Ja przeczytałam sporo, ale większość mnie rozczarowała. Na plus zdecydowanie: "W cieniu orła" Reverte w fenomenalnym przekładzie Łobodzińskiego. Chyba jedyny literacki zachwyt zeszłego roku, i chyba bardziej tłumaczeniowy niż autorski. "Wyznaję" Cabre - na początku było dziwnie, ale jak już
Polski. Punktem wyjścia do rozmowy jest najnowsza książka profesora Lecha Królikowskiego „Warszawa w cieniu dwugłowego orła”, wydana przez Muzeum Niepodległości. m.youtube.com/watch?v=o-mhIGAjUiY
. Egotyczny wróbel z pomarańczowym brzuszkiem marzył, by być orłem. W tej radzie – bin Salman, Putin, Łukaszenka, Netanjahu – kwartet groteski, wojny i bezkarności. Melanii nie zaproszono – może dlatego, że w jej CV brakuje pozycji „zbrodnie wojenne”. W Polsce Kaczyński podrywa Bosaka jak wiejski Romeo, a
osiedlowej wersji autokracji. Nie ma w nim cienia refleksji. Ani za zrujnowaną pozycję Polski w Europie, ani za upolitycznione sądy, ani za aparat propagandy, który zrobił z mediów publicznych mem internetowy. Butny, pogardliwy wobec kobiet, młodych, samorządów, opozycji, Unii. W jego oczach cały świat się
osiedlowej wersji autokracji. Nie ma w nim cienia refleksji. Ani za zrujnowaną pozycję Polski w Europie, ani za upolitycznione sądy, ani za aparat propagandy, który zrobił z mediów publicznych mem internetowy. Butny, pogardliwy wobec kobiet, młodych, samorządów, opozycji, Unii. W jego oczach cały świat się
bez cienia dowodów, za to z tą charakterystyczną nutą dramatyzmu i bezkarności, która czyni z każdej jego wypowiedzi mieszankę absurdu i autorytetu. Przy okazji oberwało się Mentzenowi, który rzekomo „walczy z Kaczyńskim”. Kaczyński odpowiada: „Nie jestem gangsterem”. A skoro trzeba to mówić głośno
atakuje pod światło, w biały dzień, a wilk kluczy wśród cieni styl mantikory to lew, najlepszym przykładem będzie pewnie film Duch i Mrok, czyli niepostrzeżenie zakraść się do środka, a potem wzbudzić panikę, jak lis w kurniku, to może być Joker, który odwiedził mafię, szukając Batmana (długopis jak
świętości w oku mu zgasł, Lecz nie odstępca to, nie przeklęty, Na jego czole tęsknoty cień. — Nie duch przekory — lecz i nie święty Nie noc, nie zmrok, nie świt, nie dzień.
świętości w oku mu zgasł, Lecz nie odstępca to, nie przeklęty, Na jego czole tęsknoty cień. — Nie duch przekory — lecz i nie święty Nie noc, nie zmrok, nie świt, nie dzień.
ramion: Ach! to nasi są husarze! Niegdyś — lot tych orłów dumny, Pruł słoneczne nieba szlaki: A dziś oni u tej trumny, Idą kruszyć swoje znaki! Idą łamać oręż rdzawy, Cienie mężów tajemnicze: Tu składają swe buławy, Jabłonowscy, Chodkiewicze... Tu strzaskany kord w prawicy, Dąży złożyć kalek paru: To
świętości w oku mu zgasł, Lecz nie odstępca to, nie przeklęty, Na jego czole tęsknoty cień. — Nie duch przekory — lecz i nie święty Nie noc, nie zmrok, nie świt, nie dzień.
ramion: Ach! to nasi są husarze! Niegdyś — lot tych orłów dumny, Pruł słoneczne nieba szlaki: A dziś oni u tej trumny, Idą kruszyć swoje znaki! Idą łamać oręż rdzawy, Cienie mężów tajemnicze: Tu składają swe buławy, Jabłonowscy, Chodkiewicze... Tu strzaskany kord w prawicy, Dąży złożyć kalek paru: To