vogon.jeltz napisał: > To nie jest tylko wolska przypadłość. W moim byłym miasteczku jest pływalnia i > boisko piłkarskie. Niedoj#bani rodzice parkują samochody przy samych obiektach, > wzdłuż wąskiej uliczki, przy której się znajdują, chociaż 200 metrów w jedną i > 100 w
rozpoczęła eksploatację pokładu żwiru i wielkie ciężarówki pędziły wąską, wyboistą drogą przez wieś sypiąc urobkiem na boki. Ludzie ze strachem w oczach przyklejali się do płotów, bo nie było chodnika. Więc radykalnie problem rozwiązano wprowadzając ograniczenie do 30/h. i nasyłając często policję Przez
prowadzić na smyczy. Gdyby na moim miejscu było dziecko to albo by się przewróciło, albo w przerażeniu mogło nawet wypaść na ulicę bo chodnik był tam dość wąski i nie było gdzie odskoczyć.
wybitniemondry napisał: > A jest nakaz parkowania na wykupionym miejscu? Nie, nie ma.* Niemniej są pewne niepisane normy życia społecznego, jak chociażby taka, że nie blokuje się (z powodu, jak napisałeś- kaprysu) wąskich uliczek osiedlowych, nie zapaskudza blaszakami wspólnych miejsc
Tak, ten mój pan też powiedział, że przepisy są takie dlatego, że biega się z prędkością roweru, a nie pieszego. Argument "może mnie pani wyminąć" zdarza mi się usłyszeć również od pieszych - częściej w wersji "co, za wąsko"? Pytają o to, chociaż dla nich chodnik jest za wąski.
częste. Ja czasem jeżdżę rowerem i przyznam, nigdy po takim skrawku pasa rowerowego. Boje się zwyczajnie, moze dlatego, że jestem także kierowcą i mam wyobraźnię. Przecież był wypadek na moscie Poniatowskiego, gdzie 2 rowery próbowały się wyminąć, na chodniku (nie wiem czy tam jest ściezka rowerowa
No błagam. Po Centrum nie da się obecnie normalnie jeździć, została zdemolowana komunikacyjnie przez obecną ekipę.Najlepszy jest argument, że na Marszałkowskiej są za wąskie chodniki i dlatego biznesy tam upadają. Nie z powodu gigantycznych opłat, tylko za wąskich chodników.
jednak wybierają chodnik, powinni z roweru zejść, kiedy jest wąski lub wielu pieszych. Znam panią potrąconą w młodości (była wtedy studentką) na chodniku przez rowerzystkę. Rowerzystka uciekła, pani ma uszkodzony kręgosłup szyjny. -- "Jestem konferansjerem, komikiem, barmanem - typowy czlowiek
gryzelda71 napisała: > Dziwaczne. > Taknjak oburzenie pieszych będących na ścieżce. Jednak nie jest to to samo. Pieszy na ścieżce nie zagraża rowerzyście, a zawadza. Rowerzysta powoduje zagrożenie. Chodzę do pracy wąskim chodnikiem, obok auta stojące w korku, zadnego trawnika, nie
wspólnym spacerze wózkami/ rowerkami inna mama prosi Was, żebyście ją przepuściły do przodu na wąskim chodniku i szły/jechały za nią, bo jej dziecko musi być cały czas pierwsze? Zaspojleruję - nic z tym nie robiłam, nic nie mówiłam do tej pory, aż dzisiaj na tzw. dmuchańcu, kiedy raz za razem synek
większości kierowców, a nawet więcej, ale to nie jest autostrada, poza zabudowanym i jest 90. Jest wieś, czy miasto, ale nie jest wieś wsi równa. Np. przez wieś biegnie wąska, dziurawa droga bez chodnika, tam jazda z prędkością 70 km/h, to jest już dużo. Mamy też inny typ drogi we wsi, gdzie droga jest