No, czyli zmodyfikowałaś sobie do bezpiecznej normy, pod warunkiem, że okno będziesz trzymać zamknięte, a dla kupującego to nie było problemem. Nie wiem, co chcesz udowodnić.
na czwartych piętrach bez windy, ale przecież sami sobie tej windy nie zamontują, tyle, że ich mieszkania nie są atrakcyjne dla rodzin z maluchami lub staruszkami. Na ogół ludzie przyjmują jakieś bazowe założenia, typu “jestem dorosła, nie piję, jestem w stanie się pilnować” albo “mam małe dziecko
Wczoraj siedziałam owinięta kocem, a dziś grzeje, jak tak dalej pójdzie to jutro sprawdzą się prognozy i będzie upał nie do wytrzymania, jakby nie mogło być normalnie. Plany się nam posypały, bo pracownicy, którzy mieli przyjść w poniedziałek przekładają swe przyjście, doszli na razie do czwartku
odległość od plaży oznacza dla ludzi, ile oni muszą tam iść. Jak ktoś przyjedzie z dziećmi i ciągnie ze soba leżaki, koce i lodówki, to nie interesuje go, ile jest do skarpy… Ja kiedyś tak wynajęłam apartament - do interesującej mnie atrakcji miało być 200 m, i faktycznie było. Tyle że… do płotu :) do kasy
tobie krzty empatii by wyobrazić sobie co czuła ta dziewczynka, która prawdopodobnie miała w swoim pokoju misie, > przytulne koce, zbierała być może jakieś przedmioty, interesowała się być może > muzyką i na drugi dzień miała ważne dla siebie wystąpienia, która być może przygotowywała
miała w swoim pokoju misie, przytulne koce, zbierała być może jakieś przedmioty, interesowała się być może muzyką i na drugi dzień miała ważne dla siebie wystąpienia, która być może przygotowywała prezent na urodziny swojej mamy, czesała włosy codziennie rano i robiła warkocze , spinkami z rossmana
resztki jedzenia. Rwano trawę dla bydła. Nie było gdzie się umyć. Ciągle brakowało wódy. Nie było zmiany odzieży. Brud wchodził pod skórę. Ubrania przyklejały się do ciała. Włosy sklejały się potem i kurzem. Pojawiła się wszawica. Ludzie drapali się do krwi. Nie mogli spać. Dzieci płakały. Choroby
celandine napisała: > Tak, on jest dość problematyczny z czego zdaję sobie sprawę, chodzimy do beha i > już zrobił wielkie postępy, bo na początku tak się bał, że na ulicy się kładł. > Nadal ma pewne zachowania destrukcyjne w domu, jak niszczenie poduszek, koców
Tak, on jest dość problematyczny z czego zdaję sobie sprawę, chodzimy do beha i już zrobił wielkie postępy, bo na początku tak się bał, że na ulicy się kładł. Nadal ma pewne zachowania destrukcyjne w domu, jak niszczenie poduszek, koców, chodzenie po meblach. No ale to jest pies myśliwski, który
kobiety i dzieci. Wojna biologiczna: Istnieją dowody na celowe zarażanie Indian ospą przez przekazywanie koców używanych przez chorych, co prowadziło do śmierci ogromnej części populacji, która nie miała odporności na europejskie choroby. Przymusowe wysiedlenia i "szlaki łez": Polityka rządu USA
park, to zdecydowanie nie jest miejsce, gdzie takie małe dzieci powinny łazić same, jest tu dużo lokalnego folkloru i różnych elementów a zdaje się, że to dla nich codzienność. Co robi ematka? Robi coś?
lutego) jak tylko mogłam to siedziałam na warszawskich dworcach i pomagałam ludziom, którzy do nas przyjeżdżali. Gdyby nie my - różni wolontariusze przychodzący z kanapkami, wodą, kocami, pomagający nosić bagaże ("wspaniały" autobusowy dworzec zachodni, z którego trzeba było się przedzierać przez płoty
suchym lodem, krążył między kocami i parawanami. Charakterystyczny, metaliczny dźwięk otwieranej klapy i jego donośny okrzyk: „Lody, lody Calypso dla ochłody!” były sygnałem, na który czekały wszystkie dzieci. Ten element nadmorskiego folkloru zniknął bezpowrotnie wraz ze zmianą przepisów sanitarnych