Jestem nauczycielką w liceum i ostatnio moje życie wywróciło się do góry nogami. Jestem żoną i matką jestem też atrakcyjną, zgrabną kobietą. Faceci zawsze się mną mocno interesowali. Ostatnio dość intensywnie "uderza" do mnie jeden z moich uczniów. Jest on już dorosły (ma skończone 18 lat
Boże, oszczędź mojemu dziecku nauczycielki z takimi dylematami. Amen.
żadko się trafi ktoś kto nie wynosi jednej linii i krytykuje drugą. Nie ma to jak innergame na dir. a zabawa ind. -- - Co jest najważniejsze w kung-fu? Pyta uczeń mistrza. - Nie popełniać błędów. - A jak się tego nauczyć mistrzu? - Popełniając wiele, wiele błędów.
Może kiedyś podobały mu się 40-latki? A teraz zmieniła się perspektywa?;) Mnie ostatnio próbował zaprosić na kawę starszy brat mojego ucznia, na oko jakies dwadzieściakilka lat, no niemal płakać mi się chciało, a minę pewnie miałam jak pułkownik Kwiatkowski patrząc na cycki Krysi
Biorę je z sufitu. Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile rzeczy można wyczytać z sufitu. Na pewno byłeś kiedyś na jakimś egzaminie lub sprawdzianie. I gdzie się wtedy najczęściej studenci lub uczniowie wpatrują? Najpierw sie tam gapią, gapią i jeszcze raz gapią a potem nagle zaczynają pisać
. Czytaj. Podrywaj. :) http://youtu.be/BB2WSP85XUc;;BB2WSP85XUc;;http://i.ytimg.com/vi/BB2WSP85XUc/default.jpg;;czytaj - podrywaj PS Przeczytałem Proces „czeskiego” pisarza Franza Kafki, Bóg mi świadkiem, ponad trzy razy. Jeśliby która użytkowniczka (zwłaszcza Six_a) chciała być w
Ale co chcesz udowodnic? Ze wymienione przeze mnie rzeczy sa mniej efektywne? Po pierwsze i tak je musimy robic. Po drugie, uczenie sie o naturze ludzkiej z literatury pieknej moze byc bardzo zwodnicze. To, ze przeczytam np., ze Edmund Dantes po szczesliwym wzbogaceniu sie poswiecil zycie zemscie
, podrywając autorytet tegoż/ ja takiej owakiej powiedziałem.../. To, jak uczeń postrzega N-LA ZALEŻY również od postawy rodziców. Oczywiście n-l swoją postawą buduje autorytet. Kiedy chodziłam do szkoły znałam tylko swoje obowiązki, a nie prawa.I było dobrze. Teraz n-le giną w bezsensownych papierkach
Nie wiem gdzie poruszyć ten temat, więc spróbuję tu. Jestem mężatką i nauczycielką w technikum w stosunkowo niedużym mieście. Od września podrywa mnie uczeń trzeciej klasy. Zostaje po lekcjach, żeby pogadać, prawi komplementy, gapi się na przerwach, cżesto spotykam go "przypadkiem" poza szkołą
Oglądanie "uczniów", a oglądanie kolesi którzy naprawdę potrafią to robić, to dwie zupełnie różne rzeczy. Ci drudzy potrafią robić takie rzeczy, że klapki spadają. To, jaki ktoś jest wewnątrz, a jak jest odbierany to dwie zupełnie różne rzeczy. Ja na przykład miałem duże problemy z naturalnym
uczniu wystarczyłoby dać skrypt, spis zagadnień i bibliografię a reszty sam mógłby dojść. NIE dziwi mnie więc i ta sfera aktywności szkolących. Choć trochę śmieszy bo na kłopoty ze śmiałością to czasem i psychoterapeuta nie wystarcza a tu.... I to instrumentalne traktowanie podmiotu takiego działania
matematycznych, Czyżewskiego "Rumcajsa" od geografii, Piwońskiego "Piwonia" od WF-u, który bez wąsów nie wyglądał już tak groźnie, jak z wąsami; panie: Cichoń od historii, która (sama o tym nie wiedząc) podrywała serca co poniektórych uczniów do lotu, Niezgodę od fizyki, jej rzędy czwórek, papierowy model układu