Już napisałam 2 x w tym wątku a kiedyś gru tłumaczyłam.ci w innym.watku, ale napisze jeszcze raz. Jest w szkole sala, w budynku gdzie mieści się swietlicA, logopeda, biblioteka, pielegniarka i inne takie. W tej sali gromadzone są dzieci na 5 h darmowyxh godzin, bez posiłków, zbiorczą grupa bez
Tylko, ze w szkole nie masz wybory. U mnie swietlica jest dostępna, dzieci mogą odrabiać lekcje, moga sie bawić, sa zajecia plastyczne. -- "Polska chroni życie od poczęcia, aż do w lesie zamarznięcia" Andrzej Rysuje
Swietlica w naszej publicznej szkole jest do 17.30. Przedszkole prywatne do 18.00, publiczne przedszkola u kolezanek do 17.30. Oczywiście ze opueka i wyżywienie to dalsza kolejność, jednak jest to bardzo potrzebne a dla niektórych rodziców niezbędne, chociażby swietlica. U nas na szczęście wszystko
Wolno już łączyć, tylko nie jest to zalecane. U nas 8-16 stala grupa ze stałą ciocią, jak ktoś potrzebuje wcześniej /później swietlica, czyli grupy łączone. Będzie czynne do 7.00- 17.30. Prywatne.
Ja jestem na nie. Chociaż opieram się na doświadczeniach z syna szkoły, gdzie dzieci po 7-miu lekcjach są już naprawdę zmęczone, to i tak jest długo. Ta szkoła jest naprawdę fajna, ale nawet ostatnio zastanawiałam się, czy to nie jest za wysoka cena: dać dziecko do prywatnej, jeśli musi w niej
wymyslono tzw: Ganztagschule (Szkola "calodzienna" = lekcje, posilki, fachowa opieka przy odrabianiu zadan domowych + swietlica) ale, hmmm..... oplaty tych dodatkowych swiadczen (edukacja jest z zasady: "za darmo") pochlaniaja spora czesc ew.zarobkow srednio zarabiajacej kobiety. Ale jest wybor: kariera
zaleta to kameralna swietlica z bardzo mila kadra.
). Jest to normalne i nikogo to tego nie trzeba przekownywac. Nawet wrod mezczyzn jest coraz bardziej normalne, ze pracuja 4 dni zeby spedzic jeden dzien z dzieckiem. Coraz wiecej pracodawcow pozwala na prace 1-2 dzien w domu i w dogodnych godzinach. Balans w zyciu zawodowym i prywatnym jest bardzo wazny
spedzana poza domem jak zorganizowana jest stołówka swietlica szatnia, toalety... To kwestia -ile dzieci jest w szkole i czy mlodsze sa oddzielone od starszych. Szkola do ktorej chodza moje wnuki w Dublinie to maly budynek. Okolo 60 uczniow, cztery sale. Na parterze infant juniors i
zadowoleni z tego jak trafilismy. Wiekszosc dzieci, ktorzy chca grac wybytnie chodza na dodatkowe lekcje prywatne, oczywiscie poza szkola. Generalnie w szkole bardzo lubia dzieci, ktore dostaly sie tam po znajomosci, cala reszta, nawet zdolnych, moglaby odejsc, sa w tej szkole nic warci.widac to, niestety