Ogólnie w narracji rodziców dominuje JA i MY. Dziecko moje, dziecko mi zabrali, dziecko ukradli, ja kocham, jestem szczęśliwa, jestem nieszczęśliwa, poszkodowana, bez Antosia nam smutno. Nic o dziecku, jego potrzebach, jego dobrostanie. A ta wypowiedź to hit: "Zarzucono nam, że Antoś jest przez nas
Jeżeli ktoś „wpadł na pomysł robienia dzieci pod content” to jest człowiekiem tak zjeb… m że trudno żeby był szczęśliwy i usatysfakcjonowany, przecież to jakaś kompletna degeneracja. Natomiast znani mi rodzice wielodzietni nie wyglądają na nieszczęśliwych i żałujących decyzji -- Sami Wiecie
ja nie wierzę, że influencerzy piszą prawdę (generalnie, większość, nie że czepiam się akurat wielodzietnych), 2) znam rodziny wielodzietne, również że swojego pokolenia (rodzice w wieku 40+). Te, z którymi mam bliższy kontakt np. są to znajomi ze szkoły moich dzieci, czy z zajęć dodatkowych, to nie
baenzai napisał: > Ludzie hajtający się w wieku 21 lat z powodu niechcianej ciąży zamieniali się p > otem w zgryźliwych januszów i zrzędzące grażyny. Ani oni nie byli szczęśliwi an > i te dzieci specjalnie kochane. Może to nawet efektowne stwierdzenie, ale moim zdaniem
dyskusji jest to aby rodzice po prostu kochali swoje dziecko każde dziecko czy jest to jedno dziecko czy jest to Dwójka czy jest to trójka i poświęcali odpowiednią ilość czasu tym dzieciom. Można wychować szczęśliwego Jedynaka dając mu miłość uwagę dziecko potem poznaje przyjaciół startuje w dorosłość z
angazetka napisała: > Nie, dwoje rodziców, płeć nieistotna, byle to dziecko było bezpieczne i szczęśl > iwe. > Byle dziecko bylo szczęśliwe? Juz to widzę. Chyba w szwedzkich serialach.:D Do szczescia dziecka wystarczy jedna matka i ta druga, jako opiekunka prawna. Czy
Nie, dwoje rodziców, płeć nieistotna, byle to dziecko było bezpieczne i szczęśliwe. -- Riki w ramach uprzejmej konwersacji o zaburzeniach odżywania: "A Ty jesteś może rzygulinką?"
kobiety, przestałem być szczęśliwy przez brak szacunku do mnie, kłamstwa, zdradę emocjonalną obecna i fizyczną z przeszłości, to że stosuje szantaż na dziecku, przemoc emocjonalna i fizyczną, brak bliskości fizycznej i huśtawka emocjonalna (czasem w ciągu dnia potrafi mnie kochać i nienawidzić kilka razy
tapatik napisał: > Tymczasem psycholog stwierd > ziła, że lepiej jeśli się rozwiodą, bo dzieci czują, że coś jest mnie tak i że > rodzice są skłóceni. Lepiej się rozwieść i być szczęśliwym, to wtedy dzieci też > się będą lepiej czuć. Tak często bywa. Znam kilka
rozwodu, ze względu na dzieci. Tymczasem psycholog stwierdziła, że lepiej jeśli się rozwiodą, bo dzieci czują, że coś jest mnie tak i że rodzice są skłóceni. Lepiej się rozwieść i być szczęśliwym, to wtedy dzieci też się będą lepiej czuć. Swoją drogą pytanie po co żonie potrzebne jest takie ciągłe
Z fizycznych: brak możliwości zrealizowania marzenia o życiu na totalnym zadupiu, bez wykluczenia komunikacyjnego szkolnego dziecka. Z mentalnych: strach o dziecko, nigdy już nie będę od niego wolna i to przeszkadza mi w byciu szczęśliwą.
Szczerze to nie odczuwam tego typu ograniczeń. Bardzo sobie cenię bycie rodzicem i posiadanie szczęśliwej rodziny jakiej nie zaznałam w dzieciństwe. Bez sensu teraz zukać dziury w całym. Cieszę się,że moje dzieci nie przechodzą tego co ja, stwarzamy im dobre warunki do rozwoju. Wszelkie
Jak kochasz rodzica to on/ona odwzajemnia twoja miłość. Ja nie wiem skąd te straszne opowieści. Przecież człowiek z demencją w ostatniej fazie jest jak dziecko i tak należy go traktować. Z delikatnością i szacunkiem. Wtedy jest spokojny i szczęśliwy. Moja Mama więcej się śmiali żartowała w
fogito napisała: > Wbrew jej woli. A oszczędzaj dla siebie, bo dzieci wzorując się na tobie zrobią > co będą chciały, I o to mi chodzi. Wychowuje dzieci dla świata i jedyne czego im życzę, to żeby były szczęśliwe, a nie były moimi opiekunami. Oczekiwanie, że dziecko musi
ponadprzeciętnie dobrą matką jak na tamte czasy. Ale sama też stała na ramionach gigantów, bo ona - w latach 50/60 ubiegłego wieku! - nie była bita. Była kochana, zadbana, wspierana. Inaczej niż mój tata nie musiała się odcinać od metod wychowawczych swoich rodziców, tylko je kontynuowała, żeby wychować