mask0
16.08.09, 09:50
pustka. brak odczuć, uczuć poza nagtłymi skokami emocji, agresją,
nieufnością. bodźce zewnętrzne działają skrajnie silnie, nagle
atakują doprowadzając do granicy świadomości i gasną momentalnie.
nic nie ma tak naprawdę, głęboko, tak dłużej niż przez chwilę. więzi
z otoczeniem znikają, nie ma nowych więzi. nieufność. nawet
najbliźsi są cały czas objęci jakimiś dziwnymi podejrzeniami
rodzącymi się z byle powodu, a przerastającymi jakikolwiek związek
powodu ich powstania z możliwymi skutkami. wyolbrzymianie zachowań
negatywnych innnych osób.
terapia nie działa. bo i jak ma działać skoro rzucam ją w momencie,
gdy czuję, że jakieś zaufanie może wreszcie z trudem ale powstać.
życie umyka na szapranie się z całym światem. spadanie coraz
głębiej. uciekanie w pracę, ciągłe uciekanie gdzieś, przed czymś,
przed sobą.
i ataki na siebie. uderzenia pozwalające poczuć, odczuć, odnaleźć
chwilę. małe chociażby zniszczenia ciała, ból dają coś swojego,
ppczuć istnienie. i wyładować napięcie, rodzącą się co chwila agresję