jest bardzo wysoka, nieprzetworzona lub w niewielkim zakresie i nie do kupienia w żadnym supermarkecie. Zwłaszcza produkty z małych certyfikowanych gospodarstw rolnych, które nie wchodzą w relacje z sieciami supermarketów bo te wymagają dużych regularnych dostaw ładnie wyglądających owoców i warzyw, bo
subskrybcja napisała: > alpepe napisała: > > > Czasem mam ochotę na kuchnię egzotyczną i nie chce mi się niczego odtwarz > ać, id > > ę zjeść tam, gdzie to podają. > > > > Egzotyczną, jakies sajgonki, sushi czy rameny - to rozumiem
Dziś nie gotuję, idziemy ze znajomymi do nie wiem gdzie. Albo suszarnia, albo italiana. Za sushi nie przepadam choć mogę zjeść, ja by wolała italanę, ale idziemy grupą, to nie wiem. Wieczorem mała nasiadówka przy piwie, z innymi znajomymi. Spotkałam dziś na mieście eksa. Nie, nie zakochał się we
Tak sobie. Ale dzisiaj czeka mnie popołudnie w kuchni. Gotuję grzybową, robię naleśniki do krokietów, piekę sernik. Jutro rano dojdzie sos tatarski. Pierogi kupiłam mrożone, ale takie hand made, zamówiłam ryby w galarecie, śledzia w śmietanie i spory set sushi. Goście przywiozą Karpia i sos z
w pakiecie kolejki po autografy, gdzie godzinami czekasz po podpis. Bezsilna - moje dziecko chyba w końcu ma za sobą dwa tomy, ale popularne jest - widziało kiedyś dziewczynkę, która kupiła sobie "Bezsilną" za grosze na garażówce i szczęście w jej oczach! Oczywiście - jak w tej dyskusji z
ale przenosza się na inne żerowisko, gdzie głównie są nornice i tam na nie polują. Generalnie chodzi o to, że koty mają zmienny jadłospis, atawistycznie niejako. Nie "lubią" monotonnego jedzenia. Ja kiedyś kupiłam puszki puriny, które cieszyły się dobrymi opiniami, i mój kot "rzucił się" na nie. Po
to z gracją wędzonego boczku rzucanego na sushi. Braun, co to do Sejmu chodzi jak do klasztoru, z własną kataną i kodem zła, już bardziej się Kaczyńskiemu podoba. Nic dziwnego – lubi twardych chłopów z błyskiem obłędu w oczach. I tylko Bosak, milczący jak słownik terminów logicznych, trzyma fason
dowieziono nas 2-ma gumowymi łódeczkami z motorema .Plaża cudowna, taki kawałeczek raju, gdzie ryby pływały między nogami.Tam zobaczyłem pierwszy raz jeże morskie, takie czarne piłeczki tenisowe z igłami.Po zabraniu nas z plazy dano nam na stateczku obiad w postaci kluseczek z pomidorowym sosem i różne
z mojego otoczenia ( nie ja :D) - owoce morza - steki - dobre jakościowo alkohole - drogie kawy - wykwintne ciastka - macha i inne wymysły ale to na wynos - ramen - dobrej klasy sushi - trudne do dostania ryby zakładam że zwyczajny kowalski klupie schabowego, dodaje ziemniaki i mizerię
Ja jestem cała w stresie. Dziś zaczynamy przebudowę oczka wodnego. Ryby trzeba wylapac, rośliny wyjąć z brzegów wykopać. Najbardziej boję się o największą rybę bo wczoraj mi zdechł karaś kupiony 2 tygodnie temu. I chodzę cała o.bsrana że mi wymra wszystkie pozostałe :( a tutaj jeszcze stres im