Dodaj do ulubionych

Festung Posen 1945

27.03.08, 10:06
Ukazała się nowa - już 11 pozycja z tej serii. To wspomnienia Fritza Elsassera "Moja służba w grupie bojowej "Lenzer".
Krótkie wspomnienia SS-mana służącego w tej sformowanej w Poznaniu jednostce. W zasadzie człowiek ten miałby co wspominać ale ...
To co nam przedstawiono to niezwykle krótkie wspomnienia. W zasadzie zbiór anegdotek niezbyt dobrze umiejscowionej w czasie i przestrzeni. W zasadzie jedynie opis walk w Żabikowie jest w miarę dobrze odniesiony do terenu. Walk zresztą dość fatalnie dla autora zakończonych. Nic wielkiego nie osiągnął a stracił cały oddział, którym dowodził i jedynie jemu samemu udało się uciec i przeżyć. Może wyjaśnieniem jest fakt, iż dowodził Łotyszami a nie Niemcami???
Opis okresu niewoli i "przewag" jakie osiągał nad i wśród strażników rosyjskich brzmi cokolwiek infantylnie. Rozumienm dlaczego Autor wspomnień poprawiał sobie samooceną takimi opowiadaniami ale czy konieczne było ich przedrukowywanie. Zrobiły tylko objętość książeczce ale merytorycznie to nic nie przyniosły.

Poleciłbym wydawcy Maciejowi Karolusowi rozważenie czy wydawanie tak niewiele wnoszących wspomnień w postaci odrębnych pozycji ma sens. Ludzie mogą się zrazić do tej serii i przestać ją kupować. Czy nie lepiej takie wspomnienia komasować w zbiorki np powiązane terenem lub oddziałem.
Nie ukrywam - będąc niezwykle zainteresowanym obrazem walk o Poznań z obu stron frontu zaczynam odczuwać coś w rodzaju zniechęcenia. Ta pozycja tylko je ugruntowała.
Co więcej. Czy naprawdę strona niemiecka potrafiła stworzyć tylko takie przyczynkarskie wspomnienia? Wiem, że w Niemczech wydano o wiele lepsze opracowania. Może byłoby warto te opracowania spolszczyć i opatrzyć szerokim komentarzem - z uwzględnieniem wiedzy opartej o relacje wszystkich stron konfliktu.
Nie byłbym sobą gdybym nie wyraził zdziwienia użytym przez P. Karolusa sformułowaniem, że miał "przyjemność poznać osobiście" tego byłego SS-mana. Och. Wiem. To sformułowanie grzecznościowe nic nie znaczące. Jestem tylko ciekaw czy ten Polak, którego Autor wspomnień wziął jako zakładnika tez "miał przyjemność".
Ale pewno się czepiam. Autor wspomnień po wojnie zaangażował się w prace na temat poprawy stosunków polsko-niemieckich i zdaniem P. Karolusa zrobił dużo dobrego w tym zakresie.

Po tym to pewno Lili znowu zrobi ze mnie niemcożercę. Ale treść tych wspomnieć troszkę mnie sprowokowała.
Obserwuj wątek
    • renepoznan Re: Festung Posen 1945 28.03.08, 16:35
      Z ciekawości pytam. Czytał ktoś tę pozycję?
      • lili_marleen Re: Festung Posen 1945 28.03.08, 18:04
        Ta pozycja leży u mnie już od ponad tygodnia. Mój "stary" -
        zapalony "militarysta" nabywa bez opamiętania tego typu pozycje.

        Przeczytałam w Święta.
        Zaskoczę Cię Renee lub nie - ale zgadzam się z Tobą że te
        wspomnienia wypadają blado, zwłaszcza w porównaniu z tym co to
        poznańskie wydawnictwo wydało wcześniej. Niemniej na bezrybiu i rak
        ryba - przy skapych zasobach relacji tzw drugiej (przegranej) strony
        i nieco większych ale skażonych propagandą i "jedynie słuszną racją"
        strony wygranej - są cenne bowiem innych póki co nie ma.

        Sam opis walk specjalnie mnie nie podnieca - może z uwagi na inną
        wrażliwość mej płci. Ciekawe były dla mnie relacje między broniacymi
        się Niemcami a polską ludnością cywilną, moment dostania się autora
        do niewoli, opisy - typowe - traktowania jeńców przez zdobywców
        Cytadeli i miasta oraz przewijający się w każdej relacji z tamtych
        dni obraz propagandowych przemarszów kolumn jeńców ulicami Poznania.
        Może te opisy napawają kogoś spóźnioną satysfakcją - ale dla mnie
        kopanie leżących niezależnie od win kopanych czy krzywd doznanych
        przez kopiacych jest zawsze obrzydliwe.

        Relacje z łagrów zwłaszcza w zestawieniu z hagiografią polskich
        doświadczeń w tym względzie brzmią wręcz nieprawdopodobnie.
        Enkawudziści na "razwietkach" dający się zastraszać przesłuchiwanym
        Niemcom, czy też opisy fraternizacji ze strażnikami łagrowymi budzą
        co najwyżej usmiech politowania nad fantazją autora. Na
        usprawiedliwienie mozna wysnuć nadzieję że piszący te wspomnienia
        albo miał wielkie szczęście albo wiek stępił ostrość jego
        pamięci.

        Powtórzę za Tobą Renee - zapewne jest wiele wspomnień, być może
        niespisanych, z walk o Poznań znacznie ciekawszych. Szczególnie
        interesujące są oczywiście relacje strony która poniosła klęskę.
        Zapewne ci co by mogli dać najobszerniejsze i najbardziej
        interesujące świadectwo zginęli lub zostali najzwyczajniej
        zamordowani. Ci co przeżyli albo nie chcąc wracać do przeszłości,
        swój zapis pamięci zabierają do grobu albo piszą swoisty "uładzony
        życiorys" z jakim mamy do czynienia w tym przypadku.

        Tak czy siak nad naszym pragnieniem poznania mozliwie
        niczym "nieskażonej" czyjejś prawdy kładzie się cień odwiecznego
        mementa iż to przede wszystkim zwycięzcy piszą historię.
        • renepoznan Re: Festung Posen 1945 29.03.08, 20:31
          ili_marleen napisała:

          > Zaskoczę Cię Renee lub nie - ale zgadzam się z Tobą

          O rany. Szok. :)
          • lili_marleen Re: Festung Posen 1945 30.03.08, 21:51
            renepoznan napisał:

            "... O rany. Szok. :)..."

            Tośmy sobie pogadali...
            • renepoznan Re: Festung Posen 1945 31.03.08, 22:48
              lili_marleen napisała:

              > Tośmy sobie pogadali...

              :(:( Jak sama widzisz zainteresowanie jest tak wielkie :(
              • lili_marleen Re: Festung Posen 1945 01.04.08, 01:01
                renepoznan napisał:

                "...Jak sama widzisz zainteresowanie jest tak wielkie :("

                To może potrollujemy sobie?

                A więc zaczynam.
                Książka o której mowa to wspomnienia dzielnego żołnierza Waffen SS,
                który nie szczędząc krwi i potu powstrzymywał wraz ze swymi kolegami
                Bałtami (nie mającymi i tak już nic do stracenia) rozbestwione hordy
                bolszewickie. Niestety wobec zdrady przywódców (Greiser), którzy
                obłowiwszy się wszelkimi zrabowanymi dobrami rozkoszowali się
                zbawiennym spokojem oczekując nadejścia Amerykanów gdzieś u podnóża
                Alp w Bawarii, nasz bohater i wielu jemu podobnych uległ
                przeważającym siłom sierot po zdobywcach Pałacu Zimowego i wydał swą
                doczesną powłokę na łaskę i niełaskę bezwzględnych Azjatów.
                Ci, o dziwo, najprawdopodobniej zupełnie niezdając sobie z tego
                sprawy, gestem łaski Cezara darowali mu w drodze wyjątku życie
                obowiązkowo zapraszając naszego bohatera do zwiedzania ich kraju w
                eszełonie zwanym Expressem Stołypina.
                Mimo kuszących propozycji neofitów nowej wiary z Antify nasz dzielny
                esesman nie tylko się krajem i wierzeniami Azjatów nie zachwycił,
                ale dawał przez wiele lat skuteczny odpór wszelkim próbom skłonienia
                go do zdrady swych zachodnich ideałów.

                Zniechęceni Azjaci dali się w końcu przekonać przybyłemu do ich
                stolicy Pierwszemu Kanclerzowi Nowych Niemiec i zwolna rezygnowali z
                pozyskiwania nowych wyznawców pośród tych których turystycznie do
                siebie siłą zaprosili. Słowem - zaczęli powoli zwalniać "damoj"

                W ten sposób nasz bohater dotarł przez ogarniętą hufcami głosicoieli
                nowej wiary Polskę i NRD do zachodniego Reichu by tam po latach
                dochodzenia do siebie spisać te wspomnienia. Jako że ciągle w
                pamięci miał ową wycieczkę,przydługi pobyt w dalekim kraju,
                wspomnienia spisał oględnie by nie posądzono go aby o niewdzięczność
                i małostkowość.

                Na koniec za morał niech posłuży strofa ze starej piosenki:

                "..lecz gdyby ktoś mylnie osadził ze w tej podrózy była strata,
                niech wie, podróże kształcą a zwłaszcza dookoła świata..."

                Co widać, słychać i czuć...w tej książce

                Polecam :)

    • Gość: kibic Re: Festung Posen 1945 IP: *.poz.zigzag.pl 31.03.08, 12:36
      Być może poważniejsze pozycje byłyby drozsze - prawa autorskie
      kosztują.
    • mankut400 Re: Festung Posen 1945 01.04.08, 12:20
      Mam sporo "posnanianów" - ale książeczek z tej serii nie kupuję. Bo
      choć bardzo ciekawi mnie obraz Poznania widziany niemieckimi oczami,
      to zawartość merytoryczna (w mojej ocenie - "cienka") spowodowała iż
      nie odczuwam potrzeby posiadania tych _książeczek_.
      • Gość: moja festung Re: Festung Posen 1945 IP: *.icpnet.pl 02.04.08, 00:32
        cienkie czy grube ,bardziej lub mniej ciekawe -ważne że takie
        pozycje są -świadectwo ludzi żyjacych w tamtych czasach mimo
        koloryzowania i odbarwiania przez nich rzeczywistości jest
        mimo wszystko bardziej wiarygodne niż domniemania młodych
        szperaczy w IPN czy domorosłych historyków-samo dotarcie do
        tych ludzi to nie lada wyzwanie (mysle o żyjących bohaterach
        danej pozycj) i może poziom serii nie jest z najwyższej półki
        to moim zdaniem zasługuje na uwagę
        • renepoznan Re: Festung Posen 1945 02.04.08, 15:30
          Gość portalu: moja festung napisał(a):

          > cienkie czy grube ,bardziej lub mniej ciekawe -ważne że takie
          > pozycje są

          Pytanie tylko czy te mniej wartościowe wspomnienia muszą być wydawane jako
          odrębne pozycje. Trochę to wygląda na robienie kasy za wszelką cenę - niby ma
          prawo - mamy kapitalizm - ale może sie przejechać na zainteresowaniu ludzi i
          utopić całą serię.
          Jego sprawa - ale żal byłoby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka