Moczowego. Znacie kogoś, kto dostaje/dostawał? Jak taka osoba znosiła takie leczenie, czy było skuteczne? Może ktoś coś wie?
Moja babcia miała, uratowało ją to od usunięcia pęcherza. Po samym wlewie była przez jeden dzień osłabiona, chyba trochę bolesne to było, a może sama ta procedura, wyjazd do innego miasta tak na nią działały. W każdym razie od diagnozy rak pęcherza żyła kilkanaście lat, ostatnich 10 bez wznowy, a um
Dożylne wlewki to żadna tragedia. Ja miałam nawet ambulatoryjnie, bo lekarz internista miał uprawnienia i sprzęt do reanimacji, a i klinika była zaraz za rogiem. To tylko trochę trwa, bo wpuszczają ci to wolno. Pierwsza wlewka trwała godzinę. Kolejne już szybciej, bo organizm się nie buntował
snakelilith napisała: > Dożylne wlewki to żadna tragedia. Ja miałam nawet ambulatoryjnie, bo lekarz int > ernista miał uprawnienia i sprzęt do reanimacji, a i klinika była zaraz za rogi > em. > To tylko trochę trwa, bo wpuszczają ci to wolno. Pierwsza wlewka trwała godzin
Potrzebujesz wlewki na cito. Poza tym wszystkie badania, włącznie z kolonoskopią.
Przy ostrej anemii u mnie od razu wlewki żelaza dają, nie żadne leki. Po paru dniach zaczynasz widzieć różnicę.
Aaaaa, już wiem! Pacjent zażàdał zamiast transfuzji krwi wlewki czerwonego wina, które to w krew przepisowo by mu się zanieniło. I to czyjà krew! A lekarz świnia odmówił 🤣 -- Zleciało jak temu, co wyszedł z domu na jedną noc z soboty na środę, a w czwartek wrócił po roku...
alpepe napisała: > I niby mam male > ńkie mięśniaki i tego się nie usuwa, wedle jej opinii. Usuwa, nie usuwa. U mnie były małe, ale dawały podobne problemy. Na koniec to ja krwawiłam praktycznie bez przerwy, a wlewki żelaza pomagały na zaledwie kilka miesięcy. Progesteron też już
małych dawkach i maksymalnie 2 razy w tygodniu. Więcej w tym czasie traciłam, niż przybywało. Wlewki były super.
. Większość do 53 roku ma to już za sobą. Jeżeli chodzi o żelazo, to pytaj o dożylne wlewki. Ja też nie tolerowałam żelaza doustnie. Zanim uregulowałam to z moimi krwotokami miałam tych wlewek nawet kilka. Jedna podnosiła mi ferrytynę za jednym zamachem i starczała na pól roku.
prawdopodobne, bo zanikanie krwawień pokazuje się zwykle dopiero po wielu miesiącach brania i złośliwie u tych, które i tak nie miały wcześniej z tym problemu. Te ze skłonnością do mocnych krwawień zwykle krwawią i na gestagenach. Zrób więc te wlewki żelaza. U mnie po każdej wlewce ferrytyna z poziomu
To jesteś w złej sytuacji, bo tracisz z dużym prawdopodobieństwem więcej żelaza niż jesteś w stanie doustnym preparatem nadrobić. Ja też tak miałam i nawet dożylne wlewki, czyli mega dawka żelaza na raz, tak że ferrytynę miałam w okolicach 300 mikrogramów/l pomagały tylko na około 6 -8 miesięcy
po pierwsze, bardzo źle znosiłam żelazo doustnie, a po drugie ciągle traciłam krew, więc to nic nie dawało. Dopiero wlewki dożylne i usunięcie przyczyny niskiego żelaza dało poprawę. Po wlewce miałam przejściowo ferrytynę nawet w okolicach 300. -- "If at a future moment fascism will return, it
mi się w głowie, gdzie siedziałam na kanapie, a na schodach walczyłam o oddech, a nie byłam jeszcze przed 50 tką . Moja lekarka nawet nie spojrzała na hemoglobinę, które też była jeszcze w normie, tylko od razu dała żelazo. A jak ferrytyna nie chciała się podnieść, to wlewki dożylne. Dwa tygodnie po