Dodaj do ulubionych

Depresja a nowy związek

17.03.05, 08:56
Gdzieś kiedyś przeczytałam, że tylko szczęśliwy człowiek może dać szczęście
drugiej osobie... Boje się, że coś w tym jest.
Poznałam faceta w necie, mieszka 300 km od mnie, spotkaliśmy sie dwa razy,
teraz byłam u niego przez tydzień, poznałam jego całą rodzinę. Niby wszystko
Ok, ale czasem wyczuwam z jego strony totalną obojętność, nie potrafimy też
szczerze rozmawiac o uczuciach, czuje dystans. Wszystkie spotkania były
zorganizowane przeze mnie, to ja pierwsza odzywam się po krótkich przerwach w
SMS-am, majlach, telefonach. Mam czasem wrażenie, ze się mu narzucam. Ale jak
mu o tym powiedziałam, stwierdził że on tego tak nie czuje, i że nie powinnam
wątpic w to, że mu zależy na naszej znajomosci. Powiedział mi też, ze od 3
lat choruje na depresje, bierze leki. Teraz kiedy byłam u niego odrzucił
tabletki, bo powiedział że musi sam sobie radzić. Chce zastąpić leki
psychoteriapią. Pozatym mówi, ze ja mu daje siły do walki... I że to moja
zasługa, ze od kiedy jestem ma motywacje żeby zacząć coś robić. Przed moim
przyjazdem do niego wyremontował mieszkanie, zaczyna szukać nowej pracy...
Tylko, że czasem wydaje mi taki smutny i niedostepny, a ja nie wiem jak mu
pomóc. Czasem jak przestaje sie do mnie odzwyać, bo pewnie ma akurat doła,
nie wiem czy powinnam pierwsza zadzwonić. Nie wiem, też czy mam siły to
kontynuować, dobija mnie ta niepewność co dalej, te ciągłe oczekiwanie na to
az wszystko wreszcie się ułoży. Coraz czesciej mysle o tym, zeby to skończyć.
Wiadomo, ze nie chodzi mi o zupełne urwanie kontaktu, ale może przyjaźń to
najlepjsze co możemy sobie dać...
Obserwuj wątek
    • psychoguru Związek trudny 17.03.05, 10:33
      m_ka napisała:

      >
      > Ok, ale czasem wyczuwam z jego strony totalną obojętność, nie potrafimy też
      > szczerze rozmawiac o uczuciach, czuje dystans. Wszystkie spotkania były
      > zorganizowane przeze mnie, to ja pierwsza odzywam się po krótkich przerwach w
      > SMS-am, majlach, telefonach. Mam czasem wrażenie, ze się mu narzucam. Ale jak
      > mu o tym powiedziałam, stwierdził że on tego tak nie czuje, i że nie powinnam
      > wątpic w to, że mu zależy na naszej znajomosci. Powiedział mi też, ze od 3
      > lat choruje na depresje, bierze leki. Teraz kiedy byłam u niego odrzucił
      > tabletki, bo powiedział że musi sam sobie radzić. Chce zastąpić leki
      > psychoteriapią. Pozatym mówi, ze ja mu daje siły do walki... I że to moja
      > zasługa, ze od kiedy jestem ma motywacje żeby zacząć coś robić. Przed moim
      > przyjazdem do niego wyremontował mieszkanie, zaczyna szukać nowej pracy...
      > Tylko, że czasem wydaje mi taki smutny i niedostepny, a ja nie wiem jak mu
      > pomóc. Czasem jak przestaje sie do mnie odzwyać, bo pewnie ma akurat doła,
      > nie wiem czy powinnam pierwsza zadzwonić. Nie wiem, też czy mam siły to
      > kontynuować, dobija mnie ta niepewność co dalej, te ciągłe oczekiwanie na to
      > az wszystko wreszcie się ułoży. Coraz czesciej mysle o tym, zeby to skończyć.
      > Wiadomo, ze nie chodzi mi o zupełne urwanie kontaktu, ale może przyjaźń to
      > najlepjsze co możemy sobie dać...

      Masz kontakt z czlowiekiem u ktorego mozg wykazuje powazne zaburzenia. Nie
      znamy calej historii jego choroby ale 3 lata depresji to duzo nawet jesli przed
      choroba nie mial zadnych problemow bo jesli mial to jest ciezki przypadek.

      To co obserwujesz w kontaktach z nim jest wiec normalne jak na osobe powaznie
      chora i nie mozna liczyc na cos innego.

      Jest tez naturalne ze on pod wplywem znajomosci z toba jest w lepszym stanie.
      Ale jest bardzo duzy problem czy jest to trwale czy przejsciowe.

      W takich przypadkach nalezy sie nastawic na to ze cudow nie bedzie a
      realistycznie trzeba przyjac ze beda co najmniej nawroty choroby.

      Zwiazek z czlowiekiem chorym psychicznie wymaga ogromnych wyrzeczen i na to
      trzeba byc przygotowanym.
      • m_ka Re: Związek trudny 17.03.05, 12:28
        Nie wiem czy depresje należy traktowac jako ciężką chorobe psychiczną. Podobno
        coraz wiecej ludzi choruje na depresje, coraz mniej sobie radzimy z coraz
        trudniejszym życiem. Mnie nazwanie depresji "cieżką choroba psychiczną"
        przeraża. Ja wiem tylko, ze takiej osobie trzeba pomóc. Chciałaby jednak umieć
        oddzielić w jakis swosób swoje emocje i oczekiwania, że jednak cos z tego
        będzie. Zalezy mi na tym facecie i mam nadzieje, że z tego wyjdzie, może nawet
        troche dzieki naszej znajomosci. No ale cudów nie oczekuje... Wiem, że łatwo
        nie będzie.
        No, a z tego co wiem, to wczesniej nie chorował na depresje. To co sie teraz
        dzieje, wywołane jest wydarzeniami sprzed 3 lat. Rozstaniem z zoną, rozwodem...
        Nie chce się w to teraz wgłębiać. W kazdym razie, gdybym to ja przeszła to co
        on, byłabym w jeszcze gorszym stanie... Zdaje sobie sparwe z tego, iz fakt iz
        przyczyną tego wszystkiego jest inna kobieta, może jeszcze utrudnić nasze
        relacje. Ale ja nie umiem już powiedziec sobie stop, zaangażowałam sie w to
        cała sobą. Ale staram sie mimo wszystko trzymac jakis dystans, bo zdaje sobie
        sprawe z tego, ze łatwo nie będzie, i ze on może dojśc do wniosku, ze jestem mu
        zupełnie niepotrzebna i nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy on potrafi jeszcze
        kochać, ale wiem że teraz mnie potrzebuje...
        • hansii Re: Związek trudny 17.03.05, 12:36
          mam jednak nadzieje, ze nie przekraczasz granicy rownowagi wewnetrznej...?
          i wartosci, ktore wynosisz z tego kontaktu sa WIEKSZE,
          niz poswiecenie, ktore w to wkladasz?
          • m_ka Re: Związek trudny 17.03.05, 14:08
            nie czuje, żebym się w jakiś sposób poświęcała... Bo strasznie duzo we mnie
            nadzieji i optymizmu, ze wszystko będzie dobrze. Pozatym jeszcze nigdy nie
            spotkalam osoby, która by mnie tak rozumiała ja on. Muszę tylko się nauczyc
            nieoczekiwac zbyt wiele, zbyt szybko. A przyjaźni jestem pewna, a to i tak dużo
            w dzisiejszym świecie...
          • barwa1 Związek trudny 17.03.05, 14:30
            Depresja nie jest chorobą psychiczną. Zajrzyj na portal rozwoju osobistego i
            przeciwdziałnia depresji www.depresjastop.pl. Poznasz definicję depresjii,
            sposoby radzenia sobie z nią, jak również możesz uzyskać informację o tym, jak
            Ty mogłabyś pomóc osobie chorej na depresję. Napewno powinnaś przemyśleć na ile
            jesteś gotowa kontynuować taki trudny związek i czy będziesz umiała zachować
            proporcje między pomaganiem drugiej osobie a zachowaniem siebie.
            Pozdrawiam, A.
        • psychoguru Ciezka depresja 17.03.05, 15:46
          m_ka napisała:

          > Nie wiem czy depresje należy traktowac jako ciężką chorobe psychiczną.
          > Podobno coraz wiecej ludzi choruje na depresje, coraz mniej sobie radzimy z
          > coraz trudniejszym życiem. Mnie nazwanie depresji "cieżką choroba psychiczną"
          > przeraża.

          Trzeba bylo powiedziec bardziej dokladnie: sa ciezkie depresje a to powazna
          choroba. Jezeli twoj partner leczy sie 3 lata i jest na pigulach to nie jest
          lekka depresja.

          >Ja wiem tylko, ze takiej osobie trzeba pomóc. Chciałaby jednak umieć
          > oddzielić w jakis swosób swoje emocje i oczekiwania, że jednak cos z tego
          > będzie. Zalezy mi na tym facecie i mam nadzieje, że z tego wyjdzie, może
          > nawet troche dzieki naszej znajomosci. No ale cudów nie oczekuje... Wiem, że
          >łatwo nie będzie.

          No wiec w tych sprawach jednak trzeba przyjac ze nic specjalnego nie bedzie.
          Z kilkuletniej depresji sie nie wychodzi (jesli sie wychodzi) bez sladu.

          > No, a z tego co wiem, to wczesniej nie chorował na depresje. To co sie teraz
          > dzieje, wywołane jest wydarzeniami sprzed 3 lat. Rozstaniem z zoną,
          >rozwodem...

          Jednak kilkuletnia depresja swiadczy o problemach w mozgu.

          > Nie chce się w to teraz wgłębiać. W kazdym razie, gdybym to ja przeszła to co
          > on, byłabym w jeszcze gorszym stanie... Zdaje sobie sparwe z tego, iz fakt iz
          > przyczyną tego wszystkiego jest inna kobieta, może jeszcze utrudnić nasze
          > relacje.

          Rozsadnie myslisz. A jakie on podaje powody rozpadu malzenstwa?

          >Ale ja nie umiem już powiedziec sobie stop, zaangażowałam sie w to
          > cała sobą. Ale staram sie mimo wszystko trzymac jakis dystans, bo zdaje sobie
          > sprawe z tego, ze łatwo nie będzie, i ze on może dojśc do wniosku, ze jestem
          >mu zupełnie niepotrzebna i nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy on potrafi
          > jeszcze kochać, ale wiem że teraz mnie potrzebuje...

          Bardzo piekne, oby nie realia nie okazaly sie przeciwne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka