Dodaj do ulubionych

fajny experyment ?

06.10.11, 20:45
wyborcza.pl/1,75402,10413628,Nasz_maly_PRL.html
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: fajny experyment ? 06.10.11, 20:52
      Warunki życia można wypróbować, ale ideologicznie nie dadzą rady. Że się nie komóry, to nie wszystko.
    • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 20:57
      Nie, niefajny. Szczególnie jeśli w grę wchodzi dziecko, które potem się dziwi, że "w pelelelu nie ma bananów".
      • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:01
        dzieciak na 2 lata
        nie umrze z braku ipoda i bananow
        • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:33
          czarnaalineczka napisała:
          > dzieciak na 2 lata
          > nie umrze z braku ipoda i bananow

          Z braku ipoda nie umrze, to na pewno, bananów też pewnie jeść nie musi.

          Natomiast nie widzę potrzeby, aby z przyczyny pt. fanaberie rodziców (jako przyczyny wyłącznej) dziecko było pozbawiane czegokolwiek, co miało do tej pory; szczególnie, jeśli nie mówimy o gadżetach typu ipod, a o rzeczach typu jedzenie. Jeśli państwo chcą, niech sobie jedzą ziemniaki z kapustą przez cały tydzień i podcierają dupę gazetą - to ich wybór. Dziecko wyboru nie ma.
          Zaraz mi ktoś napisze, że dziecko nigdy nie ma wyboru, bo i tak robi wszystko tak, jak chcą rodzice - i tak, ja się zgodzę, jeśli mówimy o normalnym trybie życia, i jeśli jest taki tryb zycia wprowadzany z przyczyn istotnych (np. przyczyn zdrowotnych). Natomiast niedawanie dziecku bananów (które teraz są na porządku dziennym) z przyczyny "bo postanowiliśmy kochanie żyć jak w prl, a wtedy nie było takich rzeczy" - a która to przyczyna jest dla dwulatka z dupy wytrzepana - jest dla mnie, podkreślam: dla mnie, mocno nie halo.
          • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:43
            a kto decyduje o tym jaki tryb zycia jest normalny?
          • joxanna Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:48
            No, ale tak właśnie życie wygląda, że z powodu fanaberii rodziców dziecko jest pozbawiane różnych rzeczy.

            Na przykład rodzice mają fanaberię przeprowadzić się do domu za miastem i dziecko jest pozbawiane swoich kolegów z podwórka.

            Albo rodzice mają fanaberię wyjechać na wakacje na Korfu i dziecko jest pozbawiane 2 tygodni u babci.

            Albo rodzice mają fanaberię dziecku kupić pod choinkę lego i dziecko jest pozbawiane puzzli.

            Albo rodzice mają fanaberię nie jeść wieprzowiny i dziecko jest pozbawiane schabowego.

            To jest po prostu przygoda, nic się dziecku nie stanie, jeśli zamiast actimela będzie piło zwyczajny jogurt. W końcu nie chodzi o jakąś drastyczną dietę.

            Przez parę dziesiątków lat TO był normalny tryb życia i jakoś żyjemy, a nawet co jakiś czas pojawiają się wątki jak to było super, bo można było sankami zjeżdżać prosto pod pędzące samochodysmile. Za 30 lat dla naszych dzieci szokujące będzie to, co my teraz robimy w dzisiejszym 'normalnym' życiu.
            • joxanna Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:59
              I jeszcze dodam, że to właśnie fajne jest, mi się podobają takie zabawy. Sama pewnie nigdy tego nie zrobię, ale dlaczego zabronić ludziom bawić się w PRL, w Indian, w Słowian? Albo np w hiperkatolików? Po prostu przygoda.

              Jest bardzo fajna książka niejakiego Jacobsa o tym, jak przez rok próbował żyć zgodnie z przepisami ortodoksyjnego judaizmu. Napisana średnio, ale eksperyment bardzo ciekawy.
            • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:06
              Cytat
              Przez parę dziesiątków lat TO był normalny tryb życia i jakoś żyjemy


              Ja nie zamierzam żyć "jakoś". Przez parę dziesiątków lat pisało się prace doktorskie na maszynie do pisania i też się JAKOŚ żyło - ja jednak wolę pisać na komputerze, bo nie lubię utrudniać sobie życia.

              Cytat
              a nawet co jakiś czas pojawiają się wątki jak to było super, bo można było sankami zjeżdżać prosto pod pędzące samochodysmile


              Uhm. I, nieprawdaż, wypadków nie było przez te sanki, ani przez łażenie całymi hordami dzieciaków kąpać się na glinianki (bo osoby w nich uczestniczące raczej nic już nie napiszą ze swoich gustownych trumienek).

              Powtórzę: nie podoba mi się, że dziecko nagle jest pozbawiane czegoś, co lubi i co do tej pory miało - bez konkretnego ważnego powodu. Właśnie dlatego, że ono nie ma wyboru. Czyli "skarbie, od dzisiaj nie kupujemy bananów, bo postanowiliśmy zyć jak w prl".

              Cytat
              To jest po prostu przygoda, nic się dziecku nie stanie, jeśli zamiast actimela
              > będzie piło zwyczajny jogurt. W końcu nie chodzi o jakąś drastyczną dietę.


              W PRL nie było powszechnie dostepnych jogurtów, przypominam tongue_out

              Jak najbardziej jestem za minimalizmem w zyciu, nie lubię za to fanatyzmu na pokaz. Moje dzieci tez nie piją actimelu, jedzą zwyczajny jogurt, nie jedzą praktycznie żadnych kupnych słodyczy - jedzą domowe; nie mają i nigdy nie miały miliona zabawek "edukacyjnych" i gadżetów - bo nie było takiej potrzeby. Natomiast jakbym teraz miała je odciąć od np. ulubionych batonów muesli, argumentując "bo postanowiłam żyć jak w prl, a wtedy batonów muesli nie było, były wyroby czekoladopodobne i cukierki robione z cukru na patelni", to by się postukały w czoło i pewnie usłyszałabym "sama sie w to baw, mamo".

              Uprzedzam - nie miałam najmniejszego problemu z wyjaśnieniem dzieciom, dlaczego np. nie kupujemy już parówek i wędlin, choć kiedyś kupowaliśmy - tylko tu stosowana argumentacja była racjonalna, a nie pod hasłem "bo matka postanowiła bawić się w prl wbrew panującej gadżetomanii". Tłumaczenie, że cała rodzina zmienia od dzisiaj nawyki BO TAK jest dla mnie z dupy wzięte.

              Lepiej imho rozsądnie rezygnować stopniowo z konsumpcyjnego, gadżeciarskiego trybu życia. Jako rodzina obchodzimy się od dłuższego czasu bez tv, bez konsoli do gier, bez reklamowanych różnych cudów gwizdków, bez wakacji all inclusive - ale nie widzę powodu, dla którego mam zrezygnować np. z Kindla czy kawy latte - "bo kiedyś nie było"? Stawiam na rozsądek, czyli ustalenie sobie tego, co jest nam potrzebne, a z czego można zrezygnować bez dorabiania do tego ideologii. Po prostu.
              • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:09
                > Ja nie zamierzam żyć "jakoś". Przez parę dziesiątków lat pisało się prace dokto
                > rskie na maszynie do pisania i też się JAKOŚ żyło - ja jednak wolę pisać na kom
                > puterze, bo nie lubię utrudniać sobie życia.

                ale wiesz ze oni ciebie
                do niczego nie zmuszaja ?
                • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:14
                  czarnaalineczka napisała:
                  > ale wiesz ze oni ciebie
                  > do niczego nie zmuszaja ?

                  Pytałaś, czy fajny jest ten eksperyment - piszę więc, że nie i wyjasniam, dlaczego MI się nie podoba. Której części mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś?
              • joxanna Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:24
                Ja pamiętam jogurtysmile. Po szkole szliśmy gromadnie do SAMu, kupowaliśmy po jogurcie, a potem na przystanku skakaliśmy na taki zamknięty jogurt i rozbryzgiwał się dookoło. Boszsz, jakie to durnowate było! W dwóch smakach ten jogurt był. I jeszcze był kefir. Kefir tak samo się rozbryzgiwałsmile

                Ja nie widzę w tym 'eksperymencie' żadnej ideologii, tylko taką przygodę. Ani lepszą, ani gorszą, niż np wyjazd z dzieckiem na 2 miesiące do Chin i pozbawienie go wielu innych rzeczy. Przygoda, przeżycia. Po prostu.
              • policjawkrainieczarow Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:55
                przede wszystkim, panstwo maja krotka pamiec. Banany w PRL byly - za Gierka, wiec nei ma powodu, zeby dziecko ich pozbawiac.
                • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:56
                  policjawkrainieczarow napisała:

                  > przede wszystkim, panstwo maja krotka pamiec. Banany w PRL byly - za Gierka, wi
                  > ec nei ma powodu, zeby dziecko ich pozbawiac.

                  Państwo nie mają żadnej pamięci, bo państwo urodzili się w latach osiemdziesiątych. Swoją wiedzę o prl czerpią z netu, opowieści mamusi i filmów.
            • aneta-skarpeta Re: fajny experyment ? 06.10.11, 23:20
              opowiadałam synowi, ze była tylko 1 bajka dziennie, tv było od 11, nie bylo komorek i komputerow i nie mozna bylo sobie wejsc do sklepu i kupic co sie chce.

              i mi nie wierzyłbig_grin i nie wierzył ze cieszylismy sie jak pod choinką były banany i pomarancze, ze zbieralismy sreberka po czekoladach jak trofea

              widzialam jego minę jakbym opowiadała, ze spotkała conajmniej dinozaurabig_grin
          • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:20
            mama_kotula napisała:

            > Zaraz mi ktoś napisze, że dziecko nigdy nie ma wyboru, bo i tak robi wszystko t
            > ak, jak chcą rodzice - i tak, ja się zgodzę, jeśli mówimy o normalnym trybie ży
            > cia, i jeśli jest taki tryb zycia wprowadzany z przyczyn istotnych (np. przyczy
            > n zdrowotnych). Natomiast niedawanie dziecku bananów (które teraz są na porządk
            > u dziennym) z przyczyny "bo postanowiliśmy kochanie żyć jak w prl, a wtedy nie
            > było takich rzeczy" - a która to przyczyna jest dla dwulatka z dupy wytrzepana
            > - jest dla mnie, podkreślam: dla mnie, mocno nie halo.

            A co z rodzinami, które wyjeżdżają na kilka lat do kraju o innej kulturze, innych zwyczajach, innej diecie ? Dziecko też z dnia na dzień pozbawione zostaje tego, co znało i miało do tej pory. Powiedzmy, że rodzice robią to nie z potrzeby zarabiania na chleb, ale dla zaspokojenia zawodowych ambicji. Czy to też jest nie halo ?
            • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:25
              > A co z rodzinami, które wyjeżdżają na kilka lat do kraju o innej kulturze, inny
              > ch zwyczajach, innej diecie ?

              No, tylko że tu jest tak, że dziecko widzi dookoła siebie dzieci, które jedzą banany, a jemu nie wolno, bo tak sobie rodzice wymyślili. W innym kraju wszyscy by jedli banany (or whatever). Widzisz różnicę?
              • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:28
                krolowanocy napisała:

                > No, tylko że tu jest tak, że dziecko widzi dookoła siebie dzieci, które jedzą b
                > anany, a jemu nie wolno, bo tak sobie rodzice wymyślili. W innym kraju wszyscy
                > by jedli banany (or whatever). Widzisz różnicę?

                A ty widzisz dookoła siebie dzieci, które jedzą banany ? Bo ja nie bardzo smile Tzn. ja wiem że dzieci jedzą banany, bo widuję rodziców, którzy te banany kupują. Ale żeby tak na placu zabaw czy na ulicy to raczej z rzadka smile
                • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:53
                  > A ty widzisz dookoła siebie dzieci, które jedzą banany ? Bo ja nie bardzo smile Tz
                  > n. ja wiem że dzieci jedzą banany, bo widuję rodziców, którzy te banany kupują.
                  > Ale żeby tak na placu zabaw czy na ulicy to raczej z rzadka smile

                  widzę, na placyku zabaw na Polu często rodzice latają za dziećmi z ciasteczkiem/bananem/jabłuszkiem/chrupką/soczkiem (soczku w kartoniku też dwulatce z eksperymentu chyba dać nie można, nie? nie było)
                  • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:56
                    krolowanocy napisała:

                    > widzę, na placyku zabaw na Polu często rodzice latają za dziećmi z ciasteczkiem
                    > /bananem/jabłuszkiem/chrupką/soczkiem (soczku w kartoniku też dwulatce z eksper
                    > ymentu chyba dać nie można, nie? nie było)
                    >

                    A u mnie nie latają. Jacyś dziwni smile

                    Latają natomiast szkolne dziewczyny z paczkami czipsów. Czy to oznacza, że powinnam dzieciom kupować czipsy ?
                  • franczii Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:27
                    soczku w kartoniku też dwulatce z eksper
                    > ymentu chyba dać nie można, nie? nie było)
                    >

                    To akurat tylko na zdrowie jej wyjdziebig_grin
            • mama_kotula Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:40
              Cytat
              Dziecko też z dnia na dzień pozbawione zostaje tego, co znało i miało do tej pory.


              Wiesz, Gaja, to jest jednak wg mnie coś innego.
              Jadąc do Chin, Indii, Kataru na kilka lat, nawet celem zaspokojenia ambicji zawodowych czy jakichkolwiek innych, nie zabierasz znienacka dziecku zabawek, zastępując je innymi i nie zmieniasz mu drastycznie diety od razu - wydaje mi się, że cały proces następuje stopniowo i starasz się zrobic to w miarę bezboleśnie, aby płynnie zasymilować inną kulturę, inne obyczaje z upływem czasu - jednoczesnie w miarę możliwości nie pozbywając się tego, co się lubi, do czego się nawykło. Tudzież w jakiś sposób rekompensuje się dziecku brak dotychczasowych rozrywek. W przypadku eksperymentu z prlem mamusia zabrała dziecku zarówno zabawki, jak i swój czas dla dziecka, nie dając nic w zamian (a przynajmniej tak wynika z artykułu). Bo - jak twierdzi - pół dnia spędza przy garach w kuchni i zap...dala w domu. No lekko zachwiane proporcje wg mnie.

              Zacytuję z komentarza na blogu:
              Dwulatka "nic nie rozumie, poza tym, że nie ma zabawek, że jest jakieś inne mieszkanie, inne jedzenie, mama ciągle zmęczona, rodzice się częściej kłócą i inne dzieci jedzą banany i batoniki, a ono nie może" - mniej więcej tak to wygląda.

              Po czym, po zamierzonym pół roku trwania "eksperymentu" państwo wrócą do kapitalizmu, robiąc dziecince papkę z mózgu. Czyż nie?

              Podkreslam raz jeszcze: nie mówię, że rozbuchany konsumpcjonizm jest dobry i że dziecku należy się wszystko, czego zapragnie i co mają inni. Bo nie jest. Ale bezmyślne przeginanie w drugą stronę jest imo jeszcze gorsze.
              • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:54
                mama_kotula napisała:

                > Wiesz, Gaja, to jest jednak wg mnie coś innego.
                > Jadąc do Chin, Indii, Kataru na kilka lat, nawet celem zaspokojenia ambicji zaw
                > odowych czy jakichkolwiek innych, nie zabierasz znienacka dziecku zabawek, zast
                > ępując je innymi i nie zmieniasz mu drastycznie diety od razu - wydaje mi się,
                > że cały proces następuje stopniowo i starasz się zrobic to w miarę bezboleśnie,
                > aby płynnie zasymilować inną kulturę, inne obyczaje z upływem czasu - j
                > ednoczesnie w miarę możliwości nie pozbywając się tego, co się lubi, do czego s
                > ię nawykło. Tudzież w jakiś sposób rekompensuje się dziecku brak dotychczasowyc
                > h rozrywek.

                Po pierwsze wydaje mi się, że wyjazd do przykładowych Indii to jest o niebo bardziej drastyczna zmiana dla dziecka, niż wymiana sprzętu domowego i ograniczenie diety. Inny język, inny klimat, inny poziom i rodzaj hałasu, inni (wizualnie) ludzie i dzieci.

                Po drugie - skąd teza, że eksperymentujący rodzice nie rekompensują dziecku braku dotychczasowych rozrywek ? Albo że dziecku zabrano ulubione zabawki ?

                W przypadku eksperymentu z prlem mamusia zabrała dziecku zarówno za
                > bawki, jak i swój czas dla dziecka, nie dając nic w zamian (a przynajmniej tak
                > wynika z artykułu). Bo - jak twierdzi - pół dnia spędza przy garach w kuchni i
                > zap...dala w domu. No lekko zachwiane proporcje wg mnie.

                Ja zrozumiałam, że odcięto dziecko od nadmiaru zabawek, a nie ulubionych zabawek.
                Po drugie - czym różni się pół dnia spędzanego przy garach od połowy dnia spędzanego przed komputerem ? Stanie przy garach czy stanie w kolejkach to forma pracy, skoro eksperyment jest częścią większego projektu badawczego.


                > Dwulatka "nic nie rozumie, poza tym, że nie ma zabawek, że jest jakieś inne
                > mieszkanie, inne jedzenie, mama ciągle zmęczona, rodzice się częściej kłócą i i
                > nne dzieci jedzą banany i batoniki, a ono nie może" - mniej więcej tak to wyglą
                > da.


                Dlaczego mama miałaby być bardziej zmęczona, niż żyjąc w trybie pełnoetatowej pracy poza domem ?

                > Po czym, po zamierzonym pół roku trwania "eksperymentu" państwo wrócą do kapita
                > lizmu, robiąc dziecince papkę z mózgu. Czyż nie?

                No nie. Zmiana nie jest na tyle drastyczna, żeby robić dziecku papkę z mózgu. Bez przesady. To już wyjazd do innego europejskiego kraju jest bardziej drastyczny.
                • gaja78 A zyski ? 07.10.11, 13:03
                  No właśnie, bo wymieniacie same koszty, jakie dziecko ponosi. A są też przecież zyski.

                  Dziecko ma rodziców w domu - bo przecież na tym polega ich praca w ramach projektu.
                  Nie ma nadmiaru zabawek. Rodziców częściej odwiedzają znajomi. Rodzice z dzieckiem na rękach integrują się społecznie w kolejkach, rozmawiają z ludźmi. Dziecko uczy się, że tak się robi, a to cenna umiejętność.
                  • mama_kotula Re: A zyski ? 07.10.11, 13:12
                    Cytat
                    Nie ma nadmiaru zabawek. Rodziców częściej odwiedzają znajomi. Rodzice z dzieckiem na rękach integrują się społecznie w kolejkach, rozmawiają z ludźmi. Dziecko uczy się, że tak się robi, a to cenna umiejętność.


                    Fajnie, Gaju. Tylko że mam niemal pewne poczucie, że po pół roku trwania eksperymentu państwo będą mieć efekt jo-jo.

                    To wszystko co piszesz, jest fajne, jak jest wprowadzane STOPNIOWO, jako coś NATURALNEGO dla rodziny. Bo jest. A tu naturalne nie jest.

                    Plus, nie wiem, co stoi na przeszkodzie, aby to wszystko o czym piszesz (może poza integracją społeczną w kolejkach - bo to imho absurd) wprowadzać zwyczajnie, powoli zmieniając styl życia. Da się, wierz mi.

                    Aaa, tak, zapomniałabym - na powolne zmiany w stylu życia nie dostaje się grantów ministerialnych. I nie jest to medialne.
                    • krolowanocy Re: A zyski ? 07.10.11, 13:16
                      > Fajnie, Gaju. Tylko że mam niemal pewne poczucie, że po pół roku trwania eksper
                      > ymentu państwo będą mieć efekt jo-jo.

                      szczególnie po pół roku używania WATY w trakcie okresu
                      • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:21
                        krolowanocy napisała:

                        > szczególnie po pół roku używania WATY w trakcie okresu

                        Co jest złego w używaniu waty podczas okresu ?
                        • krolowanocy Re: A zyski ? 07.10.11, 13:23
                          > Co jest złego w używaniu waty podczas okresu ?

                          troll harder
                          • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:25
                            krolowanocy napisała:

                            > > Co jest złego w używaniu waty podczas okresu ?
                            >
                            > troll harder

                            ?
                            • mama_kotula Re: A zyski ? 07.10.11, 13:26
                              Królowa Nocy stwierdziła, że to musi być prowokacja, I think.
                              Ja niestety wiem, że nie jest, i mnie to coraz bardziej przeraża.
                              • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:31
                                mama_kotula napisała:

                                > Ja niestety wiem, że nie jest, i mnie to coraz bardziej przeraża.
                                >

                                Ale co konkretnie cię przeraża ?
                        • mama_kotula Re: A zyski ? 07.10.11, 13:25
                          gaja78 napisała:

                          > krolowanocy napisała:
                          >
                          > > szczególnie po pół roku używania WATY w trakcie okresu

                          > Co jest złego w używaniu waty podczas okresu ?

                          OJP, odpadłam.
                          Obiektywnie nie ma nic złego, tak jak w wycieraniu dupy palcem i tak jak w pisaniu pracy doktorskiej na maszynie. I w praniu na tarze. Nikogo to nie krzywdzi, nieprawdaż.

                          Subiektywnie, po raz kolejny zacytuję:
                          "Na tzw. trudne dni kupuje paczkę waty. – Straszne – żali się po pierwszym wyjściu na miasto. – Prowadziłam szkolenie i w ogóle nie mogłam się skupić. Cały czas tylko: nie przesiąkło? Nie wylazło nogawką? I co chwila – do ubikacji".
                          • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:38
                            mama_kotula napisała:

                            > OJP, odpadłam.
                            > Obiektywnie nie ma nic złego, tak jak w wycieraniu dupy palcem i tak jak w pisa
                            > niu pracy doktorskiej na maszynie. I w praniu na tarze. Nikogo to nie krzywdzi,
                            > nieprawdaż.

                            Ja chyba w innym świecie żyję. Takim bardziej ... zaradnym. No nie wiem. Używanie waty mnie nie przeraża. Czasem używam na noc, jak zabraknie zwykłych podpasek (takie lepsze używane non stop nie są dla mnie - obiektywnie - zdrowe). Pisanie na maszynie to całkiem normalna czynność - co kto lubi.

                            > Subiektywnie, po raz kolejny zacytuję:
                            > "Na tzw. trudne dni kupuje paczkę waty. – Straszne – żali się po
                            > pierwszym wyjściu na miasto. – Prowadziłam szkolenie i w ogóle nie mogła
                            > m się skupić. Cały czas tylko: nie przesiąkło? Nie wylazło nogawką? I co chwila
                            > – do ubikacji".


                            Podpaski na pewno są o niebo bardziej wygodne. To wiadomo.
                            • mama_kotula Re: A zyski ? 07.10.11, 13:50
                              Wiesz, Gaja, mnie też używanie waty nie przeraża, i jak trzeba, to i gazetą dupę podetrę. Jak trzeba, to zamiast miksera użyję sitka do przecierania. A gacie wypiorę ręcznie.
                              Kluczowe tu jest: JAK TRZEBA.
                              • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:53
                                mama_kotula napisała:

                                > Wiesz, Gaja, mnie też używanie waty nie przeraża, i jak trzeba, to i gazetą dup
                                > ę podetrę. Jak trzeba, to zamiast miksera użyję sitka do przecierania. A gacie
                                > wypiorę ręcznie.
                                > Kluczowe tu jest: JAK TRZEBA.
                                >

                                No i w przypadku tych ludzi TRZEBA, bo taką sobie tymczasowo wybrali pracę.
                                Zrezygnowałabyś z zawodowych ambicji, jeśli wyjazd wiązałby się z utrudnionym dostępem do podpasek ? smile
                            • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 14:07
                              gaja78 napisała:
                              >
                              > Podpaski na pewno są o niebo bardziej wygodne. To wiadomo.

                              Cóż, ludzie sobie wymyślili, że zrobią cośtam. Czy to robią, czy nie, czy to robią ze swoim dzieckiem czy nie - zwisa i powiewa mi, nie moje dziecko, nie moja sprawa. Prawa nie łamią, więc pewnie im wolno, nigdzie nie jest (na szczęście!) jeszcze powiedziane, że dziecko banany dostawać musi.
                              Problemem jest to, że po pierwsze robią to za publiczne pieniądze. Ja swoje projekty wykonuję za własne, może dlatego, że te projekty są komuś potrzebne i w końcu na siebie zarobią. Słyszałem, że pan biorący udział w eksperymencie ma potem napisać książkę. Ciekawe dlaczego projektu nie sfinansuje na przykład z zaliczki od wydawcy na poczet tej książki. A, pewnie dlatego, że tej książki nikt nie kupi, albo kupi ją tak znikoma liczba ludzi, że nie tylko zaliczki, ale i całości by nie starczyło na sfinansowanie.
                              Ciekawym tylko, że inni pisarze, prowadząc badania do książek finansują je sami, na przykład bilety do muzeów kupowane celem obejrzenia strojów z epoki muszą opłacić. Albo bilety lotnicze, żeby obejrzeć zaułki Nowego Orleanu.

                              Drugą sprawą są płaczliwe w tonie słowa pani, która się strasznie stresowała, czy jej wata nie przesiąknie.
                              Po pierwsze - relacje tych Państwa, biorących udział w eksperymencie, muszą być w tonie płaczliwo-dramatycznym. Bo inaczej kto się tym zainteresuje? Jeśliby pani nie mówiła o dziecku, co chce banany i o tym, że jej wata przesiąkała, KOGO by to obeszło? Ile widzieliście/czytaliście ostatnio reportaży w tonie: "Stanisław skończył politologię, dostał ciekawą pracę, dziewczynę, zarabia dokładnie tyle, ile potrzebuje na życie. Jego dzień wygląda tak samo, jak każdego z nas"? A ile było "Skończyli studia, nie mogą znaleźć pracy, mają umowy śmieciowe, głodują i dziewczyna/chłopak ich zostawił(a)"?
                              Musi być tania sensacja, im prostsza do zrozumienia i na niższym poziomie tym lepiej, żeby ludzie się zainteresowali.

                              Poza tym nie wierzę, że dla pani fakt waty w majtkach był tak stresujący, że nie mogła o niczym innym myśleć. Nie mogła sobie kupić podpaski/tamponu/mooncupa i jego użyć? Chyba nikt jej w majtki nie zagląda w ramach kontroli eksperymentu? Jeśli jednak tego nie zrobiła, widocznie bilans zysków i strat był dodatni - widać stwierdziła, że opłaca jej się trwać w pseudoekperymencie za publiczne pieniądze bardziej niż zająć się czymś naprawdę pożytecznym.

                              Bo zostaje jeszcze problem wartości merytorycznej tego "eksperymentu".
                              Jeśli dziecko tej pani ciężko zachoruje, chciałbym, aby spędziła 4 godziny na bieganiu po osiedlu i szukaniu działającego automatu telefonicznego, zamiast wezwać pogotowie od razu.
                              Może jeszcze niech wybierze szpital/pogotowie czynne w czasach PRLu.
                              Jeśli pani wybierze ratowanie życia dziecka nad eksperyment, wówczas będzie to oznaczało, że rozkradła z mężem publiczne pieniądze bawiąc się w PRL, jednocześnie mając bardzo łatwo dostępną furtkę. Której NIKT, poza osobami postawionymi wysoko w hierarchii partyjnej, nie miał w latach 80-ych.
                              • krolowanocy Re: A zyski ? 07.10.11, 14:12
                                > Jeśli dziecko tej pani ciężko zachoruje, chciałbym, aby spędziła 4 godziny na b
                                > ieganiu po osiedlu i szukaniu działającego automatu telefonicznego, zamiast wez
                                > wać pogotowie od razu.

                                W kwestiach zdrowotnych mają prywatne ubezpieczenie zdrowotne i w razie konieczności będą z niego normalnie korzystać; dziecko wożą w foteliku i nie palą fajek przy dziecku (znaczy nie wiem, czy w ogóle palą, ale jakby, to nie będą odtwarzać tego, że nikt się nie przejmował biednym paleniem dziecka)
                                Także nie, w tym aspekcie PRL-u nie odtwarzają zupełnie
                                • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 14:17
                                  krolowanocy napisała:
                                  > W kwestiach zdrowotnych mają prywatne ubezpieczenie zdrowotne i w razie koniecz
                                  > ności będą z niego normalnie korzystać; dziecko wożą w foteliku i nie palą faje
                                  > k przy dziecku (znaczy nie wiem, czy w ogóle palą, ale jakby, to nie będą odtwa
                                  > rzać tego, że nikt się nie przejmował biednym paleniem dziecka)
                                  > Także nie, w tym aspekcie PRL-u nie odtwarzają zupełnie

                                  Och. Czyli wiadomo, że chodziło o łatwy skok na publiczną kasę. Żyjemy w PRLu od 8 do 13, potem już wiwat kapitalizm.

                                  Chyba też zrobię sobie jakiś eksperyment. O, mogę na przykład, w ramach sprawdzenia jak to było w PRLu nie pić Coli. Przez rok. Od dwudziestej trzeciej do piątej rano.
                                  • czarnaalineczka Re: A zyski ? 07.10.11, 14:24
                                    >
                                    > Chyba też zrobię sobie jakiś eksperyment. O, mogę na przykład, w ramach sprawdz
                                    > enia jak to było w PRLu nie pić Coli. Przez rok. Od dwudziestej trzeciej do pią
                                    > tej rano.
                                    >

                                    a broni ci ktos ?
                                    • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 14:27
                                      czarnaalineczka napisała:

                                      > a broni ci ktos ?

                                      Nie. Natomiast nie mam na to dotacji, więc zostanę przy przyjmowaniu Coli przez całą dobę.
                                      Jestem natomiast otwarty na propozycje z dowolnego ministerstwa dowolnego kraju w tej sprawie.
                                      • czarnaalineczka Re: A zyski ? 07.10.11, 15:07
                                        > Nie. Natomiast nie mam na to dotacji, więc zostanę przy przyjmowaniu Coli przez
                                        > całą dobę.
                                        > Jestem natomiast otwarty na propozycje z dowolnego ministerstwa dowolnego kraju
                                        > w tej sprawie.

                                        ale to sie nie tak robi ze ty lezysz i czekasz
                                        masz pomysl to go opisz uzasadnij i postaraj sie o dotacje

                                        powodzenia zycze smile
                                        bez zlosliwosci serio smile
                                        • duzeq Re: A zyski ? 07.10.11, 15:28
                                          Przeciez to dziecinnie proste - wystarczy, jak widac, przekonac Ministerstwo ( w tym wypadku) Zdrowia, ze sie bedzie badalo brak wplywu gazu z coli w nocy. I potem koniecznie trzeba sie bedzie dzielic w GW odkrywczymi doznaniami, ze ojp dzisiaj byla ciezka noc, brakowalo mi babelkow. A potem, ze ojp swiat w nocy jest straszny jak ci w brzuchu od gazu nie burczy.

                                          Odkrywczosc na dokladnie takim samym poziomie jak w tej zenadzie zwanej eksperymentem.
                                • krolowanocy Re: A zyski ? 07.10.11, 14:21
                                  *biernym paleniem miało być rzecz jasna
                              • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 14:15
                                kenderken napisał:

                                > Problemem jest to, że po pierwsze robią to za publiczne pieniądze. Ja swoje pro
                                > jekty wykonuję za własne, może dlatego, że te projekty są komuś potrzebne i w k
                                > ońcu na siebie zarobią. Słyszałem, że pan biorący udział w eksperymencie ma pot
                                > em napisać książkę. Ciekawe dlaczego projektu nie sfinansuje na przykład z zali
                                > czki od wydawcy na poczet tej książki. A, pewnie dlatego, że tej książki nikt n
                                > ie kupi, albo kupi ją tak znikoma liczba ludzi, że nie tylko zaliczki, ale i ca
                                > łości by nie starczyło na sfinansowanie.

                                Czy dobrze rozumiem, że jesteś przeciwnikiem finansowania kultury i nauki z publicznych pieniędzy ?

                                > Po pierwsze - relacje tych Państwa, biorących udział w eksperymencie, muszą być
                                > w tonie płaczliwo-dramatycznym. Bo inaczej kto się tym zainteresuje? Jeśliby p
                                > ani nie mówiła o dziecku, co chce banany i o tym, że jej wata przesiąkała, KOGO
                                > by to obeszło?

                                Tu oczywiście racja.

                                > Bo zostaje jeszcze problem wartości merytorycznej tego "eksperymentu".

                                Żeby móc oceniać wartość merytoryczną eksperymentu, trzeba najpierw wiedzieć, jaka jest motywacja i cel projektu. Masz taką wiedzę, że pozwalasz sobie na nazywanie uczestników projektu potencjalnymi złodziejami ?
                                • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 14:26
                                  gaja78 napisała:

                                  > Czy dobrze rozumiem, że jesteś przeciwnikiem finansowania kultury i nauki z pub
                                  > licznych pieniędzy ?

                                  Ogólnie - tak. Natomiast ma się to nijak do tego tematu, ponieważ -
                                  - Uważasz, że zabawa w PRL (albo raczej - w dekoracjach PRLowskich) jest "kulturą" czy "nauką"?
                                  - Uważasz, że finansowanie działalności literackiej nie-dość-dobrego-by-mógł-normalnie-pracować dziennikarza powinno odbywać się z pieniędzy publicznych?

                                  > > Po pierwsze - relacje tych Państwa, biorących udział w eksperymencie, mus
                                  > zą być
                                  > > w tonie płaczliwo-dramatycznym. Bo inaczej kto się tym zainteresuje? Jeś
                                  > liby p
                                  > > ani nie mówiła o dziecku, co chce banany i o tym, że jej wata przesiąkała
                                  > , KOGO
                                  > > by to obeszło?
                                  >
                                  > Tu oczywiście racja.
                                  >

                                  Czyli nie chodzi o badania naukowe tylko o zabawę pana dziennikarzyny.

                                  > Żeby móc oceniać wartość merytoryczną eksperymentu, trzeba najpierw wiedzieć, j
                                  > aka jest motywacja i cel projektu. Masz taką wiedzę, że pozwalasz sobie na nazy
                                  > wanie uczestników projektu potencjalnymi złodziejami ?

                                  Jak zostało napisane powyżej - korzystają z fotelików samochodowych (z modelu, który BYŁ DOSTĘPNY w prl-u?) oraz z prywatnej opieki zdrowotnej (jaki % "inteligencji z klasy średniej" było na to stać wówczas i jaka była dostępność takowej?).
                                  Wobec tego - bez znajomości motywacji i celu mogę stwierdzić, że eksperyment nie odbywa się w dobrze izolowanych warunkach oddających warunki naturalne.
                                  To mniej więcej tak, jakby prowadzić eksperymenty badające wpływ braku grawitacji na rośnięcie paproci - tylko, że w warunkach ziemskiej grawitacji.
                                  Rozumiesz? Czy mam pisać wolniej? smile
                                  • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 15:50
                                    kenderken napisał:

                                    > Ogólnie - tak. Natomiast ma się to nijak do tego tematu, ponieważ -
                                    > - Uważasz, że zabawa w PRL (albo raczej - w dekoracjach PRLowskich) jest "kultu
                                    > rą" czy "nauką"?

                                    Jeżeli to prawda o finansowaniu projektu, to mi wystarczy, że ludzie posiadający sto razy większe kompetencje ode mnie uznali, że to jest kultura.

                                    > - Uważasz, że finansowanie działalności literackiej nie-dość-dobrego-by-mógł-no
                                    > rmalnie-pracować dziennikarza powinno odbywać się z pieniędzy publicznych?

                                    Uważasz, że finansować należy tylko to, co się materialnie komuś opłaca ?

                                    Co uważasz za normalną pracę dziennikarza ?
                                    • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 15:57
                                      gaja78 napisała:
                                      > Jeżeli to prawda o finansowaniu projektu, to mi wystarczy, że ludzie posiadając
                                      > y sto razy większe kompetencje ode mnie uznali, że to jest kultura.

                                      Fajnie, że realnie oceniasz swoje kompetencje.
                                      • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 15:58
                                        kenderken napisał:


                                        > Fajnie, że realnie oceniasz swoje kompetencje.

                                        Tak, bardzo sobie cenię tą umiejętność.
                                • duzeq Re: A zyski ? 07.10.11, 14:27
                                  > Czy dobrze rozumiem, że jesteś przeciwnikiem finansowania kultury i nauki z pub
                                  > licznych pieniędzy ?

                                  A gdzie W TYM PRZYPADKU kultura, gdzie nauka?

                                  > > Bo zostaje jeszcze problem wartości merytorycznej tego "eksperymentu".
                                  >
                                  > Żeby móc oceniać wartość merytoryczną eksperymentu, trzeba najpierw wiedzieć, j
                                  > aka jest motywacja i cel projektu. Masz taką wiedzę, że pozwalasz sobie na nazy
                                  > wanie uczestników projektu potencjalnymi złodziejami ?

                                  A jaka jest motywacja i cel projektu wedlug ciebie?
                                • lineczkaa Re: A zyski ? 07.10.11, 15:25
                                  gaja78 napisała:


                                  > Czy dobrze rozumiem, że jesteś przeciwnikiem finansowania kultury i nauki z pub
                                  > licznych pieniędzy ?

                                  Ja wiem, że pytanie nie do mnie. Ala ja zapytam Ciebie. Gdzie widzisz w tym eksperymencie kulturę i naukę?

                                  BTW, osobiście jestem jak najbardziej za dofinansowywaniem kultury i nauki, ale akurat projekt PRL ani kulturą ni nauką nie jest. Zresztą państwo bawiący się w "badaczy PRL" są z roczników owy PRL doświadczających.
                                  Może gdyby zrobili to ludzie dzisiaj 20 letni wyglądałoby to i wiarygodniej i sensowniej.
                                  • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 15:40
                                    lineczkaa napisała:
                                    > Ja wiem, że pytanie nie do mnie. Ala ja zapytam Ciebie. Gdzie widzisz w tym eks
                                    > perymencie kulturę i naukę?

                                    Owocem eksperymentu ma być książka. Książka o życiu wtedy z punktu widzenia kogoś żyjącego dziś. To może być ciekawe i jak najbardziej mieści się w obszarze "kultura".

                                    Ponadto - jeśli to prawda, że projekt jest finansowany przez Ministerstwo Kultury - fachowcy uznali, że eksperyment i książka będą miały jakiś istotny wkład do naszej współczesnej kultury. Z ciekawością zapoznałabym się z formalnym opisem projektu, żeby go lepiej zrozumieć. Żeby zrozumieć intencje tych, którzy projektowi przyznali pieniądze. Bez tej wiedzy nie mam żadnych, kompletnie żadnych kompetencji, żeby móc ocenić, czy eksperyment ma jakiś wkład do naszej kultury, czy nie. Natomiast - jak widać w tym wątku - mamy całe grono fachowców mądrzejszych od tych z Ministerstwa Kultury, którzy mają wyższe IQ i którzy wiedzą lepiej, na jaki rodzaj kultury powinny być wydawane publiczne pieniądze, a na jaki nie smile I to bez znajomości formalnych wniosków o pieniądze.
                                    • lineczkaa Re: A zyski ? 07.10.11, 15:43
                                      reklamę dzięki nam już mają wink i to for free.
                                    • mama_kotula Re: A zyski ? 07.10.11, 15:53
                                      Cytat
                                      Owocem eksperymentu ma być książka. Książka o życiu wtedy z punktu widzenia kogoś żyjącego dziś.


                                      Ale ta ksiązka nie będzie "o życiu wtedy z punktu widzenia kogoś żyjącego dziś". Ta książka będzie reportażem z symulacji czegoś, co jedynie wygląda jak życie w PRL. Z teatrzyku pt. "jak sobie wyobrażam życie w prl na podstawie opowieści mojej mamusi, tego, co wygrzebałem w necie i tego, co widzę w filmach" - gdzie wszystko jest wyłącznie dekoracją. Aby nie było, trzeba zasymulować FAKTYCZNE warunki życia w prl, z całą otoczką społeczną, polityczną itp. - i wtedy można obserwować zachowanie osobnika anno domini 2011 w takich warunkach. I to, faktycznie, mógłby być ciekawy eksperyment. A to jest reportaż z LARPa pt. "bawimy się w PRL".

                                      Rly, taką książkę to ja mogę machnąć i bez pół roku umartwiania się z watą w majtach i będzie tak samo mało wiarygodne jak to, co pan napisze za jakiś czas (ale za to bezproblemowo mogę zrobić tak, aby było medialnie, sensacyjnie i w ogóle, łapało za serca itp). Tyle, że ja naprawdę nie widzę potrzeby powstania takiego dzieła, bo nie wiem, co by ono miało wnieść oprócz tego, co wiadomo i tak - więc nie zamierzam takiego dzieła płodzić.
                                      • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 15:57
                                        mama_kotula napisała:

                                        > Cytat
                                        > Owocem eksperymentu ma być książka. Książka o życiu wtedy z punktu widzenia kog
                                        > oś żyjącego dziś.
                                        >

                                        >
                                        > Ale ta ksiązka nie będzie "o życiu wtedy z punktu widzenia kogoś żyjącego dziś"
                                        > . Ta książka będzie reportażem z symulacji czegoś, co jedynie wygląda j
                                        > ak życie w PRL. Z teatrzyku pt. "jak sobie wyobrażam życie w prl na podstawie o
                                        > powieści mojej mamusi, tego, co wygrzebałem w necie i tego, co widzę w filmach"
                                        > - gdzie wszystko jest wyłącznie dekoracją. Aby nie było, trzeba zasymulować FA
                                        > KTYCZNE warunki życia w prl, z całą otoczką społeczną, polityczną itp. - i wted
                                        > y można obserwować zachowanie osobnika anno domini 2011 w takich warunkach. I t
                                        > o, faktycznie, mógłby być ciekawy eksperyment. A to jest reportaż z LARPa pt. "
                                        > bawimy się w PRL".

                                        Kotula skąd ty masz taką szeroką wiedzę na temat przygotowań do eksperymentu ?

                                        Czytałaś wniosek ? Masz namiary na niego ? Są jakieś informacje w wydaniu papierowym, dzięki którym można znaleźć jakieś dane o projekcie ?
                                        • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 16:00
                                          > Kotula skąd ty masz taką szeroką wiedzę na temat przygotowań do eksperymentu ?

                                          Gaju, czy Ty umiesz czytać-ze-zrozumieniem? Wielokrotnie tutaj było wspominane o tym, że:
                                          Państwo dziennikarstwo nie przeniosło się do roku '83. Mają prywatną opiekę zdrowotną, mieszkanie nie po 20 latach czekania w spółdzielni i fotelik samochodowy dla dziecka. Oraz benzynę bezołowiową w tym samochodzie.
                                          • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 16:05
                                            kenderken napisał:

                                            > > Kotula skąd ty masz taką szeroką wiedzę na temat przygotowań do eksperyme
                                            > ntu ?
                                            >
                                            > Gaju, czy Ty umiesz czytać-ze-zrozumieniem?

                                            A ty umiesz czytać ze zrozumieniem moje pytania ?

                                            Jaka była motywacja przeprowadzenia eksperymentu ?
                                            Jaki był cel ?
                                            Co będzie efektem ?

                                            Zrozum proszę, że nie da się rozumieć sensu przedsięwzięcia bez znajomości tych podstawowych założeń. I dlatego - w sumie - nie dziwię się twojemu nastawieniu na "nie". Bo taki jest właśnie efekt, jak się podstawowej wiedzy nie posiada.

                                            Co nie oznacza oczywiście, że kiedy się tą widzę posiada, to jest się "za". Nie. Po prostu w stanie niewiedzy można co najwyżej nie wiedzieć, czy projekt ma jakąś wartość. Gremialne "co za badziew" to IMHO klasyczna ignorancja.
                                            • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 16:12
                                              Ponowię swoje wcześniejsze pytanie:
                                              Czy nie znająć motywacji, celu i efektu nie umiesz stwierdzić, że badanie wpływu nieważkości na rozwój paproci w warunkach ziemskiej grawitacji jest bezsensowne?
                                              Mnie pierwszy rok pracy nauczył oceniania pewnych rzeczy bez wsadzania palca w środek trybów. Być może masz to jeszcze przed sobą...
                                              • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 16:19
                                                kenderken napisał:

                                                > Ponowię swoje wcześniejsze pytanie:
                                                > Czy nie znająć motywacji, celu i efektu nie umiesz stwierdzić, że badanie wpły
                                                > wu nieważkości na rozwój paproci w warunkach ziemskiej grawitacji jest bezsenso
                                                > wne?

                                                Nie, nie umiem. Zwłaszcza że nie wiem, co jest istotą grawitacji. Nikt nie wie, to czarna dziura na mapie fizyki. Kiepsko trafiłeś z tym przykładem.

                                                > Mnie pierwszy rok pracy nauczył oceniania pewnych rzeczy bez wsadzania palca w
                                                > środek trybów. Być może masz to jeszcze przed sobą...
                                                >

                                                Prowadzisz w dyskusję w taki sposób, że ciężko mieć z tego przyjemność - niestety.
                                        • czarnaalineczka Re: A zyski ? 07.10.11, 16:08
                                          Z teatrzyku pt. "jak sobie wyobrażam życie w prl na podst
                                          > awie o
                                          > > powieści mojej mamusi, tego, co wygrzebałem w necie i tego, co widzę w fi
                                          > lmach"

                                          a post pt "jak mamakotula wyobraza sobie eksperyment na podstawie jednego artykulu i tego co sama sobie wymyslila "
                                          big_grin
                    • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 13:20
                      mama_kotula napisała:

                      > Aaa, tak, zapomniałabym - na powolne zmiany w stylu życia nie dostaje się grant
                      > ów ministerialnych. I nie jest to medialne.
                      >

                      Ja też żyję z grantu ministerialnego. I jestem zaskoczona, że taki rodzaj finansowania pracy zawodowej jest postrzegany jako rozdawnictwo pieniędzy na fanaberie. Tak jakby pieniądze te rozdawali przypadkowi ludzie swoim krewnym i znajomym królika.
                      • lineczkaa Re: A zyski ? 07.10.11, 15:38
                        gaja78 napisała:


                        > Ja też żyję z grantu ministerialnego. I jestem zaskoczona, że taki rodzaj finan
                        > sowania pracy zawodowej jest postrzegany jako rozdawnictwo pieniędzy na
                        > fanaberie. Tak jakby pieniądze te rozdawali przypadkowi ludzie swoim krewnym i
                        > znajomym królika.
                        >

                        O nie nie nie moja droga. Dzięki Tobie i Twojej pracy "ja" dostanę coś w zamian i niech Cię finansuję do profesury.

                        Dzięki projektowi PRL dowiem się co najwyżej, że było ciężko i straszno i jednak postęp cywilizacyjny jest cool. Gdyby w owym projekcie jak pisałam wyżej uczestniczyli z rodzicami nastoletnie dzieci, to ewentualnie, owe dzieci mogłyby (choć z nastolatkami różnie bywa) docenić to co mają teraz. Wtedy uznałabym, że wypłynęła z tego jakaś nauka. Na razie wiemy, że pani zmęczona, więcej się kłóci z mężem, a mała dziewczynka płacze z zabawkami.
                        Gdzie tu nauka ja się pytam.
                        Zwłaszcza, że jak już pisałam powyżej państwo z roczników PRL pamiętających i w nim uczestniczących.
                        • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 15:46
                          lineczkaa napisała:

                          > O nie nie nie moja droga. Dzięki Tobie i Twojej pracy "ja" dostanę coś w zamian
                          > i niech Cię finansuję do profesury.

                          Dzięki temu eksperymentowi będziesz mogła przeczytać - mam nadzieję - interesującą książkę smile Nie wiem jak ty, ale ja jestem jej bardzo ciekawa, jakie rzeczy dla współczesnej pary dziennikarzy były ważne, trudne, jakie do zniesienia a jakie lepsze, niż dziś. I jak to się ma do opowieści naszych rodziców.

                          > Dzięki projektowi PRL dowiem się co najwyżej, że było ciężko i straszno i jedna
                          > k postęp cywilizacyjny jest cool. Gdyby w owym projekcie jak pisałam wyżej ucze
                          > stniczyli z rodzicami nastoletnie dzieci, to ewentualnie, owe dzieci mogłyby (c
                          > hoć z nastolatkami różnie bywa) docenić to co mają teraz. Wtedy uznałabym, że w
                          > ypłynęła z tego jakaś nauka. Na razie wiemy, że pani zmęczona, więcej się kłóci
                          > z mężem, a mała dziewczynka płacze z zabawkami.
                          > Gdzie tu nauka ja się pytam.

                          Kultura nie jest i nie powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna. Książka , która powstanie, nie musi niczego uczyć. Wystarczy, że jakieś grono ludzi będzie miało przyjemność z czytania jej.
                          • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 15:56
                            gaja78 napisała:
                            > Kultura nie jest i nie powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna. Książka , kt
                            > óra powstanie, nie musi niczego uczyć. Wystarczy, że jakieś grono ludzi będzie
                            > miało przyjemność z czytania jej.

                            Mam przyjemność z czytania biografii Steva Jobsa.
                            Proszę bardzo, sfinansuj mi zakup kilku z nich, skoro uważasz, że to, że "jakieś grono ludzi będzie miało przyjemność z czytania" usprawiedliwia to, żeby kto inny niż _to grono_ płacił za tę przyjemność.
                            • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 16:00
                              kenderken napisał:

                              > gaja78 napisała:
                              > > Kultura nie jest i nie powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna. Książk
                              > a , kt
                              > > óra powstanie, nie musi niczego uczyć. Wystarczy, że jakieś grono ludzi b
                              > ędzie
                              > > miało przyjemność z czytania jej.
                              >
                              > Mam przyjemność z czytania biografii Steva Jobsa.
                              > Proszę bardzo, sfinansuj mi zakup kilku z nich, skoro uważasz, że to, że "jakie
                              > ś grono ludzi będzie miało przyjemność z czytania" usprawiedliwia to, żeby kto
                              > inny niż _to grono_ płacił za tę przyjemność.
                              >

                              A jaka jest twoim zdaniem misja kultury ?
                              • kenderken Re: A zyski ? 07.10.11, 16:03
                                > A jaka jest twoim zdaniem misja kultury ?

                                Wg Alfreda Webera: "kultura sytuuje się poza sferą wymogów adaptacyjnych, tam, gdzie zaczyna się kształtowanie naszego życia przez wyznaczanie mu celów, których nie da się wyprowadzić z potrzeby dalszej egzystencji albo lepszego zaspokajania naturalnych potrzeb życiowych."

                                Natomiast nadal czekam na sfinansowanie przez Ciebie lektur, z których czytania ja będę mieć przyjemność.
                                • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 16:12
                                  kenderken napisał:

                                  > > A jaka jest twoim zdaniem misja kultury ?
                                  >
                                  > Wg Alfreda Webera: "kultura sytuuje się poza sferą wymogów adaptacyjnych, tam,
                                  > gdzie zaczyna się kształtowanie naszego życia przez wyznaczanie mu celów, który
                                  > ch nie da się wyprowadzić z potrzeby dalszej egzystencji albo lepszego zaspokaj
                                  > ania naturalnych potrzeb życiowych."

                                  I to jest zgodne z twoim zdaniem ?
                                  • iwles Re: A zyski ? 07.10.11, 16:22

                                    Gaju, tę definicję wymysliły osoby o wiele mądrzejsze od Ciebie, więc czemu nie przyjmiesz jej za fakt, tak jak przyjęłaś, że ten eksperyment to na pewno kultura ?
                                    • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 16:25
                                      iwles napisała:

                                      >
                                      > Gaju, tę definicję wymysliły osoby o wiele mądrzejsze od Ciebie, więc czemu nie
                                      > przyjmiesz jej za fakt,

                                      Dlaczego uważasz, że ja z tym dyskutuję ? Nie bardzo rozumiem.

                                      Nie pytałam Kenderkena o historię definicji kultury. Pytałam go o jego zdanie. Wciąż go nie poznałam.
                                      • iwles Re: A zyski ? 07.10.11, 20:06

                                        w takim razie dlaczego uparcie twierdzisz, że to kultura, skoro tyle osob napisało ci, że dla nich to nie jest kultura ?
                                        Podparlas się argumentem o mądrzejszych od ciebie decydentach, przyjmij więc i zacytowaną definicję za argument, a skoro kenderken ją zacytowal, to chyba jasne, że się z nią zgadza smile
                                        • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 21:40
                                          iwles napisała:

                                          >
                                          > w takim razie dlaczego uparcie twierdzisz, że to kultura, skoro tyle osob napis
                                          > ało ci, że dla nich to nie jest kultura ?
                                          > Podparlas się argumentem o mądrzejszych od ciebie decydentach, przyjmij więc i
                                          > zacytowaną definicję za argument, a skoro kenderken ją zacytowal, to chyba jasn
                                          > e, że się z nią zgadza smile
                                          >
                                          >

                                          No ale problem jest taki, że omawiany eksperyment jak najbardziej mieści się w definicji kultury zacytowanej przez Kenderkena. Czyż nie ?
                          • lineczkaa Re: A zyski ? 07.10.11, 20:00
                            gaja78 napisała:


                            > Dzięki temu eksperymentowi będziesz mogła przeczytać - mam nadzieję - interesuj
                            > ącą książkę smile Nie wiem jak ty, ale ja jestem jej bardzo ciekawa, jakie rzeczy
                            > dla współczesnej pary dziennikarzy były ważne, trudne, jakie do zniesienia a ja
                            > kie lepsze, niż dziś. I jak to się ma do opowieści naszych rodziców.

                            To Ty ja kup, a jak ja zmęczysz, to ją pożyczę jak będę miała problemy z bezsennością wink.



                            > Kultura nie jest i nie powinna być tylko i wyłącznie pragmatyczna. Książka , kt
                            > óra powstanie, nie musi niczego uczyć. Wystarczy, że jakieś grono ludzi będzie
                            > miało przyjemność z czytania jej.

                            Tak, kultura nie zawsze jest i nie zawsze powinna być pragmatyczna. Ale kiedy jest zbyt udziwniona i nie wnosi nic nowego w odczucia osób tej kultury doświadczających, jak już pisałam jest sztuką-śmieciuchą.

                            Kojarzysz reklamę jakiegoś samochodu, Miejsce akcji to jakas galeria sztuki współczesnej, gdzie "znawcy" brandzlują się przy wieszaku z ubraniami. Do wieszaka podchodzi para, bierze swoje rzeczy, bo "sztuka" okazala sie zwyklym wieszakiem. Para patrzy na siebie porozumiewawczo z miną "ojapier....ę". Tak też mi się jawi ten "nowatorski" eksperyment przeprowadzony przez ludzie żyjacych w czasach PRL.
                            • gaja78 Re: A zyski ? 07.10.11, 22:12
                              lineczkaa napisała:

                              > To Ty ja kup, a jak ja zmęczysz, to ją pożyczę jak będę miała problemy z bezsen
                              > nością wink.

                              No pewnie że kupię, zwłaszcza po tej dyskusji smile

                              > Tak, kultura nie zawsze jest i nie zawsze powinna być pragmatyczna. Ale kiedy
                              > jest zbyt udziwniona i nie wnosi nic nowego w odczucia osób tej kultury doświad
                              > czających, jak już pisałam jest sztuką-śmieciuchą.

                              Tylko to wszystko jest bardzo subiektywne.
                              Dla mnie takie eksperymenty książki mają dość wymierną wartość, bo pozwalają mi lepiej zrozumieć moich rodziców i dziadków, z którymi często i gęsto spieram się na tematy z cyklu " a za naszych czasów to ...", przy czym oni mają wspomnienia spokojnego, bezproblemowego życia, cenzura czy represje to dla nich abstrakcja. PRL dla nich to był po prostu inny sposób codziennego życia, z dala od polityki. Kolejki na prowincji były do przeżycia. Mimo ubogiego asortymentu w sklepach obiady były pyszne i różnorodne - pamiętam smile I dla mnie - potomka takich "szczęściarzy" eksperyment dotyczy dokładnie tej sfery PRL, którą znała moja rodzina.
                              Ja to rozumiem, że eksperyment nie odtwarza całokształtu. Ale odtwarza pewne elementy, które dla wielu ludzi są najistotniejszą różnicą między dziś a wtedy.

                              > Kojarzysz reklamę jakiegoś samochodu, Miejsce akcji to jakas galeria sztuki wsp
                              > ółczesnej, gdzie "znawcy" brandzlują się przy wieszaku z ubraniami. Do wieszaka
                              > podchodzi para, bierze swoje rzeczy, bo "sztuka" okazala sie zwyklym wieszakie
                              > m. Para patrzy na siebie porozumiewawczo z miną "ojapier....ę". Tak też mi się
                              > jawi ten "nowatorski" eksperyment przeprowadzony przez ludzie żyjacych w czasac
                              > h PRL.

                              Każdy z nas miewa takie odczucia na widok jakiegoś rodzaju sztuki. Rzecz gustu smile
                • mama_kotula Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:08
                  Cytat
                  Po pierwsze wydaje mi się, że wyjazd do przykładowych Indii to jest o niebo bar
                  > dziej drastyczna zmiana dla dziecka, niż wymiana sprzętu domowego i ograniczeni
                  > e diety. Inny język, inny klimat, inny poziom i rodzaj hałasu, inni (wizualnie)
                  > ludzie i dzieci.


                  Jeszcze raz zapytam: która z części mojej wypowiedzi o PŁYNNEJ asymilacji jest niezrozumiała? Wyjazd do Indii nie oznacza przestawienia się z marszu na ichnią kuchnię (i tylko ichnią kuchnię), nie oznacza wywalenia zabawek i całkowitego przejęcia tubylczych zwyczajów. Początkowo jest na pewno szok i ten szok rozsądni ludzie starają się dziecku zminimalizować na tyle, na ile się da.
                  W artykule nie widzę nic na ten temat, widzę natomiast sporo niezdrowego entuzjazmu z gatunku "o rany, jak nam jest strasznie dziwnie i źle, no szok! szok!! tak strasznie że aż śmiesznie chwilami". I ogólnie rzecz biorąc niezdrowe brandzlowanie się tym, jacy to my antykonsumpcyjni jesteśmy.

                  Cytat
                  Po drugie - skąd teza, że eksperymentujący rodzice nie rekompensują dziecku braku dotychczasowych rozrywek ? Albo że dziecku zabrano ulubione zabawki ?


                  Z papierowej wersji artykułu, którą cytowałam niżej.

                  "Wcześniej, jak do Marianny przychodziła opiekunka, miałam dzień dla siebie. Dziś trzy czwarte tego czasu spędzam przy garach."
                  -> być może to po prostu mój błędny wniosek, że do dziecka już opiekunka nie przychodzi. Tu możesz mieć rację, matka siedzi w kuchni, podczas gdy z dzieckiem bawi się opiekunka.


                  "Marianna, nasza dwuletnia córka, płacze, bo nie może znaleźć ukochanych, kapitalistycznych zabawek."


                  - coś do dodania?


                  Oraz nie, nie zgadzam się z tobą w tym, co piszesz. Inne zmiany są w jakiś sposób uzasadnione czymś więcej niż tylko debilnym kaprysem pana dziennikarza, który zgarnął niezłą sumkę i potem napisze słabą książkę o tym "eksperymencie". Bo jest pewien poziom fanaberii, którego fajnie byłoby nie przekraczać i fajnie mieć w tym trochę rozsądku, a nie tylko niezdrowy entuzjazm, przez który wszystko wygląda na kaprys dwojga gó...arzy, co im się w dupach naprzewracało.
                  • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:17
                    mama_kotula napisała:

                    > Cytat
                    > Po pierwsze wydaje mi się, że wyjazd do przykładowych Indii to jest o niebo bar
                    > > dziej drastyczna zmiana dla dziecka, niż wymiana sprzętu domowego i ogran
                    > iczeni
                    > > e diety. Inny język, inny klimat, inny poziom i rodzaj hałasu, inni (wizu
                    > alnie)
                    > > ludzie i dzieci.
                    >

                    >
                    > Jeszcze raz zapytam: która z części mojej wypowiedzi o PŁYNNEJ asymilacji jest
                    > niezrozumiała? Wyjazd do Indii nie oznacza przestawienia się z marszu na ichnią
                    > kuchnię (i tylko ichnią kuchnię), nie oznacza wywalenia zabawek i całkowitego
                    > przejęcia tubylczych zwyczajów. Początkowo jest na pewno szok i ten szok rozsąd
                    > ni ludzie starają się dziecku zminimalizować na tyle, na ile się da.

                    Jak się płynnie asymiluje dziecko z wszechobecnym innym językiem, innym kolorem skóry, innymi ubraniami, innym brudem na ulicy, innym klimatem i innym hałasem ? Kuchnia to przy tym prawdę mówiąc pikuś. Jak wysiadam na lotnisku kraju o innym klimacie i innej kulturze, to na dzień dobry dziczeję i musi minąć kilka dni, żebym przestała się czuć spięta i zdezorientowana.

                    > W artykule nie widzę nic na ten temat, widzę natomiast sporo niezdrowego entuzj
                    > azmu z gatunku "o rany, jak nam jest strasznie dziwnie i źle, no szok! szok!! t
                    > ak strasznie że aż śmiesznie chwilami". I ogólnie rzecz biorąc niezdrowe brandz
                    > lowanie się tym, jacy to my antykonsumpcyjni jesteśmy.

                    A ja widzę entuzjazm i zaangażowanie w pracę zawodową.

                    > "Marianna, nasza dwuletnia córka, płacze, bo nie może znaleźć ukochanych, kapit
                    > alistycznych zabawek."[/i]
                    >
                    > - coś do dodania?

                    A to sorry, rzeczywiście bez sensu. Ulubionych zabawek nie powinni byli chować.

                    > Oraz nie, nie zgadzam się z tobą w tym, co piszesz. Inne zmiany są w jakiś spos
                    > ób uzasadnione czymś więcej niż tylko debilnym kaprysem pana dziennikarza, któr
                    > y zgarnął niezłą sumkę i potem napisze słabą książkę o tym "eksperymencie". Bo
                    > jest pewien poziom fanaberii, którego fajnie byłoby nie przekraczać i fajnie mi
                    > eć w tym trochę rozsądku, a nie tylko niezdrowy entuzjazm, przez który wszystko
                    > wygląda na kaprys dwojga gó...arzy, co im się w dupach naprzewracało.

                    Weź pod uwagę fakt, że skoro Ministerstwo Kultury dało na ten projekt pieniądze, to kilku bardzo-ważnych-specjalistów musiało ów projekt uznać za wartościowy.
                • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:21
                  > Dlaczego mama miałaby być bardziej zmęczona, niż żyjąc w trybie pełnoetatowej p
                  > racy poza domem ?

                  hm, wyobraźmy sobie sytuację, w której matka chce dać rodzinie obiad.
                  jeśli nie chce długo stać przy garach, bo chce ten czas poświęcić na pracę/zabawę z dzieckiem/odpoczynek
                  może:
                  zamówić jedzenie z dostawą
                  zabrać rodzinę do restauracji
                  ugotować coś na szybko z półproduktów (mrożonki, gotowe pierogi, etc, etc, wiemy o co chodzi)
                  ugotować coś w podstawowych produktów w małym wyborze

                  zastanówmy się chwilę: który wariant jest najbardziej męczący? i które ma do wyboru "matka z prl-u"
                  • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:29
                    krolowanocy napisała:

                    > > Dlaczego mama miałaby być bardziej zmęczona, niż żyjąc w trybie pełnoetat
                    > owej p
                    > > racy poza domem ?
                    >
                    > hm, wyobraźmy sobie sytuację, w której matka chce dać rodzinie obiad.
                    > jeśli nie chce długo stać przy garach, bo chce ten czas poświęcić na pracę/zaba
                    > wę z dzieckiem/odpoczynek
                    > może:
                    > zamówić jedzenie z dostawą
                    > zabrać rodzinę do restauracji
                    > ugotować coś na szybko z półproduktów (mrożonki, gotowe pierogi, etc, etc, wiem
                    > y o co chodzi)
                    > ugotować coś w podstawowych produktów w małym wyborze
                    >
                    > zastanówmy się chwilę: który wariant jest najbardziej męczący? i które ma do wy
                    > boru "matka z prl-u"
                    >

                    Nie łapiesz o co chodzi z tym projektem. To jest właśnie praca rodziców. Gotowanie obiadu z czasów PRL wchodzi w zakres tej pracy.

                    I tu znów pytanie - dlaczego taka praca miałaby być bardziej męcząca, niż pełen etat poza domem, uwzględniający logistykę zajmowania się dzieckiem, dojazdy, stanie w korkach, ogarnianie spraw domowych po godzinach pracy oraz pośpiech i wynikający z niego stres ?
                    • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:33
                      jakbym chciała spędzać dni na gotowaniu, to bym została zawodową kucharką.

                      co do waty, to skoro ty serio, to brak mi słów, może tylko podlinkuję tekst, w którym autorka opisuje swoje doświadczenia z watą
                      szprotestuje.wordpress.com/2011/10/07/kolejka-ze-stoperem/
                      • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:36
                        ale to jej wybor
                        co cie to obchodzi wlasciwie co kto sobie w majtki wklada?
                • madzioreck Re: fajny experyment ? 08.10.11, 23:26
                  > Po drugie - skąd teza, że eksperymentujący rodzice nie rekompensują dziecku bra
                  > ku dotychczasowych rozrywek ? Albo że dziecku zabrano ulubione zabawki ?
                  (...)
                  Zabrano właśnie...
        • znowu.to.samo Re: fajny experyment ? 06.10.11, 23:10
          my nie mieliśmy bananów, ajpodów i wielu innych rzeczy, i żyjemy to i dziecko przeżyje

          Mnie sie bardzo podoba big_grin
          Niby nic nie było, ale ja super wspominam te czasy...
          teraz dzieciaki nawet na podwórka nie wychodzą żeby sie uspołeczniać czy chociażby ruchu zażyć bo mają kompy, nety, ajpody, pleje stesziony...
          • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 23:20
            Cytat
            teraz dzieciaki nawet na podwórka nie wychodzą żeby sie uspołeczniać czy chociażby ruchu zażyć bo mają kompy, nety, ajpody, pleje stesziony...


            Cholera, muszę to powiedzieć tym stadom dzieciaków co się po podwórku przewalają i skaczą po murkach i co mi dzień w dzień domofonem wydzwaniają "psze paniii, a wyjdzie Aniaaa?". Że teraz to dzieciaki nawet na podwórka nie wychodzą, więc do cholery co one tu robią?!! Won do domu, co by sprostać oczekiwaniom forum. Macie tu ajpody tacze i grać, grać, a nie po tych waszych murkach skakać!!
    • karra-mia Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:15
      nie wiem, może i fajny ale po co?
      Że niby w PRLu było lepiej niż teraz? bo nie było kredytu we frankach, tylu zabawek itp? ale były inne problemy.
      • azjaodkuchni Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:46
        Ciekawe czy zbierają makulaturę by dostac dwie rolki szarego papieru do dupska.
    • tosterowa Re: fajny experyment ? 06.10.11, 21:55
      Zmęczył nas kapitalizm, jego kryzysy, karuzela z kursem franka i kredyt mieszkaniowy, który skończymy spłacać jako emeryci. Zmęczyły wciskane co krok zabawki, bez których nasze dziecko będzie głupsze; kremy, bez których cera będzie wyglądać jak worek po kartoflach, i pastylki, bez których będziemy mieć gazy. Zmęczyły pośpiech, wyścig szczurów i atomizacja.

      Jak się jest zmęczonym kapitalizmem, to wystarczy ograniczyć swój konsumpcjonizm. Ci ludzie są kompletnie niewiarygodni w tej ideologii, raczej wyglądają na takich, którym za pół roku zabawa się znudzi i wyrzucą meblościankę i od nowa urządzą swoje mieszkania w Ikei.
      Ciekawe ile kasy i czasu poświęcili, żeby znaleźć wszystkie potrzebne "peerelowskie" gadżety.
      • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:11
        Cytat
        Jak się jest zmęczonym kapitalizmem, to wystarczy ograniczyć swój konsumpcjonizm. Ci ludzie są kompletnie niewiarygodni w tej ideologii, raczej wyglądają na takich, którym za pół roku zabawa się znudzi i wyrzucą meblościankę i od nowa urządzą swoje mieszkania w Ikei.


        O dokładnie - zamiast przeprowadzać spektakularne medialne eksperymenty wystarczy ustalić co faktycznie jest potrzebne, a co nie, ustalić pewne priorytety - bo, niespodzianka, nie wszystko, co nowe i laboga konsumpcyjne, jest z definicji złe i trzeba się tego pozbyć.
        • tosterowa Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:25
          Zwłaszcza, że się wpada w gadżeciarstwo, więc jaka to faktycznie ucieczka od konsumpcjonizmu?
          Niech każdy się bawi w co chce, tylko po co przypisywać do tego bzdurną ideologię.
          • mama_kotula Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:35
            tosterowa napisała:

            > Zwłaszcza, że się wpada w gadżeciarstwo, więc jaka to faktycznie ucieczka od ko
            > nsumpcjonizmu? Niech każdy się bawi w co chce, tylko po co przypisywać do tego bzdurną ideologię.

            Też jestem za tym, aby nie przypisywać ideologii.

            Państwo bawią sie w PRL, bo, cytuję z wideo: "oboje urodziliśmy się w latach osiemdziesiątych". I państwu się wydaje, że w PRL to było tak fajnie, bo małokonsumpcyjnie - a tak naprawdę państwo wielkie g...o wiedzą o tym, jak w PRLu było, bo państwo mieli wtedy po kilka latek i o wszystko troszczyły się państwa mamusie i tatusiowie. I tak samo podchodzą do tego wszyscy piejący z zachwytu pod pojawiającymi sie co rusz artykułami "bo kiedyś to było tak fajnie, bo się piło wodę prosto z brudnego saturatora, a nie hermetycznie pakowaną mineralną".

            Ale oczywiście, skoro im to pasuje, to proszę bardzo. Mnie to może po prostu śmieszyć.
        • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 08:29
          > O dokładnie - zamiast przeprowadzać spektakularne medialne eksperymenty wystarc
          > zy ustalić co faktycznie jest potrzebne, a co nie, ustalić pewne priorytety - b
          > o, niespodzianka, nie wszystko, co nowe i laboga konsumpcyjne, jest z definicji
          > złe i trzeba się tego pozbyć.

          mwahahaha, ale wtedy nie dostanie się grantu, na projekt badawczy, dzięki któremu będzie można przez pół roku nie pracować. oczywiście, jak się jest facetem, bo "Dlaczego w kapitalizmie zmywałeś, a teraz nawet talerza nie odstawisz do zlewu? – pyta. - Nie znam ani jednego faceta, który by się w latach 80. krzątał po kuchni! – odpowiadam."
          więc - praca zarobkowa nie, bo dostaliśmy grant, praca domowa nie, bo "realia, realia, trzeba im być wiernym, to baby zapier.. ły przy garach i pieluchach", cudne życie.
          • mama_kotula Re: fajny experyment ? 07.10.11, 08:50
            O właśnie, czytałam gdzieś o tym, że projekt badawczy PRL jest dotowany przez Ministerstwo Kultury - nie wiedziałam czy mam temu zawierzać. Skąd w końcu pan Witold dostał grant na swoją zabawę?
            Jeszcze bardziej chce mi się rzygać.
            • krolowanocy Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:09
              No wszyscy się składamy z naszych podatków na to radosne wystawanie ze stoperem w ręku przed sklepem smile)))
              • mama_kotula Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:16
                krolowanocy napisała:
                > No wszyscy się składamy z naszych podatków na to radosne wystawanie ze stoperem
                > w ręku przed sklepem smile)))

                W imię idei wyższej, jak mniemam. Kulturowej.
                Ale spoko, Kulturę trzeba finansować, bo podupada. Zapewne wszystkie osoby piejące nad eksperymentem i rozpływające się w nostalgii za PRL (ktory znają z filmów Barei przede wszystkim i z jakichś migawek z własnego zasmarkanego dzieciństwa) chętnie wyskoczą jeszcze z paru złotych, wszak idee trzeba wspierać.
    • bombastycznie Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:00
      może i fajny ale eKSperyment, nie wiem po co Ci ten "x" w tym wyrazie, tak czepiam się, bo zwyczajnie mi to nie pasuje, bo albo piszesz po polsku albo po angielsku.
      • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:11
        ale dlaczego mam sie dopasowywac do tego co tobie pasuje ?
        no kaman suspicious
        • bombastycznie Re: fajny experyment ? 06.10.11, 23:32
          To nie jest kwestia tego czy mi się to podoba czy nie, a tego że nie ma takiego słowa jak experyment w polskim słowniku, jeśli piszesz po polsku to pisz poprawnie.
          • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 07.10.11, 10:26
            łaj ?big_grin
            • ja27-09 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:11
              bikoz big_grin
    • triss_merigold6 Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:10
      Czy ja wiem... współczesna forma miejskiego survivalu? Za dobrze pamiętam PRL żeby mi się podobało.
    • aurelia.k Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:15
      Taki "Goodbye Lenin" inaczej? smile
      PRL to raczej marna alternatywa dla kapitalizmu.
    • sarling Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:24
      Nie, niefajny.
      Po pierwsze - PRL i ustrój jaki wówczas obowiązywał wcale fajny nie był i szkoda, żeby po latach kojarzył się tylko z meblościanką i rajstopami na dzień kobiet.
      Po drugie - jeśli chcą zaznać ascezy - mogą to spokojnie robić w realiach XXI w, nie dworując sobie z czasów PRLu, bo więcej w tym robienia sobie jaj właściwie
      Po trzecie - pomijając ustrój, biedę itd. to po prostu kiladziesiąt lat temu nie było tego co teraz i tyle.
      Dlaczego państwo eksperymentatorzy nie spróbowali sobie pożyć np. w odtworzonych realiach Warszawy podczas okupacji, też straszno, biednie i retro.
      Ale pewnie nie tak śmiesznie.
    • ally Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:28
      Szabłowski mógłby skupić się na pisaniu reportaży z Turcji, to mu świetnie wychodzi.
      • bi_scotti Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:36
        Nostalgia za PRLem jest dla mnie zaskakujaca choc przyznam, ze doceniam np. inicjatywe tych, ktorzy oferuja wycieczki trabantem po Nowej Hucie www.crazyguides.com/pl/ To akurat jest calkiem cool smile
        Zycie w PRLu bylo szare-bure i parchate choc mialo codziennie mnostwo przeblyskow pure nonsense'u i czystej abstrakcji, co paradoksalnie pozwalao zachowac odrobine zdrowia psychicznego w ogolnym szalenstwie. Ograniczenia typu bral iPod czy cell phone odnosza sie do czasow (w latach 70-tych, 80-tych NIKT na swiecie tego nie mial) zas ograniczenia zakupowo-dietetyczne wiazaly sie z samym systemem wiec caly experiment jest dla mnie pomieszaniem z poplataniem i nie bardzo wiem o co tak naprawde kreatorom/udzialowcom chodzilo. Ale moze chociaz mieli fun wink
        • landora Re: fajny experyment ? 07.10.11, 22:46
          Może i mieli fun, ale dlaczego za nasze pieniądze...? Jeśli ktoś chce się tak bawić, to powinien sobie sam to sfinansować uncertain
          No po co to komu? Jaki z tego pożytek, jaka to niby jest "sztuka"?
          Poza tym, nie pojmuję fascynacji PRLem. Przecież to były parszywe, smutne, ciężkie czasy. Mam wrażenie, że ten "eksperyment" spłyca doświadczenia osób żyjących w tamtych czasach - ja tego nie pamiętam, ale znam z opowieści rodziców, i nie wyłania mi się z tego sielankowy obraz niekonsumpcjonistycznego społeczeństwa. Za to przypomina mi się strach mojej mamy przed SB, braki w sklepach, ponure, strzeżone granic,e upokarzające wzywanie na rozmowy po powrocie z zagranicy (jeśli ktoś miał szczęście i udało mu się wyjechać). Ze swojego dzieciństwa pamiętam przeglądanie zachodnich katalogów z zabawkami - całymi godzinami. Oj, chciałabym być teraz dzieckiem...
    • mathiola Re: fajny experyment ? 06.10.11, 22:51
      Szczerze?
      Nie rozumiem sensu.
      Nie rozumiem sensu wracania do czegoś, co było patologią.
      W jakim celu ten eksperyment?
      Kiedyś czytałam o innym eksperymencie - powrót do smaków prl-u. Do tabliczki czekoladopodobnej, pasztetowej, jak za dawnych lat. To było bardziej sensowne, bo okazało się, że tych smaków nie da się już wrócić. Niektórych dlatego, że składały się z tak złych produktów, niektórych dlatego, że składały się ze zbyt dobrych produktów wink
      Tego eksperymentu nie rozumiem.

      A w ogóle to dziwi mnie ta chęć do wracania do czasów, które w gruncie rzeczy były przecież straszne.
      Jednocześnie te czasy naszpikowane są tak wielkim ładunkiem emocjonalnym, że nawet u mnie w kuchni wisi kalendarz na ten rok z obrazkami z PRL-u.
      Bo to powrót do czasów dzieciństwa, młodości. I tylko dlatego taki patologiczny PRL budzi w ludziach sentyment. Bo to powrót do najpiękniejszych lat życia. Nic nie szkodzi, że było beznadziejnie. Ale ten 40-latek wtedy wyrywał dziewczyny w liceum i pił tanie wino w parku bez groźby mandatu, a ta 60-latka wtedy wyszła za mąż i tworzyła swoje gniazdko (ulepione z wystanych tygodniami mebli z płyty wiórowej i załatwionych z pod lady serwisami do kawy).

      Dobra, odjechałam.
      I tak nie rozumiem sensu tego eksperymentu.
      Po co wracać.
    • ola Re: fajny experyment ? 06.10.11, 23:17

      mnie to o tyle nie pociąga, ze odpowiedź na pytanie "cz dalibyśmy rade żyć w PRL-u" znam i bez eksperymentu. Żyłam w nim, to wiem, że się da. Wolę jednak żyć tak, jak żyję teraz...
      • azjaodkuchni Re: fajny experyment ? 07.10.11, 08:46
        Kiedyś moja mama zaczęła piac jak to było cudownie w PRL i wtedy ojcie jej przy pomniał:
        - pracował cały rok na nocną zmianę , bo mnie do przedszkola nie przyjęli. Teraz miałby wybór niania prywatne wtedy nie miał
        - stał w kolejce po mięso na obiad
        - pralki nie mieli
        - mieli mieszkanie 32 m bo z jednym dzieckiem większe się nie należało
        - na wczasy jechali tam gdzie im kazali a nie tam gdzie chcieli
        - ubrania szyła mi mama z materiałów zdobytych cudem
        Tak było super...
        Eksperyment nie do powtórzenia świat w koło inny i ludzie . Nie wystarczy schowac ipada by żyj jak w PRL.
        • irina_katodina Re: fajny experyment ? 07.10.11, 12:50
          azjaodkuchni napisała:

          > Kiedyś moja mama zaczęła piac jak to było cudownie w PRL i wtedy ojcie jej przy
          > pomniał:
          > - pracował cały rok na nocną zmianę , bo mnie do przedszkola nie przyjęli. Tera
          > z miałby wybór niania prywatne wtedy nie miał
          > -

          Nianie to raczej zawsze były, w PRL-u też jak najbardziej.
          • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:00
            irina_katodina napisała:

            > Nianie to raczej zawsze były, w PRL-u też jak najbardziej.

            Moja babcia całe życie zajmowała się cudzymi dziećmi smile
          • azjaodkuchni Re: fajny experyment ? 07.10.11, 15:47
            Gadałam z tatą właśnie powiedział, że nie było to znaczy było więcej chętnych dzieci niż niań,czyli jednak były .. smile i była też rejonizacja w szkołach i każda szkoła miała patrona. Pamiętam jak dostałam uwagę za to, że położyłam plecak przy patronie i zdejmowałam kurtkę. Uwaga była treści:
            Rozbiera się przy patronie . Tata podpisał płacząc ze śmiechu.
            • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 07.10.11, 15:56
              big_grin
    • owianka Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:14
      A mnie się podobało. Nieźle się uśmiałam. PRL to tylko kawałek całej tej zabawy, reszta to przypomnienie sobie świata bez internetu, komórek, tv satelitarnej.
      • mama_kotula Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:18
        Cytat
        A mnie się podobało. Nieźle się uśmiałam.


        "Marianna, nasza dwuletnia córka, płacze, bo nie może znaleźć ukochanych, kapitalistycznych zabawek. – Chcę do Warszawy! – krzyczy i ciągnie nas do drzwi. /…/ Tylko Marianna nie tyje, ale wzdycha na widok dzieci zajadających banany. – W Pelelelu nie mamy bananów – zauważa smutno."

        - to też cię tak śmieszy?

        Słowo daję, ludzie mają zadziwiające poczucie humoru.
        • eniac_woman Re: fajny experyment ? 07.10.11, 10:09
          mama_kotula napisała:

          > Cytat
          > A mnie się podobało. Nieźle się uśmiałam.
          >

          >
          > [i]"Marianna, nasza dwuletnia córka, płacze, bo nie może znaleźć ukochanych, ka
          > pitalistycznych zabawek. – Chcę do Warszawy! – krzyczy i ciągnie na
          > s do drzwi. /…/ Tylko Marianna nie tyje, ale wzdycha na widok dzieci zaja
          > dających banany. – W Pelelelu nie mamy bananów – zauważa smutno." [
          > /i]
          >
          > - to też cię tak śmieszy?
          >
          > Słowo daję, ludzie mają zadziwiające poczucie humoru.
          >

          Dokładnie uncertain Wg mnie to kolejny ekperyment z serii "przerost formy nad treścią", rzyg.
    • default Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:21
      Wiele osób, zwłaszcza starszych, żyje dzisiaj podobnie jak w tamtych czasach - mają ciągle tak samo urządzone mieszkania, nie mają internetu, kont na FB, ipodów, czasem nawet komórek. Nie stoją co prawda w kolejkach, ale i nie kupują ogromnej większości tych wszystkich produktów, których w PRL-u nie było, a teraz są.
      Cały ten "eksperyment" sprawia wrażenie fanaberii rozpuszczonych dzieciaków, którym się "z dobrobytu w dupach poprzewracało" (że zacytuję King Sajz). A teksty o "zmęczeniu kapitalizmem", "wciskaniu produktów" czy durne wygłupy z udawaniem stania w kolejce - są po prostu żałosne. To tylko maskarada, a nie żadne "sprawdzenie, czy przeżylibyśmy w PRL-u", co to w ogóle za durne stwierdzenie.
      • kropkacom Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:25
        Nie tylko starszych... Moja teściowa tak żyje.
    • pomarola Re: fajny experyment ? 07.10.11, 09:58
      Jak przeczytałam fragment o robieniu cyrku z markowaniem stania w kolejce, to mi się nóż w kieszeni otworzył... "Co wy, k..., wiecie o staniu kolejkach?" . Autor pisze jakby to była jakaś zabawa, wspomina o integracji, nawiązywaniu znajmości itp. No żesz, jak przypomnę sobie te upiorne kolejki, w których TRZEBA było odstać swoje, żeby po prostu nakarmić rodzinę, to szlag mnie trafia na takie sentymentalne bzdety... Dla mnie to było straszne, męczące i przede wszystkim - UPOKARZAJĄCE. Ta walka o byle ochłap, wyzwiska, rzucanie się niemal z pięściami na "uprzywilejowanych", czyli ciężarne, z dziećmi czy inwalidów... To nie była zabawa, to była walka o przetrwanie, bo nie było alternatywy- pójdę do innego sklepu i tam kupię. Tak sobie właśnie zapamiętałam kolejki - jako upokorzenie, zepchnięcie ludzi do poziomu zwierząt zagryzających się w walce o żarcie.
      I naprawdę nie widzę nic zabawnego w bawieniu się w tamte czasy. A jak komuś doskwiera wybujały konsumpcjonizm, to niech nie żre tyle - nikt mu nie każe. I niech doceni to, że teraz MA WYBÓR.
      • baltycki Re: fajny experyment ? 07.10.11, 11:09
        pomarola napisała:

        > UPOKARZAJĄCE. Ta walka o byle ochłap, wyzwiska, rzucanie się niemal z pięściam
        > i na "uprzywilejowanych", czyli ciężarne, z dziećmi czy inwalidów... To nie był
        > a zabawa, to była walka o przetrwanie, bo nie było alternatywy- pójdę do innego
        > sklepu i tam kupię. Tak sobie właśnie zapamiętałam kolejki - jako upokorzenie,
        > zepchnięcie ludzi do poziomu zwierząt zagryzających się w walce o żarcie.

        Nie rzucili sie z piesciami, nie zagryzli.. ale
        Tak, poszla do innego sklepu miesnego, komercyjnego, zeby zakupic troche wedlin na zblizajace sie 3-cie urodziny corki. Byla w 6 miesiacu. Dopoki sklep byl zamkniety, luzik, wianuszek przed drzwiami, rozmowy towarzyskie. Wszystko zmienilo sie w mgnieniu oka, gdy tylko otworzyli drzwi sklepu, motloch rzcil sie do wejscia, chciala zrezygnowac, wyjsc.. nie bylo takiej mozliwosci, wepchnieta, scisnieta zemdlala. Polozyli na ladzie, ocucili, wezwali pogotowie, cos peklo, wody zaczely odchodzic, patologia ciazy, kazdy nastepny dzien w lonie matki sukcesem.. po tygodniu rozwarcie, dziecko juz chcialo na swiat, w 6 miesiacu, cesarka, 1020 gram.
        Inkubator i strach.. Przezyje? Nie przezyje? A jesli przezyje to zdrowa? "Normalna"?
        Przezyla z lekkim uszkodzeniem nerwu wzrokowego.
        Moja mlodsza corka.

        Dziekuje, ja juz tak bawic sie nie chce.

        I masz racje, "Co wy, k..., wiecie o staniu kolejkach?"



        • aretahebanowska Re: fajny experyment ? 07.10.11, 20:47
          Dodam stanie po kilka godzin po solone masło, w ilości pół kostki. Dwudniowe kolejki po mięso - z nocnym dyżurem. Miesięczne kolejki po np. telewizor, z komitetem kolejkowym i codziennym (czasem rano i wieczorem) sprawdzaniem obecności - jedna albo dwie i wypad z kolejki. Mój brat pewnie nie pamięta (niemowlęciem był), że robił za kolejkowe dziecko, wypożyczane sąsiadkom i koleżankom do kolejki. Moja mama siedząca po nocach i szyjąca ubrania (nauczycielka) wszelkiego rodzaju, z kurtkami zimowymi włącznie, ze "zdobytych" materiałów, żeby było co na tyłek włożyć. Talony na artykuły szkolne i kilkugodzinne kolejki po te artykuły. "Załatwianie" telefonu - nam udało się w 1986, chodziłam już do liceum. Wcześniej nie było szans. To samo z samochodem. Wystawanie godzinami pod Pewexem czy Baltoną i ślinienie się na widok tych wszystkich śliczności na półkach. Zazdrość na widok zdjęć z niemieckich katalogów firm wysyłkowych np. Otto. Handel zdjęciami zespołów, wycinanymi z Bravo, zbieranie puszek po napojach lub pudełek po papierosach, nierzadko wygrzebywanych w śmietniku. To z życia codziennego. Młoda byłam więc nie piszę tu o sprawach poważniejszych - czołgach, donosicielstwie, cenzurze, upokorzeniach przy staraniu się o paszport czy kupnie waluty na zagraniczny wyjazd w legalnej ilości kilku czy kilkunastu dolarów. To już były sprawy moich rodziców, a nie moje, czyli dorastającej młodzieży. Oczywiście, że można niektóre rzeczy wspominać z sentymentem, ale po zrobieniu bilansu całościowego PRL wypada słabo. Szczerze mówiąc nie miałabym ochoty przenieść się nawet na 5 minut, nawet w "cudowne" lata za Gierka (choć też dość dobrze je pamiętam). No way.
    • katia.seitz Re: fajny experyment ? 07.10.11, 11:08
      Infantylne jak cholera.
      I trochę obraźliwe, moim zdaniem - PRL to nie była fajna survivalowa zabawa.
      Ministerstwo Kultury lubi czasem finansować projekty z d... wzięte, cóż - artystyczna wolność ekspresji.
    • lineczkaa [...] 07.10.11, 11:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:10
        lineczkaa napisała:

        > Pachnie och ach jacy my fajni, jacy inni, nie mamy się czym innym pochwalić to
        > sobie wymyśliliśmy PRL, a że za cudze pieniądze, to już w ogóle czad.
        > Widać centrali się nudzi.

        Ale to samo można powiedzieć o większości ludzi korzystających z ministerialnych grantów, zwłaszcza w dziedzinach tzw. humanistycznych ( w technicznych praktyczne zastosowanie wyników badań jest bardziej namacalne). To samo można powiedzieć o młodych, eksperymentujących artystach wspieranych przez "centralę". Czy to oznacza, że powinniśmy przestać finansować przedsięwzięcia , w których MY nie widzimy wymiernych, praktycznych korzyści ?
        • lineczkaa Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:48
          gaja78 napisała:

          > Czy t
          > o oznacza, że powinniśmy przestać finansować przedsięwzięcia , w których MY nie
          > widzimy wymiernych, praktycznych korzyści ?
          >

          hmm dobre pytanie. Na końcu dodałam "imo". Zapewne wiąże się to z indywidualnym gustem, ale chyba własnie tak uważam. Moim zdaniem, co innego młody artysta lokujący swoje uczucia w rzeźbie, obrazie, instalacji, a co innego sławne już publiczne obieranie ziemniaków, czy publiczne sadzenie kwiatków. To tak, jakbym w słoneczne dni obwiązywała się surowym mięsem, czekała aż obsiądą mnie muchy, złożą jaja, a jak ściągając z siebie larwy muchy nazwę to: tak rodzi się życie. Dla mnie to sztuka-śmieciucha.
          To samo się tyczy projektu PRL, wydziwianie i tyle.

          Eksperyment Susan Maushart mimo iż "podobny" coś pokazał, a zupełnie nie wiem co ma pokazać półroczne "wróć" do PRLu.
          • gaja78 Czy w wersji papierowej 07.10.11, 13:51
            jest jakaś informacja na temat finansowanego projektu ? Ktoś widział ? Bo w sumie żeby sie dowiedzieć:

            > co ma pokazać półroczne "wróć" do PRLu.

            można by przeczytać opis projektu - jeśli jest gdzieś udostępniony.
    • mondovi Re: fajny experyment ? 07.10.11, 11:25
      Zamiast stać w bzdurnych kolejkach, zmęczeni konsumpcjonizmem młodzi ludzie, niech drastycznie zetną budżet domowy - do powiedzmy 800zł na wszystkich. Nie będzie internetu, kremów, zabawek. W kolejkach będą stali - po masło w promocji w jednym sklepie, po najtańszą, albo przecenioną szynkę w drugim. Ziemniaki, kluski i kapusta nie będą odmianą w menu, ale codziennością. A najlepiej, zeby nie wiedzieli ile eksperyment potrwa - 5 miesięcy, czy 5 lat - od razu przestanie być zabawnie.
    • gaja78 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 11:29
      Abstrahując od słuszności eksperymentu - tekst pani w sklepie jest świetny i naprawdę filozoficzny smile

      "Wszystko rzucili naraz. W tym cały problem"

      Tak, w tym cały problem że mamy wybór, a wtedy nie mieliśmy. Wybór oznacza samodzielność i odpowiedzialność.
      • kenderken Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:50
        gaja78 napisała:

        > Abstrahując od słuszności eksperymentu - tekst pani w sklepie jest świetny i na
        > prawdę filozoficzny smile
        >
        > "Wszystko rzucili naraz. W tym cały problem"
        >
        > Tak, w tym cały problem że mamy wybór, a wtedy nie mieliśmy. Wybór oznacza samo
        > dzielność i odpowiedzialność.

        No właśnie, w tym problem. Sporo ludzi nie dorosło do odpowiedzialności za siebie, oni zapewne potrzebują tego, żeby ktoś nad nimi stał, dyktował im co mogą jeść, czego nie, jak powinni się ubierać i jak zabezpieczać w aucie.
        Szkoda tylko, że te "sporo ludzi" ma coś do powiedzenia w sprawie tego, co robi reszta big_grin
        • duzeq Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:36
          Mnie tu jeszcze po glowie plata sie pytanie czy Ministerstwo Kultury sklada sie z ludzi o niskim IQ i czy naprawde do potwierdzenia tezy, ze wybor = odpowiedzialnosc potrzebny jest durny eksperyment przeprowadzany za pieniadze podatnikow?
          Czy naprawde MK uwaza reszte spoleczenstwa za idiotow, zeby serwowac jakze odkrywcze obserwacje jakiejs tam pani, ze wata przecieka?
          • kenderken Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:39
            duzeq napisała:

            > Mnie tu jeszcze po glowie plata sie pytanie czy Ministerstwo Kultury sklada sie
            > z ludzi o niskim IQ

            Tego nie wiem, nie znam ich. Acz, wnioskuję, że przynajmniej uważają się za mądrzejszych niż

            > reszte spoleczenstwa za idiotow, zeby serwowac jakze odkrywcze obserwacje jakiejs tam pani, ze wata przecieka?
    • gonia28b Re: fajny experyment ? 07.10.11, 13:20
      Głupi.
      Co mają wspólnego internet, telefony komórkowe, a raczej ich brak, czy też rodzaj mebli do prawdziwych problemów związanych z ustrojami kapitalistycznym RP czy PRL???
      • default Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:15
        No właśnie. ały ten "eksperyment" to wyłącznie nieudolna próba stworzenia peerolowskiej "dekoracji", czysto zewnętrznych przejawów: brak komórek czy innych gadżetów, dziadowskie meble, czarnobiałe telewizory, kolejki, przaśne jedzenie, brak "delikatesowych" produktów. Równie dobrze mogliby ubrać się w chłopskie sukmany, zamieszkać w jakiejś "agroturystyce" i ogłosić, że teraz prowadzą życie XIX-wiecznych wieśniaków. Zabawa w przebieranki, jak dzieci.
        I w tej zabawie, w tym prześmiewczym tonie, umyka to co najważniejsze : wiedza, świadomość tego, jak ciężkie i tragiczne były to czasy. Kto nie żył wtedy nie zrozumie tej specyficznej atmosfery, tej powszechnej szarości, bylejakości, tandety (i nie odnosi się to tylko do ówczesnych produktów), obłudy, zakłamania, strachu, nieufności, bezsilności, zniechęcenia, niemocy. To że wtedy się potrafiliśmy z tego wszystkiego śmiać, podtrzymywało nas na duchu, dawało otuchę i nadzieję - ale to nie oznacza, że to były takie "jajcarskie" czasy. A jak czytam takie teksty:

        "Aby zmienić sobie mentalność na PRL-owską potrzebujesz psa. Wyprowadź go na spacer, a gdy się będzie załatwiał, patrz w drugą stronę i udawaj, że to nie twój. Śmiej się z idiotów, którzy biegają za swoimi Burkami z torebką i łopatką"

        to widzę, że pokolenie osób urodzonych w latach 80-tych i powyżej w ogóle już istoty tego co było w PRL nie pojmuje. Dla nich to tylko "jaja" jak w filmach Barei.
    • asia_i_p Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:07
      Jako ofiara PRL-owskiej medycyny, żółtaczką typu B w szpitalu potraktowana, mam szczerą nadzieję, że nie będą żądali, aby ich dziecko szczepiono igłami i strzykawkami wielorazowymi, aby mu zakładano plomby amalgamatowe, koniecznie uprzednio wiercąc w zębach wiertarką na pedał oraz w razie wizyty w szpitalu odcinano od rodziców na 2 tygodnie (bo jak widzi matkę, to płacze).
    • iwles Re: fajny experyment ? 07.10.11, 14:55

      pensja w czasach PRL to max. 100 $$
      czy taka jest też ta dotacja ?
      • chloe30 Re: fajny experyment ? 07.10.11, 21:32
        iwles napisała:

        >
        > pensja w czasach PRL to max. 100 $$
        > czy taka jest też ta dotacja ?

        już widzę jak państwo znudzeni konsumpcjonizmem na to idą
        a, i jeszcze zapraszam do grudniowej całonocnej kolejki za karpiem, w jakiej stała moja babcia - CAŁONOCNEJ powtarzam, 23 grudnia - najlepiej z wata w majtkach
        w d..pach się poprzewracało, bo we łbach to wiatr hula
        >
    • cherry.coke Re: fajny experyment ? 07.10.11, 16:04
      Wydaje mi sie to bardzo wtorne (nie wiem, moze to przypadek) do filmu i zdaje sie ksiazki "No Impact Man". Tylko tam nowojorska rodzina z dwulatka kierowala sie nie powrotem do PRL-u, tylko zasadami ekologii, niemarnowania zasobow itp. Film bardzo ciekawy, polecam, mimo iz niekoniecznie sie zgadzam ze wszystkim i sadze, ze motywacje meza-pisarza byly stricte zawodowe. Bardzo ciekawe sa tez relacje maz-zona i to, co wyniesli z eksperymentu (u nich trwal chyba rok). Wersja PRL-owska jest jednak gorsza, bo zajmuje sie niepotrzebna stylizacja, tamci tylko obcinali cywilizacje.
      • cherry.coke Re: fajny experyment ? 07.10.11, 16:07
        Wtorne wobec filmu, tfu.
        • czarnaalineczka Re: fajny experyment ? 07.10.11, 21:37
          przeciez to dwie zupelnie inne sprawy

          juz bardziej mozna to porownac do zycia przez rok wg biblii o czym juz ktoras forumka wspomniala
    • hellulah Re: fajny experyment ? 08.10.11, 19:37
      Jako projekt typu „archeologia eksperymentalna” - słabizna, chyba raczej nie ma potrzeby sprawdzać, jak długo gotowała się na gazie kasza manna, czy jak pierze się we frani - na to są dobre źródła, świadectwa itd. (no, ewentualnie można sprawdzić, jak się ma wata higieniczna do higieny, choć to już trąci hardcorem – w odtwórstwie historycznym przyjęło się, że się ze zdrowiem nie igra, i np. nie zakłada „podpasek” z mchu celem sprawdzenia, jak się z tym czuły kobiety prasłowian).

      Jako eksperyment typu „co przeciętny wielkomiejski szpagatowy intelektualista sądzi o PRL-u” - ok, może być, na upartego. Na zasadzie – ach, udowodnijmy, że się nie da odtworzyć innej świadomości i że szpagatowy intelektualista zajmie się tylko fasadowym jajcarstwem tamtych czasów.

      Jako rekonstrukcja – słabizna, i to tendencyjna. Akurat wybrali rok ostrego kryzysu, embarga ekonomicznego, kolejek i octu. To ładnie pasuje do pewnych tez. Osobiście, pamiętam i kolejki, i ocet, ale także banany za kredyty, i stosunkowo dostępne mięso, i dość dobre krajowe kosmetyki, generalnie pełne półki. A osobiście nie lubię zrównywania całego PRL-u en masse do jednego mianownika „pustych półek” - straszliwie upraszczające i niesprawiedliwe (jakby ktoś się bał prawdy, czy co). W tym projekcie brakuje natomiast ciężaru polityki, a wszak warunki społeczno-polityczne za PRL-u (choć też zmienne), do jajcarskich nie należały i jaj bym z nich sobie nie robiła. Ciekawe, czy za słuchanie Wolnej Europy pan eksperymentator oberwie, straci pracę i dostanie wilczy bilet?

      Co do mamci, która nie potrafi gotować szybko, i mężusia, który nie potrafi jej pomóc – cóż, kolejne dziwaczne uproszczenie i skrzywiona pamięć o tamtej epoce (a o szybkowarach nie słyszeli? o mężach, gotujących obiady, gdy żona np. na dyżurze?). Dziecka mi nie szkoda, projekt nie na całe życie, warunki bytowe bardzo dobre, że bananów się nie naje? Och tragiczne... tragiczne, nie naćka się bananami przez x dni w życiu, doprawdy, jakaż krzywda (te oburzone – wy się bójcie o oil peak, i to co potem, i o swoje wnuki i ich banany i owoce egzotyczne z zamorskich krain).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka