m_ka napisała: > > Ok, ale czasem wyczuwam z jego strony totalną obojętność, nie potrafimy też > szczerze rozmawiac o uczuciach, czuje dystans. Wszystkie spotkania były > zorganizowane przeze mnie, to ja pierwsza odzywam się po krótkich przerwach w > SMS-am, majlach
było, jak to na początku ''jak w niebie'', później pojawiły się pierwsze problemy,które wynikły z zazdrości, o zwykłego kumpla sprzed lat np. Nigdy nie widziałam nic w tym złego, ponieważ niejednokrotnie namawiałam chłopaka to poznania moich znajomych, ale nie chciał. Z czasem zwykłe 'cześć' robiło
„ To ona miała go w koncu dośc , jeszcze jakis czas się przewijała bo on do niej pisał , nalegał na kontakt O wszystkim się dowiedziałam , bo w koncu nie wytrzymałam i weszłam na jego gg i
Nie usprawiedliwiam go ale to byl taki czas gdy nie pracował , siedział w domu przy komputerze . To zle na niego wpływało , brakowało pieniedzy , pił wtedy duzo . Gdy podjał prace wszystko sie unormowało o tyle , ze zajal sie realnym zyciem : praca , alkohol poszedł w
dzielenie z nim życia, jest w jakimś sensie obietnicą. Jestem pierwszą kobietą, z którą zdecydował się zamieszkać. Raz już się wyprowadził, potem wrócił. Po jakimś czasie wdał się w romans w pracy i postanowił skończyć nasz związek. Nie wyprowadził się jednak. Między nami jest raz lepiej, raz
ja bym się bała ale to są osobiste decyzje czasem wytrwałość w miłości procentuje czasem
pracować nad tym żeby pociągnąć razem jeszcze te 50 lat? czy rozstać się w spokoju i rozwijać się dalej w swoim kierunku? można oczywiście podejść jak do jakiegoś hobby jak jedni naprawiają zegarki, to postarać się naprawić związek, ale to coś raczej dla koneserów :)
po wysłuchaniu tego muszę przyznać że kilka celnych uwag tam się pojawiło :) jako analityk z powołania cenię takie systematyki w rodzaju A) namiętność B) intymność C) zaangażowanie ale z drugiej strony tak myślę, czy długoletni związek ma w dzisiejszych czasach sens? tak jak mówi ta psycholog
Jestem w związku ze straszym o 28 lat mężczyzną, on jest obcokrajowcem co wprowadza dodatkowe komplikacje. Dla mnie to trudny związek, z jednej strony dawno nie dostałam tyle czułości i miłości z drugiej mam bardzo dużo obaw. Narazie jest to związek na odległość widujemy sie kiedy tylko
piszę na forum, bo już nie wiem komu mam się wyżalić :( jestem prawie 2 lata z Arturem, było jak w bajce, czasami lubił sobie popić (w starej pracy wszyscy tak robili) ale przekonałam go i zmienił pracę...kochał mnie, szanował, ubóstwiał, od 4ch miesięcy wszystko się zmieniło, Artur ma mnie w
Gość portalu: anna b. napisał(a): > czasami miłością można zdziałać cuda, powodzenia ! A wiesz, ile żon alkoholików mowi "myślałam, ze moja miłość go wyleczy..." no, ale niektore zauwazaja dopiero swoj błąd, jak lądują w schronisku dla kobiet z trójka dzieci i powybijanymi
zależało,żebyśmy byli razem i szczęśliwi, że odsunęłam od siebie niemalże wszystkich ludzi. Jego zachowanie w miejscach publicznych, olewanie mnie po pijaku, później pretensje,że powinnam była iść z nim, zabranianie rozmów ze starymi znajomymi, tylko jego znajomi i upodobania. Czasami to nawet na następny
ja Ci proponuje odejść od niego jak najszybciej bo to jest chory związek. Nie ma złotego środka na bezbolesne rozstanie, zawsze gdzieś to boli. ale poboli, poboli i przestanie. Jesteś jeszcze bardzo młoda i dlatego nie trać czasu i życia na takiego człowieka tylko zacznij życie od nowa. Aha, a
Dlaczego wpakowałam się w taki związek.Jestem totatlnie rozbita. Spotykam się 5 lat z facetem, związek zaczął się byrzliwie zostawiłam dla niego a raczej poświeciała całe moje dotychczasowe życie. Tzn. stabilny choć może nudny związek. Wszystko potoczyło się inaczej niż myślałam. Sądziła
Nie rozumiem, czemu sobie wyrzucasz, że poświęciłaś dla niego poprzedni zwiazek. No skoro poświęciłaś to najwidoczniej ci nie było w nim tak dobrze. Widzę w tym takie rozumowanie "trzeba być w jakimś związku". Czy przypadkiem tak nie jest? Może dlatego tak trudno ci odejść? Wcale nie trzeba
Myślę nad rozstaniem ze swoim facetem i nie wiem czy do końca jestem tego pewna. Boję się że będę żałować, że się czepiam i sama wymyślam problem i z tego powodu stracę mojego faceta. Jesteśmy razem prawie 2 lata, ja mam 21 on 26 lat. I problem w tym że mamy zupełnie różne spojrzenie na
Jeśli nie potraficie ze sobą rozmawiać, to macie problem. Nie sposób zbudować udanego związku bez umiejętności porozumiewania się nawzajem (tzn. mówienia, słuchania i szukania kompromisu na każdy temat). Polecam Wam dialogi narzeczeńskie (są organizowane przez niektóre parafie w ramach tzw