chromatic napisała: > To nie jest takie proste. W zeszłym roku miała próbę samobójcza, po diagnozie w > szpitalu stwierdzili > że nałożyły się problemy w poprzedniej szkole, plus sytuacja z jej ojcem. Nie c > hcę powtórki. Jakie miała problemy w szkole? Żeby tylko
No to bez problemu załatwicie. -- wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Szkoła córki to zabytkowy budynek z wiecznymi problemami z ogrzewaniem. Często siedzi w kurtce na lekcjach.
Jeggingsy ( dzianinowe rajty bez stop) pod spodnie. Gora warstwowo. My mamy inny problem. W szkole grzeja jak szaleni na przemian z wietrzeniem, ale w drodze mu zimno bo toto nie chce w szkole za grubo byc ubrane. I dogadaj sie z takim
Łatwo przychodzi ci etykietowanie? A nazywanie zagubionego, zaburzonego, agresywnego dziecka „patologią' natychmiast naprawi jego deficyty emocjonalne i nauczy empatii, której nie zaznało w domu? No ale jednego można być pewnym po twoim wpisie - poprawia samopoczucie nazywającego dzieci patologia.
rzeczy, które moim zdaniem utrudniają rozmowę. Po pierwsze to, że Ty jako 9-latka zwierzałaś się mamie, nie oznacza, że każda dziewięciolatka w sytuacji silnego stresu czy wstydu zareaguje tak samo. Dzieci reagują różnie: jedno powie od razu, inne zastygnie i będzie milczeć, czasem latami. To nie jest
skoro mają, to trudno, nie twój problem
Natomiast problem należy rozwiązać systemowo i zająć się przyczynami, a nie od dudy strony z kontrolami na lotnisku. Tak samo z WF. Duży procent niedźwięczących dzieci to problem, ale należy się zastanowić dlaczego dzieci pałają taką niechęcią do wf, a nie rozkminiac jak smarkaczy zmusić.
To dziecko ma 9 lat zauważyłaś? Pewnie izolujmy wszystkie dzieci z problemami najlepiej w zamkniętych ośrodkach i do śmierci. Nie, to szkoła ma zapewnić bezpieczeństwo ale też możliwość edukacji dla dzieci z problemami i na szczęście w wielu się to udaje, jeżeli szkoła sobie nie radzi to zamknijmy
Problemem autorki nie są problemy wychowawcze tego dziecka, a pobicie jej córki. Pobicia zgłasza się na policję. Skoro policja "nic nie może", to w czym problem?
hana2 napisała: > Brakuje u nas w kraju chęci wprowadzania rozwiązań, umożliwiających pracującym > rodzicom angażowanie się w życie swoich dzieci. Hana, ja mam wrazenie, ze Ty obwiniasz caly swiat za swoje problemy wychowawcze. To jak wychowujesz swoje dziecko i jakie macie
szkolnego - problem, chce iść z dzieckiem na dzień otwarty do szkoły średniej - problem. Często rodzice mają tak wyczerpujące prace fizycznie i/lub psychicznie, że po pracy są w stanie jedynie ogarnąć obowiązki na minimum. Do tego dochodzą bezsenność, uzależnienia różnego rodzaju, bo wloką się za nimi ich
niedopuszczalne, trwa rok szkolny, tak nie można i sprawa zostanie zgłoszona. Nieco się zdenerwowali, tamten chłopiec co roku opuszcza zajęcia a ich córka pierwszy raz i już problem? Otóż zostali poinformowani, że ojciec tamtego dziecka jest znanym programistom, jeździ po świecie w celach nialemalze naukowych i
Akurat chora ambicja jest wielkim problemem w życiu i prowadzi do dużych problemów. Zabieranie dziecka za szkoły, bo ma 4 i 5, a ma ambicje na 6 tego problemu raczej nie rozwiązuje, co zresztą widać po poście powyżej.
Jeśli potrzeba, to nie ma problemu. Zazwyczaj dziecko robi zdjęcie jeśli mu to potrzebne.
Dzieci są zawsze takie same. Takie same były, takie same będą, chyba że zastosujemy betryzację i wtedy wyginiemy (bo inne kraje na to pójdą i nas zjedzą). Wystarczy zresztą jeden w całej klasie mocno niedopilnowany rodzinnie i emocjonalnie osobnik, żeby narzucić reszcie idiotyczne zachowania. Tak
tromedlov napisał(a): > Dzieci są zawsze takie same. (...) > Z tego co kojarzę, to nie masz dzieci, dlatego bardzo łatwo rzucać ci teksty o > dzieciach, prawda? Bo problemów z nimi nie masz. Nikt twojego dziecka nie wyzyw > a, nikt nie bije, nikt mu nie zalewa plecaka, nikt
No bo ta regula jest absurdalna, zasadniczo do szkoly powinno sie chodzić, jeśli ma się w niej czegos nauczyć (i nie tylko podstawę programowa w sensie akademickim mam tu na myśli), natomiast mam wrazenie, że niekoniecznie (niska) frekwencja jest najwiekszym i najpilnieszym do rozwiązania problemem