zostaje z mężem pierwszy raz sam na sam, szczekając zębami (chyb > a że pan Gruszka, w czasie gdy inni balowali na weselichu, palił Fidelosom w ko > minku, żeby państwo młodzi nie zaczynali pożycia w dresach z polaru) Toć weselicho było w Sylwestra, trzy dni po ślubie. A w dzień ślubu
zostaje z mężem pierwszy raz sam na sam, szczekając zębami (chyb > a że pan Gruszka, w czasie gdy inni balowali na weselichu, palił Fidelosom w ko > minku, żeby państwo młodzi nie zaczynali pożycia w dresach z polaru) niecierpli > wie czeka na swoją wielką noc poślubną, ciesząc się, że jej
skandal i jak najbardziej powinien za SWÓJ urlop płacić ze swojej kieszeni. Natomiast w tym wątku dyskusja nie jest o wakacjach prezydenta a o weselichu Kini, dorosłej, pracującej i niebiednej baby, która MUSI choć część kosztów przerzucić na "wszystkich", bo tatunio - długopis jej to umożliwia
Ja wiem że to tu tak dla beki, ale serio jawiłoby się to jako koszmar xD brr, jak na jakimś weselichu z obcymi ludźmi -- Lubię placki
weselichu, skoro odczuwasz potrzebę atakowania ludzi, którzy takich imprez nie lubią. -- Wiedza pikających serduszek o świecie by Dziewucha: "atak na ambasadę państwa nie wydarzył się nigdy w całej historii cywilizowanego świata. Nawet terroryści nie atakowali nigdy ambasad"
A innym zalezy i na slubie i na weselichu i na podrozy tuz po. Twoj wyboŕ. Kurcze czemu osoby nie mające wesele tak je krytykują?
artur5501 napisał: > Wieczór kawalerski i panieński nie jest na weselichu tylko przed. Jest formą z > abawy na zakończenie kawalerskiego lub panieńskiego etapu życia. > Niezależnie co się dzieje na wieczorze kawalerskim czy panieńskim nie należy t > raktować tego zbyt
baenzai napisał: > A gdyby ktoś wydymał twoją żonę na waszym weselichu to też nazwałbyś to zabawą > i przekonywał wszystkich, że to coś zupełnie normalnego? :) Wieczór kawalerski i panieński nie jest na weselichu tylko przed. Jest formą zabawy na zakończenie kawalerskiego lub
Spoko, na bank powiedzą ciotka luz. I na bank nikt cie nie wyśmieje na weselichu, gdziekolwiek ono będzie. Już pisalam, zawsze jest ktoś kto się wyróżnia.
Info o weselichu pojawiło się akurat po moich wakacjach w Rumunii. Tam weseliska są nawet na 1000 osób...z przytupem, do rana, z poprawinami...Obserwowałam jedną parę , która trzy dni pod rząd jeździła się bawić - od piątku wieczorem do poniedziałku ( tak, tak CAŁĄ noc z niedzieli na poniedziałek
ślubu) (chyba że weselnicy opuścili kościół z ławkami pod pachą a ku weselichu powiezła je szparko Kobyłka) (ale Kobyłka chyba wiozła młodych, oni nie mieli czasu powozić, bo się całowali, ale mądry koń dowiózł ich swoim tempem, a za nim ciągnął się sznur weselników w samochodach - pamiętam, bo
Jesteś niemądra. Przy dużym weselichu, na - dajmy na to - 180 osób., dostaniesz - licząc 1000 od pary - 90k nieopodatkowanej kasy w kopertach. Oczywiście trzeba najpierw zainwestować w imprezę, ale pokokietujesz trochę - "nie no babciu, co ty, sami opłacimy!", a babcia i tak sfinansuje, bo nie po
Ja też bym sie pobawiła na takim swoiskim weselichu , gdzieś w szkole albo w domu działkowca:) to były czasy , nikt nie miał kija w dupie , liczyła sie dobra zabawa i towarzystwie