Trafiona - zatopiona Fryczkowskiej
suki). Pobawiłam się (w wyobraźni) we wredną redaktorkę, która z powieści p.Fryczkowskiej zrobiła "dziełko" troszkę bardziej przypominające kryminały Agathy Christie i dopiero byłam usatysfakcjonowana;) Ale ja z każdą przeczytaną książką Anny Fryczkowskiej mam jakiś problem.
"Starsza pani wnika" Anny Fryczkowskiej też dzieje się w Warszawie.
"Cyrkówkę Mariannę" Anny Fryczkowskiej i komiksy o Buffy the Vampire Slayer ;)
"Kobieta bez twarzy" A. Fryczkowskiej. Na razie wydaje mi się bardzo czytalne, choć przygnębiające.
"Kobietę bez twarzy" Anny Fryczkowskiej, a teraz pora na "Zaproszenie na morderstwo" Carmen Posadas. -- dobre, bo polskie
Ale Fryczkowskiej najbardziej lubię Kobietę bez twarzy - polecam bardzo. I Wardy Jak oddech . -- - Śliczna jesteś, mamo, wiesz? Wierzę tacie, że cię chciał.
Właśnie skończyłam Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) Fryczkowskiej, a zaczęłam czytać Wardy Ta, którą znam . -- - Przybieżeli do Betlejem haaarceeerze!
No patrzaj, co bab w kreminale robi! Jak się spotkamy w bibliotece, to chyce. Wicewesrem mogę zapodać "Kobietę bez twarzy" Fryczkowskiej. Dość niezła.
Na wieczór: "Straszne historie o otyłości i pożądaniu" Fryczkowskiej, krązy ostatnio ta książka po znajomych, dziś trafiła do mnie. Podobno mocna. Ciekawam.