Powiem tak- gdy zdawał Starszy, głęboka dysleksja, ADHD, spektrum autyzmu- mniej się denerwowałam niż teraz! Młodszy jest nieodporny psychicznie. I wskakuje na taki poziom stresu, że stres go paraliżuje. Uczył się sporo. Jak na niego. Ale we wrześniu wymyślił sobie, że będzie zdawał rozszerzenie
konsekwencji funkcjonować w dzień. Po drodze wyszła dysleksja. Ale się dzieciątko zaparło i szkoły zmieniać nie chciało. Powoli odzyskiwało wiarę w siebie, zdobyło kilkoro fajnych przyjaciół, zaangażowało się w życie szkoły. Ostatni rok okazał się najluźniejszym (choć nauki dużo), bez korków, bez nerwów. Może
No właśnie, ta odporność. Moje po epizodzie fobii szkolnej, bardzo wymagające liceum, oceny mocno średnie, ale mam nadzieję, że wiedza jest. Zadań z matmy robią do wyrzygu, tłuczą arkusze, z polskiego robią powtórki powtórek. Ale ten stres. Dysleksja, która w liceum dała o sobie znać ze zdwojoną
Mnie czeka matura.Egzemplarz, który ją pisze, jest mocno zestresowany. I to mnie stresuje. Jak 3 lata temu podchodził Starszy, to bylam duzo spokojniejsza. Miałam w glowie wszelkie możliwe scenariusze- bo on : głęboka dysleksja i ADHD (plus spektrum). Zakładałam, że może nie zdać, może zdac słabo
chodzi o zaburzenia - ciekawe, jak często diagnozowano dysleksję 100 lat temu na wsi i jeszcze wcześniej. Teraz przyczepia się dziecku minus - dysleksja, dysortografia, ADHD i tak dalej, natomiast te 100 lat temu i wcześniej to było - zbiera krowie placki, chrust w lesie, grzyby, pracuje w fabryce
- że refluks nie problem, wada wzroku nie problem, płaskostopie, częste nieobecności przez choroby - wszak dzieci chorują, normalność - dysleksja nie problem, zagrożenie z matematyki nie problem, fobia szkolna, depresja również, prześladowanie przez rówieśników nie problem, uzależnienie od social
Szkolnymi psychologami/pedagogami są dość przypadkowe osoby nie liczyłabym na wiele pomocy czy zrozumienia. Inny rodzaj problemu ale z doświadczenia wiem ile głupich rad musiałam ją i córka wysłuchać a chodziło tylko o dysleksję - czyli problem z którym psycholog szkolny spotyka się na codzień.
W klasie przysposabiającej do pracy przynajmniej nauczyłabym się porządnie liczyć (mam zaawansowaną dysleksję matematyczną), czy przygotowywać jakieś posiłki. I przynajmniej nie musiałabym zarywać nocy, żeby się uczyć, więc mogłabym się bez przeszkód leczyć farmakologicznie.
tak marnego wytwarzania świadomości, nie byłyby to przyjemne emocje. Teraz to ludzie różne gawna sobie wmawiają, jakieś dysleksje, dysfunkcje czy depresje. W tej sytuacji wolę być chyba fajfusem z ewentualnym otworzeniem możliwości na zobaczenie, niż pokazania na siłę, bo raptem zachciało mi się tu
zauważyłaś? A może było chore, ale terapia zadziałała i teraz jest już zdrowe, tylko przyzwyczajone do ulgowej taryfy - po czym poznasz, że pora wziąć się w garść? A może ma zaburzenie rozwojowe, jakiś autyzm czy ADHD, albo nawet głupią dysleksję - to nie choroba, więc formalnie jest zdrowe, ale problemy z
little_fish napisała: > Moi jeszcze mają dysgrafię/dyspraksję jeden, a drugi dysleksja, dysgrafia, dys > ortografia plus zaburzenia przetwarzania słuchowego 😂🙈 U mnie u tej nadambitnej dysgrafia i dysleksja
Moi jeszcze mają dysgrafię/dyspraksję jeden, a drugi dysleksja, dysgrafia, dysortografia plus zaburzenia przetwarzania słuchowego 😂🙈
>Nie zdała matury (czy czegoś tam w tym stylu i to dwa razy) i pracowała jako przedszkolanka raz pomoc domowa. Miala dysleksje. To byly czasy gdy nie rozpoznawali tego i oblala dea razy kazdy przedmiot przez nieumiejetnosc pisania poprawnie -- Zauważyliście, że piękni ludzie dają
Ale one pracują przeciez Księżniczka Beatrice pracuje w biznesie i technologii – wcześniej w firmach typu Afiniti, Uber i funduszach inwestycyjnych, jest patronką organizacji charytatywnych, głównie wspierających osoby z dysleksją (sama ją ma), bierze udział w wybranych wydarzeniach królewskich