Dodaj do ulubionych

Ryzyko wyboru

19.10.05, 13:42
Ryzyko wyboru?

Janusz Korwin-Mikke

10 lat temu pytany przed wyborami o to, czy lepszym prezydentem byłby p. Lech Wałęsa, czy p. Aleksander Kwaśniewski, odparłem, że jest to wybór między dżumą a cholerą. Obydwaj ci Panowie to zresztą marionetki - groźne są kryjące się za nimi siły.

Wybór między pp. Lechem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem to wybór między anginą a grypą - znacznie lżejszymi chorobami. Ale warto nad nim pomyśleć.

Zacznijmy od gospodarki. Niektórzy przywiązują do niej nadmierną wagę, nie zdając sobie sprawy, że działania gospodarcze to pochodna systemu wartości. Kandydaci pod względem stosunku do gospodarki różnią się wyraźnie - a różnice wydają się pogłębiać w trakcie kampanii. Gdy słucham wypowiedzi p. Lecha Kaczyńskiego na te tematy, to włos jeży mi się na głowie - jakbym cofnął się w czasy tow. Władysława Gomułki (jeszcze tydzień temu: tow. Edwarda Gierka...). O ile Jego brat Jarosław ma o gospodarce całkiem niezgorsze pojęcie, to p. Lech powinien w tych sprawach siedzieć cicho; zresztą p. Lech sam przyznaje, że to Jego brat powinien rządzić Polską... Co by o tym jednak sądzić, wpływ prezydenta na gospodarkę jest niewielki, a w tym układzie - żaden. Jeżeli u władzy będzie koalicja PO-PiS, to każda ustawa przedłożona przez rząd czy większość parlamentarną będzie uzgodniona z obydwiema tymi partiami - więc czy prezydentem byłby p. Donald Tusk, czy p. Lech Kaczyński, to jej nie zawetuje. Również na to, by ustawy przedłożone przez prezydenta przeszły, potrzebna będzie większość PO+PiS - więc co za różnica, kto je przedłoży? Oraz: czy w ogóle przedłoży?

Bardzo bym chciał, by premierem został ktoś z Platformy Obywatelskiej - i by PO zajęło się polityką gospodarczą i społeczną. Nadal podtrzymuję tezę, że p. Tusk powinien zaproponować oddanie PO premierostwa i resortów gospodarczych w zamian za wycofanie się (p. Tuska) z wyścigu. Ale mam bardzo poważne powody, aby nie chcieć, by p. Tusk został prezydentem!

Wpływ prezydenta na politykę jest znacznie mniejszy niż Parlamentu. PO i PiS zupełnie nieźle dogadują się w Sejmie. Dlaczego więc taka eskalacja nienawiści w walce o fotel prezydenta? Dlaczego walka o Prezydenturę idzie na noże?

Otóż z powodu, dla którego ja w ogóle startowałem na prezydenta - z powodu niesłychanie ważnego:

Prezydent ma dostęp do "teczek"! Nie formalnie (jest zwierzchnikiem tylko WSI - a i to nie jest całkiem jasne: WSI działa w szarej strefie prawa) - ale w praktyce dowiaduje się, czego chce.

I o to tu chodzi.

Dokonajmy porównania:

1) P. Kaczyński mówi, że chce zerwać z III Rzecząpospolitą, folwarkiem służb specjalnych. Czy Mu wierzyć? Zaatakował Go

JE ks. Józef Życiński, arcybiskup lubelski, słynny z obrony każdego agenta SB. Jarosław Kaczyński zos-

tał wyrzucony z kancelarii

p. Lecha Wałęsy, gratulował mi uchwały lustracyjnej... Oczywiście p. Kaczyński jest etatystą - ale kto ma zajmować się państwem jak nie państwowiec? Pod warunkiem, że nie pozwoli mu się dotykać gospodarki...

2) P. Donald Tusk popierany jest przez najgorsze elementy symbolizujące poprzedni układ: p. Aleksandra Kwaśniewskiego i p. Lecha Wałęsę; post-komunę - i jej agenturę. Gołym okiem widzimy, jak agentury bezpieki, stanowiące filar tego państwa korupcji i złodziejstwa, popierają p. Donalda Tuska. Zwolna skupia się za Nim cały elektorat antylustracyjny, popiera go ta pseudomasoneria, a nawet p. Hanna Gronkiewicz-Waltzowa, powiązana ponoć z "Opus Dei". I to jest poważny powód, by Go nie popierać.

3) Jedynym państwem, które zagraża Polsce, są w tej chwili Niemcy. To Republika Federalna Niemiec jest z nami nadal w stanie wojny, nie chce podpisać traktatu pokojowego, wg jej konstytucji RFN istnieje nadal w granicach z 1937 roku... Niemcy czekają na stosowną chwilę - i oto Niemcy wyraźnie popierają p. Donalda Tuska. Jest to powód, by Go nie popierać. Jeśli kogoś popierają nasi wrogowie - to trzeba być podejrzliwym.

4) Nie chodzi o dziadka - po mieczu, po kądzieli czy obydwu - w Wehrmachcie. Chodzi natomiast o to, że poprzednia partia p. Tuska, Kongres Liberalno-Demokratyczny, była przez Niemców popierana, a kwartalnik "środowiska gdańskich liberałów", czyli "Przegląd Polityczny", był po prostu przez nich finansowany!! Dwie fundacje niemieckie - Eberta i Adenauera - jawnie faworyzowały KLD. To, że cały ówczesny KLD-owski rząd wystąpił kiedyś w koszulkach firmy Müller Milch, jest tylko drobnym przyczynkiem do sprawy. To teraz przecież p. Tuska popierają niemieccy politycy!!

Przy tym wcale nie musi to oznaczać, że p.Tusk jest jakimś agentem BND czy agentem wpływu RFN. Nie - to może oznaczać tylko tyle, że Niemcy czują, iż jest to polityk miękki w stosunku do Niemiec, sympatyzuje z Niemcami - więc forują Go po cichu, ale konsekwentnie. Jak Żydzi szabesgojów. Sam p. Tusk może nie być tego świadomy!

5) Dwa państwa we Wspólnocie Europejskiej prowadzą najbardziej wredną i głupią politykę - mają też najgorsze wyniki gospodarcze: Niemcy i Francja. I oto p. Mikołaj Sarkozy, kandydat na przyszłego prezydenta, też jawnie popiera p. Tuska.

6) Aparat eurokracji, też jawnie, przed p. Kaczyńskim ostrzega. A ponieważ wrogowie naszych wrogów to na ogół nasi przyjaciele... PiS jest jawnym wrogiem unio-konstytutki - PO niekoniecznie.

7) Jak Państwo pamiętacie, do masonerii mam stosunek pełen rezerwy - ale pseudomasonerii zwanej "Wielki Wschód" nienawidzę, jako tajnej jaczejki Czerwonych. I oto ten-że p. Sarkozy, popierający p. Tuska, słynny jest ze zdania: "Masoneria w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jest po prostu u siebie". Przy czym p. Sarkozy’emu, wtedy akurat ministrowi SW, bynajmniej nie chodziło o masonerię, lecz o "Wielki Wschód Francji" właśnie.

8) Nie wiem, czy wyjazd p. Tuska na Białoruś i popieranie tam nieudanej prowokacji naszego wywiadu nastąpił z poduszczenia Niemców, Rosjan, z naiwnej wiary w d***krację czy z zimnej kalkulacji wyborczej - w każdym razie bardzo mi się on nie podobał. Natomiast p. Kaczyński wykazuje objawy chorobliwej niechęci do Rosji - czego też nie lubię. Polityką nie mogą rządzić sentymenty i resentymenty!

W sumie: o ile w gospodarce zdecydowanie wolę PO, o tyle nie zaryzykowałbym oddania p. Tuskowi prezydentury - ani nawet MSZ-u. Jeszcze parę dni temu byłbym więc za p. Kaczyńskim jako za mniejszym złem. Może udałoby Mu się wstrząsnąć tym państwem korupcji i nieprawości?

Sytuacja się jednak zmieniła. W wyniku eskalacji wrogości stosunki między PO i PiS są teraz takie, że grozi koalicja PiS-u z każdym poza PO.

Jeśli PiS-owcy nie oddadzą federastom z PO Ministerstwa Spraw Zagranicznych ani MSW - a jawnie to deklarowali - to p. Tuska jako prezydenta jakoś da się przeboleć. Nie zaszkodzi - a przynajmniej będzie bardziej reprezentacyjny... Natomiast gdyby rządy objęła koalicja PiS-PSL-Samoobrona-SLD - to p. Tusk byłby jedyną zaporą przed ich gospodarczymi pomysłami (słowo daję: myślałem, że p. Kaczyński tak gada tylko dla przeciągnięcia lewicowego elektoratu - ale teraz widzę, że On tak na serio!). Więc plułbym sobie w brodę, gdybym przyczynił się do Jego klęski!!

Co zatem robić?

Cóż, przypominam: ja już nie startuję. Jesteśmy liberałami - w tym sensie, że uważamy, iż decyzję każdy podejmuje sam. Ja tylko przypominam, iż szansa, że głos Kowalskiego zdecyduje o wyniku wyborów, jest 14 000 razy mniejsza niż szansa, że Kowalski, idąc do urny, wpadnie pod samochód. Więc nie wiem, czy warto ryzykować.

Może przez ten tydzień coś się wyjaśni. ABW i WSI na pewno mają jakąś amunicję przygotowaną na ostatnie trzy dni. Ale danie IM do zrozumienia, że mamy ICH gdzieś i chodzimy tylko na takie wybory, gdzie można wybrać jakąś prawdziwą alternatywę dla tego, co jest - też jest coś warte.

Więc po prostu można nie pójść.

I grypę, i anginę jakoś przeżyjemy...

*************************************************************************

Korwin upracie lansuje pewne tezy, które z różnych powodów brzmią atrakcyjnie. Tyle, że ja bym wresz
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka