Dodaj do ulubionych

Epidemia otyłości

21.07.25, 22:55
Jestem aktualnie nad Bałtykiem. Przeraża mnie epidemia otyłości. Chorują kobiety, mężczyźni, dzieci. Jeszcze kilka, kilkanaście lat wstecz człowiek z otyłością( nie piszę tu o nadwadze typu kilka kg za dużo, a o otyłości)był rzadkością. Teraz to norma. Całe otyle rodziny dziadkowie, dzieci, wnuki....
Obserwuj wątek
    • engine8t Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 22:58
      Znow import z USa tego co najgorsze?
      • dekoderka Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:06
        I nawet twoje zdjęcie zamieścili, dziadku big_grin

        https://nypost.com/wp-content/uploads/sites/2/2024/06/84287486.jpg
        • damartyn Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:30
          Mam dokładnie takie same obserwacje po tegorocznym pobycie nad morzem. Społeczeństwo tyje.
          • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:41
            Ja też byłam w szoku 🙄
      • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:25
        engine8t napisał:

        > Znow import z USa tego co najgorsze?

        Jakby nie patrzeć,tam problem jest największy 🤷‍♀️
    • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:03
      Chorują kobiety, mężczyźni, dzieci

      Chorują, powiadasz. A leczą się?

      [Pytanie retoryczne, bo przecież nie wiesz.]
      • simply_z Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:06
        Przede wszystkim żreją
        • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:42
          żrą chyba
      • gru.u Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:07
        Nie, nie wie. Bo nie widać po człowieku, czy się leczy
        • little_fish Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:10
          Zwłaszcza, że to leczenie to nie jest taka prosta sprawa
          • milla7605 Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:19
            Raczej nie. Myślę, że oprócz dietetyka w wielu przypadkach potrzebny jest również psycholog.
            • little_fish Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:24
              W wielu przypadkach też obesitolog.
          • skumbrie Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:33
            Akurat leczenie jest bardzo proste, tyle że jedzenie ponad potrzebę jeszcze prostsze.
            • little_fish Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:41
              Nie, nie jest proste. Gdyby było, to nie byłoby tylu ludzi ze zbyt dużą masą ciała.
              Bo oczywiście teoretycznie wystarczy jeść mniej i więcej się ruszać, ale nawet lekarze zajmujący się leczeniem otyłości mówią że to nie jest takie proste i oczywiste.
              • skumbrie Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 05:11
                >nawet lekarze zajmujący się leczeniem otyłości mówią że to nie jest takie proste i oczywiste.

                A co mają mówić, skoro zajmują się leczeniem, a nie WYleczeniem?
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:19
                Ale u dzieci skądś się to bierze tak?
                Bo dorosły z otyłością ma to od lat, moze od dzieciństwa.
                Natomiast u dzieci ktoś im to hoduje.
                Dzieci są karmione ciągle. Ciagle coś jedzą. Wałówka na plaże: przez 3-4 godziny coś jest ciągle chrupane po czym ...idą na obiad.
                Mnie mama takiego otyłego dziecka zapytała przerażona jak to moje dzieci wracają z plazy głodne. Normalnie.
                Jemy obiad, potem idziemy na plaże. I tak wracamy często głodni i jemy wtedy kolacje.
                Ludzie traktują głód jako odczucie któego dziecko odczuć nie moze
                • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:29
                  Hodują im dorośli. Najczęściej powtarzając wzorce ze swojego dzieciństwa. Albo próbują dać to, czego sami nie mieli. Niestety...
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:34
                    Tak wiem. To jest wielka krzywda dla dziecko. BO nadwaga i otyłość od małego to potem właśnie walka z wiatrakami w dorosłym życiu. Jeżeli dzisiaj na cukrzycę nad otyłości chorują juz nawet 8-9 latki to jest tragedia.
                • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:32
                  hanusinamama napisała:

                  > Ale u dzieci skądś się to bierze tak?
                  > Bo dorosły z otyłością ma to od lat, moze od dzieciństwa.
                  > Natomiast u dzieci ktoś im to hoduje.
                  > Dzieci są karmione ciągle. Ciagle coś jedzą.

                  Nawet jeśli chcesz zachować zdrowe proporcje może być to trudne, gdyż dzieci nie żyją w próżni i z domu wychodzą.
                  Mam w rodzinie osobę, która ma fazy na wykluczanie określonych produktów i akurat kiedyś jej fanatyzm padł na nutelle i tak kiedyś nie wiedzieć dlaczego wpadła na pomysł, że zderzy własne dzieci z jej smakiem. Po konsumpcji dopytywała o opinie a dzieci jej na to "ale mamy my jemy nutelle na każdych urodzinach kolegów/koleżanek". Taka tam luźna anegdotka
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:41
                    To któe znam i ma otyłość jest tak karmione w domu. Przy czym dzieci jest 3 , jedno ma otyłośc, 2 nadwagę. Rodzice pasą te dzieci samodzielnie ale winę zrzucają na...przedszkole. Przy czym te dzieci wiecej do przedszkola nie chodziły niz chodziły. Do tego samego przedszkola chodziły obie moje córki i raczej regularnie (oboje pracujemy wiec siłą rzeczy musiały iśc codziennie) i jakoś przedszkole ich nie upasło
                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:30
                    W dodatku dzieci dzisiaj mają sporo większą swobodę i możliwości. Ja ja chodziłam do podstawówki to nie miałam kieszonkowego i chyba nikt z moich rówieśników nie mial. Jak ojciec czy matka zrobili do szkoły kanapkę z pasztetową i nam nie podeszła, to się jej po prostu nie zjadało, człowiek wracał głodny do domu i co najwyżej zjadł więcej ziemniaków na obiad. Po drodze i tak nie bardzo było co kupić. Teraz dzieciaki mają kieszonkowe, a w pobliżu niemal każdej szkoły jest żabka...
                    Jak się po południu wychodziło, to się siedziało w parku albo na trzepaku, a w spożywczym kupowało się jedną galaretkę na pięciu i wyżerało na sucho. Teraz McDonald, KFC, pizzerie, kebaby i inne fastfoody na każdym kroku. Plus markety pełne słodyczy, chipsów i słodkich napojów...
                    • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:58
                      little_fish napisała:

                      > W dodatku dzieci dzisiaj mają sporo większą swobodę i możliwości. Ja ja chodzi
                      > łam do podstawówki to nie miałam kieszonkowego i chyba nikt z moich rówieśników
                      > nie mial. Jak ojciec czy matka zrobili do szkoły kanapkę z pasztetową i nam ni
                      > e podeszła, to się jej po prostu nie zjadało, człowiek wracał głodny do domu i
                      > co najwyżej zjadł więcej ziemniaków na obiad. Po drodze i tak nie bardzo było
                      > co kupić.

                      Na 100% jestem sporo starsza od ciebie, i chodzilam do szkoly w pl, jak najbardziej mialam kieszonkowe i moglam kupic calkiem sporo. W szkole byl sklep, byly w nim swieze ciastka, paczki itp z piekarni obok szkoly. Byly tez slodkie napoje, natomiast nie bylo nic innego np kanapek, salatek itp. Sklep byl bardzo busy, w krotkim czasie polki sie oproznialy, sporo dzieci mialo kieszonkowe. Po drodze do domu tez byly sklepy, w ktorych kupowalo sie glownie slodycze.
                      Obiadow w szkolnej stolowce nie jadlam bo juz zapach z tego miejsca mnie wystarczkaco odstraszal.
                      Kiedys jednak dzieci mialy zdecydowanie wiecej ruchu a wiec calories byly spalane.
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:08
                        Ja piszę o swoich doświadczeniach. Kieszonkowego nie miałam. Sklepiku w szkole również.
                        • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:16
                          little_fish napisała:

                          > Ja piszę o swoich doświadczeniach. Kieszonkowego nie miałam. Sklepiku w szkole
                          > również.

                          Jak widac rozni ludzie maja rozne doswiadczenia.
                          • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:38
                            No to akurat nic dziwnego. Ja porównuję swoje dzieciństwo do dzieciństwa moich dzieci. I one mają zdecydowanie więcej pokus i możliwości.
                      • trina45 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 00:45
                        Za moich czasow slodyczy nie bylo w sklepach ani zadnych ciastek w kioskach...raz na jakis czas kupowalo sie gofra z cukrem pudrem lub rurke z kremem na Grunwaldzie ...gumy rozpuszczalne Mamba kupowalo sie na sztuki byl to rarytas ...jadlo sie za to slonecznik prazony.(lata 1980 -89)Mleko w proszku z rei sie jadlo lub oranzade.Za czasow Gierka byly cukierki czekolady ale po 1981 nie bylo niczego.
                • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:36
                  Hanusina..a zalecenia dietetyków by jeść 5 posiłków dziennie pięknie się w to wpisują..
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:44
                    Wiem i tego nie rozumiem. Znajoma jest pediatrą, teraz pracuje w poradni otyłości dla dzieci. Ona tłumaczy rodzicowi, ze dziecko ma zjesc 3 konkretne, wartościowe posiłki a pomiedzy nic a matka wyskakuje, ze jej pediatra mówił ze 5-6.
                    Swoją droga do tej poradni skierowanie dostać łatwo. W poradni dzieckiem zajmuje się pediatra, dietetyk, psycholog oraz w razie potrzeby endokrynolog...i tłumów nie ma.
                    • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:49
                      hanusinamama napisała:

                      > Wiem i tego nie rozumiem.

                      Ja też..
                      1,5 r temu miałam wykłady z dietetyki i to samo🤦‍♀️
                      >
              • arkanna Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:47
                Jest bardzo proste, wystarczy tylko chcieć miej żreć.
              • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:19
                little_fish napisała:

                > Nie, nie jest proste. Gdyby było, to nie byłoby tylu ludzi ze zbyt dużą masą
                > ciała.
                > Bo oczywiście teoretycznie wystarczy jeść mniej i więcej się ruszać, ale nawet
                > lekarze zajmujący się leczeniem otyłości mówią że to nie jest takie proste

                Nie jest, ALE przed operacją bariatryczną należy 10% zrzucić samemu, żeby udowodnić, że da się radę.

                Ematki: Chudnięcie jest trudne, trzeba się leczyć!

                Gruby: [idzie do lekarza]

                Lekarz: OK, ale najpierw proszę SCHUDNĄĆ 10%.
                • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:39
                  Nie wiem jak dokładnie przebiega taka kwalifikacja na zabieg bariatryczny - mam jednak nadzieję, za pacjent dostaje coś jeszcze, oprócz polecenia schudnięcia... wskazówki, pomoc dietetyka, opiekę psychologiczną
                  • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:42
                    little_fish napisała:

                    > Nie wiem jak dokładnie przebiega taka kwalifikacja na zabieg bariatryczny - ma
                    > m jednak nadzieję, za pacjent dostaje coś jeszcze, oprócz polecenia schudnięci
                    > a... wskazówki, pomoc dietetyka, opiekę psychologiczną

                    Proszę uprzejmie, pełna informacja:

                    baria3.pl/blog/908/jakie-kryteria-trzeba-spelnic-aby-zakwalifikowac-sie-do-operacji-bariatrycznej#919
                    • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:13
                      Jest informacja o konsultacji z dietetykiem i psychologiem. Nie jest to dla mnie jednoznaczne z objęciem takiej osoby opieką przedoperacyjną
                      • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:30

                        Konsultacja z chirurgiem, który będzie przeprowadzał zabieg – podczas konsultacji przeprowadzany jest szczegółowy wywiad medyczny dotyczący m.in. stanu zdrowia i występujących chorób, przebytych operacji i zabiegów, prowadzonego stylu życia i stosowanej diety,
                        Konsultacja z dietetykiem, gdzie specjalista przeprowadza analizę aktualnych nawyków żywieniowych, preferencji żywieniowych, ilości i jakości spożywanych produktów. Identyfikuje ewentualne zaburzenia odżywiania (np. jedzenie emocjonalne, napadowe objadanie się).
                        Konsultacje z lekarzami innych specjalizacji np. endokrynologii, kardiologii, pulmonologii, które pomogą ocenić całościowy stan zdrowia pacjenta i gotowość organizmu do operacji,
                        Wykonanie badań laboratoryjnych – przed zakwalifikowaniem pacjenta do zabiegu lekarz zleca listę badań do wykonania w celu oceny ogólnego stanu zdrowia i funkcjonowania narządów wewnętrznych. Przykładowa lista badań to morfologia, elektrolity, glukoza na czczo, kreatynina, próby wątrobowe (ASPAT, ALAT), oznaczenie grupy krwi,
                        Wykonanie badań obrazowych – dodatkowo lekarz może dać skierowanie na USG jamy brzusznej, EKG serca, gastroskopię lub kolonoskopię,
                        Badania psychologiczne – dzięki konsultacjom z psychologiem, specjalista sprawdzi, czy pacjent jest gotowy na zmiany w stylu życia i oceni zdolność radzenia sobie ze stresem, co pomoże w podjęciu decyzji dotyczącej kwalifikacji do zabiegu.
                        • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 23:04
                          No dietetyk przeprowadza analizę. I co dalej, bo o tym nie ma słowa. Zdefiniuje jedzenie emocjonalne i...?
                          • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 23:12
                            little_fish napisała:

                            > No dietetyk przeprowadza analizę. I co dalej, bo o tym nie ma słowa. Zdefini
                            > uje jedzenie emocjonalne i...?

                            A czego oczekujesz?

                            Jest konsultacja z całą kupą lekarzy.
                            • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 23:22
                              Ja niczego nie oczekuję. Byłam tylko ciekawa czy pacjent otrzymuje pomoc. Jednorazowa konsultacja i określenie problemu często nie wystarcza.
                              • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 23:26
                                little_fish napisała:

                                > Ja niczego nie oczekuję. Byłam tylko ciekawa czy pacjent otrzymuje pomoc. Jed
                                > norazowa konsultacja i określenie problemu często nie wystarcza.

                                Pytanie "czego oczekujesz" oznaczało w tym kontekście "co byś sobie wyobrażała w takim przypadku jako pomoc".

                                Myślałam, że to oczywiste jest.
                                • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:15
                                  No z pewnością nie jednorazową konsultację, tylko pomoc podczas całego procesu. Również podczas tego wstępnego odchudzania przedoperacyjnego.
                              • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 06:57
                                little_fish napisała:

                                > Ja niczego nie oczekuję. Byłam tylko ciekawa czy pacjent otrzymuje pomoc. Jed
                                > norazowa konsultacja i określenie problemu często nie wystarcza.

                                Otrzymuje. To proces. Uczy się nt diety żywienia konieczności suplementacji
                                Potem te wiedze może wykorzystac lub nie..znam osobę obryta w tej teorii która prowadzi fatalny styl życia
                                • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:07
                                  Dziękuję. Czyli również przed operacją ma możliwość konsultacji w razie potrzeby, modyfikacji ewentualnych zaleceń itp.
                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:14
                                    Tak. To są kompleksowe programy,pacjent nie jest sam. Moj kolega robił dwa podejścia parę lat temu i rok temu, zrezygnowal po 1-2 konsultacjach (albo nie został dopuszczony a sie nie przyznaje )
                                    To zupełnie nowy inny wymahajacy pewnych wyrzeczeń styl życia. Pomaga -poza motywacja wew-wsparcie bliskich. Zobacz na KingeZawodnik ile ona czerpie od swoich followersow jako osoba publiczna ,no ale ona ma też dobry mentalnie,kochała i kocha siebie
                                    • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 12:03
                                      Ja wiem, że to zmiana stylu życia, nawyków itp. I wiem, że po operacji jest wsparcie (choć jakość tego wsparcia zależy pewnie od konkretnego ośrodka). Byłam ciekawa jak jest przed zabiegiem. Bo przecież współpraca z pacjentem jeszcze przed zabiegiem też pozwala określić pewne ryzyko niepowodzenia.
                                      Oczywiście, większość roboty i tak należy do pacjenta. Znam jednego, u którego dwie operacje zakończyły się niepowodzeniem - waga wracała po jakimś czasie.
                    • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 08:52
                      >mam jednak nadzieję, za pacjent dostaje coś jeszcze, oprócz polecenia schudnięcia... wskazówki, pomoc dietetyka, opiekę psychologiczną

                      W teorii dostaje i coraz częściej w państowych placówkach.

                      >Proszę uprzejmie, pełna informacja:
                      baria3.pl/blog/908/jakie-kryteria-trzeba-spelnic-aby-zakwalifikowac-sie-do-operacji-bariatrycznej#919

                      A jak to wygląda w praktyce i w prywatnych placówkach, można posłuach u Kudelskiej-Mazur, która przeszła operację i do dziś uważa (wypiera raczej), że nie ma lepszego i innego sposobu.
                • chicarica Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:25
                  Nie jest to po to by udowodnić że się da radę i nie ma ciśnienia że akurat 10%. Jest to po to by zmniejszyć rozmiar/ otłuszczenie wątroby oraz przekonać się, czy da się radę przestrzegać zaleceń na okres pooperacyjny, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Jak się schudnie mniej niż 10% to nie odrzucają.
                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:00
                    chicarica napisała:

                    > Nie jest to po to by udowodnić że się da radę i nie ma ciśnienia że akurat 10%.
                    > Jest to po to by zmniejszyć rozmiar/ otłuszczenie wątroby oraz przekonać się,
                    > czy da się radę przestrzegać zaleceń na okres pooperacyjny, żeby sobie nie zrob
                    > ić krzywdy. Jak się schudnie mniej niż 10% to nie odrzucają.
                    >
                    Chyba ze jest tak otyły że owe schudnięcie jest konieczne by przeprowadzić zabieg w sedacji. Osoby otyłe rzadko (nie są?)osobami mającymi zdrowy ukl sercowo-naczyniowy i I.
                    • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:26
                      Nie, raczej nie, operowane są (i usypiane) również osoby 200+ co zresztą pokazuje ten słynny okropny program w tv. Kiedyś byłam operowana na woreczek żółciowy, rozmawiałam z lekarzem przed operacją właśnie o ryzyku wynikającym z wagi i uzyskałam informacje że mam się nie martwić o to bo oni wiedzą co robić oraz że np. lepiej się intubuje osobę otyłą niż szczupłą, podobno bardziej gładko wchodzi.
                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:16
                        W programie są wybrane przypadki, muszą przezyc 😅
                        Ale są też relacje osób które muszą schudnąć

                        Intubacja to pikuś-ja mówię o wydolności serca i ukl krazenia
                        • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 12:38
                          No więc mnie lekarz mówił że wręcz bezpieczniejsza jestem w trakcie operacji i na sali pooperacyjnej niż w normalnym życiu, bo podczas i po zabiegu czuwają nade mną ludzie i są maszyny pod które jestem podpięta. Większym problemem przy operacji jest tłuszcz międzynarządowy i wątroba, bo (o laparoskopii była mowa) mają mniej miejsca żeby grzebać w pacjencie i muszą mocniej napompować.
                          • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:19
                            chicarica napisała:

                            > No więc mnie lekarz mówił że wręcz bezpieczniejsza jestem w trakcie operacji i
                            > na sali pooperacyjnej niż w normalnym życiu, bo podczas i po zabiegu czuwają na
                            > de mną ludzie i są maszyny pod które jestem podpięta.

                            bezpieczniejsza W -RAZIE GDYBY ZAISTNIAŁY NAGŁE okoliczności- to dotyczy każdego człowieka bo logiczne jest że człowiek w szpitalu, 2cm od lekarza specjalisty gdy dojdzie do NZK jest bezpieczniejszy niż człowiek idący chodnikiem, który dozna NZK
                            Jednakże wszelkie operacje osob otyłych niosą ze sobą większe ryzyko niż osób w normie wagowej/tłuszczowej ( i szereg trudności bo problemem jest nawet ułożenie na stole operacyjnej i "manipulowanie"{ ciałem w razie potrzeby )
                            Próbowałam znaleźć info o łatwiejszej intubacji osób z dużym otłuszczeniem i nie udało mi się -przeciwnie-osoby otyłe są w grupie ryzyka podczas intubacji a obwód szyi ( i odległość między siekaczami) są tymi czynnikami, które okreslają intubację jako "trudną". Tu artykuł z przeprowadzonymi badaniami ( art nt intuacji u osób otyłych jest wiecej)
                            Ocena wiarygodności testów identyfikujących
                            trudności podczas intubowania tchawicy
                            Assessment of the reliability of the tests used to
                            predict difficult intubation
                            Paweł Andruszkiewicz1
                            , Mateusz Zawadka1
                            , Aleksandra Serwin1
                            ,
                            Paweł Powęska1
                            , Ilona Kowalik2
                            www.akademiamedycyny.pl/wp-content/uploads/2018/01/10-2.pdf


                            Większym problemem przy o
                            > peracji jest tłuszcz międzynarządowy i wątroba, bo (o laparoskopii była mowa) m
                            > ają mniej miejsca żeby grzebać w pacjencie i muszą mocniej napompować.
                            >

                            no nie wiem czy może być większy problem niż utrzymanie wydolności dróg oddechowych i ryzyko zatorowe ( występujące o osób otyłych)...
    • niemcyy Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:33
      "Chorują" całymi rodzinami, bo otyłość jest zaraźliwa: wnuczek je, a dziadek tyje.
    • srubokretka Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:34
      To samo powiedzialo mi kilka osob, ktore wrocilo z wakacji w PL.
      Dobrobyt.
      • milla7605 Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:37
        Czy ja wiem czy to oznacza dobrobyt. Często ludzie bogatsi są szczuplejsi od tych o niższym statusie społecznym
        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:45
          Ale tak serio, chodzą ci sprzedawcy naczosów z sosami, waty cukrowej, piwa, popcornu i słodkiej kawusi mrożonej i ciągle ktoś kupuje. Obserwowałam ludzi na plaży, co chwilę pizza, rybki, naczosy, wata, wszystko popite colą lub piwerkiem. Potem pewnie rybka z frytkami a na końcu gofry z toną nutelli i bitej śmietany...
          • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:49
            Zapomniałam napisać, że za każdym razem stówka tu, stówka tam, stówka siam. Tak, to jest dobrobyt.
            Mówię szczerze, bo ostatnio przytyłam parę kilo i, owszem, przytyłam z dobrobytu. Przestałam odmawiać sobie rzeczy, na które wcześniej szkoda mi było pieniędzy i cyk, przekroczyłam zapotrzebowanie kaloryczne.
            • bywalec.hoteli Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:38
              trampki-w-kwiatki napisała:

              > Mówię szczerze, bo ostatnio przytyłam parę kilo i, owszem, przytyłam z dobrobyt
              > u. Przestałam odmawiać sobie rzeczy, na które wcześniej szkoda mi było pieniędz
              > y i cyk, przekroczyłam zapotrzebowanie kaloryczne.

              Ale nadal jesteś szczupła?
              • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:06
                A co to za różnica czy jestem nadal szczupła?? Schudnąć jest trudniej niż przytyć, łatwo było wciągnąć te torciki i inne noodle, trudniej je teraz spalić.
                • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:42
                  Szczegółowo mu opisz, żeby debil oblech radośnie trzymał łapę w gaciach.
          • damartyn Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:52
            Tak, jest nadmiar tego wszystkiego, ale ludzie nie tyją z tygodniowego czy dwutygodniowego pobytu nad morzem. Tyją całoroczne, ze tak to ujmę.
            Coś się zmieniło i to bardzo wyraźnie widać.
            • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 00:17
              No tyją, bo jedzą ponad zapotrzebowanie. A jedzą, bo jedzenie jest wszędzie, jest go dużo i ich na nie stać.
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:16
            Dzieci ciągle jedzą. W sensie ze ciągle paszczą klapią. Mam wrażenie, ze dziecko nie moze miec pustej bizu ani pustego brzucha.
        • trina45 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 00:47
          tak jest biedni sa otyli,bogaci sa wrecz chudzi...ja na starosc polubilam polska plaze jestem jedna z tych zgrabniejszych , a za mlodu wstydzilam sie bo wazylam 65 kg
      • angazetka Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:42
        Te osoby to z którego wieku przybyły? Bo dziś w krajach rozwiniętych otyłość nie oznacza dobrobytu, oznacza często zapychanie się jedzeniem niskiej jakości.
        • srubokretka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 00:27
          tiaaa
          pasztetowa, salceson, boczek, tluste mleko, maslo, zasmazka, parowy, mortadela....... jakim cudem wczesniej nie bylo otylosci? Mowisz, ze Placy homary i przeporki dedustowali wtedy?
          • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 00:47
            srubokretka napisał:

            > tiaaa
            > pasztetowa, salceson, boczek, tluste mleko, maslo, zasmazka, parowy, mortadela.
            > ...... jakim cudem wczesniej nie bylo otylosci? Mowisz, ze Placy homary i prze
            > porki dedustowali wtedy?


            Kilka dni temu w niemieckim tabloidzie przedstawiono z wielką pompą ostatnie wyniki rewolucyjnego, międzynarodowego badania, które znalazło w końcu przyczynę otyłości. I to jest.....surprise, surprise.... nadmiar kalorii!!!. Alleluja.
            Więc to nie salceson zrobi, że będziesz gruba, a to, że zjadłaś go za dużo.
            Przy czym salceson nie jest jeszcze taki zły, bo tłuszcz długo syci i nie podbija ci tak mocno insuliny, więc szansa, że zjesz go za dużo, albo po nim znowu zaczniesz coś jeść, jest sporo mniejsza niż przy wielu mniej kalorycznych produktach.
            • srubokretka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 04:56
              nie zrozumialas. Pilam do "jedzenia niskiej ilosci" i dobrobytu. Kiedys tez nie bylo jedzenia wysokiej jakosci na codzien. Szyneczka, rybka byla od swieta w wiekszosci domow i jadlo sie duuuuzo mniej. Delicje sie lizalo godzine, a nie polykalo w calosci. Kiedys wystarczyla mala szklanka herbaty, a teraz jest moda na noszenie wiader z napojami ze soba (rozepchane zoladki).
              Ciekawe kiedy naukofcowie odkryja, ze picie rozciencza kawasy zoladkowe , co powoduje trudniejsze trawienie i mniejsze przyswajanie skladnikow odzywczych. Daje im optymistycznie 3 lata na odkrycie ameryki.
              • andaba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:59
                No właśnie, to jest coś co mnie od dawna zastanawia - nigdy nie brałam picia do szkoły, ani ja, ani nikt inny, wody w szkole nie było, więc picie z kranu odpadało. Po prostu nikt nie czuł potrzeby picia, co najwyżej jabłko się do szkoły brało. Byłam w harcerstwie, miałam plastikowy bidon do którego wchodziła szklanka herbaty i ten bidon brałam na całodniowe wycieczki. Inni mieli takie same - jakoś nikt z odwodnienia nie umarł. Moja matka nadal że wzgardą traktuje branie picia gdziekolwiek - bo ona pić nie musi, faktycznie (zważywszy na to, że jeszcze żyje i jest w niezłej kondycji, to chyba to nawadnianie się hektolitrami nie jest takie konieczne).
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:03
                  Jak to w szkole wody nie było????
                  • andaba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:09
                    No nie było, to była stara szkoła. Kiedyś była pompa na podwórzu, ale już za mojej bytności nie działała.
                  • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:12
                    O rany.... a w jakich to latach?
                  • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:55
                    gryzelda71 napisała:

                    > Jak to w szkole wody nie było????

                    Piłam z kranu, koleżanki i koledzy też.
                    • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:56
                      A, i była herbata i mleko
                      • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:56
                        I kompot
                        • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:57
                          Stał stół na nim szklanki, wiadro z kawą czy herbatą i chochelka było norma
                          • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:02
                            do tego jadło się inaczej - śniadanie zupa mleczna, obiad zupa, drugie, kompot.... tu fajnie widać (zdjęcia z lat 70)każde dziecko ma zupę i picie dziennikpolski24.pl/tak-karmili-nas-na-szkolnych-stolowkach-herbata-byla-nalewana-chochelka-z-wiadra/ar/c5-16544783
                  • rannala Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 02:10
                    < Jak to w szkole wody nie było????

                    U mnie co prawda woda w szkole była, ale generalnie panował niepisany zakaz picia wody z kranu. Wręcz uważana była za truciznę.
                    Też nie brano wtedy z domu wody, jedynie jabłko mogło dostarczyć trochę wody. Natomiast w ogóle nie pamiętam, aby, jak piszecie, była dostępna herbata. U nas przypuszczalnie nie. Kompot co najwyżej do obiadu, ale ja na stołówkę nie byłam zapisana.
                    • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 06:51
                      Ja pamiętam z przełomu lat 80/90 takie wstrętne plastikowe termosy z kubeczkiem na nakrętce. Dzieci nosiły w tym słodką herbatę i ją piły w szkole.
                      A potem pojawiły się "soczki" w woreczku w szkolnym sklepiku oraz wszelkiej maści pseudo soki w mini kartoniku. Jako jedna z niewielu chodziłam na świetlicę, więc musiałam jakieś picie mieć.
                      • heca007 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:51
                        Bidony smile Brało się je na wycieczki szkolne. I zwykle w środku była herbata z cukrem. Rzadko kompot truskawkowy (ale bez truskawek bo się źle piło).
                • jakis.login Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:08
                  andaba napisała:

                  > Po prostu nikt nie czuł potrzeby picia

                  Ale mówimy za siebie, tak? Bo ja pamiętam, że dzieciakom wiecznie chciało się pić, tylko zwyczajnie często nie było w czym tego picia do szkoły zabierać, szczęśliwcy z harcerskimi bidonami nosili do szkoły zimną herbatę, do której był wianuszek chętnych, na przerwach wymykaliśmy się nielegalnie do pobliskiego sklepu na oranżadę, a ci najbardziej zdesperowani pili cuchnącą chlorem wodę wprost z łazienkowego kranu.
                  • andaba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:12
                    No dobra, chciało się pić, ale jakoś się z tego chcenia nie umierało i nie mdlało. Wiele osób miało bidony, ja też, ale nikomu nie przychodziło do głowy, żeby je brać do szkoły.
                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:16
                      Oczywiwcie, że miało się ie bidony z takim kubeczkiem na zakrętce i jak najbardziej się je nosiło. Zwykle z herbatą.
                    • damartyn Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:21
                      Piło się wodę z kranu, podstawiająć po niego głowę. Prosta czynność to była😉.
                      • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:34
                        Tez.
                    • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:25
                      andaba napisała:

                      > No dobra, chciało się pić, ale jakoś się z tego chcenia nie umierało i nie mdla
                      > ło.
                      Ja kojarze, że w klasach 6-8 na szkolnych korytarzach plotkowało się o zdarzających się omdleniach, zasłabnięciach nasilających się szczególnie w miesiącach wiosennych.
                      >
                      Wiele osób miało bidony, ja też, ale nikomu nie przychodziło do głowy, żeb
                      > y je brać do szkoły.

                      Brało się z wodą, a szczególnie wtedy gdy przewidziania była lekcja wf. Kranówa sie nie nadawała z racji chloru do picia
                      • andaba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:36
                        U nas nikt nie brał.
                        Z całą pewnością nikt w klasie do ktorej chodziłam nie bral wody. Kanapki tak, wody nie. No i jabłka sie nosiło, ale to tez nie wszyscy.
                        • gunila7 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:56
                          Też tak to pamiętam, nikt nie nosił picia do szkoły, żadnych bidonów. Jestem rocznik 76, może koleżanki młodsze już się nawadniały
                          • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:06
                            Ja jestem 74. W szkole była herbata albo mleko na dużej przerwie, kompot do obiadu, a poza tym piło się po prostu kranówkę.
                            • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:32
                              Phi, wtedy po prostu się nie piło...
                              Chodziłam do szkoły sportowej, po treningu dostawałyśmy albo herbatę albo colę/kolę/polokoktę, nie wiem, coś słodkiego i brązowego. Jeśli była herbata piłam kilka filiżanek, bo zawsze zostawało, część dziewczyn kupowała sobie słodki napój. Jeśli była cola, ja kupowałam herbatę, ktoś pewnie wypijał moją colę.

                              Kranówki się nie piło, bo stan wody i rur nadal był bardzo różny. Przynajmniej ja nie piłam. Z drugiej strony, pewnie wiele ludzi piło, bo gdy zaczęłam pić wodę butelkowaną pod koniec lat 90. - nauczyłam się we Francji (ale brzmi!) - mam wrażenie, że w Polsce dopiero to wchodziło. Ludzie nie widzieli powodu, by kupować coś, co mają w kranie.
                              Wodę w plastikowej butelce
                              • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:38
                                Nie wiem, skąd się wzięła ta ostatnia linijka.
                              • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:50
                                danaide2.0 napisała:

                                Ludzie nie widzieli powodu, by kup
                                > ować coś, co mają w kranie.
                                > Wodę w plastikowej butelce

                                Jeśli nie widzieli powodów przepłacać to się brało przegotowaną uprzednio w domu wodę z darmowego zdroju wody oligoceńskiej.
                                Smak, wartości odżywcze dyskusyjne, ale tak to często wyglądało.
                                • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:01
                                  Darmowe zdroje wody oligoceńskiej? Kojarzę, że w Warszawie ludziom Amerykanie to wykopali, ale może źle kojarzę.

                                  Ani w moim rodzinnym mieście ani w mieście gdzie studiowałam takich ujęć nie było, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

                                  A te warszawskie też co rusz nieczynne albo znikają. Były nawet afery, że nowowybudowane budynki przejmowały ujęcia i uniemożliwiały dostęp do wody mieszkańcom. Oligocenkę jak mogę leję w butelkę w drodze na miasto, czasem nawet przynosiłam baniaki do domu. O ile mam dostęp, a znów nie mam.
                                  • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:26
                                    danaide2.0 napisała:

                                    > Darmowe zdroje wody oligoceńskiej? Kojarzę, że w Warszawie ludziom Amerykanie t
                                    > o wykopali, ale może źle kojarzę.
                                    >

                                    Nie pamiętam czy Amerykanie pierwszą wykopali, ale w latach 90. właściwie każda dzielnica miała do dyspozycji kilka ujęć. Jako, że etap mojej edukacji w podstawówce rozpoczął się na przełomie transformacji to i do tych czasów nawiązuje.

                                    >
                                    > A te warszawskie też co rusz nieczynne albo znikają.

                                    Aktualnie tak może być, ale od początku lat 90 było ich po kilka na każdą dzielnice i cieszyły się sporą popularnością.
                                    • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:47
                                      No to się nam pogorszyło, o czym z bólem donoszę.
                        • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:35
                          U nas na dużej przerwie dawali kawę inkę. Byli chętni zawsze. W klasach 0-3 też nam robili herbatę na dużej przerwie na posiłek. Nikt picia że sobą nie nosil
                    • aandzia43 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:32
                      andaba napisała:

                      > No dobra, chciało się pić, ale jakoś się z tego chcenia nie umierało i nie mdla
                      > ło. Wiele osób miało bidony, ja też, ale nikomu nie przychodziło do głowy, żeb
                      > y je brać do szkoły.

                      Czasem prawie mdlało. Ja mam duze zapotrzebowanie na płyny i brak pica w szkole przez 7 godzin to była katorga. Radziłam sobie pijąc wodę z kranu.
                    • bei Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 18:22
                      U nas były akcje- szklanka mleka dla każdego dziecka, na długiej przerwie piliśmy też herbatę. Pani woźna gotowała wielkie gary, nosiliśmy kubeczki , napełniała je nam nalewając z chochli. Później był termo pojemnik z kranem) W sklepiku szkolnym kupowaliśmy oranżadę ( no rzadko), piliśmy też wodę z kranów lub z hydrantu.
                  • stasi1 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:48
                    U nas normalnie się piło z kranu w łazience. Wracając już ze szkoły przechodziliśmy koło sklepu na którego tyłach był kran, z niego też się piło. Na wycieczki brałem herbatę ale nie był to dobry pomysł, lepsza była zwykła oranżada.
                    Byłem ostatnio na basenie w Jurze. Same piękne laski. W niedzielę na jeziorze, to samo. Chyba jednak teraz bardziej dbają ludzie o sylwetkę
                    • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:12
                      stasi1 napisał:

                      > Byłem ostatnio na basenie w Jurze. Same piękne laski. W niedzielę na jeziorze,
                      > to samo. Chyba jednak teraz bardziej dbają ludzie o sylwetkę

                      Rozwarstwiaja się, jak w każdej sferze życia. Dlatego widać coraz więcej grubych i coraz więcej super wysportowanych, a coraz mniej "zwyczajnych".
                      • stasi1 Re: Epidemia otyłości 28.07.25, 07:30
                        W mojej młodości faktycznie mało dziewczyn pływało. Teraz mniej więcej jest po równo. Może mniej bo ja raczej w żwirowniach bywałem? Ale dla usprawiedliwienia trochę w jeziorku Szczęśliwickim
                    • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:37
                      Dziecko dostało wakacyjne info od znajomej. W Turcji same piękne, wysportowane osoby, "nie to co nad Bałtykiem".
                      • leyla76 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:24
                        danaide2.0 napisała:

                        > Dziecko dostało wakacyjne info od znajomej. W Turcji same piękne, wysportowane
                        > osoby, "nie to co nad Bałtykiem".

                        Mówisz? Jestem w Turcji i nad morzem zwyczajni ludzie. Chudzi, grubi, trochę grubi. Bardzo otyłych niewiele, ale też są.
                        • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:06
                          Turcja to duży kraj!
                          Nie wykluczam, że obserwacje są ograniczone do jednego basenu w / jednej plaży przy nie najtańszym ośrodku.
                          Kontrast z Bałtykiem jest jednak clue informacji.
                    • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:39
                      Czekam teraz na dworcu w nadmorskiej miejscowosci i też dużo otyłych. Młodych wysportowanych ciał batdzo mało.
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:02
                        Polecieli do Turcji...
                • fogito Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:29
                  Darmowa herbata w szkole była. Ale faktycznie o konkretnej godzinie a nie przez cały dzień.
                • joasia33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:38
                  Oczywiście, że brało się picie! Jestem rocznik 1972, do szkoły brało się takie dziwne plastikowe bidony albo butelki z odzysku z herbatą albo wodą z sokiem (domowej roboty). Oprócz tego oczywiście w szkole była akcja "Mleko", no i herbata z wiadra.
                  • vessss Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:17
                    A te wiadra były z dodatkiem tony cukru, prawie jak syrop. Słodka herbatka z domu, słodka w szkole, na obozach, stołówkach wakacyjnych. Nigdy tego nie piłam, bo się nie dało, brałam do szkoły swoją niesłodzoną.
                • chicarica Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:05
                  Ja czułam potrzebę picia i z dzieciństwa pamiętam że wiecznie mi się chciało pić, a kranówka była średnio pijalna. Poza tym panowało przekonanie że lepiej nie pić bo potem się będzie chciało sikać, oraz "nie pij zimnego bo cię będzie gardło boleć". No tak, będzie, na tym to polega, człowiek pije i sika. Fakt że do obiadu była zupa i kompot, a do śniadania herbata. Natomiast dzbanek z zimną przegotowaną wodą zaczęliśmy nawet w domu mieć stale postawiony dopiero jak miałam gdzieś tak z 10 lat, bo z bratem się buntowaliśmy że chcemy pić, a potem zawsze woda w lodówce bo zaczęliśmy mieć w d. cudze opinie na temat naszych gardeł.
              • mava12 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:01
                >Ciekawe kiedy naukofcowie odkryja, ze picie rozciencza kawasy zoladkowe ,

                no proszę... a zaleca się picie co najmniej 1 l wody dziennie.
                Woda też rozcieńcza chyba? czy tylko cola?
                Owszem, kiedyś było jedzenie "wyższej jakości" bo bez tony konserwantów i mniej przerobione.
                I... ja kiedyś piłam, herbatę głównie, przez cały dzień. Pewnie 1-1,5 l dziennie wychodziło. Ważyłam 50 kg. Za to nie wcinałam czego popadnie i gdzie popadnie, zwykle domowe jedzenie i bez tony różnych przekąsek po drodze. Jadłam kiedy byłam głodna i i w ogóle kiedy miałam czas na posiłek
                A kiedy już miałam dzieci to nigdy po nich nie dojadałam "bo sie zmarnuje".
                Itd itp
                Po prostu kiedys bardziej się jadło żeby zaspokoić głód i dostarczyć organizmowi potrzebnych składników/energii a nie dlatego, ze chce się zaspokoić oczy i chcicę na kolejna przekąskę.
                No i dzieciaki/młodzież nie siedzieli godzinami przed kafelkami tylko spedzali wolny czas na dworze, ruszając się.
                • joasia33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:43
                  To ciekawe, że robiąc to wszystko, byłam gruba. ZAWSZE. I bynajmniej nie byłam jedyną otyłą osobą w powiecie. Obecnie sytuacja w mojej rodzinie z kolei wygląda tak: nadal jestem gruba, choć dużo mniej, za to jem najmniej ze wszystkich. Mąż żre, a nie je i jest normalnej budowy. Córka (20 lat) szczuplutka. A syn (17 lat), jedzący mało, ale nieregularnie ma problem z utrzymaniem wagi. To nie jest takie proste.
                  • mava12 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 11:59
                    >To ciekawe, że robiąc to wszystko, byłam gruba. ZAWSZE

                    no dobrze...to teraz powiedz, jak sie odzywiasz (skoro tak samo).
                    Obecnie - sniadań nie jadam bo nie jestem głodna. Głód odczuwam dopiero ok. południa i wtedy zjadam albo banana, albo jakiegoś danona/inny serek, albo kanapke. Kiedy wracam do domu to rodzina zwykle jest po obiedzie więc podgrzeje sobie np. talerz zupy. Na wiecej ani nie mam ochoty (jesc), ani nie chce mi sie odgrzewać. Wieczorem zjem też jakas kanapkę, albo odgrzeje cos z obiadu, w tym najlepiej znowu talerz zupy (bo najłatwiej). Czasem z kawałkiem chleba, jesli jest świeżo kupiony.
                    Słodyczy w zasadzie nie jadam, okazjonalnie np. w święta czy przy rodzinnych uroczystościach.
                    Pracuje w systemie nienormatywnym, w róznych godzinach. Kiedy mam wolny dzień to obiad jem z rodziną, ale to raz na 3 dni najwyżej. W pozostałe to jem jak wyzej.
                    Też tak sie odżywiasz?
                    • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:44
                      Czym ty się szczycisz, mava, to jakieś chore klimaty. Może masz tasiemca?
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:54
                        Talerz zupy, banan i kanapka? Przy tasiemcu by znikła 😉
                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:28
                        danaide2.0 napisała:

                        > Czym ty się szczycisz, mava, to jakieś chore klimaty. Może masz tasiemca?

                        Po prostu nie ma czasu myśleć o jedzeniu i byciu głodnym więc nie jest głodna. Spozywa ok 1000kcal +energię boską
                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:49
                          wapaha napisała:


                          > Po prostu nie ma czasu myśleć o jedzeniu i byciu głodnym więc nie jest głodna.
                          > Spozywa ok 1000kcal +energię boską

                          Ponieważ jak wszyscy wiedzą, jestem wielką fanką ekonomii, proponuję jej, by zaoszczędziła to 1000 kcal i żyła od razu samą energią. wink
                          • mava12 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:07
                            >Ponieważ jak wszyscy wiedzą, jestem wielką fanką ekonomii, proponuję jej, by >zaoszczędziła to 1000 kcal i żyła od razu samą energią. wink

                            snake, ja po prostu nie wpier***m "bo tak", bo żarcie stoi, a jem. Od zawsze zresztą.
                            Daruj więc sobie te złośliwości _ i skąd one? przecież jesteż htz więc wqrwu nie powinnaś mieć.
                            • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:12
                              Może i nie wpie..alasz, ale trudno też powiedzieć, że się normalnie odżywiasz.
                              • mava12 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:49
                                >trudno też powiedzieć, że się normalnie odżywiasz.

                                a co znaczy "normalnie"?
                                Nie choruję, nie latam po lekarzach, poza "przegladami", nie biore żadnych lekarstw, pomimo ukończonych 50 lat, nie narzekam na żadne dolegliwości.
                                Czy "normalne odżywianie" to takie, jakie inny człowiek wymyslił, że jest jedynie słuszne?
                      • mava12 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:44
                        >Czym ty się szczycisz, mava, to jakieś chore klimaty.

                        JA się szczycę?
                        Opisuje swój typowy dzień, skoro joasia pisze, że funkcjonuje dokładnie tak, jak ja, i jest gruba.
                        Pytam więc, joasie, czy dokładnie tak funkcjonuje.
                • rannala Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 02:13
                  Ja zawsze dojadalam niezjedzone resztki po dzieciach. Taki wpojony z dzieciństwa zwyczaj, żeby nic się nie zmarnowało.
              • aandzia43 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:28

                > Ciekawe kiedy naukofcowie odkryja, ze picie rozciencza kawasy zoladkowe , co po
                > woduje trudniejsze trawienie i mniejsze przyswajanie skladnikow odzywczych. Daj
                > e im optymistycznie 3 lata na odkrycie ameryki.

                Mnie też ciekawi kiedy w końcu dojdą do oczywistego wniosku, że różni ludzie różnie mają. Ja całe życie piłam wodę jak smok, moja córka od niemowlęctwa też. Jeśli jestem choć trochę spragniona nie zjem posiłku, muszę się najpierw napić wody, czasem szklankę. Mam soki żołądkowe hieny (żadnych problemów z trawieniem) i widocznie w ilościach stosownych bo woda przed posiłkiem nie przeszkadza mi w prawidłowej pracy trzewi. Inni mają inaczej.
                A masowa histeria na wlewanie w siebie wielkich ilosci czystego H2O śmieszna jest (sama wlewam, ale ja z biologicznej potrzeby), ale ma dobrą stronę - zwróciła uwagę na konieczność nawadniania się.
            • trina45 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 00:50
              prawda salceson to wartosciowe jedzenie, ubodzy zjedza mrozona pizze i popija cola, od tego tyja...potem zelki i czipsy ,wiadrami jedza zelki i pija energetyki
              • superematka Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 07:38
                trina45 napisała:

                > prawda salceson to wartosciowe jedzenie, ubodzy zjedza mrozona pizze i popija
                > cola, od tego tyja...potem zelki i czipsy ,wiadrami jedza zelki i pija energety
                > ki
                Znasz kogoś to zjadł wiadro wypełnione żelkami? Jaka pojemność wiadra?
              • gru.u Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 08:21
                Cola, żelki i energetyki są drogie
          • turzyca Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 06:48
            >pasztetowa, salceson, boczek, tluste mleko, maslo, zasmazka, parowy, mortadela....... jakim cudem wczesniej nie bylo otylosci? Mowisz, ze Placy homary i przeporki dedustowali wtedy?

            Za mojego (i Angazetki, bo jesteśmy rówieśniczkami) dzieciństwa czyli w latach osiemdziesiątych większość kalorii była na kartki: masło, cukier, mięso, czekolada. Łatwo dostępne były produkty roślinne, szczególnie mało przetworzone typu owoce i warzywa (w tym strączkowe jak soczewica i fasola), oraz produkty zbożowe. Tak więc, chcąc nie chcąc, ludzie musieli jeść zdrowiej, bo tej mortadeli nie było tyle, żeby się nie najeść, trzeba było dołożyć jakiś wypełniacz typu choćby kapusta zasmażana. Każdy obiad zaczynał się od zupy, bo to tania metoda, żeby zapchać żołądek, a zupa to kolejne warzywa, nawet jeśli okraszone zasmażką. Na deser był kawałek ciasta, ale kawałek, bo musiało starczyć dla wszystkich. I to ciasto to często gęsto była tania szarlotka wypchana owocami - pamiętam krytyczną uwagę po jakiejś imprezie, że gospodyni podała "codzienne ciasto" i to jeszcze takie, że prawie same owoce. Bo odświętne, imprezowe, "godne" ciasto powinno mieć drogie składniki czyli jajka i tłuszcz, a nie być owocową taniochą. Czekolada była trudno dostępnym rarytasem, inne słodycze podobnie, nawet kupne ciastka były drogie.
            Ludzie za PRL jeśli zdrowiej nie dlatego że mieli świadomość dietetyczną tylko dlatego że nie mieli wyboru. (Jak się w tym zdaniu prawidłowo wstawia przecinki???)

            A teraz ludzie z tymi nawykami, z taką świadomością dietetyczną, mają dostęp do współczesnego rynku, gdzie cukier jest tani i łatwo dostępny, podobnie jak niskiej jakości tłuszcz, a i produkty odzwierzęce są łatwo dostępne. Za to czas wolny stał się rarytasem. Tak więc obiad nie zaczyna się od zupy, bo brakuje czasu na jej zrobienie, a i nie trzeba zapychać żołądka. Nie kończy się domowym ciastem, tylko kupnymi słodyczami, których nie trzeba wydzielać, bo zawsze można skoczyć do biedry i kupić kolejną paczkę. Nie trzeba zapychać żołądka tanimi warzywami, nawet jak ktoś je z sentymentu mortadelę z kapustą to proporcja będzie inna.
            • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:04
              Dokładnie tak.
            • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:30
              Z tą soczewicą to ciekawa sprawa, moja matka nie znała i nie zna do tej pory. Ja poznałam w Niemczech i czerwoną spożywam średnio raz w miesiącu w zupie, którą gotuję.
              • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:06
                Ja soczewice poznałam stosunkowo niedawno, bo jakieś 10 lat temu. Uwielbiam zwłaszcza czerwoną.
              • turzyca Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:32
                >Z tą soczewicą to ciekawa sprawa, moja matka nie znała i nie zna do tej pory. Ja poznałam w Niemczech i czerwoną

                Ja mam wrażenie, że to kwestia regionu. Bo takie podlaskie kakory robi się ze wszystkim w tym z soczewicą, tyle że soczewiaki to taka biedna wersja, codzienna, bez mięsa. Cepeliny też można nadziewać mięsem, a można soczewicą. Gołąbki również znam w opcji z soczewicą zamiast mięsa, żeby nie były "zupełnie postne" czyli tylko z ryżem.
                Ale fakt że z dzieciństwa znałam tylko brązową soczewicę, inną poznałam dopiero w barku na archeologii, tam była klasyczna mercimek corbasi.
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:38
                  Jako Podlasianka soczewice poznalam w mocno dorosłym życiu.
                  • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:03
                    gryzelda71 napisała:

                    > Jako Podlasianka soczewice poznalam w mocno dorosłym życiu.

                    Środkowa Polska, tak samo.
                    Bardzo lubię, wszelkie kolory.
                • damartyn Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:12
                  Nigdy nie jadłam. Musze spróbować. A co jest najlepszego z soczewicy?
                  • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:12
                    Dahl.
                    • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:13
                      www.jadlonomia.com/przepisy/kokosowy-dal-z-czerwonej-soczewicy/
                      • damartyn Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:19
                        Dzięki.
                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:49
                          Spróbujcie też inną, nie tylko tą czerwoną rozgotowującą się na maź, gdy człowiek się raz obróci. Akurat ta czerwona ma najmniej smaku.
                          Najlepsza jest brązowa i zielona, i te są też w różnych formach i gatunkach.
                          Te mają wyraźnie orzechowy smak, zachowują formę i nadają się do sałatek. Masa przepisów jest w kuchni francuskiej.
                          • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:56
                            Po zielonej soczewicy mam zgagę.
                          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:29
                            Ja lubie czerwoną. Ale jemy też inne. Przy czym w Dahl mi tylko czerwona smakuje
                  • homohominilupus Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:08
                    Zupa. Sprawdź na kwestii smaku zupa z soczewicy.
                  • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:50
                    Kiedyś polecałam zieloną soczewicę z Melvita, bo na opakowaniu jest bardzo fajny przepis na smaczną zupę.

                    Ale to prawda, że to takie cudo, które w tych wszystkich dahlach, siorbach, cziorbach i innych południowo-środziemnomorsko-wschodnich zupach się plącze.
                  • chatgris01 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:57
                    damartyn napisał(a):

                    > A co jest najlepszego z soczewicy?

                    Sałatka lyońska (z zielonej).
                    • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:12
                      chatgris01 napisała:


                      > Sałatka lyońska (z zielonej).

                      A dodajesz wędliny lyońskiej (to tak a propos mortadeli i parówy), czy robisz wegetariańsko?
                      Ja lubię z selerem naciowym.
                      • chatgris01 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:44
                        Wolę bez wędliny (tym bardziej, że klasyczna do tego to świński ryjek, serio), daję cebulę.
                        Z selerem brzmi zachęcająco, spróbuję.
            • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:46
              Zgadzam się zasadniczo z wypowiedzią, ale ciągle mam problem z demonizowaniem cukru.

              Widocznie chcę wierzyć, że jedząc ten cukier, a unikając syropu g-f i innych nieznanych mi syropów oraz używając masła czy oleju, ale unikając margaryn, tłuszczów trans, tych wszystkich "mono i diglicerydów", będę mieć i smacznie i trochę słodko i nie aż tak niezdrowo.
              • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:10
                Jeśli mieścisz się w zapotrzebowaniu na cukier i w zapotrzebowaniu kalorycznym to spoko.
              • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 12:59
                Jak nie masz problemów z hiperinsulinemią reaktywną to cukier nie jest aż takim złem.
                Odrobinka węglowodanów prostych wraz z białkiem po treningu podobno pomaga w jakimś tam wchłanianiu tego białka jako budulcowego czy coś tam. Grunt to nie robić cukrowych przegryzek czy popitek między posiłkami, bo wtedy są te wystrzały insuliny.
          • pupu111 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 01:17
            Homary były kiedyś standardowym pokarmem galernikow, uchodziły za najtańsze, najgorsze jedzenie.
        • mgla_jedwabna Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:24
          Dobrobyt, bo kiedyś zabraliby na plażę kanapki, wodę i ogórki w pudełku, a dzieciak musiałby pół dnia jęczeć, zanim matka zgodziłaby się: dobrze, lody ALBO oranżada, wybieraj. Obiad w stołówce ośrodka wczasowego, a tam: kalafiorowa, mielony z buraczkami, kasza gryczana. Teraz są chipsy, dwulitrowa butla coli, przekąski w rodzaju popcornu, gofrów, lodów co dwie godziny, a na obiad smażona ryba albo kotlet na pół talerza i fura frytek. I kogoś na to stać.
        • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:00
          Słodycze, przekąski, fastfood to są drogie rzeczy. Oczywiście na upartego można przytyć pewnie i na nadmiarze owsianki, ale najbardziej kaloryczne to są drogie fanaberie
          • smietankowa33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:25
            Drogie są przekąski nad morzem, ale ludzie nie tyją od gofrów zjedzonych na wakacjach, tylko od zwykłych, codziennych, tanich rzeczy. Lody nad morzem są drogie, ale w Biedronce tanie i większość osób na nie stac.
            • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:32
              O tak, nawet tu nad morzem multum ludzi w Biedronce. I w koszykach tez lody I słodycze jakby malo było zjedzonych tych w budkach.
            • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:39
              Tanie to są jak kupisz jedną rzecz raz na jakiś czas. Żeby codziennie jeść słodycze to trzeba mieć po prostu sporą swobodę w budżecie
              • dreg13 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:55
                Nie trzeba, bo inaczej na to patrzysz.
                Założę się, że twoje dzieci są zadbane. Dentysta, ortodonta, może angielski, ubrania odpowiednie do pogody i na wyjazdy, książeczki, lekarz prywatnie itp. To kosztuje i to niemało.

                Zawsze się śmieję, że byłabym niemożliwie bogata, gdybym przestała pić, palić i żreć słodycze. Ale nie piję, nie palę i mało jednak jadam słodyczy, więc bogactwo mnie nie czeka. Za to ten angielski, regularny basen, dentysta, muzea, gra na instrumencie, korepetycje (jak potrzebne), nowe biurko, sprzęt sportowy (okulary, maski, kamizelki asekuracyjne, buty, odzież sportowa, rowery) itp - kosztuje sporo. I przy tych wydatkach dodatkowy koszt alko, papierosów i chipsów wydaje mi się ogromny. Tylko ja 800+ wydaje na dzieci i absolutnie nie na jedzenie, ale np na obozy letnie. A jak masz do rozdysponowania te 800 na chipsy i lody, to całkiem sporo tego wyjdzie.

                I potem słyszę, że jestem bogata, bardzo bogata, bo tak mnie niektórzy widzą. A ja widzę pazy, usta, rzęsy, fajki, alko i te słodycze, z czego z tej listy to na 3 pierwsze nie wydałam nigdy nic, na fajki 25 lat temu, na alko w tym roku moze ze 100 zł (drinki w barze) i zostają słodycze, na które idzie mi mało i rzadko. Nawet na tego gofra zgrozy nie wydam, bo mam gofrownicę w domu.
                • dreg13 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:06
                  Ale teraz dla zobrazowania (i pewnie sama sobie przeczę trochę w tym, co napisałam wyżej)
                  Bilet rodzinny (2+2) na zamek w Malborku bedzie kosztował 260 zł.
                  Za 260 zł możesz mieć pewnie 50-60 Snickersów.
                  • iberka Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:36
                    Chyba do porzygu (przepraszam za słowo). Kto normalny tak przelicza?
              • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:58
                gru.u napisała:

                > Tanie to są jak kupisz jedną rzecz raz na jakiś czas. Żeby codziennie jeść słod
                > ycze to trzeba mieć po prostu sporą swobodę w budżecie

                Kupisz sobie marketową podróbke 3Bit, Marsa, Liona w cenie 3-4 zł to masz okolice 100 zł w skali miesiąca i pakietowo przetworzone jedzenie i codzienną dawkę podbitych kalorii. Nie są więc to kwoty nie pozwalające na manewry w ramach miesiecznego budżetu.

                Ja ogólnie się z Tobą zgadzam, że wspomniane przez Ciebie płatki owsiane, kasze są dalej tańsze niż burgery a nawiązując do poprzedniego akapitu jeśli kupować coś w trakcie zakupów w markecie to w cenie batonika ma się 1kg bananów albo awokado w promocyjnej cenie, no ale wiadomo jak jest z ludzkimi przyzwyczajeniami.
                • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:14
                  Z jednego kilograma bananów narobisz placków dla dzieci, jak się nie ma kasy to tym bardziej się myśli o tym, czy lepiej ten batonik czy kilogram bananów
                  • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:21
                    Ależ my to wiemy tylko znów trzeba wykonać prace aby przemycić dziecku przyzwyczajonemu do słodkiego namiastke podobnego, acz zdrowszego smaku a zamiast tego mozna opchnąc batonika za 3-4 zł w kwocie w skali miesiąca za którą może sobie pozwolić kazdy.
                  • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:23
                    Znakomita większość ludzi biednych w życiu nie słyszało o plackach z bananów.
                    Niedawno jedna aktywistka na rzecz osób grubych pisała zafascynowana, że odkrywa świat mikroelementów. Wykształcona, dorosła kobieta z Warszawy w wieku 40 lat dowiaduje się, że oprócz białka, węglowodanów, tłuszczu i kalorii, w jedzeniu jest coś więcej.
                    Nie bez powodu banieczki ludzi zamoznych = wykształconych są szczupłe, bo mają czas, pieniądze, potencjał intelektualny i motywującą banieczkę właśnie, żeby się całościowo zdrowym trybem życia zainteresować. Pomijam tych z ED, bo to jak depresja - nie wybiera.
                    • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:34
                      Niedawno był wątek o późnym chodzeniu spać, z którego wynikało, że część forumek uważa spanie za fanaberię, część woli zarwać nockę żeby obejrzeć serial a jedna wprost napisała, że to wszystko jedno czy śpi się w nocy czy w dzień, liczy się liczba godzin. XXI wiek, banieczka wykształconych kobiet a pogląd na jedną z najbardziej kluczowych dla naszego zdrowia czynności jest jaki jest.
                      • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:07
                        witamina_d_3 napisał(a):

                        jedna wprost napisała, że to wszystko jedno czy śpi się w nocy czy w dzień, liczy
                        > się liczba godzin.

                        Jezusmaria, która taka sowa?
                        Nie po to ewolucja fchuj czasu programowała nam hormony (również te sytości i głodu, jak już jesteśmy w otyłym wątku), zeby to olewać!
                        • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:38
                          Ojtam ewolucja.
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,179157325,179157325,Nastolatki_i_spanie_w_wakacje_.html?p=179157370
                          A to facet akurat, nie wchodziłam tam już później i nie doczytałam.
                      • iberka Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:21
                        Dla mnie sen, to koszmar. Śpię, bo muszę, bo trzeba, ale 8h? 9? No nie dam rady i co mam zrobić?
                    • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:38
                      Ale żeby być szczupłym nie trzeba jeść zdrowo, tylko nie jeść za dużo kalorii.
                      • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:51
                        Ale przecietny slabo wyksztalcony czlowiek nie zawraca sobie glowy tym, co to jest kaloria i ile jej ma jego aktualny obiad. Spytaj przecietna osobe ile kcal ma 100g zdrowych orzechow laskowych. Albo pestek slonecznika - czesc nie zajarzy, ze skoro robi sie z nich olej to pewnie wyjatkowo duzo.
                        • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:21
                          Przecież cały czas o tym piszę: można jeść zdrowe produkty ale za dużo, można jeść niezdrowe produkty ale za dużo, można jeść niezdrowe i za dużo lub niezdrowe i mało
                      • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:51
                        gru.u napisała:

                        > Ale żeby być szczupłym nie trzeba jeść zdrowo, tylko nie jeść za dużo kalorii.

                        No tak, ale szczupły = niekoniecznie zdrowy czego dowodem było często PRLowskie pokolenie z wysokim cholesterolem i zapchanymi żyłami.
                    • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:08
                      Akurat jeśli chodzi o aktywistkę to się zupełnie nie dziwię, bo prawdopodobnie zanim została tą aktywistką (i grubą), przeszła przez całą tę diet culture i terror diet odchudzających, w których nie liczyło się czy jedzenie ma wartości odżywcze i czy dostarcza wszystkich potrzebnych do życia składników, tylko żeby miało mało kcal, mało tłuszczu, mało tego czy tamtego, i w których wmawiało się ludziom że priorytetem jest że mają się zagłodzić byle tylko wyglądać tak, jak się tego od nich oczekuje. Przeplatanych oczywiście okresami wilczego głodu i napychania się czymkolwiek, byle tylko zapchać wygłodniały dziób.
                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:12
                        Nie znam jej sprzed bycia gruba -poznałam poprzez programy na TVN style -w których stosowała wszystkie sposoby by schudnąć
                        • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:20
                          Witamina d to Ty?
                          • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:17
                            Nie, to nie ja. Wapaha pewnie czyta posty od najnowszego i sie wpisala bez sensu.

                            Tak, zgadzam sie z Toba, faktycznie przez cale lata nacisk kladziony byl prawie wylacznie na kalorie, i to na te sama liczbe kalorii dla kazdego chcacego stracic pare kilo, niezaleznie od warunkow wyjsciowych. Totalny idiotyzm.
                            • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:52
                              witamina_d_3 napisał(a):

                              > Nie, to nie ja. Wapaha pewnie czyta posty od najnowszego i sie wpisala bez sens
                              > u.
                              >
                              > Tak, zgadzam sie z Toba, faktycznie przez cale lata nacisk kladziony byl prawie
                              > wylacznie na kalorie, i to na te sama liczbe kalorii dla kazdego chcacego stra
                              > cic pare kilo, niezaleznie od warunkow wyjsciowych. Totalny idiotyzm.

                              Czytam od najnowszego jak nie mam jak przysiąc . Zgaduję że coś namieszałam? Sorki 😅
            • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:54
              Ale lduzie tak jedzą w ciągu roku. Co chwila a to baton, a to krakers, a to ciasteczko. Popijane słodkim...Dzieci też tak pasione od rana do wieczora. Jak podliczysz ile te przekąski wychodzą to tanio na pewno nie jest od samej ilości
      • engine8t Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:48
        srubokretka napisał:

        > To samo powiedzialo mi kilka osob, ktore wrocilo z wakacji w PL.
        > Dobrobyt.

        Monsanto sie do EU przeprowadzilo?
        • srubokretka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 00:19
          nie tylko . McDonald, Starbucks itp gdzie sie sprzedaje cukrzyce w fancy kubku. Pandemia, szczepionki, tv , komputer w kazdym pokoju, komorka, siedzacy tryb zycia, samochody... wileu ludzi chcialo Zachodu w PL , wiec zawital.
          • srubokretka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 00:23
            Zapomnialam o All iclusive jakze modnym.
            • engine8t Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 01:29
              srubokretka napisał:

              > Zapomnialam o All iclusive jakze modnym.

              No i na zwyklych rowerach juz mlodziez przeciez nie bedzie jezdzic...tylko elektryczny zeby sie nie zmeczyc czasami no i przeciez jak mozna nie miec skoro wszysci inni maja?
              • paniusiapobuleczki Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:30
                Elektryki nie są aż tak popularne w Polsce i na pewno nie wśród dzieci. Prędzej hulajnogi.
          • balladyna Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:30
            A które to szczepionki mają tyle kalorii, że się po nich tyje?
            • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:55
              balladyna napisała:

              > A które to szczepionki mają tyle kalorii, że się po nich tyje?


              🤣🤣🤣
            • srubokretka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:16
              szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. Najlepiej w publikacjach medycznych anglojezycznych.
              • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:18
                srubokretka napisał:

                > szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. Najlepiej w p
                > ublikacjach medycznych anglojezycznych.

                Które Śruba? Te przeciwko cholerze i polio też? W związku z tym nie należy ich brać, sugerujesz?
                • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:20
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > srubokretka napisał:
                  >
                  > > szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. Najlepi
                  > ej w p
                  > > ublikacjach medycznych anglojezycznych.
                  >
                  > Które Śruba? Te przeciwko cholerze i polio też? W związku z tym nie należy ich
                  > brać, sugerujesz?
                  Jak to które? Na Covid 🤣🤣🤣
                  • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:21
                    superematka napisała:

                    > taki-sobie-nick napisała:
                    >
                    > > srubokretka napisał:
                    > >
                    > > > szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. N
                    > ajlepi
                    > > ej w p
                    > > > ublikacjach medycznych anglojezycznych.
                    > >
                    > > Które Śruba? Te przeciwko cholerze i polio też? W związku z tym nie należ
                    > y ich
                    > > brać, sugerujesz?
                    > Jak to które? Na Covid 🤣🤣🤣

                    Cicho tam, Śruby pytam.
              • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:20
                srubokretka napisał:

                > szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. Najlepiej w p
                > ublikacjach medycznych anglojezycznych.

                Bardzo nieprecyzyjne określenie, Śruba. Dawaj jakiegoś linka, zweryfikuję, czy wiarygodny.
                • engine8t Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:29
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > srubokretka napisał:
                  >
                  > > szczepionki zmieniaja flore bakteryjna, reszte sama sobie znajdz. Najlepi
                  > ej w p
                  > > ublikacjach medycznych anglojezycznych.
                  >
                  > Bardzo nieprecyzyjne określenie, Śruba. Dawaj jakiegoś linka, zweryfikuję, czy
                  > wiarygodny.

                  LOL Byle jaki link weryfikuje to w co znajomym nie wierzymy? Zaloze sie zes szczepiona na covid...on ponoc to powoduje
      • iberka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 06:44
        Dobrobyt? Zdrowa żywność jest droższa od przetworzonej zatem jest wręcz odwrotnie.
        • login.na.raz Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:27
          Dobrobyt, bo tu nie chodzi tylko o jakość jedzenia, ale też o jej ilość. Jak cię nie stać, to nie kupisz sobie loda, a dzieciakowi tylko jedną małą kulkę. Jak cię stać, to obydwoje zjecie po 2-3 kulki. Tak samo z wszystkim innym: jak nie masz kasy, to nie kupisz sobie gofra, a dziecku, jeśli w ogóle kupisz, to z cukrem pudrem - bo tańszy. Jak masz kasę, to weźmiecie takie z bitą śmietaną i polewą.
          Jak ktoś ma mało pieniędzy, to nie wydaje codziennie na słodycze, kanapkę sobie zrobi z cienkim plasterkiem żółtego sera, nie kupuje slodkich napoi, frytki zafunduje tylko dziecku i też nie zbyt często, jak idzie do kina, to oglada film a nie kupuje do tego popcorn i colę.
          Jak ktoś ma więcej kasy i go stać (i nie zwraca uwagi na zdrowe zywienie) to słodycze będą w domu zawsze dostepne w dowolnej ilości, do picia słodkie napoje, na kanapce nie jeden plasterek sera, ale ser, na to jeszcze wędlina, znów ser i może majonez jak ktos lubi, jak kino to obowiązkowo popcorn, jak spacer to koniecznie trzeba zahaczyć o cukiernię. To nie są tanie rzeczy.
          • smietankowa33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:31
            Zapewniam cię, że to są tanie rzeczy. I żeby nie było - jestem gruba, mam problem ze słodyczami. Więc mówię z doświadczenia.
            Jeśli chcesz jeść niezdrowo, nie potrzebujesz być bogatym. Owszem, możesz odmówić dziecku 3 kulek lodów na deptaku, bo kosztują 20 zł, ale za tyle kupisz 2 pudełka lodów w Biedronce.
            Może nie będziesz jesc deski serów, ale możesz sobie kupić serek topiony i posmarować grubo. Jeśli lubisz ciasto, to nie pójdziesz do cukierni, ale upieczesz sobie w domu ciasto na oleju (6 zł w promocji, cukier 1.5...) albo kupisz najtańsze wafelki z tłuszczem utwardzanym. W kinie nie kupisz coli i popcornu, ale butla coli marki własnej w sklepie to zaledwie kilka złotych.
            Śmieciowe żarcie jest tanie, niestety.
            • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:34
              Dokładnie, też tak to widzę.
              Kiedyś oglądałam program bogaty dom biedny dom. Ci bogaci zawsze byli szczupli, a w rodzinie biednych zawsze ktoś miał nadwagę, przeważnie mama. Ale nie tylko
              • majenkirr Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:43
                milla7605 napisała:
                > Kiedyś oglądałam program bogaty dom biedny dom. Ci bogaci zawsze byli szczupli,


                Nie zawsze. Ci niby bogaci też już mają grube dzieci, a i sami bywają grubi.
            • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:40
              To jest kilka złotych na fanaberie. Jak masz napięty budżet to się pięć razy zastanowisz czy na pewno butelka napoju czy paczka ciastek jest niezbędna
              • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:45
                Gorzej, że to często jest "zamiast" - owoce drogie to kupimy tanie chrupki (tłuste, słone). Dobre warzywa i mięso drogie - zjemy kluski z boczkiem, makaron z sosem itp.
            • login.na.raz Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:49
              Ja też mówię z doświadczenia. Kiedy było u mnie krucho z kasą, to nie kupowałam żadnych słodyczy, nie jadłam w Macu. Nie jadałam zdrowo, bo nie rzadko zupki chińskie albo kupne krokiety z przeceny. Ale bilans kaloryczny nie był przekroczony, bo nie spożywałam dodatkowych kalorii w postaci pączków, wafli i lodów.
              Do tego aby oszczędzić na biletach, dużo chodziłam pieszo.

              Słodycze kosztują- dużo. Wszystkie wyjścia kosztują. Naprawdę uważasz, że nadwagą dzieci wynika z tego, że wychowuja się w biednych rodzinach? I z tej biedy codziennie piją słodkie soczki, jedzą chipsy i batony? Gdyby ich rodziny były bogatsze, to te dzieci piły by wodę a zamiast słodyczy jadły suszone owoce?
            • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:14
              Jest tanie, ale ostatnio mocno podrożało. Bardzo poszły w górę kakao i tłuszcze, cukier mniej, ale też i to się odbiło na cenach batoników, ciastek, chipsów. Spokojnie domowe ciasto wychodzi taniej (cena vs. waga, dodam).

              Mnie w ogóle załamuje to, że przyszłe pokolenia mogą nie znać smaku czekolady, nie będzie kakao, a teraz kakao marnuje się w takich syfie. I jeszcze te reklamy lodów nutelli na ematce (z kiepskim składem, smarowidło to przy nich produkt premium).
            • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:08
              butla coli marki własnej w sklepie to zaledwie kilka złotych

              Nie żebym się czepiała, ale butla mineralnej jakieś dwa razy mniej. Zdrowiej i taniej.
              • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:40
                Kranówka jeszcze taniej...
              • login.na.raz Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:38
                taki-sobie-nick napisała:

                > butla coli marki własnej w sklepie to zaledwie kilka złotych
                >
                > Nie żebym się czepiała, ale butla mineralnej jakieś dwa razy mniej. Zdrowiej i
                > taniej.

                Nie wiem, gdzie robisz zakupy, ale zaręczam, że w normalnych sklepach w Polsce butelka zwykłej mineralnej jest tańsza niż butelka coli, nawet tej marketowej.
                Poza tym nie trzeba mineralnej w ogóle kupować, woda jest w kranie, ja np.piję tylko taką (po przegotowaniu), jest to naprawdę niedroga opcja, polecam.
              • login.na.raz Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:40
                Przepraszam, zaspana jestem jeszcze. Źle zrozumiałam twój wpis. Zgadzam się, że woda tańsza.
          • turzyca Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:52
            >Dobrobyt, bo tu nie chodzi tylko o jakość jedzenia, ale też o jej ilość. Jak cię nie stać, to nie kupisz sobie loda, a dzieciakowi tylko jedną małą kulkę. Jak cię stać, to obydwoje zjecie po 2-3 kulki
            >kanapce nie jeden plasterek sera, ale ser, na to jeszcze wędlina, znów ser i może majonez

            To jest takie myślenie sprzed lat. Kostka masła 200 g to 7.99 (ceny będą z Carrefoura, bo ma opcję online), słoik majonezu 310 ml to 7.89. Majonez jest tani. Dobra szynka jest droga, dobry ser jest drogi, ale są też tańsze opcje. Z gorszym składem. Ale ludzie wolą mieć plasterek gorszego sera i plasterek gorszej wędliny niż tylko jedno ale lepsze, bo też mają wbite do głowy, że ilość to dobrobyt.

            Kulka lodów w lodziarni to kilkanaście złotych, ale za 9 złotych dostaniesz litr lodów marki własnej Carrefour. Popcorn w kinie jest drogi, ale paczka ciastek kosztuje 3,5 PLN. Bochenek chleba jest droższy! I w przeliczeniu na kilogram dobry chleb jest droższy niż tanie ciastka. Maria Antonina tylko wyprzedziła swoje czasy.
            Tyle że skład tych lodów to "odtworzone mleko odtłuszczone, cukier, tłuszcz kokosowy, syrop glukozowy, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), stabilizatory (guma guar, mączka chleba świętojańskiego), barwniki (betanina, betakaroten), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), odtłuszczone mleko w proszku, aromat", a skład ciastek to "galaretka wiśniowa 52 % [syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, woda, zagęszczony sok wiśniowy 1,5 %; substancja żelująca: pektyny; sok jabłkowy, regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, cytryniany sodu; aromat, koncentrat soku z czarnej marchwi], biszkopt 33 % [mąka pszenna, cukier, pasteryzowana masa jajowa, skrobia ziemniaczana, syrop glukozowo-fruktozowy, olej rzepakowy, glukoza, mleko w proszku odtłuszczone, ekstrakt słodowy (jęczmienny), substancje spulchniające: węglany sodu, węglany amonu; substancje utrzymujące wilgoć: sorbitole, glicerol; emulgatory: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu; aromaty, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; barwnik: karoteny], czekolada 15 % [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny, E 476, aromat]". Dobre ciastka, dobre lody są drogie. Domowe ciasto też jest drogie - sama paczka jajek na mały biszkopt to już co najmniej 6 PLN, dodaj do tego cukier, mąkę, prąd i koszt pracy.
          • turzyca Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:01
            >Dobrobyt, bo tu nie chodzi tylko o jakość jedzenia, ale też o jej ilość. Jak cię nie stać, to nie kupisz sobie loda, a dzieciakowi tylko jedną małą kulkę. Jak cię stać, to obydwoje zjecie po 2-3 kulki
            >kanapce nie jeden plasterek sera, ale ser, na to jeszcze wędlina, znów ser i może majonez

            To jest takie myślenie sprzed lat. Kostka masła 200 g to 7.99 (ceny będą z Carrefoura, bo ma opcję online), słoik majonezu 310 ml to 7.89. Majonez jest tani. Dobra szynka jest droga, dobry ser jest drogi, ale są też tańsze opcje. Z gorszym składem. Ale ludzie wolą mieć plasterek gorszego sera i plasterek gorszej wędliny niż tylko jedno ale lepsze, bo też mają wbite do głowy, że ilość to dobrobyt.

            Kulka lodów w lodziarni to kilkanaście złotych, ale za 9 złotych dostaniesz litr lodów marki własnej Carrefour. Popcorn w kinie jest drogi, ale paczka ciastek kosztuje 3,5 PLN. Bochenek chleba jest droższy! I w przeliczeniu na kilogram dobry chleb jest droższy niż tanie ciastka. Maria Antonina tylko wyprzedziła swoje czasy.
            Tyle że skład tych lodów to "odtworzone mleko odtłuszczone, cukier, tłuszcz kokosowy, syrop glukozowy, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), stabilizatory (guma guar, mączka chleba świętojańskiego), barwniki (betanina, betakaroten), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), odtłuszczone mleko w proszku, aromat", a skład ciastek to "galaretka wiśniowa 52 % [syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, woda, zagęszczony sok wiśniowy 1,5 %; substancja żelująca: pektyny; sok jabłkowy, regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, cytryniany sodu; aromat, koncentrat soku z czarnej marchwi], biszkopt 33 % [mąka pszenna, cukier, pasteryzowana masa jajowa, skrobia ziemniaczana, syrop glukozowo-fruktozowy, olej rzepakowy, glukoza, mleko w proszku odtłuszczone, ekstrakt słodowy (jęczmienny), substancje spulchniające: węglany sodu, węglany amonu; substancje utrzymujące wilgoć: sorbitole, glicerol; emulgatory: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu; aromaty, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; barwnik: karoteny], czekolada 15 % [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny, E 476, aromat]". Dobre ciastka, dobre lody są drogie. Domowe ciasto też jest drogie - sama paczka jajek na mały biszkopt to już co najmniej 6 PLN, dodaj do tego cukier, mąkę, prąd i koszt pracy.
        • skumbrie Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:01
          >Dobrobyt? Zdrowa żywność jest droższa od przetworzonej zatem jest wręcz odwrotnie.

          W Polsce zdrowa żywność jest nadal tańsza od przetworzonej.
        • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:01
          Płatki owsiane są tańsze od chipsów, kasza gryczana tańsza od burgera w maczku
          • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:43
            To teraz doliczmy pracę którą trzeba wykonać żeby płatki owsiane smakowały jak Burger z frytami
            • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:45
              Nie trzeba jej wykonywać. O to chodzi, że jak nie masz kasy to po prostu jesz owsiankę którą smakuje jak owsianka, a burger z frytkami to jest coś na specjalną okazję, na co możesz sobie pozwolić raz na jakiś czas.
              • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:15
                Owsianka też może utuczyć. Zwłaszcza jak dodasz cukru...
                • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:39
                  Utuczyć może wszystko jak jesz tego za dużo.
                  • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:12
                    gru.u napisała:

                    > Utuczyć może wszystko jak jesz tego za dużo.

                    Niektórymi jedzeniami szybciej sobie popsujesz delikatne hormonalne mechanizmy i potem to już będzie efekt kuli śniegowej.
              • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:11
                gru.u napisała:
                > Nie trzeba jej wykonywać. O to chodzi, że jak nie masz kasy to po prostu jesz o
                > wsiankę którą smakuje jak owsianka,

                Owsianka w rozumieniu płatków jest niejadalną papierową papką. Dodatki czynią ją jadalną ale one już kosztują.
                • vessss Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:31
                  Masz na myśli mleko?
              • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:14
                Ech, to ja Ci wytłumaczę jak jedzą biedni ludzie którzy są grubi. Wcale nie owsianki, o nie. Na śniadanie bialy chleb z marketu posmarowany najtańszą margaryną oraz pasztetrm ,,duda" albo takim w puszeczce za 1,65 zł. Mógł być też chlrb ze smalcem i smażoną cebulą., to jest ( było?) tanie, można zjeść dużo. Na obiad mortadela panierowana albo kotlety z zirmniakami, dużo ziemniaków bo zapychaja. Ewentualnie zuoa na korpusie kurzym z przecierem pomidorowym i najtanszym nakaronem albo ryzem. Kolacja - patrz to co sniadania ewentualnie zamiast pasztetu jest serek topiony z kostki, dzem, najtansza kirlbasa z biedry, parowki z biedry z paczki 1kg albo mielonka taka w plastrach. Slodycze bywaly, jakieś tanie czekolady albo chipsy marki Tesco ( tak wiem ze tesco już nie ma). Jak najbardziej da sie tym zapchać i utyć.
                • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:41
                  Mortadella jest tania?
                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:48
                    W Polsce tak.
                    • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:22
                      little_fish napisała:

                      > W Polsce tak.

                      Hmmm, ciekawe I jakiej mortadeli mowa. Ta ktora znam, kupuje i lubie jest w cienkich plastrach, z bardzo dobrej jakosci cured meat, czasem z pistacjami, raczej nie wyobrazam sobie jej panierowanej. I zdecydowanie nie jest tania.
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:25
                        Podobno dzieciństwo spędziłaś w Polsce i nie pamiętasz polskiej mortadeli i kotletów z tejże? 😃
                        • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:47
                          little_fish napisała:

                          > Podobno dzieciństwo spędziłaś w Polsce i nie pamiętasz polskiej mortadeli i kot
                          > letów z tejże? 😃

                          Nie, w moim domu nie jadlo sie mortadeli.
                          • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:50
                            Ona bywała nie tylko w domach...
                            • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:51
                              Sorry, za szybko wysłałam. W sklepach, barach, stołówkach też nie bywałaś?
                              • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:40
                                little_fish napisała:

                                > Sorry, za szybko wysłałam. W sklepach, barach, stołówkach też nie bywałaś?

                                Jako dziecko bywalam, mortadeli nie kupowalam, stolowke unikalam, a w barach nie zamawiano.
                                • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:59
                                  Ja tam do dziś nie widziałam legendarnej smażonej mortadeli big_grin
                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:15
                                    ichi51e napisała:

                                    > Ja tam do dziś nie widziałam legendarnej smażonej mortadeli big_grin
                                    >
                                    Bo to "mortadela"
                                    Mielonka w jajku i bułce
                                    Podła i pyszna 🤪
                                    • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:23
                                      wapaha napisała:


                                      > Bo to "mortadela"
                                      > Mielonka w jajku i bułce
                                      > Podła i pyszna 🤪

                                      Ja do dziś robię czasem sobie i przede wszystkim mężowi tzw. Kindertag i smażę w panierce taką grubą parówę pod nazwą Fleischwurst. Podobno zmielone mięso jest w niej z szynki, ale w Niemczech istnieje przysłowie, że tylko Bóg zna przyszłość i skład kiełbasy, więc nie do końca dowierzam. big_grin
                                      W każdym razie z ziemniaczkami, buraczkami i chrzanem smakuje lepiej niż schabowy.
                                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:31
                                        snakelilith napisała:

                                        > wapaha napisała:
                                        >
                                        >
                                        > > Bo to "mortadela"
                                        > > Mielonka w jajku i bułce
                                        > > Podła i pyszna 🤪
                                        >
                                        > Ja do dziś robię czasem sobie i przede wszystkim mężowi tzw. Kindertag i smażę
                                        > w panierce taką grubą parówę pod nazwą Fleischwurst. Podobno zmielone mięso je
                                        > st w niej z szynki, ale w Niemczech istnieje przysłowie, że tylko Bóg zna przys
                                        > złość i skład kiełbasy, więc nie do końca dowierzam. big_grin
                                        > W każdym razie z ziemniaczkami, buraczkami i chrzanem smakuje lepiej niż schabo
                                        > wy.
                                        Dokładnie ten wygląd !!
                                        (U mnie była z mizerią)
                                        • eglantine Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:23
                                          Mortadeli też w domu rodzinnym nie jadałam, ale moja mama panierowała całe łebki pieczarek. Jakie to było pyszne! Panierowania staram się unikać, ale czasem sobie takie robię.
                                          • ritual2019 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:45
                                            eglantine napisała:

                                            > Mortadeli też w domu rodzinnym nie jadałam, ale moja mama panierowała całe łebk
                                            > i pieczarek.

                                            Tez rodzice robili, ja robie czasem, moj syn lubi i czasem sobie robi. Ale mielonki zwanej mortadela nigdy nie jadlam i nie bylo tego w domu.
                                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:42
                                        No bo polska mortadela to właśnie taka gruba parówa 😃
                                        • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:44
                                          Zapoznałam się z definicją mortadeli. Fuj.
                                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:09
                                          little_fish napisała:

                                          > No bo polska mortadela to właśnie taka gruba parówa 😃

                                          Różnica pomiędzy mortadelą i niemieckim Fleischwurstem jest jedynie kształt (mortadela jest grubsza) i trochę konsystencja (mortadela jest bardziej miękka, Fleischwurst jest bardziej mięsisty). Ale generalnie to bardzo podobny rodzaj wędliny.
                  • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:10
                    Oczywiście, w Biedronce była taka po 2,99 za ,,rulonik" - nie wirm po ile teraz. Helou, ja mówię o NAJTAŃSZYM jedzeniu a nie jakiejś ąę mortadeli dobrej jakości.
                    • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:03
                      ponis1990 napisała:

                      > Oczywiście, w Biedronce była taka po 2,99 za ,,rulonik" - nie wirm po ile teraz
                      > . Helou, ja mówię o NAJTAŃSZYM jedzeniu a nie jakiejś ąę mortadeli dobrej jakoś
                      > ci.
                      >
                      Ponis ale tu wspominamy mortadele z czasów przedbiedronkowych. 😉
                      U mnie w domu mówiło się na to "oszukane kotlety"
                      • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:19
                        A to taką to trochę pamiętam - czasem kupowali w mięsnym na wagęsmile ale zdecydowanie nie była droga. I na pewno nie taka z pistacjami, o której pisze ritual 🤣
                        • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:19
                          ponis1990 napisała:

                          > A to taką to trochę pamiętam - czasem kupowali w mięsnym na wagęsmile ale zdecydow
                          > anie nie była droga. I na pewno nie taka z pistacjami, o której pisze ritual 🤣
                          >
                          No nie ,😉
                          Bo to było mięso z psa zmielone z łańcuchem i buda 🤣
                          Pycha 😁
                          • snakelilith Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 11:38
                            wapaha napisała:


                            > Bo to było mięso z psa zmielone z łańcuchem i buda 🤣
                            > Pycha 😁

                            Autentyczna mortadela pochodzi z Włoch, ale nawet tam nie ma jednej jednej słusznej wersji, bo to tak jak piszesz, mielonka, a mielonka nie musi być zawsze z jednego, albo nawet gorszego mięsa. Ale oczywiście do tego zachęca, jak każda mielonka, parówa i podobny wyrób.
                            Dziś można kupić naprawdę dobrą mortadelę, z szynki, tylko tą jada się raczej w cieniutkich plasterkach na eleganckich kanapkach, a nie smaży w grubej panierce. Mortadelę można dostać z pistacjami, ale także papryką, oliwkami, zielonym pieprzem i co tam jeszcze natura da.
                            Ja osobiście nie ma nic przeciwko zagospodarowaniu gorszych gatunków mięsa. Jestem zdania, że zwierzę nie składa się tylko z szynki i filetów, i jak już go zamordowano do celów spożywczych, to należy okazać mu szacunek i wykorzystać wszystko. Nie brzydzę się więc podrobami, kaszanką, salcesonem, pasztetami oraz właśnie takimi mielonymi wędlinami, ale nie jadam tego codziennie, a nawet relatywnie rzadko. Panierowaną mortadelę może raz na 3 miesiące, za to 2-3 w tygodniu jadam niewinne strączki.
                          • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:53
                            A owszem, dobre, jem do dziś czasem taką chamską w panierce mniom mniom
            • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:56
              ichi51e napisała:

              > To teraz doliczmy pracę którą trzeba wykonać żeby płatki owsiane smakowały jak
              > Burger z frytami
              >

              Chyba pracę magika 🙄
            • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:10
              ichi51e napisała:

              > To teraz doliczmy pracę którą trzeba wykonać żeby płatki owsiane smakowały jak
              > Burger z frytami
              >

              A skąd pomysł, że mają tak smakować!? (Nie daj boże!)
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:55
                Chodzi jej o to ze osoby przyzwyczajone do takiego smaku nie zjedzą kaszy. To jest akurat udowodnione.
                • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:00
                  hanusinamama napisała:

                  > Chodzi jej o to ze osoby przyzwyczajone do takiego smaku nie zjedzą kaszy. To j
                  > est akurat udowodnione.
                  >

                  No peszek, jak nie zjedzą, to trudno.
                • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:24
                  hanusinamama napisała:

                  > Chodzi jej o to ze osoby przyzwyczajone do takiego smaku nie zjedzą kaszy. To j
                  > est akurat udowodnione.
                  >

                  Zjedzą jak dobrze przyprawiona
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:40
                    NIe. Jak nie są przyzwyczajeni do jedzenia kasz nie zjedzą.
                    • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:43
                      hanusinamama napisała:

                      > NIe. Jak nie są przyzwyczajeni do jedzenia kasz nie zjedzą.
                      >
                      Jak odpowiednio zglodnieja to opierdziela szczaw, mirabelki i poprosza o dokladke.
                      • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:45
                        witamina_d_3 napisał(a):


                        > Jak odpowiednio zglodnieja to opierdziela szczaw, mirabelki i poprosza o doklad
                        > ke.

                        Okrucieństwo! Kotu byś tego nie zrobiła!
                    • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:11
                      Takie gadanie, przez które dzieci nie poszerzają diety, bo "nie zjedzą".

                      Kasza jest jakaś szczególna? Bo moje nie chciało cukinii ileś razy próbowanej. Robiłam z pietruszką, czosnkiem (bardzo dużo), oliwą i któregoś dnia dziecko poprosiło o dorzucenie sera - i jednak zjadło.

                      Do kaszy się nie przyzwyczają, a przyzwyczają do krewetek, ramenu, sushi?
                      • runny.babbit Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:05
                        Jedne przyzwyczajają, inne nie. Zupełnie jak dorośli. Czy każdy wątek dietetyczny zawsze musi skręcać w stronę żeby kogoś głodzić i w ten sposób wymuszać polubienie czegoś?
                    • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:17
                      hanusinamama napisała:

                      > NIe. Jak nie są przyzwyczajeni do jedzenia kasz nie zjedzą.
                      >

                      Ale że kasza im w gardle stanie?


                      --
                      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:19
                        Nie wiem znam taką osobę. Nizje kaszy i koniec. Przy czym faktycznie woli być głodna
                        • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:26
                          Czyli dowód anegdotyczny.
                          • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:31
                            I zaburzenie. Zdrowy mózg nie upatruje w kaszy tak wielkiego zagrożenia, żeby wybrać głodowanie zamiast dostarczenia sobie energii.
                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:28
                          Ciekawe jak długo by głodowała.
                          • asia_i_p1 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 22:16
                            No nie będę sprawdzać na moim synu, jak długo by głodował. Podejrzewam, że nie mówimy tu w godzinach tylko w dniach. Raz dałam się namówić wytrawnemu pedagogowi na "po prostu zdjęcie pieluszki" i dowiedziałam się, ile potrafi nie sikać. 17 godzin, a po drodze była kąpiel i w tej kąpieli też się nie zsiusiał, po drodze przestał pić, żeby mu było łatwiej nie siusiać.
                        • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:20
                          hanusinamama napisała:

                          > Nie wiem znam taką osobę. Nizje kaszy i koniec. Przy czym faktycznie woli być g
                          > łodna
                          >

                          No każdy ma tak, że czegoś nie zje. Ja nie zjem rodzynek, nawet jakby były w najlepszym serniku świata. No nie i już...


                          --
                      • asia_i_p1 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 22:13
                        Nie, nie włożą jej sobie do buzi.
                    • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:57
                      To widocznie nie wiedzą co to znaczy nic mieć kasy jak tak wybrzydzają
                • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:39
                  Kto udowodnił że kaszy nie da się zjeść z marszu? Przeciez kasza jest bardzo smaczna jak dobrze zrobiona
                • smietankowa33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:18
                  Przez kogo udowodnione i jak?
              • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:42
                Chodziło mi o to że jednak żeby kasza była smaczna i pożywna należy do niej jednak coś włożyć chociażby sos mięsny bądź warzywny. A te już kosztują.
                Chyba że zakładamy że celem jest żeby było tanio i bezwartościowo (ale za to tanio i nietucząco) ale czy na pewno o to chodzi? Woda w kranie tania nietucząca lepsza od bigmaca
                • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:54
                  Mieso kosztuje? W Polsce mieso jest tanie.
            • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:45
              Jak sie dziecka nie przyzwyczai od małęgo do Maczka to będzie jadło kaszę. Jak nie gryczaną to jęczmienna.
              Za to odpowiadają rodzice opiekunowi, nawalenie tutaj to zwykłe zaniedbanie dziecka
              • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:37
                Boże już nie przesadzajmy każde dziecko w PL jeśli chodziło do przedszkola dostawało kaszę. Kasza jest co najmniej raz w tygodniu jeśli nie więcej.
                • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:43
                  To, że każde dostawało nie oznacza, że każde zjadło. Ja na przykład dostawałam w przedszkolu szpinak i z pewnością go nie jadłam 😜
                • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:02
                  Dziecko idzie do przedszkola w wieku lat 3....jednak o nawyki żywieniowe dba się wcześniej...
                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:14
                    Niektóre dzieci idą w wieku 5 lat... wtedy przedszkole już niewiele zdziała
                    • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:11
                      Dokładnie
                    • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:23
                      little_fish napisała:

                      > Niektóre dzieci idą w wieku 5 lat... wtedy przedszkole już niewiele zdziała

                      nie zgodzę sie
                      dziecko spędza w placówce min 8godzin
                      to 8 godzin zbilansowanego regularnego rytmu odżywiania , a do posiłków zachęca jedzenie w grupie
                      moje dzieciaki potrafiły w przedszkolu jeść rzeczy, których nie chciały w domu-niestety przepisy od pań kucharek i próba odtworzenia potrawy w domu nic nie dawały tongue_out
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:30
                        Te które idą w wieku lat 5 to raczej rzadko na 8 godzin.
                        A moje jak czegoś nie lubiły to nie jadły, ani w domu, ani w przedszkolu. Mimo że poszły tam wieku lat 3 i na dłużej niż 5 godzin. Dzieci są po prostu różne.
                        Na pewno łatwiej im wejść w rytm jedzenia no i nie ma ciągłego podjadania, ale to akurat łatwo "zepsuć " w domu 😐
                        • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:34
                          little_fish napisała:

                          >. Dzieci są po prostu róż
                          > ne.

                          dokładnie
                          a kategoryczne -" w przedszkolu się nie nauczą"- jest nieprawdziwe, zwłaszcza jesli dziecko spędza większość swego życia ( dziennego) w placówce


                          > Na pewno łatwiej im wejść w rytm jedzenia no i nie ma ciągłego podjadania, ale
                          > to akurat łatwo "zepsuć " w domu 😐

                          w domu sie psuje, w placówce naprawia
                          dzieci są różne - wiadomo że to dom rodzinny kształtuje nawyki ale nie bagatelizowałabym wcale wpływu placówki
                          jakoś gdy mowa o ZŁYCH nawykach z placowki-to juz łatwo jest przyjąć że to przedszkole i inne dzieci nauczyły a nie dom rodzinny tongue_out suspicious
                          • little_fish Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:38
                            Generalnie jest tak, że jest różnie 😁😁😁
                            Wiadomo, że dziecko które chodzi do przedszkola ma większe szanse na polubienie nowych/innych rzeczy oraz kilka godzin "zdrowego" życia, niż takie, które nie pójdzie do tego przedszkola. Na ile wdroży te nowości zależy zarówno od przedszkola, jak i od dziecka i domu rodzinnego. Tu po prostu nie ma jednoznacznego przełożenie.
                            • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:38
                              little_fish napisała:

                              Tu po prostu nie ma jednoznaczn
                              > ego przełożenie.


                              otóż to, dlatego wszelka kategoryczność w opiniach zawsze budzi mój sprzeciw, zwłaszcza jeśli mowa jest o organizmie ludzkim
                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:09
                    hanusinamama napisała:

                    > Dziecko idzie do przedszkola w wieku lat 3....jednak o nawyki żywieniowe dba si
                    > ę wcześniej...
                    >
                    Hanusina proszę cię
                    Już drugie dziecko zweryfikowało mi wiele słynnych "nawyków od dziecka " (zdrowe jedzenie,jagielniki, czytanie dzieciom książek to będą lubić czytac itd )- Moje maluchy jadały jagieliki i kaszel jaglana (jaglanke) jajecznicę z avocado ,ryby i zdrowe cuda by w miarę dorastania odrzucać kolejne produkty i potrawy. Syn KP 14mcy BLW i wszystkie te cuda na kiju jest killkudaniowym "nudnym"konsumentem
                    Ba, proces wybiórczości może zajść w wieku dorosłym '-mam dorosłe dziecko które odrzuciło potrawy i produkty lubiane wczesniej ,wyuczone 🤪
                    • runny.babbit Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:53
                      To samo. Zadziwiająca jest ta wiara że ludzi można zaprogramować... Zazwyczaj wystarczy drugie, trzecie dziecko żeby zweryfikować takie poglądy 😉
                      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:20
                        Ze mozna nauczyc pic wodę?
                        Ze mozna nauczyc jesc porządne 3 posiłki i nie podjadać? Bo o tym tu mowa
                        Dzieci nie tyją bo nie tkną kaszy albo zielonych warzyw...
                        • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:42
                          hanusinamama napisała:

                          > Ze mozna nauczyc pic wodę?
                          > Ze mozna nauczyc jesc porządne 3 posiłki i nie podjadać? Bo o tym tu mowa
                          > Dzieci nie tyją bo nie tkną kaszy albo zielonych warzyw...

                          można uczyć
                          Nauczyć
                          A i tak może być krew w piach
                          >
                      • pupu111 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 01:33
                        Potwierdzam. Często to działa na odwrót, człowiek nabiera totalnego wstrętu do tych zdrowych, wpychanych na siłę produktów.
                        • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:35
                          pupu111 napisał(a):

                          > Potwierdzam. Często to działa na odwrót, człowiek nabiera totalnego wstrętu do
                          > tych zdrowych, wpychanych na siłę produktów.

                          zastanowiło mnie to
                          jak dorosłemu człowiekowi można na siłę wepchnąć zdrowy produkt ?

                          przecież dorosły czlowiek ma WOLNĄ WOLĘ I WYBÓR
                    • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:48
                      Moje najmłodsze, wychowywane identycznie jak starsze (blw, zdrowo) w dodatku mające przykład rodzeństwa ma 3,5 roku i nie tknęło jeszcze warzywa ani owocu w postaci „czystej” czy to na surowo czy gotowanego. Nawet nie spróbuje. Starsze miewały fazy: jem brokuły-nienawidzę brokułów, albo nagle nie jem jabłek ale zawsze coś tam z tej puli jadły. A ta nic. Zero. Nie mówię o tym, żeby się zajadała jarmużem czy szpinakiem. Ale na przykład starsze uwielbiają male pomidorki (kolorowe, smaczne, ciekawie wyglądają), pochrupią marchewki, lubią mieć pokrojone papryki, najlepiej kilka kolorów. Ona nic. To samo owoce. Starsze od kwietnia pytają, kiedy się zacznie sezon na truskawki, a pudełko malin czy jeżyn to jest atrakcyjniejszy od słodyczy bo wyczekany. Najmłodsza raz dotknęła malinę językiem, stwierdziła że fujka i już. Nawet ciasta z owocami nie zje, nie wypije koktajlu owocowego, czyli takie rzeczy już niekoniecznie super zdrowe nawet ale dla dzieci zwykle smaczne.
                      Za to mięso w każdych ilościach, a od kaszanki z grilla na pilniku trudno było ją oderwać
                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:21
                        Gru-to może wskazywać na nadwrażliwość sensoryczna. Pewne konsystencje są opcją nie do przejścia-u mojego syna taka rzeczą są sosy (makaron tylko suchy ),dżemy
                        • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:43
                          Jakoś konsystencja salcesonu jest ok 🙄 Nie je ani twardych, ani miękkich, zdarzało jej się zjeść mus owocowy, zje makaron z sosem pomidorowym i to wszystko. W dodatku nawet nie spróbuje.
                          • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 10:30
                            Może chodzi o gryzienie i "brudzenie "zębów?
                            • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:46
                              Nie mam pojęcia o co, próbowałam znaleźć wspólny mianownik. Zjada lepkie masło orzechowe, ale nie tknie dżemu. Był czas, krótko, że jadła banany, teraz i tego nie. Nie ugryzie jabłka, może zjeść mus jabłkowy. Pokrojonych warzyw nie spróbuje, ugotowanych też nie. Różne smaki, zapachy, konsystencje. Za to zupy jada, więc chociaż tyle
                      • pade Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 10:33
                        gru.u napisała:

                        > Moje najmłodsze, wychowywane identycznie jak starsze (blw, zdrowo) w dodatku ma
                        > jące przykład rodzeństwa ma 3,5 roku i nie tknęło jeszcze warzywa ani owocu w p
                        > ostaci „czystej” czy to na surowo czy gotowanego. Nawet nie spróbuje. Starsze m
                        > iewały fazy: jem brokuły-nienawidzę brokułów, albo nagle nie jem jabłek ale zaw
                        > sze coś tam z tej puli jadły. A ta nic. Zero. Nie mówię o tym, żeby się zajadał
                        > a jarmużem czy szpinakiem. Ale na przykład starsze uwielbiają male pomidorki (k
                        > olorowe, smaczne, ciekawie wyglądają), pochrupią marchewki, lubią mieć pokrojon
                        > e papryki, najlepiej kilka kolorów. Ona nic. To samo owoce. Starsze od kwietnia
                        > pytają, kiedy się zacznie sezon na truskawki, a pudełko malin czy jeżyn to jes
                        > t atrakcyjniejszy od słodyczy bo wyczekany. Najmłodsza raz dotknęła malinę języ
                        > kiem, stwierdziła że fujka i już. Nawet ciasta z owocami nie zje, nie wypije ko
                        > ktajlu owocowego, czyli takie rzeczy już niekoniecznie super zdrowe nawet ale d
                        > la dzieci zwykle smaczne.
                        > Za to mięso w każdych ilościach, a od kaszanki z grilla na pilniku trudno było
                        > ją oderwać

                        Twoja najmłodsza to jak mój syn. Lat prawie 27, nigdy w życiu poza jabłkiem i bananem nie miał w ustach surowego owocu czy warzywa. Zupy zawsze miksuje. Mięso może być na śniadanie, obiad i kolację.
                        To są zaburzenia SI.
                        Poobserwuj później pod kątem dysleksji bo to czasem idzie w parze.
                        • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:47
                          Raczej nie ma zaburzeń SI, mam w rodzinie terapeutkę SI i na bieżąco ją ogląda.
                          • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:53
                            gru.u napisała:

                            > Raczej nie ma zaburzeń SI, mam w rodzinie terapeutkę SI i na bieżąco ją ogląda.
                            >
                            I co mowi nt tej wybiórczości?
                    • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:19
                      Tak ok..ale jednak coś takiego ze pijemy wodę a nie słodkie kompoty, ze jadamy 3 posiłki a nie ciamkamy 12 godzin non stop na to już chyba masz wpływ tak?
                      MOje dzieci miały silne alergie pokarmowe/
                      Do 2 roku nie jadły ( ja z nimi) mleka, i nic z mleka, krowy, jaj, soi, cytrusów....a młodsza pszenicy.
                      W efekcie strasza nabiałem gardzi ( nie wiem czy nie nauczyła sie tych smaków czy moze organizm wie, ze jednak nadal to mu szkodzi mimo ze testy tego nie pokazują).
                      Ta odnoga jest o tym jak to sie radosnie zrzuca winę za otyłość dziecka na szkolne czy przedszkole stołówki....a to jest zawsze wina domu
                      • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:48
                        Nikt tu nie napisał że dzieci są otyłe od stołówek. Inna sprawa że moje dzieci jedzą więcej niż trzy posiłki, są częściej głodne. Ja też jem cztery posiłki dziennie.
                        Pisałam a propos zdrowego jedzenia - na głowie mogę stanąć a dziecko owoców i warzyw nie je, nie wiem na ile wina domu jak starsze jedzą
                        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 21:02
                          Ja też jako dziecko odmawiałam jedzenia warzyw a teraz jestem największym królikiem w rodzinie, a dzień bez zieleniny to dzień stracony 🤷
        • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:04
          Dobrobyt, bo ludzie częściej mogą sobie pozwolić na chodzenie po knajpkach i jedzenie w dostawie.
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:46
            Chodze po knajpach i otyłości nie mam. Co za różnica czy zjem obiad w restauracji czy w domu...jezeli potem nie podjadam, nie dojadam? Żadna
            Ludzie zatracili poczucie głodu. Wiele osób pragnienie myli z głodem dlatego pół godziny po biedzie myśla, że są głodni.
            • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:37
              No wiesz, dopuszczam że w ciągu paru lat nastąpił jakiś przełom w dietetyce, ale podczas mojego ostatniego kontaktu z tym specjalistą miałam zalecenia 5 posiłków i wielokrotnie słyszałam zdanie "Nie może pani być głodna "...🙈
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:52
                To jest przekleństwo i nie rozumiem czemu to nadal pokutuje. Też często słyszę ze dziecko ma jest wiele małych posiłków, aby nie być głodnym...zawsze wtedy odpowiadam, ze może niemowlak tak ale nie 7latek.
                Jak taki dzieciak podje jogurcik (słodzony), ciasteczko, chrupeczkę, bułę słodką, owocki...to potem nie zje obiadu...i po 30 minutach znowu zaczyna jeść
            • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:43
              hanusinamama napisała:

              > Co za różnica czy zjem obiad w restaurac
              > ji czy w domu..

              W jedzeniu knajpianym jest srednio 2 do 3 razy więcej tluszczu, niz sama bys dała, a mniej białka.
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:53
                Zalezy gdzie jesz. Dzisiaj jadłam zupę rybną - rosół rybny ze sporą ilością ryb gotowanych.
                Na wyjazdach zazwyczaj jadamy na mieście. Ale też mamy sporo ruchu i nie żremy pomiedzy posiłkami
                • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:03
                  hanusinamama napisała:

                  > Zalezy gdzie jesz.

                  W restauracjach w ktorych po pierwsze nie boli mnie brzuch, a mam bardzo wrazliwy, w porownaniu np. do meza, czy córki. Po drugie dużo warzyw i jak najmniej przetworzone a jednak tłuszczu jest mnóstwo...
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:20
                    Wiesz ja nie gotuję też bardzo beztłuszczowo...jadamy zwyczajnie. Ale mamy dostosowaną ilość przyjmowanych kcal do wydawanych bo nikt w rodzinie nadwagi nie ma
                    • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:27
                      hanusinamama napisała:

                      > Wiesz ja nie gotuję też bardzo beztłuszczowo...jadamy zwyczajnie.

                      Ja tez nie gotuję beztłuszczowo, ale dopieeo, jak zaczełam liczyć tłuszcz w roznych produktach, to zobaczylam ile sie tego zbiera. Jesli osoba 70 kg potrzebuje 70 g tłuszczu, to jest to przy normalnym jedzeniu domowym bardzo łatwo przekroczyć tak z 1,5 raza. Do tego cukier się mnoży, a białko na samiutkim końcu...
                      • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:39
                        Jak policzyłam tłuszcz, cukier i kalorie w posiłkach moich rodziców to nie chcieli mi uwierzyć. A jedli wówczas "normalnie".
                        Mama twierdziła, że "tyją z powietrza i chemii" a przytyli od nadmiaru kalorii i braku ruchu, tylko nie chcieli w to uwierzyć 😔
                        • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:03
                          NO ale my nie tyjemy. Dzieciarni troche czasami podwinduję białko bo obie trenują i rosną.
            • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:25
              hanusinamama
              > Ludzie zatracili poczucie głodu. Wiele osób pragnienie myli z głodem dlatego pó
              > ł godziny po biedzie myśla, że są głodni.
              >

              I wtedy to dopiero bieda!
              😄


              Ale co do meritum to popieram.
        • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:23
          Ale nie musisz jesc tyle. Tu chodzi o kcal któych ludzie pochłaniają za duzo. Dzieci są wręcz pasione jak prosiaki
      • gorzka.gorycz Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:42
        Nie. Dobre jakościowo jedzenie, racjonalne, jedt drogie. Śmieciowe byle jakie jedzenie jest tańsze. Taki sam mechanizm działa w USA.
        • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:46
          W Polsce? Przetworzone jest dużo drozsze
          • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:08
            gru.u napisała:

            > W Polsce? Przetworzone jest dużo drozsze


            Wszędzie przetworzona żywność jest droższa. Ludzie nie potrafią liczyć i to jest ich zgubą. Faktycznie jest tak, że paczka jakiegoś zamrożonego fast foodu nie jest bardzo droga, ale jak spojrzy się na listę składników, sprawdzi ilość tych, które mają być w tej potrawie "bazowe" np. mięso, czy warzywa i domyśli, jakiej są jakości, to wyjdzie zawsze drożej niż gotowanie od podstaw z uczciwej bazy.
            Ale dziś mamy modę, a raczej manierę, na prezentowanie się jako osoba, która nie gotuje, bo jest to bardzo nienowoczesne. Więc ludzie chodzą do knajp gotujących także z półproduktów i zachwycają się badziewiem, albo kupują gotowce, bo to jednak taniej niż knajpa.
            I najśmieszniejsze jest, że nierzadko przy tym przeplatają to eko sreko ze snobistycznych targów, gdzie też kupują głównie przetwory (eko ciasto nie ma mniej kalorii) i wydaje im się, że przez to żyją zdrowiej.
            • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:02
              Wręcz przeciwnie, gotowanie jest bardzo modne, nowością której nie było na przykład jak ja miałam 20 lat jest to, że studenci gotują chętnie, szukają przepisów, lubią że znajomymi coś ugotować. Przy czym chodzenie do restauracji jak najbardziej też, bo dlaczego nie
              • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:19
                Za moich czasow 🤪🤪 niestety nie było Manekinów (uwielbiam, zaliczylam kolejny ) a spotkania i podiadowy z jedzeniem i wspólnym gotowaniem uskuteczniałam
                Trzeba spojrzec prawdze w oczy ,te 25 lat nie zmieniło aż tak wiele
                Ja np ciągle lapie sie na tym że jak coś jest z roku 2000 i dalej to taka nowoczesność.
                Dupa 🤪
        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:46
          Mam inne obserwacje. No chyba, ze za zdrowe uwazasz tylko produkty w pieczęcią eko.
          Ale jesli przetworzone kontra nie, to druga wersja tańsza.
        • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:57
          W Polsce nadal można kupić w miarę tanio warzywa i zagotować gar zupy. Tylko to wymaga czasu i ogólnie jest niestety upierdliwe.
          • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:13
            borsuczyca.klusek napisała:

            > W Polsce nadal można kupić w miarę tanio warzywa i zagotować gar zupy. Tylko to
            > wymaga czasu i ogólnie jest niestety upierdliwe.
            >

            O ile się nie ma obciążeń ze sztuki kulinarnej PRL czyli zupka na tłustej śmietanie, zasmażki, w zupie moich dziadków to i w latach 90. jeszcze wyspy skwareczek pływały...
            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:16
              To nie zabija zjedzone w umiarze. I niebtyjesz jak jesz odpowiednie ilości.
              • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:36
                Podobnie jak jedno piwo pite codziennie też od razu nie zabije człowieka.

                Natomiast codzienne spożywane w PRL wywary takich zupek (a to tylko jeden z elementów średnio zdrowego jadłospisu z tamtych lat) długofalowo wygenerowały cholesterol, zapchane żyły, miażdzyce i często zawały. Nie potrzeba było do tego burgerów z maka.
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:50
                  Spożywane w namiarze owszem. Z umiarem nie.
                  • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:52
                    No ale jak można mówic o umiarze w dobie gospodarki ciągłych niedoborów i często był to podstawowy mechanizm na podbicie kalorii, bo inne było ciężko?
                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:10
                      Nir wiem mój ojciec całe życie jadl te zypy zabielane śmietana i kopę ziemniaków polanych tłuszczykiem i był szczupły. Ale jadl tylko 3 posiłki i nigdy nic pomiędzy nie przegryzał.
                      • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:14
                        To była pułapka tamtych czasów i ogólnie gospodarek peryferyjnych człowiek szczupły niekoniecznie jest zdrowy.
                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:20
                          Był zdrowy. Do śmierci.
                      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:15
                        "Ale jadl tylko 3 posiłki i nigdy nic pomiędzy nie przegryzał." A do tego pewnie miał dużo więcej ruchu i wysiłku fizycznego niż większość ludzi ma obecnie. Nasze życie codzienne jest maksymalnie zautomatyzowane. Zmywarki, pralki, suszarki, samojezdne odkurzacze, mopy parowe, myjki do okien - porównajcie sobie ile kiedyś energii wydatkowano na codzienne czynności, a ile teraz.
                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:26
                          Nie, nie miał.wiecej ruchu. Jeździł zbiorkomem, albo był wozony. Żadne rowery czy spacery dla ruchu.
                          • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:49
                            I nic poza tym nie robił?
                            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:54
                              Na emeryturze? Otóż niewiele. Szybko wykruszyła mu się partnerka na potańcówki, więc przestał na nie chodzić naprawdę nie trzeba być super aktywnym fizycznie, zeby być zdrowym.
                              • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:55
                                A kto tak twierdzi?
                                Poza tym prawie każdy zna kogoś kto je dużo więcej niż inni a jest szczupły, no bywa.
                                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:07
                                  Moj ojciec nie jadł dużo więcej. Jadał regularnie. Choć ziemniaki z omastą. A zpy zabielane.
                                  • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:10
                                    No to spoko ale co w związku z tym?
                                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:13
                                      To, że mimo tłuszczy w diecie był zdrowy.
                                      • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:26
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > To, że mimo tłuszczy w diecie był zdrowy.

                                        a mój dziadek... suspicious

                                        duzo się ruszał -leśnik ( wczesniej żołnierz), jeździł rowerem, chodził, jadł dużo czosnku, mięsiwa, tłustego - po 70 pierwszy epizod zawałowy, wkrótce potem drugi
                                        z kolei dziadek mojego M- może mniej ruchliwy na starośc ale całe życie wielbiący schabowe zkością - miażdzyca tętnic ( śmierc)
                              • infinitypool Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 07:53
                                gryzelda71 napisała:
                                Naprawdę nie trzeba być super aktywnym fizycznie
                                > , zeby być zdrowym.

                                Zgadzam się z tym w 100%
                                Znam.mnostwo osob mających Lifestyle twojego taty i mają one końskie zdrowie
              • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:09
                gryzelda71 napisała:
                > To nie zabija zjedzone w umiarze. I niebtyjesz jak jesz odpowiednie ilości.

                Jedzenie 'z umiarem' rzeczy wysokokalorycznych powoduje, że człowiek jest głodny.
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:12
                  Zupa zabielana śmietana nie jest wysokokaloryczna.
                  • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:16
                    gryzelda71 napisała:
                    > Zupa zabielana śmietana nie jest wysokokaloryczna.

                    Jest.
                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:22
                      No tak jest, bomba kaloryczna. Jarzynowa zabielona śmietana.
                      • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:27
                        No tak jest, bomba kaloryczna. Jarzynowa zabielona śmietana.

                        Nie wiem czy od razu "bomba" ale typowa śmietana opisywana na kubeczku jako "do zup" ma 200 kalorii w 100 g. Czyli kubeczek ma 400.
                        Jak paczka chipsów. No może i nic, ale jak na moje oko sporo, przy czym przyznaję że nie wiem ile się tego daje do zupy bo nigdy takiej zupy nie robiłam, jak to jest kwestia załóżmy łyżki na garnek dla całej rodziny to może i faktycznie nie ma o czym mówić ale coś mi mówi że wątpię.
                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:32
                          No jak.litr śmietany dodasz to fakt. Ale jak zabielasz, zabielasz nie zatluszczasz to luz.
                          • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:36
                            No to mówię że nie wiem ile się daje. Niżej padły 3 łyżki na talerz (i to 30%) a to już mi się wydaje ilością dość absurdalną.
                            Natomiast jeżeli to jest łyżka czy dwie na garnek dla rodziny to faktycznie dla większości osób raczej nie problem.
                            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:39
                              Daje się do smaku. I jednak więcej niż łyżka na 2, 3 litry zupy . Np 120ml 12%. U mnie.
                            • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:48
                              Łyżka na garnekbig_grin
                              A danie główne to pół pieroga.
                              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:55
                                🤣
                              • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:59
                                O, ja daję pół łyżeczki do herbaty lub pół łyżki dziecku do miseczki ogórkowej. Sobie nie. Jak dam więcej - wyczuje w smaku.
                                Kubeczek śmietany 200 gr schodzi 3 dni, a reszta może być na gofry.

                                Z drugiej strony, cały kubeczek idzie do dwulitrowej wege szczawiowej. Ale to taka cienka zupka wink
                                • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:01
                                  Dobrze że nie odmierzasz zakraplaczemwink
                            • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:49
                              Na garnek 6-7porcji zupy daję 1-2 łyżki. Wychodzi 1/3 łyżki śmietany 18% na miskę.
                              • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:55
                                hanusinamama napisała:
                                > Na garnek 6-7porcji zupy daję 1-2 łyżki. Wychodzi 1/3 łyżki śmietany 18% na mis
                                > kę.

                                To mogłaś sobie w ogóle odpuścić bo tego nie czuć.

                                Resztę kubka wyrzucasz czy konsumujecie w innych potrawach?
                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:42
                          35wcieniu napisał(a):


                          > Nie wiem czy od razu "bomba" ale typowa śmietana opisywana na kubeczku jako "do
                          > zup" ma 200 kalorii w 100 g. Czyli kubeczek ma 400.

                          Na 3 litr zupy wlewam maksymalnie 100 ml śmietany, to jest 200 kcal. Więcej zmienia za bardzo smak zupy w kierunki śmietany, to nie jest wtedy zupa zabielana, a śmietankowa.
                          Mam więc 3 litry zupy z dodatkowym 200 kcal. Ty wiesz, ile to jest jedzenia? Tym bardziej, gdy zupa jest gęsta, jarzynowa. Ja zjesz 3 litry jarzynowej na raz i nie pękniesz, to dostaniesz ode mnie medal z ziemniaka.



                          • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:45
                            Nie wiem o co się przypierdzielasz bo wyraźnie napisałam że nigdy takiej zupy nie robiłam więc nie wiem ile się daje i jeżeli to jest mała ilość to nie ma się nad tym zastanawiać. Natomiast niżej ktoś napisał o dodawaniu 3 łyżek śmietany 30 % na talerz zupy. Co wydaje mi się ilością absurdalną.
                        • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:48
                          Jak dodasz łyżkę albo 2 na dały garnek ??
                          • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:50
                            Już 5 razy padło że wtedy nie. Ale 3 łyżki na talerz to już sporo. A tak ktoś napisał poniżej.
                            • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:57
                              Ten ktoś musi wielbić smak śmietany, Przy takiej ilości zupa przestaje zupą smakowac
                              I rozumiem, ze sama nie zabielasz ale teraz troche jak najma piszesz....
                              W dzieciństwie nie jadłaś zabielanych zup? NIe wiesz ile mama/babcia kładły tej zmietany do srodka?
                              • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:02
                                W dzieciństwie myślę że jadłam, jak znam moją mamę. Nie mam pojęcia ile dawała.
                              • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:02
                                A owszem, ten ktoś wielbi.
                                Musiałabyś zobaczyć ile madła do risotto ten ktoś dodajewink
                                • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:12
                                  Masło w risotto to co innego niż 3 łychy na talerz...ale nikt ci nie zabrania
                                  Daję 1-2 łyżki na garnek
                                  • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:13
                                    A garnek dodaj 5 litrów.
                                    • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:15
                                      Nie no 3 litry. Pisałam na 6-7 porcji
                      • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:47
                        gryzelda71 napisała:
                        > No tak jest, bomba kaloryczna. Jarzynowa zabielona śmietana.

                        Jeżeli talerz zupy ze śmietaną ma 2x więcej kalorii niż bez to tak.

                        Tu łyżka śmietany, tam łyżka majonezu, tu łyżeczka cukru i nagle masz bilans kaloryczny na plus. A 'jedz połowę wysokokalorycznego' to dieta na głodzie.
                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:50
                          Czyli np ze 100 do 200 kcal. Drama....
                          • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:51
                            gryzelda71 napisała:
                            > Czyli np ze 100 do 200 kcal. Drama....


                            Napisałam dlaczego ale nie dałaś rady zrozumieć. A do mądrzenia się pierwsza...
                    • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:27
                      evening.vibes napisała:

                      > gryzelda71 napisała:
                      > > Zupa zabielana śmietana nie jest wysokokaloryczna.
                      >
                      > Jest.
                      >

                      Ileż to tych kalorii w 3 łyżkach śmietany, niechby i 30%, dodadnych do talerza zupy?
                      • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:31
                        3 łyżkach śmietany, niechby i 30%, dodadnych do talerza zupy?

                        Jeżeli łyżka ma załóżmy 25 gramów a śmietana 30% ma 300 kcal w 100 gramach (Piątnica) to w 3 łyżkach jest 225 kcal. Jak na jeden talerz to powiedziałabym że no niemało. Aczkolwiek wątpię czy ktoś tego wali tyle do zupy, 3 łyżki na talerz? Na litość...
                        • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:44
                          35wcieniu napisał(a):

                          > 3 łyżkach śmietany, niechby i 30%, dodadnych do talerza zupy?
                          >
                          > Jeżeli łyżka ma załóżmy 25 gramów a śmietana 30% ma 300 kcal w 100 gramach (Pią
                          > tnica) to w 3 łyżkach jest 225 kcal. Jak na jeden talerz to powiedziałabym że n
                          > o niemało. Aczkolwiek wątpię czy ktoś tego wali tyle do zupy, 3 łyżki na talerz
                          > ? Na litość...
                          >
                          Liczysz ekstremum (rozumiem idąc tokiem myślenia innych ) bo nikt chyba nie daje śmietany deserowej do zup-no dobra,chyba że lubi słodkie zupy i mordowanie smaku warzyw zwłaszcza że 25gr łyżka śmietany-to mocno kopiasta objętość
                          Łyżka śmietany 12-18% to 20-50kcal. Nawet przy gęstym bogatym w warzywa i bulion kremie z pomidorów nie zrobi to z porcji zupy mocno kalorycznego (sytego) posiłku
                          • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:46
                            Nie wiem czy liczę ekstremum, liczę to co podano w komentarzu na który odpowiadam. Mnie też ta ilość wydaje się dość szokująca, ale taka została podana i padło pytanie o kaloryczność 3 lyzek 30% na talerz zupy, więc policzyłam.
                      • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:44
                        primula.alpicola napisała:
                        > Ileż to tych kalorii w 3 łyżkach śmietany, niechby i 30%, dodadnych do talerza
                        > zupy?


                        3 łyżki to pewnie przesada ale policzmy:

                        3 łyżki to 45ml. 100ml śmietany 30% ma 280kacal więc 126 - zapewne tyle albo więcej co talerz zupy bez.


                        I mamy - 'a ileż to kalorii mamy w' 3 łyżkach śmietany, łyżce majonezu, łyżeczce cukru, dodatkowej łyżce oliwy...
                • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:13
                  evening.vibes napisała:


                  > Jedzenie 'z umiarem' rzeczy wysokokalorycznych powoduje, że człowiek jest głodn
                  > y.

                  Większego idiotyzmu już dawno nie czytałam. big_grin
                  • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:16
                    snakelilith napisała:
                    > evening.vibes napisała:

                    > > Jedzenie 'z umiarem' rzeczy wysokokalorycznych powoduje, że człowiek jest
                    > głodn
                    > > y.
                    >
                    > Większego idiotyzmu już dawno nie czytałam. big_grin


                    W twoich ustach to komplement big_grin


                    Żaden dietetyk nie ułoży diety z grochówką na boczku czy jarzynówką na śmietanie Snejkusiu. To, że tak żresz niczego nie dowodzi.
                    • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:31
                      evening.vibes napisała:


                      > W twoich ustach to komplement big_grin
                      > Żaden dietetyk nie ułoży diety z grochówką na boczku czy jarzynówką na śmietani
                      > e Snejkusiu. To, że tak żresz niczego nie dowodzi.

                      W moich ustach to jest normalne jedzenie, dlatego nie muszę się odchudzać.
                      I zmień dietetyka, bo ten karmi cię bzdurami z zeszłego stulecia.
                      • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:44
                        snakelilith napisała:
                        > W moich ustach to jest normalne

                        Praktycznie każde jedzenie jest 'normalne' ale jakby nie o tym mowa...
                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:54
                          evening.vibes napisała:


                          > Praktycznie każde jedzenie jest 'normalne' ale jakby nie o tym mowa...

                          Ja mówię o normalnie kalorycznym jedzeniu. Jeżeli jesteś głodna po spożyciu ilości kalorii potrzebnych ci do pokrycia dziennego zapotrzebowania, to problem nie leży w tym jedzeniu.
                          Po kromce chleba z tłustym serem powinnaś być więc dłużej syta niż po kromce z chudym twarogiem. Jeżeli więc staniesz się po drugiej szybciej głodna i zjesz następną z chudym twarogiem, to liczba spożytych kalorii w bilansie się wyrówna.
                          Każdy sensowny dietetyk powie ci, że organizmu nie da się długoterminowo oszukać jedząc niskokaloryczne produkty. Głodna i tak się staniesz.
                          • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:59
                            snakelilith napisała:
                            > Ja mówię o normalnie kalorycznym jedzeniu.

                            A dyskusja toczy się o chudnięciu.

                            Jeżeli jesteś głodna po spożyciu ilo
                            > ści kalorii potrzebnych ci do pokrycia dziennego zapotrzebowania, to problem ni
                            > e leży w tym jedzeniu.
                            > Po kromce chleba z tłustym serem powinnaś być więc dłużej syta niż po kromce z
                            > chudym twarogiem. Jeżeli więc staniesz się po drugiej szybciej głodna i zjesz
                            > następną z chudym twarogiem, to liczba spożytych kalorii w bilansie się wyrów
                            > na.

                            No tak - jak do schudnięcia muszę zejść np. do 1500kcal to wystarczy 250gr orzechów laskowych - będę syta cały dzień big_grin

                            A nie czekaj..
                    • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:25
                      A dlaczego nie możesz jeść boczku? Ja miałam w swojej rozpisanej diecie także boczek. Przecież liczą się kalorie i makro
            • borsuczyca.klusek Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:34
              Mimo wszystko na zupie ciężej przytyć niż na pizzy
              • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:43
                borsuczyca.klusek napisała:

                > Mimo wszystko na zupie ciężej przytyć niż na pizzy
                >

                Tak, ale mowa tylko było o zupach, więc do tego się odniosłam jak one często wyglądały.
                Przy drugich daniach przecież też bywało równie ciekawe i królowały potrawy mączne, zasmażki, kartofelki polane tłuszczem a i do wspomnianej zupy często chlebek posmarowany grubą warstwą masła. Człowiek może i był szczupły, ale przy takiej podaży tłuszczów nasyconych niespecjalnie zdrowy.
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:52
                  To na bogato było jak i zasmażki i chleb z masłem i wszystko opływało tłuszczem. Inne mam wspomnienia.
                  • netlii Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:15
                    gryzelda71 napisała:

                    > To na bogato było jak i zasmażki i chleb z masłem i wszystko opływało tłuszczem
                    > . Inne mam wspomnienia.

                    Jeśli jest to miarą "bogactwa" to w ówczesnym czasie wszyscy byli równie "bogaci".
                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:23
                      Po prostu nie przypominam sobie takie nasycenie tłuszczami posiłku.
                      • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:24
                        Takiego nasycenia
                        • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:36
                          gryzelda71 napisała:

                          > Takiego nasycenia

                          Ale jakie to "nasycenie"? Zasmażkę się robiło, gdy zupa nie była na mięsie. I jak dało się maksymalnie dwie łyżki masła na duży gar zupy, bo się zwykle gotowało duże ilości, to ta zupa nie stawała się nagle przeraźliwie tłusta. W każdym rosole było więcej tłuszczu.
                          Niektórzy mają po prostu fałszywe wspomnienia i zwykle byli nawet za mali, by ocenić co jadało się w PRL-u.
                          • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:40
                            Takie, że nie jadaliśmy zup z zzasmazka a do tego chleb z masłem. Do zadbej z zup nie sparowaliśmy chleba masłem.
                            • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:46
                              gryzelda71 napisała:

                              > Takie, że nie jadaliśmy zup z zzasmazka a do tego chleb z masłem. Do zadbej z z
                              > up nie sparowaliśmy chleba masłem.


                              U mnie się też nie jadało do zup chleba z masłem. Jeżeli zupa była pierwszym daniem, to nie jadało się do niej wcale chleba, bo węglowodany były w drugim i to zwykle nie mało, bo nikt wtedy ziemniaków nie uważał za tuczące.
                              Chrytse Panie, niektórym naprawdę wszystko się miesza.
                            • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:48
                              gryzelda71 napisała:
                              > Takie, że nie jadaliśmy zup z zzasmazka


                              'Wy' nie jadaliście nie znaczy, że inni nie jadali. Ja o śmietanie do jarzynówki dowiedziałam się na studiach big_grin
                              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:52
                                Opisuje własne doznania kulinarne. Jak większość w tym wątku. Takie porównania.
                                • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:01
                                  gryzelda71 napisała:
                                  > Opisuje własne doznania kulinarne.

                                  Oczywiście - zaczęło się od stwierdzenia "O ile się nie ma obciążeń ze sztuki kulinarnej PRL czyli zupka na tłustej śmietanie". Niektórzy mają gorzej bo pewne nawyki czy smaki wynieśli z domu.
                              • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:02
                                evening.vibes napisała:


                                > 'Wy' nie jadaliście nie znaczy, że inni nie jadali. Ja o śmietanie do jarzynówk
                                > i dowiedziałam się na studiach big_grin

                                Ale to świadczy tylko o kulinarnej ignorancji. Śmietanę dodaje się do jarzynowej zupy, bo to podkręca smak wielu warzyw. Powie ci każdy szczupły Francuz. Kaloryczna nadwyżka jest tylko przypadkowym i mile widzianym dodatkiem.
                                Jeżeli więc ktoś wychował się w domu, w którym smakowe sprawy jedzenia nie były ważne, a chodziło tylko o szybkie zapchanie żołądka, to może mieć później problemy, bo po smaku poznaje się też, czy warto coś w ogóle zjeść i już z tego powodu zrezygnuje z wielu nowoczesnych zapychaczy. One nie są wtedy atrakcyjne.

                                • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:05
                                  snakelilith napisała:
                                  > Ale to świadczy tylko o kulinarnej ignorancji.

                                  Walenie tłuszczu, żeby 'podbić smak' to kulinarna plebejskość - nie wątpię, że tak się gotowało u ciebie tongue_out
                                  • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:07
                                    evening.vibes napisała:

                                    > snakelilith napisała:
                                    > > Ale to świadczy tylko o kulinarnej ignorancji.
                                    >
                                    > Walenie tłuszczu, żeby 'podbić smak' to kulinarna plebejskość
                                    >
                                    >
                                    Czy Francuzi wiedzą o tym, że walenie wszedzie masła, to plebejskość?
                                    Wieśniaki!
                                    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:11
                                      Czytam niektóre wpisy i już nawet się nie uśmiecham. Śmietana w zupie nowość, nieznany przed tym wątkiem dodatek i samo zloooooooo
                                      • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:14
                                        gryzelda71 napisała:
                                        > Czytam niektóre wpisy i już nawet się nie uśmiecham. Śmietana w zupie nowość, n
                                        > ieznany przed tym wątkiem dodatek i samo zloooooooo

                                        Borze szumiący - czytanie ze zrozumieniem to jednak ciężka rzecz big_grin

                                        Śmietana w zupie nie jest złem ale piszemy o otyłości/odchudzeniu i wypisywanie, że w sumie można wszystko 'byle z umiarem' to głupota.
                                        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:22
                                          U mnie się sprawdza. Nie każe innym jesc z umiarem, niech każdy znajdzie dla siebie dobre rozwiązanie. Albo i nie, nie moja sprawa.
                                          • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:23
                                            gryzelda71 napisała:
                                            > U mnie się sprawdza.

                                            Z jakiej otyłości zeszłaś?
                                            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:10
                                              Nigdy jej nie miałam. Z powodu....umiar.
                                              • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:16
                                                Tak sobie przypomniałam, że najwyższą wagę miałam w... liceum. Jadłam wtedy swoje śniadanie, drugie śniadanie koleżanki, obiad w szkole i obiad wieczorem w domu (bo wracałam po szkole i czasem treningu).

                                                Widać za dużo jadłam.
                                              • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:30
                                                gryzelda71 napisała:
                                                > Nigdy jej nie miałam. Z powodu....umiar.


                                                Czyli masz zerowe pojęcie. CBDU.
                                                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:53
                                                  Zerowe bo jem tyle ile wynosi moje zapotrzebowanie? Aha okej.
                                                  • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:10
                                                    gryzelda71 napisała:
                                                    > Zerowe bo jem tyle ile wynosi moje zapotrzebowanie? Aha okej.

                                                    Owszem zerowe. Jak jesz pół talerza zupy (bo śmietana - umiar) i jesteś najedzona to twoje indywidualne predyspozycje a nie przepis na sukces.
                                                  • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:18
                                                    Bosze kazdy może wyliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne.
                                                    W sumie szczupli są szczupli bo raczej nie zjedzą czegoś niż zjedzą.
                                                  • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:20
                                                    gryzelda71 napisała:
                                                    > Bosze kazdy może wyliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne.


                                                    Bosze nie o 'zapotrzebowanie kaloryczne' chodzi. Masz ogromne problemy z czytaniem.
                                                  • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:25
                                                    Masz rację. Ciebie tak.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:01
                                                    evening.vibes napisała:

                                                    > gryzelda71 napisała:
                                                    > > Zerowe bo jem tyle ile wynosi moje zapotrzebowanie? Aha okej.
                                                    >
                                                    > Owszem zerowe. Jak jesz pół talerza zupy (bo śmietana - umiar) i jesteś najedzo
                                                    > na to twoje indywidualne predyspozycje a nie przepis na sukces.
                                                    >

                                                    No nie wiem czy predyspozycje. Ja większość życia jadłam mało, bo zwykle nie miałam czasu albo nie miałam kasy na posiłki, które mi smakują, generalnie byłam wybredna i rzadko głodna. A w ostatnim roku zaczęłam zajadać stres rzeczami które mi smakowały, rozciągnęłam sobie tym żołądek, zaczęłam być częściej głodna, więc częściej sięgałam po jedzenie i tak wpadłam w błędne koło. Zaczęłam przybierać na wadze, bo nie było okazji tego spalić. Teraz muszę zredukować ten dodatkowy bagaż i musiałam zejść do 1500 kcal. No i co, byłam przez dobre dwa czy trzy tygodnie ciągle głodna, bo zmniejszone porcje nie zaspokajały rozciągniętego żołądka. Po tym czasie organizm się przyzwyczaił i teraz już jest mi ok z mniejszą gramaturą posiłków.
                                                    Do czego zmierzam - na początku diety zawsze jest jakieś cierpienie. Ja cierpię, bo już nie mogę bezkarnie pozwolić sobie na z zbędne węgle czy tłuste mięso. Ani na taką wielkość porcji, do której dotarłam. No ale człowiek przywyka z czasem. Kiedyś najadłam się naprawdę malutkim posiłkiem i było ok. Teraz muszę wrócić do tamtego punktu.
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:12
                                                    trampki-w-kwiatki napisała:

                                                    A w ostatnim roku zaczęłam zajadać stres rzeczami któ
                                                    > re mi smakowały, rozciągnęłam sobie tym żołądek, zaczęłam być częściej głodna,

                                                    Bzdety. U człowieka z wagą w normie, albo nawet lekką nadwagą, czyli BMI pomiędzy 25 a 30 nie ma czegoś takiego jak rozciągnięty żołądek wołający o jedzenie. To zdarza się tylko o ludzi z binge-eating (z bulemią albo bez) i zwykle dopiero przy mocnej otyłości.
                                                    Sygnały głodu i sytości nie są zresztą zależne tylko i wyłącznie od rozmiaru żołądka. To skomplikowana regulacja i bazuje przede wszystkim na ilości zjedzonych kalorii. Organizmu trocinami nie oszukasz.
                                                    Jeżeli nagle nie potrafiłaś opanować jedzenia, to przyczyna leży gdzie indziej. Problem może być np. metaboliczny i to dotyka także osób szczupłych z niekorzystnym stylem odżywiania, albo psychologiczny.
                                                    Im bardziej się wtedy zredukuje kalorie w celu zrzucenia faktycznej, albo urojonej nadwagi, tym mniejsze szanse na to, że kiedykolwiek wrócisz do naturalnego odczuwania, kiedy zjadłaś odpowiednią ilość kalorii.



                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:49
                                                    Według ciebie bzdety, a ja wiem, że zaczęłam sięgać po dodatkowy kawałek mięsa czy dodatkowego ziemniaka, który wcześniej wywoływałby ból przepełnionego żołądka, a powoli stawał się niezbędny. I po przyzwyczajeniu się ciężko było z niego zrezygnować, bo nie czułam się należycie pełna po posiłku.
                                                    Dziś wracam do swoich dawnych porcji i już po miesiącu widzę różnicę, znów nie mieszczę dodatkowego ziemniaka czy dodatkowej porcji mięsa i czuję się szybciej "pełna".


                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:11
                                                    trampki-w-kwiatki napisała:

                                                    > Według ciebie bzdety, a ja wiem, że zaczęłam sięgać po dodatkowy kawałek mięsa
                                                    > czy dodatkowego ziemniaka, który wcześniej wywoływałby ból przepełnionego żołąd
                                                    > ka, a powoli stawał się niezbędny. I po przyzwyczajeniu się ciężko było z niego
                                                    > zrezygnować, bo nie czułam się należycie pełna po posiłku.

                                                    To mógł być tylko sygnał, że wcześniej nie dojadałaś, co też nie jest dobrym sposobem na utrzymanie szczupłej sylwetki bo u takich osób metabolizm może z czasem zacząć pracować w zwolnionym tempie. I mogą pojawić się objawy hyperinsulinemii. A w pewnym momencie życia szybkie tycie i u wiecznego chuderlaka pojawia się nagle nadwaga.
                                                    Żołądka w każdym razie kawałkiem dodatkowego ziemniaka na pewno sobie nie rozepchałaś. To jak często się je i ile, jest trochę sprawę osobistych preferencji, ale teoretycznie można zjeść nawet całe dobowe zapotrzebowanie na raz, w jednym dużym posiłku. I nic sobie w ten sposób nie rozepchniemy.
                                                    Ja jem np. tylko 2 większe posiłki dziennie plus jedna kawa rano, więc dzielę moje mniej więcej 2 ty kcal na dwa razy i zwykle jeden z tych posiłków jest bardziej obfity, więc mam na talerzu dużo, jak dla dużego faceta. I nic mi się nie rozpycha. Jestem długo syta i następny posiłek jem kilka dobrych godzin później.
                                                    Zwykle ludzie dobrze sobie radzą z rytmem 2-4 posiłki dziennie, w zależności od upodobań, ale już 5 małych mogłoby być za często i to mogłoby sprawić, że po jakimś czasie, pomimo małych porcji, zaczęłabyś czuć niedosyt i częściej głód. Nie żołądek się rozciągnął, a rozregulowała gospodarka hormonalna cukru i insuliny.
                                                    Co stało się u ciebie nikt nie wie, bo nie wiemy co, ile i jak często jesz, ale twoja teoria o rozepchania żołądka jest błędna.
                                                    I do wszystkiego można się "przyzwyczaić", także do zmniejszonej ilości kalorii, anorektyczki żyją tak czasem latami, ale to nie znaczy, że żołądek się im zmniejszył.
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:24
                                                    No nie wiem, subiektywnie odczuwam ten fenomen jako "pojemność żołądka". Połowy dziennego zapotrzebowania nie dam rady zjeść przy jednym posiedzeniu, bo zwyczajnie nie zmieszczę. Ale gdybym tak co 2 godziny zasiadała do posiłku to i 4 tysiące kalorii opierniczę w kotletach w ciągu dnia.
                                                    Nie głodziłam się nigdy, byłam zawsze po prostu szczupła, zapewne dlatego że nie miałam zbyt wiele czasu na jedzenie więc jadłam 2, rzadziej 3 posiłki dziennie, raczej zupy niż drugie dania, raczej białko i warzywa niż węgle, bez cukrów.
                                                    Ale tryb życia mi się ostatnio zmienił, pojawiły się częstsze okazje do wspólnych posiłków, więcej węglowodanów, w tym słodkości, więc zaczęło wpadać więcej kalorii a co za tym idzie więcej cm tu i tam.
                                                    No to teraz obcinam te wspólne posiedzenia nad jedzeniem (lunche w pracy) torciki urodzinowe, pracowe pączki, cukierki od interesantów i słodkie kawusie na mieście żeby wrócić do wagi sprzed roku i żyć sobie po dawnemu.

                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:40
                                                    trampki-w-kwiatki napisała:

                                                    > No nie wiem, subiektywnie odczuwam ten fenomen jako "pojemność żołądka".

                                                    Ale obiektywnie tak nie jest.
                                                    I jak sama zauważyłaś, folgowanie sobie węglowodanami i słodkościami jest raczej przyczyną twojego problemu, a nie wielkość żołądka.
                                                    U wiele ludzi redukcja cukru redukuje też łaknienie, ale z wielkością żołądka nie ma to nic wspólnego.
                                                    I jeszcze jest tak, że z wiekiem zmienia się metabolizm. Sumują się błędy żywieniowe, zmienia gospodarka hormonalna, organizm przestaje wybaczać grzeszki i nie zawsze da się utrzymać wagę z wcześniej.

                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:39
                                                    Nie ma czegoś takiego. Uczucie pustego żołądka bierze się z mózgu a nie z żołądka. Jeśli nie masz bulimii czy napadów jedzenia to raczej nie masz żołądka rozciągniętego. Są spore dane z operacji bariatrycznych, które pokazują że nawet osoby z otyłością olbrzymią nie mają żołądka większych rozmiarów niż osoby zdrowe i normalnie jedzące. Jedyny narząd który faktycznie może być powiększony to wątroba, z powodu stłuszczenia.
                                                  • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:41
                                                    Ale też wiadomo, że niektóre składniki nie powodują uruchomienia hormonu sytości. Cukier to robi, ale już syrop gf nie.
                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:21
                                                    chicarica napisała:

                                                    > Nie ma czegoś takiego. Uczucie pustego żołądka bierze się z mózgu a nie z żołąd
                                                    > ka.

                                                    No.nie,grelina jest produkowana głównie przez żołądek
                                                    ..


                                                    Jeśli nie masz bulimii czy napadów jedzenia to raczej nie masz żołądka rozc
                                                    > iągniętego. Są spore dane z operacji bariatrycznych, które pokazują że nawet os
                                                    > oby z otyłością olbrzymią nie mają żołądka większych rozmiarów niż osoby zdrowe
                                                    > i normalnie jedzące. Jedyny narząd który faktycznie może być powiększony to wą
                                                    > troba, z powodu stłuszczenia.
                                                    >
                                                    Daj te badania -bo jednak operacje zmniejszają żołądek...
                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 23:18
                                                    Dałam linka gdzieś wcześniej. Ja się poddaję, wątek ma 500+ postów.
                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:27
                                                    chicarica napisała:

                                                    > Dałam linka gdzieś wcześniej. Ja się poddaję, wątek ma 500+ postów.
                                                    >
                                                    ale dałaś linka do badań nt osób OTYŁYCH (chyba że jeszcze jakiś inny ale przegapiłam)
                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:54
                                                    Dobra, dam jeszcze jeden, morbidly obese vs control subjects.
                                                    pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16197785/

                                                    Results: The length of the lesser curvature, total gastric capacity and weight of the stomach of morbidly obese patients were similar to control subjects. The length of greater curvature was significantly less in patients with morbid obesity.

                                                    Conclusions: No significant differences were found in anatomic measurements of the stomach between control subjects and patients with morbid obesity.
                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:29
                                                    chicarica napisała:

                                                    > Dobra, dam jeszcze jeden, morbidly obese vs control subjects.
                                                    > pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16197785/
                                                    >
                                                    > Results: The length of the lesser curvature, total gastric capacity and weight
                                                    > of the stomach of morbidly obese patients were similar to control subjects. The
                                                    > length of greater curvature was significantly less in patients with morbid obe
                                                    > sity.
                                                    >
                                                    > Conclusions: No significant differences were found in anatomic measurements of
                                                    > the stomach between control subjects and patients with morbid obesity.
                                                    >
                                                    kurde, nie moge przeczytać całego artykułu ale tu jest podane :Patients with morbid obesity were submitted to resectional gastric bypass.

                                                    czyli pacjenci PO zmniejszeniu żołądka a raczej objętość ich żołądków jest porównywana z grupą kontrolną ( prawdopodobnie ludzie bez otyłości) i wynik jest taki, że mają podobne żołądki- co wskazuje na poprawnie przeprowadzony zabieg założenia opaski .
                                                    nie są to badania pacjentów otyłych vs pacjentów nieotyłych i porównania wielkości ich żołądków
                                                    wszak celem założenia bypass jest doprowadzenie do tego by objętość żołądka wynosiła ok 150ml (żołądek dzięki elastycznosci moze zmieścić do 3/4 l co nie znaczy że zostaje w takiej wielkości-po opróżnieniu wraca do swoich niewielkich rozmiarów -wielkości pięści. I żołądek każdego z nas ma takie właściwości -mozna zapakować do 3-4 l a potem wróci do niewielkich rozmiarów. Mamy takie same żołądki- różnice mogą być osobnicze w kwestii elastyczności ścian. ( u osób nieotyłych)

                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:52
                                                    wapaha napisała:


                                                    >Mamy takie same żołąd
                                                    > ki- różnice mogą być osobnicze w kwestii elastyczności ścian. ( u osób nieotyły
                                                    > ch)

                                                    Chicarica tego nie rozumie i będzie szukała usprawiedliwień na to, że nie udało się jej schudnąć. Tutaj wymówką jest za duży żołądek. Acha.
                                                    A fakty są takie, że żołądki są elastyczne, jak napisałaś i całkiem naturalnie potrafią powiększyć i zmniejszyć objętość. Stałe "rozepchanie", czyli powiększenie, zdarza się tylko u osób z chorobliwą otyłością, po długoletnim, napiszmy kolokwialnie, żarciu ogromnych ilości, bo tylko takie osoby kwalifikują się do bariatrycznych operacji. Nikomu z BMI poniżej 35, a często nawet nie poniżej 40 się tego nie poleca.
                                                    I tu operacje pomniejszenia żołądka nie sprawiają, że żołądek ma znowu normalną wielkość, czyli szczupłej dorosłej osoby, a zostaje pomniejszony do tego u małego dziecka.
                                                    Taka osoba może zjeść więc tylko bardzo małe porcje na raz, inaczej po prostu zwymiotuje. Takim sposobem udaje się ograniczyć na stałe liczbę kalorii do 800-1200 kcal dziennie. Po operacji startuje się zwykle nawet z około 500 kcal dziennie, bo więcej nie wchodzi, nawet w mocno skoncentrowanej formie. A zdrowa kobieta z wagą w okolicach 60 kg potrzebuje około 2000 kcal.
                                                    I operacyjne pomniejszenie to nie jest w ogóle super dooper rozwiązanie na zdrowe życie i szczupłą sylwetkę, a tylko wybór mniejszego zła, bo przez przyjmowanie kalorii poniżej faktycznego zapotrzebowania ludzie muszą liczyć się długoterminowo z niedoborami składników odżywczych.
                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:01
                                                    snakelilith napisała:


                                                    >
                                                    > Chicarica tego nie rozumie i będzie szukała usprawiedliwień na to, że nie udało
                                                    > się jej schudnąć. Tutaj wymówką jest za duży żołądek. Acha.
                                                    > A fakty są takie, że żołądki są elastyczne, jak napisałaś i całkiem naturalnie
                                                    > potrafią powiększyć i zmniejszyć objętość. Stałe "rozepchanie", czyli powiększe
                                                    > nie, zdarza się tylko u osób z chorobliwą otyłością, po długoletnim, napiszmy k
                                                    > olokwialnie, żarciu ogromnych ilości, bo tylko takie osoby kwalifikują się do
                                                    > bariatrycznych operacji. Nikomu z BMI poniżej 35, a często nawet nie poniżej 40
                                                    > się tego nie poleca.

                                                    ale chyba właśnie ten problem ma chica ( i nie jest to wymówka)-ja zrozumiałam ale może błędnie, że chica uważa że nie istnieje rozciągnięcie żołądka i osoby otyłe mają taki sam żołądek jak osoby nieotyłe ( podczas gdy właśnie u otyłych jest problem tych rozciągniętych ścian niewystępujący u nieotyłych-o czym z kolei pisze trampki twierdząc, że rozciągnęła sobie żołądek ( będac osobą w szczupłą, w normie tłuszczowej i wagowej) - chyba że coś popi...oliłam

                                                    > I tu operacje pomniejszenia żołądka nie sprawiają, że żołądek ma znowu normalną
                                                    > wielkość, czyli szczupłej dorosłej osoby, a zostaje pomniejszony do tego u mał
                                                    > ego dziecka.

                                                    no właśnie na tym polega operacja zmniejszenia...( fot) ALE U OSÓB OTYŁYCH

                                                    > Taka osoba może zjeść więc tylko bardzo małe porcje na raz, inaczej po prostu z
                                                    > wymiotuje. Takim sposobem udaje się ograniczyć na stałe liczbę kalorii do 800
                                                    > -1200 kcal dziennie. Po operacji startuje się zwykle nawet z około 500 kcal dzi
                                                    > ennie, bo więcej nie wchodzi, nawet w mocno skoncentrowanej formie. A zdrowa ko
                                                    > bieta z wagą w okolicach 60 kg potrzebuje około 2000 kcal.
                                                    chyba że stale będzie się napychać i mieć w doopie zalecenia dietetyków


                                                    > I operacyjne pomniejszenie to nie jest w ogóle super dooper rozwiązanie na zd
                                                    > rowe życie i szczupłą sylwetkę, a tylko wybór mniejszego zła, bo przez p
                                                    > rzyjmowanie kalorii poniżej faktycznego zapotrzebowania ludzie muszą liczyć się
                                                    > długoterminowo z niedoborami składników odżywczych.

                                                    dokładnie, stąd jest u nich konieczna przez całe życie suplementacja i rezim dietetyczny
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:18
                                                    wapaha napisała:


                                                    > ale chyba właśnie ten problem ma chica ( i nie jest to wymówka)-ja zrozumiałam
                                                    > ale może błędnie, że chica uważa że nie istnieje rozciągnięcie żołądka i osoby
                                                    > otyłe mają taki sam żołądek jak osoby nieotyłe

                                                    Nie wiem co ona myśli, bo zdaje się nie sformułowała tego jasno. To taki bardzo żenujący zwyczaj wrzucania jakiegoś linka do badania, którego czytanie nikt nie ma obowiązku w celu, "domyśl się, co mam na myśli".
                                                    Teza w wątku była taka, że żołądki się rozciągają (na dłuższy czas) i to nawet już u osób z wagą w normie.
                                                    Więc nie. Coś takiego zdarza się wprawdzie w naturze, ale trzeba się mocno natrudzić. Zwykle konieczne jest zaburzenie odżywiania pod nazwą binge-eating, kiedy ludzie wrzucają w siebie w krótkim czasie ogromne ilości jedzenia, w celu nie tylko zaspokojenia głodu, ale także obniżenia psychicznego napięcia. Jeżeli nie towarzyszy temu bulemia (co odciąża natychmiastowo rozdęcie), to takie osoby osiągają bardzo wysoki stopień otyłości i mogą mieć (ale nie muszą) większe żołądki. U osób z wagą poniżej chorobliwej otyłości większych żołądków się raczej nie znajduje. I tylko to chciałam podkreślić.



                                                  • chicarica [...] 24.07.25, 12:22
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • snakelilith [...] 24.07.25, 12:27
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:46
                                                    chicarica napisała:


                                                    >
                                                    > Co do tego jak bardzo brakuje Ci wiedzy w kwestii operacji oraz jak źle zinterp
                                                    > retowałaś abstrakt podanego przeze mnie badania, napisałam już w oddzielnym poś
                                                    > cie.

                                                    > wiesz co- ja nie uważam się za alfę i omegę ale wrzucając abstract bez całego artykułu tez za bardzo w tym nie pomagasz. co tu interpretować. mowa jest o pacjentach otyłych po operacjii bypass i nieotyłych. opaska omija ( zaciska) żołądek, który nie pracuje i dlatego ma taką samą objętość jak ten u osób nieotyłych
                                                    z tego co ja widzę -to ty się motasz-pomiędzy definicjami, metodami, biologią-raz pisząc o jednym a potem przeskakując na drugie.
                                                    osoby otyłe maja problem-bo ich żołądek jest rozciągnięty.
                                                    osoby nioeotyłe nie mają rozciągniętego żołądka ale żoładek elastyczny, który jest w stanie przyjąć-rozciągnąc się ( 3/4l) i wrócic do normalnych rozmiarów po opróżnieniu.

                                                    a ty piszesz że osoba otyła ( przed operacją/bez operacji )ma taki sam żołądek jak osoba nieotyła-no nie. I stąd wynikają m.in. jej problemy z wagą i niemożnością jej zrzucenia

                                                    co do cytowania snejkowej-pozwól że to ja będę decydowac o tym kogo cytuję i z czymi i jakimi opiniami się zgadzam. w kwestii poruszanej w tym wątku-zgadzam się z nią a nie z tobą czy to w kwestii tego rozciągniętego żołądka czy tezy że otyły jest łatwiejszy do intubowania itd
                                                  • chicarica [...] 24.07.25, 13:21
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • snakelilith [...] 24.07.25, 13:30
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • beznickova Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:55
                                                    Nie mam niestety czasu się szerzej włączyć w dyskusję (zresztą widzę, że temperatura zaczyna osiągać niebezpieczny poziom wink), ale wydaje mi się, że Chicarica mówi o tym, o czym w tej rozmowie prof. Wyleżoł (jeden z najbardziej uznanych specjalistów od leczenia otyłości w Polsce), mniej więcej k. 27 min" www.youtube.com/watch?v=qba-vIgNXOw


                                                    Cytuję: „Tu obalę może jeden z mitów, żołądki osób chorujących na otyłość są dokładnie takie same jak żołądki osób niechorujących na otyłość. Chorzy na otyłość nie mają wcale większych żołądków, to wiadomo z badań przeprowadzonych w latach 90.”

                                                    I dalej mówi o tym, że celem wycinania nie jest zmniejszenie pojemności – żołądek jest traktowany jako narząd wydzielania wewnętrznego, chodzi o zmniejszenie produkcji greliny.

                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:07
                                                    beznickova napisała:


                                                    > Cytuję: „Tu obalę może jeden z mitów, żołądki osób chorujących na otyłość są do
                                                    > kładnie takie same jak żołądki osób niechorujących na otyłość. Chorzy na otyłoś
                                                    > ć nie mają wcale większych żołądków, to wiadomo z badań przeprowadzonych w lata
                                                    > ch 90.”

                                                    Pisałam to samo. Istnieją tylko wyjątki związane z pewnym stylem jedzenia. Zostałam za to nazwą pyerdoliniętą i wściekłą krową.

                                                    > I dalej mówi o tym, że celem wycinania nie jest zmniejszenie pojemności – żołąd
                                                    > ek jest traktowany jako narząd wydzielania wewnętrznego, chodzi o zmniejszenie
                                                    > produkcji greliny.

                                                    I tak, i nie. Pojemność żołądka ma znaczenie. Jeżeli po zmniejszeniu masz żołądek wielkości piąstki małego dziecka, która mieści bardzo małe ilości jedzenia, to nie jesteś w stanie zjeść dużej porcji, co pomaga zredukować kalorie.
                                                    To, że nie zawsze to działa, pokazują wcale nie rzadkie przypadki osób, które po operacji próbują oszukać mały żołądek podając sobie w małych porcjach bardzo kaloryczne produkty, np. stopioną czekoladę, albo stopiony ser. Na uzależnienie psychiczne nie działają więc nawet zmniejszony żołądek oraz niższe poziomy greliny.
                                                  • beznickova Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:14
                                                    snakelilith napisała:

                                                    >
                                                    > Pisałam to samo. Istnieją tylko wyjątki związane z pewnym stylem jedzenia. Zost
                                                    > ałam za to nazwą pyerdoliniętą i wściekłą krową.


                                                    >
                                                    > I tak, i nie. Pojemność żołądka ma znaczenie. Jeżeli po zmniejszeniu masz żołąd
                                                    > ek wielkości piąstki małego dziecka, która mieści bardzo małe ilości jedzenia,
                                                    > to nie jesteś w stanie zjeść dużej porcji, co pomaga zredukować kalorie.
                                                    > To, że nie zawsze to działa, pokazują wcale nie rzadkie przypadki osób, które p
                                                    > o operacji próbują oszukać mały żołądek podając sobie w małych porcjach bardzo
                                                    > kaloryczne produkty, np. stopioną czekoladę, albo stopiony ser. Na uzależnienie
                                                    > psychiczne nie działają więc nawet zmniejszony żołądek oraz niższe poziomy gre
                                                    > liny.

                                                    Nie śledziłam szczegółowo całej dyskusji (a inwektywy poleciały już chyba z obu stron), więc nie do końca wiem, o co cała spina, wrzucam to tylko, bo Chicarica i Wapaha chyba nie mogły się dogadać, a w tym wywiadzie generalnie dużo rzeczy jest ładnie wyłożone w kontekście całej dyskusji. Temat operacji, po których pacjent wrócił do punktu wyjścia też chyba porusza, tu albo w jakiejś innej rozmowie.
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:29
                                                    beznickova napisała:

                                                    > snakelilith napisała:

                                                    > Nie śledziłam szczegółowo całej dyskusji (a inwektywy poleciały już chyba z obu
                                                    > stron),

                                                    Nie śledziłam, ale chyba leciały. big_grin I tak powstają legendy. Nie, nie leciały od początku z obu stron. Ja nikogo nie nazwałam całkiem bez powodu pyerdoliniętą i wściekłą krową. To chcę kategorycznie podkreślić.
                                                    Chicarica i wapaha nie mogły się dogadać, bo chicarica nie napisała wyraźnie o co jej chodzi, a tylko wrzucała badania. Tu nikt nie ma obowiązku czytania zewnętrznych linków. Rozmawia się z forumkami, a nie linkami.
                                                    Także nie trzeba słuchać tego wywiadu, który tu podajesz. Przedzieranie się przez wywiady to chyba jeszcze gorsze niż czytanie badań.
                                                    Co oczywiście nie znaczy, że ktoś się tam wypowiadający nie ma racji. Nazwałaś konkretnie tezy i jak ktoś chce może to sprawdzić. Takimi argumentami można się podeprzeć. Ale ciągle rozmawiamy tu ja z tobą, a nie z profesorem XY.

                                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 16:03
                                                    beznickova napisała:


                                                    > Nie śledziłam szczegółowo całej dyskusji (a inwektywy poleciały już chyba z obu
                                                    > stron), więc nie do końca wiem, o co cała spina, wrzucam to tylko, bo Chicaric
                                                    > a i Wapaha chyba nie mogły się dogadać, a w tym wywiadzie generalnie dużo rzecz
                                                    > y jest ładnie wyłożone w kontekście całej dyskusji. Temat operacji, po których
                                                    > pacjent wrócił do punktu wyjścia też chyba porusza, tu albo w jakiejś innej roz
                                                    > mowie.

                                                    ano nie możemy
                                                    a ja w ogóle w jakiś poyebany sposób widzę poszczególne posty uncertain
                                                    i nie widzę całości artykułu do któego abstrakt ( link) dała chica
                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 16:09
                                                    Napisałam wyjaśnienie o co mi chodziło z tymi informacjami o operacjach i czego nie zrozumiałaś z abstraktu ale mi skasowali. Drugi raz mi się nie chce.
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 16:10
                                                    wapaha napisała:


                                                    > i nie widzę całości artykułu do któego abstrakt ( link) dała chica

                                                    Z tego co ona wkleiła widać tylko nagłówek oraz Conclusions:
                                                    No significant differences were found in anatomic measurements of the stomach between control subjects and patients with morbid obesity.

                                                    Z tym, że badanie przeprowadzono na zawrotnej wręcz grupie 30 osób with different degrees of morbid obesit oraz 20 osobowej grupie kontrolnej.
                                                    Z tego nie wyciąga się tzw killer argumentów, a co najwyżej wskazówki.
                                                  • kobietazpolnocy Re: Epidemia otyłości 25.07.25, 12:22
                                                    snakelilith napisała:

                                                    > wapaha napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > i nie widzę całości artykułu do któego abstrakt ( link) dała chica
                                                    >
                                                    > Z tego co ona wkleiła widać tylko nagłówek oraz Conclusions:
                                                    > No significant differences were found in anatomic measurements of the stomach b
                                                    > etween control subjects and patients with morbid obesity.

                                                    > Z tym, że badanie przeprowadzono na zawrotnej wręcz grupie 30 osób with dif
                                                    > ferent degrees of morbid obesit
                                                    oraz 20 osobowej grupie kontrolnej.
                                                    > Z tego nie wyciąga się tzw killer argumentów, a co najwyżej wskazówki.

                                                    No ale wyszło, że raczej się nie myliła. Więc o co ten zamęt?
                                                  • beznickova Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:09
                                                    Co ciekawe – o czym też mówi dalej – pierwotną intencją tych operacji było faktycznie czysto mechaniczne „zmniejszenie” żołądka (i tak się je dalej potocznie określa, stąd nieporozumienia), dopiero post factum odkryto, dlaczego właściwie to działa i że cały wic w hormonach smile

                                                    Tymczasem wracam jednak gotować zupę (oczywiście zabielaną śmietaną wink).
                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 15:27
                                                    Operacje polegające bądź to na zmniejszeniu żołądka (sleeve), bądź na zmniejszeniu jego pojemności (balon i opaska) są daleko mniej skuteczne niż gastric bypass, w którym z czasem ludzie jedzą normalne porcje, tylko jedzą inaczej (wolniej, mniej węglowodanów) i inaczej wchłaniają bo pomija się żołądek. Poczucie sytości i jego zaburzenie też nie bierze się z fizycznego wypełnienia czy fizycznej pustki w żołądku. Grubi przeważnie nie jedzą specjalnie wielkich porcji naraz, choć oczywiście konsumują więcej kcal. Często nie aż tak wiele więcej, tylko długo, systematycznie, dzień w dzień przez wiele lat.

                                                    Ematka oczywiście natomiast na pewno wie lepiej niż profesor który zęby zjadł na leczeniu otyłości i badaniu jej przyczyn…
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:21
                                                    Dzięki beznikova, ja teraz rozumiem o co tutaj chodzi smile
                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:17
                                                    Nie, nie załamuj mnie wapaha, przecież tam jest napisane że to jest opis metodologii badań, objętość i wielkość żołądka została zmierzona przy okazji operacji żołądka u pacjentów z otyłością a z kolei u osób nieotyłych dane zostały uzyskane przy okazji sekcji zwłok po śmierci.

                                                    Operacja bariatryczna typu gastric bypass NIE polega na zmniejszeniu objętości żołądka tylko na ominięciu go, żołądek zostaje w całości i jest z boku.

                                                    Resekcja żołądka, o której zapewne mówisz skoro wspominasz o 150 ml, to nie jest gastric bypass tylko gastric sleeve. Nie jest to bypass bo nie omija żołądka, żołądek jest odcinany i wyciągany a pozostaje tuba o wymienionej przez Ciebie pojemności.

                                                    W abstrakcie wspomniana jest resectional gastric bypass, metoda która jest odmianą gastric bypass, tworzona jest taka mała saszetka i podłączana z ominięciem żołądka, nie jest to rękawowa resekcja żołądka w każdym razie i nie polega na zmniejszeniu objętości żołądka do 150 ml.

                                                    W żadnej z tych metod nie jest stosowana opaska. Opaska jest starą metodą, stosowaną bardzo dawno temu i nieskuteczną ponieważ w leczeniu nie chodzi o samą objętość żołądka. Obecnie, wraz z balonem żołądkowym, jest stosowana czasem przed operacją bypass/sleeve do wstępnej redukcji wagi, ale raczej się od tego odchodzi.

                                                    Podsumowując, mieszasz metody, nie wiesz na czym polegają, a do tego nie ma to w żaden sposób odniesienia do tego o czym jest artykuł (czy też jego abstrakt) bo odniesienie do operacji żołądka było w nim tylko w opisie pozyskania danych do badania.
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:26
                                                    chicarica napisała:


                                                    > Operacja bariatryczna typu gastric bypass NIE polega na zmniejszeniu objętości
                                                    > żołądka tylko na ominięciu go, żołądek zostaje w całości i jest z boku.

                                                    Widzisz teraz wapaha, że chicarica próbuje cię zmącić pyerdaczeniem kompletnie nie na temat, by udać wielką specjalistkę. big_grin
                                                    Kocham osoby z wysoką nadwagą, które zawsze wszystko wiedzą lepiej i znają oczywiście najnowsze badania rzucając to wszystkim bez związku z dyskutowaną tezą w twarz, by odwrócić uwagę, chyba tylko od własnej nieudolności. Teraz przeszła od temat wielkości żołądka do stosowanych chirurgicznych metod. Co to ma oznaczać, uj wie.
                                                    Jeżeli bowiem żołądek się pomija, to nie gra on żadnej roli w generowaniu sygnałów sytości i głodu.



                                                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:22
                                                    Jezeli 5 latek zje wielgachną porcje pyrów, schaba na 3/4 talerza i poprawi 3 gałkami lodów tzn. ze jednak ma rozciągniety zółądek.
                                                  • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:54
                                                    trampki-w-kwiatki napisała:
                                                    > A w ostatnim roku zaczęłam zajadać stres rzeczami któ
                                                    > re mi smakowały, rozciągnęłam sobie tym żołądek,


                                                    Widzę, że bzdury o rozepchniętym żołądku mają się dobrze 🤦‍♀️
                                                  • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:02
                                                    evening.vibes napisała:

                                                    > trampki-w-kwiatki napisała:
                                                    > > A w ostatnim roku zaczęłam zajadać stres rzeczami któ
                                                    > > re mi smakowały, rozciągnęłam sobie tym żołądek,
                                                    >
                                                    >
                                                    > Widzę, że bzdury o rozepchniętym żołądku mają się dobrze 🤦‍♀️
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > To nie są bzdury

                                                  • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:43
                                                    Słynne badanie:
                                                    pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16197785/

                                                    Dyskutuj z nim.
                                                  • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:46
                                                    Ale to nie do mnie, co?
                                                    Bo ja o wielkości żołądka nie dyskutuję. Żołądek mojego dziecka rośnie i kurczy się w zależności od tego, co podano. Mój pewnie też wink
                                                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:57
                                                    Eeee, pewnie macie kilka żołądków. Ten na brukselka jest malutki, a ten na ptasie mleczko ze cztery razy większy 😜
                                                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:27
                                                    little_fish napisała:

                                                    > Eeee, pewnie macie kilka żołądków. Ten na brukselka jest malutki, a ten na pt
                                                    > asie mleczko ze cztery razy większy 😜

                                                    Ja mam jeszcze osobną komorę na sorbet i pistacje 😜
                                                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 23:57
                                                    Na sorbet to nie potrzeba osobnej. On się tak ładnie wciska i wypełnia przestrzenie między brukselkami i kotlecikiem 😃
                                                  • snakelilith Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:25
                                                    chicarica napisała:


                                                    > Dyskutuj z nim.
                                                    >

                                                    A ty najpierw naucz się czytać. W badaniu mowa jest o patients with morbid obesity, a nie ludziach z wagą w normie, albo lekką nadwagą.
                                        • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:29
                                          Ale przecież to prawda. Nie ma żadnych zakazanych produktów, dopóki masz deficyt kaloryczny to chudniesz
                                    • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:17
                                      Ale obyte wieśniaki!
                                  • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:08
                                    evening.vibes napisała:

                                    > snakelilith napisała:
                                    > > Ale to świadczy tylko o kulinarnej ignorancji.
                                    >
                                    > Walenie tłuszczu, żeby 'podbić smak' to kulinarna plebejskość - nie wątpię, że
                                    > tak się gotowało u ciebie tongue_out
                                    >
                                    >
                                    >
                                    Walenie tluszczu jest zle podobnie jak wszelkie inne "walenia"prowadzace do nadmiaru
                                    Generalnie jednak tłuszcz jest ok i ma troche za duzo zlego PR (zapomina sie o tluszczu dobrym i zlym ),witaminy się przyswajają w jego obecności, podnosi sytość i smak potraw
                                  • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:09
                                    Ale to świadczy tylko o kulinarnej ignorancji. Śmietanę dodaje się do jarzynowej zupy, bo to podkręca smak wielu warzyw. Powie ci każdy szczupły Francuz.

                                    Odnosisz się do wpisu o poznaniu tego zwyczaju na studiach. Śmiem przypuszczać że 99,9% ematek nie znała w czasach nastoletnich żadnego Francuza, z którym rozmawiałaby o zabielaniu zupy.
                                    Same ignorantki.
                                    • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:11
                                      Ale babcie wiedziały
                                      • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:12
                                        Kurde, moja babcie znała francuza? Wow
                                      • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:15
                                        primula.alpicola napisała:
                                        > Ale babcie wiedziały

                                        Babcie pompowały kalorie big_grin
                                      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:17
                                        MOj tesc lubi duzo smietany w zupie ale...on nadal pracuje fozycznie ( ma gospodartwo) i je od zawsze dwa posiłki w ciągu dnia.
                                        • primula.alpicola Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:29
                                          hanusinamama napisała:

                                          > MOj tesc lubi duzo smietany w zupie ale...on nadal pracuje fozycznie ( ma gospo
                                          > dartwo) i je od zawsze dwa posiłki w ciągu dnia.
                                          >
                                          >

                                          Szlag, muszę to przemyśleć.
                                          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:48
                                            Kiedyś na wsi jadało się treściwie ale nie jadło się 5-6 posiłków dziennie bo nikt na to nie miał czasu.
                                            Jadło się późne śniadanie (po oporządzeniu swierząt gospodarskich) a potem obiadoklację (ze tak to nazwę) po powrocie z pola.
                                            Wtedy te zasmażki, dodawany smalec czy śetana w duzej ilości nikogo nie tuczyły bo nadal spożywanych kcal nie było wiecej niż spalanych
                                    • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:25
                                      35wcieniu napisał(a):


                                      > Odnosisz się do wpisu o poznaniu tego zwyczaju na studiach. Śmiem przypuszczać
                                      > że 99,9% ematek nie znała w czasach nastoletnich żadnego Francuza, z którym roz
                                      > mawiałaby o zabielaniu zupy.
                                      > Same ignorantki.

                                      OJP. Nie tylko znajomość kulinarnych sekretów jest w narodzie bardzo słaba, ale jak widać czytanie ze zrozumieniem też poszło mocno na psy. Trzeba chyba jak golden retrieverowi rozłożyć na części.
                                      Otóż, Francuzi podnieśli kulinarną wiedzę wielu pokoleń do sztuki, więc jak ma się wątpliwości, to można tam sprawdzić. Ale to nie znaczy, że tradycja dobrej kuchni związana ze śmietaną nie była znana w innych częściach świata, zwłaszcza tam, gdzie śmietana należała do popularnych produktów.
                                      Więc ciesz się, że miałaś obeznaną z kuchnią babcię (jeżeli miałaś), bo jak widać cała masa ludzi wychowała się w bardzo smutnych warunkach. Nie dotyczy tylko kuchni.
                                      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:49
                                        Tez mnie zastanawia gdzie ona się uchowała...
                                      • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:17
                                        No i wracamy do zeszytu teściowej mariolki.

                                        Wszystkie ciasta na margarynach.
            • fogito Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:52
              Lensistwo jest największym problemem.
            • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:12
              netlii napisała:


              > O ile się nie ma obciążeń ze sztuki kulinarnej PRL czyli zupka na tłustej śmiet
              > anie, zasmażki, w zupie moich dziadków to i w latach 90. jeszcze wyspy skwarecz
              > ek pływały...

              No i co z tego? Gotuję grochówkę na tłustym boczku i prawie do każdej jarzynowej dodaję creme fraiche, to jeszcze bardziej tłuste niż śmietana. Nigdy nie miałam nadwagi. Nie mam jednak w zwyczaju zeżarcia paczki czipsów do wieczornego winka, którego też nie piję.
            • aandzia43 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:37
              netlii napisała:

              > borsuczyca.klusek napisała:
              >
              > > W Polsce nadal można kupić w miarę tanio warzywa i zagotować gar zupy. Ty
              > lko to
              > > wymaga czasu i ogólnie jest niestety upierdliwe.
              > >
              >
              > O ile się nie ma obciążeń ze sztuki kulinarnej PRL czyli zupka na tłustej śmiet
              > anie, zasmażki, w zupie moich dziadków to i w latach 90. jeszcze wyspy skwarecz
              > ek pływały...


              Spokojnie, śmietana ma od 150 do 300 kcal w 100 ml, zalezy czy kwasna czy słodka. Ile to jest dodatkowych kcal na kilkulitrowy gar zupy jeśli dodasz kubeczek 200 ml? Można oczywiście dodać pól litra śmietany 30% na 5 litrów zupy, ale przyznam że jakem wychowana w głębszym PRL-u tak się z czymś takim nie spotkałam wink Żadna z moich tradycyjnie gotujących babć ani cioć niczego takiego nie serwowała, na stołówkach też się z tym nie spotkałam.
        • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:27
          Proszę cie nie jestesmy USA. Nadal mozesz po pierwsze kupić podstawowe skąłdniki nie tak drogo po drugie nie trzeba ciągle jeśc.
          Znane mi dzieci z nadwagą zwyczajnie ciągle jedzą. Po pół godiznie od sniadania juz jedzą i tak ciurkiem do obiadu....
          Napoje słodzone, kompociki cały dzien.
      • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:11
        srubokretka napisał:

        > To samo powiedzialo mi kilka osob, ktore wrocilo z wakacji w PL.
        > Dobrobyt.


        Żaden dobrobyt. Kultura obżarstwa. To co innego.
        Dobrze ktoś napisał wyżej, że rodzice nie dopuszczają, by dziecko było głodne. Moi nastolatkowie w szkole pragnienie i głód muszą zaspokajać NATYCHMIAST. Zero odraczania. To dramat i dotyczy nie tylko jedzenia i tuszy. Pamiętam jakieś badania - na sukces mają większe szanse ci, którzy potrafią odroczyć nagrodę. Teraz to wyjątki.
        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:07
          Otóż to. Moja mama ciągle pyta moją córkę czy nie jest głodna. Albo po prostu proponuje jedzenie mówiąc "no zjedz, bo będziesz głodna". No to będzie! Nic jej się nie stanie! Przyjdzie wtedy, powie, że jest głodna, zrobimy posiłek. Od tego się nie umiera smile

          Ja zawsze podziwiam w jaki sposób moja córka je te niewielkie ilości słodyczy, które dostaje. Dzieli na milion kawałków a potem delektuje się godzinę. Moja mama na to "co ty tak dziecku żałujesz? Zobacz jak się męczy! Daj jej więcej po prostu!".
          Ona się wcale nie męczy. Ona ma godzinę przyjemności z dwiema kostkami czekolady.
          • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:58
            Ja zawsze podziwiam w jaki sposób moja córka je te niewielkie ilości słodyczy, które dostaje. Dzieli na milion kawałków a potem delektuje się godzinę. Moja mama na to "co ty tak dziecku żałujesz? Zobacz jak się męczy! Daj jej więcej po prostu!".
            Ona się wcale nie męczy. Ona ma godzinę przyjemności z dwiema kostkami czekolady.


            Piękne🙂. Oby wiecej takich dzieci. I dorosłych.
            • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:17
              Mój mąż tak je. I jest to ok-bo ja swoje zeżre od razu i jeszcze udaje mi się wysepic od niego🤪
              • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:00
                No właśnie ja też zjadam raz dwa, ewentualnie wysmaruję czekoladą podniebienie przez moment 😜
                A ona bierze te mini kawałki, ssie, miętosi w buzi, a to wszystko w takiej błogiej ciszy 😁
                Ostatnio nauczyła tego koleżankę, która też dołączyła do rytuału po tym jak kilka razy raz dwa wciągnęła swoją kostkę czekolady a potem siedziała i patrzyła na tę moją Krysię jak ciumka z zachwytem swoje drobinki.
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:09
            jest taki rysunek mama woła okna dziecko " Wooooooooooojtek do domu!!!". A co głodny jestem? Nie, śpiący.
            • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:26
              🤣
              Załóż czapeczkę, BO CI ZIMNO! 😜
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:13
                NO dokładnie.
                Dzieci nie czują już ze im za zimno, za ciepło, ze są głodne czy spragnione
                Nawet wysikać się trzeba przed wyjściem
                • gru.u Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:52
                  Wręcz przeciwnie - to kiedyś była moda na karmienie na godziny (moja mama wpadała wciśnie na myśl że miałaby o 2 nie podać zupy, dziecko musi jeść regularnie) plus koszmarny zwyczaj „nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz”. I sikanie na gwizdek bo trzeba odpieluchować jak najszybciej. Teraz jest dużo więcej takiego podejścia bliskosciowego, nakierowanego na potrzeby dziecka i ich rozpoznawania przez nie samo. Oczywiście nie wszędzie ale jest.
                  • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:35
                    W naszym pokoleniu jest podejście bliskościowe, ale co robią babcie? Babcie karmią łyżeczką 9 latka albo podsuwają pod nos co chwilę smakołyki. Przynajmniej te, które znam 🙄
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:24
                    Nadal to jest. Nadal dzieci są karmione co pół godziny. Dzieciak w wózku wiecznie ciamkający a to chrupeczki a to bułę...zeby nie marudził.
                    Skadś ta nadwaga u dzieci jest. Masa dzieci je bardzo duzo miedzy posiłkami, w efekcie nie zjada posiłku, nie przyjmuje odpowiendio bałka...i znowu jest głodna i znowu je.
                    • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:25
                      Ja znam matkę dla któej bliskosciowe macierzyństwo to bóstwo ale tez wieczne karmienie dzieci. Ciagle im coś pod nos podtyka. Tam babcia próbowała tłumaczyc, ze dziecko 6 letnie ma zjesc 3 posiłki...i doupa
                      Sorry ale te babcie karmią na codzien te tyjące na potęgę dzieci?
    • cottonrose Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:52
      Najwyrazniej wszyscy dbaja o budowanie wiezi rodzinnych.
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,178903640,178903640,_jakosciowy_czas_z_dzieckiem.html

      Bo najwyrazniej MD jakos specjalnie to tego usposabia, co zgodnym chorem nie tak dawno ematki twierdzily.
      A kto nie zre w Macu to dorobkiewicz i snob...
      • angazetka Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:55
        A jak ktoś idzie z dzieckiem do Maca, to "żre".
        • cottonrose Re: Epidemia otyłości 21.07.25, 23:58
          Wszem, albowiem to cos, co podaja w tego typu przybytkach nie nadaje sie jedzenia. Ostatecznie do zezarcia jak z glodu sie omdlewa i zywcem nic innego nie ma.
      • marzenka12 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:14
        Na pewno Maklowicz, Kuroń, Gessler, Nowak, Sheller, Bikont cale życie żarli w Maku
    • pupu111 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 02:27
      Ja też wlasnie jestem i potwierdzam. Ale jeszcze widać jedną rzecz, kiedyś było widać bardzo dużo ludzi młodych, o ładnej sylwetce i opalonych, a teraz sie jezdzi na kilka dni czy weekend, a kiedys norma byly dwa tygodnie i moze to dlatego?
      • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:00
        Ale ze nieopaleni, czy niemłodzi?
        • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:20
          Kiedyś gdy miałam 20-30;lat to wstydziłam się nosić krótkie spodenki czy strój kąpielowy z powodu celulitu (nie miałam nadwagi,dużo jedzilam na rowerze a i tak miałam), bo moi rówieśnicy wtedy w większości byli bardzo szczupli, zgrabni bez celulitu. Teraz patrząc na młodych mimo, że dobiegamy 50tki nie mam żadnych kompleksów, a z 5kg ostatnio przytyłam (BMI nadal w normie ,69kg,171cm ).
          A ten mój szok wynika też z tego, że u mnie w pracy w moim zespole na 22 osób tylko 4 mają nadwagę( jedna dosc spora, reszta to nadwagę ale jeszcze nie otyłośc) kilka kobiet ok 7 ma wręcz rewelacyjną figurę. I dodam, że to zespół ludzi głównie 40+. Najmłodsza osoba ma 35 lat.
          Wyjazd ten dał mi do myślenia, że muszę zacząć dbać o siebie, bo Ci wszyscy otyli też pewnie zaczynali od prztycia 5kg I zmiany ubrań z 36 na 38 czy 38 na 40 a później już szło z górki.....
    • astomi25 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 06:07
      Tak, tez potwierdzam niestety uncertain

      Ja wiem, ze sa osoby otyle, bo sa chore.
      Ale nie wierze w chorobe calej rodziny. Tata brzuch jak w dwudziestym miesiacu ciazy, mama nie lepsza.
      A obok dzieci na oko 7 i 12 letnie. Starsze juz prawie jak mama.
      Na plazy nie grali w siatkowke. Jedli chipsy i pili cole, nawet ten 7 letni chlopiec.

      Od przechodzacego sprzedawcy kupili lody.
      Wiecej nie widzialam, bo sobie poszlam.

      Niestety w wiekszosci przypadkow otylosc to nadmiar kalorii i smieciowe zarcie.
      • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:34
        Ostatnio byłam z dzieckiem u lekarza, nasza poradnia sąsiadowała z gastroenterologiczną. Jedna mama po wyjściu swojego dziecka z problemem z wagą głośno odczytywała zalecenia co do diety, komentując, że to zalecenia dla dorosłych (było tam coś bodajże o piwie czy alkoholu). Mama też miała problem z wagą. Tato również tracił formę, choć mniej niż mama.

        Kiedyś byłam natomiast nad jeziorem i pewna scenka wręcz mnie zabolała. Mama nie wiem, z piątkę dzieci miała. Dzieci chyba były w miarę w normie, może i mama w normie (siedziała, dziecko przy piersi, jak to ocenić?). I rugała jedno ze swoich dzieci, to najtęższe, że jest grube. Dzieciak miał w ręce loda. Za swoje kupił?

        Wsparcie jest ważne. Wsparcie rodzica dla dziecka najważniejsze.
    • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:25
      Śmieszy mnie ta konstatacja. Bo pamiętam dobrze, byłam w Dźwirzynie chyba, córka miała trzy lub cztery lata, czyli ponad 20 lat temu i byłam oczywiście szczupła, młoda i piękna, zostało i, i na plaży było małżeństwo mniej więcej w podobnym wieku jak ja i mąż. Obydwoje szczupli, my szczupli. I to było śmieszne zdarzenie, bo facet popatrzył wokół i jedynymi szczupłymi osobami dorosłymi byliśmy my czworo. I to było widać w tym porozumiewawczym spojrzeniu, możecie się śmiać. Reszta plażowiczów nie z nadwagą, a wręcz z otyłością. Tłumaczyliśmy sobie to wtedy z mężem, że bidoki jeżdżą do takich kurortów, a odstawieni, szczupli i piękni jeżdżą do lepszych, może nawet zagranicznych. Bo na codzień w mieście aż tak wielu otyłych osób nie spotykaliśmy.
      • angazetka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:38
        A śmieszne w tym było co?
        • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:02
          Śmieszne jest mówienie, że kiedyś było inaczej. Nie było. W każdym razie nie kilkanaście lat temu.
          • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:22
            Mam.zdjecia sprzed 20 lat i nie, plagi otylosci wówczas nie było. Może trafiałam w lepsze miejsca, na tych szczupłych bez kasy.....
            • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:38
              Ustalmy jedno, piszemy tu o plaży nad polskim Bałtykiem teraz i kilkanaście lat temu. Nie o albumach ze zdjęciami klasowymi.
              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:13
                Z córka byłam, w ciąży z synem.. Nie bylam nastoletnia matka.
            • bmtm Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:52
              Z podstawówki i liceum przypominam sobie na szybko przynajmniej pięć otyłych koleżanek.
              Może to kwestia regionu (Śląsk), ale otyłych dziewczyn to ja się naoglądałem w młodości.
              • bmtm Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:54
                I były to dziewczyny ewidentnie grube, a nie z jakąś wysublimowaną nadwagą. Pewnie wyciągając stare zdjęcia okazałoby się, że drobną nadwagę miało kilka więcej.
          • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:22
            Oczywiście,że było szczuplej kilkanaście lat temu.
            • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:37
              Oczywiście nie.
          • snakelilith Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:29
            alpepe napisała:

            > Śmieszne jest mówienie, że kiedyś było inaczej. Nie było. W każdym razie nie ki
            > lkanaście lat temu.
            >

            Kilkanaście lat temu, to dla mnie praktycznie wczoraj. Dlatego większej różnicy nie zobaczysz. Ale spójrz sobie może na zdjęcia z plaży w latach 70 tych i 80 tych i porównuj to z dzisiaj.
            Dla lepszego zwizualizowania i by nie było, że chodzi o kobiety. Na pierwszym zdjęciu panowie na plaży Morza Północnego w latach 70 tych. Na drugim typowe aktualne męskie sylwetki.
            • alpepe Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:37
              Miałam się wpisać we wspomnieniach z PRL, ja kojarzę grubych krewnych z rodziny ojca, wszystko ze wsi, rolnicy i chłoporobotnicy. Pamiętam skrajnie otyłe ciotki, jedna taka żyje do dziś, ale nie chodziła praktycznie z wielkiej otyłości, no, nie monstrualnej jak w USA, od trzydziestu lat do miasta, tylko z laską czy dwoma po obejściu. Z rodziny matki siostra babci też była gruba. Na dodatek ta siostra babci karmiła córkę mojej kuzynki, ale nazywałyśmy ją moją kuzynką, bo dwa lata ode mnie tylko młodsza, w ten sposób, że ją unieruchamiała w krzesełku i jak dziecko odwracało głowę, to pchała z drugiej strony żarcie, tuczyła jak gęś. Skutkiem tego kuzynka była grubym dzieckiem. Na szczeście o silnej woli i w wieku 12 lat się sama odchudziła. Wiedziała, czego chce od życia, chciała na medycynę, brała korki już w podstawówce i jest lekarką. Ale nie każde pasione jak gęś na tucz dziecko ma tak niezwykłe zaparcie.
              Nie, ja kojarzę z Małopolski, pod Częstochową, z Zagłębia i ze Śląska osoby z dużą nadwagą. I w rodzinie mojego ojca, wiejskiej, owszem, młode pokolenie było szczupłe, ale ci po 40 wszyscy z nadwagą, mężczyźni szczuplejsi, kobiet grubsze. Czego nie bylo według moich wspomnień? Szczupłych z tyłu facetów z piłką lekarską w miejscu brzucha z przodu. Ludzie byli tacy krzepcy raczej, równiej grubi.
      • pupu111 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 01:42
        Nad morzem dopiero widac te nadwage, jak sie ludzie porozbieraja, zwlaszcza panowie. W miescie sie chodzi ubranym, w dobrze dopasowanych ciuchach.
    • ankaskakanka2008 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:47
      Uzupełniając wypowiedź kogoś powyżej o PRLu chcę przypomnieć, że wtedy - poza spożywczą mizerią - rzadko kto miał samochód, a komunikacja miejska robiła co chciała. Latało się na piechotę, bo jak miałam czekać niewiadomo ile na autobus, żeby przejechać 2 czy 3 przystanki, to wolałam iść.
      Teraz znam takich, co na róg własnej ulicy po drożdżówkę jadą autem.
      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:28
        To fakt. Ja mieszkam w małym mieście i tu komunikacja od zawsze była bez sensu - starsi ludzie na cmentarz czy targ mogli podjechać, ewentualnie na 6 do roboty pasowała, ale żeby na co dzień korzystać to nie. Więc się latało pieszo. Po szkole na podwórko. Do koleżanki pieszo, często naokoło żeby przy okazji pogadać, rowery, basen itp. Nie kojarzę nikogo ze zwolnieniem z wf.
        Chodziły już małe dzieci - do przedszkola i z powrotem. Teraz wszędzie samochodem.
        Pamiętam, że jak byłam dzieckiem, to coniedzielną rodzinną rozrywką byl spacer - do lasu, do parku, po kilka kilometrów.
        Teraz większość ma dużo mniej ruchu, plus latwy dostęp do taniej żywności oraz odzieży (to też nie jest bez znaczenia). A potem bardzo trudno jest się ogarnąć ...
        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:07
          To prawda. Teraz mało kto zrobi te 10 tysięcy kroków, a jak byłam mała to wszędzie się chodziło. Dziś ludzie z osiedla dzieci wożą do szkoły samochodem, chociaż jest położona w odległości spaceru...
          • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:13
            Moi rodzice kupili samochód jak ja kończyłam studia. Nikt mnie nigdzie nie podwoził w związku z tym. 🙂 Takich dzieciaków jak ja miałam w swoim otoczeniu mnóstwo. Chodziliśmy my i rodzice. Zabawy podwórkowe też były oparte głównie na ruchu.
    • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 07:59
      Fajnie, że jak byłam nad morzem w tym roku to ci otyli pochowali się. Owszem ludzie różni, starsi, młodsi, szczupli, z nadmiarowymi kg, ale zebu aż zakrzyknąć plaga otyłości to nie.
      • milla7605 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:25
        Gdzie byłaś? W jakim okresie?
        Jestem teraz nad Bałtykiem i uwierz prawie każda rodzina boryka się z otyłością przynajmniej 1 członka. No chyba, że mamy inne pojęcie otyłości....
        • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:38
          Byłam nad zatoka Gdańska poerwsza połowa lipca.
          Ale faktycznie plaza do spacerów i nie przyglądał się az tak, żeby widziec ile kg ludzie mają na sobie i ile zjadają. Jednak nie zakrzyknęła przy wejściu ojej wieloryby na plaży...
          Za to panów pijanych wyciąganych na siłę przez ratowników widzialam kilku.
          • alex_vause35 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:22
            A ja widziałam sporo wyraźnie grubych osób, o wiele młodszych ode mnie, z dziećmi.
            Sporo też normalnie szczupłych.
            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:16
              Ufff byli szczupli😀
        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:08
          Jeśli to Gdańsk lub Sopot to obserwacje są faktycznie inne niż gdy się spojrzy na wczasowiczów z obszaru Gąsek czy Mielna...
        • taki-sobie-nick Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:03
          milla7605 napisała:

          > Gdzie byłaś? W jakim okresie?
          > Jestem teraz nad Bałtykiem i uwierz prawie każda rodzina boryka się z otyłością
          > przynajmniej 1 członka. No chyba, że mamy inne pojęcie otyłości....

          Dobra, zdefiniuj, czym ona jest dla ciebie.
    • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 08:19
      To prawda, Polacy coraz bardziej tyją, bo system w Polsce nie jest projektowany pod zdrowie, tylko pod zysk, a zdrowy klient słaby klient. Otyli, schorowani ludzie to efekt rodzimego turbokapitalizmu czerpiącego z wzorców amerykańskich.
      • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:26
        Coś w tym jestem. Wiele lat temu słyszałam o olbrzymich amerykańskich porcjach - teraz tak jest u nas. Zazwyczaj wystarcza zjedzenie połowy porcji, żeby zaspokoić głód. Uważam, że państwo powinno wymóc na gastronomii proponowanie porcji dwóch wielkości - tak aby klient mógł dostosować ilość jedzenia do własnych potrzeb. Mniej by się jadło i mniej by się marnowało.
        Dzieci przyniosły ostatnio do domu paczki - pyszne, jak sprzed pół wieku. Zjadłam pół - bo te paczki były monstrualne, pyszne, ale paczki-wieloryby. W domu łatwo dzielić na połówki, poza domem trudniej.
        Pan. W parku proponuję pajdę ze smalcem. Jestem chętna, uwielbiam. I co widzę: kromka jest tak gruba, że wydaje mi się, że nie jestem w stanie rozdziawić gęby dość szeroko.
        Do tego dochodzi picie przed posiłkiem oraz w trakcie. Babcia lekarka wytresowała mnie : popijać nie wolno. Bo trzeba żuć. Powoli i starannie. Wydaje mi się, że często nie żyjemy - połykamy w pośpiechu, popijając.
        Można by jeszcze długo.
        • dreg13 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:37
          Wez lody, ile co roku płaczu, że gałka loda taaakaaa droga.

          W mojej cukierni gałka kosztuje 10 zł. Bez problemu łączą smaki i dokładnie wczoraj byłam z dziecmi. Wzięlismy po 1 gałce, 30 zl. Pan dwa razy nakładał, każdy miał po 2 smaki, a pół gałki odpowiadało 1 gałce sprzed kilku lat. Czyli wychodziło… 5 zł za gałkę. Po zjedzeniu byłam pełna i nie chciałam więcej.
          I teraz warto poszukać w sieci, ile waży standardowa gałka loda. Google pokazuje, że… 50-80 gramów.
          Jeszcze przeszukałam stare wyniki, z których wychodzi, że gałka to mogło być zaledwie 25 gramów! 25-50-80.
          I lody takie drogie, tak strasznie podrożały. A dziecko płacze, jak dostaje tylko jedną gałkę, trzeba dwie (mieszkam przy cukierni, widzę ile ludzie biorą). Czyli 20 lat temu dwie gałki to mogło być 50 gramów, a teraz 160.
          • dreg13 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:45
            Przysięgam, pamiętam takie lody w 1993 roku.https://rustykalneuchwyty.pl/media/catalog/product/cache/3/thumbnail/x600/e9c3970ab036de70892d86c6d221abfe/t/a/tabliczki-metalowe-vintage-4109.jpg
            • bmtm Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 09:00
              Były takie. Bralo się po 4 małe gałki do jednego wafelka.
          • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:24
            Dlatego nie jem lodów częściej niż 2-3 razy w sezonie. Tym bardziej że nie wszyscy chcą dzielić na smaki.
          • chicarica Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:12
            Ja mam wrażenie że kiedyś tych gałek jadło się więcej naraz. Nie wiem, może to tylko ja i moja rodzina. Teraz zjem 1, max 2, z większą ilością nawet nie chce mi się babrać bo zanim zliżę z góry to dół się roztapia i taka to robota. Kiedyś potrafiłam 4-5, 3 to było minimum. I ludzie też tak brali.
            • pyza-wedrowniczka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:16
              Te gałki kulkowate kiedyś były moim zdaniem 2x mniejsze niż obecne porcje.
            • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:46
              chicarica napisała:

              > Ja mam wrażenie że kiedyś tych gałek jadło się więcej naraz.... Kiedy
              > ś potrafiłam 4-5, 3 to było minimum. I ludzie też tak brali.
              >

              Bo były 3 razy mniejsze, juz ktos podawal w tym watku gramaturę tamtych gałek i obecnych...
              • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:47
                O, "I teraz warto poszukać w sieci, ile waży standardowa gałka loda. Google pokazuje, że… 50-80 gramów.
                Jeszcze przeszukałam stare wyniki, z których wychodzi, że gałka to mogło być zaledwie 25 gramów! 25-50-80."
                • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:18
                  Właśnie. Tak samo jest z ciastkami, porcjami tortów, właściwie z czym zechcesz. Wczoraj kupiłam w barze dwa sznycle, dzisiaj jeden zjadłyśmy z mamą po połowie, na jutro drugi. A jednak kiedy jakiś czas temu na wykładzie w Instytucie Żywności i Żywienia usłyszałam, że wielkość kotleta powinna odpowiadać (powierzchnia) kostce mydła - i to takiej tradycyjnej- byłam zaskoczona.
              • chicarica Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 13:19
                Ołkej. Nie jadłam już dość dawno lodów w gałkach, ale jak parę lat temu jadłam w tej samej cukierni z dzieciństwa to gałki były takie same.

                Faktycznie jak kiedyś w Chorwacji skusiły mnie takie piękne lody i poprosiłam o 2 gałki (spodziewałam się takich gałek jak w Polsce) to była to przeogromna porcja którą ledwo dało się opchnąć.
        • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:39
          Tak, jak napisałam w odpowiedzi niżej, ma również miejsce spektakl hipokryzji w kwestii propagowania ruchu jako podstawy zdrowia. Cała infrastruktura drogowa jest projektowana z myślą o pojazdach - w ogóle nie dba się o pieszych, są systemowo rugowani z przestrzeni. Jeżdżący (czyli kupujący pojazdy, serwisujący je, wytwarzający swoim przemieszczaniem się PKB, a więc pożyteczni dla systemu zorientowanego na zysk) mają coraz lepsze autostrady, jezdnie - i pozwolenie na zastawianie chodników dla pieszych. Rowerzyści mają porządne ścieżki. Hulajnogisci prują jak szaleni po chodnikach i im wolno - Pieszy na własnych nogach, choć najbardziej eko i prozdrowotny, jest pariasem systemu. Ciekawe, dlaczego. Moim zdaniem: systemowi nie zależy na zdrowiu ludzi, tylko na tym, by kupowali produkty i usługi przyczyniając się do wzrostu PKB. Pieszy nie jest tu dobrym klientem, więc jest systemowo zniechęcany do swej prozdrowotnej postawy. Lepiej, żeby się stale woził, tył, chorował - ale płacił!
          • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:11
            Rowerzysta też się rusza. Spacerowanie po mieście aż takie zdrowe nie jest.
            (Sporo chodzę, ale od wiosny do jesieni wolę rower).
            • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:20
              Tylko teraz zwykłe rowery wypierane są przez różne elektryczne pojazdy, na których człek się nie rusza.
              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:02
                Ja tylko...
                To nie jest tak, że ludziska przesiadają się na rowery, hulajnogi i do aut, bo chodników brakuje.
                • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:15
                  Postawiłaś tezę, wypadałoby dodać argumenty...
                  • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:16
                    Powaznie?????
                    • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:16
                      Nie, żartowałam.
                      • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:31
                        Napisze Ci tak. Część ulic z centrum mojego miasta została przerobiona na deptak. Inna organizacjia. Nie znam miejsca, gdzie powstała ścieżka rowerowa lub ulica bez kładki dla pieszych. Ludzie jeżdżą masowo autami bo szybciej, większą swoboda niż w zbiorkomie. A zbiorkomem bo szybciej niż pieszo.
                        Powaznie ludzie zakupili auta i rowery bo polikwidowali chodniki? Albo bo chodzenie chodnikiem smiertelnie niebezpieczne?
                        • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:41
                          W Warszawie tak, mnóstwo ludzi z niepełnosprawnościami czy z małymi dziećmi rezygnuje z poruszania się pieszo chodnikiem, bo to niewygodne i niebezpieczne. Chętnie by się przeszli ten kawałek, ale wolą wsiąść w samochód - nie z powodu spieszenia się, tylko z powodu tego, że gdy zostaną pieszymi, to a/ nie przejadą wózkiem przez zastawiony samochodami chodnik i będą musieli wkraczać z dzieckiem na jezdnię albo w zakupkane pieskami trawniki lub zarośnięte pobocza. Spacer robi się antypatyczny i ryzykowny.
                          • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:37
                            Trochę demonizujesz. Zastawianie samochodami to problem, ale dopóki nie spadał śnieg i nie miałam ryzyka zwalenia się czapy śnieżnej na łeb czy oberwania soplem lodu nie wchodziłam na ulicę. Sprzątanie po psach idzie dużo lepiej. Zarośniętych poboczy nie kojarzę, ale rozumiem, że miasto duże. Obecnie największym problemem rzeczywiście są hulajnogi i dostawcy, przy czym to znów nie dotyczy większości - kupa ludzi uważa na innych. Inna sprawa, że problemem jest zawsze napatoczenie się na tą jedną.

                            Tutaj pozostaje pytanie, co władze z tym robią, dlaczego znów nic i dlaczego będą się za to zabierać tak długo (bo w końcu się zabiorą)?
                            • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:30
                              Organizacja ruchu na kolosalne znaczenia, doświadczam tego od lat na ulicy, przy której mieszkam. Kiedy ram się sprowadziłam, przejechano właśnie kolejne dziecko idące do szkoły. Mieszkańcy postulowali światła na początku i na końcu osiedla. Odmówiono. Na początku lat 90 musiałam przez tę ulicę przechodzić z wózkiem, psem i moją babcią 90 plus. I naprawdę umierałam ze strachu.
                              Potem zrobiono wysepki - chwilacwytchnieniavi ułatwienie. Jakiś mędrzec zadzwonił do lokalnego radia z wrzaskiem: jakim prawem robi się wysepki spowalniające ruch na drodze przelotowej!!!!! On chciał przelatywać środkiem naszego osiedla.
                              Potem zrobiono światła tak jak prosiliśmy 20 lat wcześniej.
                              A ostatnio poprowadzono tramwaj (jest tak cichy, że mając sypialnie od strony ulicy nie doświadczam najmniejszego dyskomfortu z jego powodu), są światła co 100 metrów, garby, dodatkowe przejścia dla pieszych. Ruch jest bardziej płynny niż dawniej, jego organizacja sprzyja - uprzejmości. Naprawdę. Dzięki tym zmianom jestem po prostu dumna z mojego miasta - bo to się dzieje nie tylko koło mnie, ale w różnych miejscach. Stopniowo, powolutku, do przodu ❤️
                            • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:02
                              Najwyższy czas ucywilizować kwestię ciągów komunikacyjnych i sprawić, by (sic!) chodniki służyły do chodzenia. By były dla pieszych. Bo aktualnie są rodzajem jezdni dla rozmaitych pojazdów tudzież parkingu.
                              Pieszy jest na takim chodniku "ostatnim w porządku dziobania": nie może sobie spokojnie iść, słuchać ulubionej muzyki, wyluzować, bo co i rusz ktoś na niego dzwoni nakazując ustąpienie z drogi. "Z drogi śledzie, bo panisko jedzie" - i pieszy jest tym śledziem, który nie może sobie płynąć prosto i spokojnie, tylko cały czas ma być czujny i ustępować, uchylać się, unikać - słowem: survival a nie spacer.
                              • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:20
                                Powinnam w wątku o rowerach w mojej gałęzi z kobietazlolnocy ale tu też pasuje.
                                Kończące się nagle ścieżki rowerowe. Tu przynajmniej włodarze miasta zezwolili na jazdę rowerami na chodnikach ale ekhm..trochę ryzykowne -dużo rowetow dużo ludzi
                                • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:34
                                  A przy Towarowej w Warszawie jest wielki chodnik0nie chodnik z wydzielonymi nader niewyraźnie strefami dla rowerów i dochodzi tam do szalonego i niebezpiecznego miksowania się: pieszych, rowerzystów, hulajnogistów - Armagedon!
                                  Szkoda, że nie mam zdjęć.
                              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:25
                                Gdzie mieszkasz???
                                • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:37
                                  ul. Ćwiartki 3/4, Wrocław
                                  • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:32
                                    brubba napisał(a):

                                    > ul. Ćwiartki 3/4, Wrocław
                                    Paździochowa?
                                    • brubba Re: Epidemia otyłości 28.07.25, 07:42
                                      Helena, we własnej osobie!
                                      smile
              • danaide2.0 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:24
                Nie wiem, czy rowery są wypierane. Po prostu jest dużo więcej ludzi na różnego rodzaju dwóch kółkach (a nawet na jednym), realizujących różne cele.

                Miałam rower w Warszawie już 20 lat temu i było tych rowerów i rowerzystów po prostu mniej. W dodatku panowała moda na "górale", ja miałam starą damkę - wtedy obciach, dziś już nie. Choć może nie ogarniam rowerowej bańki.
        • alex_vause35 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:24
          No i bardzo dużo się je teraz nie w domu.
          Porcje większe, nie wiadomo, na czym to robione w sumie.
    • sattwaguna Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:35
      OHO. I mamy rytualny gruby pościk z plaży.
      Chude ekspertki od otyłości będą się ekscytować w 300 postach o tym, że jak to tak można, one by nigdy, ludzie nie dbają tyją i generalnie są gorsi.

      No i że powinni COŚ z tym zrobić bo one są taaakie zaniepokojone. Bo przecież to jest takie proste i durni lekarze się nie znają i coś tam gadają o skompilowaniu tej choroby. A przecież chuda laska wie, że to nie choroba bo ona w życiu schudła dwa razy 3 kilo wie jak to działa i nikt jej nie będzie mówił, że się nie da.
      Plus: mnie tam nie obchodzą grubasy ale jakimś przypadkiem mogę co do szczegółu powiedzieć co, kto i w jakiej częstotliwości zjadł. Ale to jak wiadomo tylko z życzliwości.

      i jeszcze ojojoj ojojoj co roku to samo zdziwenie - chuda laska dziwi się światu. Moje jakbyście więcej jadły to by wam pamięć lepiej działała.


      • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:04
        Te dziwiące się laski pokazujące i wygrażające paluszkiem tym niemądrym, niedobrym otyłym to właśnie idealna realizacja planu systemu: napuszczać ludzi na ludzi, by jedni drugich winili i w ogóle lokowali problem w ludziach, a nie w systemie.

        Jeden z wielu przykładów, jak antyzdrowotnie zorganizowana jest codzienność życia w Polsce.

        Systemowo ogranicza się obywatelom korzystanie z najprostszej, najzdrowszej formy przemieszczania się, jaką jest chodzenie. Piesi są traktowani okropnie. Infrastruktura drogowa projektowana jest dla samochodów, rowerów i pojazdów elektrycznych, ruch pieszy się eliminuje poprzez skrajne zaniedbanie praw pieszych.

        Najczęstszy układ: jezdnia dla samochodów, tuż przy te pełnej spalin jezdni chodniczek dla pieszych, na którym też parkują samochody, więc często nie sposób przejść, po tym chodniczku. Mkną nim też rozpędzone hulajnogi i rowery zagrażające zdrowiu i życiu pieszego. Dalej, w głębi terenu i dalej od spalin, bez przeszkód terenowych biegnie ścieżka rowerowa. Kto jest pupilkiem projektantów ruchu, kto pariasem?

        Tak, to pieszy jest najbardziej narażonym na niewygody i niebezpieczeństwa uczestnikiem ruchu. Sygnał od systemu: Nie należy być pieszym. Należy być użytkownikiem pojazdów, kupić te pojazdy, serwisować, niech się kręci pieniądz, a nie ludzkie nogi...
        • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:31
          Masz rację, dlatego nie lubię Warszawy, bo jest miastem zbudowanym dla samochodów, nie dla ludzi. Podobno się to zmienia na lepsze.
          U mnie w mieście się zmienia, ale kto wie - ostatnia poważna kandydatka na prezydentkę (poważna bo weszła do II tury) obiecywała likwidację przystanków wiedeńskich.
          • gorzka.gorycz Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:34
            No błagam. Po Centrum nie da się obecnie normalnie jeździć, została zdemolowana komunikacyjnie przez obecną ekipę.Najlepszy jest argument, że na Marszałkowskiej są za wąskie chodniki i dlatego biznesy tam upadają. Nie z powodu gigantycznych opłat, tylko za wąskich chodników.
            • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:53
              A to prawda z tymi opłatami. To też wygasza zdrową, naturalną strukturę miasta, z ciągami handlowo-usługowymi i restauracjami - i wszystko to idzie do wielkich galerii z wielkim kapitałem, a nie do zwykłych mieszkańców miasta mających swe drobne biznesy w dostępnych cenowo lokalach.
              System mówi: ma nie być ludzi chodzących po ulicach tętniących życiem i ofertami, tylko mają być podjeżdżający do galerii i tam sobie jeżdżący ruchomymi schodami. Bo galerie robią większe PKB.
          • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:47
            Warszawa komunikuje mieszkańcom: woź się wszędzie samochodem, a potem wydawaj pieniądze na siłownię - w ten sposób najlepiej wystymulujesz PKB.
          • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:21
            Wręcz przeciwnie, jest mnóstwo miejsc do spacerowania, dużo zieleni, niezła infrastruktura rowerowa
            • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:34
              Przecież nie chodzi o wydzielone „miejsca do spacerowania”.
              Ale fakt, słyszę, że się przebudowuje ulice, chwała Trzaskowskiemu 🙂
              • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:10
                Tak jest! Spacerniakom mówimy NIE!
                • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:29
                  Może inaczej...Polska to nie tylko Warszawa.
              • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:40
                Nie są wydzielone do spacerowania, bo możesz nie tylko spacerować. Ale jest to miasto bardzo przyjazne pod tym względem, a piszę to jako osoba bez samochodu
          • skumbrie Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:35
            >Masz rację, dlatego nie lubię Warszawy, bo jest miastem zbudowanym dla samochodów, nie dla ludzi. Podobno się to zmienia na lepsze.

            Idea;ny przykład: nie znam się, ale się wypowiem tongue_out
            • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 18:49
              A konkretnie?
              Te ulice z wielopasmowymi jezdniami, że trzeba zasuwać długi kawał, żeby przejść na drugą stronę, to dla kogo? Że ulica staje się jednostronna, bo właściwie nie widać, co tam jest po przeciwnej stronie, to dla ludzi?
              Powtarzam: mówią mi, że krok po kroku to się zmienia. Brawo.
              • skumbrie Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:04
                Warszawa jest doskonale skomunikowana, a jednocześnie można po niej chodzić kilometrami. Nie trzeba w tym celu pchać się na spacer w okolice wielopasmowej jezdni.
                Ale złej baletnicy... wink Pyk, każda wymówka do niechodzenia jest dobra.
                • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:01
                  To nie jest wymówka, bo już w Warszawie od lat nie mieszkam. Ale bywam. To nieprzyjazne miasto, chociaż coraz ładniejsze i zmienia się na lepsze. Ale zaprojektowane w czasach stalinowskich centrum póki co jest jakie jest.
                  • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:21
                    Naprawdę wiele jest do zrobienia i do uładzenia w kwestii różnych ciągów komunikacyjnych w stolicy.
                  • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:40
                    Ale Warszawa to nie tylko centrum
                  • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:52
                    >To nie jest wymówka, bo już w Warszawie od lat nie mieszkam. Ale bywam. To nieprzyjazne miasto, chociaż coraz ładniejsze i zmienia się na lepsze. Ale zaprojektowane w czasach stalinowskich centrum póki co jest jakie jest.

                    Idź może do okulisty, zamiast pierd... od rzeczy.
                • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:13
                  Ale tu nie chodzi o same spacery "dla zdrowia" tylko o celowe przemieszczanie się dokądś per pedes. Żeby móc iść najkrótszą drogą do celu w dobrych warunkach. Także przy wielopasmowej.
              • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:24
                Ulice dla samochodów. Też taki posiadasz.
        • bezmiesny_jez Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:56
          >Systemowo ogranicza się obywatelom korzystanie z najprostszej, najzdrowszej formy przemieszczania się, jaką jest chodzenie. Piesi są traktowani okropnie. Infrastruktura drogowa projektowana jest dla samochodów, rowerów i pojazdów elektrycznych, ruch pieszy się eliminuje poprzez skrajne zaniedbanie praw pieszych.

          Chodzę bardzo dużo. Właściwie po mieście poruszam się głównie nogami + rowerem. Duże miasto. Naprawdę nie widzę problemów, chociaż oczywiście parkujące samochody + dostawcy jedzenia irytują. No ale nie aż tak, żebym zechciała tracić czas w korkach.
          • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 20:16
            Ja też dużo chodzę, chodnikami, do chodzenia, z przeznaczeniem podobno do ruchu pieszych, i coraz bardziej to chodzenie jest ucieczkowym slalomem przed pojazdami, które, nie wiadomo dlaczego, mają przyzwolenie na jazdy po ciągach dla pieszych. To jest nienormalne, taki układ.
            • gryzelda71 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:33
              W moim miescie po latach oddano kładkę pieszo-rowerową. I napierdala...na spotet, że rowerzyści jeżdżą. No jeżdżą. Po swoje stronie. To piesi chodzą jak chca.
      • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:30
        sattwaguna napisał(a):

        >
        > i jeszcze ojojoj ojojoj co roku to samo zdziwenie - chuda laska dziwi się świat
        > u. Moje jakbyście więcej jadły to by wam pamięć lepiej działała.
        >
        Widzę,że zazdrość z ciebie wychodzi. Przyznałaś jednak, że grubi dużo jedzą 🤣
        • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:35
          Nie zawsze. Ja jestem za gruba, nagle w kilka lat przytyłam 38 do 42 czy nawet 44, menopauza plus dwie poważne operacje, obie sprzyjające tyciu - i teraz ni dudu nie mogę schudnąć, a jem naprawdę mało. Tyle że nie tyje, więc jak dożyje odpowiedniego wieku, to w końcu schudnę ze starości.
          • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:57
            nangaparbat3 napisała:

            > Nie zawsze. Ja jestem za gruba, nagle w kilka lat przytyłam 38 do 42 czy nawet
            > 44, menopauza plus dwie poważne operacje, obie sprzyjające tyciu - i teraz ni
            > dudu nie mogę schudnąć, a jem naprawdę mało. Tyle że nie tyje, więc jak dożyje
            > odpowiedniego wieku, to w końcu schudnę ze starości.
            >
            Możliwe, że nie wszyscy. Miałam w zespole kilka osób otyłych i praktycznie bez przerwy jedli chipsy (2-3 paczki DZIENNIE), kanapki i jeszcze obiad, często zawiany. A twierdzili głośno, że nie mogą schudnąć.
          • brubba Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:27
            Organizm w kwestii wagi robi dziwne numery, żeby zachować to, co jakoś tam sobie ustalił.
            W tym przypadku nieraz dobrze robi "skołowanie" go, czyli wytrącenie z nawyków, np. wyjazd na turnus odchudzający: inny plan dnia, inna żywność - zdezorientowany organizm poddaje się i człowiek chudnie. Koleżance udało się po latach niepowodzeń trwale zrzucić w ten sposób (2 pobyty) ok. 5 kg.
            • ga-ti Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:01
              Hm, koleżanka straciła 5 kg w ciągu dwóch pobytów na wczasach odchudzających, fajnie.
              A teraz powiedz to osobie, która waży koło setki, w trakcie dwóch pobytów starci 5 kg, po 16 pobytach na turnusach odchudzających uzyska preferowaną wagą 60 kg, łał!

              5 kg dla kogoś kto musi stracić 40 to jest nic. Teraz powiedz skąd ma wziąć siłę psychiczną by wytrwać na diecie i stracić 40, a później jeszcze utrzymać wagę.
              • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:16
                Dokładnie.
              • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 10:55
                >A teraz powiedz to osobie, która waży koło setki, w trakcie dwóch pobytów starci 5 kg, po 16 pobytach na turnusach odchudzających uzyska preferowaną wagą 60 kg, łał!

                Żeby tyle stracić, nie musi jechać na wczasy odchudzające. To kolejna wymówka.
                • little_fish Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:54
                  Oczywiście że nie musi. Tak samo jak ta, która straciła 5 kg podczas dwóch pobytów. Ale z jakiegoś powodu bez tych turnusów tych 5 kg nie udało jej się stracić. Nie znam grubych ludzi, którzy chcą być grubi. Nie chudną, bo nie potrafią. A powody są naprawdę różne, czasem nakładają się na siebie.
              • brubba Re: Epidemia otyłości 28.07.25, 07:50
                Tutaj to już dietetyk czy psychodietetyk, a może i inne leczenia wejdą w grę. Jednak od czegoś trzeba zacząć i jak taki turnus działa, choćby z drobnym pozytywnym efektem, to lepiej mieć ten mały sukces, małe polepszenie, niż nic.
        • sattwaguna Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:38
          Tak, oczywiście każda uwaga w stosunku do osoby szczuplejszej to przejaw zazdrości. Grube osoby nic nie robią, nie mają osobowości, nie używają ironii czy sarkazmu o ile nie ma za tym zazdrości. Takie funkcje posiadają tylko chude osoby.

          Po drugie, naprawdę nie przesadzajcie. Szczupłe osoby nie są aż tak ważne dla grubych by aż każdy ich krok był wywołany zazdrością. Jesteście sobie szczupli, super wam, ale nikt nie poświęca wam za dużo uwagi.

          Takie watki (ile jest obecnie na liczniku wątku? 200 wpisów chudych lasek wymieniających się zaniepokojeniem losem grubasów) pokazują wyraźnie kto tu o kim więcej myśli. I kto komu jak dokładnie i wnikliwie się przygląda - z troski oczywiście.
          A że grubi jedzą więcej - no przecież to oczywiste. Bilans kaloryczny to nie fizyka kwantowa. Czym się tu ekscytować?
      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:25
        Nie trzeba być ekspertką od otyłości aby wiedzieć ze upasienie dziecka tak ze nie ejst w stanie się zmieścić do kółka to wielka krzywda i zaniedbanie.
        • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:59
          hanusinamama napisała:

          > Nie trzeba być ekspertką od otyłości aby wiedzieć ze upasienie dziecka tak ze n
          > ie ejst w stanie się zmieścić do kółka to wielka krzywda i zaniedbanie.
          >
          O to chodzi. A niektórzy myślą, że dziecko cały czas musi mieć coś w buzi. Obiad, za chwile kanapka czy inna przekąska. A na plaży to już całkiem. Ogromne torby z jedzeniem i non stop wołanie dziecka, żeby coś zjadło. I jeszcze te teksty"on nic nie je"
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:11
            Znajoma moze iśc na maz 2 godziny bo na wiecej...żarcia nie doniesie. Bo tam dzieci głodne być nie mogą. Nie mogą poczuć głodu.
            Efekt taki ze dwójka ma nadwagę, jedno otyłośc. Dzieci <10 roku życia.
            Ale kompocik ma witaminki a woda z kranu nie ma....
            • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:46
              A później takie dzieci mają rozepchane żołądki i są grube.
              • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 12:52
                NO te są. Jedno ma otyłość a ma 7 lat. KOlejna dwójka goni
                • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:04
                  I później będzie jeszcze gorzej.
                  • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:55
                    NO będzie. Te dzieci będą się całe życie zmagać z nadwagą i chorobami z tego wynikającymi. Dlatego uważam, ze to jest poważne zaniedbanie dzieci
        • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:40
          Mój brat był taki upasiony do dwóch lat. Mam jego zdjęcie z tamtych czasów - no Buda. Nikt go nie pasł. Jadł ile chciał. Jakościowo dobrze, bo u nas zawsze tak się jadło. Ale po prostu pochlanial. Pamiętam jak jedliśmy ruskie pierogi - w jednej ręce trzymał ten, który jadł, w drugiej już ściskał następny.
          No więc jako dwulatek był najgrubszy w życiu. Potem zaczął chudnąć i był zdrowym, szczupłym dzieckiem, potem szczupłym młodzieńcem, a teraz jest szczupłym starszym panem.
          To na pociechę, że nic straconego, jest o co powalczyć.
          • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:41
            Oczywiście wyglądał jak tłusty Budda, nie żadna buda.
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:05
            Jadł ile chciał? 2 latek sam sobie przygotowywał jedzenie i podawał.
            Takie gadanie jest też szkodliwie bo masa rdziców uwaza, ze dziecko "wyrośnie". A statystyki pokazują coś wręcz odwrotnego
            To rodzic odpowiada za nawyki żywieniowe dzieci oraz to on przez pierwszych ileś tam lat decyduje co u dziecka ląduje na talerzu...
      • vessss Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 13:49
        O tym, że są gorsi napisałaś jako jedyna w tym wątku...uuu, ukryta fatfobia.
    • kamkaklamka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 09:46
      A może ludzie przestali się tak bardzo bać pokazywywać jak są grubi i teraz widać tego więcej.Przecież to jest dobry trend, jeszcze pare lat temu była taka presja że grube kobiety rezygnowały albo prędzej chodziły na plaże nocą i wchodzily do morza w t-shircie, absurd.Kolejny był taki że panie pobyt na plaży traktowały jako wyjście, trzeba mieć zrobione pediciury, niektore się nawet malowały.
      • ga-ti Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 00:09
        Prawda?
        Moja matka wyzbyła się kompleksów na tle wagi, gdy zaczęła po Europie jeździć. Pierwszy strój "że spódniczką" kupiła na ciuchach, jakaż była jej radość.

        Bywam czasem na plażach na wsiach i patrzę że smutkiem, jak dziewczyny w koszulkach wchodzą do wody, bo wstydzą się rozebrać, jak kiszą się w spodniach, czasem zdejmą bluzkę i siedzą skulone w zwykłym staniku, bo nie mają porządnego stroju, bo są grube i przecież nie rozbiorą się na plaży. Mam chęć im powiedzieć, by olały te durne obserwujące je i krytykujące baby i cieszyły się pogodą, słonkiem, wodą, życiem!

        Mam nadzieję, że moje córki nigdy nie będą wstydziły się swoich ciał, niezależnie od tego, jak będą one wyglądały.
        • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:18
          Ga-ti -moja śliczna zgrabna córka dopiero jako 17latka odważyła się założyć strój dwuczęściowy ale zaraz po pływaniu okrywała się białą koszula oversize (ponoć modne) ,.
          Jako 19latka zaczęła nosic croptop i spodnico spodenki. To nie ciało tak się zmieniło (choc też)ale mental. Jako 16 latka kąpała się w koszulce i spodenkach
    • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:12
      “ Kiedy Julia** zaczyna się głodzić, ma 21 lat, 167 cm wzrostu i 90 kg wagi. Wspomina: – Tata, jak byłam mała, nazywał mnie "pulpecikiem". Niby pieszczotliwie, ale jednak bolało. Najwięcej krzywdy zrobiła mi mama. Moja waga nigdy jej nie odpowiadała. Kiedy miałam 11 lat, powiedziała mi, że jeśli się nie opanuję z jedzeniem, to będę miała "p***ę" większą niż ona. Docinki typu: "fajnie byś wyglądała, gdyby nie te wystające boki", "ale się obżarłaś", "nie nakładaj tyle", wyliczanie, ile czego mam na talerzu… To było na porządku dziennym.”

      “ Kiedy podczas pandemii przeprowadziła się do domu rodzinnego, znów się zaczęło. Komentowanie, liczenie, sprawdzanie, ciągłe uwagi, że powinna się więcej ruszać.”
      “ Kiedy podczas pandemii przeprowadziła się do domu rodzinnego, znów się zaczęło. Komentowanie, liczenie, sprawdzanie, ciągłe uwagi, że powinna się więcej ruszać.”

      www.vingardiumgrubiosa.pl/raport/
      • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:38
        Znam rodzinę, gdzie jedno z dzieci ma celiakie. Rodzina w całości przeszła na odpowiedni dla tego dziecka sposób odżywiania się. Dla gotującej matki wygoda, dziecku dużo łatwiej.
        • ichi51e Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:40
          Tyle że jest to wygoda dla matki a dla całej reszty rodziny która mogłaby jeść gluten ryzyko niedożywienia w imię solidarnosci
          • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:05
            ichi51e napisała:
            > Tyle że jest to wygoda dla matki a dla całej reszty rodziny która mogłaby jeść
            > gluten ryzyko niedożywienia w imię solidarnosci


            Niedożywienie z braku glutenu??? Dobre! big_grin
            • 35wcieniu Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:12
              Kolejna rzecz z cyklu "ematka dietetyczka". Dołączam do moich 3 ulubionych dotychczasowych czyli a) cytryna ma masę cukru więc należy unikać, b) pięknie się tyje od jabłek i c) nie da się utyć od orzechów bo są zdrowe a jak dieta jest zdrowa i kolorowa to może być również nieograniczona objętościowo big_grin
              • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:19
                35wcieniu napisał(a):
                > Kolejna rzecz z cyklu "ematka dietetyczka". Dołączam do moich 3 ulubionych doty
                > chczasowych czyli a) cytryna ma masę cukru więc należy unikać, b) pięknie się t
                > yje od jabłek i c) nie da się utyć od orzechów bo są zdrowe a jak dieta jest zd
                > rowa i kolorowa to może być również nieograniczona objętościowo big_grin


                Dodaję - tłusty boczek czy śmietana w zupie są spoko jak 'z umiarem' w wykonaniu kobiet, które nigdy nawet o nadwagę się nie otarły big_grin
          • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:28
            Oni mogą jeść glutenu do woli poza domem.
    • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:31
      Grubi ludzie zaprzeczają temu, ale większość je tyle w ciągu dnia, że inni by w tydzień nie dali rady takim porcjom 🤷
      • fogito Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:00
        Zgadza się. Odkąd z mamą mieszkają opiekunki to widzę ile można zjeść w ciągu dnia. Dużo za dużo. I ile leków można wziąć przy okazji. Masakra.
        • superematka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:24
          I oczywiście nie każdy, ale wielu jednak tak, choć temu zaprzeczają l. Koleżanka jadła tonę kanapek, ciastka, obiad i żaliła się, że tyje od leków. Z grzeczności nikt jej nic nie powiedział, że jednak od jedzenia. Myślę, że od żarcia też się można uzależnić, jak od papierosów czy alkoholu.
          • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:47
            Oczywiście że można. I gdzieś czytałam, że dużo trudniej wyjść z takiego uzależnienia. Bo papierosy czy alkohol możesz odstawić całkowicie, nie kupić, nie mieć, nie używać. Z jedzeniem dużo trudniej, bo odstawić się nie da...
            • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 08:56
              Dokładnie tak. Niestety. I na dodatek to nie tak że,, trzeba przestać jeść słodycze albo chipsy" bo napchać można się wszystkim.
              • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 11:27
                Jasne. Choćby zdrowe orzechy i suszone owoce na przekąski
                • ponis1990 Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 14:16
                  Hehe, lubię uświadamiać ludzi o kaloryczności orzechów, serio spora część myśli, że to niskokaloryczne i fajny zamiennik chrupek więc można ich do woli :p
                  • little_fish Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 15:02
                    Albo rozmaite ziarna dodawane do fit sałatek. Z oliwą - też zdrowa 😊
      • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:28
        Zgadza się.
    • gunila7 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:35
      Ostatnio właśnie sporo myślałam o otyłości i jej leczeniu, ze względu na teściową. Powinna mieć przeprowadzone co najmniej 2 zabiegi operacyjne, wszystkie są odkładane, bo każdy lekarz mówi jej: musi Pani schudnąć. Nie dostaje jednak żadnego skierowania do specjalisty, który kompleksowo pomógłby w tym schudnięciu. Pozostawiają ją samą z tym problemem, a ktoś kto całe życie był otyły, po 70 nawet nie wierzy, że to mogłoby się udać. Ja tu w sumie niewiele mam do powiedzenia, tak obserwuję sobie z boku i myślę, że chyba jakiś psychodietetyk mógłby pomóc. Teściowa ma taki dziwny stosunek do jedzenia, zawsze mówi, że przecież bardzo mało je, skąd ta tusza. Niestety widzę, że je bardzo dużo, ona tego nie widzi.
      • little_fish Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:09
        No właśnie. Spora grupa osób nie ma dostępu do odpowiedniej opieki medycznej i okołomedycznej, a sami z różnych powodów schudnąć nie są w stanie. Czasem to lenistwo, czasem brak wiedzy, czasem problem leży w psychice...
        Samo powiedzenie "weź schudnij/powinna pani schudnąć" nie pomoże.
      • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:17
        Gdyby ważyła i wyliczała kaloryczność każdego posiłku to by się przekonała ile je naprawdę.
      • pupu111 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:06
        To jest właśnie tak, że osoba co ma nadmierny apetyt faktycznie, subiektywnie odczuwa, że mało je. Jak spytać grubszą co zjadła na śniadanie to powie że malo, jak wypytujesz dalej to np. Kiełbasę, dwie bułki, pomidora, serek grani. A jak zapytasz chudzielca co zjadl, to powie że on ciągle wpierw... i nie potrafi utyc. Na śniadanie zjadł aż.... dwie kromki chleba. I wystarczy mu do obiadu, a gruba osoba czuje głód już po 2-3 godzinach. To jest nie do opanowania.
        • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 16:14
          O, mój chudy jak palec chłop ma opinię takiego, co to "dużo je a nie tyje bo ma super geny". Tyle, że to nieprawda. Potrafi zjeść bardzo dużo na rodzinnej imprezie. Ale. Na codzień je niewielkie śniadanie, jakąś kajzerkę z serem. Potem koktajl z białka, masła orzechowego i bananów. Potem długo długo nic i wieczorem zjada na przykład 150 g kotletów z indyka, kilka ziemniaczków małych i jakieś ogórki kiszone. Nie podjada słodyczy, nie pije alkoholu ani słodkich napojów. I pracuje fizycznie. No ale jak przychodzi weekend to potrafi przy jakimś spotkaniu towarzyskim wciągać jak odkurzacz. By potem znów być na deficycie, bo nie ma czasu ani apetytu, żeby się najeść. No ale ma opinię żarłoka.
          Ja zresztą też wśród znajomych mam taką opinię, bo faktycznie w sytuacjach towarzyskich odpala mi się apetyt i wtedy jem wszystko, oraz nie gardzę żadną kalorią. Ale na codzień tego nie mam i nie jadam w ten sposób. I potem słyszę, że "genetycznie" jestem szczupła. No nie, bo jak poluzowałam hamulce i zaczęłam podjadać słodkie to waga ruszyła w górę.
          • smietankowa33 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 17:05
            Ale to, że twój chłop i ty macie tak nie znaczy, że inni nie mają inaczej.
            Ja akurat znam osobiście i blisko 4 osoby, które są szczupłe, wręcz chude, a jedzą naprawdę za 3. Dwie z nich to kobiety, jedna potrafi zjeść na śniadanie pół bochenka chleba z dodatkami. Obiad jak górnik, na kolacje drugi obiad typu schabowy z ziemniakami. I tak codziennie, nie ze na imprezie, a w domu je jak ptaszek...
            Wszyscy zdrowi, młodzi, żadnego tasiemca nie mają.
            Dwie osoby to ojciec i syn. Trudno mi uwierzyć, że geny nie mają tu nic do rzeczy.
            • snakelilith Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 17:23
              smietankowa33 napisała:

              >
              > Ja akurat znam osobiście i blisko 4 osoby, które są szczupłe, wręcz chude, a je
              > dzą naprawdę za 3. Dwie z nich to kobiety, jedna potrafi zjeść na śniadanie pół
              > bochenka chleba z dodatkami. Obiad jak górnik,

              Bla, bla, bla. Może być, że ktoś spala ciut więcej od innych, ale fizyki nie oszukasz. Pół bochenka z dodatkami jest zwykle przesadzonym opisem tych, co zwykli dłubać co godzinę jak ptaszek. W rzeczywistości jest to zwykle o wiele mniej. I ci jedzący jak górnik, jedzą po prostu najczęściej rzadziej i często po zjedzeniu większej ilości kalorii mają fazy niedojadania. Inaczej nie utrzymaliby tej samej wagi.
              Gdybyś zobaczyła co ja jem na obiad, to też byś może złapała się za głowę, ale kalorycznie nie wychodzę nigdy powyżej tych 2000-2200 kcal dziennie, bo inaczej bym tyła. Ja nie podjadam jednak pomiędzy 2 posiłkami, nie żuję "zdrowych" owoców, jogurcików, nie pijam słodkiego, nie skubię ciasteczek, cukiereczków, pestek, orzeszków, a tak robi masa ludzi, co potrafi zebrać się w ciągu dnia do pokaźnej ilości kalorii.
              Do tego bardo dużo się ruszam, co też trzeba traktować realistycznie, bo spalę ruchem może jakieś 500 kcal kalorii dziennie, co wcale nie jest tak dużo, nadrobi się jedną wizytą w cukierni, ale gdy do cukierni się nie pójdzie, to w bilansie tygodniowym jednak coś się uzbiera.
          • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 17:13
            trampki-w-kwiatki napisała:

            > O, mój chudy jak palec chłop ma opinię takiego, co to "dużo je a nie tyje bo ma
            > super geny". Tyle, że to nieprawda. Potrafi zjeść bardzo dużo na rodzinnej imp
            > rezie. Ale. Na codzień je niewielkie śniadanie, jakąś kajzerkę z serem. Potem k
            > oktajl z białka, masła orzechowego i bananów. Potem długo długo nic

            ...

            no i jak to się ma do twojej teorii rozciągniętego/nierozciągniętego żołądka ? wink suspicious
    • pepsi.only Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:38
      Ja byłam jako dziecko bardzo, bardzo szczupła, a miałam koleżankę z otyłością-
      Jej rodzice byli duzi, mama otyła, a tata bardzo postawny, potężny- tak go zapamiętałam,
      moi rodzice, cała rodzina szczupła.
      Ona wciąż jest otyła, ja jestem szczupła.
      Więc to nie tak, że kiedyś nie było ludzi otyłych, byli, było ich na pewno mniej, tyle, że jedli z małą świadomością tego, co zdrowe, bo dostęp do produktów w PRLu moja mama oraz mama mojej otyłej koleżanki miały podobny.

      U niej nadal się żre, nazwijmy rzecz po imeiniu.
      Tak, są tam również drogie przekąski, i cola, i dużo żywności przetworzonej- z pewnością to tanie nie jest, zwłaszcza te chipsy, i słodkie napitki. Uważam, że mają świadomość, że jedzą niezdrowo. Ale mają nawyki ! , po prostu tak się u nich byle co jadało, i jada tak nadal. Byle co i dużo, tłusto, słodko, bez zwrócenia uwagi, czy jest to zróżnicowane jedzenie. No i minimum ruchu (od lat kumpela zasłania się kontuzją kolana, bólem pleców, i takimi tam, ale zamiast roweru hulajnoga elektryczna, samochodu nie wstawiają nawet na podwórko, bo ciagle się podwożą, czy to na pocztę czy do najbliższego sklepu po bułki).
      A ja, z bardzo szczupłej, jak zaczęłam tyć, to stopniowo a wręcz niezauważalnie, dopiero jak zorientowałam się jakiś czas temu, że już nad tym nie panuję, to wzięłam się świadomie za siebie- Za talerz (nie głodzę się, ale zwracam uwagę co jem, i czy jem więcej białka), i za ruch, doszły też treningi, a to jest koszt, po pierwsze opłacenie treningów, a po drugie mój czas, który jest cenny tongue_out chciałabym dołączyć coś jeszcze, np. na pewno dobrze by mi zrobił masaż limfatyczny, może zabiegi lipolizy, modelowanie wybranego fragmentu ciała, ale to jest taki koszt, że mój budżet nie zepnie się. Więc szkoda, ale nie zdecyduję się. Ale jeśli wygram w Lotto, to nie przyznam się nikomu, będą tylko znaki wink

      Dlatego śmiem jednak twierdzić, że otyłość nie jest z dobrobytu, (złe nawyki, czasem wyniesione z domu, tani cukier, tłuszcz, żarcie przetworzone, i rozleniwienie... )
      a szczupłość, czy też ogólnie utrzymanie się w dobrej formie jednak w przeliczeniu na pieniądz jest dużo droższa.
    • bmtm Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:55
      Jeżeli chodzi o dzieci/młodzież to więcej osób z otyłością widywałem 20-30 late temu niż obecnie. Moda na zdrowy tryb życia, siłownie, mało sklepików szkolnych z niezdrową żywnością. Teraz mało się widzi takich niezadbanych, otyłych nastolatków.
      • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:58
        Jak sie nie bywa w miajscach, gdzie nie bywaja, to sie nie widzi...
        • witamina_d_3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 10:59
          Gdzie bywaja.
      • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:32
        bmtm napisał(a):

        > Jeżeli chodzi o dzieci/młodzież to więcej osób z otyłością widywałem 20-30 late
        > temu niż obecnie. Moda na zdrowy tryb życia, siłownie, mało sklepików szkolnyc
        > h z niezdrową żywnością. Teraz mało się widzi takich niezadbanych, otyłych nast
        > olatków.

        To tylko twoje subiektywne odczucia. Statystyki mówią co innego🤷‍♀️
        • bmtm Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 14:50
          Baaardzo rzadko widzę grubych nastolatków. Najczęściej wysportowani jak cholera, a dziewczyny zgrabne.
          • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:30
            bmtm napisał(a):

            > Baaardzo rzadko widzę grubych nastolatków. Najczęściej wysportowani jak cholera
            > , a dziewczyny zgrabne.

            No ok. Ale to.o.niczym. nie świadczy. Jako zjawisko -nadwagi i.otylosci jest coraz wiecej
          • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 15:35
            I ty jesteś naukowcem? Bo ty nie widzisz to nie ma?
            Zyrafy widzisz? A istnieją...
          • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:51
            bmtm napisał(a):

            > Baaardzo rzadko widzę grubych nastolatków. Najczęściej wysportowani jak cholera
            > , a dziewczyny zgrabne.

            Pracuję w szkole. Jakiś czas temu zaczęłam zastanawiać się, co się stało z otyłym chłopcem, który do nas chodzi. Po jakimś czasie zrozumiałam: przestał wychodzić na przerwy, jeśli tylko może, zostaje w klasie. I nie on jeden.
            Oprócz otyłych nastolatków mamy też coraz więcej osób wychudzonych, wcwiekszosci z rozpoznaniem anoreksji.
            Sportowców tez mamy. Oraz byłych sportowców (kontuzje - tych dzieciaków najbardziej mi szkoda).
            To wszystko kiedyś oczywiście też było, ale stanowiło margines, było czymś wyjątkowym. Już nie jest.
            • hanusinamama Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:06
              Czego nie było anoreksji? 21 lat temu umarła koleżanka z LO, na anoreksję. Oddział szpitalny był pełen podobnych przypadków...
              • nangaparbat3 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:23
                Czy ja napisałam, że czegoś nie było?
      • milla7605 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:23
        Serio??? Gdzie Ty mieszkasz? Ja od 15 lat dojeżdżam do pracy pociągiem w towarzystwie młodzieży dojeżdżającej do szkół i widzę z roku na rok coraz więcej zaniedbanej młodzieży. Nawet jak są w miarę szczupłe nastolatki to mało umięśnione,widać że mało ruchu, sportu. U mnie w liceum na 30 osób w klasie może 2 mały delikatną nadwagę typu trochę tłuszczu w biodrach za dużo, czy na udach. A teraz dziewczyny z 3 oponkami wokół pasa,albo brzuch jak w ciąży, albo mega masywne nogi. Nie pamiętam takich widoków z mojego dzieciństwa czy czasów nastoletnich.
        • simply_z Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:25
          Ja to samo, a ze pracuje troche z ludzmi to niestety obserwuje koszmarna otylosc.
    • alina460 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:01
      Moje dzieciństwo i młodość wyglądały tak:
      1. Śniadanie: herbata, chleb z szynką lub twarogiem
      2. Śniadanie do szkoły: kanapki i jabłko
      3. Obiad: zupa, ziemniaki, mięso, surówka
      4. Kolacja: kanapka

      Piłam słodką herbatę, kompoty, kakao. W szkole była herbata/melon na dużej przerwie. Z domu nie zabierało się picia. Nie było jogurtów, deserków, fast foodów w szerokim pojęciu. U babci kruche ciastka z dziurką czasem placek drożdżowy. Niekiedy budyń, kisiel, naleśniki, plędze albo racuchy jako drugie danie do zupy. Wypasione ciasta, kiełbasy, bigosy na rodzinne imprezy. Lody cassate albo włoskie, tylko od czasu do czasu. No i wszędzie pieszo albo pociągiem czy PKS-em, ale na dworzec trzeba było pójść pieszo. Dodam, że na wakacje w opcji all inclusive w moim środowisku się nie jeździło.
      Największym munusem tych czasów było to, że piło się głównie słodkie napoje (u mnie w domu) i nie uprawiało się sportu. Dlatego też sporo kobiet w mojej rodzinie miało nadwagę. Ale to przychodziło raczej z wiekiem, bo w młodości kobiety były szczupłe, podobnie jak dzieci.
      • alina460 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:02
        *Nie melon tylko mleko w szkole.
      • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 17:23
        A widzisz, ja śniadań nie jadałam jako dziecko w ogóle. Czasem w szkole jakąś kromkę chleba z szynką. W domu na obiad jadałam tylko zupę, nieduży talerz, bo mi zwykle nie smakowała. Czasem zamiast zupy było drugie danie, wówczas zjadałam samo mięso i surówkę, bo nie lubiłam kaszy ani ziemniaków. Na kolację jakąś kromkę chleba z wędliną albo suchego naleśnika. Nie miałam żadnej przegryzki w ciągu dnia, no chyba że owoc. I byłam chuda jak patyk.
        W dorosłości zaczęłam jadać śniadania i obiady. Przybyło też objętościowo tego jedzenia. Doszły przekąski. I waga ruszyła w górę.
        • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:33
          Trampki -jako dziecko na bank byłaś w ciaglym ruchu a ty nie przytyłaś od śniadań i obiadów tylko prawdopodobnie ich nadmiaru ptzy jednoczesnym zmniejszonym ruchu. Czy było inaczej ?
          • trampki-w-kwiatki Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:43
            Przytyłam od większej ilości kalorii niż wcześniej oraz zmniejszonej ilości ruchu. Ale no, jeśli chodzi o moją młodość to mówimy tutaj o przytyciu do wagi w normie. Z dzieciństwa pamiętam mnóstwo takich chudych dzieci jak ja. I chudych dorosłych. Gdybym dziś była dzieckiem na bank nie byłabym chuda, bo ciągle by ktoś pilnował czy przypadkiem aby nie jestem głodna. I miałabym dostęp do przekąsek.

            • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:52
              trampki-w-kwiatki napisała:

              > Przytyłam od większej ilości kalorii niż wcześniej

              Nie. Czlowiek.na roznych etapach zycia ma rozne zapotrzebowanue energetyczne. Dziecko z podstawowki potrzebuje mniej kcal niz dorosla kobieta

              oraz zmniejszonej ilości ruc
              > hu

              Ano wlasnie

              . Ale no, jeśli chodzi o moją młodość to mówimy tutaj o przytyciu do wagi w n
              > ormie.

              To nie bylo przytycie..kurde trampki mam wrazenie ze masz dziwne podejscie do tematu wagi/jedzenia (nie chce wnikac )

              Z dzieciństwa pamiętam mnóstwo takich chudych dzieci jak ja. I chudych d
              > orosłych.

              Starystyki to potwierdzaja


              Gdybym dziś była dzieckiem na bank nie byłabym chuda, bo ciągle by kt
              > oś pilnował czy przypadkiem aby nie jestem głodna. I miałabym dostęp do przekąs
              > ek.
              >
              Kto wie, co by było gdyby. Przecież mimo wszystko i mimo alarmów 50% dzieci nie jest gruba
            • gru.u Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:43
              Nie pilnuję, czy moje dzieci nie są głodne. To one zgłaszają głód. A jedzą sporo. Co gorsza potrafią już same się obsłużyć
              • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:22
                gru.u napisała:

                > Nie pilnuję, czy moje dzieci nie są głodne. To one zgłaszają głód. A jedzą spor
                > o. Co gorsza potrafią już same się obsłużyć

                Nie pilnujesz bo wyniki w normie i wiesz ,że zjedzą. Jeśli dziecko jest wybiórcze pokarmowo nie lubi jesc nie czuje głodu/sytosvi (np adhd)to rodzic pilnuje a raczej dba
                Starszej nie szykowała nic do szkoły ? Jak gdzies jedziecie nie robisz/chodzisz z nimi na wspólne posiłki? To jest właśnie "pilnowanie"
            • milla7605 Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:29
              Masz rację to przekąski robią złą robotę. Widzę to też po sobie.
              Kiedyś więcej było takich patyczków, bo nikt dzieciom non stop nie podtykał jedzenia.
      • engine8t Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:21
        alina460 napisała:


        > Piłam słodką herbatę, kompoty, kakao. W szkole była herbata/melon na dużej prz
        > erwie. Z domu nie zabierało się picia. Nie było jogurtów, deserków, fast food
        > ów w szerokim pojęciu. U babci kruche ciastka z dziurką czasem placek drożdżowy
        > . Niekiedy budyń, kisiel, naleśniki, plędze albo racuchy jako drugie danie do
        > zupy. Wypasione ciasta, kiełbasy, bigosy na rodzinne imprezy. Lody cassate alb
        > o włoskie, tylko od czasu do czasu. No i wszędzie pieszo albo pociągiem czy PKS
        > -em, ale na dworzec trzeba było pójść pieszo. Dodam, że na wakacje w opcji all
        > inclusive w moim środowisku się nie jeździło.
        > Największym munusem tych czasów było to, że piło się głównie słodkie napoje (u
        > mnie w domu) i nie uprawiało się sportu. Dlatego też sporo kobiet w mojej rodzi
        > nie miało nadwagę. Ale to przychodziło raczej z wiekiem, bo w młodości kobiety
        > były szczupłe, podobnie jak dzieci.

        No i maka oraz wszytkie z niej wypieki m in chleb byll zdrowszy i szynka tez i ziemniaki i wszystko inne. Teraz w chlebie jest pol tablicy Mendelejewa, mieso i wedliny szpikowane srodkami. Warzywa i owoce czesto GMO .
        No i wolny czas sie spedzalo na podoworku a nie na komorce.
      • smietankowa33 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:23
        alina460 napisała:
        >
        > Piłam słodką herbatę, kompoty, kakao. W szkole była herbata/melon na dużej prz
        > erwie.

        Na pewno mówimy o PRL? 🤔
        • wapaha Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 07:23
          smietankowa33 napisała:

          > alina460 napisała:
          > >
          > > Piłam słodką herbatę, kompoty, kakao. W szkole była herbata/melon
          > na dużej prz
          > > erwie.
          >
          > Na pewno mówimy o PRL? 🤔

          Słownik zmienił napisała że chodzi o.mleko
    • evening.vibes Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 11:24
      Od co najmniej 20lat co roku jakaś pańcia produkuje wakacyjny wątek o 'epidemii otyłości' big_grin
      • engine8t Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:27
        evening.vibes napisała:

        > Od co najmniej 20lat co roku jakaś pańcia produkuje wakacyjny wątek o 'epidemii
        > otyłości' big_grin
        >

        a ematki zamiast sluchac to maja to w D. I watek i otylosc doslownie. I na dodatek ubieraja leginsy na te grube D i czuja sie dumne smile
        • balladyna Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 04:59
          Tak. Ubierają leginsy.
    • po_godzinach_1 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:18
      Ludzie tyją, bo za dużo jedzą. W sumie jedzą cały czas, szczególnie dzieci.

      Jedzenie jest wszędzie dostępne, stosunkowo tanie oraz jedzenie jest od jakiegoś czasu modne. Wszyscy mówią o jedzeniu!
      • 1matka-polka Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:30
        po_godzinach_1 napisała:

        > Ludzie tyją, bo za dużo jedzą. W sumie jedzą cały czas, szczególnie dzieci.
        >
        > Jedzenie jest wszędzie dostępne, stosunkowo tanie oraz jedzenie jest od jakiego
        > ś czasu modne. Wszyscy mówią o jedzeniu!

        Istnieje tez hipoteza bialkowa - dopoki nie zaspokoisz swojego dziennego zapotrzebowania na bialko - bedziesz głodna, bez wzgledu na to ile kcal z tluszczu i cukru juz spożyłaś...
        • po_godzinach_1 Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 16:36
          1matka-polka napisała:


          > Istnieje tez hipoteza bialkowa - dopoki nie zaspokoisz swojego dziennego zapotr
          > zebowania na bialko - bedziesz głodna, bez wzgledu na to ile kcal z tluszczu i
          > cukru juz spożyłaś...


          Głód, na pewnym poziomie jest stanem naturalnym. To jakieś szaleństwo mówić ludziom, że gdy tylko poczują głód muszą coś zjeść.
        • wapaha Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 19:34
          1matka-polka napisała:

          >
          > Istnieje tez hipoteza bialkowa - dopoki nie zaspokoisz swojego dziennego zapotr
          > zebowania na bialko - bedziesz głodna, bez wzgledu na to ile kcal z tluszczu i
          > cukru juz spożyłaś...
          >
          >
          Podrzuc coś więcej na ten temat
    • princy-mincy Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:21
      Nie zgodzę się.
      Ostatni raz nad polskim morzem byłam byłam rok przed pandemia (więc 2019 można uznać za kilka lat temu) i już wtedy było masę ludzi z nadwagą - całe rodziny kuleczek, ojciec, matka, dzieci. W ręku albo gofry ze śmietaną albo półmetrowe zapiekanki albo wafle z kilkoma kulkami lodów.
      Wtedy zawsze uświadamiałam sobie, że żyję w bańce.
      Nihil novi.
    • demodee Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 21:58
      Moim zdaniem "epidemia otyłości" bierze się z tego, że ludzie przestali gotować w domu z podstawowych produktów i jedzą w punktach żywienia zbiorowego.

      Jak ja w domu ugotuję obiad, to wiem, co wrzuciłam do gara: ile soli, ile cukru itd. A jak ktoś inny gotuje, to nie wiem, ile tego wrzucił. W restauracjach dania są przesolone, żeby konsument zamówił picie.
      • engine8t Re: Epidemia otyłości 22.07.25, 22:13
        demodee napisała:

        > Moim zdaniem "epidemia otyłości" bierze się z tego, że ludzie przestali gotować
        > w domu z podstawowych produktów i jedzą w punktach żywienia zbiorowego.
        >
        > Jak ja w domu ugotuję obiad, to wiem, co wrzuciłam do gara: ile soli, ile cukru
        > itd. A jak ktoś inny gotuje, to nie wiem, ile tego wrzucił. W restauracjach da
        > nia są przesolone, żeby konsument zamówił picie.

        Dokladnie
    • rannala Re: Epidemia otyłości 23.07.25, 02:29
      Ja np jestem gruba, bo jem niezdrowo z tej przyczyny głównie, że niezdrowe mi smakują, a zdrowe najczęściej nie. Poza tym zjadam ogromne ilości słodyczy o każdej porze dnia, jem też zbyt późno.
      • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:20
        Nie ma zdrowego i niezdrowego jedzenia. Albo przekraczasz zapotrzebowanie kaloryczne, albo nie.
        Widocznie tak, skoro jesteś gruba.
        • pyza-wedrowniczka Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:28
          Po prostu łatwiej przekroczyć kaloryczność niezdrowym niż zdrowym.
          Zjedzenie 1000 kcal w ciastkach jest możliwe, w zupie warzywnej już nie bardzo
          • wapaha Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 11:35
            pyza-wedrowniczka napisała:

            > Po prostu łatwiej przekroczyć kaloryczność niezdrowym niż zdrowym.
            > Zjedzenie 1000 kcal w ciastkach jest możliwe, w zupie warzywnej już nie bardzo

            ale np w orzechach jak najbardziej wink
            albo..dłubanie słonecznika , w łupinkach- 1 op ( 180g) prawie 1000 kcal wink

          • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:43
            Łatwiej.
            Nadal jednak odpowiedzialne za przybieranie są kalorie.
            • little_fish Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 12:57
              No to oczywiste, że kalorie. Ale ludziom którzy lubią "zdrowe " rzeczy, a nie lubią "niezdrowych", dużo łatwiej zachować prawidłową masę ciała, nawet jeśli mają jakieś nie do końca zdrowe nawyki.
              • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:25
                Tam wyżej ktoś słusznie opisywał zdrowe orzechy wink
                Nie, na "zdrowych" produktach można równie łatwo przybrać na wadze jak na "niezdrowych", jeśli tylko przekroczysz zapotrzebowanie kaloryczne.
                • simply_z Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:27
                  Brak ruchu tez robi swoje..
                  • skumbrie Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 13:55
                    Ruch jest ważny, ale mniej istotny.
                    Łatwiej przyjmiesz nadwyżkę kaloryczną (ze "zdrowych" i "niezdrowych" produktów, bez znaczenia) niż potem spalisz ją ruchem.
                    Tak więc dla prawidłowej wagi najważniejszy jest brak nadwyżki kalorycznej, ruch to przyjemny dodatek.
                • little_fish Re: Epidemia otyłości 24.07.25, 14:26
                  Dlatego zdrowe wzięłam w cudzysłów. Choć pewnie powinnam napisać "nietuczące", żeby było bardziej oczywiste

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka