Od paru lat żyję w związku niesakramentalnym (mamy ślub cywilny). Jest to moje i jego pierwsze małżeństwo, więc nie ma religijnych zastrzeżeń co do wzięcia ślubu kościelnego. Slub cywilny wzięliśmy po kilku latach znajomośći oraz ze względu na mające urodzić się dziecko. Do ślubu kościelnego
no cóż też sie wyżale,również po rozwodzie z dwójką dzieci od kilku lat.były podobno szczęsliwy od kilku lat z kobietą z która juz kiedyś był w związku,ja cóż nadal sama po "usilnych"próbach ułożenia sobie zycia wszystko za każdym razem rozsypywalo jak piasek pustynny.przestaje mieć jakiekolwiek
tak i dziękuje ale tamtejsi ów mężczyźni szukają pań do niezoobowiązujących związków czyli nie zwiazków
Muszę się wyżalić. :-( Od dłuższego czasu nie mogę sobie poradzić z uczuciem pustki. Kiedy patrzę na swoje życie w sposób obiektywny to widzę, że mam powody do zadowolenia. Studiuje i rozpoczęłam w miare ciekawy staż w fajnej firmie. Jestem w związku z człowiekiem, którego kocham. Pomijając
Co do terapii to nie wiem czy nie lepiej w takiej sytuacji iść razem na terapię małżeńska, jeżeli chcesz ratować wasz związek.
, płakałam, błagałam i usprawiedliwiałam go, az w końcu się zmęczyłam tym okropnie. Awantura - samotny urlop. Po powrocie - widzę że się stara. Ale... ja już nie mam do niego serca po prostu. Nie mogę, nie umiem, nie chcę już go kochać. Przez 7 lat całą energię wkładałam w ten związek. Tearz nie mam
Ja też ten związek kiedyś postanowiłam ratować i wydawało mi się, że już nic nas nie może rozwalić, jeżeli tyle przeszliśmy. A dzisiaj żałuję, że nie wsłuchałam się wówczas w siebie myśląc, bo rodzina, bo córka. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że trzeba dbać przede wszystkim o siebie. A potem o
Nie wiem czy tak faktycznie jest, ale chyba zanidbaliście ten związek na jakimś etapie. Macie długi staż. Może po narodzinach córki? Może później? Wiesz, ale Ty sama najpierw musisz się określić. Jakiego życia chcesz? Bo my Tobie możemy napisać. Jeden napisze, żebyś się rozwiodła, drugi, żebyście
...dodajmy, udanym, również odczuwa się tą pustkę i bezsensowność dnia codziennego?
Wiadomo, że czasem się pewnie jakąś tam pustkę odczuwa, w końcu żaden związek ci 100% szczęścia nie da. No ale kluczowa jest kwestia proporcji szczęście-pustka. W przypadku samotności raczej dominuje to drugie, w udanym związku to pierwsze.
Nie widzę związku między handlem (otwarciem galerii handlowych), a możliwością wyjścia np. na spacer wieczorem. By zażyć rozrywki wybieram się np. do knajpki a nie na zakupy.
działać skoro rzucam ją w momencie, gdy czuję, że jakieś zaufanie może wreszcie z trudem ale powstać. życie umyka na szapranie się z całym światem. spadanie coraz głębiej. uciekanie w pracę, ciągłe uciekanie gdzieś, przed czymś, przed sobą. i ataki na siebie. uderzenia pozwalające poczuć, odczuć
szczęścia. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
Ewela, ja bym podeszła tak: może te w związkach są dlatego w związkach, że najpierw poczuły sie dobrze same ze sobą. I to poczucie "dobrze mi ze sobą", "jestem zadowolona, szczęśliwa jako singiel" być może przyczyniło się do tego, że zainteresowały fajnych mężczyzn. Nic nie poradzę na to, że po
Robercie, ciężko na duszy? Ojej, przytuliłabym dziś was: Ciebie i Lipcową... Nie trzeba niekiedy nic mówic w chwilach... udręki... -- Sama wybieram związki lub samotność by osiągnąć cele, jakich pragnę.