irina_katodina napisała: > > Tak, jestem Matką Przełożoną :P >> haha :D
irina_katodina napisała: > > irina_katodina napisała: > Ale ci, którzy decydują się na homeschooling chyba też zdają GCSE, i wszystko j > akoś ogarniają poza szkołą? Więc nie wydaje mi się niemożliwe nadrabianie zaleg > łości w ten sposób. Ale corka rosy nie
irina_katodina napisała: > Nie znam regulaminu ich szkoły, ale logiczne wydaje się, że jeśli uczeń coś umi > e, to w tej sytuacji można by ograniczyć się do sprawdzenia tej wiedzy i wymaga > nych umiejętności. Tyle ze nie chodzi o to zeby cos umiec a o to by nie miec zadnych
irina_katodina napisała: > No bo ja stara jestem :) Ale zeby az tak? :D
irina_katodina napisała: > Mnie to osobiście nie dotyczyło, bo miałam zawsze bardzo krótkie włosy, ale moj > e koleżanki przedszkolne coś takiego miały. > > Włosy dookoła głowy ścięte tak mniej więcej zaraz poniżej ucha, a na czubku gło > wy dużo dłuższe, zwijane
irina_katodina napisała: > imiesłowu "wyjeżdżając" Faktycznie, dzięki. Teraz widzę komizm tego zdania:)
irina_katodina napisała: > Nic nie pomoże dopóki nie pozbędziesz się sadła z dupska. I dopóki nie powiększysz sobie mikropenisa.
irina_katodina napisała: > Nianie to raczej zawsze były, w PRL-u też jak najbardziej. Moja babcia całe życie zajmowała się cudzymi dziećmi :) -- Moje dzieci
irina_katodina napisała: > Mam nadzieję, że ktoś się nimi zajmie SKUTECZNIE. > A ja mam pewność, że nikt. Kto się będzie narażał? Rodziny tych chłopców? To są już starzy, zmęczeni ludzie.
irina_katodina napisała: > Ciekawa jestem, co stało się matce 10-latka. Bo w tamtym wątku jest równa po ni > ej, a może stało się coś poważnego? np. może dostała rozwolnienia?...
irina_katodina napisała: > Ciekawa jestem, co stało się matce 10-latka. Bo w tamtym wątku jest równa po ni > ej, a może stało się coś poważnego? Pomyślała sobie "oj tam, oj tam, przecież nic się nie stanie, jeszcze obejrzę te klapeczki, poczekają na mnie".
irina_katodina napisała: > zawsze-w-drodze napisała: > > Ja chyba jestem na nie, choć to niskie. > > > Nie, nie niskie, to zdrowy objaw instynktu samozachowawczego. ja bym to nazwala zdrowym rozsadkiem :-)
irina_katodina napisała: > I owszem, moi rodzice w latach siedemdziesiątych zarabiali tyle, ile napisałam To jednak mało zarabiali. W Warszawie zarabiało się tak nieco ponad dwa tysiące, jako średnia pensja.
Wciskasz ciemnotę irina_katodina, dlaczego nie napiszesz o wysokości czynszów za mieszkanie czy kosztach mediów (prąd, gaz) - przecież były symboliczne! Ser biały i żółty były relatywnie droższe,ale np. dotowane mleko wlewano świniom do koryt, bo było za bezcen. Może byś też Kochaniutka wspomniała