chrust
09.08.02, 06:00
Sorry za poniższe, nadużyłem właśnie browarku i zebrało mi się na
przemyślenia.
Podsumowanie miast polskich
Warszawa
- stolica, odbudowana krwawicą ludzką i cegłami miast pozostałych. Siedlisko
władzy, która aby się wyżywić, musi wyssać coś z prowincji, czyli, w odczuciu
Warszawiaków, reszty Polski.
"Jedyne miejsce gdzie można zarobić pieniądze" w ustach wielu młodych
gniewnych, znudzonych "prowincją" w rozumieniu przedstawionym wyżej. Ale także
miasto korków, złodziejstwa, prostytucji dworcowej i szczęk.
Kraków
- była stolica, miasto wysoko noszące swój nos, co najmniej tak wysoko jak
Francuzi noszą swój w Europie. Porównanie z Francją nie jest przypadkowe:
miasto artystów o swoistej atmosferze. Z drugiej strony hermetyczna
struktura, oporna na wpływy, wiedząca wszystko najlepiej, wywodząca swoją
wszystkowiedzę z Wawelu i Grobów Królewskich.
Łódź
- powinna być na drugim miejscu (pod względem liczby mieszkańców, dane GUS),
ale jest u mnie na trzecim, choć równie dobrze mogłoby być poza pierwszą
dziesiątką. Sorry (mam znajomych w Łodzi): blokowa wieś o dwukondygnacyjnym
centrum. Ziemia obiecana sprzed lat i miejsce gorącego wewnętrznego
konfliktu piłkarskiego na temat czyj klub jest żydowski. No i ostatnio
śmiertelne karetki. Napisałem 2x za dużo o tym mieście.
Wrocław
- feniks z popiołów, miasto pogranicza (źle brzmi, lepiej byłoby: rozdroża).
Chyba dopiero moje pokolenie zaczęło traktować je jak swoje i widać to od
razu. Miasto młode duchem. Czy wykorzysta tę szansę, jaką mu daje energia
jego mieszkańców?
To tyle na razie, ide spać.