Dodaj do ulubionych

trudny związek

02.12.15, 15:34
Witam, od dłuższego czasu zmagam się z pytaniem bez odpowiedzi do samej siebie.
Jestem od ponad trzech lat z chłopakiem, którego bardzo kochaam/kochałam- bo sama już nie wiem co czuję. Było wszystko dobrze, tylko chyba zgubiła mnie jego chorobliwa zazdrość, i przewaga nade mną. Tak bardzo mi zależało,żebyśmy byli razem i szczęśliwi, że odsunęłam od siebie niemalże wszystkich ludzi. Jego zachowanie w miejscach publicznych, olewanie mnie po pijaku, później pretensje,że powinnam była iść z nim, zabranianie rozmów ze starymi znajomymi, tylko jego znajomi i upodobania. Czasami to nawet na następny dzień robił mi pół dnia wymówki jaka to ja nie jestem, bo rozmawiałam na jego oczach z kolegą. Podkreślam,że to znajomi z dzieciństwa, których jakiś czas nie widziałam. Później straszy mnie,że jadąc do pracy pójdzie się spotkać z dziewczyną, z którą rozmawiał jak przez krótki okres nie byliśmy razem,bo nie wytrzymałam jego presji nade mną, tego,że po kłótniach od razu pisał do dziewczyny, z którą sypiał zanim się poznaliśmy. Obrzydził mi zaufanie, portale społecznościowe, imprezy- kojarzą mi się jedynie z kłótniami, tysiącami sms o treści jaka to ja nie jestem zła, jak mogłam z kimś gadać, jak mogłam iść z koleżanką do pubu (padał deszcz, tylko się schowałyśmy) . Nasze wspólne imprezy to też porażki, w wielkim klubie poszedł nie wiem gdzie, później jeszcze miał do mnie pretensje w samochodzie przy wszystkich. Nie mam pojęcia co z nim robić. Mam jakieś chore przywiązanie, boję się z nim rozstać bo pamiętam jak było po tamtym rozstaniu, wiecznie awantury jak mnie gdzieś spotkał, mieszkamy w małym mieście, więc gdzie nie wyjdę może mnie spotkać. W domu się nie chcę zamykać bo oszaleję. Zawsze chce wydobyć ze mnie zazdrość i poczucie winy. Nawet próbował mi wmówić,że się z kimś całowałam jak przyszłam z lekko rozmazaną szminką bo przed byłam z koleżanką na piwie. Zostawił mnie na środku ulicy i poszedł na imprezę, poszłam z koleżanką tam, myśląc,że go akurat tam nie będzie i znowu głupie docinki wśród ludzi z którymi siedziałam. Już chyba nikt nie bierze mnie na serio przez niego, kocham go, ale przez te wszytskie rzeczy,które potrafi wymyślić i zrobić awanturę bez powodu chyba zaczęłam go odsuwać od siebie do tego stopnia,że coraz mniej potrzebuję bliskości, szczególnie takiej intymnej. Nie wiem jedynie jak się z nim rozstać,zeby się nie rozsypać, każdy mi mówi,że rodziny z tego nie będzie, sama tego nie widzę, zwyczajnie się boję, bo nawet teraz muszę pytać o pozwolenie jak gdzieś idę, zaraz są setki tyś. fochów i twierdzi,że się martwi. Zaraz są telefony i sms, że kiedy wracam, bo on już idzie do domu, i nie chce nigdzie iść, to ja muszę zostawić koleżankę i wracać bo zaraz się obrazi i cały nst dzień będzie męczarnią, od rana nie da spać bo będzie dzwonił z wszelkich numerów,żeby mi nawtykać. Gubię się, bo źle wspominam nasze rozstanie, nie było mi łatwo, ciągle czułam jego oddech na plecach. Mam 20 lat- nie umiem się już bawić, cieszyć, nie przejmować, zwalam wszystko, i czuję,że tonę, nie mam pewności siebie i czuję,że każdy jest lepszy ode mnie. Taka czarna dziura. Raz dobrze, raz źle, chwila radości i znów załamka emocjonalna. Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • lucyy3 Re: trudny związek 04.12.15, 08:32
      ja Ci proponuje odejść od niego jak najszybciej bo to jest chory związek. Nie ma złotego środka na bezbolesne rozstanie, zawsze gdzieś to boli. ale poboli, poboli i przestanie. Jesteś jeszcze bardzo młoda i dlatego nie trać czasu i życia na takiego człowieka tylko zacznij życie od nowa. Aha, a jeśli przy rozstaniu będzie Cię straszył że się zabije to nie daj się złamać bo to będzie nic innego jak szantaż emocjonalny i próba zatrzymania Cię na siłę a to już w ogóle bez sensu. Trzymaj się i powodzenia!!!
      • melodyy13 Re: trudny związek 04.12.15, 13:02
        Zabijaniem się nie straszy,ale chodzi po moich znajomych, a nie mam ich już za wiele i opowiada jaka to ja nie jestem zła, bo go zostawiłam i gdzieś wyszłam w weekend. Wmawia mi różne rzeczy, a jak nie przyznam mu racji to mówi,że jak tak dalej będę iść w zaparte to nic z tego nie będzie. Czyli najlepiej jakbym nie miała własnego zdania i siedziała cicho, nie miała nikogo koło siebie i nie chciała nigdzie wychodzić. Wtedy jest super, robimy to co on chce, albo siedzimy z jego kolegami- on gra , a ja nie mogę nic zrobić bo się obraża. Chcę odejść ale boję się,że mnie zniszczy psychicznie i nawet kiedyś to ja będę tyranem w związku, bo zniszczył we mnie zaufanie i pokazał,że na każdym kroku każdy się oszukuje, a każdy chce ode mnie jednego. Kiedyś całkiem inaczej myślałam, a teraz to jakiś kosmos. Chyba udziela mi się jego myślenie zaborcze. Kłócimy się, wypisuje sms za sms lub dzwoni. Nawet mi powiedział,że nie mam żadnej koleżanki bo traktuję źle ludzi, a to przez niego nie mam żadnej bliskiej, bo z każdą mnie skłócił i uważał za głupią. POTRZEBUJĘ SIŁY na to bo wyląduję w pokoju bez klamek. ;/
    • wrozbitawojciech Re: trudny związek 12.12.15, 23:20
      Pytasz, jak się z nim rozstać? Jak najszybciej ! Sporo zrobił, żebyś stała się taką, jaką teraz jesteś i nie miej złudzeń - może być tylko gorzej. Masz 20 lat i wszystko przed Tobą (choć teraz myślisz inaczej). Uwolnij się od niego, może nie od razu, ale w końcu o nim zapomnisz. Tak jak pisze koleżanka, nie daj się nabrać na gierki emocjonalne. Przez ponad trzy lata chyba go dobrze poznałaś? Nie licz, że nagle się zmieni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka