry, z ktorych jedna ( siostra
        Emilia-sle pozdrowienia) byla wyjatkowo kochana. Odbierala mi porod,
        pomagala, dobrym slowem dodawala otuchy. udzilam 12 marca
        przesliczna Basienke, po 2 godzinach zpstalam przewieziona do sali
        ogolnej na patologii. wraz z trzema innymi dziewczynami trafilysmy
        na jedyny pokoj z lazienka:)) sprzatajace przychodzilybraz dziennie,
        lozka scielone raz dziennie, jedzenie nedzne, ale przeciez nikt do
        nretsauracji siem nien wybieral.od poczatku wiedzialam, ze karmic
        piersia nie bede, jednak nie bylo z tego tytulu jakichs
        nieprzyjemnych uwag ze strony personelu. przyjeli do wiadomosci i
        przynosili rabletki na zanik pokarmu.polecam te klinike z calego
        serca. warto rowniez odwdzieczyc sie po wszystkim dobra bomboniera,
        polozne nie odmowia, a uwazam, ze zasluzyly. Moja Basia wazyla
        4200:)), mimo, ze lekarz cala coiaze utrzymywal, ze to male dziecko
        i na kilka godzin przed porodem na wizycie powiedzial, ze mala wazy
        3200:))piszcie w razie jakichkolwiek pytan:)
        • magda.powalowska easyenglishpz :) 21.03.08, 10:50
          Po pierwsze gratuluję :)))
          Cieszę się, że u Ciebie wszystko w porządku, że jesteś zadowolona,
          że położne nie "gnębiły" Ciebie z powodu niechęci karmienia
          piersią :)
          Jak widac - warto polecac ten szpital :)))

          Jeszcze raz gratuluję i życzę dużo zdrówka i słonka dla Ciebie i
          maleństwa :)))
          • easyenglishpz Re: easyenglishpz :) 21.03.08, 12:57
            pozdrawiam rowniez i Ciebie i mala:)) fajowo, ze jestesmy juz po:)
    • jomat Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 23.03.08, 14:28
      Zanim zdecydowałam się na poród w św.Rodzinie zastanawiałam się poważnie nad
      Polną.Bardzo ważnym argumentem za św. Rodziną była bezproblemowa dostępność
      zzo.Dziś miesiąc po pobycie w szpitalu nie żałuję.Synka urodziłam 21lutego przez
      cc.Dzień wcześniej zjawiłam się na izbie,po odejściu wód płodowych ale bez
      skurczy:)Położna,która zajęła się mną na izbie była bardzo miła i
      pomocna:uspokajała mnie,cierpliwie odpowiadała na
      pytania,żartowała.Zaproponowała lewatywę ale nie nalegała.Ja sama obawiając się
      jakiś "zdarzeń" zdecydowałam się na ten zabieg spodziewając się czegoś bardzo
      nieprzyjemnego.Nic bardziej mylnego-lewatywa okazała się zupełnie
      znośna;)Następnie zostaliśmy z mężem zaprowadzeni do sali porodu rodzinnego
      gdzie po wizycie lekarza i położnej zostaliśmy sami w oczekiwaniu na
      skurcze.Zostałam podłączona do KTG ale mogłam chodzić.Co jakiś czas zaglądał do
      nas lekarz i położna a w momencie bólu bez problemu zaaplikowano mi Dolargan a
      przy odpowiednim rozwarciu zzo-bezboleśnie i bez problemu.Niestety okazało
      się,że są komplikację-synek owinięty był pępowiną i zadecydowano o cc-tam
      dostałam znieczulenie ogólne.Wybudziłam się na sali pooperacyjnej i od razu
      zobaczyłam męża,który opowiedział mi o dziecku.Następnego dnia,jak tylko
      zwolniło się miejsce na położnictwie zostałam przeniesiona(trochę to trwało ale
      nie narzekam mamy przecież Babyboom:)Od razu przyniesiono mi synka.
      Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło.Położne na każde zawołanie,miłe i
      cierpliwe,odpowiadają na każde pytanie i zawsze służą pomocą(szczególnie istotne
      przy nawale mlecznym oraz karmieniu piersią).Lekarze kompetentni i mili.Dzieci
      przynoszone na życzenie-mogą być z mamą po za porami kąpania i badań
      lekarskich.Dzieci zawsze w czystych rożkach i ubrankach,czyściutkie i
      pachnące.Sam szpital jest nie duży,oddział położniczy również a atmosfera jest
      bardzo przyjazna.
      Oczywiście po cc byłam bardzo obolała,nie wyobrażam sobie żebym mogła opiekować
      się moim synkiem zaraz po porodzie kiedy to sama miałam problemy żeby wstać z łóżka.
      Jeśli macie jakieś pytania chętnie odpowiem
      • jomat Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 23.03.08, 16:32
        Chciałam tylko uściślić,że synka urodziłam po północy a zobaczyłam go po
        południu,jednak zaraz po tym jak został wyjęty z brzuszka,zbadany i opatulony
        położna pozwoliła mężowi wziąć go na ręce i przytulić.Wiem,że pop porodach
        naturalnych położne na życzenie mamy bez problemu przystawiają maluchy na chwilę
        do piersi.Podsumowując-Szczerze polecam poród w tym szpitalu!!!
        • magda.powalowska Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 25.03.08, 10:11
          Gratuluję :)))
          Życzę dużo zdrówka Tobie i Twojemu synusiowi :)))
    • mgras76 Re: Mamy, które rodziły w św. Rodzinie... 25.03.08, 20:58
      Witajcie! rodziłam w św. rodzinie 12 marca 14 dni po terminie. poród
      miał być inicjowany, ale po 2 dniach wieczorem badała mnie bardzo
      miła Pani doktor( blondynka w kitce i okularach)i kazała zrobić
      dłuższe ktg na porodówce. Tam pomogła przebić pęcherz i już poszło.
      miałam złożony wniosek o bezpłatną salę do porodu rodzinnego,
      przenieśli mnie tam, przyjechał mój narzyczony. Akcja porodowa
      przebiegła szybko, nie męczyłam się, położna bardzo fachowo
      przeprowadziła poród. Córcia urodziła się zdrowiutka, dzięki
      połóżnej mam tylko 2 szweki, tak poprowadzila mnie że naprawdę sama
      nie mogę w to uwierzyć. praktycznie zaraz mogłam normalnie usiąść!
      PO porodzie zostaliśmy na ok 2 gosz sami z dzieciątkiem, mogliśmy w
      spokoju się nacieszyć. jeśli chodzi o pobyt to również nie mam
      zastrzeżeń, codzienie ordynator na obchodzie pyta jak się czujemy,
      każe pokazać tylko brzuszek, niczego więcej nie goląda, a tym
      bardziej dotyka. jeli nic nie dolega tobie i dziecku wypisują po 2
      pełnych dobach, dziecko bardzo dokładnia badaja usg, krew,
      serduszko , oddech. Jeśli chodzi o sam oddział to polożne bardzo
      miłe, chętnie odpowiadają na pytania, co kilka godzin słuchają
      brzuszka, 2 razy dziennie ktg, jedzenie trochę mizerne, tak że warto
      aby coś rodzina podrzuciła. wizyty przez cały dzień na korytarzu są
      krzesła, stoliki, można wypić coś cieplego, jest czajnik. W
      pierwszej dobie dziecko miałam przyniesione 4 razy do karmienia na
      ok 2-3 godz. w drugiej miałam ją prawie cały czas, i całą noc. Kilka
      razy był pediatra a informacją o dziecku waga, itp. Pokoje sa kilku
      osobowe, i w sumie to na 3 pokoje jest jedna łazienka z toaletą, tak
      że rano i wieczorem kolejka! mogę polecić ten szpital na prawdę jest
      dobra opieka i atmosfera,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka