> Napisałaś też tyle rzeczy o sobie, że powiedzieć o tobie, że jesteś (w najlepsz > ym wypadku) naiwna, to nic nie powiedzieć. > Dlaczego uważasz, że "naiwna" to większa obelga niz "bezinteresownie wredna @#€#!?"? -- 'I don't think you can fight a whole universe, sir
On nie udostępnia mi swego telefonu. Nigdy. Ma go wiecznie przy sobie. Chodzi z nim do łazienki. Nie znam PIN-u. Gdy siedzimy przy stole i przychodzi od niej wiadomość, zasłania ekran, żebym nie widziała, mówiąc, że nic takiego tam nie ma, a ja nadinterpretuję i mam przestać świrować. Także nie mam
Wszystko zależy. Bywało bardzo fajnie, bywało paskudnie. W jednym wybitnie toksycznym miejscu pracy* koleżanki z pokoju (po -nastu latach przepracowanych!) balu się pożegnać do tego stopnia, że np jedna mi napisała kilka fajnych słów... Wieczorem, z telefonu męża! Ale było i bardzo fajnie - wspólna
Trzeba znaleźć źródło problemu, a potem się go pozbyć. Powrót z wakacji, czyli powrót do czego ? okropnej pracy ? beznadziejnych koleżanek ? wrednego szefa ? chamskich sąsiadów ? fatalnej rodziny ?
to zachowanie poniżające w stosunku do nas? Czy to juz mobbing czy po prostu wredna koleżanka z pracy? Oczywiście zrozumiała. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Jak 20 lat temu koleżanka mi mówiła, że niektóre dziewczyny są wredne, bo jak mnie czymś obrażą to samo poczują się lepiej, to nie wierzyłam. Dziś wiem, że to prawda. Być może Twoje koleżanki z pracy mają podobnie. Nie opowiadaj o swoich planach, po prostu je realizuj. Unikniesz wielu
moje koleżanki z pracy uważają, że rodzice są tylko jedni i teściom (nie jakimś wrednym, według ich relacji, ale takim normalnym) nie należy się z ich strony zwrot: "mama", "tata". Dla mnie to jest wyraz niedojrzałości. Uważają, że skoro do teściowej powiedzą "mama" to biologicznej mamie ubędzie
Na Forum Wanda byłam dwa razy i odebrałam je bardzo podobnie. Zgromadzone tam kobiety przypominają mi najbardziej wredne i głupie "koleżanki z pracy " jakie miałam nieprzyjemność w życiu poznać. Sfrustrowane , zazdrosne o wszystko , a co mnie najbardziej wkurza - życzące ludziom źle. Z
cm wzrostu, 50 kg wagi. -Nieważne. Jestem gruba! Siorbanie kawy. Wredne myśli na temat facetów, którzy chcą tylko jednego. Na temat koleżanek z pracy, które są wszytkie ohydnymi sukami. Podpierdalają tylko u szefowej. Ta to dopiero jest megasucz! Wredne myśli na temat pracy, oraz zarobku. -Niedługo
kelnerowałam kilka lat i lubiłam nawet tą pracę, ale ja miałam do tego predyspozycje. Byłam młoda, szybka, rozgarnięta, z miłą aparycją (ładne kelnerki traktuje się lepiej), komunikatywna, asertywna i nie brałam sobie do serca komentarzy walniętych gości, ale płaczące na zapleczu koleżanki widziałam nie raz
A ja wierzę. Spotkałam raz w ówczesnym zakładzie pracy. Nie chodzi o osobę toksyczną, wredną, mobbingującą, intrygującą itd. Nie! Koleżanka ogólnie bardzo miła, życzliwa, pomocna... A podczas przebywania z nią w pomieszczeniu czułam się, jakby ze mnie powolutku spuszczano energię razem z powietrzem