Makowska, Franciszek Brodniewicz, Eugeniusz Bodo, Stefan Rogulski, Alina Janowska, Danuta Szaflarska, Daniel Olbrychski, Marek Kondrat, Jerzy Stuhr, Bogusław Linda, Andrzej Seweryn, Jan Frycz, Piotr Machalica, Andrzej Grabowski, Jacek Chmielnik, Krzysztof Kiersznowski, Małgorzata Braunek, Krystyna Janda
No bo Braunek nie pasowała ani na Olenke, ani na Izabellę. W roli Billewiczowny powinna zagrać Barbara Brylska, która typowano na tę postać i bardzo słusznie. Była skonfliktowana z Hoffmanem i dlatego dał rolę akurat Braunek. Po latach zresztą reżyser przyznał się do błędu w obsadzie. A co do
galtomone napisał: > Barbare Brylską > Pole Raksę > Beatę Tyszkiewicz > Grażynę Szapołowską > Annę Dymną > Danutę Kowalską > Małgorzatę Braunek > Teresę Tuszyńską > Tuszyńskiej szkoda. Niezła laskai bardzo dobrze zapowiadająca się aktorka, ale
> Danutę Kowalską > Małgorzatę Braunek > Teresę Tuszyńską > Co się stało, zgadzam się z Galtomozonem! :D
Syn Andrzeja Żuławskiego i Małgorzaty Braunek oczywiście...
Malajkat chociaż nie był szesnastoletnim pacholęciem, sedno rzedzianowatosci na ekranie oddał. > I generalnie ten film nie zrobił na mnie ani w 10 procentach takiego wrażenia j > ak "Potop", który mogę oglądać niezliczoną ilość razy, mimo Małgorzaty Braunek > jako Oleńki. Ja się przez
pi.asia napisała: > I generalnie ten film nie zrobił na mnie ani w 10 procentach takiego wrażenia j > ak "Potop", który mogę oglądać niezliczoną ilość razy, mimo Małgorzaty Braunek > jako Oleńki. A jak się jeszcze zestawi pojedynek pana Wołodyjowskiego z Kmicicem z
z pozostałych żeńskich nie wchodzi w rachubę. Ludwikę z tych pięciu lubię najmniej. Na nieszczęście tracę też serce do męskiego odpowiednika. Małgorzatę z tych pięciu lubię najbardziej. Jako jedyna spełniałaby kryterium "zasłużonej imienniczki" (Braunek), ale jest jednak jeden minusik... A właściwie
Trofima i Eugeniusz. Szanowni Państwo, zapraszamy na kolejny odcinek serialu "Kłopot z żeńskim" :P Zaczniemy od cofnięcia w przeszłość. Kiedyś z pewnością wybrałabym Małgorzatę, na cześć Małgorzaty Braunek i ulubionej wykładowczyni (kolejność przypadkowa, niezamierzona :P), albo Sarę, którą
Małgorzata Braunek. Już nie żyje, niestety, ale moim zdaniem starzała się przepięknie. Bardziej podobała mi się dojrzała niż młoda.
Tak, wiem, Małgorzata Braunek w ogóle Cię nie zachwyca, nie była ładna, powtarzasz się.
Dla mnie to właśnie pani Małgorzata ze swoją pretensjonalnością i udawaną niechęcią lepiej odwzorowała literacką postać młodej Łęckiej. W Beacie Tyszkiewicz nie było tej kapryśności, tej "lalkowatości" i mimo całej sympatii uważam, że była najsłabszą rolą w filmie z 1968 r. W ogóle uważam , że
Niestety nie podoba mi się, jest dla mnie zbyt twarde. Przypomniało mi się jeszcze imię Orina, które nadała swojej córce aktorka Małgorzata Braunek za namową buddyjskiego mistrza. Ono również mnie nie przekonuje.