Dodaj do ulubionych

Pięć prawd (?)

10.09.25, 11:46
Parafrazuję powiedzenie Kartezjusza „Cogito ergo sum” i stwierdzam: Dubito ergo sum.
( „ Wątpię, więc jestem”).

Myśleć, to pierwszy krok, wątpić to drugi krok, konsekwencja pierwszego.

Nieprawda powiedzona tysiąc razy staje się prawdą, lecz jaką prawdą?Jeśli na nieprawdzie opowiedzianej setki tysięcy razy grupa ludzi – jedynie mężczyzn – buduje twający prawie 2 tysiące lat, okrutny system przemocy umysłowej i fizycznej w stosunku do innych, przymusowo wciąga do niego noworodki, aby już od urodzenie, bez możliwości dokonania świadomego, własnego i umotywowanego wyboru stawały się niewolnikami system strachu i ciągłego zagrożenia, przyszłymi niewolnikami, którzy bezopornie będą pracować całe życie na podtrzymywanie korzyści materialnych i władzy tej zboczonej grupy męskiej, to trzeba zacząć wątpić w to, co jest opowiadane przez nich setki rysięcy razy.

Święci Marek, Mateusz, Łukasz i Jan opisali(by) – każdy z własnej perspektywy - w kanonicznych Ewangeliach życie, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Te Ewangelie są datowane od 60-ciu do 100 lat n.e. Kto je napisał? Apostołowie byli analfabetami, mówiło się po aramejsku, a pierwsze Ewangelie były w języku greckim.Jaka byłaby więc ich wartość dokumentalna?

Tekst linku
testimonia.pl/kto-napisal-ewangelie-i-skad-o-tym-wiemy/
Przypominam sobie test psychologiczny (jeden z wielu, a są zaskakujące) w którym ustawiono 4 kolejki, każda złożona z 10 osób i pierwszej osobie z każdej kolejki podano karteczkę z identycznym tekstem złożonym z 4-zdań.Potem, każda „pierwsza osoba” z kolejki obracała się i opowiadala go drugiej osobie i tak dalej, aż do 10-tej osoby, która miała napisać na karteczce tekst jaki został jej opowiedziany przez poprzedzjące ją 9-tą osobę.I to w 4-ech wersjach, z racji 4-rech kolejek.
Potem, psycholog prowadzący test odczytywał 4-ry końcowe wersje.Żadna z nich nie podawała znaczenia identycznych faktów opisanych na karteczkach podanych 4-rem pierwszym osobom w kolejkach.

Ewangelie są podstawą religii katolickiej, religii opierającej się jedynie na osobie Jezusa Chrystusa, którego to, ta religia zmieniła z pół-Boga (syn niewiasty i śmiertelny, jedną z wielu cech Bóga jest nieśmiertelność) w Boga.

Pana, Boga, YHWH trzymają sobie żydzi w oczekiwaniu na „ ziemię obiecaną” od Jordanu do Morza Czerwonego i – obecnie – nie robią żadnej różnicy między wojną świętą przeciw Madianitom (ST Księga liczb, 31) a mordowaniem Palestyńczyków, YHWH tak nakazał.ST został napisany w ciągu prawie tysiąca lat, w różnych językach, przez wielu autorów a tlumaczenia i tłumaczenia tłumaczeń (każde tłumaczenie jest małą zdradą) zmieniły sens w ciągu tysięcy lat i setek tłumaczeń.

Kościół Katolicki (ponoć „młodsza siostra judaizmu) trzyma się kanonicznych Ewangelii, które sobie wybrał i przerobił.
A więc, kto ma rację: Marek, Mateusz, Łukasz lub Jan? A może nikt z nich, a Ewangelie mają jedynie wartość prawdy opowiedzianej w różnych językach setki lat po faktach, przez tysięczną osobę w kolejce?
A może ma rację jedyny dokument odnaleziony w naszych czasach (1978) i opublikowany, w 2006 roku, po przetłumaczeniu przez National Geographic Society? Jest to Ewangelia wg Judasza, w której Judasz jest najbardziej zaufanycm uczniem Jezusa i własnie do Judasza zwraca się Jezus prosząc go o uwolnienie „od ciała w którym jest zamknięty” , aby móc opuścić Ziemię, „Królestwo zła stworzone przez Boga mniejszego” i połączyć się z Bogiem Wyższym, trascendentalnym.?Widząc to co się działo w ciągu ostatnich 2000 lat i to co się dzieje obecnie, trudno nie dać racji słowom Jezusa i – prawdopodobnie – ten kodks nie został sfałszowany różnymi tłumaczeniami przez co byłby także świadectwem istnienia Jezusa, lecz także zaprzeczający logice potrzeby zmartwychwstania
Napisałem ten wątek, aby dać możność na refleksję, nad znaczeniem „prawdy” w kontekście Religii Katolickiej, co jest, co może być prawdą i w jakim kontekście.
Przypominam film Rashomon Akira Kurosawa i 3 wersje tych samych faktów, diametralnie różne w zależności od emocji, kąta widzenie, roli w wydarzeniach.
Ja, osobiście, uważam Ewangelię Judasza jako okument niepodważalny jeśli chodzi o autentyczność i tłumaczenie.Uważam też, ten kodeks jako mający sens.
Ciekawi mnie i intryguje postać Jezusa w tej Ewangelii.Czyż - w tym co mówi - można nie dać Mu racji?


Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: Pięć prawd (?) 10.09.25, 14:51
      Judasz byl ichnim skarbnikiem , tak ze to zostalo nie zmienione, ludzie...dajcie. Nie wiem czy to byla taca ale na pewno czapka.
      • internauta81 Re: Pięć prawd (?) 23.10.25, 18:53


        Drogie Forumowiczki i Drodzy Forumowicze, postanowiłem zaciekawić Was opisując 5 różnych sytuacje związanych z moją osobą.To nie są moje Ewangelie (jeszcze nie). Prawdę znam tylko ja.
        Jaki target tego wszystkiego?Odnoszę się do naprawdę ciekawej wymiany zdań między (mentorem, kiedy trzeba to trzeba) privusem i olszakiem, którego - po ostatnich wpisach – zaczynam naprawdę bardzo doceniać (lepiej póżniej niż nigdy).
        Odnoszę się do „wiary” akceptowanej przez „trzodę” i przyjmowanej bezkrytycznie.Właśnie, bezkrytycznie, bezmyślnie, lecz czy Wy, Szanowne Forumowiczki i Drodzy Forumowicze zamknięci w ogrodzeniu waszej rzeczywistości bylibyście w stanie odzielić całkowity fałsz, kłamstwo od absolutnej prawdy?
        Spróbujemy – z Waszym podstawowum udziałem – sprawdzić wiarygodność 5-ciu sytuacji w których znajdowałem się.
        A Wam jak się wydaje? Gdzie jest, mogłaby być prawda? Są wszystkie prawdziwe ? A może żadna z nich nie jest prawdziwa? Możliwe, że tylko 1-na, może 2-wie lub 3-y, 4-ry są prawdziwe? Wszystkie mają wspólny element, który je jednoczy.
        Macie ochotę na rodzaj testu myślowego i analizę 5-ciu „prawd” opowiedzianych nie tysiąc razy, lecz tylko tylko raz?

        1.Domeczek.
        Jestem na naszej działce na którą udajemy się, aby uciec od chaosu miasta, od przebywania w 4-rech ścianach mieszkaniu, aby znaleźć ciszę, zieleń, zebrać własne warzywa i owoce.Na działce mamy maleńki, drewniany – prawie - domeczek i wyciągam się na leżaku na werandzie; czas ładny, a z pięknych krzewów czarnych porzeczek zostały już zebrane owoce.Pójdą do dymiona na wino domowe. Wspaniałe wino, cudowne.Przypomina mi mój ulubiony cabarnet sauvignon, ten z leciutkim posmakiem czarnych porzeczek; bez tego posmaku nie istnieje - dla mnie - cabarnet sauvignon, cabarnet tak, lecz nie sauvignon.Żona z pasją zajmuję się ogródkiem z różnymi warzywami, mamy też dwie jabłonie, śliwkę, maliny, które w tym roku dały mało owoców.Mamy też mały plastikowy basenik, i różne szlauchy do podlewania.W kuchence, na ścianie wisi piękny, kolorowy, plakat śródziemnomorskiej zatoki z widokiem błękitnego nieba, lazurowego morza aż do horyzontu, żaglóweczek z białymi żaglami, porciku turystycznego i zarysu miasta w odległości.Myśli gonią.Pociągam łyk domowego wina z czarnych porzeczk, tego mojego z ubiegłego roku.Nie za dużo, aby nie zabrali mi przy powrocie volksa za pijactwo.


        2.Bungalow.
        Podróże kształcą.Te zagraniczne, robione na własną ręke dają wolność poruszania się, lecz mogą być uciążliwe, kosztowne i wymagają znania kraju, języka, okolicy, obyczajów.Aby uniknąc niespodzianek i nie ryzykować, w ubiegłyn roku wykorzystaliśmy - odpowiednią na naszą kieszeń - wrześniową super ofertę last minut i zakupiliśmy 8 dniowy pobyt nad morzem w Chorwacji.Ulokowanie w rodzaju resortu z wygodnymi domkami kempingowymi z klimatyzacją i z kuchenką, śniadanie i obiad lub kolacja włączone.
        Było ładnie, Adriatyk ciepły, przysmaki lokalne to jakieś ślimaki, ośmiornice, małże, zupy i makron z małżami i innymi muszelkami, ale też ryby i lokalne winogrona. (to był okres zbioru). Niezłe wina lokalne, choć trochę drogie.Zakupiliśmy też 1-no dniową wycieczkę stateczkiem ( sumie było nas około 25 osób) wzdłóz wybrzeża, około małych wysepek, potem podpłynęliśmy pod małą, dostępną tylko od morza plażę, na ktorą dowieziono nas 2-ma gumowymi łódeczkami z motorema .Plaża cudowna, taki kawałeczek raju, gdzie ryby pływały między nogami.Tam zobaczyłem pierwszy raz jeże morskie, takie czarne piłeczki tenisowe z igłami.Po zabraniu nas z plazy dano nam na stateczku obiad w postaci kluseczek z pomidorowym sosem i różne smażone ryb oraz inne morskie przysmaki i to podlewane białym winem. Wino było chłodne, zdradzieckie, piło się dobrze, a po paru kubkach kręciło mi się w głowie.Ponieważ załoga stateczku wyrzucała resztki jedzenia do morza, było dużo mew, które wydając charakterystyczne okrzyki walczyły o przysmaki. W sumie to była piękna wycieczka.
        Z tarasu resortu był wspanialy widok na zatokę, morze, żaglóweczki, porcik turystyczny i na odległe miasto z zarysem wzgórz.Wróciliśmy zadowoleni lecz też spragnieni własnego mieszkania, własnego lóżka z własnym materacem.Z tego pobytu pozostała mi akwarela (prawdopodobnie jedynie doskonała kopia) z widokiem na morze, porcik, miasto.Potrzę się na nią i myslami przenoszę się nad Adriatyk z jego zatoczkami, wysepkami, kolorami, zapachami papryki, pomidorów i dań smarzonych na oleju z oliwek..

        3. Willa.
        Jestem w salonie naszej pięknej, super panoramicznej willi pod miastem w znanej turystycznej miejscowości, położonej prawie że na środku morza śródziemnego.Trzy kondygnacje,275 m2 netto, 2 duże tarasy, 50 m2 garażu z mercem, 4X4 i mniejszym do jazdy na zakupy.zakupy.Przez ogromne okna salonu – ogromne, bo panorama cudowna – patrzę się na zatokę, porcik turystyczny, żaglóweczki z białymi żaglami, lazurowe morze aż do horyzontui i zarys miasta w odległości.Żona zajmuję się ogrodem – 1250 m2 - mamy parę drzew cytrynowch, mandarynkowych i granatowych, które to w tym roku będą dawać mniej owoców.Pociągam z kryształowego kieliszka maleńki łyk cabarnet sauvignon i pozostaje mi w ustach posmak czarnych porzeczek.Na ścianie, w salonie, jest ładny, amatorski obrazek działki z domeczkiem, drzewami, krzakami porzeczek.Podoba mi się, jest pełen kolorów i oddaje spokój, którego się szuka z dala od miasta
        4.Chałupa.
        W sierpniu udaliśmy się z małżonką do rodzinnej miejscowości jej dziadka, położonej w południowej Polsce.Mała miasteczkowa wioska, ładna okolica, rzeczka, lasy, czyste powietrze, zieleń, cisza, spokój.Wynajęliśmy na 2 tygodnie całą chałupkę - bez internetu , z ogródkiem a rano budził nas kogut - aby mieć niezależność i nie sprawiać kłopotu kuzynowi i jego żonie, którzy mieszkają w domu dziadka mojej żony.Miasteczkowa wieś straciła trochę mieszkańców, młodzi przenoszą się do miast i chałupki pozostają wolne.
        Taki pobyt to okazja do wzmocnienie więzów rodzinnych kiedy jest się razem a myśli lecą wstecz i przypomina się czasy z mlodzieńczych lat. Drugim aspektem – absolutnie nie drugorzędnym – jest wspaniałe wiejskie jedzenie: prawdziwy rosół z prawdziwej kury i makaronem domowej roboty (sic !), świeżutkie warzywa z ogrodu, jakiż to smak gęś, która nie je pokarmu w klatce, lecz wolno biega po pastwisku i kąpie się w staweczku a potem jest upieczona w piecu ogrzewanym drzewem! Cóż za zapach i smak ! Żona kuzyna – na naszą cześć – upiekła chleb w piecu opalanym drzewem.Na wsi można było też kupić ser i masło domowej roboty.To wszystko popijane domowym winem z czarnych porzeczek. Pycha.Własnie od nich żona nauczyła się jak pielęgnować na naszej działce czarne porzeczki, a ja jak robić wino w dymionie.
        Udaliśmy się też do lasu na grzyby, no i były maslaki, kazaki i borowiki, niedużo lecz wystarczyło na przyrządzenie na kilka razy cudownie pachnącego ryżu z grzybami i zaproszenie kuzynów na kolację.
        Kuzyn żony para się malarstwem.W pokoju gościnnym, na ścianach jest mnóstwo akwareli; mnie urzeka obrazek pełen kolorów przedstawiający ogródek, domeczek, krzewy porzeczek, jabłonie oraz inny, przedstawiający widok na morze, żagłowki, porcik i zarys miasta w głębi.

        5. Mieszkanie.
        Wszędzie jest dobrze, lecz w domu najlepiej.Siedzę za moim biureczkiem z kończa XIX wieku, pięknie wyrestaurowanym z 2-ma oryginalnymi kałamarzami.To tylko jeden z antyków w naszym mieszkaniu odziedziczonym przez moich rodziców po dziadkach.Moje siostry poszły za mężami i przeprowadziły się do stron rodzinnych ich mężów (Ubi Gaius ibi Caia).
        Mieszkamy w jednym z kluczowych miast RP, na 2-gim piętrze przedwojennej kamienicy.Tylko salon - z balkonem dającym na ulicę - ma więcej m2 niż PRL-owskie m4. Z jednej strony wystawa na ulicę (ruchliwą) a z drugiej na podwórko z garażami.Nasz jest duży, więc wynajmujemy 1-no miejsce, a kieszeń dziękuje.W mieszkaniu są antyczne meble po dziadkach, fortepian, antyczna biblioteka, piękny zegar ścienny sprzed – chyba – przeszło 100 lat.Mieszk
        • internauta81 Re: Pięć prawd (?) 23.10.25, 18:55
          Ops, dodaję pełną wersję punku nr. 5 sorry
          5. Mieszkanie.
          Wszędzie jest dobrze, lecz w domu najlepiej.Siedzę za moim biureczkiem z kończa XIX wieku, pięknie wyrestaurowanym z 2-ma oryginalnymi kałamarzami.To tylko jeden z antyków w naszym mieszkaniu odziedziczonym przez moich rodziców po dziadkach.Moje siostry poszły za mężami i przeprowadziły się do stron rodzinnych ich mężów (Ubi Gaius ibi Caia).
          Mieszkamy w jednym z kluczowych miast RP, na 2-gim piętrze przedwojennej kamienicy.Tylko salon - z balkonem dającym na ulicę - ma więcej m2 niż PRL-owskie m4. Z jednej strony wystawa na ulicę (ruchliwą) a z drugiej na podwórko z garażami.Nasz jest duży, więc wynajmujemy 1-no miejsce, a kieszeń dziękuje.W mieszkaniu są antyczne meble po dziadkach, fortepian, antyczna biblioteka, piękny zegar ścienny sprzed – chyba – przeszło 100 lat.Mieszkanie jest duże, wygodne, lecz ani syn , ani córka nie zamierzają wrócić do rodzinnego gniazda. C’est la vie. Najprawdopodobniej nie będzie tu czwartej generacji, choć nic nie wiadomo.W salonie, w pokojach są różne kwiaty, którymi opiekuję się żona , ba, ma nawet 2 rodzaje drzewek do trzymania w mieszkaniu.W dużej spiżarni jest miejsce na 2 dymiona w których robię wino z czarnych porzeczek.Mamy dużą ilość obrazów które wypełniają wszystkie możliwe miejsca na ścianach.Tam są rodzinne portrety Dziadków, Ojca, Mamy i nasze z dziecinnych lat.Są też oleje cenionych malarzy polskich i niemieckich, jak również piękne akwarele współczesnych artystów i nie brakuje prymitywistów.Taka galeria w miniaturze.Nad biurkiem mam dosyć dużą akwarelę kupioną dużo lat temu od absolwentki ASP, przedstawiającą cudowny widok na morze, aż do horyzontu, łódeczka z białymi żaglami, porcik i zarys miasta w głębi.Na zapytanie gdzie się znajduje to bajkowe miejsce, odpowiedziała mi, że to Hiszpania, Costa Blanca, gdzie przebywała w ramach Erasmusa.

          • internauta81 Re: Pięć prawd (?) 06.11.25, 15:09


            Po prowidencjalnym zniknięciu oszołoma z forum religii, wątki i wymiana opinii nie są już przerywana dziesiątkami przyklejek oszołoma i są interesujące.
            Sprawiłoby mi przyjemność móc spotkać – oczywiście w formie anonimowej - Szanowne Forumowiczki i Szanownych Forumowiczów, ot tak, przy kieliszku dobrego wina wyrazić własne poglądy, opinie, punkty widzenia, doświadczenia.
            Myślę, że niektórzy z Was przyjęliby tą propozycję, nawet jako okazję do zmiany otocznie.Lecz gdzie Was zaprosić?
            Opisanie moich miejsc pobytu, ewentualne potwierdzenie lub odrzucenia moich wersji nie znalazło Waszej uwagi, nie zciekawił Was mój wątek, lecz nawt maleńki sygnał z Waszej strony będzie – jeśli będzie – dowodem zaiteresowaniu w stusunku do toku myślowego.Chętnie wymieniłbym z Wami poglądy na temat zarówno religijne jak filozoficzno/egzystencjalne.
            Mój obecny stosunek do ideologii wiary katolickiej jest absolutnie neutralny.Każdy może brać za prawdziwe, to co mu się podoba i pozwala żyć lepiej.Mnie zaciekawiła jedynia postać Jezusa, ale o tym nie teraz.Ta wiara nie ma -wg mnie – absolutnie nic wspólnego z tym co nas otacza i docelowością, targetem naszego (i nie tylko naszego istnienia).Arganizacja - Kościół r. Katolicki – jest dla mnie systemem przestępczym z racji wykorzystywania innych dla własnych celów.
            Mnie wydaje się, że jestem krok dalej.Moje poszukiwania trwające od okolo 10 lat pozwoliły mi na uwolnienie się od psychicznego piętna katollicyzmu, uwolnienie oparte na wolnym myśleniu i szerokiej dokumentacji poszukiwanej w 2 językach, oprócz polskiego.Na dzień dzisiejszy mój punkt widzenia na docelowość istnienia tego wszystkiego co nas otacza ( pomyślcie tylko, JADES-GS-z14-0, odkryta w zeszłym roku, to najdalsza potwierdzona galaktyka, jaką zaobserwowano: jest tak daleko, że jej światło potrzebuje 13,4 miliarda lat, aby dotrzeć do nas, co oznacza, że widzimy ją w stanie, gdy Wszechświat miał zaledwie 300 milionów lat, około 2% obecnego wieku.) zaskoczył mnie samego.
            Innym aspektem, który także – jak na razie – zaskoczył mnie, było „odkrycie” dualności n materii nmaszego ciała i świadomości zrozumiałej (przeze mnie) jako siła.
            Tu zatrzymam się, gdyż jedyny sposób konfrontacji w celu rozwinięcia konstruktywnego (?) dialogu to kontakt vis a vis.
            A więc, gdzie ewentualnie mógłbym Was, razem z panem inżynierem, gościć? W mieszkaniu, willi, domeczku na działce, czy na polskiej wsi w pięknie wyremontowanej chałupie ?
            Olszak kiedyś wspomniał, że życie jest losem.I tak i nie.To też byłby ciekawy temat do dyskusji.
            Zapraszam.Czym chata bogata, tym rada, i całuję rączki naszych Pań.
            • privus Re: Pięć prawd (?) 21.11.25, 20:06
              internauta81 napisał:

              > Myślę, że niektórzy z Was przyjęliby tą propozycję, nawet jako okazję do zmiany
              > otocznie.Lecz gdzie Was zaprosić?

              A po co zapraszać. Wystarczy ogłosić pielgrzymkę czym kto może np. na górę Ślężę, która wraz z Radunią i Wieżycą tworzącą słowiański święty kompleks górski, czy Łysą Górę w Górach Świętokrzyskich. Może też być Rowokół stanowiący jedną z najstarszych świątyń Swarożyca. Zapomnianych już dzisiaj takich miejsc jest znacznie więcej. Pozostaje tylko kwestia chętnych i jakiegoś z zakwaterowania w najbliższej okolicy z dostępem do rozpalenia ogniska.
              A jak wiadomo przy ognisku najlepiej się gwarzy.
    • privus Siedem grzechów głównych ... 21.11.25, 19:41
      do dzisiaj w niektórych środowiskach dominuje nad tymi prawdami.
      • dunajec1 Re: Siedem grzechów głównych ... 21.11.25, 22:51
        Ja to znam tylko trzy prawdy,
        1-prowda
        2-tys prowda
        3-gowno prowda

        Jakie sa dwie nastepne prawdy , nie wiem.
        • privus Re: Siedem grzechów głównych ... 22.11.25, 11:37
          Rosjanie w kwestii prawd są bardziej precyzyjni. Mawiają, że i w partii "niet prawdy" i w cerkwi "niet prawdy :)
          • internauta81 Re: Siedem grzechów głównych ... 22.11.25, 19:17
            privusRe: Pięć prawd (?)21.11.25, 20:06
            ..................
            ......A po co zapraszać. Wystarczy ogłosić pielgrzymkę czym kto może np. na górę Ślężę, która wraz z Radunią i Wieżycą tworzącą słowiański święty kompleks górski, czy Łysą Górę w Górach Świętokrzyskich. Może też być Rowokół stanowiący jedną z najstarszych świątyń Swarożyca. Zapomnianych już dzisiaj takich miejsc jest znacznie więcej. Pozostaje tylko kwestia chętnych i jakiegoś z zakwaterowania w najbliższej okolicy z dostępem do rozpalenia ogniska.
            A jak wiadomo przy ognisku najlepiej się gwarzy.

            privusRe: Siedem grzechów głównych ...22.11.25, 11:37
            Rosjanie w kwestii prawd są bardziej precyzyjni. Mawiają, że i w partii "niet prawdy" i w cerkwi "niet prawdy
            --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Założyłem ten wątek – 5 prawd – z obiektywem wzbudzenia w Forumowiczkach, Forumowiczach refleksji nad ogrodzeniami myślenia, ogrodzeniami, które nieświadomie, sami możemy sobie stawiać i kontynuować egzystencję właśnie w obrębie postawionego samenu sobie ogrodzenia, bez zdawania sobie z tego sprawy.
            Akceptowanie tego, co – jedynie z osobistego punktu widzenia, doświadczenia, instrukcji, kultury itd. - jest, byłoby możliwe.
            Ja, „inaczej młody”, bez problemów egzystencjalnych, w teatrzyku zwanym „życiem” zszedłem juz ze sceny i usiadłem na widowni.Długa część aktywna mojej egzystencji skończyła się, koniec, der Schluss, the end, fine.Po interesujących doswiadczeniach osobistych poświęcam czas na pogłębianie tego co nas otacza, na refleksje nad „celem istnienia”, na refleksje nad tym, co będzie, co jest, co mogłoby być po śmierci ciała biologicznego zrobionego z „twardej materii”.
            Rzymsko katolicki katolik, jak -+ 80% Polaków zacząłem otwierać oczy po wybuchu skandalów pedofilii.Niewierzyłem, nie miałem odwagi wierzyć, byłem jak bokser po nokaut.Przeszło potem wiele lat, w ciągu których zdemolowałem bazy teorii (YHWH stworzyciel świata), zredukowałem Yoshue do charyzmatycznego rabina a Kościół r.Katolicki jako do bez wątpienia największej terrorystycznej organizacjii przestępczej o zasięgu międzynarodowym.
            Tekst linku
            Teraz pustka? Nie.Po prostu fałszywa droga oparta na kłamstwach, skrajnej hipokryzji, prowadząca do wygodnego niewolnictwa umysłowego i to bez winy zainteresowanego, ponieważ jest to (była to) droga na którą wrzucali noworodka kiedy jeszcze nie umiał chodzić.
            Zrobiłem więc moją road map, dla mnie.Kontempluje ona cel, rolę jednostki (do czego to służy), jak jest zrobione i kto to zrobił.Proste?Nie.
            Proces myslenia: gdzie ta cholera internauta się znajdował, gdze się znajduje, jakie bzury wymyśla i czy wymyśla?Gdzie jest (mogłaby być) prawda a gdzie fantazja.
            Wyjść poza własne ogrodzenie umysłowe, zastanowić się, że wbrew temu co zawsze myślelismy nie wszystlo można zważyć, zmierzyć, że jesteśmy zlepkiem między ciałem i świadomością.Świadczy o tym fakt, że ból fizyczny i psychiczny, ból świadomości są dwoma odrębnymi bólami.
            Rozpisałem się?
            A więc skąd piszę? Wam żmudna odpowieź.





            • privus Re: Siedem grzechów głównych ... 22.11.25, 22:25
              No to jest nas takich "dwiuch" poszukujących niepodważalnych faktów a nie bajek. Mój zwrot w kierunku weryfikacji wszelkich głoszonych prawd zaczął się na lekcjach religii jeszcze za czasów gomółkowskich. Wszędobylski wówczas dwustronny ostracyzm niczego w tych sprawach nie ułatwiał i od żadnej ze stron ideologicznego zwarcia niczego dobrego spodziewać się nie było można oprócz usilnego nawracania na właściwą drogę :)
        • boggi_dan Re: Siedem grzechów głównych ... 23.11.25, 00:20
          dunajec1 napisał:

          > Ja to znam tylko trzy prawdy,
          > 1-prowda
          > 2-tys prowda
          > 3-gowno prowda
          >
          > Jakie sa dwie nastepne prawdy , nie wiem.
          >
          Ale to nie są twoje prawdy. Tylko Tischnera.
          • privus Re: Siedem grzechów głównych ... 23.11.25, 00:27
            Cenię wypowiedzi ks. prof. Józefa Tischnera za ich wspaniałą zwięzłość kryjących się pod nimi treści. Stąd też bierze się chyba wygaszanie wszelkich wspomnień o nim w Kościele.
    • boggi_dan Re: Pięć prawd (?) 23.11.25, 00:17
      U Jezusa było Sześć Prawd Wiary.
      • privus Re: Pięć prawd (?) 23.11.25, 00:28
        Tischner był więc bardziej precyzyjny w klasyfikacji tych prawd.
        • internauta81 Re: Pięć prawd (?) 04.01.26, 13:36

          Przymykam oczy, aby nie raziły mnie promienie słońca w zenicie, słońca, które w tej porze roku, w południe, na – prawie – środku Morza Śródziemnego jest gorące i oślepia.Cieszy mnie widok dziesiątek żółtych cytryn na 2 drzewach cytrynowych w ogrodzie, które to w tym roku dały dużo owoców, (3 drzewa mandarykowe dają trochę mniej).Zerwane z drzewka mają cudowny zapach i robię z ich skóreczek -JA – wódeczkę domową tak jak robiła moja Babcia.
          Myśli lecą, więc parę łyków vermentino domowej produkcji, dobre przed obiadem.
          Okres zimowy najlepiej spędzać w ciepłych krajach gdzie nie ma szarzyzny, śniegu z deszczem, ołowianego nieba, zimowej ciężkiej odzieży, błota, tu, gdzie kolory, ciepło, słońce, owoce napełniają radością życia.
          Wystarczą struksowe wrangle, koszula flanelowa lub nawet zwykła, kurteczka płócienna, mokasyny.Turyści z pólnocnej Europy, często w szortach i T-shirt zmuszają lokalnych do odwracania głowy, a kiedy zaczynają kąpać się w morzu....... ! Dla nich, Niemców, Szwajcarów 18° w cieniu i 30° na słońcu to ich lato, temeratura morza koło 17/18 ° to jak Bałtyk w sierpniu.
          Na ulicznych straganach są małe górki z lokalnych klementynek, karczochów, grejpfrutów, dużych pomarańcz washington i mniejszych tarocco, cytryn.To wszystko podprawione ciepłym słońcem, czystym, błękitnym niebem i lazurowym morzem.Wzdłuż morza palmy, a na niektórych ulicach są drzewa pomarańczowe
          Jeszcze jeden łyk vermentino i otwieram oczy: żona woła na obiad.Jest barszcz z uszkami.
          Jeśli chcielibyście – choć jeden raz – spędzić miesiące zimowe wśród pomarańczowych gaików, napajać się kolorami, ciepłem, słońcem i zostawić za plecami szarzyznę, zimno, błoto, czapki, swtery, rękawiczki, korzuchy itd. polecam wam kilka miesięcy pobytu (np.od listopada do końca marza) na – prawie że – środku Morza Śrudziemnego.
          Choć jeden raz w życiu.


          • privus Re: Pięć prawd (?) 05.01.26, 07:07
            Lwecisz swobodną literaturą, której na tym forum jest rzeczywiście brak. Nie będę sięgał do Slowckiego, czy Mickiewicza, ale niech to niektórzy mogą uznać za jakąś tam frazę, o wiele jednak bardziej utkeilte frazy te frazy, niż wile bezmyślnych kazań na niedzielę.
            Szewca ocenia się po prostu po zwracanych butach po naprawie a nie po sugestiach ich nobliwefo używania.
    • privus Re: Pięć prawd (?) 05.01.26, 03:54
      internauta81 napisał:

      > Ciekawi mnie i intryguje postać Jezusa w tej Ewangelii.Czyż - w tym co mówi -
      > można nie dać Mu racji?
      >
      Gdybyś ożenił Marxa z Leninem, też mieli by razem swoją rację, a dzieła Lenina zastąpiły by ewangelię :).
    • privus Re: Pięć prawd (?) 09.01.26, 07:28
      Jest wiele przyczyn krytyki katolicyzmu , która obejmują zarzuty dotyczące zarówno historycznych jak i współczesnych nadużyć posiadanej władzy, dogmatów (np. Trójcy Świętej, nieomylności papieskiej), roli kobiet, stosunku do nauki, sekularyzacji społeczeństw, moralności poczynając np. od celibatu stosunek do antykoncepcji itp., a także kwestii finansowych i pedofilii w Kościele. Jest to zbyt szerokie spektrum zarzutów poczynając od teologicznych, przez historyczne, etyczne, po społeczno-polityczne, często podnoszone także przez byłych wiernych i ekspertów. Tak się jakoś składa, że wśród katolickich zindoktrynowanych słychać jedynie powielane głosy z ambony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka