A nie. Właśnie pierogi. Bo to jest wersja klasycznych pierogów z serem na słodko, tyle że leniwa- zagniata się wszystko razem, bez pracowitego wałkowania, wycinania, klejenia.
Leniwe to nie pierogi a kluski. Z sera i mąki bez ziemniaków. Ja mam taki stary przepis z Wielkiego Żarcia zawsze tylko z niego korzystam. Są super, szybkie i idealne😊
Gotowych zup nie jadłam, w Biedronce kupuję często tortellini (Rana), z Lidla dwa razy jadłam sajgonki - jadalne, ale bez szału. Z gotowych potraw kupuję czasem wyroby Kuchni Brawaty, mają całkiem smaczne pierogi, zwłaszcza te z jagodami bardzo lubię. I łazanki z kapustą, są świetne. Raz czy dwa
nie jest tak, że przez cały tydzien na obiad są same potrawy mączne i bez warzyw ( kopytka,nalesniki,pierogi) tylko jest to opcja raz na jakis czas. Jest zrównoważone chociaz dokładnego makro nie da się policzyc ale jak najbarsziej wg schematu : węglowodany ok 55%, białko 25% tłuszcze 25 % -jeśli taki
ciążowa, telewizor, pierogi leniwe itd. I żeby nie było - takie wsparcie to cudowna sprawa i Gizela człowiekiem wielkiego serca była, pod tym względem. Ale w tej zaborczości właśnie i utartych schematach, sama się wpędziła w samotność. Dlatego lubię wierzyć, że Fela do niej wpadała albo zapraszała ją
żadnych kluch, a to podstawa TANIEJ kuchni, te wszystkie > kopytka, leniwe itd. Zresztą pierogi z mięsem wcale nie są, prócz tego co już p > odniosła koleżanka Tygrys czyli praco i czasochłonności tanie. Farsz, żeby miał > y smak, musi się składać nie z bułki a z mięsa. W czasach
tt-tka napisała: > Ewa zostala wice jeszcze w latach 80-tych, nie na przelomie. I u Pieroga, ktory > smarkaterii raczej nie forytowal :) Przejrzałam OwR, o wieku Ewy i jej młodości wiemy w zasadzie tyle. Po pierwsze, w 1983 roku jest tuż po dyplomie (przy założeniu, że poszła
Jako, że nick zobowiązuje ;), to się w wątku wypowiem. Tak, lubię leniwe (teraz ich nie jem, ale tęsknię za nimi okrutnie). Jestem zwolenniczka trzech składników (bez ziemniaków). I uważam, że to bardzo szybkie danie - w przeciwieństwie do naleśników, czy placków ziemniaczanych smażonych nawet na
podobnych proporcjach. Może dlatego, że nazywa się to pierogi leniwe, a nie kopytka z serem. Kiedyś próbowałam robić leniwe bez mąki (to raczej najnowsza moda) i były bardzo kiepskie w obróbce (ciasto), kiepsko się gotowały (rozpadały) i u mnie w domu, nie smakowały. Eksperymentu nie powtarzam.
ga-ti napisała: > No to ja leniwa, pierogi podałabym z barszczem w kubeczku do popicia i już. Mogłoby tak być ale pierogi były gotowe znacznie później niż barszcz. Ja dosyć często robię pierogi - tak o, bez okazji.
kanapki rodzeństwu! Leniwe, pelnowartosciowa pasza bialkowa. Podroby typu watrobka czy plucka byly zawsze (w latach 70-tych, mysle) i kosztowaly niewiele. Nalesniki czy pierogi, rzeczy czasochlonne, ale nadziac to mozna bylo doslownie wszystkim. Pietruszke i szczypior to moja wlasna mama, matka dwojga