diabollo
25.03.15, 07:36
Na ratunek religii
Magdalena Środa
Zebrano już kilkadziesiąt tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem zmiany ustawy o systemie oświaty. Chodzi o zniesienie finansowania lekcji religii przez państwo.
Akcję "Świecka szkoła" zorganizowało pokolenie trzydziestoparolatków (inicjatorem jest Leszek Jażdżewski, rocznik 1982), a więc ludzi, którzy przeszli przez wiele godzin katechezy szkolnej. To nie stare komuchy, którym doskwiera obecność Boga w sferze publicznej, lecz latorośl tych, którzy walczyli o wolną Polskę oraz doceniali rolę Kościoła i religii w tej walce. Jak się okazało, docenili aż zanadto.
Państwo wydaje prawie miliard złotych rocznie na produkt edukacyjny bardzo marnej jakości właściwie poza jakąkolwiek kontrolą. Gdy pytam młodych ludzi, jaką wiedzę wynieśli z 560 godzin katechezy, mówią, że oglądali - często kilka razy - film "Niemy krzyk", a więc wiedzą, że aborcja jest zła, wiedzą też - bez żadnych wątpliwości - że zły jest zarówno homoseksualizm, jak i opuszczanie niedzielnych mszy. Coś więcej? Nic więcej.
Biblia jest im kompletnie nieznana, doktryna Kościoła - również. Katechizmu Kościoła katolickiego nie widzieli na oczy, a z nauczania papieża znają jedynie pierwszą zwrotkę "Barki". Badania, które przedstawiła "Polityka" (11/2015), potwierdzają, że polska religijność po ponad 20 latach zmasowanego nauczania katechezy (lekcji religii jest w szkole więcej niż lekcji matematyki, fizyki czy geografii) jest mieszaniną wiary, mitów i przesądów, gdzie dogmat o Niepokalanym Poczęciu idzie w parze z wiarą w reinkarnację, a przekonanie, że Bóg słucha naszych modlitw (wierzy w to 82 proc. katolików, choć tylko połowa z nich się modli) - w parze z fascynacją horoskopami i wróżkami.
Katecheza szkolna nie przekłada się na wiedzę o własnej religii, nie pogłębia też wiary. Procesy sekularyzacji są najszybsze w grupie dwudziestoparolatków, a więc osób po intensywnej katechizacji. Religia ma się również nijak do wzmacniania postaw moralnych. Jeśli bowiem społeczną moralność mierzyć wysokim poziomem wzajemnego zaufania czy życzliwości, to jesteśmy daleko w tyle za laickimi społeczeństwami Europy Zachodniej. Wzajemne zaufanie (ważny element kapitału społecznego) jest u nas wielokrotnie niższe niż chociażby w laickiej Danii. Życzliwość powszechna - każdy widzi. Marna.
Środowisko "Liberté", które zorganizowało akcję, domaga się przede wszystkim racjonalizacji publicznych wydatków. Ten miliard złotych zamiast kiepskiej jakościowo katechezy może sfinansować zajęcia, które czegoś nauczą młodych ludzi, np. myślenia (polecam filozofię). A poza tym, jeśli lekcje religii będą opłacane przez Kościół, zadba on o to, by własne pieniądze wydawać efektywnie. Będzie kontrolował wiedzę i umiejętności katechetów.
Jeśli natomiast religia wyjdzie ze szkół i wróci do sfery sacrum, to z pewnością ogromnie zyska na autorytecie i znaczeniu. Osoby, które się podpisują pod apelem "Świecka szkoła", nie są więc przeciwko religii. Idą jej na ratunek.
wyborcza.pl/1,75968,17653187,Na_ratunek_religii.html