asp420
08.07.09, 08:02
Pomyślcie tylko ile już czasu możemy cieszyć się naszym wspaniałym prezydentem! Niemniej jednak nikt nie jest wieczny i nasz drogi Ryszard przestanie kiedyś funkcję prezydenta, być może zresztą razem z wszystkimi innymi funkcjami (że się tak wyrażę - życiowymi).
Aby uniknąć tak niemiłej sytuacji jak w przypadku wiceprezydenta Frankiewicza (tłumy poznaniaków zadających sobie nawzajem pytania "jak go uczcimy, jak go godnie uczcimy jak już nas osierocił?!) proponuję podnieść dwie kwestie:
1. jakimi szlachetnymi przymiotami możemy określić naszego drogiego prezydenta? Co przychodzi Wam na myśl? Przyznam, że byłem dosyć zaskoczony jak w nekrologach ś.p. wiceprezydenta Frankiewicza wyczytałem "żarliwy patriota" i "hojny mecenas". Może więc i prezydent Grobelny nie jest też nam tak znany jakby to się zdawało, podobnie do patrioty i mecenasa Frankiewicza.
2. co nazwiemy imieniem naszego prezydenta jak już go zabraknie?