zieleniak2004
16.03.05, 23:21
Ale co się najadł pierogów to się najadł... a jak jadł te pierogi w "Bazylii"
o czym szumnie donosiła wrocławska Wyborcza to właściciel lokalu cieszył się z
prawdziwych zysków za darmową reklamę... Wrocławianie za to muszą cieszyć się
z wirtualnych zysków (czyli "niespełnionych marzeń") i pocieszyć się np.
pierogami, o czym zapewne przeczytamy w jakimś kolejnym artykuliku, np. z
udziałem Lukasa, który zapewne ogłosi, że zamierza we Wrocławiu kręcić 7 część
"Gwiezdnych Wojen"...
Parę razy chodziłem do tego lokalu próbując sprawdzić smak tych pierogów,
które tak ponoć urzekły Spielberga, za siódmym podejściem (pierogi tam
wcześnie "wychodzą" z jadłospisu dzięki reklamie z udziałem głośnego reżysera)
w końcu mi się udało...
No i zawód :-(((
Żona robi 100 razy lepsze. Pierogi widać rozczarowały tak Spielberga jak i
mnie. Jakieś takie wodniste, za mało pieprzne, słabo doprawione, bez
charakteru. Tłumy się zajadają, a prawdziwych pierowgów smaku nie znają...
Pewnie leczo Spielbergowi bardziej przypadło do gustu, podobnie jak i
Budapeszt. Nic w tym dziwnego...